Gość: AdamM
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
10.01.04, 12:29
Myślę, ze poniższy fragment pozwoli na wstępne zrozumienie faktycznego
stosunku Francji [rozumianego jako stosunek władz Republiki i ich
poprzedników] do tradycji religijnej i religii w ogólności:
U stóp ołtarza
W sierpniu 1793 r. Wandea miała już swoją armię i osiągnęła jako taki stopień
powstańczego zorganizowania. Ale jesienią Konwent zapowiedział
wyraźnie: "Rząd rewolucyjny winien jest dobrym obywatelom wszelką narodową
opiekęâ dla wrogów ludu ma tylko śmierć". W tych jesiennych dniach Loara
pochłonęła 4800 ofiar. Pierwszą masową egzekucją na tejâ niebawem już
zakażonejâ rzece było zatopienie 90 księży więzionych pod pokładem
brygu "Sława". Duchowieństwo w Wandei zostało zdziesiątkowane. W samym tylko
Nantes jednego dnia - 16 listopada 1793 r. - zgilotynowano lub topiono 84
księży. "Ksiądz Joseph Cosneau - cytuję za Secherem - aresztowany w końcu
1794 r. został przywiązany do końskiego ogona i był wleczony do Ancenis przez
Saint-Herblon. Tam został porąbany szablamiâ potem przywiązany do deski i
zepchnięty do Loary. Na brzegu żołnierze urządzili sobie zabawęâ strzelając
do konającego jak do żywej tarczy". Innego księdzaâ Louisa Jousseta,
schwytanego na odprawianiu mszy w lesie, zabito po straszliwych torturachâ a
jego ciało pocięto i rzucono psom na pożarcie.
"Piekielne kolumny" dokonywały systematycznych rzezi. Księża znienawidzeni
byli przez rewolucjonistów szczególnieâ ale w apogeum działań
eksterminacyjnych liczyło się tylko jedno: czy ktoś był z Wandei, czy nie.
Powstańców zakopywano po szyję w ziemi, a w głowę rzucano kamieniami. Kobiety
gwałconoâ a potem rozpruwanoâ małe dzieci nakłuwano na bagnety. W Angers
garbowano skórę z ofiar i szyto z niej dla oficerów spodnie do konnej jazdy.
W sierpniu 1793 r. w raporcie skierowanym do Komisji Środków Nadzwyczajnych
Saint-Just rzeczowo informował: "W Meudon garbuje się ludzką skórę. Skóra
ludzka ma konsystencję i jakość lepszą od koźlęcej. Skóra z ciał kobiecych
jest bardziej miękkaâ ale mniej trwała".
Mordując ludziâ nie zapominano o Bogu. W maju 1794 r. kanonierzy z Loary
zabili siedemdziesięciopięcioletniego Ren? Jousseaume'aâ gdy ten odmówił
zniszczenia siekierą figur świętych z kaplicy w Saint-Simon. Zamordowano go u
stóp ołtarza.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040110/plus_minus_a_8.html