Do Pańskiej wypowiedzi(nie mogę go odnaleźć): "Do Pana Eresa"
pAM: Więc to wszystko Niewiele, prawda? Jak to się porównuje do największego
Podziemnego Ruchu Oporu na świecie w czasie wojny światowej. Do tego stopnia,
że wymienia Pan pomoc udzielonej Brygadzie Świętokrzyskiej, podczas kiedy ta
Brygada w niczym nie pomogła hitlerowskim Niemcom. Gdzie tu kolaboracja?
eres: Otóż pomagała Niemcom i z nimi współpracowała i to cynicznie, bez gry
pozorów.
Oto co pisze historyk Marek Jan Chodakiewicz, skądinąd zdeklarowany sympatyk
NSZ i serdecznie zaprzyjaźniony z rodziną zmarłego (w USA) Zub-Zdanowicza
(płk. „Zęba”, szefa sztabu Brygady Świętokrzyskiej NSZ) i z weteranami
NSZ: „[...] zapewne po rozmowach w Peterswaldzie, dowództwo Brygady
Świętokrzyskiej [...] wyraziło zgodę na współpracę wywiadowczą z Niemcami.
Bowiem już 7. lutego dowództwo BŚ odkomenderowało grupę żołnierzy pod komendą
kapitana NSZ Stefana Celichowskiego („Andrzej”, „Skalski”

na szkolenia
wywiadowcze w ośrodku niemieckim znajdującym się w Sudetach”.
Dalej pisze Chodakiewicz: „Natomiast naciski SS-Hauptsturmfuehrera Paula
Fuchsa, który przynajmniej raz osobiście zjawił się u NSZ-owców, i
tłumaczenia „Toma” (stały łącznik BŚ z SS i Gestapo - eres) spowodowały, że
dowództwo BŚ zgodziło się w końcu na wyprawę do kraju kolejnej ekipy
przekazanych jeszcze w lutym 1945 r. niemieckiemu wywiadowi NSZ-owskich
ochotników na zrzutków spadochronowych”.
Poczucie braterstwa u NSZ-owców z kolaborantami i zdrajcami innych podbitych
przez Niemców narodów przejawiało się zresztą w różnoraki sposób.
Chodakiewicz pisze np. : „W drugiej połowie marca ppłk. Marcinkowski
(„Jaksa”

wraz z tłumaczem wziął udział w roboczym spotkaniu, które odbyło
się w Pradze, naturalnie pod patronatem niemieckim. Konferencja – na którą
przybyli przedstawiciele większości faszystowskich oraz skrajnie prawicowych
grup antykomunistycznych, takich jak Żelazna Gwardia z Rumunii czy
Strzałokrzyżowcy z Węgier, walczący po stronie Niemców – [...].
Jeszcze inny znamienny cytat z pracy Chodakiewicza: „Po przybyciu na
terytorium Czech Polacy skierowali się na południowy zachód do miejscowości
Pečki w pobliżu Pragi. [...] Okres bezczynności i postoi żołnierze BŚ
wykorzystywali na rozmaite rozrywki, jak chodzenie do kina i na wyjazdy do
pobliskich miasteczek, a nawet do Pragi, ale nigdy nie rozstając się z
uzbrojeniem".
Na koniec dodam, że nie wszyscy członkowie BŚ akceptowali poczynania swojego
dowództwa. Według Janusza Derynga (podchorąży NSZ „Bugaj”

, niektórzy
żołnierze brygady, a szczególnie AK-owcy (wielu ukrywających się b.
powstańców warszawskich dołączało do BŚ w czasie jej przemarszu - eres) nie
byli zadowoleni z powodu współpracy NSZ z Niemcami. Kpr. pchor. „Maciek”,
żołnierz AS NSZ z Warszawy, który otwarcie głosił swoją dezaprobatę wobec
polityki dowództwa brygady, głosząc „czym różnimy się od tych Kałmuków i
Ukraińców, którymi tak w Warszawie pogardzałem”, został w połowie
kwietnia „zlikwidowany za podrywanie morale wojska”.
Na koniec dodam, że M.J. Chodakiewicz książkę swoją o Zub-Zdanowiczu
(„Zębie”

napisał na zlecenie jego rodziny i weteranów NSZ.
pAM: W czasie okupacji Polskę reprezentował rząd w Londynie, Zarząd Główny
AK, więc Władysław Studnicki mógł być jedynie nic nie znaczącym figurantem,
którego zlikwidowano by wcześniej niż Kutscherę. Gdzie jest opracowany jego
program, gdzie są pisane źródła na temat tej współpracy, kto był jego
współpracownikiem i wreszcie jakie miał poparcie wśród ludności polskiej
podczas okupacji. Żadnej. Był więc prywatnym obywatelem, zwykłym
volksteuschem zresztą uwielbianym jak wielu innych volksdeustchów przez kręgi
gazety wyborczej i im podobnych.
eres: Obwinianie „GW” i jakichś jej kręgów o „uwielbianie folksdojczów” jest
po prostu szczytem głupoty; nie będę się poniżał, by na ten temat dyskutować.
A do tematu Studnicki et consortes jeszcze kiedyś powrócę, choć wypowiadałem
się o tym wielokrotnie.