Zanim zakrzykniecie, że to już było i odeślecie do poprzednich wątków na temat
tego imienia - wyjaśnię, że chodzi o imię wichury (przez niektórych dość
przesadnie zwanej huraganem) jaka przetoczyła się nad naszym krajem bodaj w
sobotę. W dzisiejszej Wyborczej wyczytałam, że niemieccy meteorolodzy nadali
temu wietrzysku "niewinnie brzmiące" imię Paula.
No to Pluskotko kochana już wiem do kogo mieć pretensję o urwaną okiennicę u
moich rodziców

A poważniej mówiąc czy zastanawiał Was zwyczaj nadawania katstrofom naturalnym
ludzkich imion? Mi trochę się kojarzy z praktykami pogan - nazwijmy coś,
upersonifikujmy, przydzielmy mu jakieś bóstwo opiekuńcze - to może uda nam się
to coś przebłagać? Starożytni Grecy czcili wiatry, pamiętam w tej chwili tylko
Eola, Boreasza i Zefira, ale było ich kilku jeszcze... Nazwane to oswojone?
Gdy poznamy imię demona, możemy mu rozkazywać? (Odpędzić od swoich i napuścić
na naszych wrogów?)
To tylko takie rozważania o antropomorfizacji zjawisk naturalnych... pewnie
pod wpływem mojej pracy dyplomowej o baśniach.