Dodaj do ulubionych

Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia

02.10.08, 22:57
W dniu dzisiejszym poszłam z moją koleżanką i jej psem znajdą do weterynarza.
Pies ma juz około 9 miesięcy, ale zostal znaleziony na ulicy w wieku około 3, był bardzo wystraszony. Do tej pory jest raczej bojaźliwy. Do tego straszny pieszczoch i cierpi gdy zostaje sam, noa le musi.
Rozrabia tez trochę bo koleżanka go nie szkoli no ale to jej sprawa.
Wracając jednak do meritum sprawy wchodzimyd o gabinetu, wet bada psa i pyta o niego. KOleżanka opowiada i mówi że pies rozrabia, skacze na ludzi i ogólnie ciężko go poskromić...
Na co weterynarz:
"wie pani, bo tak prawdę mówiąc powinna mu pani za przeproszeniem raz a porządnie wpieprzyć to się nauczy co mu wolno a czego nie"

Jakim cudem TACY ludzie zostają weterynarzami? TRAGEDIA !!
Obserwuj wątek
    • marzenia11 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 02.10.08, 23:16
      a w jaki sposób takich rozpoznać i unikać? oto jest pytanie
      • tenshii Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 02.10.08, 23:24
        No i z tego powodu jest to tragedią :/
        Jak widzisz że ktoś sprzedaje zepsute mięso albo porozbijane auta to nie kupisz, weta tak łatwo nie rozpoznasz i to jest przerażające :/
        • g.i.jane Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 02.10.08, 23:39
          Jakim cudem tacy ludzie zostają weterynarzami? Na to bardzo łatwo odpowiedzieć:
          bo to naprawdę świetna kasa a odpowiedzialność praktycznie żadna.
          Jak ich unikać? Niestety pozostaje rozpoznanie ogniem, jak to chyba mówią w
          wojsku. Czyli po pierwszej wizycie więcej się nie pojawić.
          • hania261 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 02.10.08, 23:45
            Moze powinnismy utworzyc liste dobrych lekarzy i niepolecanych lekarzy.
            • albert.flasz1 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 08:14
              "Prochu nie wymyyśliłaś", takie listy istnieją. Na przykład:
              czarnalista.pl/
              Jednak, tworząc coś takiego trzeba się poważnie liczyć z
              konsekwencjami - na przykład odpowiadzialność cywilna za lobbing
              rozpowszechnianie pomównień i poświadczeń nieprawdy...
          • marzenia11 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 02.10.08, 23:48
            Gorzej jeśli konsekwencje tej jednej wizyty są nieodwracalne.. Ja mam olbrzymi problem ze znalezieniem weta, ktoremu mogę w pelni zaufać albo przynajmniej na tyle, że nie będę się niepokoić. Teraz w bad profilaktycznych moczu kotek okazało się, że mają struwity i rozmawialam z kilkoma wetami, każdy mówi co innego i mam zamęt w głowie. Podobnie mialam z odchudzaniem jednej z nich - tak naprawdę informacje uzyskane od pani w sieciowym sklepie zool okazały się trafne i skuteczne, a np. polecany wet powiedział mi: trzeba ją odchudzić, ale nie ma pani szans bo są dwie. A otyłośc grozi.. i wymienil wszelkie choroby. I jak tu ufać?
    • etta2 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 02.10.08, 23:52
      Widzę tu dwie strony medalu:
      1. wet zachował się z lekka grubiańsko, ale jak się "nie wpieprza"
      (w sensie szkolenia) systematycznie, to trzeba raz a dobrze (nie
      jestem zwolennikiem czegoś takiego);
      2. wetY są od leczenia chorób, a nie od szkolenia właścicieli psów,
      którzy sobie nie radzą, bo im się nie chce. Sama twierdzisz, że
      koleżanka psiaka nie szkoli, więc zbiera zniwa swojego lenistwa.

      Żaden wet, nawet najlepszy na świecie, nie sprawi, że z dnia na
      dzień piesek się zmieni, jesli jego właściciel nie postara się o to.
      Zgodzę się, że wet może udzielić lepszych rad, niż "wpieprzyć
      psiakowi". Może jednak powinniście udać się do psiego psychologa, bo
      to raczej ten problem.
      • majenkir Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 01:36
        etta2 napisała:
        > Żaden wet, nawet najlepszy na świecie, nie sprawi, że z dnia na
        > dzień piesek się zmieni,

        Udajesz czy naprawde nie rozumiesz?

        To tak jakby isc z dzieckiem, z ktorym sobie nie radzisz do
        pediatry, a on kaze malemu "wpieprzyc", zamiast dac namiary na
        dobrego psychologa.....
        • basia961 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 04:11
          Wrażliwiec to ten wet nie jest...może chociaż leczyć potrafi...
          Pies znajomej obolały, ogon smętnie zwieszony i jakby przełamany w połowie,
          opuchnięte męskie utensylia, pupa i góra łap...cierpi, widać wyraźnie. Znajoma
          psa do samochodu i do weta, przypadkowego bo 'jej' urlopuje a czekać z
          cierpiącym psem przeciez nie będzie. Wet psa obejrzał, pomacał "ja tu nic nie
          widzę. Mówi pani ogon? Może w samochodzie mu się pokrzywił?"
          No bo czy wet powinien wiedzieć co to jest i jak leczyć 'zimny ogon' zwany też
          "końskim ogonem"?
        • albert.flasz1 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 08:19
          ...A nam kiedyś szkolna pani pedagog (tak się przynajmniej nazywała)
          powiadziała, że problemy nasz syn powoduje sam i że powinien słuchać
          Radia Maryja i zapisać się do Oazy (autentyk)... Na szczęście,
          problemy rozwiązały się bez AŻ tak drastycznych środków.:D
          • majenkir Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 17:56
            albert.flasz1 napisał: )
            > problemy nasz syn powoduje sam i że powinien słuchać
            > Radia Maryja i zapisać się do Oazy

            :)))))
        • etta2 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 09:51
          majenkir napisała:

          > Udajesz czy naprawde nie rozumiesz?
          >
          > To tak jakby isc z dzieckiem, z ktorym sobie nie radzisz do
          > pediatry, a on kaze malemu "wpieprzyc", zamiast dac namiary na
          > dobrego psychologa.....

          Nie udaję, bo WIEM o co chodzi. Wiem, że problemy z zachowaniem tak
          dziecka jak i psa, załatwia się u psychologa, a nie u lekarza. Wiem,
          że złamania leczy ortopeda, a nie "ogólny", a zęby leczy stomatolog,
          a nie chirurg.
          • majenkir Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 17:55
            Ale weterynarz jest lekarzem pierwszego kontaktu. I to on powinien
            pokierowac dalej. Bo opiekunowie zwierzat tak jak rodzice - sa
            rozni niestety....
      • tenshii Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 12:01
        To ja może dopowiem bo widzę że się źle zrozumiałyśmy.
        To nie była prośba o pomoc, tylko zwykła rozmowa z wetem podczas badania. Takie o opowiadanie o psie, a nie próba znalezienia cudownego rozwiązania.
    • albert.flasz1 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 08:10
      Wyobraź sobie, że kandydaci na weterynarzy nie przechodzą
      obowiązkowych testów "politycznej poprawności", opracowanych przez
      Fundację Brigitte Bardot, przez co weterynarzem mogą zostawać ludzie
      różni - zupełnie tak samo, jak tak zwani "obrońcy zwierząt".:P
    • a.nancy Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 08:46
      brak slow :/

      my mamy fajnego weterynarza, ktorego pies uwielbia i daje sobie zrobic wszystko.
      widzieliscie kiedys psa, ktory biegnie do weterynarza z dzika radoscia i skacze
      na drzwi gabinetu, bo chce jak najszybciej wejsc? :)))
      niestety, z innymi wetami bywa roznie. jeden, ktory szczepil go na wscieklizne -
      widac bylo, ze facet po prostu boi sie psow, bo na sam widok naszego psa zrobil
      krok do tylu. wiec wiadomo, ze pies wyczuwajac strach wyrywal sie i awanturowal.
      facet stwierdzil, ze "takiego psa" to on nawet nie dotknie i do widzenia.
      musielismy zalozyc kaganiec i _prosic_ zeby laskawie go zaszczepil. a bynajmniej
      nie bylo warczenia itp. kto zostaje weterynarzem, jesli boi sie zwierzat?
      drugi byl jeszcze lepszy. pojechalismy na pogotowie, bo w nocy pies zaczal miec
      dziwne objawy. 50 km w jedna strone. pies tak slaby, ze ledwo chodzil.
      weterynarz nawet nie zmierzyl mu temperatury, stwierdzil, ze jak ma problemy z
      chodzeniem to pewnie ma cos zlamane (!) i postanowil zrobic mu roentgena.
      wsadzil go na stol, ale nie umial nawet dobrze go ulozyc, tyle razy go
      przekladal, ze w koncu pies sie zirytowal i zwial ze stolu. na co uslyszelismy,
      ze nigdy nie widzal tak zle wychowanego psa, ale skoro potrafil zwiac, to widac
      nic mu nie jest, wzial kase za wizyte i do widzenia. nastepnego dnia u "naszego"
      weta okazalo sie, ze pies ma babeszjoze :( sorry, to juz nie jest kwestia
      glupich komentarzy, tylko umiejetnosci postawienia diagnozy decydujacej o zyciu
      i smierci pacjenta!
      a kilka dni pozniej z tamtej kliniki dostalismy poczta ulotke "dziekujemy za
      skorzystanie z naszych uslug i zapraszamy ponownie".
      • basia961 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 09:34
        Największa lecznica weterynaryjna w dużym mieście na wschodzie Polski.
        Sunia, młoda bernenka, kuleje. Wet stwierdza uraz. Uraz to uraz - przejdzie. Po
        pół roku znów suńka kuleje, ciężko dyszy po przejściu kilku kroków, traci humor,
        widać że cierpi. Ta sama lecznica - prześwietlenie, diagnoza dysplazja stawów
        biodrowych, natychmiast operacja - oczywiście zabieg najbardziej radykalny
        (pewnie dlatego że najdroższy) i komentarz "jak pani mogła dopuścić do takiego
        ciężkiego stanu?". Kumpela trzaska drzwiami...
        Inny wet obejrzał zdjęcie - złe, niewyraźne. Nowe prześwietlenie, zabieg
        konieczny, ale najpierw oszczędzający. Suńka jest po dwóch operacjach, jedno
        bioderko udało się uratować. Teraz znoszą ją z czwartego piętra na sikundę...
        Gdyby ten pierwszy potrafił postawic właściwą diagnozę...

        Weci strachliwi to codzienność :)))
        przy szczepieniu:
        Jeden kazał psa postawić w drzwiach i tymi drzwiami go zablokować. Ten sam kazał
        sąsiadce narzucić psu koc na głowę...Dobrze że pies koc zrzucił dopiero po
        wyjściu weta :)))
        Moją suńkę przy czipowaniu wetka kazała tak trzymać że mi kończyn zabrakło...

        Dlatego ja chodzę do kliniki - tam psów się nie boją :)))
    • blue.berry Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 10:22
      weterynarze to ludzie a jak wiadomo ludzie sa rozni.
      mnie juz nic nie zdziwi - przez dluzszy czas bywałam b.czesto w
      szpitalu w klinice małych zwierzat na SGGW w warszawie. pytanie "po
      co ci ludzie zostali/chca zostac weterynarzami" zadałam sobie jakies
      setki razy. wetrynarz bojac sie psa wiekszego niz jamnik to tam
      norma. zle diagnozy - standart. badanie psa i slepota na golym okiem
      widoczne nieprawidlowosci - codziennosc. no i oczywiscie pełne
      przekonanie o byciu najmadrzejszym na swiecie.
      a to miejsce gdzie ksztalca sie i zaliczaja pierwsze lata pracy
      wlasnie ci weterynarze ktorzy przyjmuja nas pozniej w swoich
      przytulnych gabinecikach.
      • tenshii Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 12:03
        Tak Blue.berry - ludzie są różni, ale człowiek kształcony w tym konkretnym kierunku nie powinien raczej dawać takich rad.
        I o ile jako człowiek może (choć nie powinien) wydać zła diagnozę bo np objawy pasują do kilku chorób, to powinien wiedzieć że "wpieprzanie psu" szczególnie PORZĄDNIE WPIEPRZANIE raczej odniesie odwrotny od pożądanego skutek... :/
        • martuskownik Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 12:23
          No i tak to wygląda...niestety. Ale czego oczekiwać od ludzi którzy na chwilę
          obecną zwierzęcej psychologii mają 30 godzin na caaaałych 6 letnich studiach?
          Wiem co mówię bo jestem w trakcie.

          Ja dwa razy wyszłam już z różnych gabinetów trzaskając drzwiami przy podobnych
          komentarzach że psa to trzeba smyczą a nie żadnymi pozytywnymi metodami- bo i
          tak nie zrozumie. Po prostu wyszłam nie płacąc bo sytuacje były na początku.

          Jeśli ludzie na wetowych studiach nie chcą we własnym zakresie zainteresować się
          szkoleniem czy psychologią nie muszą i tak to się kończy.
          Jestem zwolenniczką teorii że to wet powinien albo pomóc rozwiązać podstawowe
          problemy behawioralne bo mają swoje odbicie w fizjologii, poinformować
          Właściciela i powiedzieć "z czym to się je", polecić szkolenie...ale to chyba
          utopia.

          Znam weta który na problem właścicieli o siusianiu psa w momencie cieszenia czy
          strachu bez mrugnięcia okiem ani badań moczu przy pierwszej wizycie rozpoczął
          leczenie farmakologiczne na większą skalę, a wystarczyło nauczyć właścicieli nie
          emocjonować pieska przy powrotach i problem skończył się w ciągu tygodnia gdy
          zaczęłam z Nim pracę...
          • albert.flasz1 Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 13:15
            Zainteresować się można wieloma rzeczami, nie tylko psychologią - na
            przykład, żywieniem i dietetyką, z którymi u weterynarzy przeważnie
            jest nietęgo, a posiadana wiedza ogranicza się do zawartości ulotek
            i informatorów, zredagowanych przez "żywieniowców" z firm pszowych.
            Co do statusu weterynarzy hurtem i bez zagłębiania się w szczegóły,
            jako zawodowej grupy - możemy podziękować mediom, które bardzo lubią
            mity i schematy: na przykład dobry policjant z
            obowiązkową "suszarką", dobry lekarz z obowiązkowo i niedbale
            zawieszonym na szyi stetoskopem, dobry weterynarz - podobnie, tyle
            że na tle luksusowo urządzonego gabinetu dla psów i kotów...:(
            • martuskownik Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 13:44
              Oj to też prawda. Spotkałam się z opiniami ludzi że to odrębne studia są na to
              żeby opiekować się dużymi zwierzętami bo to już nie jest wet:P
              A jak na wsiach jest nie tylko z psami i resztą ale też dużymi zwierzętami mówić
              chyba nie muszę. Tu na myśli mam nie tylko psychologie pieska kotka czy chomika
              ale też pozostałej części dobytku jak świnie konie czy krowy.

              Taka prawda albert.flasz1 również w aspekcie żywieniowym jeśli student nie
              uzupełni i nie rozwinie się to wiedzę ma wykładowo- ćwiczeniową czyli około 30
              godzinną na 6 lat... Ale przykłady można mnożyć i mnożyć.

              Inną sprawą jest to że lekarze starszego pokolenia nie zawsze chcą otworzyć się
              na nowe metody szkolenia/podejścia/żywienia/psychologii itp. A to jednak zawód,
              w którym uczymy się caaaałe życie.
            • blue.berry Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 03.10.08, 13:46
              albert.flasz1 napisał:
              > Co do statusu weterynarzy hurtem i bez zagłębiania się w
              szczegóły, jako zawodowej grupy - możemy podziękować mediom, które
              bardzo lubią mity i schematy: (...) dobry weterynarz - podobnie,
              tyle że na tle luksusowo urządzonego gabinetu dla psów i kotów...:(

              przyznam szczerze ze nie rozumiem?
              co to ma wspolnego z tą dyskusją nt weterynarzy ktorzy
              zalecaja "porzadne wpieprzenie" psu, albo tych co zwierzat się boją,
              albo tych co sa poprostu solidnie niedouczeni.
              • blue.berry :) 03.10.08, 14:18
                po przemysleniu jednak rozumiem : ))
                • foranimals Re: :) 10.10.08, 13:12
                  Według mnie weterynarzem się rodzimy albo nie. jeżeli kochamy
                  zwierzęta i przede wszystkim chcemy im pomagać- ludzie śmiało
                  weterynaria czeka. Niestety jednak częściej weterynarzem zostają
                  osoby, które nie dostały się na medycynę, chcą być jakimkolwiek
                  lekarzem albo najgorsze- chcą dobrze zarabiać. Jakby się dobrze
                  porozglądać na forum zwierzęcym, znajdzie się wielu miłośników
                  zwierząt, takich prawdziwych, którzy bez tytułów lekarskich pomagają
                  bo chcą, kochając zwierzęta. I mogę się założyć, że te osoby są
                  czasami lepiej poinformowane niż niejeden weterynarz. Taka jest
                  niestety rzeczywistośc i to zjawisko jest popularne praktycznie w
                  każdej z branż. Tylko szkoda, że od tego zależy czasami życie
                  naszego pupila, a w odniesieniu do innych lekarzy- i nasze.
                  • alina-puma Nasz weterynarz 11.10.08, 20:09
                    Nasz lekarz jest świetny, już go chwaliłam na forum regionalnym.
                    Lubi zwierzaki, pamięta ich imiona i historie choroby.
                    Zawsze odpowiada na moje pytania, choć czasem wznosi oczy do nieba;))
                    Kiedy Puma ciężko zachorował, przyjechał do domu w niedzielne południe i potem
                    jeszcze kilka razy, aż pies wyzdrowiał.
                    Puma ma 15 i pół roku i ma się nieźle, choć od lat cierpi na kamicę, a do tego
                    ma wadę serca.
                    Jeśli mogę coś poradzić niezadowolonym z opieki weterynaryjnej: szukajcie
                    lekarza, który wzbudzi Wasze zaufanie, a potem się go trzymajcie i w razie
                    wątpliwości nie bójcie sie pytać.
                    Z naszym doktorem jesteśmy od 11 lat.
                    Pozdrawiam wszystkich
                    Alina
    • przeciwcialo Re: Weterynarze schodza na psy :/ Tragedia 11.10.08, 20:36
      Wśród ludzkich lekarzy tez takie "kwiatki" usłyszysz. Jedyna metoda
      nie iśc drugi raz do kogoś takiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka