Dodaj do ulubionych

Rząd chce ukrócić korporacje

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 19:58
krok w dobrym kierunku,
jednak nalezaloby stworzyc calkwicie wolny rynek gdzie przepustką do
uprawiania zawodu byłoby samo wykształcenie, a o markę i jakość usług
zaczęli by dbać sami usługodawcy,
a nie jakieś korporacje jak z XIX wieku
Obserwuj wątek
    • Gość: Bodzio Heh Hausner i on tak twierdzi ? Neofita ? IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 12.05.04, 20:31
      Dobry dziennikarz powinien przejrzeć teraz jakie
      projekty aktów prawnych kierował Hausner na RM
      będąc ministrem pracy w rządzie Millera.
      Jak się ma (to co można przeczytać w artykule) do
      projektu ustawy o zawodach zaufania publicznego
      przedstawianego przez Hausnera a obśmianego przez
      pozostałych ministrów. Jedno trzeba Hausnerowi
      przyznać że świetnie umie wykorzystywać grę o
      interesy różnych korporacji - w końcu magisterkę
      też pisał na ten temat. Tylko dlaczego my mamy na
      tym tracić.
    • Gość: gratuluje BANASIŃSKI=IGNORANT IP: *.visp.energis.pl 13.05.04, 00:50
      Taki mądry profesor a nie wie, że w Wielkiej Brytanii nie ma notariatu
      łacińskiego - tzw."notary public" to tylko facet od poświadczania podpisów -
      jeżeli jest przy okazji solicitorem, to może przygotowywać projekty umów (tak
      jak polski adwokat)- tyle tylko, że -inaczej niz notariusze w krajach notariatu
      łacińskiego (a wiec i w Polsce)- pobiera za takie projekty wynagrodzenia jakie
      sam ustali (nie ma stawek maksymalnych), nie pobiera podatkow, oplat, nie musi
      chronic interesow obu stron czynnosci, nie przechowuje umow, nie udziela
      darmowych wyjasnien i pouczen. Dokumenty przygotowane przez "notary public" nie
      mają rownież znamienia dokumentow urzędowych - w sensie dowodym mają takie same
      znaczenie jak zwykla umowa pisemna, czy ustna. Oczywiście pomijam takie sprawy
      jak brak formy aktu notarialnego w prawie angielskim, bo tego to szef UOKIK'u
      już z pewnoscia nie wie.
      Bawią mnie też wszystkie brednie o wolnej konkurencji - tak, tak, dajcie
      tysiacom osob możność kreowania dokumentow urzędowych, przenoszących wlasność
      nieruchomości - juz widzę te setki zrobionych w konia emerytów stękajacych z
      zaskoczeniem, że ktoś sprzedał ich mieszkanie.

      Powiem tyle: w raju wolnego rynku, czyli w USA i W.Brytanii, gdzie nie ma
      przymusowej formy aktu notarialnego, gdzie nie ma notariatu łacińskiego - 30 %
      transakcji na rynku nieruchomosci kończy sie sprawą w sądzie i to wieloletnimi
      procesami. W Polsce natomiast niespełna 1%.
      Prosze bardzo rozwalcie notariat, doprowadzcie do sytuacji, gdy notariusze
      (ktorzy nota bene maja ustawowy zakaz wykonywania innych zawodow, w
      szczegolności zajmowania sie doradztwem, handlem itp.) bedą dla zdobycia
      środków do życia wykonywac wszelkie życzenia klientow, nie będą odmawiać
      dokonywania czynnosci sprzecznych z prawem, dbać o interesy trylko tej strony
      umowy który płaci wynagrodzenie. Zarobią na tym tylko adwokaci i
      ubezpieczyciele, a stracą jak zwykle biedni frajerzy, ktorych teraz "nie stać"
      na kilkuset złotowe wynagrodzenie w sytuacji, gdy sprzedają nieruchomość wartą
      kilkaset tysięcy. Zapewniam, ze wynagrodzenia adwokackie za prowadzenie spraw
      sądowych dotyczące takich - wymuszonych przez sytuacje majątkową notariuszy -
      umów będa 10 razy wieksze niż obecne najwyższe wynagrodzenia rejentów. Ciekawe
      co wtedy wyduka Szanowny Prezes UOKiK. Moze zaplaci ze swojej kieszonki ?
