akasha02
16.05.21, 04:11
Obiecałam znajomej coś uszyć, ale co chwila maszyna mi się psuła. Odłożyłam to w czasie. Sobie myślę, postoi to jej przejdzie... Dziś o 2 w nocy mnie natchnęło, że może już dostatecznie długo sobie postała... Hurraaa, zaczynam, wszystko jest ok. Musiałam zmienić nić i znowu klapa. Ech. Nie lubię tak nie wywiązywać się z umów.
W ogóle to kupiłam maszynę, żeby się uczyć szyć i coś może przy okazji zarobić, ale nie dość, że dziecko skutecznie przeszkadza mi w tym, to jeszcze to... Yyy, nie wiem czy się opłaci zanosić ją do fachowca, pewnie za serwis policzy więcej niż ta cała maszyna jest warta.
I tak mi się smutno zrobiło, że mi zawsze musi wszystko się psuć, komplikować, nic nie może iść po mojej myśli.