bb997 06.05.09, 15:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=89682&w=94883956 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 16:30 włosy mi dęba stanęły. 1. czy rozmawiałaś z mężem? na poważnie, o tej sytuacji. czy powiedziałaś mu, że cię zranił, że to boli, że zawiódł twoje zaufanie, że po x latach małżeństwa czujesz się jak zdradzona małolata? czy przeprowadziłaś z nim poważną, szczerą rozmowę? 2. na forum na pewno nie znajdziesz odpowiedzi na zadane pytania. to jest sprawa do wyjaśnienia z twoim mężem. 3. czy zastanowiłaś się dlaczego on to zrobił/robił/robi? czy pytałaś go o to? może mu czegoś brakuje? wina zazwyczaj leży po obu stronach. a może po prostu trzeba z nim ostro i na temat --> za fraki na ścianę i kopaaaa! 4. zemstą nazywasz to, co ja nazywam oczyszczaniem atmosfery. porozmawiaj z tą kobietą i powiedz jej, że jeśli tylko zobaczysz, ze znowu jest coś nie halo, to powiesz jej mężowi - oczyścisz atmosferę. facet też ma prawo wiedzieć, że rosną mu esemowe rogi. jesli nie pomoże - umów się z całą trójką i rozwiążcie problem wspólnie - to by była jazda albo spotkaj się z mężem 'koleżanki' i zapytaj go, co jego żona widzi w twoim mężu ;-P 3mam za ciebie kciuki. to straaaszny klops ale na pewno dasz sobie radę. Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:06 .Dziekuje za słowa otuchy, mam nadzieje, że to sie poukłada tak czy inaczej. Rozmawialismy, nie uwazam sie za chodzacy ideał, ale to był cios poniżej pasa. Może napisane. Czy teraz? po prawi miesiacu? ZACHOWUJAC KLASĘ? Co i jak powiedziec jej? Chce tu z wami zostac, bo jestem samotna , w całej tej sytuacji!!!! Jest mi źle i tyle!! Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:10 przeczytałem piąte przez dziesiąte, uśmiałem sie, acha.. jeszcze "na wspólnej" oglądam.lubię. Chyba mogę zadać tylko jedno pytanie, oczywiście tylko sobie samemu: Co jest dla mnie ważne? Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:18 ALE NIBY CO?? SKAD TA IRONIA, TO JA JESTEM NIBY NIERORMALNA. CZŁOWIEKU TO MNIE OŚWIEĆ!! SZCZERZE!! JEŻELI TO MNIE POGIEŁO TO MI TO POWIEDZ, MOZE JA FACETOW NIE ROZUMIEM I TYLE! Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:33 frustracje jakieś? BB spokojnie.. ironia nie oznacza wcale czegoś negatywnego, no moze czasami.. i nie krzycz do mnie.. nie lubię.. mały chłopczyk nie ce, oj nie.. , przeczytaj jeszcze raz moją wcześniejszą wypowiedź. Może też warto zadać sobie pewne pytania, żeby coś stalo sie bliższe prawdy? A.. i ja nie jestem tu tylko od oświecania.. Może tak: Zakochaj sie też w sobie, a nie tylko w tym, co do Ciebie dociera? W podpunktach na początek.. końcowym efektem być może będą rzeczowe, sprawiedliwe, racjonalne i produktywne wnioski. I skąd wzięłaś to słowo: "pogieło"? kto go użył? Ty? Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:45 Pogieło, to było bardziej do mnie, niz do Ciebie, bo tak sobie czasem główkuje i myślę.Winie sie czy cos takiego. Wiem może na luz sobie dac i tyle. Może przesadzam. Nie potrafie usprawiedliwic pewnych rzeczy i tyle. Może tak poprostu powiedz o co ci chodzi. Tak!!!! jestem sfrustrowana, zła, smutna, oszukana. Pytanie.... zadaje je sobie, znam odpowiedzi ale co z tego jak lepiej sie wcale nie czuje oj nie ie nie. Kurde, dawno z facetem (innym niz maz) szczerze nie pogadałam, moze w tym tkwi mój problem. Ps. Ej no rozmawiam z facetami tylko nie o swoich problemach Zakochac sie w sobie? A co przez to mam rozumiec?? Skoncentrowac sie na sobie tak??? Zapasc w samozachwyt? Odpowiedz Link
hesse.1 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:56 popatrz jaka różnica interpretacji- słowo: "pogieło".. JA WIEM, że to nie było do mnie.. , ale i tak protestuję. muszę teraz uciekać.. wybaczy Waćpanna, ale wole tak niż zdawkowo na maxa potraktować.. Pozdrawiam i spokoju troszkę życzę, bo od tego zaczyna sie rozumienie jakiejś sytuacji. Odpowiedz Link
tapatik Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:05 Ludzie jednak lubia komplikować sobie życie.... Skoro jedna rozmowa z mężem nic nie dała, a poskutkowała tylko tym, że krył się z telefonem, to teraz tym bardziej będzie się krył, ale na pewno nie zrezygnuje ze swojego postępowania. Ja bym wynajął detektywa i zbierał dowody do rozwodu. Odpowiedz Link
antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:30 Punkt 4 rozwalił mnie u RK. Rozmowy w trójkę, z koleżanką albo jej mężem. A po co ? Widocznie ma dosyć żony i szuka przygód. Rozsatać się z gościem i po krzyku. Tapakit a po co detektyw ? Małżeństwo to nie przymus. Po co udowadniać ? Spakować swoje rzeczy albo rzeczy mężo i rozstać się. No chyba, że chodzi o majątki i te sprawy. Jak się nie chce z kimś być to się po prostu rozstaje i już. BB997 nie pisze o wielkiej miłości i uczuciach. Pisze o zemście. Traktuje tego faceta ja swoją własność. Skoro mnie nie chce, skoro zdradza to się zemszczę. A nie prościej rozstać się bo coś się skończyło ? Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:33 mój punkt cię rozwalił, szkoda, że nie ja. bo czasem mam ochotę, szczególnie za to rk, panie ac. Odpowiedz Link
antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:37 Spokojnie RK. Na nerwy meliskę polecam. Nie bierz tak wszystkiego do siebie Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:40 hmmmm, spodziewałam się innej reakcji. nie chcesz się podroczyć? łeeeeee ;-( Odpowiedz Link
antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:42 Wcale a wcale. Obiecałem wszystkich kochać i lubić Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 06.05.09, 22:48 hmmm, no jak czujesz palącą potrzebę. jakoś to 'zniesę' Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 12:01 To takie pokręcone. Załuje, ze od razu jej męzowi nie powiedzialam, że jej ja osobiscie nie powiedzialam. Teraz niby z męzem jestesmy,,pogodzeni'' Duzo o tym rozmawiamy, ale ja nie radze sobie, nie ufam. Telefony sa do mojej dyspozycji, ale coz jak w sercu mam to wszystko Strasznie zaluje że nie zadzwoniłam do niej i jej meza od razu!! Teraz nie wiem jak to rozegrac. Czy zapominac powoli i nauczyc sie życ. Mąż sie stara, niby, tak chyba jest ze musi byc ciezko. Co do uczucia to wiem ze on mnie kocha i ja jego, pomimo wszystko, tylko ja jakos sobie nie radze. Wiem że chodzilo mu bardziej pewnie o ekscytacje, moze zbyt zrzedziłam, a ona w pracy milutka, komplementy mu prawiła, Pomimo męza i dwujki swoich dzieci, ktorych pewnie chciala zostawic. Mysle ze ona tez znudzona była tym wszystkim. Tylko od takich emocji i bliskosci.... Mysle ze oni sie wzajemnie nakrecali tym jak bardzo sa nieszczesliwi. Matko czy ktos to rozumie!!!!! Odpowiedz Link
lowcia Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:03 Kochana,to co przeżywasz,to jest istny prawdziwy koszmar.Rozumiem Twój ból,zozczarownie,złość,wątpienie w siebie,poczucie niemocy i nieustanne myślenie-co z tym zrobić?!Tak na chłodno-tych smsów było 300,nie 15,czyli było już zaangażowanie,bo trzeba bardzo chcieć żeby naklikać 300smsów! Kochana sprawę trzeba jasno postawić-powiedzieć jej mężowi,bo inaczej dajesz milczące przyzwolenie na ich tajemny układ.DAJESZ MILCZĄCĄ ZGODĘ,Ze akceptujesz taki układ. INIGDY,ALE TO PRZENIGDY NIE WĄTP W SIEBIE,tego Ci nie wolnoA powiedzieć musisz,temu mężowi,wtedy będziecie mieli realny wpływ na bieg wydarzeń.Nieważne,że minął już miesiąc,niweażne że kogoś zaboli- CIEBIE TEŻ BOLI,PRAWDA?!A Wsze małżeństwo dopadła rutyna-to normalne,to normalne,że mu nie słodzisz jak tamta,bo jesteście w innej już relacji,nie obwiniaj siebie,Sprawę postaw jasno Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:19 Ba! - a jak twoja zemsta doprowadzi do ostatecznego końca twojego małżeństwa? Dziwnie ten mąż ciebie kocha.... wręcz bardzo dziwnie? Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 13:51 Nie znam takiej sytuacji, więc tylko mędrkuję. Ale niepotrzebnie dałaś po sobie poznać, ze wiesz. Im mniej o tobie przeciwna strona, tym zawsze lepiej. Z tego co napisałaś, to dla mnie pachnie recydywą. Nie wiem, oskubałabym go finansowo - DZIECI!!!! - i ułożyłabym sobie życie po swojemu. faceci są i odchodzą. tu nie ma nic na zawsze. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:36 gapa - nie wierzę w to, co przeczytałam. ty na serio tak uważasz? Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 15:06 "Ale niepotrzebnie dałaś po sobie poznać, ze wiesz. Im mniej o tobie przeciwna strona, tym zawsze lepiej." coooo? przecież życie we dwoje to nie jest żadna gra. to jest twoim zdaniem jakaś reguła? czy tak tylko napisałaś... "oskubałabym go finansowo - DZIECI!!!! - i ułożyłabym sobie życie po swojemu." jak to oskubałabym? tak po prostu? a jakby faceci mieli takie podejście? "faceci są i odchodzą. tu nie ma nic na zawsze." no nioe wiem. jakby jakiś facet napisał "kobiety są i dochodzą, nie ma nic na zawsze" to pomyślałabym, że jest jakimś sukinkotem... właściwie to nie ma nic na zawsze, ale to nie jest tak, że facetów się zmienia jak rękawiczki i ze jak nie ten, to następny będzie ;-# Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:37 No weź ty normalnie pomyśl: 1. co jej da to, ze on jest zorientowany co do stanu jej wiedzy? Będzie lepiej się krył i robił lepsze uniki - przecież to nie był (z tego co napisała) jego pierwszy raz. A co ona zyskała? - w sumie nic. Bo pewności to nie ma żadnej. Moja droga - życie we dwoje to tak, tylko niech będzie zaufanie i szacunek, a nie 300 sms kiedy żona w ciąży chodzi! 2.Oczywiście że walczyłabym o pieniądze. Znajomi się rozwodzą, nie ma porozumienia stron, jemu zasądzono ponad 2 tys. alimentów, a i dom prawdopodobnie przypadnie jej, mimo, że majątek i firmę budował on. Czemu? - bo udowodniła mu przed sądem zdradę. I całkowicie się z nią zgadzam. Skoro zabrał jej najlepsze 13 lat z życia, niech przynajmniej ma stabilność finansową. Matki z dwójką dzieci ot tak, za jednym pstrykiem, zaraz nie zatrudnią. Wiec co w tym złego? Jak to - gdyby faceci mieli takie podejście? Jeśli to mężczyzna zostaje z dwójką dzieci, to dla mnie jest oczywiste, ze kobieta musi płacić na nie alimenty. Tylko że podaj mi choćby z 10 takich przykładów - dasz radę? No właśnie.... Wkurza mnie ta siatka ochronna rozciągana nad mężczyznami, że niby to takie niebożątka boże. Podawano w Trójce niedawno wyniki eksperymentu - co robi kobieta, gdy dowiaduje się, ze jemu porwała się koszula, czy jakoś tak. Otóż 97% biegło do niego z nową! Zwyczajnie dramat! 3. Nigdy nie odszedł od ciebie mężczyzna? Nie znasz rozwiedzionych małżeństw, rozbitych związków? Wiec chyba mężczyźni odchodzą.... Z par które znam osobiście i które się rozpadły, w 80 procentach wina była po jego stronie. Najczęściej kochanka, która zwyciężała z żoną/partnerką. I nawet dzieci nie są najmniejszą przeszkodą. Zresztą, bycie z kimś tylko z litości, to wątpliwa radość. Mówisz, że nie ma tak, żeby zmieniać facetów jak rękawiczki. Chyba nieuważnie czytasz - nie chodzi o zmiany, ale o szukanie tego właściwego. Jedni nazywają to zmianą rękawiczek, inni poszukiwaniami. Jak się znajdzie odpowiedniego, to dalsze czynności bedą zbędne. Jakoś tak dziko mi się wydaje, ze inaczej kształtują się wymagania od kobiety, a inaczej od mężczyzny. A to jest błąd. Rumuńska, już dawno ci powiedziałam, ze postawiłaś faceta na piedestale, a to jest bardzo niedogodna pozycja! Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 17:09 1. ale może on nie jest z gruntu zły, przeciez do jasnej ciasnej są tym małżeństwem już jakiś czas. może jeśli zrozumie, że ja rani to przestanie. w końcu to nie jest prawdziwa zdrada, tylko takie urozmaicenie. co mu da świadomość, że ona wie? wstyd mu będzie - mam nadzieję. 2. no w sumie tak, jeśli jest zasądzona wina. ale jak to jest z tą winą? wina zawsze jest po obu stronach. a w sadzie udowadnia się różnie, wywlekając rudy. podział powinien być sprawiedliwy - bo przecież razem się coś buduje. nawet jeśli jedna strona zarabia i a druga zajmuje się domem i dzieci wychowuje. > Jak to - gdyby faceci mieli takie podejście? Jeśli to mężczyzna zostaje z dwójk > ą > dzieci, to dla mnie jest oczywiste, ze kobieta musi płacić na nie alimenty. no, to podaj mi choć jeden taki przykład! > Tylko że podaj mi choćby z 10 takich przykładów - dasz radę? No właśnie.... no właśnie > Wkurza mnie ta siatka ochronna rozciągana nad mężczyznami, że niby to takie > niebożątka boże. ale to nie o to chodzi. chodzi o to, żeby starać się odbudować, walczyć o rodzinę, a nie podawać takie sloganowe recepty: pieprz to i walcz o kasę! ja tak to odebrałam. > 3. Nigdy nie odszedł od ciebie mężczyzna? hmmmm, no w sumie odszedł. Nie znasz rozwiedzionych małżeństw, > rozbitych związków? no właściwie więcej takich znam, niż tych szczęśliwych... Wiec chyba mężczyźni odchodzą.... Z par które znam osobiści > e > i które się rozpadły, w 80 procentach wina była po jego stronie. Najczęściej > kochanka, która zwyciężała z żoną/partnerką. I nawet dzieci nie są najmniejszą > przeszkodą. Zresztą, bycie z kimś tylko z litości, to wątpliwa radość. weź mnie nie strasz, bo mi się wszystkiego odechciewa jak pomyślę, że mogę nie mieć szczęśliwej rodziny... > nie chodzi o zmiany, ale o szukanie tego właściwego. ale ile mozna szukać? całe życie? a kompromisy? akceptacja? no do cholery, chyba można w końcu znaleźć. ideałów nie ma, ale mozna się starać coś budować, nawet w trudzie. > Jakoś tak dziko mi się wydaje, ze inaczej kształtują się wymagania od kobiety, > a inaczej od mężczyzny. A to jest błąd. n pewno inaczej, ale mają gdzieś ten wspólny mianownik. > Rumuńska, już dawno ci powiedziałam, ze postawiłaś faceta na piedestale, a to > jest bardzo niedogodna pozycja! wcale nie postawiłam. tylko nie lubię feminizowania w momencie, gdy wina może leżeć po obu stronach. zdrada. a co jest jej przyczyną? oczywiście sukinsyny też się zdarzają. znam wiele przykładów, gdzie ewidentnie facet zachował się jak szmata do podłogi. ja ich nie bronie jako płci. bronię ludzi - ogólnie. napisałabym więcej, ale musze lecieć. z chęcią podyskutuje dalej pzdr Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 17:28 )) ad1. Hmmm, widzisz, po czymś takim, to ja już nie umiałabym myśleć, że NIC więcej nie było. Zauważ - reakcja tej dziewczyny jest bardzo mocna. Być może podskórnie myśli to samo, co ja... ad.2 Rumuniu, w sumie jakie ma znaczenie ustalenie winy? dzieciom i zonie należy się finansowa stabilizacja i już. A czy zawiniły obie strony, czy jedna - z tym to na kozetkę do psychoanalityka. Życie jest dość brutalne i lubi jasne reguły. Odwrócę kota ogonem - gdyby ciebie to spotkało, to wyniosłabyś się z domu z dziećmi? Albo pozwoliłabyś, by on mieszkał razem z tobą i może jeszcze z kimś trzecim? Dawno ustalono taki bieg rzeczy i nie wiem, czy jest inny lepszy? jestem za walką o związek. Jak najbardziej. I jestem za tym, by ten najgorszy czas przetrzymać w jakimś takim spokoju. Aby zbyt szybka reakcja nie przyniosła gorszych czy niechcianych skutków. Nawet tak jakoś gdzieś już napisałam. Zobacz - uny zadał pytanie - czo ona kocha? no właśnie? Czy on ją kocha i czy ona jego? Jeśli tak - to dlaczego jest jak jest. Jeśli nie, to co dalej? Wiem że w miłości człowiek jest zdolny do wszelkich wyrzeczeń. Ale to jednak kwestia czasu - w pewnym momencie nastąpi odreagowanie. I....? W każdym razie im życzę, by jakoś się ustabilizowało w którąś stronę, a ona by nie robiła z siebie walczącej hetery - tym na pewno go do siebie nie przywiąże. A co do reszty - to podyskutujemy, bo ty mi jednak z tym piedestałem podpadasz, dziewczyno DDD Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 22:40 po burzliwej dyskusji, jednak muszę ci przyznać rację. rację masz. we wszystkich punktach, tylko ubrałaś to w słowa, które mnie raziły. teraz wiem, co masz na myśli. a z tym piedestałem... to jest jakaś naiwna tęsknota za oparciem, za zaufaniem, za miłością, za nie wiem, czym jeszcze. taka szczeniacka tęsknota kogoś, kto nie dostał jeszcze po dupie od życia... if ju noł łot aj min. Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 23:49 Księzniczko, myślę sobie, że jeśli uda się przeskoczyć jakąś taką podskórną zazdrość, to ufać można i być pewnym, tylko drugiej kobiecie. Mam na myśli prawdziwą przyjaźń. Mężczyźni są cudni, dobrzy, serdeczni, kochani, tkliwi, czuli, spokojni, oddani - i odwrotnie, ale i tak nigdy nie zrozumieją kobiety tak, jak druga kobieta. Tylko - tak sądzę - należy wyjść poza etap patrzenia okiem rywalki. Yes, im anderstend Odpowiedz Link
robert.83 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:26 ...to ufać można i być pewnym, tylko drugiej kobiecie... Ciekawe rzeczy opowiadasz. Naprawdę fantastyczne. Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:30 Siem droczysz? czy chcesz się może porządnie pokłócić? Odpowiedz Link
robert.83 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:33 Kim ja jestem, Gapciu, żeby mówić Ci co masz myśleć o mężczyznach? Swój wniosek na pewno na czymś oparłaś... a ja w arsenale mam tylko słowa. Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:35 Nie, no ty wybitnie chcesz się kłócić! Zaraz ci natrzeszczę tak, ze ci ucho spuchnie.... Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 18:59 ale jaką podskórną zazdrość? chodzi ci o to, że mam mało koleżanek w realu i stawiam na jakość a nie na ilość? piszesz, że mężczyźni nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją kobiety jak inna kobieta. oczywiście, że tak. ale czy ktoś tego od nich oczekuje? ja chcę, żeby facet rozumiał mnie jak mężczyzna - brat, kochanek, przyjaciel, kolega itp. to dopiero frajda. okiem rywalki - chodzi ci o relacje z drugimi kobietami? musze się nad tym zastanowić. ciekawa teoria, możesz rozwinąć? frojdem mi coś pachnie ;-P Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:14 Cos zagmatwanie piszę )) Otóż uważam, że kobietę zrozumie tylko kobieta. Z facetem takiego porozumienia się nie chwyci. Ale najpierw dwie kobiety muszą się wyzbyć wszelkich form rywalizacji między sobą. Rozumiesz - żeby w podtekście nie było porównywania itd... A wtedy jest najfajniejsza przyjaźń. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:20 gapuchna napisała: > Otóż uważam, że kobietę zrozumie tylko kobieta. nieprawda, mężczyzna tez zrozumie kobietę, tak jak kobieta zrozumie mężczyznę. jest to niemożliwe tylko, jeśli ktoś ma braki w wykształceniu, dziury w mózgu, nie stara się odpowiednio, nie czytał/czyta/czytuje książek psychologicznych, nie chce, nie musi. Z facetem takiego porozumienia > się nie chwyci. chwyci się, chwyci. po alkoholu wszystko się chwyci ;-PPP Ale najpierw dwie kobiety muszą się wyzbyć wszelkich form > rywalizacji między sobą. Rozumiesz - żeby w podtekście nie było porównywania > itd... A wtedy jest najfajniejsza przyjaźń. to chyba tylko z siostrą tak można. krew z krwii. w innych przypadkach nie wiem, nie próbowałam. Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:27 To ja już mówiłam dziś jednemu forumowiczowi - mnie się w życiu poszczęściło z przyjaciółką Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 19:30 no mi też - 2 w 1, siostra i przyjaciółka Odpowiedz Link
salsa13 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:09 Bb dla mnie sytuacja niedopuszczalna. Jeżeli ktoś raz zawiedzie i to na całej linii, zrobi to kolejny raz. Wiem, że czasami warto zdobyć się na to, aby dać kolejną szansę, jednak skoro kolejny raz ktoś zawiódł, to tylko potwierdza moje poprzednie zdanie. Ja nie wybaczam... Natomiast nigdy nie wdawałabym się w jakieś przepychanki, donosy, śledzenie kogoś, rozmowy z osobami trzecimi. To nie ma najmniejszego sensu. Jeżeli jednak kochasz i wierzysz, że będziesz z Nim szczęśliwa - to walcz. Ale pamiętaj, życie jest zbyt krótkie aby żyć w ciągłym strachu, że ta sytuacja znowu się powtórzy. Wiem, jak bardzo to wszystko jest trudne dla Ciebie. Ale uwierz - da się wyjść na prostą, nawet z najbardziej trudnej sytuacji. Odpowiedz Link
gapuchna Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:19 Salso - I masz całkowitą rację!!!!!!! Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:27 Właśnie, chyba walcze, to ciezkie chciałabym żeby sie poukładało Ona wie od meza że ja wiem, pewnie delikatnie jej to przekazał. Zostawic to tak jak jest,czy w cudzysłowiu wielkim walnac ja osobiscie obuchem w głowę?? Tak bardzo bym chciała przestac myslec Odpowiedz Link
salsa13 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:43 Bb nigdy nie zniżaj się do jej poziomu! Zaufaj bardziej wkurzy ją brak reakcji z Twojej strony, niż wszelkiego rodzaju wojny i wojenki. Pokaż klasę. Ty Jesteś ta pokrzywdzona a Ona ta zła Bb nie da się o tym przestać myśleć... Niestety... Ten obraz będzie z Tobą długo ale pewnego dnia obudzisz się i będzie pięknieTo wszystko jest teraz bardzo świeże i bardzo trudne ale DASZ RADĘ Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 15:51 Salso!! Twoje słowe podziałaty na mnie jak balsam, powietrze, potrzebowałam tego i takiego prostego zrozumienia. Boze jak bardzo potrzebuję jakiegos upustu tych złych emocji, usnac i obudzic sie za rok!!!! Dziekuje z całego serca, to mnie utwierdza że dobrze trafiłam. Bo i posmiac sie tu mozna i wyzalic. Widze ze znajdzie sie tu tez ktos kto zaangarzuje sie poważnie podejdzie do smutku kogos kto tego potrzebuje Obym ja kiedys mogła udzielic jakiejs podnoszacej na duchu rady Odpowiedz Link
uny Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 14:58 ja ostatnio wziąłem w łape siekiere i sie narąbałem. uszła ze mnie cała para. a i dziadkowie byli zadowoleni. polecam Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 15:45 Rozumiem że to miało mnie rozbawic i podac konkretne rozwiazanie!! Chetnie, tylko lepiej by było tak z kims sobie w ten łep rabnac a nie tak samej!! Bo bym sie zawyła!!! Odpowiedz Link
uny Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:02 nie wiem czy chciałem Ciebie rozbawiać. pomyslałem sobie, że masz w sobie wiele emocji. boje sie, że te emocje mogą psowodować wiele nieszczęścia w twoim życiu. Wydaje mi sie, że warto toroszkę ochłonać i pomysleć tak na zimno o tej sytuacji. Kochasz ty w ogóle tego swojego męża? Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:13 Jutro Ci na to odpowiem bo to nie o to chodzi czy tak czy nie Oczywiscie ze tak, ale jestem nieszczesliwa i tyle. Ide do domu>>>>>>>>> Odpowiedz Link
basia799 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 16:58 ale to jest bardzo dobra rada, myślę, że uny chciał podac Ci jeden ze sposobów na rozładowanie nadmiernych emocji i frustracji... to nie musi byc od razu rąbanie drewna przecież wysiłek fizyczny może byc niezłym remedium na smutki i nerwy, wiem, bo sprawdziłam na sobie... następnym razem zastosuję Twój sposób uny, jak mnie dopadnie chandra, to porąbię stolik do kawy Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 20:41 Ba ot co... Wypilam pol but jakiegos rozowego wina i mi lepiej, jakos inaczej to wszystko widze Znowu mnie wzielo wiec sie poklocilismy po raz setny, bo ja nie potrafie, chociaz sie staram nie myslec, cos mnie podkusi zawsze i wtedy mu...... lece, ot... ciezsze to niz mysle Wkurzyl sie wyszedl luby z 2 godz temu, a teraz dzwoni, ze byl w lesie , ze nie ma paliwa i mu sie akumulator rozladowal, jest bardzo wkurzony, coz..... zostawic go tam???? Nie mam cos jakos checi zostawic dwujki dzieci w domu i leciec do niego . Brzmi niewiarygodnie ale coz prawdziwe Ot realia zycia Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Apropos mojego watku 07.05.09, 22:41 'dwójki' się pisze, ciągle ten błąd popełniasz. Odpowiedz Link
salsa13 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 08:31 oj Księżna dziewczyna ma problem, więc olej to... Może w końcu przestaniemy sobie wypominać ortografię, czasami są ważniejsze problemy niż poprawna pisownia. Odpowiedz Link
bb997 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:00 ,,dwójki,, zapamietam Kurcze, wiem ze sie kochamy, pomimo wszystko wiem ze on mnie kocha. Zdaje sobie sprawę ze tez sie z tym miota, jest mu wstyd, wiem, głupio, ze zachował sie jak szczeniak. To była taka zabawa, pare słow za duzo powiedzianych i nawet jezeli by tak było, naprawde tylko te słowa to co??? Pytam! To nic takiego, guzik prawda. Pewnie za nia nie tesknil ale cos kierowało nuim ze tak pisał. Czy można kogos kochać a takie rzeczy robic? Nuda, wcale nie było tak nudno, rutyny też ne było. Wiem, wiem, nie ma na nic gotowej recepty ani rozwiazania. Nikt nie jest chodzacym ideałem ale sporo rzeczy muszę przemyslec. Nie podejmuje drastycznych kroków bo nie wiem czy warto Dam szanse, zawsze mówiłam dawał druga szanse nigdy nie trzecia! Daję jednak i tzrecią! Smutne to wiem. Może dlatego tak jest że ja gdz\ies podswiadomie w glebi czuje, że mimo tej złości i smutku jaki w glebi to chce sie zestarzec z tym czowiekiem, moze na innych jednak zasadach niz do tej pory?? Ktos z Was swietnie powiedział,, Ty jestes najwazniejsza w tej bajce'' Wziełam sobie to do serca, nie zamierzam go ranic, zdradzac i takie tam. Muszę wybaczyc choc nie zapomniec i jeżeli mi zalezy to życ dalej z jakas radoscia w życiu bo do psychiatryka mnie wywioza i ot co Więc dzieki za wszycho, dam znac za jakis czas i nie bede was dreczyc tym tematem Od czasu do czasu cos napomnke A teraz założe nowy watek!! Odpowiedz Link
antekcwaniak Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:16 BB997 zemścij się. Będziesz miała spokój. Bedzie Ci łatwiej. Sama nie wiesz czego chcesz. Kochaniesz, nie kochasz. Mnie zawsze było szkoda czasu na takie pierdoły. Ale się kocha i chce się być razem alebo nie. Wiesz już lepiej zemścij się !!! Odpowiedz Link
salsa13 Re: Apropos mojego watku 08.05.09, 09:35 Antonio! Ty szaleńcu Cudowna podpowiedź Odpowiedz Link