      • vvolf Re: BANASIŃSKI=IGNORANT 13.05.04, 11:08
        > Powiem tyle: w raju wolnego rynku, czyli w USA i W.Brytanii, gdzie nie ma
        > przymusowej formy aktu notarialnego, gdzie nie ma notariatu łacińskiego - 30
        %
        > transakcji na rynku nieruchomosci kończy sie sprawą w sądzie i to
        wieloletnimi
        > procesami. W Polsce natomiast niespełna 1%.

        zrodlo tych danych moglbys podac, czy tak sobie pierdzisz?
      • dgr Re: BANASIŃSKI=IGNORANT 13.05.04, 15:52
        > Zarobią na tym tylko adwokaci i
        > ubezpieczyciele, a stracą jak zwykle biedni frajerzy, ktorych teraz "nie
        stać"
        > na kilkuset złotowe wynagrodzenie w sytuacji, gdy sprzedają nieruchomość
        wartą
        >
        > kilkaset tysięcy.
        Pokaż mi notariusza, który przy sprzedaży nieruchomości wartej kilkaset tysięcy
        weźmie kilkaset złotych wink Niedawno kupowałem działkę za 20 tyś i opłaty
        notarialne i sądowe kosztowały mnie 1800 zł. I uważasz oczywiście że jest to
        jak najbardziej normalne. Tak samo jak normalne że wszyscy notariusze są
        zobligowaniu przez swoją 'korporację' do naliczania najwyższych dopuszczonych
        ustawowo opłat, żeby nie było wewnętrznej konkurenji.
        Piszesz o jakiejś odpowiedzialności polskich notariuszy ? Chyba żartujesz.
        Niejednokrotnie słyszałem i sam osbiście się z tym spotkałem, że oni nie są od
        tego żeby kontrolwać czy wszystko jest w porządku, tylko żeby akt notarialny
        był właściwie spotrządzony i podpisany przez właściwe osoby.
        Dgr
        • Gość: Bert5 Re: BANASIŃSKI=IGNORANT IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 16:19
          Tak tylko, że te na to 1800 złotych składa się nie tylko wynagrodzenie
          (maksymalnie 1050 złotych) - resztę stanowią podatek VAT od wynagrodzenia,
          podatek od czynności cywilnoprawnych i opłata sądowa, którą notariusz pobiera
          ale nie bierze do własnej kieszeni lecz wysyła co do złotówki do urzędu
          skarbowego i sądu. oczywiści za prawidłowość naliczenia opłat i za ich
          odprowadzenie odpowiada sam. Im wyższa wartość transakcji tym procent
          wynagrodzenia notariusza się zmniejsza zaś np. podatek od czynności
          cywilnoprawnych jest stały. Np przy wartości 200.000 zostawisz "u notariusza"
          8560 złotych, z czego tylko 1.800 złotych stanowi wynagrodzenie notariusza -
          reszta to daniny, które notariusz odprowadza dla Państwa - nic za to wzamian od
          państwea nie otrzymując.
          Co do odpowiedzialności notariusza, to radze poczytać Prawo o notariacei a nie
          kierować się tym co "ludzie mówią". Gdybyś by prawnikiem, to byś wiedział jak
          trudno czasem doprowadzić do tego żeby umowa była "była w porządku" i była tak
          sformuowana by strony mogły dochodzić przed sądem uprawnień z niej
          wynikających. Zwłaszcza w Polsce gdzie w zakresie praw do nieruchomości
          istnieją zaszłość jeszcze z czasów zaborczych, gdzie dla wielu nieruchomości
          brak jest ksiąg wieczystych i świadomość prawna jest nikła.
          Z resztą zastanów się - czy lepiej płacić wcześniej osobie, która bierze na
          siebie odpowiedzialność za to by umowa "była w porządku", czy po wydaniu setek
          tysięcy na zapłatę np ceny z nieważnej umowy, płacić dalej po wielkroć większe
          wynagrodzenia adwokackie (nie limitowane) i opłaty sądowe, gdy okaże się, że
          umowa była jednak "nie w porządku". Notariat istnieje jako organ prewencyjnej
          ochrony prawnej.

          • dgr Re: BANASIŃSKI=IGNORANT 13.05.04, 18:14
            > Np przy wartości 200.000 zostawisz "u notariusza"
            > 8560 złotych, z czego tylko 1.800 złotych stanowi wynagrodzenie notariusza
            Czy na pewno ? Tak się składa że w 2001 roku kupowałem mieszkanie. Własnie przy
            kwocie 215.000 notariusz pobrał 2.800 w tym podatku VAT około 500 zł, czyli
            dochód notariusza wyniósł około 2.300 zł. To chyba trochę więcej niż Twoje
            wyliczone 1.800 ?
            > Co do odpowiedzialności notariusza, to radze poczytać Prawo o notariacei a
            nie kierować się tym co "ludzie mówią".
            Ale chyba sobie mogę wierzyć ? Skoro na moje pytanie notariusz z pełną
            świadomością skłamał i zataił informacje które miały dla mnie jako kupującego
            duże znaczenie to chyba coś tutaj jest nie w porządku ?
            > Z resztą zastanów się - czy lepiej płacić wcześniej osobie, która bierze na
            > siebie odpowiedzialność za to by umowa "była w porządku",
            Może niezbyt dokładnie się wyraziłem. Żeby umowa 'była w porządku' miałem na
            myśli, sam tekst umowy, przecinki, nazwiska, itp.
            > Z resztą zastanów się - czy lepiej płacić wcześniej osobie, która bierze na
            > siebie odpowiedzialność za to by umowa "była w porządku", czy po wydaniu
            setek
            > tysięcy na zapłatę np ceny z nieważnej umowy, płacić dalej po wielkroć
            większe
            > wynagrodzenia adwokackie (nie limitowane) i opłaty sądowe, gdy okaże się, że
            > umowa była jednak "nie w porządku". Notariat istnieje jako organ prewencyjnej
            > ochrony prawnej.
            O jakiej odpowiedzialności piszesz ? Notariuszu który jest sądzią (
            przynajmniej tak sie przedstawił ) zgodził się na zawarcie transakcji
            niezgodnej z prawem. Na szczeście sąd uznał że umowa ta została zawarta
            bezprawnie i uznał ją za nieważną. I jest to sytuacje nie ze słyszenia ale z
            autopsji. Chyba nie myślisz że ten notariusz poniósł jakiekolwiek konsekwencje.
            Dgr



            • Gość: bert5 Re: BANASIŃSKI=IGNORANT IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 18:26
              Kwestie wynagrodzenia reguluje rozporządzenia Ministra sprawiedliwości - w
              twoim akcie notarialnym podana jest na końcu wysokość taksy notarialnej i
              podstawa prawna - odpowiednie przepisy rozporządzenia. Notatriusz może wziąć
              podwójną stawkę wynagrodzenia które podałem, jeżli przygotowanie umowy wymagało
              szczzególnego nakładu pracy. Jeżeli zgodziłeś się na takie dodatkowe
              wyngrodzenie to Twoja sprawa - trzeba było pójść do innego notariusza.
              Co do opowieści o nieważnej umowie, sprawie w sądzie itd. to mogę Ci wierzyć
              tylko na słowo. Jezeli rzeczywiście tak było (a zdarza się to niezwykle rzadko)
              i poniosłeś z tego powodu jakąś szkodę to miałeś chyba do kitu adwokata, że nie
              zaproponował ci dochodzenia odszkodowania od notariusza. Polecam lekturę Prawa
              o notariacie.
              • dgr Re: BANASIŃSKI=IGNORANT 14.05.04, 11:45
                To w końcu jak to jest. Najpierw mi udawadniasz że selekcja jest jak
                najbardziej potrzebna, żeby nie mieć później problemów z adwokatami i sądami. A
                jak przychodzi co do czego to radzisz mi zmianę notariusza lub zmianę
                adwokata ? Słowem nie napisałeś że ten notariusz NIE NADAJE SIĘ do wykonywania
                zawodu, mimo że musiał być zaakceptowany przez odp. korporację.To co z tą
                selekcją.
                Jakie ma dla mnie znaczenie czy notariusz będzie miał 'błogosławieństwo' czy
                nie odpowiedniej korporacji skoro winnym tej sytuacji bedę zawsza ja.
                Cały czas mi proponujesz lekturę Prawa o notariacie, ale nie za bardzo rozumiem
                w jakim celu. Przecierz cały czas udawadniasz, że notariusze są kryształowo
                czystymi ludźmi, którzy zawsze postępują zgodnie z prawem.
                Rozumiem że przez przypadek nie odniosłeś się do 'zmowy' notariuszy w sprawie
                pobierania najwyższych dopuszczonych prawem składek. Czyżby coś takiego było
                dozwolone ?
                Dgr
                • Gość: Bert5 Re: BANASIŃSKI=IGNORANT IP: *.visp.energis.pl 14.05.04, 21:53
                  Nie udowadniałem, że wszyscy notariusze są nieomylni. Nikt nie jest nieomylny.
                  Udowadniałem, że właściwie sporządzony akt notarialny chroni Cie przed
                  procesem, a nawet gdy do niego dojdzie, to sąd udzieli ochrony prawom jakie
                  nabyłeś dzięki temu aktowi. Mówiąc krótko masz gwarancje, że umowa jest zgodna
                  z prawem i skuteczna. Natomiast Twoje rozumowanie jestr absurdalne - cały
                  notariat jest bez sensu, bo jeden notariusz kiedyś, podobno się pomylił. Ble,
                  ble, ble. A może się nie pomylił i kłamiesz ? Zwróć jednak uwagę, że w sytuacji
                  w której nie istniał by notariat łaciński po podpisaniu nieważnej umowy nie
                  dość że straciłbyś pieniądze, to jeszcze mółbyś co najwyżej mieć pretensje do
                  samego siebie. Oczywiście mógłbyś wziąć sobie do przygotowania umowy adwokata -
                  tyle że jego wynagrodzenie nie jest limitowane, a gdybyś jeszcze zażądał
                  podpisu na projekcie umowy, wzięcia odpowiedzialności za zabezpieczenie twoich
                  interesów to zapewniam, że słono byś zapłacił. Natomiast w systemie notariatu
                  łacińskiego w najgorszym wypadku możesz uzyskać odszkodowanie od notariusza,
                  któremu dość łatwo udowodnić winę - w końcu podpisał się na nieważnej umowie,
                  co stwierdził sąd. To, że rzadko się to zdarza jest tylko miarą profesjonalizmu
                  polskich notariuszy.
                  Poza tym notariusz zapewnia obsługę prawną obu stronom transakcji - ma
                  zabezpieczyć interesy obu stron (gdybyś przeczytał prawo o notariacie to byś o
                  tym wiedział). W krajach gdzie nie ma notariatu łacińskiego - każda ze stron
                  musi sobie wynajmować prawnika (i płacić mu odrębne wynagrodzenie), który
                  reprezentuje jej interesy i może używać wszelkich sztuczek by zrobić w konia
                  drugą stronę. Notariuszowi się to nie opłaca, bo ma przygotować taką umowę by
                  była zgodna z prawem, skuteczna i zabezpieczała interesy obu stron. Jeżeli
                  natomiast adwokat przygotuje dla swego klienta umowę, która pozwoli mu oszwabić
                  drugą stronę, to klient jeszcze mu będzie wdzięczny i dopłaci premie.
                  W systemach prawnych w których nie istnieje notariat łaciński w gorszej
                  sytuacji znajdują się więc biedniejsi - których nie stać na dobrego prawnika
                  potrafiącego zadbać o ich interesy w umowie i to w tych najistotniejszych
                  przecież dziedzinach życia. Wynagrodzenia notariuszy polskich są i tak
                  wielokrotnie niższe od adwokackich (przy podobnej wartości sprawy), a ponadto
                  ponosi jej zazwyczaj strona która ma pieniądze - w końcu wydaje setki tysięcy
                  na nabycie nieruchomości.
                  Wracając do Twojej sprawy -ja mówiłem o zasadzie, która chroni interesy setek
                  tysięcy ludzi, a Ty o jakimś jednostkowym przypadku ludzkiej pomyłki.
    • Gość: Życzliwy Re: Rząd chce ukrócić korporacje IP: *.visp.energis.pl 13.05.04, 01:00
      Posłuchaj "geniuszu" - korporacje powstały w XIX wieku właśnie w odpowiedzi na
      zalew oszustw, wyłudzeń i partactw dokonywanych przez "pseudoprawników", którzy
      potrafili przyciągać klientów "niższymi cenami" i reklamą, ale nie radzili
      sobie z wykonywaniem zawodu. Praktyka pokazała bowiem, ze społecznie bardziej
      opłacalne jest utrzymwanie ograniczeń w dostępie do tych zawodów, niż procesy
      przeciwko takim pokątnym prawniczynom i koszty wynikające z często
      niedwracalnych skutków ich "porad" i "czynności".
      Cóż sprawdza się powiedzenie, że historia uczy tylko tego, że nie uczy
      niczego. Dziesięć lat po wprowadzeniu Twojego wymarzonego wolnego rynku sam -
      oszukany przez taniego adwokata lub starciwszy kilkaset tysięcy po sporządzeniu
      nieważnej uowy przez taniego notariusza - będziesz kwilił by przywrócić
      kontrolę nad dostępem do zawodów prawniczych. No ale przecież będziesz mógł
      wtedy wytoczyć powództwo o odszkodowanie przeciwko takiemu adwokatowi, lub
      notariuszowi który "zweryfikował wolny rynek". Tyle, że za prowadzenie sprawy
      będziesz musiał zapłacić innemu adwokatowi (tym razem weźmiesz sprawdzonego -
      400 dolarów za godzinę - jak w USA). No i jak wiadomo straciwszy kilkaset
      tysięcy na nieważnej umowie będziesz miał z pewnością masę czasu (vide praca
      naszych sądów) i pieniędzy by latami się procesować smile)
      Czego Ci szczerze życzę.
      • Gość: Marek USA Re: gratuluje i zyczliwy koment. IP: *.hrl.com 13.05.04, 01:49
        gosc ktory podpisal sie gratuluje ma racje wtym ze public notary to ktos kto tylko poswiadcza wiarygodnosc podpisu, natomiat pisze kompletne bzdury ze 30%
        transakcji na rynku nieruchomosci znajduja final w sadzie , jezeli ma na uwadze transakcje kupno spredaz to nie ma w ogole takich spraw w sadzie poniewaz
        instytucja escrow temu zapobiega, natomiast moga byc np sprawy spadkowe.
        Dopuszczenie do zawodu panie zyczliwy nie moze byc regulowane i zdetermnowane prze zawodowa korporacje, moze to i wrecz musi to byc zalezne od instytucji
        niezalezne od stowarzyszenia prawnikow jak to ma miejsce Stanach gdzie egzamin barowski zdaje sie przed organizacja stanowa( rzadowa) a nie korporacje
        zawodowa , Jezeli chcesz porade prawna to masz duzy wybor, jednakze zanim pojdziesz do prawnika dowiesz sie czy jest dobry , lub wrecz poprosisz o liste
        rekomendacyjna, czesto jest tak ze w sprawach imigracyjnych ludzie sa nabijani w butelke ale jak wiemy dobry adwokat nigdy nie konczy sprawy
        • Gość: Wciąż życzliwy Odpowiedz na Re: gratuluje i zyczliwy koment. IP: *.visp.energis.pl 13.05.04, 02:24
          Drogi Panie,
          niestety piszesz nieprawdę, jeśli chodzi o brak spraw dotyczących obrotu
          nieruchomościami - są na ten temat urzędowe dane - radzę sprawdzić. Żadna
          instytucja prawna w tym również "escrow" nie chroni przed sporami. Właściwie
          samo Pańskie zdanie o całkowitym braku spraw sądowych, zwłaszcza zważywszy na
          amerykański system prawny - jest absurdem. To raz.
          Dwa - system prawa cywilnego i związany z nim system notariatu łacińskiego jest
          zupełnie odmienny od systemu anglosaskiego i żadne opowieści o
          mitycznym "escrow", który niczym panaceum gwarantuje brak sporów tego nie
          zmienią. Pomijam już fakt, ze notariusze nie zajmują się tylko umowami
          dotyczącymi przeniesienia własności nieruchomości. Mogą sporządzić każdą umowę,
          która inaczej niż umowy w systemie anglosaskim dają bardzo istotne korzyści
          dowodowe w procesie. Pomijam już choćby i ten fakt, że notariusz ma z mocy
          ustawy czuwać nad zabezpieczeniem interesów stron - tak więc strony nie muszą
          wynajmować swoich prawników, by chronili ich interesy. Jeżeli akt notarialny
          nie zawiera merytorycznych błędów, to umowa jest właściwie nie do podważenia.
          Zdanie, że "wykonywanie zawodu nie moze byc regulowane i zdetermnowane przez
          zawodowa korporacje" rownież swiadczy o Pańskiej ignorancji, bowiem właśnie
          system korporacyjnej kontroli dostępu do zawodów prawniczych przeważa w
          świecie - jeśli chodzi o notariat - to występuje wszędzie, gdzie notariat
          łaciński - a więc w całej Europie, oprócz skandynawii i w brytani, w całej
          ameryce południowej i łacińskiej, w krajach afrykańskich, które nie przyjeły
          systemu anglosaskiego.
          Gdyby Szanowny Pan wiedział, że w systemie prawa cywilnego czynności w formie
          aktu notarialnego wywołują często niedwracalne (lub wymagające wieloletnich
          starań) skutki, a najprostsze błędy mogą skutkować utratą całego życiowego
          dorobku klientów (zwłaszcza w Polsce gdzie często jedynym dorobkiem ludzi jest
          mieszkanie) to zrozumiałby Pan również, że testowanie jakości notariuszy na
          klientach (oczywiście najbiedniejsi brali by tych najtańszych - młodych i
          niedoświadczonych) jest po prostu społecznie nieopłacalne. Marnym pocieszeniem
          dla takich osób będzie możliwość uzyskania odszkodowania - po wieloletnich
          procesach i dodatkowych (kilkanaście razy przekraczających koszty notarialne)
          wydatkach na adwokatów. Gdyby ktoś w tym kraju interesował się historią prawa
          to wiedziałby, że korporacje wprowadzono w XIX właśnie po to by chronić
          klientów przed niekończącymi się procesami z pokątnymi doradcami, pisarzami
          umów i szkodami przez nich wywołanymi. Uznano po prostu, iż lepiej jest
          zwiększyć koszty związane z "prewencją" niż pozwolić by wolny rynek zmuszał
          ludzi na wydawanie olbrzymich sum "na leczenie". Dokładnie tak jak zalecają
          lekarze: taniej jest kupować pastę do zębów, niż wstawiać sobie zęby-implanty,
          gdy na skutek nieużywania pasty wszystkie wypadną. Tyle tylko, że w przypadku
          usług prawniczych stawka nie dotyczy zepsutych zębów, lecz często dorobku
          całego życia. Natomiast w Wielkiej Brytani już na początkum XIX w. lobby
          adwokackie doprowadziło do rezygnacji z planów wprowadzenia notariatu w
          kształcie znanym w krajach prawa cywilnego. Oczywiście mieli w tym swój
          ineteres - więcej spraw sądowych.
          Z resztą jako przyszły radca prawny mam nadzieje, że plany PISu sie powiodą.
          Już szykuje się na kolejki klientów.
          Pozdrawiam
    • Gość: prawo Zwarte środowisko sędziów, syndyków i radców: IP: *.acn.pl 13.05.04, 09:18
      Jak przychodzi co do czego, to ręka rękę myje.
      www.upadloscian.org.pl
    • Gość: wara ŚWIĘTA PORA!!!!! Że ni wspomnę o szarej strefie,,, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 09:39
      .....wsród adwokatów. Tam są dopiero pieniądze których brakuje krajowi!!!!!
    • Gość: smierc_korporacji Re: Rząd chce ukrócić korporacje IP: *.landg.com 13.05.04, 11:10
      Bardzo dobrze, najwyzsza pora dobrac sie tym chooyom do dupy, hehehe
    • Gość: super dj heniu Korporacje mogą być, ale bez obowiązku płacenia na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 11:56
      Korporacje mogą być, ale bez obowiązku płacenia na nie i pod warunkiem, że
      osobnik nie należący do korporacji a wykonujący swój zawód nie będzie ścigany
      przez policję, tylko przez siepaczy korporacji.
    • Gość: Karbat Re: Rząd chce ukrócić korporacje IP: *.pool.mediaWays.net 13.05.04, 12:14
      dobrze napisane rzad chce .
      Co rzady chcialy a co zrobily i robia kazdy widzi.
      Oni reformuja swoje reformy i dabja o swoje stolki.
      Dyletanci postkomunistyczni ,klub wzajemnej adoracji.
    • Gość: www.upadloscian.pl Zwarte środowisko. Wszystko ustawiają pod siebie. IP: *.acn.pl 13.05.04, 14:24
      Znany im sędzia Dariusz Czajka jeździ volvo kombi (nowe kosztuje ponad 80
      tys.), posiada dom w prestiżowej miejscowości pod Piasecznem i jest
      założycielem i kanclerzem prywatnej uczelni prawniczej „Europejska Wyższa
      Szkoła Prawa i Administracji” właściciela największego w kraju jachtu, na
      pokładzie którego organizowane są prestiżowe imprezy pod patronatem J.
      Kwaśniewskiej. To wszystko gdy średnia pensja sędziego na jego stanowisku
      wynosi około 3 tys. zł netto. Jakoś jednak środowisko nie docieka jakim cudem
      udaje się młodemu sędziemu Dariuszowi Czajce godzić karierę w sądzie
      gospodarczym z takimi sukcesami biznesowymi... Wszak nie chodzi o zwykłego
      sędziego, ale Prezesa Zrzeszenia Prawników Polskich - tłumaczyli gdy prasa
      domagała się odpowiedzi... A więc Dariusz C. nadal sądzi w spokoju...

      » www.upadloscian.org.pl
    • Gość: F.Y.M korporacje to rak dla gospdarki IP: 217.96.48.* 13.05.04, 15:11
    • Gość: aaaaaaa Re: Rząd chce ukrócić korporacje IP: *.ise.polsl.gliwice.pl 14.05.04, 16:19
      Korporacja=mafia. Jezeli chca miec "korporacje" niech mają, ale przynależność
      do nich powinna być dobrowolna i nie mogą stanowić żadnego prawa co najwyżej
      dobrowalne zasady dobrych praktyk i potwierdzać członkostwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka