polski_francuz
12.06.15, 20:20
Dwadziescia kilka lat temu mialem kontakt z jednym z czasopismem fachowym z redakcja w Niemczech. Cos tam napisalem dla nich, chcieli cos wiecej i zaczelem sie im uwazniej przygladac. I w czasopismie zmieniono redaktorke naczelna. Zostala nim kobieta.
No i co powiecie? Ano, czasopismo po kilku miesiacach zbankrutowalo. I przekazanie szefostwa tej pani mialo podwojny charakter: (i) dotychczasowy redaktor naczelny zrozumial, ze czasopismo sie konczy i chcial sie grzecznie wycofac; (ii) proponujac szefostwo kobicie, uzywajac zapewnie (mnie tam nie bylo) argumentu, ze kobietom trzeba wiecej wladzy dac bo sa inteligentniejsze i do nich przyszlosc nalezy.
I ta pani sie dala nabrac na kilka miesiecy zludzen. I na wieloletnia blame po bankructwie.
Cos mi sie widzi, ze podobny prezent dostala pani Kopacz. Zostala premierka na kilka miesiecy. Ale juz teraz zrozumiela, ze ja wyrolowano. I ze zostala szefowa rzadu partii tracacej wladze. I ze to na nia spadnie odpowiedzialnosc za jej strate.
Czy moze wladze uratowac? Nie sadze. Czy moze swoj honor uratowac? Tez niezbyt wierze.
PF