Dodaj do ulubionych

Apropos mojego watku

06.05.09, 15:17
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=89682&w=94883956
Obserwuj wątek
    • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 16:30
      włosy mi dęba stanęły.
      1. czy rozmawiałaś z mężem? na poważnie, o tej sytuacji. czy powiedziałaś mu, że cię zranił, że to boli, że zawiódł twoje zaufanie, że po x latach małżeństwa czujesz się jak zdradzona małolata? czy przeprowadziłaś z nim poważną, szczerą rozmowę?
      2. na forum na pewno nie znajdziesz odpowiedzi na zadane pytania. to jest sprawa do wyjaśnienia z twoim mężem.
      3. czy zastanowiłaś się dlaczego on to zrobił/robił/robi? czy pytałaś go o to? może mu czegoś brakuje? wina zazwyczaj leży po obu stronach. a może po prostu trzeba z nim ostro i na temat --> za fraki na ścianę i kopaaaa!
      4. zemstą nazywasz to, co ja nazywam oczyszczaniem atmosfery.
      porozmawiaj z tą kobietą i powiedz jej, że jeśli tylko zobaczysz, ze znowu jest coś nie halo, to powiesz jej mężowi - oczyścisz atmosferę. facet też ma prawo wiedzieć, że rosną mu esemowe rogi.
      jesli nie pomoże - umów się z całą trójką i rozwiążcie problem wspólnie - to by była jazda wink albo spotkaj się z mężem 'koleżanki' i zapytaj go, co jego żona widzi w twoim mężu ;-P

      3mam za ciebie kciuki. to straaaszny klops ale na pewno dasz sobie radę.
      • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:06
        .Dziekuje za słowa otuchy, mam nadzieje, że to sie poukłada tak czy
        inaczej.
        Rozmawialismy, nie uwazam sie za chodzacy ideał, ale to był cios
        poniżej pasa.
        Może napisane.
        Czy teraz? po prawi miesiacu? ZACHOWUJAC KLASĘ? Co i jak powiedziec
        jej?
        Chce tu z wami zostac, bo jestem samotna , w całej tej sytuacji!!!!
        Jest mi źle i tyle!!
        • hesse.1 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:10
          przeczytałem piąte przez dziesiąte, uśmiałem sie, acha.. jeszcze "na wspólnej"
          oglądam.lubię. Chyba mogę zadać tylko jedno pytanie, oczywiście tylko sobie
          samemu: Co jest dla mnie ważne?
          • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:18
            ALE NIBY CO?? SKAD TA IRONIA, TO JA JESTEM NIBY NIERORMALNA.
            CZŁOWIEKU TO MNIE OŚWIEĆ!! SZCZERZE!!
            JEŻELI TO MNIE POGIEŁO TO MI TO POWIEDZ, MOZE JA FACETOW NIE
            ROZUMIEM I TYLE!
            • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:22
              ale po co krzyczysz?
              • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:27
                Przepraszam, poniosło mnie!!
            • hesse.1 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:33
              frustracje jakieś? BB wink spokojnie.. ironia nie oznacza wcale czegoś
              negatywnego, no moze czasami.. i nie krzycz do mnie.. nie lubię.. mały chłopczyk
              nie ce, oj nie.. , przeczytaj jeszcze raz moją wcześniejszą wypowiedź. Może też
              warto zadać sobie pewne pytania, żeby coś stalo sie bliższe prawdy?
              A.. i ja nie jestem tu tylko od oświecania.. Może tak: Zakochaj sie też w sobie,
              a nie tylko w tym, co do Ciebie dociera? W podpunktach na początek.. końcowym
              efektem być może będą rzeczowe, sprawiedliwe, racjonalne i produktywne wnioski.
              I skąd wzięłaś to słowo: "pogieło"? kto go użył? Ty?
              • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:45
                Pogieło, to było bardziej do mnie, niz do Ciebie, bo tak sobie
                czasem główkuje i myślę.Winie sie czy cos takiego. Wiem może na luz
                sobie dac i tyle. Może przesadzam. Nie potrafie usprawiedliwic
                pewnych rzeczy i tyle.
                Może tak poprostu powiedz o co ci chodzi.
                Tak!!!! jestem sfrustrowana, zła, smutna, oszukana.
                Pytanie.... zadaje je sobie, znam odpowiedzi ale co z tego jak
                lepiej sie wcale nie czuje oj nie ie nie.
                Kurde, dawno z facetem (innym niz maz) szczerze nie pogadałam, moze
                w tym tkwi mój problem.
                Ps. Ej no rozmawiam z facetami tylko nie o swoich problemachsmile
                Zakochac sie w sobie? A co przez to mam rozumiec?? Skoncentrowac sie
                na sobie tak??? Zapasc w samozachwyt?smilesmile
                • hesse.1 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:56
                  popatrz jaka różnica interpretacji- słowo: "pogieło".. JA WIEM, że to nie było
                  do mnie.. , ale i tak protestuję. smile

                  muszę teraz uciekać.. wybaczy Waćpanna, ale wole tak niż zdawkowo na maxa
                  potraktować.. Pozdrawiam i spokoju troszkę życzę, bo od tego zaczyna sie
                  rozumienie jakiejś sytuacji.
    • tapatik Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:05
      Ludzie jednak lubia komplikować sobie życie....

      Skoro jedna rozmowa z mężem nic nie dała, a poskutkowała tylko tym,
      że krył się z telefonem, to teraz tym bardziej będzie się krył, ale
      na pewno nie zrezygnuje ze swojego postępowania.

      Ja bym wynajął detektywa i zbierał dowody do rozwodu.
      • antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:30
        Punkt 4 rozwalił mnie u RK. Rozmowy w trójkę, z koleżanką albo jej
        mężem. A po co ? Widocznie ma dosyć żony i szuka przygód. Rozsatać
        się z gościem i po krzyku. Tapakit a po co detektyw ? Małżeństwo to
        nie przymus. Po co udowadniać ? Spakować swoje rzeczy albo rzeczy
        mężo i rozstać się. No chyba, że chodzi o majątki i te sprawy. Jak
        się nie chce z kimś być to się po prostu rozstaje i już. BB997 nie
        pisze o wielkiej miłości i uczuciach. Pisze o zemście. Traktuje tego
        faceta ja swoją własność. Skoro mnie nie chce, skoro zdradza to się
        zemszczę. A nie prościej rozstać się bo coś się skończyło ?
        • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:33
          mój punkt cię rozwalił, szkoda, że nie ja. bo czasem mam ochotę, szczególnie za
          to rk, panie ac.
          • antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:37
            Spokojnie RK. Na nerwy meliskę polecam. Nie bierz tak wszystkiego do
            siebie wink
            • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:40
              hmmmm, spodziewałam się innej reakcji. nie chcesz się podroczyć? łeeeeee ;-(
              • antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:42
                Wcale a wcale. Obiecałem wszystkich kochać i lubić wink
                • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:48
                  hmmm, no jak czujesz palącą potrzebę. jakoś to 'zniesę' wink
    • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:01
      To takie pokręcone.
      Załuje, ze od razu jej męzowi nie powiedzialam, że jej ja osobiscie
      nie powiedzialam. Teraz niby z męzem jestesmy,,pogodzeni'' Duzo o
      tym rozmawiamy, ale ja nie radze sobie, nie ufam.
      Telefony sa do mojej dyspozycji, ale coz jak w sercu mam to wszystko
      Strasznie zaluje że nie zadzwoniłam do niej i jej meza od razu!!
      Teraz nie wiem jak to rozegrac. Czy zapominac powoli i nauczyc sie
      życ. Mąż sie stara, niby, tak chyba jest ze musi byc ciezko.
      Co do uczucia to wiem ze on mnie kocha i ja jego, pomimo wszystko,
      tylko ja jakos sobie nie radze. Wiem że chodzilo mu bardziej pewnie
      o ekscytacje, moze zbyt zrzedziłam, a ona w pracy milutka,
      komplementy mu prawiła, Pomimo męza i dwujki swoich dzieci, ktorych
      pewnie chciala zostawic. Mysle ze ona tez znudzona była tym
      wszystkim. Tylko od takich emocji i bliskosci.... Mysle ze oni sie
      wzajemnie nakrecali tym jak bardzo sa nieszczesliwi.
      Matko czy ktos to rozumie!!!!!
      • lowcia Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:03
        Kochana,to co przeżywasz,to jest istny prawdziwy koszmar.Rozumiem
        Twój ból,zozczarownie,złość,wątpienie w siebie,poczucie niemocy i
        nieustanne myślenie-co z tym zrobić?!Tak na chłodno-tych smsów było
        300,nie 15,czyli było już zaangażowanie,bo trzeba bardzo chcieć żeby
        naklikać 300smsów! Kochana sprawę trzeba jasno postawić-powiedzieć
        jej mężowi,bo inaczej dajesz milczące przyzwolenie na ich tajemny
        układ.DAJESZ MILCZĄCĄ ZGODĘ,Ze akceptujesz taki układ. INIGDY,ALE
        TO PRZENIGDY NIE WĄTP W SIEBIE,tego Ci nie wolnoA powiedzieć
        musisz,temu mężowi,wtedy będziecie mieli realny wpływ na bieg
        wydarzeń.Nieważne,że minął już miesiąc,niweażne że kogoś zaboli-
        CIEBIE TEŻ BOLI,PRAWDA?!A Wsze małżeństwo dopadła rutyna-to
        normalne,to normalne,że mu nie słodzisz jak tamta,bo jesteście w
        innej już relacji,nie obwiniaj siebie,Sprawę postaw jasno
        • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:19
          Ba! - a jak twoja zemsta doprowadzi do ostatecznego końca twojego małżeństwa?
          Dziwnie ten mąż ciebie kocha.... wręcz bardzo dziwnie?
        • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:49

          Musze cos zrobic, bo zwarjuje!smile
          Dziekismile
          • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:51
            Nie znam takiej sytuacji, więc tylko mędrkuję. Ale niepotrzebnie dałaś po sobie
            poznać, ze wiesz. Im mniej o tobie przeciwna strona, tym zawsze lepiej. Z tego
            co napisałaś, to dla mnie pachnie recydywą. Nie wiem, oskubałabym go finansowo -
            DZIECI!!!! - i ułożyłabym sobie życie po swojemu. faceci są i odchodzą. tu nie
            ma nic na zawsze.
            • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:36
              gapa - nie wierzę w to, co przeczytałam. ty na serio tak uważasz?
              • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:43
                Ale co?
                • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 15:06
                  "Ale niepotrzebnie dałaś po sobie
                  poznać, ze wiesz. Im mniej o tobie przeciwna strona, tym zawsze lepiej."

                  coooo? przecież życie we dwoje to nie jest żadna gra. to jest twoim zdaniem
                  jakaś reguła? czy tak tylko napisałaś...

                  "oskubałabym go finansowo -
                  DZIECI!!!! - i ułożyłabym sobie życie po swojemu."

                  jak to oskubałabym? tak po prostu? a jakby faceci mieli takie podejście?

                  "faceci są i odchodzą. tu nie
                  ma nic na zawsze."

                  no nioe wiem. jakby jakiś facet napisał "kobiety są i dochodzą, nie ma nic na
                  zawsze" to pomyślałabym, że jest jakimś sukinkotem...
                  właściwie to nie ma nic na zawsze, ale to nie jest tak, że facetów się zmienia
                  jak rękawiczki i ze jak nie ten, to następny będzie ;-#
                  • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:37
                    No weź ty normalnie pomyśl:
                    1. co jej da to, ze on jest zorientowany co do stanu jej wiedzy? Będzie lepiej
                    się krył i robił lepsze uniki - przecież to nie był (z tego co napisała) jego
                    pierwszy raz. A co ona zyskała? - w sumie nic. Bo pewności to nie ma żadnej.
                    Moja droga - życie we dwoje to tak, tylko niech będzie zaufanie i szacunek, a
                    nie 300 sms kiedy żona w ciąży chodzi!

                    2.Oczywiście że walczyłabym o pieniądze. Znajomi się rozwodzą, nie ma
                    porozumienia stron, jemu zasądzono ponad 2 tys. alimentów, a i dom
                    prawdopodobnie przypadnie jej, mimo, że majątek i firmę budował on. Czemu? - bo
                    udowodniła mu przed sądem zdradę. I całkowicie się z nią zgadzam. Skoro zabrał
                    jej najlepsze 13 lat z życia, niech przynajmniej ma stabilność finansową. Matki
                    z dwójką dzieci ot tak, za jednym pstrykiem, zaraz nie zatrudnią. Wiec co w tym
                    złego?

                    Jak to - gdyby faceci mieli takie podejście? Jeśli to mężczyzna zostaje z dwójką
                    dzieci, to dla mnie jest oczywiste, ze kobieta musi płacić na nie alimenty.
                    Tylko że podaj mi choćby z 10 takich przykładów - dasz radę? No właśnie....
                    Wkurza mnie ta siatka ochronna rozciągana nad mężczyznami, że niby to takie
                    niebożątka boże. Podawano w Trójce niedawno wyniki eksperymentu - co robi
                    kobieta, gdy dowiaduje się, ze jemu porwała się koszula, czy jakoś tak. Otóż 97%
                    biegło do niego z nową! Zwyczajnie dramat!

                    3. Nigdy nie odszedł od ciebie mężczyzna? Nie znasz rozwiedzionych małżeństw,
                    rozbitych związków? Wiec chyba mężczyźni odchodzą.... Z par które znam osobiście
                    i które się rozpadły, w 80 procentach wina była po jego stronie. Najczęściej
                    kochanka, która zwyciężała z żoną/partnerką. I nawet dzieci nie są najmniejszą
                    przeszkodą. Zresztą, bycie z kimś tylko z litości, to wątpliwa radość. Mówisz,
                    że nie ma tak, żeby zmieniać facetów jak rękawiczki. Chyba nieuważnie czytasz -
                    nie chodzi o zmiany, ale o szukanie tego właściwego. Jedni nazywają to zmianą
                    rękawiczek, inni poszukiwaniami. Jak się znajdzie odpowiedniego, to dalsze
                    czynności bedą zbędne.
                    Jakoś tak dziko mi się wydaje, ze inaczej kształtują się wymagania od kobiety, a
                    inaczej od mężczyzny. A to jest błąd.

                    Rumuńska, już dawno ci powiedziałam, ze postawiłaś faceta na piedestale, a to
                    jest bardzo niedogodna pozycja!
                    • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 17:09
                      1. ale może on nie jest z gruntu zły, przeciez do jasnej ciasnej są tym małżeństwem już jakiś czas. może jeśli zrozumie, że ja rani to przestanie. w końcu to nie jest prawdziwa zdrada, tylko takie urozmaicenie. co mu da świadomość, że ona wie? wstyd mu będzie - mam nadzieję.

                      2. no w sumie tak, jeśli jest zasądzona wina. ale jak to jest z tą winą? wina zawsze jest po obu stronach. a w sadzie udowadnia się różnie, wywlekając rudy. podział powinien być sprawiedliwy - bo przecież razem się coś buduje. nawet jeśli jedna strona zarabia i a druga zajmuje się domem i dzieci wychowuje.

                      > Jak to - gdyby faceci mieli takie podejście? Jeśli to mężczyzna zostaje z dwójk
                      > ą
                      > dzieci, to dla mnie jest oczywiste, ze kobieta musi płacić na nie alimenty.

                      no, to podaj mi choć jeden taki przykład!

                      > Tylko że podaj mi choćby z 10 takich przykładów - dasz radę? No właśnie....

                      no właśnie wink

                      > Wkurza mnie ta siatka ochronna rozciągana nad mężczyznami, że niby to takie
                      > niebożątka boże.

                      ale to nie o to chodzi. chodzi o to, żeby starać się odbudować, walczyć o rodzinę, a nie podawać takie sloganowe recepty: pieprz to i walcz o kasę! ja tak to odebrałam.

                      > 3. Nigdy nie odszedł od ciebie mężczyzna?
                      hmmmm, no w sumie odszedł.

                      Nie znasz rozwiedzionych małżeństw,
                      > rozbitych związków?
                      no właściwie więcej takich znam, niż tych szczęśliwych...

                      Wiec chyba mężczyźni odchodzą.... Z par które znam osobiści
                      > e
                      > i które się rozpadły, w 80 procentach wina była po jego stronie. Najczęściej
                      > kochanka, która zwyciężała z żoną/partnerką. I nawet dzieci nie są najmniejszą
                      > przeszkodą. Zresztą, bycie z kimś tylko z litości, to wątpliwa radość.

                      weź mnie nie strasz, bo mi się wszystkiego odechciewa jak pomyślę, że mogę nie mieć szczęśliwej rodziny...

                      > nie chodzi o zmiany, ale o szukanie tego właściwego.

                      ale ile mozna szukać? całe życie? a kompromisy? akceptacja? no do cholery, chyba można w końcu znaleźć. ideałów nie ma, ale mozna się starać coś budować, nawet w trudzie.

                      > Jakoś tak dziko mi się wydaje, ze inaczej kształtują się wymagania od kobiety,
                      > a inaczej od mężczyzny. A to jest błąd.

                      n pewno inaczej, ale mają gdzieś ten wspólny mianownik.

                      > Rumuńska, już dawno ci powiedziałam, ze postawiłaś faceta na piedestale, a to
                      > jest bardzo niedogodna pozycja!

                      wcale nie postawiłam. tylko nie lubię feminizowania w momencie, gdy wina może leżeć po obu stronach.
                      zdrada. a co jest jej przyczyną?
                      oczywiście sukinsyny też się zdarzają. znam wiele przykładów, gdzie ewidentnie facet zachował się jak szmata do podłogi.
                      ja ich nie bronie jako płci. bronię ludzi - ogólnie.
                      napisałabym więcej, ale musze lecieć.
                      z chęcią podyskutuje dalej wink
                      pzdr
                      • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 17:28
                        smile))

                        ad1. Hmmm, widzisz, po czymś takim, to ja już nie umiałabym myśleć, że NIC
                        więcej nie było. Zauważ - reakcja tej dziewczyny jest bardzo mocna. Być może
                        podskórnie myśli to samo, co ja...

                        ad.2 Rumuniu, w sumie jakie ma znaczenie ustalenie winy? dzieciom i zonie należy
                        się finansowa stabilizacja i już. A czy zawiniły obie strony, czy jedna - z tym
                        to na kozetkę do psychoanalityka. Życie jest dość brutalne i lubi jasne reguły.
                        Odwrócę kota ogonem - gdyby ciebie to spotkało, to wyniosłabyś się z domu z
                        dziećmi? Albo pozwoliłabyś, by on mieszkał razem z tobą i może jeszcze z kimś
                        trzecim? Dawno ustalono taki bieg rzeczy i nie wiem, czy jest inny lepszy?

                        jestem za walką o związek. Jak najbardziej. I jestem za tym, by ten najgorszy
                        czas przetrzymać w jakimś takim spokoju. Aby zbyt szybka reakcja nie przyniosła
                        gorszych czy niechcianych skutków. Nawet tak jakoś gdzieś już napisałam. Zobacz
                        - uny zadał pytanie - czo ona kocha? no właśnie? Czy on ją kocha i czy ona jego?
                        Jeśli tak - to dlaczego jest jak jest. Jeśli nie, to co dalej? Wiem że w miłości
                        człowiek jest zdolny do wszelkich wyrzeczeń. Ale to jednak kwestia czasu - w
                        pewnym momencie nastąpi odreagowanie. I....?

                        W każdym razie im życzę, by jakoś się ustabilizowało w którąś stronę, a ona by
                        nie robiła z siebie walczącej hetery - tym na pewno go do siebie nie przywiąże.

                        A co do reszty - to podyskutujemy, bo ty mi jednak z tym piedestałem
                        podpadasz, dziewczyno big_grinDDD
                        • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 22:40
                          po burzliwej dyskusji, jednak muszę ci przyznać rację. rację masz. we wszystkich
                          punktach, tylko ubrałaś to w słowa, które mnie raziły. teraz wiem, co masz na myśli.
                          a z tym piedestałem...
                          to jest jakaś naiwna tęsknota za oparciem, za zaufaniem, za miłością, za nie
                          wiem, czym jeszcze. taka szczeniacka tęsknota kogoś, kto nie dostał jeszcze po
                          dupie od życia...
                          if ju noł łot aj min.
                          • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 23:49
                            Księzniczko, myślę sobie, że jeśli uda się przeskoczyć jakąś taką podskórną
                            zazdrość, to ufać można i być pewnym, tylko drugiej kobiecie. Mam na myśli
                            prawdziwą przyjaźń. Mężczyźni są cudni, dobrzy, serdeczni, kochani, tkliwi,
                            czuli, spokojni, oddani - i odwrotnie, ale i tak nigdy nie zrozumieją kobiety
                            tak, jak druga kobieta. Tylko - tak sądzę - należy wyjść poza etap patrzenia
                            okiem rywalki.

                            smile

                            Yes, im anderstend smile
                            • robert.83 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:26
                              ...to ufać można i być pewnym, tylko drugiej kobiecie...

                              Ciekawe rzeczy opowiadasz. Naprawdę fantastyczne.
                              • gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:30
                                Siem droczysz? czy chcesz się może porządnie pokłócić?
                                • robert.83 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:33

                                  Kim ja jestem, Gapciu, żeby mówić Ci co masz myśleć o mężczyznach?
                                  Swój wniosek na pewno na czymś oparłaś... a ja w arsenale mam tylko słowa.
                                  • gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:35
                                    Nie, no ty wybitnie chcesz się kłócić! Zaraz ci natrzeszczę tak, ze ci ucho
                                    spuchnie....
                            • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 18:59
                              ale jaką podskórną zazdrość? chodzi ci o to, że mam mało koleżanek w realu i
                              stawiam na jakość a nie na ilość?
                              piszesz, że mężczyźni nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją kobiety jak inna
                              kobieta. oczywiście, że tak. ale czy ktoś tego od nich oczekuje? ja chcę, żeby
                              facet rozumiał mnie jak mężczyzna - brat, kochanek, przyjaciel, kolega itp. to
                              dopiero frajda.
                              okiem rywalki - chodzi ci o relacje z drugimi kobietami? musze się nad tym
                              zastanowić. ciekawa teoria, możesz rozwinąć? frojdem mi coś pachnie ;-P
                              • gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:14
                                Cos zagmatwanie piszę smile))

                                Otóż uważam, że kobietę zrozumie tylko kobieta. Z facetem takiego porozumienia
                                się nie chwyci. Ale najpierw dwie kobiety muszą się wyzbyć wszelkich form
                                rywalizacji między sobą. Rozumiesz - żeby w podtekście nie było porównywania
                                itd... A wtedy jest najfajniejsza przyjaźń.
                                • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:20
                                  gapuchna napisała:
                                  > Otóż uważam, że kobietę zrozumie tylko kobieta.
                                  nieprawda, mężczyzna tez zrozumie kobietę, tak jak kobieta zrozumie mężczyznę.
                                  jest to niemożliwe tylko, jeśli ktoś ma braki w wykształceniu, dziury w mózgu,
                                  nie stara się odpowiednio, nie czytał/czyta/czytuje książek psychologicznych,
                                  nie chce, nie musi.

                                  Z facetem takiego porozumienia
                                  > się nie chwyci.
                                  chwyci się, chwyci. po alkoholu wszystko się chwyci ;-PPP

                                  Ale najpierw dwie kobiety muszą się wyzbyć wszelkich form
                                  > rywalizacji między sobą. Rozumiesz - żeby w podtekście nie było porównywania
                                  > itd... A wtedy jest najfajniejsza przyjaźń.

                                  to chyba tylko z siostrą tak można. krew z krwii. w innych przypadkach nie wiem,
                                  nie próbowałam.
                                  • gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:27
                                    To ja już mówiłam dziś jednemu forumowiczowi - mnie się w życiu poszczęściło z
                                    przyjaciółką smile
                                    • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:30
                                      no mi też - 2 w 1, siostra i przyjaciółka wink
          • salsa13 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:09
            Bb dla mnie sytuacja niedopuszczalna.
            Jeżeli ktoś raz zawiedzie i to na całej linii, zrobi to kolejny raz.
            Wiem, że czasami warto zdobyć się na to, aby dać kolejną szansę, jednak skoro
            kolejny raz ktoś zawiódł, to tylko potwierdza moje poprzednie zdanie.
            Ja nie wybaczam...
            Natomiast nigdy nie wdawałabym się w jakieś przepychanki, donosy, śledzenie
            kogoś, rozmowy z osobami trzecimi. To nie ma najmniejszego sensu. Jeżeli jednak
            kochasz i wierzysz, że będziesz z Nim szczęśliwa - to walcz.
            Ale pamiętaj, życie jest zbyt krótkie aby żyć w ciągłym strachu, że ta sytuacja
            znowu się powtórzy.
            Wiem, jak bardzo to wszystko jest trudne dla Ciebie. Ale uwierz - da się wyjść
            na prostą, nawet z najbardziej trudnej sytuacji.
            • gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:19

              Salso -
              I masz całkowitą rację!!!!!!!
            • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:27
              Właśnie, chyba walcze, to ciezkie chciałabym żeby sie poukładało
              Ona wie od meza że ja wiem, pewnie delikatnie jej to przekazał.
              Zostawic to tak jak jest,czy w cudzysłowiu wielkim walnac ja
              osobiscie obuchem w głowę??
              Tak bardzo bym chciała przestac myslecsmile
              • salsa13 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:43
                Bb nigdy nie zniżaj się do jej poziomu!
                Zaufaj bardziej wkurzy ją brak reakcji z Twojej strony, niż wszelkiego rodzaju
                wojny i wojenki.
                Pokaż klasę. Ty Jesteś ta pokrzywdzona a Ona ta zławink
                Bb nie da się o tym przestać myśleć... Niestety...
                Ten obraz będzie z Tobą długo ale pewnego dnia obudzisz się i będzie piękniesmileTo
                wszystko jest teraz bardzo świeże i bardzo trudne ale DASZ RADĘsmile
                • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 15:51
                  Salso!! Twoje słowe podziałaty na mnie jak balsam, powietrze,
                  potrzebowałam tego i takiego prostego zrozumienia.
                  Boze jak bardzo potrzebuję jakiegos upustu tych złych emocji, usnac
                  i obudzic sie za rok!!!!
                  Dziekuje z całego serca, to mnie utwierdza że dobrze trafiłam. Bo i
                  posmiac sie tu mozna i wyzalic. Widze ze znajdzie sie tu tez ktos
                  kto zaangarzuje sie poważnie podejdzie do smutku kogos kto tego
                  potrzebuje
                  Obym ja kiedys mogła udzielic jakiejs podnoszacej na duchu radysmilesmilesmile
          • uny Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:58
            ja ostatnio wziąłem w łape siekiere i sie narąbałem. uszła ze mnie cała para. a i dziadkowie byli zadowoleni.
            polecam
            • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 15:45
              Rozumiem że to miało mnie rozbawic i podac konkretne rozwiazanie!!
              Chetnie, tylko lepiej by było tak z kims sobie w ten łep rabnac a
              nie tak samej!!
              Bo bym sie zawyła!!!
              • uny Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:02
                nie wiem czy chciałem Ciebie rozbawiać. pomyslałem sobie, że masz w sobie wiele emocji. boje sie, że te emocje mogą psowodować wiele nieszczęścia w twoim życiu. Wydaje mi sie, że warto toroszkę ochłonać i pomysleć tak na zimno o tej sytuacji.
                Kochasz ty w ogóle tego swojego męża?
                • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:13
                  Jutro Ci na to odpowiem bo to nie o to chodzi czy tak czy nie
                  Oczywiscie ze tak, ale jestem nieszczesliwa i tyle.
                  Ide do domu>>>>>>>>>
              • basia799 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:58
                ale to jest bardzo dobra rada, myślę, że uny chciał podac Ci jeden ze sposobów
                na rozładowanie nadmiernych emocji i frustracji... to nie musi byc od razu
                rąbanie drewna przecieżwink wysiłek fizyczny może byc niezłym remedium na smutki i
                nerwy, wiem, bo sprawdziłam na sobie...
                następnym razem zastosuję Twój sposób uny, jak mnie dopadnie chandra, to porąbię
                stolik do kawywinkwink
                • bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 20:41
                  Ba ot co...
                  Wypilam pol but jakiegos rozowego wina i mi lepiej, jakos inaczej to
                  wszystko widze
                  Znowu mnie wzielo wiec sie poklocilismy po raz setny, bo ja nie
                  potrafie, chociaz sie staram nie myslec, cos mnie podkusi zawsze i
                  wtedy mu...... lece, ot... ciezsze to niz mysle
                  Wkurzyl sie wyszedl luby z 2 godz temu, a teraz dzwoni, ze byl w
                  lesie , ze nie ma paliwa i mu sie akumulator rozladowal, jest bardzo
                  wkurzony, coz..... zostawic go tam???? Nie mam cos jakos checi
                  zostawic dwujki dzieci w domu i leciec do niego . Brzmi
                  niewiarygodnie ale coz prawdziwesmile Ot realia zyciasad

                  • rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 22:41
                    'dwójki' się pisze, ciągle ten błąd popełniasz.
                    • salsa13 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 08:31
                      oj Księżna dziewczyna ma problem, więc olej to...
                      Może w końcu przestaniemy sobie wypominać ortografię, czasami są ważniejsze
                      problemy niż poprawna pisownia.
                    • bb997 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:00
                      ,,dwójki,, zapamietam
                      Kurcze, wiem ze sie kochamy, pomimo wszystko wiem ze on mnie kocha.
                      Zdaje sobie sprawę ze tez sie z tym miota, jest mu wstyd, wiem,
                      głupio, ze zachował sie jak szczeniak. To była taka zabawa, pare
                      słow za duzo powiedzianych i nawet jezeli by tak było, naprawde
                      tylko te słowa to co??? Pytam! To nic takiego, guzik prawda. Pewnie
                      za nia nie tesknil ale cos kierowało nuim ze tak pisał. Czy można
                      kogos kochać a takie rzeczy robic? Nuda, wcale nie było tak nudno,
                      rutyny też ne było. Wiem, wiem, nie ma na nic gotowej recepty ani
                      rozwiazania. Nikt nie jest chodzacym ideałem ale sporo rzeczy muszę
                      przemyslec.
                      Nie podejmuje drastycznych kroków bo nie wiem czy warto
                      Dam szanse, zawsze mówiłam dawał druga szanse nigdy nie trzecia!
                      Daję jednak i tzrecią! Smutne to wiem. Może dlatego tak jest że ja
                      gdz\ies podswiadomie w glebi czuje, że mimo tej złości i smutku jaki
                      w glebi to chce sie zestarzec z tym czowiekiem, moze na innych
                      jednak zasadach niz do tej pory??
                      Ktos z Was swietnie powiedział,, Ty jestes najwazniejsza w tej
                      bajce'' Wziełam sobie to do serca, nie zamierzam go ranic, zdradzac
                      i takie tam. Muszę wybaczyc choc nie zapomniec i jeżeli mi zalezy to
                      życ dalej z jakas radoscia w życiu bo do psychiatryka mnie wywioza i
                      ot cosmile
                      Więc dzieki za wszycho, dam znac za jakis czas i nie bede was
                      dreczyc tym tematem
                      Od czasu do czasu cos napomnkewink
                      A teraz założe nowy watek!!
                      • antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:16
                        BB997 zemścij się. Będziesz miała spokój. Bedzie Ci łatwiej. Sama
                        nie wiesz czego chcesz. Kochaniesz, nie kochasz. Mnie zawsze było
                        szkoda czasu na takie pierdoły. Ale się kocha i chce się być razem
                        alebo nie. Wiesz już lepiej zemścij się !!!
                        • salsa13 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:35
                          Antonio!
                          Ty szaleńcusmile
                          Cudowna podpowiedźwink
                          • antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:47
                            Salso. Też Cię lubię wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka