znaleźliśmy dzisiaj maluchy kosów, które niechybi wypadły z gniazda lub
wywaliło je kukułcze pisklę. jeden maluch nie przeżył, dwa były już bardzo
osłabione. zaczęliśmy je karmić i ogrzewać. odzyskały siły i są dość
energiczne. są jeszcze częściowo nieopierzone, zaczynają otwierać oczy
pytania:
czy oprócz dżdżownic można im dawać np. mielona wołowinę, posiekane jajko na
twardo, co ile karmić, czy dawać wodę, jak długo trzeba się nimi opiekować,
kto je będzie uczył latać

z góry serdecznie dziękuje za fachowe rady