Gość: taki gość
IP: *.dynamic.chello.pl
28.01.13, 09:23
jako, że technicznie jestem noga, postanowiłem się podzielić ciekawostką.
1. NA początku info, że z piekarnika korzystam raz na ruski rok. Otóż w grudniu 2012 podczas jednej z takich sesji piekarnikowych wystąpił pewien problem - w pewnym momencie (możliwe że przy osiągnięciu określonej temperatury) piekarnik wyłączył się SAM, zgasły wszystkie światła, wyłączył się zegar. Kuchenka przestała działać tak jakby ją ktoś od prądu odłączył. Po upływie 2 minut zegar powrócił, kuchenka działa. Upierdliwy feler, ale dało się z tym funkcjonować.
2. Następnym razem, jakiś tydzień poźniej, kiedy znów coś podgrzewałem w piekarniku, kuchenka znów się wyłączyła, tym razem na amen. nie pomogły modły, płacze, nic.
3. Myślę więc, że wyjścia są dwa - albo cały piekarnik do wymiany, albo trzeba wymienić jakąś jedną małą pierdółkę, której nazwy nie znam, jakiś bezpiecznik, albo coś. Myślę o zamówieniu wizyty specjalisty. Tylko myślę:)
4. Poranek 28. stycznia - jakież było moje zdziwienie, kiedy wchodząc do kuchni zobaczyłem, że piekarnik działa - zegar działa, próby włączenia także skutkują... czary
Czy ktoś może mi podsunąć jakieś logiczne wyjaśnienie tej sytuacji? Czy mam się obawiać jakiś problemów z instalcją elektryczną?