Dodaj do ulubionych

Wychodzenie

28.12.18, 15:34
ze strefy komfortu.
Aż tak trudne?
Bolesne?
U mnie, jak się okazało w ostatnich tygodniach, bardzo.
I bardzo mnie to zaskoczyło. I zmartwiło.
Nie sądziłam, że bardziej się boję, niż chcę. sad
Myślałam, że jest jednak na odwrót. uncertain
Postanowiłam robić małe kroczki. Nie zamykać się jednak na emocje, na ludzi. Bo całkiem już zdziwaczeję. Jeśli jest dla mnie jakaś szansa, to tylko taką metodą. Bo na główkę już na pewno nie skoczę. Tchórz.
Macie podobne rozterki? Ktoś się z tym zmagał/zmaga tak jak ja?

P.s. Inspiracją były mądre wpisy Bunci, która nieustannie mnie zmusza do myślenia. smile
Obserwuj wątek
    • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 15:45
      A nie dyskomfortu? Ja bym z komfortu nie wychodził. wink
      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 15:48
        Wiesz, o co chodzi.
        Jesteś inteligentnym gościem, Witek.
        Masz swoją strefę, która daje ci poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeśli tylu rzeczy ci w niej brakuje, przyzwyczajasz się. I w pewnym momencie orientujesz się, że coś możesz mieć, coś więcej, ale się boisz. A nie spodziewasz sie po sobie takiej reakcji. To boli.
        • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:37
          Znam to pojęcie, ale naprawdę samotność to dla Ciebie strefa komfortu? Może niezależność ale samotność?
          • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:44
            To coś, co znam. Do czego się przyzwyczaiłam. Co nie grozi odrzuceniem, kolejnym rozczarowaniem itp.
            A z drugiej strony jest tak ogromna chęć zmiany... żeby ktoś przytulił, był przy mnie i z kim codzienność byłaby łaskawsza.
            Taki dualizm odczuć. Zmagam się z nim od wielu dni. Naprawdę. I naprawdę nie przypuszczałam, że tak będzie.
            Nie wiem, czy mnie rozumiesz. Nie umiem tego lepiej wyjaśnić. uncertain
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 15:54
      dolores2222 napisała:

      > P.s. Inspiracją były mądre wpisy Bunci, która nieustannie mnie zmusza do myślen
      > ia. smile

      Dziękuję Kochana za te słowa, ja siebie samą też zmuszam - pisząc różne rzeczy przemyśliwuję je i "uczę się" samej siebie...
      I na pewno na ten temat się wypowiem bo faaajny, ale teraz wyłażę z roboty... pożyć trochę smile
      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 16:06
        Tylko widzisz, tu nie było nic z pochlebstwa. Więc podziękowania nieuzasadnione jakby wink
        Po prostu jak czytam twoje opinie na różne tematy, nie zawsze pokrywające się z moimi, to właśnie mnie inspiruje, żeby pomyśleć nad swoimi odczuciami. Żeby się zastanowić. Jak "wywleczesz" mi coś z trzewi, to nawet jeśli staram się to odsuwać, po czasie wraca i muszę się temu przyjrzeć. Tak to u mnie działa. I to jest dobre. Bo za długo już zamykałam emocje w szufladkach. Każda opisana. Każda szczelnie zamknięta. Właśnie dlatego teraz czuję się jak po nokaucie, kiedy nie umiem unieść także tych dobrych. uncertain
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 16:20
          dolores2222 napisała:

          Jak "wywleczesz" mi coś z trzewi, to nawet jeśli staram się to od
          > suwać, po czasie wraca i muszę się temu przyjrzeć.

          Tak czasem postrzegam swoją rolę na tym padoletongue_out... wywlec sobie i innym parę rzeczy na światło dzienne... serio, seriowink... ale nie w złych intencjach, żeby coś udowodnić, czy coś...
          Mam silną potrzebę poznawania tej świadomości którą postrzegam jako "ja" i staram się pomagać też w poznawaniu siebie innym, bo czuję jakoś podświadomie, że to czemuś służy... czemuś dobremu...
          • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 16:23
            No, też się staram trzymać myśli, że nawet jak boli, to po coś. Inaczej bym chyba dostała jeszcze większego hopla niż mam tongue_out
            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:58
              No to odpowiadam jak jest u mnie... dużo zależy od momentu w życiu… czy się czuję ogólnie słaba czy silna. I od tego na ile jestem przyparta do muru, na ile mi na czymś zależy.

              Jak mi na czymś zależy, ale mam słabszy emocjonalnie moment, to "zbieram siły do skoku w nadprzestrzeń". Wtedy małe kroczki i bez nerwowych ruchów.

              Jak czuję się na siłach i bardzo mi na czymś zależy to się zmieniam w "nieposkromioną wojowniczkę" - wtedy jestem w stanie zaplanować i zrealizować poza swoją strefą komfortu nawet bardzo skomplikowaną akcję - żeby osiągnąć cel. Oczywiście muszę dodać że jestem tak skonstruowana psychicznie że nie potrafię być swiadomym powodem czyjegoś cierpienia.. jeśli widzę że mogę spowodować cierpienie, to się natychmiast wycofuję. To działa tak, że jeśli chcę jakiegoś mężczyzny, ale on jest "zajęty" - zawsze się natychmiast wycofuję, chociaż mi żal oczywiście. Ale z zasady NIC nie buduję na czyjejś krzywdzie.

              Jeśli na przykład w pracy muszę "zawalczyć poprzez pokazanie jaka jestem kumata" - to to robię, nawet za cenę wyjścia ze strefy komfortu, czyli wzięcia na siebie więcej niż normalnie, lub bardzo trudne zadanie które pokaże np. nowej dyrekcji moją wartość.

              Są jednak tematy, w których wybitnie mam opory przed wyjściem ze strefy komfortu... to są jakby moje słabości, wtedy wiję się jak piskorz żeby czegoś nie zrobić, raczej się wstydzę niż boję... jest to: gadanie w obcym języku (ciężko mi się przemóc, bariera okropna, chociaż teoretycznie umiem powiedzieć, ale się wstydam) czy zmuszenie się do aktywności której się wstydzę lub nie mam ochoty np. pójście na lodowisko, czy robienie czegoś w miejscu publicznym co jest niezgodne z moim "ja"... w takiej sytuacji potrafię się zachować nawet irracjonalnie, np. zwiać tongue_out

              Co do wychodzenia ze strefy komfortu w kwestiach ewentualnych związków (czyli strach przed zranieniem) to jeśli wierzę ze warto - to z głęboką wiarą wystawiam się na strzały... jestem nieustraszonawink, nigdy nie rezygnuję jeśli w grę wchodzi potencjalna miłośćwink … tu jednak muszę uczciwie dodać, że nigdy nie zostałam naprawdę śmiertelnie zraniona, zdradzona, porzucona... stąd może brak tego strachu.
              • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:09
                Mnie w pracy też nie brakuje odwagi. Ani w życiu towarzyskim. Jestem maksymalnie asertywna. Nauczyły mnie tego lata doświadczeń z demoniczną szefową. Granice, granice i jeszcze raz głaz. Nawet na opierdol. Można się tego nauczyć, a kiedyś nie myślałam.
                A jeśli chodzi o potencjalny związek, to jest jak widać: tchórz. uncertain
                Normalnie było jak u ciebie, nawet po ciężkim rozstaniu z mężem, chciałam być z kimś i próbowałam.
                Nie mam pojęcia, kiedy to na mnie wlazło ale jest jak kamień u szyi. Boję się tak bardzo, że odrzucam fajnego faceta, który liczy na coś więcej. Wiem, że liczy. Nie domyślam się lecz wiem. I teraz pytanie, czy jak spędzę z nim sylwestra, to już będzie jednoznaczne z daniem mu do zrozumienia, że ja też na coś liczę? Bo ja też nie chcę nikogo krzywdzić. A zwłaszcza jak widzę, że to wartościowy człowiek. No to uciekam. Myślę: po co mu taka emocjonalnie poharatana laska. Ale on dalej swoje. I tak to się mieli. A we mnie buzują emocje. Te dobre i te niekoniecznie. Ale te niekoniecznie są związane wyłącznie z moim brakiem odwagi. Nie z nim. Nie pytam cię o radę, bo nikt mi nie doradzi. Ale może jak znowu coś napiszesz, to natchniesz mnie do jakiejś kolejnej ważnej myśli? Bo kołowacieję już od tego. uncertain
                • szarlotka_ja Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:17
                  dolores2222 napisała:

                  > I teraz pytanie, czy jak spędzę z nim sylwestra, to już będzie jednoznaczne z daniem mu do zrozumienia, że ja też na coś liczę?

                  Spędź! Natomiast jak przy okazji witania nowego roku będzie chciał Cię przedstawiać rodzinie to wiej!
                  • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:24
                    To nie ten kaliber. Wiem, że się nabijasz, ale mnie nie do śmiechu.
                    On chroni prywatność swoich bliskich i szanuje moją. I to jest jedna z wielu cech, które cenię.
                    • szarlotka_ja Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:29
                      Ja? Nabijam? A w życiu...
                      To z zazdrości. Od kiedy jesteś na forum? Od pół roku? I to już będzie trzeci albo czwarty kawaler, który się wokół Ciebie kręci... No to kto tu ma kłopot z opuszczeniem strefy komfortu? Kiedy mnie się żaden od wielu lat nie przytrafił...
                      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:38
                        Ja MAM ten problem. Mam a nie miałam. Może podświadomie wtedy nie czułam, że to jest do końca facet, z którym może być na poważnie. No bo jak można traktować poważnie kogoś, kto na drugim spotkaniu zapoznaje cię z rodziną?
                        I nie trzeci czy czwarty. A drugi. Słownie: 2.
                        • szarlotka_ja Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:52
                          Oj tam, niewiele się pomyliłam, zwłaszcza, że był jeszcze jakiś wielbiciel - tropiciel, boleśnie wśród braci forumowej przeżywany wink.
                          • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:18
                            Nie odpowiadam za urojenia tego pana.
                            Przykro mi, że to się w ogóle wydarzyło.
                • kevinjohnmalcolm Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:17
                  dolores2222 napisała:
                  > Mnie w pracy też nie brakuje odwagi.
                  > A jeśli chodzi o potencjalny związek, to jest jak widać: tchórz. uncertain

                  Mam to samo. W pracy jestem MEGA asertywny, zdecydowany i profesjonalny. Nawet szef się mnie w pewnym sensie boi, jest grzeczny i się mnie słucha.
                  Poza pracą - bywa różnie http://emots.yetihehe.com/2/kwasny.gif
                  • apersona Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:46
                    kevinjohnmalcolm napisał:

                    > Mam to samo. W pracy jestem MEGA asertywny, zdecydowany i profesjonalny. Nawe
                    > t szef się mnie w pewnym sensie boi, jest grzeczny i się mnie słucha.

                    Jak się to robi?
                    • kevinjohnmalcolm Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:56
                      apersona napisała:
                      > Jak się to robi?

                      Są dwa warunki, obydwa naraz muszą być spełnione:
                      1. Trzeba być absolutnym profesjonalistą w swoim fachu. Zademonstrowałem kiedyś że umiem bardzo dużo, zrobiłem parę rzeczy jako pierwszy na świecie i mam teraz u wszystkich szacunek.
                      2. Szef musi być człowiekiem.
                      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:09
                        kevinjohnmalcolm napisał:

                        > 2. Szef musi być człowiekiem.

                        Ale że cyborgi mniej kumają ze ktoś jest zajebisty? ;P
                        Sorry, taki głupi żarcik - SF zboczenie.
                        • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:19
                          Szef nie musi być człowiekiem i też się da wink
                • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:24
                  dolores2222 napisała:
                  >Myślę: po co mu taka emocjonalnie poharatana laska.

                  Oj Dolorcia Ty już z góry zakładasz, że będzie źle... nie o niego się martw, tylko o siebie.
                  On cię chce? No to gites! Jak ty też chcesz to się nie zastanawiaj po co na co tylko spontan!

                  Ty się zastanawiasz czy jak spędzisz z nim sylwka to sobie coś pomyśli? No to super! Niech sobie pomyśli! Niech zobaczy że może zawalczyć - dodasz mu skrzydeł i wiary... niech się zastanowi ile emocjonalnej jazdy może znieść żeby cię zdobyć, a jak stwierdzi że jesteś za bardzo porypana to zapewniam - sam zwieje! wink

                  I jeszcze jedno - ja sama jestem przykładem że jak się czuję kochana to mi emocje przycichają i jestem jak aniołek (to poczucie niespełnienia, żalu, niepewność robi z nas zołzy)... odpowiedni facet będzie potrafił sprawić żebyś znowu czuła spokój i szczęście - tylko daj mu szansę wink
                  • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:29
                    On już widzi moje emocjonalne huśtawki. Na początku myślałam: i dobrze, sam zwieje i po problemie. A tu nie zwiał.
                    Mało tego: nie ciśnie, nie dopytuje, a ja sama się czasem otworzę. Jakoś tak na mnie działa. Tylko jak znowu zostaję sama, to przychodzi ta znienawidzona myśl: i tak cię zostawi i po co ci to? I tak się nie uda, bo jesteś popier... w znaczeniu, że nie nadaję się do związku.
                    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:48
                      dolores2222 napisała:

                      > On już widzi moje emocjonalne huśtawki. Na początku myślałam: i dobrze, sam zwi
                      > eje i po problemie. A tu nie zwiał.
                      > Mało tego: nie ciśnie, nie dopytuje, a ja sama się czasem otworzę. Jakoś tak na
                      > mnie działa.

                      Och to cudnie! Cudnie! To oznacza że pozwala Ci na człowieczeństwo, gotowy jest zaakceptować słabości, dać ci czas żeby cię oswoić, żebyś pomału uśpiła swoje demony, otworzyła się i zaufała!! Znaczy możliwe że MĄDREGO FACETA spotkałaś! To wspaniale rokuje, bo takich facetów spotyka się nieczęsto! zazwyczaj jak zobaczą emocjonalnie poharataną kobietę to spieprzają mało butów nie pogubią! DOCEŃ i postaraj się na tym co ci dał (cierpliwość-czas)odbudować swoją STABILNOŚĆ EMOCJONALNĄ na tyle, żeby zobaczył w Tobie tego pięknego człowieka którym Jesteś! Trzymam kciuki! kiss
                      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:21
                        Dzięki Buntosia kiss
                        Bo nie wiem, co innego mogłabym napisać. Chociaż to banał.
    • aniolka13 Re: Wychodzenie 28.12.18, 16:22
      Wiem o co chodzi. Ja mam sporo pomyslów, chciałabym je realizaowac, ale samej mi się nie chce, ale uczę się od dawna robic samej. Był moment dośc długi, ze nie byłam sama, ale mój Pan nie chciał wiele ze mna dzielic, bylismy zwyczajnie rózni i nie spasowalismy sie, mimo, ze myslałam, ze sie uda, bardzo, bardzo chciałam. Nie wyszło i żal mi tego, że nie wyszło. Nie da sie zyc pod kogoś. Nade wszystko cenię spokój.
      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 16:29
        Jak się okazało, ja też aż tak bardzo cenię ten spokój, że uciekam od czegoś prawdopodobnie fajnego.
        Tylko że ja nie chcę uciekać. Ale nie potrafię. Walczę ze swoją potrzebą utrzymania spokoju, z takim trudem wywalczonego, a tą przemożną potrzebą, żeby jednak spróbować... Właśnie wpisy Bunci uświadomiły mi, jak bardzo przywiązałam się do swojej strefy komfortu. I nie podobam się sobie taka. Kiedyś nie miałam problemu, żeby próbować, poznawać nowe, zrażać się i iść dalej. Teraz pojawił się nieznany wcześniej lęk. Tzn. zawsze był jakiś, że coś nie wyjdzie, ale on mnie nie paraliżował. Nie chcę, żeby tak było. Paraliż uczuciowy to paskudna sprawa. uncertain
      • timiy2 Re: Wychodzenie 28.12.18, 17:54
        aniolka13 napisał(a):

        > Wiem o co chodzi. Ja mam sporo pomyslów, chciałabym je realizaowac, ale samej m
        > i się nie chce,

        o to to...ale pomału zaczynam realizować niektóre pomysły w pojedynkę, bo szkoda czasu na 'a może się ktoś znajdzie...'
    • obrotowy ja to czasem tesz Wychodze z siebie... 28.12.18, 17:11
      ale ... zaraz potem wracam.
      • dolores2222 Re: ja to czasem tesz Wychodze z siebie... 28.12.18, 17:33
        To tak jak do żony...
        Masz to we krwi.
        • obrotowy Re: ja to czasem tesz Wychodze z siebie... 28.12.18, 21:24
          dolores2222 napisała:
          > Masz to we krwi.


          NIEprawda

          mam rozum.
          i wiem, ze zmiana jednej baby na druga (zazwyczaj podobna)
          - to tylko nerwy, strata czasu i pieniedzy.
          • dolores2222 Re: ja to czasem tesz Wychodze z siebie... 28.12.18, 21:25
            Zapomniałam.
            Ty je tylko obracasz.
    • silencjariusz Re: Wychodzenie 28.12.18, 17:18
      Trudne.
      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 17:32
        A Sil mówi, bo też się zmagał z owym?
        Czy mówi, bo tak myśli, ale nie doświadczył?
        • silencjariusz Re: Wychodzenie 28.12.18, 17:39
          Zmagał.
          • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:45
            I jak sobie poradził?
            Odpuścił zmiany czy poszedł za głosem czegoś?
            • silencjariusz Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:32
              Nie poradził.
              • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:13
                Kurna, marnie Sil pociesza. Wie Sil?
    • kevinjohnmalcolm Re: Wychodzenie 28.12.18, 17:52
      Też nie lubię wychodzić ze strefy komfortu.
      Całe życie w Anglii to taka jedna wielka strefa komfortu - wygodnie się żyje, absolutne zero jakiegokolwiek stresu, nie ma ciągłej walki o życie jak w Polsce.
      Tylko jakoś tak nikt nie chce mi w tym komforcie towarzyszyć. I nawet nie wiem w którą stronę powinienem tę strefę opuścić. Czy iść na wschód, bo tam musi być jakaś cywilizacja? wink
      • silencjariusz Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:34
        Tam są piękne kobiety.
        • timiy2 Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:41
          Chyba masz na myśli nasze dziewczyny które tam wyjechały....wink
          • silencjariusz Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:44
            Mam na myśli Rosjanki, Białorusinki, Ukrainki.
            • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 18:47
              A skąd Sil wie?
              Z anonsów czy z życia?
              • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:29
                Ja z życia. Potwierdzam.
              • silencjariusz Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:31
                Pod Grodnem mieszkam.
                • apersona Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:18
                  silencjariusz napisał:

                  > Pod Grodnem mieszkam.

                  I na łowy się nie wybierasz?
      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:22
        kevinjohnmalcolm napisał:
        > Czy iść na wschód, bo tam musi b
        > yć jakaś cywilizacja? wink

        Czuję , że ciągnie cię żeby spróbować z tymi rosjankami czy innymi ukrainkami... zatrzęsienie tego jest teraz w necie... duuużo historii się nasłuchałam od kolegów z sympatii, jak "wpadali" w ich sidła... zresztą już o tym pisałam. One świetnie udają uczucie. Owszem, "kupujesz" sobie kobietę - jeśli masz tego świadomość, to ok. Ale nie licz na jej uczciwość, zainteresowana jest dopóki ją sponsorujesz. Tak może być też z polką, ale tam jest znacznie znacznie większe prawdopodobieństwo, że cię wykorzysta i nigdy nie zobaczysz w jej oczach prawdziwej troski i zaangażowania.
        • kevinjohnmalcolm Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:31
          Ja to doskonale wiem i aż tak daleko na wschód się w celach łowieckich nie wybieram. Też dużo w życiu widziałem. sad Zdarzają się wyjątki, ale... no właśnie, to wyjątki. Zdecydowanej większości chodzi tylko o kasę i wyrwanie się na Zachód.
          • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 19:40
            Znam te wyjątki (parę) i jest w tych przypadkach dobrze (on Polak, ona Ukrainka; ona Polka, on Niemiec, itd.).
            Koleżanka wydała się natomiast za Anglika i małżeństwo nie przetrwało. I na nic nie leciała, bo wróciła do Polski i dobrze sobie radzi.
            • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:12
              Też znam taką parę. Identyko. Ta dziewczyna teraz mówi, że Anglik to najgorsze drewno, jakie jej się trafiło. Bez emocji, bez namiętności, bez motyli ani żadnych takich. Już nie pytałam: to po cholerę ci był ten Pinokio, chociaż cisnęło się na usta. suspicious
              • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:56
                Oglądałam kiedyś dokument o tym, jak Anglicy szukali dziewczyn ze Wschodu.
                Pokazywano parę: 19-letnia Rosjanka oraz ok. 40-letni Anglik. Ona po angielsku prawie wcale, on po rosyjsku nic. Ale brali ślub. Żeby dogadać się z jej rodzicami (niezadowolonymi zresztą z wyboru córki), on zatrudnił tłumacza.
                Jak oni gadali i czy w ogóle gadali? wink
                Na czym to małżeństwo zbudowane? wink
                Kosmos jakiś dla mnie, ale... może mam za wąskie horyzonty myślowe wink
                • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 20:58
                  Pewnie na niczym, ale na czym zbudowana jest większość - równym wieku?
                  • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:02
                    Na jakichś wspólnych poglądach, zapatrywaniach na życie, na związek - jak o tym porozmawiać, gdy się nie mówi w języku partnera? wink
                    • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:03
                      Przytakiwać. wink
                      • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:11
                        10/10 big_grin
                • kevinjohnmalcolm Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:00
                  Też znam takie związki Polek z Anglikami, Afrykańczykami, czy Hindusami. Dziewczyna ledwo coś duka po angielsku, ale są parą. Porozumiewają się chyba tylko metodą Braille'a. http://emots.yetihehe.com/2/uscisk.gif
                  • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:01
                    Może nie tracą czasu na zbędne gadanie. wink
                    • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:04
                      Ale jak się tak człowiek narobi, to też chciałby może coś powiedzieć miłego temu drugiemu? wink
                      Każdy spracowany lubi słuchać pochwał, jak to on dobrze pracował wink
                      • witrood Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:10
                        Może to wyrazić organoleptycznie. wink
                        • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:12
                          Sama organoleptyka nie jest dość łechcąca wink







                          Mówię o ego, oczywiście wink
                      • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:13
                        no to się laska nauczy najważniejszych kwestii:
                        1. jesteś zajebisty.
                        2. tak, oczywiście, masz rację.
                        3. czy jesteś głodny?

                        I jedzie... niektórzy to całe życie na tym ujadą tongue_out
                        • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:23
                          Niektórzy ujadą i na tym, że kiepsko gotują ale są zajebiści w sypialni. tongue_out
                        • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:24
                          http://emots.yetihehe.com/3/rotfl.gif

                          A słyszałam, że nieraz i bez tego trzeciego można dać radę. wink
                          Tylko trzeba wtedy szybciej talerze nosić wink
                          • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:41
                            big_grin
                • szarlotka_ja Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:16
                  Czytałam kiedyś historię o małżeństwie - on był Anglikiem, ona Hiszpanką. W dniu ślubu on miał 40 lat, ona ledwo 20. On nie znał hiszpańskiego, ona angielskiego. Byli szczęśliwym małżeństwem, doczekali się 20 (o ile nie więcej) dzieci wink. Tyle, że to było w poprzednim wieku, albo jeszcze nawet w XIX suspicious.
                  • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:23
                    Kiedyś to kobieta miała mniej do gadania... mogła mieć swój światopogląd ale nikt ją o to nie pytał i dla kobiet też było to normalne... teraz to się nie da tak, bo jeśli uznamy, że małżeństwo to związek dwójki równorzędnych ludzi, to są pewne fundamentalne kwestie w których się zgadzają, ja na przykład przed ślubem chciałabym wiedzieć, co mój wybranek sądzi o krzywdzeniu małych zwierzątek... wink
                    Miałam kiedyś w pracy fajnego kolegę... aż pewnego razu przy okazji jakiejś rozmowy przyznał się, że z kolegami w młodości znęcał się nad kotem... opowiadał ze śmiechem szczegóły... nie muszę dodawać, że dla mnie przestał istnieć jako rozumna istota ludzka?...
                    • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:24
                      Dla mnie też by przestał. suspicious
                    • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:26
                      Jak to dobrze, że w XIX w. damy nie miały szansy usłyszeć, o czym ich mężowie rozprawiali w bibliotece lub palarni wink
                  • kevinjohnmalcolm Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:27
                    szarlotka_ja napisała:
                    > on miał 40 lat, ona ledwo 20.

                    Powszechne związki rówieśników to tak naprawdę dopiero wynalazek XX wieku, wcześniej takie różnice były normą.


                    > Byli szczęśliwym małżeństwem, doczekali się 20 (o ile nie więcej) dzieci wink

                    Odsetek szczęśliwych związków wśród małżeństw aranżowanych oraz takich w których ludzie pobrali się z miłości jest praktycznie taki sam. Na to wygląda że o sukcesie decyduje przede wszystkim fakt czy w przypadku konfliktu po obydwu stronach jest wola osiągnięcia porozumienia.
                    • autoteliczna Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:35
                      kevinjohnmalcolm napisał:
                      .
                      Na to wygląda że o s
                      > ukcesie decyduje przede wszystkim fakt czy w przypadku konfliktu po obydwu stro
                      > nach jest wola osiągnięcia porozumienia.

                      To jest bardzo trafne twierdzenie.

                      (mam nadzieję, że w badaniach za małżeństwa szczęśliwe uznano faktycznie szczęśliwe, a nie nierozwiedzione wink )
                      • dolores2222 Re: Wychodzenie 28.12.18, 21:37
                        Jakoś tak też na myśl mi to przyszło wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka