Dodaj do ulubionych

Wiecznie pod górkę

16.05.21, 04:11
Obiecałam znajomej coś uszyć, ale co chwila maszyna mi się psuła. Odłożyłam to w czasie. Sobie myślę, postoi to jej przejdzie... Dziś o 2 w nocy mnie natchnęło, że może już dostatecznie długo sobie postała... Hurraaa, zaczynam, wszystko jest ok. Musiałam zmienić nić i znowu klapa. Ech. Nie lubię tak nie wywiązywać się z umów.

W ogóle to kupiłam maszynę, żeby się uczyć szyć i coś może przy okazji zarobić, ale nie dość, że dziecko skutecznie przeszkadza mi w tym, to jeszcze to... Yyy, nie wiem czy się opłaci zanosić ją do fachowca, pewnie za serwis policzy więcej niż ta cała maszyna jest warta.

I tak mi się smutno zrobiło, że mi zawsze musi wszystko się psuć, komplikować, nic nie może iść po mojej myśli.
Obserwuj wątek
    • anirat Re: Wiecznie pod górkę 16.05.21, 07:37
      Ja też bym zaniosła, bo akurat ja i moi bliscy mamy maszyny i naprawa za niewielkie pieniądze pomogła. A takiej maszyny, stary łucznik dziś już nie kupie. Mało szyję, ale jakieś drobne przeszycie rozprucia, szyje.
    • prawda_we_mgle Re: Wiecznie pod górkę 16.05.21, 11:11
      Zanieś. Maszyna jest prosta, weźmie z 50-100 zł...
      Ja to myślę, że ty za dużo na siebie bierzesz... kobito, przy małym dziecku jeszcze ludziom szyjesz? Daj spokój, wypalisz się i ok 40 skończysz z depresją smile
    • tzn.aga Re: Wiecznie pod górkę 16.05.21, 15:50
      Masz taki okres w życiu, kiedy z wszystkim masz pod górkę. Trwanie w tym jest zjazdem po równi pochyłej. Nie chcę się wpychać z radami ale MUSISZ coś zmienić.
      Po pierwsze mobilność: w zależności od dystansu i terenu kup rower lub hulajnogę elektryczną.
      Po drugie praca: przynajmniej pół etatu.
      Po trzecie: spędzaj jakoś fajnie czas. Ile dziecko ma lat? Mieszkacie na wsi. Wokół na pewno są jakieś tereny na rower, spacery. Nie bądź uwiązana przy domu. Nasmaż placków do pudełka, albo tostów i wybierzcie się gdzieś na wycieczkę. Albo do miasta to wtedy pizza.
      Zaproś jakiegoś kolegę/koleżankę do dziecka i wtedy przy rewizycie masz wolne.
      Duży zależy właśnie od wieku dziecka bo coś już tu kiedyś komuś radziłam a potem okazało się że dziecko było już przed maturą.
      • akasha02 Re: Wiecznie pod górkę 17.05.21, 02:04
        tzn.aga napisała:

        > Masz taki okres w życiu, kiedy z wszystkim masz pod górkę. Trwanie w tym jest z
        > jazdem po równi pochyłej. Nie chcę się wpychać z radami ale MUSISZ coś zmienić.
        > Po pierwsze mobilność: w zależności od dystansu i terenu kup rower lub hulajnog
        > ę elektryczną.
        > Po drugie praca: przynajmniej pół etatu.
        > Po trzecie: spędzaj jakoś fajnie czas. Ile dziecko ma lat? Mieszkacie na wsi. W
        > okół na pewno są jakieś tereny na rower, spacery. Nie bądź uwiązana przy domu.
        > Nasmaż placków do pudełka, albo tostów i wybierzcie się gdzieś na wycieczkę. Al
        > bo do miasta to wtedy pizza.
        > Zaproś jakiegoś kolegę/koleżankę do dziecka i wtedy przy rewizycie masz wolne.
        >
        > Duży zależy właśnie od wieku dziecka bo coś już tu kiedyś komuś radziłam a pote
        > m okazało się że dziecko było już przed maturą.

        Próbowałam tu kogoś poznać. Jedną dziewczynę poznałam na kursie, ma dziecko w podobnym wieku. Już zeszłego lata próbowałam się z nią umówić, ale zawsze coś jej nie pasowało. Nikogo tu nie znam, a teraz to nie wiem nawet jak i czy do ludzi podchodzić w tej pandemii. Zresztą nie wiem, co bym miała powiedzieć do obcej osoby: "przyjdziesz do mnie na kawę"? Od razu uprzedzę, tak, mąż do życia potrzebuje tylko powietrza i mnie i nie ma tu żadnych znajomych, z którymi by się odwiedzał. Sąsiadkę zagadywałam, ale jej córeczka stwierdziła, że z maluchami się nie bawi, matka też niekoniecznie wykazywała chęci na interakcje, tylko próbowała sprzedać mi ciuszki.

        Z pracą... Nie umiem teraz nawet tego ogarnąć myślami. Jest tu przedszkole, ale przyjmują od trzylatków. Samo przedszkole niewiele da, bo mogę wykonywać pracę, która zwykle polega na 12godzinnych dyzurach lub typowo sklepowa, czyli też na dwie zmiany. Niania nie wiem czy się będzie w ogóle kalkulować przy zarobkach bliskich najniższej krajowej. Zanim dojadę do pracy i wrócę to trzeba liczyć, że niania będzie pracować o 2 godziny dłużej niż ja i kto się zgodzi pracować za grosze. I nie chcialabym kogoś tak całkiem z ulicy. Sama byłam nianią i wiem, co się z tym wiąże.

        Dzieckiem już jestem tak zmęczona, że kolejne wymyślanie, jak z nim spędzać czas mnie denerwuje, bo ja bym chciała pobyć z tydzień sama. Kupiliśmy fotelik i dziś pierwszy raz się przejechałam rowerem. Było w miarę ok, ale jej się tak szybko nastroje zmieniają i wpada łatwo w histerie, że zamiast odczuwać przyjemność, to ciągle jestem pod napięciem, czy zaraz mi jakiś scen nie zrobi.

        Wiem, że to wygląda, jakbym tylko szukała wymówek, żeby na wszystko być na "nie", ale dużo rzeczy miało być inaczej i ciężko mi się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Muszę dużo rzeczy przemyśleć i wybrać jedną konkretną drogę. Jeszcze żeby mąż tą drogą chciał kroczyć...


        • marcepanka313 Re: Wiecznie pod górkę 17.05.21, 11:46
          akasha02 napisał(a)
          >
          > Wiem, że to wygląda, jakbym tylko szukała wymówek, żeby na wszystko być na "nie
          > ", ale dużo rzeczy miało być inaczej i ciężko mi się odnaleźć w zaistniałej syt
          > uacji. Muszę dużo rzeczy przemyśleć i wybrać jedną konkretną drogę. Jeszcze żeb
          > y mąż tą drogą chciał kroczyć...
          >
          Trudno coś doradzić....ale mam wrażenie, że czujesz się na ostatnim miejscu w hierarchii.
          Wydaje mi się też, że to właśnie brak wsparcia faceta(bo on to widzi inaczej, albo jest mu tak wygodniej, bo do rodziców i takiej sytuacji się przyzwyczaił) wzmaga frustrację, wnerw, który napędza kolejne sytuacji niekomfortowe.
          Jeśli jest świadomość wsparcia, wtedy mimo, że problem nie znika, łatwiej go rozwiązywać.
          A wyobrażenia o idealnej rodzinie to tylko w reklamach.... wink
        • tzn.aga Re: Wiecznie pod górkę 17.05.21, 18:08
          akasha02 napisał(a):

          > Dzieckiem już jestem tak zmęczona, że kolejne wymyślanie, jak z nim spędzać cza
          > s mnie denerwuje, bo ja bym chciała pobyć z tydzień sama. Kupiliśmy fotelik i d
          > ziś pierwszy raz się przejechałam rowerem. Było w miarę ok, ale jej się tak szy
          > bko nastroje zmieniają i wpada łatwo w histerie, że zamiast odczuwać przyjemnoś
          > ć, to ciągle jestem pod napięciem, czy zaraz mi jakiś scen nie zrobi.

          Nie nie, ja nie o wymyślaniu atrakcji dla dziecka.
          Ja o dopasowywaniu dziecka do atrakcji własnych.
          Z takim małym jest rzeczywiście ciężko i można się zajechać ale jak nie zrobisz nic i będziesz w tym trwać to skończy się to w najlepszym przypadku depresją lub/i rozwodem.
          Miasto, miasto i jeszcze raz miasto.
          Lepszy dostęp do żłobka, przedszkola, pracy, ludzi, transportu, różnorodnych form spędzania czasu nie tylko dla dziecka.
          Tłumacz mężowi, że źle ci się żyje.
          Skoro jest w domu tylko w weekendy to możesz wyjść z propozycją że te weekendy możecie spędzać u teściów. Ale jak jesteś sama w tygodniu to nie umiesz tam żyć. Tylko nie nadawaj na teściów bo z góry stwierdzi że to TY się nie starasz i to TY stwarzasz problemy.
          Masz bardzo trudna sytuację.
          Tego jednego błędu nie popełniłam: mieszkania na wsi u teściów. Zabrałam im synusia do miasta. Ale popełniłam wiele innych. Rozwodu oczywiście nie żałuję ale żałuję, że nie działałam wcześniej (właśnie jak córka była mała) aby do niego nie dopuścić.
          Działaj!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka