Dodaj do ulubionych

Co ja mysle o malzenstwach gejow ...

IP: *.unl.edu 10.12.04, 19:35
za ta cala sprawa musi stac jakies homojebliwe, bogate lobby ...
nie wyobrazam sobie by 5 procent populacji bylo samo zdolne przeprowadzic
taki przrewrot w prawodawstwach roznych krajow.
Nie wierze tez w jakies wyzsze czy czystsze odczuwanie tolerancji wobec
odmiencow, znak czasow czy inne brednie usprawiedliwiajace te chore pomysly.
Komus musi strasznie zalezec na doprowadzeniu spoleczenstw do wrzenia ...
Imagine.
Obserwuj wątek
    • Gość: ts Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 209.16.204.* 10.12.04, 19:48
      problem w tym, ze wiekszosc spoleczenstw zachodniego swiata nie wrze na ten
      temat, oraz nie uwaza homoseksualistow za 'odmiencow'.
      zyj i daj zyc innym.
      • Gość: Otelia Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.12.04, 22:23
        W imie politycznej poprawnosci nalezy nauczac dzieci
        ze odbytnica to organ rozrodczy.... Samo to moze spowodowac wrzenie.
        • Gość: X Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 08:51
          Otelio
          Nie rozrodczy a raczej kopulacyjny a nie wydalniczy!
      • wikul Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 11.12.04, 00:26
        Gość portalu: ts napisał(a):

        > problem w tym, ze wiekszosc spoleczenstw zachodniego swiata nie wrze na ten
        > temat, oraz nie uwaza homoseksualistow za 'odmiencow'.
        > zyj i daj zyc innym.


        Skąd wiesz że wiekszość ? Kto ci w Polsce przeszkadza w homoseksu8aliżmie ?
        • Gość: ts Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 209.16.204.* 11.12.04, 18:07
          mi nikt nie przeszkadza, bo po pierwsze nie jestem gejem a po drugie nie
          mieszkam obecnie w polsce... ale mam wrazenie ze nie zrozumiales o co mi
          chodzilo.
    • mcattery Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 11.12.04, 00:51
      wydaje mi sie,ze nie ma lasu chetnych do sluchania tego co o tym myslisz....
      coz za egocentryzm.....
      • antyk52 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 11.12.04, 01:13
        > wydaje mi sie,ze nie ma lasu chetnych do sluchania tego co o tym myslisz....
        > coz za egocentryzm.....

        Po czym wnosisz? Ja sie np. z tym zgadzam. A jak widac nikt nie jest w stanie
        sensownie zaooponowac, czyzby to o czyms swiadczylo?

        Mrowie "chetnych do sluchania" robi sie tam gdzie wszyscy najglosniej krzycza,
        czyli przewaznie w watkach z lewackimi, bzdurnymi wynurzeniami. Nie powinno to
        raczej dziwic, bo charakterystyczne dla glupoty jest to, ze trzeba ja
        wykrzyczec, sztucznie rozpropagowac, zeby ktos wogole zaczal sluchac.
        Tych, ktorzy mowia prawde wszyscy maja w dupie bo oni sie nie wpychaja ze
        swoimi racjami wszedzie gdzie sie da i nie robia sztucznego bydła...
    • sztuczna.perla Co ja mysle... Ty uwazaj. Zbyt duzo myslenia.. 11.12.04, 01:21
      lacno doprowadzic do przegrzania mozgu moze. A przegrzanie do jego
      nieodwracalnego uszkodzenia doprowadzic moze wlasnie. To Ty zawsze plyn
      chlodniczy Borygo na podopredziu miej. Jak przegrzeje sie to Ty nim sobie glowe
      polewaj wlasnie.
      • Gość: Barnaba O , sztuczna pacyna137 na posterunku !!!!!!!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 01:27
        • mcattery A Barnaba na 13.... posterunku..... 11.12.04, 01:52
          Ooo barnaba na 13 posterunku smile
          • Gość: Barnaba A mcattery na 13.... posterunku..... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 02:42
            Oo , jeszcze jeden pedałek . W dodatku papuga .
    • antithesis zajmij sie lepiej swoimi dolami 11.12.04, 01:55
      i pozwol innym zyc, jak chca. ich zycie.
      • antyk52 Re: zajmij sie lepiej swoimi dolami 11.12.04, 02:15
        antithesis napisała:

        > i pozwol innym zyc, jak chca. ich zycie.

        Skonczcie juz z ta debilna argumentacja bo sie slabo robi...
        Przeciez wszyscy im pozwalali zyc jak chca, dopoki nie zaczeli dyktowac nam jak
        to my mamy zyc... to jest naturalna reakcja spoleczenstwa na zagrozenie w
        stosunku do rodziny, tradycyjnych zwiazkow, rozwoju spoleczenstwa...

        Jesli margines każe większości uznawać dewiacje za coś normalnego, zezwalać im
        na adopcje dzieci, zabrania mówienia tego co sie myśli (czyli, np. że
        homoseksualizm to grzech), itd. itp. to chyba mamy prawo sie bronic...
        • Gość: Piotr Re: zajmij sie lepiej swoimi dolami IP: *.we.client2.attbi.com 11.12.04, 03:00
          > Przeciez wszyscy im pozwalali zyc jak chca, dopoki nie zaczeli dyktowac nam
          jak to my mamy zyc...
          Pozwalali mowisz... Poczytaj sobie o przesladowaniach ludzo homoseksualnych na
          przestrzeni ostatnich 20+ wiekow, ostatnio za Hitlera, Stalina, teraz w roznych
          krajach bez separacji . Wszystko z powodu kilku zdan z czyichs wypocin sprzed
          ponad 2 tys. lat.
          Polecam doskonala ksiazke "Homosexuality and civilization" (Louis Grompton)w
          celu rozszerzenia horyzontow. Byc moze, choc watpie, ukaze sie takze w jezyku
          polskim.



          to jest naturalna reakcja spoleczenstwa na zagrozenie w
          > stosunku do rodziny, tradycyjnych zwiazkow, rozwoju spoleczenstwa...

          Prosze, wylicz nam wszystkim te zagrozenia. Chetnie poczytam jak to moja ( i
          innych czlonkow mojej mniejszosci) nudna codzienna egzystencja zagraza temu
          wszystkiemu co tak ladnie wyliczyles powyzej.


          • antyk52 Re: zajmij sie lepiej swoimi dolami 11.12.04, 12:14
            > Pozwalali mowisz... Poczytaj sobie o przesladowaniach ludzo homoseksualnych
            na
            > przestrzeni ostatnich 20+ wiekow, ostatnio za Hitlera, Stalina, teraz w
            roznych
            >
            > krajach bez separacji .

            Czlowieku, ale o czym Ty mowisz? Za Stalina i Hitlera to wszyscy byli
            przesladowani, Polacy, Zydzi, Czarni, Cygani, homoskesualisci, kulawi, slepi...
            tylko co to ma do rzeczy, mowmy o normalnych czasach i terazniejszosci...

            > Prosze, wylicz nam wszystkim te zagrozenia. Chetnie poczytam jak to moja ( i
            > innych czlonkow mojej mniejszosci) nudna codzienna egzystencja zagraza temu
            > wszystkiemu co tak ladnie wyliczyles powyzej.

            Czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem? Zagrozenia miales chocby w tej czesci,
            ktora raczyles wyciac. A teraz Ty mi pokaż ta nudna, codzienna egzystencje...
            bo ja widze ciagly krzyk o "nietolerancji", prowokacyjne, nachalne parady,
            domaganie sie coraz to nowszysch praw, ktore nijak nie powinny ich dotyczyc,
            itd. itp.

            Troche wiecej na ten temat jest w watku: "senat dopuszcza zwiazki gejow" (
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18261543&a=18458749 ), nie chce
            mi sie za bardzo powtarzac...
    • snajper55 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 11.12.04, 02:02
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > za ta cala sprawa musi stac jakies homojebliwe, bogate lobby ...
      > nie wyobrazam sobie by 5 procent populacji bylo samo zdolne przeprowadzic
      > taki przrewrot w prawodawstwach roznych krajow.

      Oczywiscie, że nie. Popiera ich coraz więcej heteroseksualistów. Podobnie
      dążenia Murzynów do rówouprawnienia popierało wielu białych.

      > Nie wierze tez w jakies wyzsze czy czystsze odczuwanie tolerancji wobec
      > odmiencow, znak czasow czy inne brednie usprawiedliwiajace te chore pomysly.
      > Komus musi strasznie zalezec na doprowadzeniu spoleczenstw do wrzenia ...

      Coraz większej ilości ludzi zależy na równości i sprawiedliwości.

      S.
      • Gość: Imagine Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.adsl.navix.net 11.12.04, 02:23
        alez niech sobie robia co chca ... ja nie bronie im spania z soba,
        pikietowania w siusiarniach ... tylko ze to wszystko nie kwalifikuje sie
        by byc nazwanym malzenstwem ... ta instytucja rozpada sie w tragicznym tempie
        bez ich udzialu ... ich wejscie na rynek malzenski jest farsa ...
        Imagine.
        • Gość: X Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 08:56
          Imagine
          Masz absolutną rację. Przesunąłem się więc +90 stopni do Twojej osi!
          Pozdrawiam
          Realizm
          • de_oakville Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 11.12.04, 09:25
            Czy nie ma i tak tolerancji wobec gejow? Nikt w cywilizowanym swiecie nie chce
            ich ani pietnowac ani "kamieniowac". Malo kogo tez interesuje, co kto robi w
            lozku. Ale malzenstwo!
            Widzialem w telewizji slub dwoch facetow, jeden byl czarny w bialym welonie.
            Moze na kazdej farmie lub w kazdym zoo zaproponowac nazywanie "koniem" rowniez
            takich zwierzat jak zebra, osiol i mul. W ramach tolerancji i postepu. Tylko po co?
            • Gość: diabelek Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 69.156.152.* 11.12.04, 10:00
              Homoseksualista nie jest chyba ani koniem ani oslem.
              Zdarza sie czasem, ze heteroseksualny Murzyn bierze za zone biala niewiaste,
              wiec bialy welon jest jak najbardziej na miejscu.
              Nie trzeba zazdroscic pedalom prawa do umowy malzenskiej.
              najlepiej samemu taka umowe podpisac, czyli sie ozenic.
              PS. A Pan de Oakville to juz po slubie, czy jeszcze kawaler?
            • Gość: diabelek Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 69.156.152.* 11.12.04, 10:00
              Homoseksualista nie jest chyba ani koniem ani oslem.
              Zdarza sie czasem, ze heteroseksualny Murzyn bierze za zone biala niewiaste,
              wiec bialy welon jest jak najbardziej na miejscu.
              Nie trzeba zazdroscic pedalom prawa do umowy malzenskiej.
              najlepiej samemu taka umowe podpisac, czyli sie ozenic.
              PS. A Pan de Oakville to juz po slubie, czy jeszcze kawaler?
        • snajper55 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 11.12.04, 16:30
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > alez niech sobie robia co chca ... ja nie bronie im spania z soba,
          > pikietowania w siusiarniach ... tylko ze to wszystko nie kwalifikuje sie
          > by byc nazwanym malzenstwem ...

          To akurat nie. Ale co innego - tak.

          > ta instytucja rozpada sie w tragicznym tempie bez ich udzialu ...

          Jabym takim pesymistą nie był. Tak jak jeszcze nie wymyślono nic lepszego od
          demokracji, tak nie wymyslono ic lepszego od rodziy, wink)

          > ich wejscie na rynek malzenski jest farsa ...

          Loiczną konsekwecją zwiększania zakresu praw człowieka.

          S.
          • gienia.gienia Małżeństwo ks. H.Jankowskiego z abp. J.Paetzem ? 11.12.04, 16:35
            Czemu nie. Nie gwałciliby wtedy młodzianków. Może.
          • Gość: Abaddon Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 13:31
            > > ta instytucja rozpada sie w tragicznym tempie bez ich udzialu ...
            >
            > Jabym takim pesymistą nie był. Tak jak jeszcze nie wymyślono nic lepszego od
            > demokracji, tak nie wymyslono ic lepszego od rodziy, wink)

            Rodziny wymyślić się nie da. Ona po prostu jest. Tak więc możesz agitować
            permanentnie za pedziami a i tak rodziną nigdy nie będą.

            > Loiczną konsekwecją zwiększania zakresu praw człowieka.

            Raczej postępującym otumanieniem lewackich Talibów - co jest logiczne.


            • snajper55 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 12.12.04, 21:06
              Gość portalu: Abaddon napisał(a):

              > Rodziny wymyślić się nie da. Ona po prostu jest. Tak więc możesz agitować
              > permanentnie za pedziami a i tak rodziną nigdy nie będą.

              Rodzina zmienia się. Zmienia się także to, co rozumiemy pod tym pojęciem.

              S.
              • Gość: Abaddon Myśl sobie co chcesz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:44
                Rodzina się nie zmienia, bo jest ściśle związana z prawami biologicznymi. Para
                homo to na tej samej zasadzie rodzina co związek nekrofilka z trupem.
                Rodzina to grupa ludzi powiązana ze sobą pokrewieństwem, zbudowana ze związku
                heteroseksualnego. Para gejów będzie rodziną, gdy z ich związku urodzi się
                dziecko. A na to się szybko nie zanosi...
                • snajper55 Re: Myśl sobie co chcesz. 12.12.04, 23:30
                  Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                  > Rodzina się nie zmienia, bo jest ściśle związana z prawami biologicznymi.

                  Zmienia się, ponieważ jest związana z kręgiem kulturowym, a ie z żadną biologią.

                  > Para
                  > homo to na tej samej zasadzie rodzina co związek nekrofilka z trupem.

                  Może dla Ciebie. Dla normalnych ludzi - nie.

                  > Rodzina to grupa ludzi powiązana ze sobą pokrewieństwem, zbudowana ze związku
                  > heteroseksualnego.

                  Nieprawda. Mąż i zona nie są związani pokrewieństwem.

                  > Para gejów będzie rodziną, gdy z ich związku urodzi się dziecko. A na to się
                  > szybko nie zanosi...

                  Nie. Będzie wtedy rodziną, gdy przez rodzię zaczniemy uważać odpowiedni związek
                  dwóch osób.

                  S.
                  • Gość: Abaddon Re: Myśl sobie co chcesz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 23:55
                    snajper55 napisał:

                    > Gość portalu: Abaddon napisał(a):
                    >
                    > > Rodzina się nie zmienia, bo jest ściśle związana z prawami biologicznymi.
                    >
                    >
                    > Zmienia się, ponieważ jest związana z kręgiem kulturowym, a ie z żadną
                    biologią

                    Powtarzam: model rodziny jest tylko jeden. Ty go nazywasz tradycyjnym a jest on
                    po prostu naturalny.

                    > .
                    >
                    > > Para
                    > > homo to na tej samej zasadzie rodzina co związek nekrofilka z trupem.
                    >
                    > Może dla Ciebie. Dla normalnych ludzi - nie.

                    Normalny to taki, co ma takie poglądy jak Ty - typowo polskie-zaściankowe
                    podejście rzekomego "postępowego liberała".

                    >
                    > > Rodzina to grupa ludzi powiązana ze sobą pokrewieństwem, zbudowana ze zwi
                    > ązku
                    > > heteroseksualnego.
                    >
                    > Nieprawda. Mąż i zona nie są związani pokrewieństwem.

                    Oczywiście, że nie są spokrewnieni - bez dzieci nie będą rodziną.

                    >
                    > > Para gejów będzie rodziną, gdy z ich związku urodzi się dziecko. A na to
                    > się
                    > > szybko nie zanosi...
                    >
                    > Nie. Będzie wtedy rodziną, gdy przez rodzię zaczniemy uważać odpowiedni
                    związek
                    >
                    > dwóch osób.

                    Nie będą nigdy rodziną, i pogódź się z tym. Natura jest obojętna wobec
                    zachcianek ludzkich.


                    • snajper55 Re: Myśl sobie co chcesz. 13.12.04, 00:12
                      Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                      > Powtarzam: model rodziny jest tylko jeden. Ty go nazywasz tradycyjnym a jest
                      > on po prostu naturalny.

                      W tej chwili jest jeden. Kiedyś też był jeden, ale całkiem inny. Kiedyś też
                      będzie jeden i także bedzie się różił od dzisiejszego. Na przykład tym, że
                      rodziną będzie także para homoseksualna.

                      > Normalny to taki, co ma takie poglądy jak Ty - typowo polskie-zaściankowe
                      > podejście rzekomego "postępowego liberała".

                      Normalny, czyli taki co nie uważa związku homoseksualnego za podobny do
                      nekrofilii.

                      > > Nieprawda. Mąż i zona nie są związani pokrewieństwem.
                      >
                      > Oczywiście, że nie są spokrewnieni

                      No to się zdecyduj, napisałeś: >Rodzina to grupa ludzi powiązana ze sobą
                      pokrewieństwem<.

                      > - bez dzieci nie będą rodziną.

                      Małżeństwo bez dzieci oczywiście także jest rodziną.

                      > Nie będą nigdy rodziną, i pogódź się z tym. Natura jest obojętna wobec
                      > zachcianek ludzkich.

                      Natura nie ma tu nic do rzeczy. Pojęcie rodziy definiują ludzie.

                      S.
                      • Gość: Abaddon Re: Myśl sobie co chcesz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 13:28
                        snajper55 napisał:

                        > Gość portalu: Abaddon napisał(a):
                        >
                        > > Powtarzam: model rodziny jest tylko jeden. Ty go nazywasz tradycyjnym a j
                        > est
                        > > on po prostu naturalny.
                        >
                        > W tej chwili jest jeden. Kiedyś też był jeden, ale całkiem inny. Kiedyś też
                        > będzie jeden i także bedzie się różił od dzisiejszego. Na przykład tym, że
                        > rodziną będzie także para homoseksualna.

                        Model rodziny był, jest, i będzie zawsze ten sam. Ku rozpaczy dewiantów i
                        wspierających ich oszołomów.
                        >
                        > > Normalny to taki, co ma takie poglądy jak Ty - typowo polskie-zaściankowe
                        >
                        > > podejście rzekomego "postępowego liberała".
                        >
                        > Normalny, czyli taki co nie uważa związku homoseksualnego za podobny do
                        > nekrofilii.

                        I jedno, i drugie jest odchyleniem od prawidłowej normy.

                        >
                        > > > Nieprawda. Mąż i zona nie są związani pokrewieństwem.
                        > >
                        > > Oczywiście, że nie są spokrewnieni
                        >
                        > No to się zdecyduj, napisałeś: >Rodzina to grupa ludzi powiązana ze sobą
                        > pokrewieństwem<.

                        Napisałem, ale nie wyciągnąłeś wniosków...

                        >
                        > > - bez dzieci nie będą rodziną.
                        >
                        > Małżeństwo bez dzieci oczywiście także jest rodziną.

                        Nie jest. Chyba że małżeństwo kazirodcze.

                        >
                        > > Nie będą nigdy rodziną, i pogódź się z tym. Natura jest obojętna wobec
                        > > zachcianek ludzkich.
                        >
                        > Natura nie ma tu nic do rzeczy. Pojęcie rodziy definiują ludzie.

                        Definiuj sobie ile tylko dusza zapragnie. Nic z tego praktycznie nie wyniknie,
                        więc jestem spokojny.
                        • snajper55 Re: Myśl sobie co chcesz. 13.12.04, 14:34
                          Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                          > Model rodziny był, jest, i będzie zawsze ten sam. Ku rozpaczy dewiantów i
                          > wspierających ich oszołomów.

                          Nie słyszałeś o rodziach poligamiczych ? O partriarchacie ? O matriarchacie ?

                          > > Normalny, czyli taki co nie uważa związku homoseksualnego za podobny do
                          > > nekrofilii.
                          >
                          > I jedno, i drugie jest odchyleniem od prawidłowej normy.

                          A kto tę normę ustala ?

                          > > No to się zdecyduj, napisałeś: >Rodzina to grupa ludzi powiązana ze s
                          > > obą pokrewieństwem<.
                          >
                          > Napisałem, ale nie wyciągnąłeś wniosków...

                          No to nie pisz za chwilę czegoś przeciwnego.

                          > > Małżeństwo bez dzieci oczywiście także jest rodziną.
                          >
                          > Nie jest. Chyba że małżeństwo kazirodcze.

                          Bzdura. Małżeństwo staje się rodziną w momencie ślubu.

                          > > Natura nie ma tu nic do rzeczy. Pojęcie rodziy definiują ludzie.
                          >
                          > Definiuj sobie ile tylko dusza zapragnie. Nic z tego praktycznie nie wyniknie,
                          > więc jestem spokojny.

                          Nie napisałem, że ja definiuję, tylko że definiują ludzie i jedynie od ich
                          zależy, co definicja obejmie.

                          S.
                          • Gość: Abaddon Re: Myśl sobie co chcesz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 17:24
                            > Nie słyszałeś o rodziach poligamiczych ? O partriarchacie ? O matriarchacie ?

                            Oczywiście, że słyszałem. Tylko to nie były rodziny, ale ZWIĄZKI poligamiczne.
                            Rodzina jest wytworem stricte naturalnym.

                            > I jedno, i drugie jest odchyleniem od prawidłowej normy.
                            >
                            > A kto tę normę ustala ?

                            Ludziesmile Normą jest np. to, że człowiek ma dwie ręce i dwie nogi - chociaż
                            istnieją od tego wyjątki.

                            > > Bzdura. Małżeństwo staje się rodziną w momencie ślubu.

                            Nie śłubu, a narodzin pierwszego dziecka. Do tego czasu będzie tylko rodziną
                            potencjalną.

                            > > Definiuj sobie ile tylko dusza zapragnie. Nic z tego praktycznie nie wyni
                            > knie,
                            > > więc jestem spokojny.
                            >
                            > Nie napisałem, że ja definiuję, tylko że definiują ludzie i jedynie od ich
                            > zależy, co definicja obejmie.

                            Tu się zgodzimy. Można zdefiniować człowieka jako konia. Czy kopyta mu wyrosną?


                            • snajper55 Re: Myśl sobie co chcesz. 14.12.04, 00:57
                              Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                              > > Nie słyszałeś o rodziach poligamiczych ? O partriarchacie ? O matriarchacie?
                              >
                              > Oczywiście, że słyszałem. Tylko to nie były rodziny, ale ZWIĄZKI poligamiczne.

                              Radzę przypomnieć sobie definicję rodziny i dopiero potem głos zabierać. To
                              były rodziy poligamicze.

                              > Rodzina jest wytworem stricte naturalnym.

                              O, a to ciekawe. Czy mółbyś doprecyzować, co uważasz za >wytwory aturalne< ???

                              > > A kto tę normę ustala ?
                              >
                              > Ludziesmile Normą jest np. to, że człowiek ma dwie ręce i dwie nogi - chociaż
                              > istnieją od tego wyjątki.

                              Czyli mogą też ustalić, że normą jest homoseksualizm ?

                              > > > Bzdura. Małżeństwo staje się rodziną w momencie ślubu.
                              >
                              > Nie śłubu, a narodzin pierwszego dziecka. Do tego czasu będzie tylko rodziną
                              > potencjalną.

                              Człowieku, weź sobie słownik i sprawdź definicję rodziny, to nie będziesz się
                              kompromitować.

                              S.
                              • Gość: Abaddon Re: Myśl sobie co chcesz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 13:34
                                > Człowieku, weź sobie słownik i sprawdź definicję rodziny, to nie będziesz się
                                > kompromitować.

                                Proszę bardzo: "grupa społeczna złożona z małżonków i ich dzieci; także: osoby
                                związane pokrewieństwem, powinowactwem; krewni, powinowaci" Słownik Języka
                                Polskiego PWN 1981

                                Człowieku, Ty się nie tylko parę razy skompromitowałeś (jak teraz), ale wręcz
                                zrobiłeś z siebie idiotę, porównując np. pary homo do "par bezpłodnych".
                                Oczywiście, redefiniować można wszystko. Nie wątpię, że znajdą się tumany,
                                które będą próbowały w imię ideologii wcisnąć każdą bzdurę.



                                • snajper55 Re: Myśl sobie co chcesz. 14.12.04, 14:34
                                  Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                                  > Proszę bardzo: "grupa społeczna złożona z małżonków i ich dzieci; także: osoby
                                  > związane pokrewieństwem, powinowactwem; krewni, powinowaci" Słownik Języka
                                  > Polskiego PWN 1981
                                  >
                                  > Człowieku, Ty się nie tylko parę razy skompromitowałeś (jak teraz), ale wręcz
                                  > zrobiłeś z siebie idiotę, porównując np. pary homo do "par bezpłodnych".
                                  > Oczywiście, redefiniować można wszystko. Nie wątpię, że znajdą się tumany,
                                  > które będą próbowały w imię ideologii wcisnąć każdą bzdurę.

                                  No i gdzie masz napisane, że małżeństwo staje się rodziną dopiero jak urodzą
                                  się im dzieci ?

                                  >Nie zauważyłeś< także takiej definicji:

                                  >Zakładać rodzinę «zawierać związek małżeński» < Słownik Jęz. Polskiego PWN

                                  sjp.pwn.pl/haslo.php?id=53579
                                  Przypominam iż twierdziłeś, że małżeństwo staje się rodziną w momencie
                                  >narodzin pierwszego dziecka<. I co teraz powiesz, ignorancie ?

                                  S.
                                  • Gość: Abaddon Dzizys kraist. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:53
                                    > No i gdzie masz napisane, że małżeństwo staje się rodziną dopiero jak urodzą
                                    > się im dzieci ?

                                    Jeszcze raz: "grupa społeczna złożona z małżonków I DZIECI". Chyba nie sądzisz,
                                    że dzieci z powietrza się wzięły?

                                    > >Nie zauważyłeś< także takiej definicji:
                                    >
                                    > >Zakładać rodzinę «zawierać związek małżeński» < Słownik Ję
                                    > z. Polskiego PWN
                                    >
                                    > sjp.pwn.pl/haslo.php?id=53579

                                    Nie ma tu żadnej sprzeczności. "Małżonkowie i ich dzieci" - nie zauważyłeś, czy
                                    nie chcesz zauważyć? No gdzie jest napisane, że małżeństwo=rodzina?
                                    Nie brnij dalej TYLKO POMYŚL: czy najpierw pary rodzą dzieci, czy też jednak
                                    najpierw zawierają związek małżeński (zazwyczaj)?

                                    • snajper55 Re: Dzizys kraist. 14.12.04, 15:04
                                      Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                                      > No gdzie jest napisane, że małżeństwo=rodzina?

                                      Tu: ZAKŁADAĆ RODZINĘ = ZAWIERAĆ ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI

                                      Dojrzałeś ? Rodzina powstaje w chwili zawarcia związku małżeńskiego, a nie, jak
                                      twierdziłeś, w momencie narodzenia pierwszego dziecka.

                                      S.
                                      • Gość: Abaddon Jeszcze raz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:14
                                        Gdzie jest napisane, że rodzina=małżeństwo? "Rodzina - małżonkowie i ich
                                        dzieci" - ta wersja jest w obu naszych źródłach.
                                        Zakładanie rodziny zaczyna się przeważnie od małżeństwa, i tego tłumaczyć mi
                                        nie musisz.
                                        Albo wskaż mi coś takiego: "rodzina to też małżeństwo bez dzieci". No, znajdź
                                        mi.



                                        • snajper55 Re: Jeszcze raz. 14.12.04, 15:24
                                          Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                                          > Gdzie jest napisane, że rodzina=małżeństwo?

                                          Tu: ZAKŁADAĆ RODZINĘ = ZAWIERAĆ ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI

                                          Powiem to bardziej zrozumiale, abyś potrafił pojąć. Skoro rodzina zostaje
                                          założona z chwilą zawarcia związku małżeńskiego, to znaczy, że każde małżestwo
                                          jest rodziną. Pojąłeś ?

                                          > "Rodzina - małżonkowie i ich dzieci" - ta wersja jest w obu naszych źródłach.

                                          Małżonkowie i ich dzieci, jeśli te dzieci są.

                                          > Zakładanie rodziny zaczyna się przeważnie od małżeństwa, i tego tłumaczyć mi
                                          > nie musisz.
                                          > Albo wskaż mi coś takiego: "rodzina to też małżeństwo bez dzieci". No, znajdź
                                          > mi.

                                          Małżeństwo z dziećmi czy bez dzieci to rodzina. Ty twierdziłeś, że małżeństwo
                                          bez dzieci rodziną nie jest, co jest bzdurą.

                                          S.
                                          • Gość: Abaddon Błąd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:38
                                            snajper55 napisał:

                                            > Gość portalu: Abaddon napisał(a):
                                            >
                                            > > Gdzie jest napisane, że rodzina=małżeństwo?
                                            >
                                            > Tu: ZAKŁADAĆ RODZINĘ = ZAWIERAĆ ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI
                                            >
                                            > Powiem to bardziej zrozumiale, abyś potrafił pojąć. Skoro rodzina zostaje
                                            > założona z chwilą zawarcia związku małżeńskiego, to znaczy, że każde
                                            małżestwo
                                            > jest rodziną. Pojąłeś ?

                                            Bzdura. Ja też Ci coś wytłumaczę. Jeżeli np. zakładam zespół muzyczny, to nie
                                            oznacza, że ten zespół muzyczny istnieje. Mylisz proces zakładania rodziny z
                                            samą rodziną. Z tej definicji wynika tylko to, że zakładanie rodziny rozpoczyna
                                            się od małżeństwa.
                                            Pisze jak byk: rodzina - małżonkowie i ich dzieci. Z tego jasno wynika, że bez
                                            dzieci nie ma rodziny.

                                            >
                                            > > "Rodzina - małżonkowie i ich dzieci" - ta wersja jest w obu naszych źródł
                                            > ach.
                                            >
                                            > Małżonkowie i ich dzieci, jeśli te dzieci są.

                                            To już dodałeś sam. Brak dzieci wyklucza rodzinę - wynika to z obu definicji.

                                            >
                                            > > Zakładanie rodziny zaczyna się przeważnie od małżeństwa, i tego tłumaczyć
                                            > mi
                                            > > nie musisz.
                                            > > Albo wskaż mi coś takiego: "rodzina to też małżeństwo bez dzieci". No, zn
                                            > ajdź
                                            > > mi.
                                            >
                                            > Małżeństwo z dziećmi czy bez dzieci to rodzina. Ty twierdziłeś, że małżeństwo
                                            > bez dzieci rodziną nie jest, co jest bzdurą.

                                            Jeszcze raz: "rodzina - małżonkowie i ich dzieci". Ktoś tu jest analfabetą i to
                                            nie jestem ja.
                                            • snajper55 Re: Błąd. 14.12.04, 16:15
                                              Gość portalu: Abaddon napisał(a):


                                              > Bzdura. Ja też Ci coś wytłumaczę. Jeżeli np. zakładam zespół muzyczny, to nie
                                              > oznacza, że ten zespół muzyczny istnieje. Mylisz proces zakładania rodziny z
                                              > samą rodziną. Z tej definicji wynika tylko to, że zakładanie rodziny rozpoczy
                                              > na się od małżeństwa.

                                              Tam nie ma nic o rozpoczynaniu. Zakładać rodzinę to to samo, co zawierać
                                              związek małżeński. Czyli rodzina powstaje z chwilą zawarcia związku
                                              małżeńskiego.

                                              > Pisze jak byk: rodzina - małżonkowie i ich dzieci. Z tego jasno wynika, że bez
                                              > dzieci nie ma rodziny.

                                              Nie, nie wynika. Z tego wynika, że w rodzinie mogą być dzieci.

                                              > > > "Rodzina - małżonkowie i ich dzieci" - ta wersja jest w obu naszych
                                              > > > źródłach.
                                              > >
                                              > > Małżonkowie i ich dzieci, jeśli te dzieci są.
                                              >
                                              > To już dodałeś sam. Brak dzieci wyklucza rodzinę - wynika to z obu definicji.

                                              Nie, nie wynika. Są rodziny bezdzietne i rodziny z dziećmi a także rodziny
                                              wielodzietne. To są wszystko RODZINY.

                                              S.
                                              • Gość: Abaddon Wytłumaczę Ci to w inny sposób. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 16:29
                                                Mam nadzieję, że wiesz co nieco na temat logiki.

                                                "Zdaniami nazywamy w logice zdania orzekające, z których każde jest albo
                                                prawdziwe (wartość logiczna 1), albo fałszywe (wartość logiczna 0)."
                                                "Zdanie "p i q" nazywamy koniunkcją zdań p i q. Koniunkcja dwóch zdań jest
                                                prawdziwa, gdy oba te zdania są prawdziwe, zaś fałszywa - w pozostałych
                                                przypadkach". ("Matematyka dla maturzystów", Leksiński, Macukow, Żakowski, 1994)

                                                "rodzina - małżonkowie i ich dzieci"
                                                małżonkowie - p
                                                ich dzieci - q

                                                Koniunkcja jest prawdziwa tylko wtedy, gdy oba zdania są prawdziwe.
                                                Zatem:
                                                przy fałszywym p wartośc logiczna zdania wynosi 0.
                                                przy fałszywym q wartość logiczna zdania wynosi 0.
                                                Wniosek:
                                                Rodzina to małżonkowie i ich dzieci.
                                                Bez małżeństwa nie ma rodziny.
                                                Bez dzieci nie ma rodziny.

                                                Spróbuj to obalićsmile
                                                • snajper55 Rzucanie pereł. 14.12.04, 23:55
                                                  Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                                                  > Mam nadzieję, że wiesz co nieco na temat logiki.
                                                  >
                                                  > "Zdaniami nazywamy w logice zdania orzekające, z których każde jest albo
                                                  > prawdziwe (wartość logiczna 1), albo fałszywe (wartość logiczna 0)."
                                                  > "Zdanie "p i q" nazywamy koniunkcją zdań p i q. Koniunkcja dwóch zdań jest
                                                  > prawdziwa, gdy oba te zdania są prawdziwe, zaś fałszywa - w pozostałych
                                                  > przypadkach". ("Matematyka dla maturzystów", Leksiński, Macukow, Żakowski,
                                                  1994
                                                  > )
                                                  >
                                                  > "rodzina - małżonkowie i ich dzieci"
                                                  > małżonkowie - p
                                                  > ich dzieci - q
                                                  >
                                                  > Koniunkcja jest prawdziwa tylko wtedy, gdy oba zdania są prawdziwe.
                                                  > Zatem:
                                                  > przy fałszywym p wartośc logiczna zdania wynosi 0.
                                                  > przy fałszywym q wartość logiczna zdania wynosi 0.
                                                  > Wniosek:
                                                  > Rodzina to małżonkowie i ich dzieci.
                                                  > Bez małżeństwa nie ma rodziny.
                                                  > Bez dzieci nie ma rodziny.
                                                  >
                                                  > Spróbuj to obalićsmile

                                                  Zwrot >ich dzieci< nie jest zdaniem logicznym, któremu można nadać wartość
                                                  prawdy lub fałszu. Naucz się najpierw choćby podstaw logiki, a dopiero potem
                                                  usiłuj jej używać.

                                                  S.
                                                  • Gość: Abaddon Raczej kwiczenie matołka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:12
                                                    > Zwrot >ich dzieci< nie jest zdaniem logicznym, któremu można nadać wart
                                                    > ość
                                                    > prawdy lub fałszu. Naucz się najpierw choćby podstaw logiki, a dopiero potem
                                                    > usiłuj jej używać.

                                                    Zrobiłeś z siebie idiotę już któryś raz z rzędu. Nie tylko jesteś odporny na
                                                    wiedzę, ale nawet czytać i wnioskować nie potrafisz.

                                                  • Gość: Abaddon Dam Ci jednak szansę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 15:13
                                                    Niektóre Twoje posty dostarczyły mi dużo radości, nie ma co.

                                                    Kwiatuszku, "rodzina - małżonkowie i ich dzieci" należy zinterpretować tak:
                                                    Rodzina to małżeństwo z dziećmi.
                                                    Rodzina składa się z małżonków i rodzina składa się z dzieci tych małżonków.
                                                    Tak samo:
                                                    Snajper55 jest moim idolem i bogiem.
                                                    Z tego wynika, że Snajper55 jest moim idolem i Snajper55 jest moim bogiem.
                                                    Jeszcze inaczej:
                                                    Kosz składa się z obręczy i siatki.
                                                    Wynika z tego, że kosz składa się z obręczy i kosz składa się z siatki.

                                                    Zatem:
                                                    p - rodzina składa się z małżonków
                                                    q - rodzina składa się z dzieci małżonków.

                                                    W przypadku koniunkcji p i q muszą być oba prawdziwe.
                                                    W przypadku małżeństw bezdzietnych q jest fałszywe, więc takie małżeństwa nie
                                                    są rodziną. Czy pączuś pojął, czy jeszcze raz?


                                                  • snajper55 Re: Dam Ci jednak szansę. 16.12.04, 02:35
                                                    Naucz się najpierw choćby podstaw logiki, a dopiero potem usiłuj jej używać.

                                                    S.
                                              • Gość: Abaddon I jeszcze jedno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 16:43
                                                > > Pisze jak byk: rodzina - małżonkowie i ich dzieci. Z tego jasno wynika, ż
                                                > e bez
                                                > > dzieci nie ma rodziny.
                                                >
                                                > Nie, nie wynika. Z tego wynika, że w rodzinie mogą być dzieci.

                                                Kolejna wpadka. Nie znalazłeś twierdzenia typu: "małżeństwo bez dzieci to
                                                rodzina", albo "rodzina to małżeństwo lub małżeństwo z dziećmi". Dopóki czegoś
                                                takiego nie znajdziesz, Twoja argumentacja będzie niczym innym jak stekiem
                                                bzdur.
                                                • snajper55 Rzucanie pereł 2. 15.12.04, 00:03
                                                  Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                                                  > Kolejna wpadka. Nie znalazłeś twierdzenia typu: "małżeństwo bez dzieci to
                                                  > rodzina", albo "rodzina to małżeństwo lub małżeństwo z dziećmi". Dopóki czegoś
                                                  > takiego nie znajdziesz, Twoja argumentacja będzie niczym innym jak stekiem
                                                  > bzdur.

                                                  Czuję się jak rzucający perły, ale cóż, naści.

                                                  Fragment eseju >Rodzina w społeczności świata< Jarosława Rudniańskiego,
                                                  profesora Instytutu Filozofii i Socjologii PAN zamieszczonego w miesięczniku
                                                  Polskiej Prowincji Dominikanów >W drodze<:

                                                  >Wtedy natomiast, gdy kobietę i mężczyznę łączy ślub, lecz nie mają dzieci,
                                                  mówimy jednak wprost, bez dopełniacza: rodzina. Bezdzietna, lecz rodzina.<

                                                  Całość: www.mateusz.pl/wdrodze/nr301/301-03-R-Rodzina.htm

                                                  S.
                                                  • Gość: jacek#jw Rzucanie Snajperem-55. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 08:47
                                                    Snajper, wytłumacz mi, stosując tę samą logikę, czy zygota to człowiek, czy też
                                                    nie.

                                                    Pozdr / Jacek
                                                  • snajper55 Re: Rzucanie Snajperem-55. 16.12.04, 02:34
                                                    Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                                                    > Snajper, wytłumacz mi, stosując tę samą logikę, czy zygota to człowiek, czy
                                                    > też nie.

                                                    Odpowiadasz na post, w którym zacytowałem fragment eseju. Nie wiem więc o jakie
                                                    rozumowanie Ci chodzi.

                                                    Jedni uważają zygotę za człowieka, inni - nie. Ja należę do tych drugich.

                                                    S.
                                                  • Gość: jacek#jw Re: Rzucanie Snajperem-55. IP: *.devs.futuro.pl 16.12.04, 08:52
                                                    Snajper, to tylko taki wtręt był tutaj. Logika jest przecież jedna.

                                                    Pozdr / Jacek
                                                  • Gość: Abaddon Re: Rzucanie pereł 2. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:18
                                                    > Czuję się jak rzucający perły, ale cóż, naści.

                                                    Twoje refleksje są mi obojętne.

                                                    > >Wtedy natomiast, gdy kobietę i mężczyznę łączy ślub, lecz nie mają dzieci,
                                                    >
                                                    > mówimy jednak wprost, bez dopełniacza: rodzina. Bezdzietna, lecz rodzina.<

                                                    To tylko dowód, że stare powiedzenie się sprawdza - nawet profesor może być
                                                    idiotą. Ciesz się, jesteś w zaszczytnym towarzystwie.
                                                    "Rodzina - małżonkowie i ich dzieci". Wydawałoby się, że to takie proste.
                                                    Mam pytanie - kto Ci pomaga przy podłączeniu do sieci, mamusia czy tatuś?


                                                  • snajper55 Re: Rzucanie pereł 2. 16.12.04, 02:30
                                                    Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                                                    > To tylko dowód, że stare powiedzenie się sprawdza - nawet profesor może być
                                                    > idiotą. Ciesz się, jesteś w zaszczytnym towarzystwie.
                                                    > "Rodzina - małżonkowie i ich dzieci". Wydawałoby się, że to takie proste.

                                                    Wydawałoby się. A jednak dla Ciebie za trudne.

                                                    S.
        • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:47
          Imagine sobie, że homoseksualizm był, jest i będzie. Nauczyliśmy się już to
          akceptować, więc dlaczego nie dać tym ludziom praw cywlnych, o jakie się
          ubiegają? Instytucji małżeństawa i tak to niewiele zaszkodzi, bo zmieniają się
          normy kulturowe, czy tego chcemy czy nie chcemy, coraz więcej ludzi urządza
          życie po swojemu. Ci, co chcą zawierać małżeństwa, będą to robić, ale inni
          wolą np. pozostać nieparzyści. Czy uważasz, że ludzie, którzy nie biorą slubu,
          albo w ogóle nie odnajdują się w trwałych związkach, też zasługują na krytykę?
          Z poważaniem
        • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:52
          Imagine sobie, że homoseksualizm był, jest i będzie. Nauczyliśmy się już to
          akceptować, więc dlaczego nie dać tym ludziom praw cywlnych, o jakie się
          ubiegają? Instytucji małżeństawa i tak to niewiele zaszkodzi, bo zmieniają się
          normy kulturowe, czy tego chcemy czy nie chcemy, coraz więcej ludzi urządza
          życie po swojemu. Ci, co chcą zawierać małżeństwa, będą to robić, ale inni
          wolą np. pozostać nieparzyści. Czy uważasz, że ludzie, którzy nie biorą slubu,
          albo w ogóle nie odnajdują się w trwałych związkach, też zasługują na krytykę?
          Z poważaniem

          • wikul Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 12.12.04, 02:52
            Gość portalu: Jane_Doe napisał(a):

            > Imagine sobie, że homoseksualizm był, jest i będzie. Nauczyliśmy się już to
            > akceptować, więc dlaczego nie dać tym ludziom praw cywlnych, o jakie się
            >ubiegają? Instytucji małżeństawa i tak to niewiele zaszkodzi, bo zmieniają się
            > normy kulturowe, czy tego chcemy czy nie chcemy, coraz więcej ludzi urządza
            > życie po swojemu. Ci, co chcą zawierać małżeństwa, będą to robić, ale inni
            >wolą np. pozostać nieparzyści. Czy uważasz, że ludzie, którzy nie biorą slubu,
            >albo w ogóle nie odnajdują się w trwałych związkach, też zasługują na krytykę?
            > Z poważaniem


            Jakich to praw cywilnych nie mają w Polsce homoseksualiści ? Wyjaśnij dokładnie
            bo chyba nie wiesz o czym piszesz .
            • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 11:21
              Napisałam, "praw cywilnych, o jakie się ubiegają", a nie że w ogóle ich nie
              mają. Legalizacja związków partnerskich, prawo do dziedziczenia, prawo do
              informacji o zdrowiu chorego partnera itd.
              • Gość: jacek#jw Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.toya.net.pl 12.12.04, 22:19
                Gość portalu: Jane_Doe napisał(a):

                > Napisałam, "praw cywilnych, o jakie się ubiegają", a nie że w ogóle ich nie
                > mają.

                Ubieganie się o jakieś prawa nie jest jednoznaczne z koniecznością ich uznania.

                > Legalizacja związków partnerskich,

                Związki takie w świetle prawa są legalne, więc chodzi o zupełnie coś innego. W
                rzeczywistości chodzi o nadanie takich samych uprawnień dla związków
                partnerskich jak mają rodziny a z prawem rodznnym związana jest duża część
                polityki państwa. Homoseksualiści chcą z tego korzystać i za to ma zapłacić
                całe społeczeństwo. Po co?

                > prawo do dziedziczenia,

                Dzieci homseksualne mają normalne prawa dziedziczenie jak każde inne dziecko.
                Prawo partnera do wspólnego można rozwiązać przez odpowiedni akt notarialny.

                > prawo do
                > informacji o zdrowiu chorego partnera

                Do tego nie jest potrzebna żadna ustawa.

                > itd.

                Tzn?

                Pozdr / Jacek
                • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 20:23
                  To oczywiste, że ubieganie się o prawa nie jest gwarancją, że się je otrzyma,
                  ale chyba najpierw trzeba wyartykułować swoje stanowisko, a potem dązyć do
                  zapisania tego w prawie. Nie wiem, co rozumiesz przez istniejącą legalność
                  homoseksualnych związków partnerskich. Chyba to, że nie wsadza sie ich za
                  homoseksualizm do więzienia. Chodzi przecież o coś zupełnie innego, co pewnie
                  doskonale rozumiesz. A co płacenia przez całę społeczeństwo za prawa
                  homoseksualistów, to trąci mi to zwykłą demagogią, społeczeństwo to też
                  homoseksualiści, nie zapominaj o tym, którzy teraz płacą też na wiele rzeczy,
                  które ich bezpośrednio nie dotyczą.
                  Nie chodzi o dziedziczenie przez dzieci homoseksualne, tylko o dziedziczenie po
                  sobie partnerów homoseksualnych, a to drobna róznica.
                  W szpitalu legalnie nie dowiesz się o stan zdrowia nikogo, kto nie jest Twoją
                  bliską rodziną, nie mówiąc już o ewentualnej konieczności podjęcia decyzji o
                  dalszym postepowaniu medycznym, gdyby chory sam nie mógł takiej podjąć.
                  Pozdr.
                  • Gość: jacek#jw Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.toya.net.pl 13.12.04, 20:53
                    Gość portalu: Jane_Doe napisał(a):

                    > To oczywiste, że ubieganie się o prawa nie jest gwarancją, że się je otrzyma,
                    > ale chyba najpierw trzeba wyartykułować swoje stanowisko, a potem dązyć do
                    > zapisania tego w prawie. Nie wiem, co rozumiesz przez istniejącą legalność
                    > homoseksualnych związków partnerskich. Chyba to, że nie wsadza sie ich za
                    > homoseksualizm do więzienia. Chodzi przecież o coś zupełnie innego, co pewnie
                    > doskonale rozumiesz. A co płacenia przez całę społeczeństwo za prawa
                    > homoseksualistów, to trąci mi to zwykłą demagogią, społeczeństwo to też
                    > homoseksualiści, nie zapominaj o tym, którzy teraz płacą też na wiele rzeczy,
                    > które ich bezpośrednio nie dotyczą.

                    Przy okazji nawiążę do Twojej poprzedniej wypowiedzi o normach kulturowych.
                    Otóż zwykle jest tak, że najpierw owe normy się zmieniają dopiero później
                    uzyskoją one oprawę prawną. Dobrze jest, gdy obie rzeczy zbigają się w czasie,
                    źle, gdy prawo próbuje wyprzedzać owe zmiany. Rozpatrywanie sprawy na poziomie
                    kosztów społecznych nie jest demagogią. Na pojęcie prawo rodzinne składa się
                    szereg przepisów poczynając od tzw kodeksu rodzinnego poprzez szereg
                    wewnętrznych przepisów w wielu instytucjach państwowych i kończąc na ustawie o
                    planowaniu rodziny. To wszystko ma swój cel i sens a związki homoseksualne
                    podpinając się pod owo prawo rodzinne nie spełnia owego sensu i celu. Dlatego w
                    tym ujęciu (związki homoseksualne jako małżeństwo) uważam nie tylko za zbędne a
                    wręcz za szkodliwe.

                    > Nie chodzi o dziedziczenie przez dzieci homoseksualne, tylko o dziedziczenie
                    po
                    >
                    > sobie partnerów homoseksualnych, a to drobna róznica.

                    Wiem, ale do tego nie jest potrzebna ustawa zrównująca prawnie obydwa typy
                    zwuiązków.

                    > W szpitalu legalnie nie dowiesz się o stan zdrowia nikogo, kto nie jest Twoją
                    > bliską rodziną, nie mówiąc już o ewentualnej konieczności podjęcia decyzji o
                    > dalszym postepowaniu medycznym, gdyby chory sam nie mógł takiej podjąć.

                    Tu wystarczy postulat o bardziej ludzkim traktowaniu pacjentów w szpitalu. W
                    ten sposób można załatwić dużo więcej spraw niż tę związaną z homoseksualizmem.
                    Często np zdarza się, że najbliższą osobą dla chorego jest jego sąsiad czy
                    znajomy z pracy.

                    Pozdr / Jacek
                    • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.ikp.pl 14.12.04, 17:17
                      Alez własnie jesteśmy świadkami, jak te normy się zmieniaja i to w
                      błyskawicznym tempie, co może być jedynie dowodem, że "coś jest na rzeczy".Moim
                      zdaniem prawo w tym wypadku pozostaje raczej w tyle, bo dotychczas osoby
                      homoseksualne musiały zatajać swoja orientację, nie miały żadnego oparcia w
                      prawie.Pojęcie rodziny też ulega przeformułowaniu, rodzina to też para
                      heteroseksualna bez dzieci, osoby rozwiedzione samotnie wychowujace dzieci czy
                      tzw. panny z dzieckiem co jeszcze parędziesiat lat temu spotykało się ze
                      społecznym napiętnowaniem. Nie mogę zrozumieć, skąd taki histeryczny wręcz
                      sprzeciw wobec legalizacji związków homoseksualnych, przyznaję, że jest to dla
                      mnie irracjonalne i pozbawione dajacych sie obronić argumentów. Przecież to nie
                      epidemia, nie można się zarazic homoseksualizmem, sama jestem heteroseksualna i
                      nie widzę w homoseksualiźmie żadnego zagrożenia dla siebie. Prawa, o których
                      dyskutujemy, mają dotyczyć okreslonej grupy ludzi, istniejących naprawdę i
                      próbujacych uporządkować swoje miejsce w społeczeństwie. Co komu przeszkadza,
                      że para gejów z sąsiedztwa zalegalizuje swoj związek? Nie mamy wpływu na ich
                      naturę i oni nie maja na naszą (heteroseksualistów). To obszary seksualnie
                      rozłaczone. A że taki akt prawny może zwiekszyć ilośc ujawniajacych sie
                      homoseksualistów, to też nic nie zmieni, bo oni i tak są. Jedynym
                      wytłumaczeniem tych histerycznych reakcji ( nie kieruję tego do nikogo
                      personalnie)pozostaje albo wrodzona obawa przed jakimikolwiek fundamentalnymi
                      zmianami w świadomości albo lęk przed własną naturą. Tertium non datur, jak
                      mawiali starozytni.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: jacek#jw Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.toya.net.pl 14.12.04, 18:27
                        Nie tak szybko. Pozwolę tu odwołać się do historii, nie tak odległej bo z końca
                        lat 60. Wtedy rozwinął się ruch hippisowski. Dzieci kwiaty to wolna miłość,
                        sprzeciw przeciw wojnie, narkotyki, miłość co prawda nie wymierzona w rodzinę,
                        ale funkcjonująca poza nią. Ten ruch miał znamiona powszechnej rewolucji
                        kulturalnej i obyczajowej. A jednak się wypalił, podlegał deformacjom a Ameryka
                        jak była purytańska, tak jest nią do tej pory. Zmiany w obyczajowości to
                        skomplikowany proces, który w przypadku homoseksualizmu powinien zostać
                        zweryfikowany przez życie. W chwili obecnej, nawet jeśli udałoby się przepchnąć
                        ustawę w tej kadencji, to hasłem wyborczym w najbliższych wyborach będzie z
                        dużym prawdopodobieństwem hasło zniesienia tej ustawy. Sprzeciw wobec
                        legalizacji nie jest sprzeciwem wobec homoseksualizmu, to dwie różne sprawy
                        choć w wielu przypadkach wypowidający się w tej sprawie to łączą. Nie mogę
                        wypowiadać się za innych, ale w moim przypadku legalizacja burzy pewne pojęcia
                        związane z funkcjonowaniem państwa, jego celami, zasadami na których jest ono
                        oparte.

                        pozdr / Jacek

                        ps

                        Jane Doe to temat na wątek, być może bardzo ciekawy i wpisujący się w tematykę
                        ostatnio poruszanych tu spraw.
                        • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 21:43
                          Myślę, że po kulturze Dzieci Kwiatow cos jednak zostało, poluzował się sztywny
                          gorset konserwatywnych norm obyczajowych, a to bardzo dużo. Wypalił się, bo
                          pokolenie, które głosiło kulturę pokoju i miłości dorosło, ale gdybym miała
                          wybierać zdecydowanie wolałabym żyć w Ameryce dzisiejszej niż tej z lat 50-
                          tych. To jest zresztą za obszerny temat na forum.
                          Jak legalizacja związków partnerskich homoseksualistów może zburzyć zasady
                          funkcjonowania państwa? Państwo ma słuzyć ogółowi obywateli, to umowa
                          społeczna, którą powinno się modyfikować w zależności od ujawniających sie
                          potrzeb jej sygnatariuszy. Państwo ma przede wszystkim chronić obywateli,
                          stwarzać ramy dla sprawnego funkcjonowania złożonego organizmu jakim jest
                          społeczeństwo, a nie decydować o życiu seksualnym jego dorosłych
                          przedstawicieli. Powtórzę raz jeszcze, nie widzę w legalizacji związków
                          homoseksualnych żadnego zagrożenia dla zasad współżycia osób heterseksualnych.
                          Jeżeli masz jakieś konkretne argumenty, świadczące o takim, podziel się ze mną,
                          tylko proszę nie o naturze ludzkiej, moralności czy tradycji etc.
                          pozdr.
                          • Gość: jacek#jw Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.04, 09:01
                            Obyczajowość zmienia się ewolucyjnie i oprócz ruchu hippisów innym przykładem
                            może być ruch sufrażystek walczących o równouprawnienie kobiet. Ich zakończona
                            w sumie sukcesem walka trwała pokolenia, a tu raptem kilka lat po "wyjściu na
                            powierzchnię" wymaga się akceptacji zachowań, które przez wieki były chociażby
                            wstydliwe. Ale to na marginesie, choć na początku. Państwo ma służyc
                            obywatelom, to truizm, ale i prawda, która może służyć za podstawę dalszych
                            wyjaśnień, gdyż nas łączy w pojmowaniu roli państwa. Dalej napisałaś:

                            Państwo ma przede wszystkim chronić obywateli, stwarzać ramy dla sprawnego
                            funkcjonowania złożonego organizmu jakim jest społeczeństwo, a nie decydować o
                            życiu seksualnym jego dorosłych przedstawicieli.

                            I to jest właściwie podsumowanie, tego co mógłbym Ci tu napisać. Tworzenie
                            ustawy regulującej prawnie zasady funkcjonowania związku homoseksualnego jest
                            właśnie decydowaniem o życiu seksualnym jego dorosłych przedstawicieli.
                            Oczywiście mógłbym rozwijać i uzasadniać powyższą myśl, ale zgadzam się z Tobą,
                            że mało tu miejsca. I dlatego moja propozycja jest taka, by dochodzić do swoich
                            racji drogą pytań i odpowiedzi. Unikniemy (przynajmniej ja) w ten sposób
                            pisania całych elaboratów, które być może coś tam wnoszą ale w swojej większej
                            części są rzeczami nie budzącymi wątpliwości.

                            Pozdr / Jacek
                            • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.ikp.pl 15.12.04, 12:52
                              Kobiety zbyt długo musiały dochodzić swoich praw, teraz świat przyspieszył.
                              Doskonale pamiętam, że jeszcze dwadzieścia lat temu osobę, o ktorej wiedziało
                              się, że jest "pedałem" (określenia też, na szczęście się zmieniły)wytykano
                              palcami i traktowano jak jakiegoś antychrysta. Ja też musiałam trochę
                              popracować nad sobą i solidnie przemyśleć rózne rzeczy, aby wyrobić sobie
                              naprawdę własne zdanie, w czym niewatpliwie pomocne były rozmowy i dyskusje z
                              homoseksualnymi znajomymi. Obraz wyuzdanego geja, którym chętnie posługują się
                              przeciwnicy homoseksualizmu, na pewno nie jest standardem, wielu
                              homoseksualistów odnosi się takich ludzi z rezerwą. Jest jednak wygodnym i
                              łatwym argumentem.
                              Co do roli państwa i życia seksualnego dorosłych obywateli, to może faktycznie
                              wyraziłam się niezbyt precyzyjnie. Po prostu nie rozumiem, dlaczego uważasz, że
                              legalizacja związków seksualnych ma podważyć funkcję i cele państwa (chyba
                              jakos tak to ująłeś, cytuję z pamięcismile
                              Pozdr.
                              • hymen Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 15.12.04, 20:25
                                Tak było. Kobiety musiały bardzo długo dochodzić swoich praw ale bardzo łatwo
                                stwierdzić to z perspektywy dzisiejszych czasów. 150 lat temu będąc w środku
                                ruchu czy też po przeciwnej stronie trudno było wyrokować czym to się
                                ostatecznie skończyć. Podobnie jak hippis i jego purytański przeciwnik nie był
                                w stanie przewidzieć co z tego wyniknie. Obraz wyuzdanego geja nie jest dziełem
                                przypadku a wielu homoseksualistów sceptycznie podchodzi do sprawy legalizacji.
                                Pedał niesie w sobie ładunek pejoratywnych emocji jednak walka z tym w imię
                                poprawności politycznej jest moim zdaniem bezsensowna. Jeśli ktoś zechce to
                                swoje negatywne odczucia i tak przekaże i w efekcie określenie to może zostać
                                zastąpione zwyczajnym wulgaryzmem.
                                O roli państwa wyraziłaś się nie tyle nieprecyzyjnie co nieopatrznie wink). Rolę
                                państwa można rozpatrywać np. przez tworzenie różnego rodzaju polityk. Może to
                                być polityka zdrowotna (mocno kuleje), polityka fiskalna (mocno uciążliwa),
                                polityka bezpieczeństwa ( dużo zastrzeżeń) itd. Wynika z tego, że państwo z
                                różnych przyczyn nie radzi sobie ze swoimi zadaniami. Każde z tych celów
                                (polityk) wymaga precyzyjnego umocowania prawnego, począwszy od konstytucji (tu
                                przede wszystkim zgodność z nią) poprzez ustawy (prawne definicje celów) aż do
                                realizacji (wydanie odpowiednich przepisów wykonawczych i realizowanie
                                założonej polityki). Jednym z celów państwa jest gwarancja bezpieczeństwa, przy
                                czym bezpieczeństwo jest tu szeroko rozumiane. W polityce rodzinnej jest to
                                zapewnienie ciągłości państwa, przeciwdziałanie skutkom wahań demograficznych,
                                wspieranie rodzinnej organizacji społecznej. Już wcześniej pisałem o kodeksie
                                rodzinnym, ustawie o planowaniu rodziny, jest jeszcze cały szereg przepisów
                                wspomagających tą rodzinę. Ich konstrukcja jest taka, że w ogromnej swojej
                                części wspierają one nie małżeństwo a rodzinę rozumianą jako rodzina
                                wielopokoleniowa. Zestaw ustaw to wieloletnie doświadczenia nie tylko Polski
                                ale wielu innych krajów. I w tym momencie wchodzi się z propozycją legalizacji
                                związków homoseksualnych. Propozycja taka nie jest w ogóle przygotowana ani
                                prawnie ani obyczajowo. Nie wpisuje się w żadną ze zdefiniowanych polityk
                                państwa i jest rozpatrywana jedynie na poziomie definicji samej ustawy. W ten
                                sposób można podpiąć pod rodzinę np. organizację blondynek. Sens byłby podobny.
                                Zamiast mówić o legalizacji homoseksualiści powinni opowiedzieć jaką rolę chcą
                                odgrywać w państwie, by dla nich stworzyć odpowiednią politykę.
                                • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 21:01
                                  Uff, ale długiesmile
                                  W moim otoczeniu pracuje kilku gejów i żaden nie jest wyuzdany, to chyba
                                  bardziej kwestia "ludzkiej" osobowości niż specyficznie homoseksualnej, zresztą
                                  zawsze szybciej zauważa się coś wyjątkow przerysowanego niż nie odbiegającego
                                  od codzienności.
                                  Masz rację, że tzw, grunt nie jest jeszcze przygotowany i sama ustawa też. Z
                                  pewnością to wymaga czasu i pracy. Nie upieram się, że należy coś w tej kwestii
                                  zrobić juz natychmiast. Zastanawia mnie raczej gwałtowność sprzeciwu w ogóle
                                  wobec takiej perspektywy. Bo moim zdaniem prędziej czy później i tak do tego
                                  dojdzie, już doszło w niektórych krajach. A instynkt zachowania gatunku jest
                                  wystarczająco silny, żeby ludzkość nie wymarłasmile
                                  • hymen Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 15.12.04, 21:48
                                    Gość portalu: Jane_Doe napisał(a):

                                    > Uff, ale długiesmile

                                    Zdaje się, że coś o tym pisałem smile. Gwałtowność i nie tylko jest wpisana w
                                    specyfikę dyskusji forumowych. Występuje ona po obu stronach barykady, a było
                                    tu sporo wątków w tym temacie. Ludzkość może nie wymrze ale historia pełna jest
                                    przykładów upadków całych cywilizacji.
                                    • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 22:00
                                      na gruzach który powstają nowe, taka jest kolej rzeczy. Nie jestem pewna, czy
                                      ta nasza jest najlepszą z możliwych, więc czemu niesmile
                                      • hymen Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 15.12.04, 22:03
                                        Ooooooooo, nieeeee smile))))
                                        Najbliższą cywilizacją, chętną do zgruzowania cywilizacji zachodu to
                                        cywilizacja Osamy Bin Ladena. Wystarczy na dzisiaj.
                                        • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 22:09
                                          No wiesz, oni też bronią się tylko przed zgnilizna i zwyrodnieniami świata
                                          zachodniego w imię swoich świetych, odwiecznych wartoścismile
                                          • Gość: jacek#jw Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.devs.futuro.pl 16.12.04, 08:51
                                            Tak łatwo zrozumiałaś ich odmienność? smile)) Jesteś w stanie wyjaśnić dlaczego
                                            homoseksualiści nie chcą zrozumieć, że hetero są inni niż oni i tworzą inne
                                            związki?

                                            Pozdr / Jacek
                                            • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 09:41
                                              Witaj, czyja odmienność, muzułmanów czy homoseksualistów, trochę się pogubiłam
                                              albo jeszcze dla mnie zbyt wcześnie?
                                              Odpowiem Ci później, muszę popracowaćsmile)
                                              • Gość: John Doe Janeczko, a propos mechaniki kwantowej: IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 10:31
                                                Istnieją dwa zasadnicze podejścia do mechaniki kwantowej: jedno nazywa się
                                                machanika falową, a drugie - mechanika macierzową. Jeśli ktoś zajmuje się
                                                maechaniką falową, to jego praca ma wiele wspólnego z pracą mechanika okrętowego
                                                - jednego i drugiego bardzo obchodzą fale. Z mechaniką macierzową jest gorzej,
                                                trudno znaleźć inny rodzaj mechaniki zbliżony do niej. Z macierzy niekwantowych
                                                do głowy przychodzi mi tylko macierz szkolna, ale akurat nie stanowi ona obiektu
                                                zainteresowania mechaników, najwyżej pedagogów.

                                                Tym nie mniej, mam nadzieję, że Ci choć odrobinę przybliżyłem mechanikę kwantową
                                                powyższym tłumaczeniem.

                                                Jest jeszcze inne proste objasnienie, co to jest mechanika kwantowa -
                                                mianowicie, jest to wiedza o tym, w jaki sposób Pan Bóg gra w kości. Ale nie
                                                wszystkim ono sie podoba. Na przykład, Abertowi Einsteinowi wybitnie było ono
                                                nie w smak. Lansował je zaś głownie niejaki Niels Bohr, Duńczyk. Ale to była
                                                osoba dośc podejrzana, bo pieniadze na jego badania łozył głownie koncern piwny
                                                "Carlsberg". Należy sie domyslać, że częśc kontrybucji była nie w gotówce, tylko
                                                w naturze. Zatem najprawdopodobniej dzielny Niels sobie zdrowo pociągał z
                                                kufelka, a wiadomo, że wtedy człowiek może wymyśleć niestworzone rzeczy. W
                                                każdym razie, te piwne majaki Nielsa noszą obecnie nazwę "szkoły Kopenhaskiej"
                                                lun "interpretacji Kopenhaskiej" w mechanice kwantowej. Jednym z istotnych
                                                elementów kopenhaskiej interpretacji jest tzw. "kolaps funkcji falowej".
                                                Najwyraźniej to pojęcie wzięło się stąd, że po zbyt wielkiej liczbie kufelków
                                                Niels w końcu spadał z krzesła i lądował pod stołem, czyli własnie doznawał
                                                "kolapsu". Zeby ukryć ambarasujący wielce fakt, że mistrz, twórca mechaniki
                                                kwantowej, lądował po stołem, jego uczniowie i czeladnicy zaczęli mówić, że to
                                                nie ich Wielki Guru kolapsuje, jeno funkcja falowa to robi. No i zdołali
                                                zamydlić oczy szerokiej publice. Mówi się, że jak funkcja falowa kolapsuje, to
                                                kolapsuje do tzw. eigen-stanu. To jest po prostu elegancka nazwa stanu wysoce
                                                nietrzeźwego. Ale "maluczkim" wmówiono, że to jest cos wysoce naukowego.
                                                Tymczasem, wszystko się sprowadza do dokładnie tych samych rzeczy, co u cioci na
                                                imieninach na Pelcowiźnie (jesteś z Warszawy? Jak nie, to wyjaśniam, że
                                                Pelcowizna to taka bardzo szemrana dzielnica w Warszawie).

                                                No, to teraz juz chyba masz pełną jasnosc co do tego, co to jest mechanika kwantowa.

                                                Pozostaje mi jeszcze wyjaśnić, co to jest mechanika statystyczna. Ale to już
                                                będzie materiał następnego wykładu. The class is dismissed!

                                                Serdecznie pozdrawiam, Jasio.
                                                • Gość: Jane_Doe Re: Janeczko, a propos mechaniki kwantowej: IP: *.ikp.pl 16.12.04, 17:50
                                                  Czegoś takiego własnie się spodziewałam, obawiam się, że wykład musiałbyś
                                                  zacząć na dużo bardziej elementarnym poziomiesmile) Ale tak zupełnie sie nie
                                                  poddaję, tego typu wiedzę chetnie przyswajam na poziomie anegdot i metafor.
                                                  Mam nadzieję, że jesteś wyrozumiałym belfrem (mogę sie odwdzięczyć analizą
                                                  porównawczą estetyki modernistycznej i postmodernistycznej).
                                                  Pozdr
                                                  • Gość: John Doe Janeczko, z tą estetyką to byłaby pochyła sprawa IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 19:13
                                                    Janeczka Doe napisała:

                                                    > Mam nadzieję, że jesteś wyrozumiałym belfrem (mogę sie odwdzięczyć analizą
                                                    > porównawczą estetyki modernistycznej i postmodernistycznej).

                                                    Widzisz, ja jestem za głupi na takie madrości, nie za bardzo nawet rozrózniam
                                                    estetyki od etyki, etykiety, etymologii, entomologii i estryfikacji. Ja jestem
                                                    prosty mechanik. Jak już człowiek nauczy się zwykłej mechaniki, takiej od
                                                    samochodów na przykład, to potem przeskok do mechaniki kwantowej jest bardzo
                                                    prosty - to w gruncie rzeczy taka sama mechanika, tylko narzędzia inne. W
                                                    mechanice zwykłej używamy kluczy, śrubokrętów, podnośników... W mechanice
                                                    kwantowej za to uzywamy operatorów, komutatorów, spinorów... .

                                                    Jeśli chce sie wytłumaczyć jakąś rzecz osobie, która zajmuje się zupełnie inna
                                                    dziedziną, to najlepiej pomyśleć, znaleźć w obu tych rzeczach jakiś WSPÓLNY
                                                    MIANOWNIK, i od tego zacząć. Otóż w przypadku mechaniki kwantowej sytuacja z tym
                                                    wspólnym mianownikiem jest wręcz luksusowa! Bez trudu umozna znaleźć mianownik
                                                    wspólny dla mechaniki kwantowej i każdej dosłownie innej dziedziny nauki i w
                                                    ogóle ludzkiej działalności. Tym wspólnym mianownikiem są WARTOŚCI.

                                                    Otóz w bardzo wielu dziedzinach zagadnienie wartości odgrywa centralną rolę.
                                                    Weźmy to forum, na przykład. Bez przerwy tu się słyszy gromkie okrzyki, że coś
                                                    tam lub ktoś tam obraża takie to a siakie to wartości: Nieznalska wartości
                                                    chreścijańskie, inny ktoś znów wartości polskie, i te de, i te pe. Na pewno w
                                                    estetyce też wprowadza się jakieś pojęcia wartości? No, a w przypadku mechaniki
                                                    kwantowej, to pojęcie wartości - tzw. wartości własnej, lub "eigenvalue" - to
                                                    jedno z centralnych pojęc, wokół której cała dziedzina się obraca.

                                                    No więc chyba masz już teraz, Janeczko, niemal ABSOLUTNĄ jasność co do tego,
                                                    czym zajmuje sie mechanik kwantowy. Jeszcze tylko powinniśmy parę słow
                                                    powiedzieć o stanach własnych, które sa równie ważne jak wartości własne, i
                                                    wtedy będę Ci mógł już uroczyście wręczyć dyplom ukończenia kursu czeladniczego.

                                                    Następnym razem, zajmiemy się mechaniką statystyczną, która powinna być nam,
                                                    Polakom, szególnie droga, ze względu na osobę Mariana Smoluchowskiego.

                                                    Serdecznie pozdrawiam, Jasio
                                                  • Gość: Jane_Doe Re: Janeczko, z tą estetyką to byłaby pochyła sp IP: *.ikp.pl 17.12.04, 13:09
                                                    "Widzisz, ja jestem za głupi na takie madrości, nie za bardzo nawet rozrózniam
                                                    estetyki od etyki, etykiety, etymologii, entomologii i estryfikacji"

                                                    No tak, a mamy tu tylko literkę E, co by było gdyby tak przelecieć się po całym
                                                    alfabeciesmile)To nie jest kwestia mądrości, takie czasy nadeszły. Sztuka tez, jak
                                                    się okazuje, stała się dziedzina wysokiej specjalizacji, trudno jest zajmować
                                                    się sztuka (także z punktu widzenia odbiorcy) bez solidnej wiedzy teoretycznej,
                                                    inaczej czzłowiek odpada juz przy wstępnym kontakcie.
                                                    Z tymi wartościami w sztuce też sie pokomplikowało. Kiedys wszystko było proste
                                                    i porządnie poukładane, obowiązywały takie czy inne kanony estetyczne, warością
                                                    była harmonia, proporcje, piękno, mimesis itp, ale potem artyści zaczęli
                                                    kombinować, zbuntowali się, pisali manifesty, chcieli palić muzea i w krótkim
                                                    czasie postawili wszystko na głowie. Dokonała się totalna rewolucja, teraz
                                                    sztuką może byc dosłownie wszystko i nic, bo czasami wcale jej nie ma, a
                                                    jest.Rzeczywiście ciężko sie w tym połapać, trudno nie tylko o solidne
                                                    kryteria, ale i o wysupłanie jakiś stabilnych wartości, o których piszesz. Ja
                                                    tylko mogę Ci dla ułatwienia zacytować jednego z moich ulubionych artystów
                                                    Fluxusu, który twierdzi, że sztuka jest po to, żeby uczynić rzeczywistośc
                                                    ciekawszą od sztuki.
                                                    Nie wiem, jak to się ma mechaniki kwantowej, ale dla mnie jawi sie ona na takim
                                                    poziomie abstrakcji, że spokojnie moge ja traktować w kategoriach sztuki.
                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: John_Doe Janeczko, nie przenieslibysmy sie na Forum Nauka? IP: 209.214.214.* 18.12.04, 09:42
                                                    Rozmowa z Toba jest nader ciekawa, ale słabo pauje do tego watku. Moze zajrzyj
                                                    na Forum Nauka, ja tam zalaoze nowy watek pod tym samym nickiem.

                                                    Twój Jasio
                                                  • Gość: Jane_Doe Re: Janeczko, nie przenieslibysmy sie na Forum Na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 10:03
                                                    OK, ale teraz muszę trochę (no nie, nie będę się oszukiwać, sporo tego)
                                                    popracowaćsad Nie ma tu jakiegoś forum JAK BYĆ ASERTYWNYM W PRACY???
                                                  • Gość: John_Doe Juz tam cos wymodzilem, jakbys miala chwile czasu IP: 209.214.214.* 18.12.04, 10:18
                                                    kiedys, to moze zajrzyj? Pospiechu oczywiscie nie ma. Ars longa, vita brevis.
                                                    Ale az tak brevis nie jest, zeby potrzebny byl jakis goraczkowy pospiech. A na
                                                    dodatek okres przedswiateczny przeciez mamy, pelno innych spraw na glowie.
                                                    Mozemy nawet do karnawalu odlozyc, nic sie nie stanie. Tylko, zebys calkiem nie
                                                    zapomniala!

                                                    Wymyslilem, ze jednak jest pewien sztuczny mianownik miedzy mechanika kwantowa
                                                    (odtad bede uzywal skrotu QM, dobrze?) i sztuka, mianowicie abstrakcja. W QM
                                                    jest cale mnostwo abstrakcji.

                                                    To do uslayszenia za jakis czas na FN,

                                                    Serdecznie pozdrawiam, Jasio.
                                            • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.ikp.pl 16.12.04, 17:37
                                              Nie łatwo, nie wiem, czy w ogóle ją rozumiem. Ale chyba trochę potrafię
                                              zrozumieć ich sytaucję, gdy próbuję sobie wyobrazić, co bym czuła, gdybym sama
                                              była w takim potrzasku. Może rzeczywiście powinni wymysleć inną formułę dla
                                              swoich związków, ale to już, moim zdaniem, szczegół.
                                              Pozdr.
                      • antyk52 Więc jeszcze raz od początku... 15.12.04, 01:33
                        > Nie mogę zrozumieć, skąd taki histeryczny wręcz
                        > sprzeciw wobec legalizacji związków homoseksualnych, przyznaję, że jest to
                        dla
                        > mnie irracjonalne i pozbawione dajacych sie obronić argumentów. Przecież to
                        nie
                        >
                        > epidemia, nie można się zarazic homoseksualizmem, sama jestem heteroseksualna
                        i
                        >
                        > nie widzę w homoseksualiźmie żadnego zagrożenia dla siebie. Prawa, o których
                        > dyskutujemy, mają dotyczyć okreslonej grupy ludzi, istniejących naprawdę i
                        > próbujacych uporządkować swoje miejsce w społeczeństwie. Co komu przeszkadza,
                        > że para gejów z sąsiedztwa zalegalizuje swoj związek? Nie mamy wpływu na ich
                        > naturę i oni nie maja na naszą (heteroseksualistów). To obszary seksualnie
                        > rozłaczone.

                        I tu sie mylisz. Mają wpływ na naszą naturę i to bardzo duży. Teza, że
                        _wszyscy_ homoseksualiści się tacy urodzili, jest to genetycznie uwarunkowane i
                        nie da się tego zmienić, ani "nauczyć" jest jedną wielką bzdurą i mitem
                        wykreowanym przez wiadome lobby.

                        Pierwsza lepsza definicja "homoseksualizmu" z brzegu:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm
                        sama przyznaje, że "Od lat toczy się spór czy homoseksualizm jest dziedziczony
                        czy też nabyty." i dalej:
                        "W ok. 50% ta zmienność jest wynikiem wpływu środowiska. Niektórzy badacze
                        przyjmują, że homoseksualizm jest całkowicie determinowany przez czynniki
                        środowiskowe."

                        Oczywiście, że homoseksualizmem nie można się "zarazić" (przynajmniej w
                        dosłownym tego słowa znaczeniu), ale prosze udowdnij mi, że uznanie
                        homoseksualizmu za coś normalnego, nadanie im wszelkich praw należnych
                        normalnym rodzinom, a zwłaszcza prawa do adopcji i WYCHOWYWANIA (sic!) dzieci
                        nie jest _wpływem środowiska_ mogącym w 50 (do nawet 100)% prowadzić do
                        wykształcenia w człowieku (szczególnie młodym, dziecku) zachowań
                        homoseksualnych, zupełnie sprzecznych z jego pierwotna orientacja.
                        • Gość: Jane_Doe Re: Więc jeszcze raz od początku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:50
                          Przecież homoseksualiści rodzą sie, jak dotychczas, w rodzinach hetreo i
                          wychowują w środowiskach z dominującą przewagą osobników hetero.
                          • antyk52 Re: Więc jeszcze raz od początku... 15.12.04, 20:25
                            > Przecież homoseksualiści rodzą sie, jak dotychczas, w rodzinach hetreo i
                            > wychowują w środowiskach z dominującą przewagą osobników hetero.

                            Tak myślałem własnie... jesteś typowym przykładem człowieka, który niewiele wie
                            o samym homoseksualiźmie a najgłośniej gardłuje "bo przecież to nic
                            groźnego", "niech robią co chcą", "nikomu nie przeszkadzają" i takie tam...
                            jest to najgorsze z możliwych i totalnie zgubne myślenie...

                            Po 1 trudno żeby rodzili się w innych rodzinach niż heteroseksualne... a co do
                            wychowania z dominującą przewagą osobników hetero to właśnie o to m.in. mi
                            chodzi. To sie własnie zmienia... przecież chodzi o najbliższe otoczenie
                            takiego dziecka, czy młodego człowieka... 2 tatusiów, szkoła, w której edukują,
                            że homoseksualizm to normalne i żeby się tym nie stresować, przyzwolenie
                            totalne na wszystko... "masz ochote pakować swojego kumpla w odbyt, nie krępuj
                            się przecież taki się już urodziłeś"... BZDURA, BZDURA i jeszcze raz BZDURA.

                            Zobrazuj sobie i przemyśl co może znaczyć _WPŁYW ŚRODOWISKA_ Przecież to już
                            teraz widać, Ty myślisz, że te wszystkie radośnie paradujące geje są nimi od
                            urodzenia? Wake up! To jest właśnie m. in. wpływ środowiska, totalne wyzwolenie
                            seksualne, hedonizm, relatywizm i degrengolada moralna.

                            Jeśli takie czynniki środowiskowe:
                            "Uważa się, że około 18% mężczyzn i 35% kobiet o skłonnościach homoseksualnych
                            utraciło ojca przed 10 rokiem życia."
                            mają wpływ na psychike dziecka i powodują u niego wykształcenie zachowań
                            homoseksualnych, to ja wole nie myśleć co sie będzie działo po wprowadzeniu
                            tego wszystkiego o czym my tu rozmawiamy...

                            Kwestia 1-2 pokoleń i zobaczycie co sie będzie działo w Szwecji, Francji, czy
                            Holandii...
                            • Gość: Abaddon Ja jeszcze dodam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:39
                              Skoro np. otoczenie nie ma wpływu na seksualność człowieka, to dlaczego w
                              więzieniach homoseksualizm przekracza 80%?
                            • Gość: Jane_Doe Re: Więc jeszcze raz od początku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:41
                              Sądzisz, że o homoseksualizmie powinni się wypowiadać tylko ci, którzy o nim
                              najwięcej wiedzą? To czemu nie zostawić tych kwestii do decyzji samych
                              homoseksualistów, czy ktoś jeszcze lepiej zna się na problemie?
                              • antyk52 Re: Więc jeszcze raz od początku... 15.12.04, 21:42
                                > Sądzisz, że o homoseksualizmie powinni się wypowiadać tylko ci, którzy o nim
                                > najwięcej wiedzą?

                                Czy ja powiedziałem, że najwięcej? Wystarczy podstawowa, wręcz elementarna
                                wiedza i nie będziemy mieć problemów z wypowiedziami w Twoim stylu...

                                > To czemu nie zostawić tych kwestii do decyzji samych
                                > homoseksualistów, czy ktoś jeszcze lepiej zna się na problemie?

                                Owszem badacze, którzy starają sie podchodzić do tematu bezstronnie,
                                obiektywnie. Homoskesualisci beda podchodzili do sprawy subiektywnie, dlatego
                                sa najmniej wiarygodnym zrodlem, co zreszta widac po mitach i przekonaniach
                                tutaj propagowanych.
              • Gość: wikul Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 02:30
                Gość portalu: Jane_Doe napisał(a):

                > Napisałam, "praw cywilnych, o jakie się ubiegają", a nie że w ogóle ich nie
                > mają. Legalizacja związków partnerskich, prawo do dziedziczenia, prawo do
                > informacji o zdrowiu chorego partnera itd.


                Najważniejsz to jest te itd.
                A z jakiej racji mają korzystać z przywilejów których inni nie posiadają ?
                Dlaczego moja niezamężna szwagierka , która poswięciła sie nauce , ma być
                w gorszej sytauacji niż dwóch pedałów czy dwie lesbijki . Dlaczego np.dwóch
                kolesi umówi sie by "zawrzeć " związek i korzystać np. ze wspólnego
                opodatkowania i rodzinnego dorobku pokoleń a inni normalni nie .
                Potrafisz to uzasadnić .
                P.S. Najsmieszniejszym argumentem jest ten o odwiedzinach w szpitalu . Jeszcze
                nigdy nie miałem kłopotu z uzyskaniem informacji o chorych których chciałem
                odwiedzić .
      • Gość: Abaddon Bredzisz. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 13:27
        Równość jest zaprzeczeniem sprawiedliwości. Choć w tym przypadku nawet i
        równości nie ma...
        • Gość: Kapica Re: Bredzisz. IP: *.dyn.optonline.net 12.12.04, 13:58
          Wszyscy wiedza ze styl zycia gejow jest bardzo, a to bardzo niezdrowy.
          Uwazanie tego stylu za "normalny" polazuje degeneracje tzw. systemow
          demokratycznych ktore chca obalic prawa natury w imie "rownosci" czego
          patologii i normalnosci?????
          • snajper55 Re: Bredzisz. 12.12.04, 23:31
            Gość portalu: Kapica napisał(a):

            > Wszyscy wiedza ze styl zycia gejow jest bardzo, a to bardzo niezdrowy.
            > Uwazanie tego stylu za "normalny" polazuje degeneracje tzw. systemow
            > demokratycznych ktore chca obalic prawa natury w imie "rownosci" czego
            > patologii i normalnosci?????

            Jeszcze bardziej jest niezdrowy tryb życia osób palących papierosy. Jakieś
            wnioski ?

            S.
          • Gość: wikul Re: Bredzisz. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.04, 23:37
            Gość portalu: Kapica napisał(a):

            > Wszyscy wiedza ze styl zycia gejow jest bardzo, a to bardzo niezdrowy.
            > Uwazanie tego stylu za "normalny" polazuje degeneracje tzw. systemow
            > demokratycznych ktore chca obalic prawa natury w imie "rownosci" czego
            > patologii i normalnosci?????


            Masz rację tylko nie wszyscy chcą to dostrzegać bo tak im wygodnie do porównań .
            Badania naukowe nawet tych autorów sprzyjających homoseksualistom potwierdzają
            degenerację tego trybu życia .
      • Gość: jacek#jw Dlaczego prawo ma dyskryminować jednostkę? IP: *.toya.net.pl 12.12.04, 22:09
        snajper55 napisał:

        > Coraz większej ilości ludzi zależy na równości i sprawiedliwości.

        Jeśli tak jest, dlaczego dyskryminuje się inne związki międzyludzkie jakie
        występują w społeczeństwie? Pojęcie równości i sprawiedliwiści w rzeczywistości
        dotyczy praw jednostki, nie związków.

        Pozdr / Jacek
      • roza_luxemburg Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 18.12.04, 01:40
    • dokowski To bardzo symptomatyczne wyznanie 12.12.04, 21:24
      Gość portalu: Imagine napisał(a):
      > Nie wierze tez w jakies wyzsze czy czystsze odczuwanie tolerancji

      Takich jest wielu, stąd tyle rasizmu i nietolerancji na świecie.
      • Gość: jacek#jw Re: To bardzo symptomatyczne wyznanie IP: *.toya.net.pl 12.12.04, 22:12
        A co ma rasizm i nietolerancja do sprzeciwu wobec konkretnej ustawy o związkach
        partnerskich? Czy zakaz krytyki tego rodzaju ustaw nie jest właśnie efektem
        braku tolerancji?

        Pozdr / Jacek
        • dokowski Jeżeli źródłem jest ta psychiczna ułomność:... 13.12.04, 00:07
          Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

          > A co ma rasizm i nietolerancja do sprzeciwu wobec konkretnej ustawy

          ... takie niezrozumienie dla "jakies wyzsze czy czystsze odczuwanie tolerancji".

          Mogę zaakceptować racjonalne argumenty, choćby ten, że połowa homoseksualistów
          prawdopodobnie nie jest genetycznymi homoseksualistami, ale ktoś jakoś
          przerobił normalne dzieci na homoseksualistów.

          Ale gdy ktoś argumentuje swoje poglądy brakiem ludzkich uczuć, to zaraz
          przychodzą mi na mysl inne poglądy, które się z braku uczuć biorą
          • Gość: jacek#jw Re: Jeżeli źródłem jest ta psychiczna ułomność:.. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 08:29
            dokowski napisał:

            > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
            >
            > > A co ma rasizm i nietolerancja do sprzeciwu wobec konkretnej ustawy
            >
            > ... takie niezrozumienie dla "jakies wyzsze czy czystsze odczuwanie
            tolerancji"
            > .

            Tolerancja to argument wysuwany przy motywowaniu zasadności ustawy.

            >
            > Mogę zaakceptować racjonalne argumenty, choćby ten, że połowa
            homoseksualistów
            > prawdopodobnie nie jest genetycznymi homoseksualistami, ale ktoś jakoś
            > przerobił normalne dzieci na homoseksualistów.
            >
            > Ale gdy ktoś argumentuje swoje poglądy brakiem ludzkich uczuć, to zaraz
            > przychodzą mi na mysl inne poglądy, które się z braku uczuć biorą

            To jakie jest uzasadnienie dla tej ustawy?

            Pozdr / Jacek
    • Gość: proxy Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.12.04, 11:21
      Zwróć uwagę że:
      -wg niektórych badań 60 % społeczeństwa jest biseksualne, a tylko 30 %
      heteroseksualne. Biseksualni poprą w demokracji (bezpośredniej) starania
      homoseksualnych (sami też chcą mieć dowolność wyboru płci partnera), chyba że
      poddadzą się naciskom części heteroseksualnej.

      -jak dla mnie każdy co bardziej wyzwolony obyczajowo człowiek jest biseksualny,
      jakos tak pytalem na ten temat kilkadziesiat osob i otrezymalem szczere
      odpowiedzi. Po przepytaniu sie osob z mojego srodowiska stwierdzilem, ze bi sa
      w wiekszosci i hetero satnowia mniejszosc. Tak wiec te dane sprawdzily sie w
      moim otoczeniu i ja w nie wierze.

      - po tym jak spolecznie pietnowano homoseksualistów, znikły męskie przyjaznie,
      szczegolnei te glebokie. Dzis ludzie krzywo się patrzą, gdy przyjaciele ida
      objeci pod ramie (jak dla mnie jest to wazne w przyjazni), albo jak jeden facet
      opiera sie o drugiego np w pociągu. Ja mam kilka dobrych meskich kumpli, i wiem
      jak niektorzy krzywo sie patrza jak np. dobrze sie bawimy i sobie razem
      tanczymy albo jeden drugiego niesie na barana. Homoseksualisci sa dla wielu
      wyzwoleniem od obyczajowych kajdan seksualnej poprawnosci, bo oni te kajdany
      probuja rozbic. Bo skoro oni sie pieprza, to my spokojnie mozemy wspolnie sie
      bawic...

      - homoseksualisci sa zaprzeczeniem ideologii wstrzemiezliwosci seksualnej
      mezczyzn narzucanej przez kosciol katolicki czlonkom kleru. Kosciol twardo tepi
      homosiow w swoich szeregach, i dlatego nerwowo reaguje na rozwoj
      homoseksualizmu w spoleczenstwie. Jesli sie okaze, ze w zwalczaniu
      homoseksualizmu kosciol nie mial racji, to ta instytucja przegra jedna z
      najwiekszych batalii moralnych konca XX wieku i moze odplynac na smietnik
      historii, tak jak np. w holandii, gdzie gejow duzo a kosciola niemal nie ma.
      Dlatego przeciwnicy kosciola popieraja starania gejow o rownoupawnienie, bo
      wiedza ze tym samym demontuja monopol kosciola na nieomylność.
      • Gość: jacek#jw Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 11:40
        Powinieneś iść ze swoimi pobożnymi życzeniami do kościoła.

        Pozdr / Jacek
      • Gość: Ko. Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 13:33
        Tym którzy są przeciwni, polecam przeczytanie tych kilku artykułów:


        Karta Praw Podstawowych UE
        - www.eu.int/comm/justice_home/unit/charte/index_en.html
        Art. 1.
        Art. 10. Pkt. 1.
        Art. 11. Pkt. 1.
        Art. 21. Pkt. 1.


        Konstytucja RP
        Art. 30.
        Art. 31. Pkt. 1. i 2.
        Art. 32. Pkt. 2.
        Art. 47.
        Art. 54. Pkt. 1.
    • pl.adex jak ktos nie jest gejem . 13.12.04, 11:28
      Jak ktos nie jest gejem i w najblizszym czasie nie ma zamiaru wstepowac w
      zwiazek gejowski,to co opinia takiej osoby ma znaczenie nic,ostatecznie to tej
      osoby nie dotyczy.Czy malzenstwa gejowskie sa legalne czy nie powinny
      zdecydowac osoby ktorych to dotyczy,czyli geje i lesbijki.To tak jak biskup
      ktory nigdy w ciaze nie zajdzie radzi kobiecie co z tym zrobic.Wy wiec
      odczepcie sie od tych gejow i zajmijcie sie sprawami ktore Was dotycza na
      przyklad jakiego sie piwa napic albo gdzie kupic jedzenie,czy gdzie pojechac na
      narty albo na ktora msze swieta pojsc w niedziele.
      • Gość: jacek#jw Re: jak ktos nie jest gejem . IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 11:39
        Przykro mi bardzo ale nie masz racji. Ulgi podatkowe, czy kaszty ponoszone przy
        okazji wprowadzania takich ustaw dotyczą wszystkich.

        Pozdr / Jacek
        • snajper55 Re: jak ktos nie jest gejem . 13.12.04, 12:13
          Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

          > Przykro mi bardzo ale nie masz racji. Ulgi podatkowe, czy kaszty ponoszone
          > przy okazji wprowadzania takich ustaw dotyczą wszystkich.

          Oprócz tego zasady obowiązujące w danym społeczeństwie muszą być ustalane przez
          całe społeczeństwo.

          Zresztą respektowanie takiej zasady może doprowadzić do sytuacji absurdalnych.
          Skoro o sprawach brunetów mieliby decydować bruneci, to pewie by ustalili oni
          zerową stawkę podatkową dla brunetów. Wtedy blondyni ustalili by dopłaty
          budżetowe dla blondynów. Wtedy łysi... wink))

          S.
          • Gość: jacek#jw Re: jak ktos nie jest gejem . IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 12:26
            No popatrz Snajper smile)))))))))). Po raz drugi w krótkim okresie czasu
            podreślasz to co napisałem. Pochlebca z Ciebie.

            Pozdr / Jacek
            • snajper55 Re: jak ktos nie jest gejem . 13.12.04, 13:06
              Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

              > No popatrz Snajper smile)))))))))). Po raz drugi w krótkim okresie czasu
              > podreślasz to co napisałem. Pochlebca z Ciebie.

              Ja się bardzo lubię z innymi zgadzać. Tylko ci inni muszą dać mi szansę i
              prezetować poglądy, które uważam za szłuszne. wink)

              S.
              • Gość: jacek#jw Re: jak ktos nie jest gejem . IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.04, 13:11
                Ale ty Snajper strzelasz do każdego, kto się z tobą nie zgadza, znaczy się
                uważa, że twoje poglądy nie są słuszne. I kto tu mówi o szansach? smile))))))

                Pozdr / Jacek
                • snajper55 Re: jak ktos nie jest gejem . 13.12.04, 14:23
                  Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                  > Ale ty Snajper strzelasz do każdego, kto się z tobą nie zgadza, znaczy się
                  > uważa, że twoje poglądy nie są słuszne. I kto tu mówi o szansach? smile))))))

                  Trudno, abym strzelał do tych, którzy się ze mną zgadzają. wink))

                  S.
    • Gość: GP Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 217.153.60.* 13.12.04, 15:05
      ja też napiszę co o tym myślę.
      Rodzina to podstawowa jednostka społeczna.
      Spróbujcie sobie wyobrazić społeczeństwo oparte na związkach homo.
      Ile pokoleń przetrwa taka społeczność?
      Rodziny nie zakłada się dla przyjemności czy wygody, zwykle robi się to celem
      urodzenia i wychowania dzieci. To obowiązek kompensowany pewnymi ulgami prawnymi
      Poza tym oczywiście każdy ma prawo do szczęścia - z partnerem homo czy hetero
      ale nie wymagajmy od społeczeństwa (reprezentowanego przez Państwo) żeby
      dopłacało do przyjemności, bo kto wtedy będzie myślał o obowiązkach?
      • snajper55 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 13.12.04, 15:44
        Gość portalu: GP napisał(a):

        > ja też napiszę co o tym myślę.
        > Rodzina to podstawowa jednostka społeczna.
        > Spróbujcie sobie wyobrazić społeczeństwo oparte na związkach homo.
        > Ile pokoleń przetrwa taka społeczność?
        > Rodziny nie zakłada się dla przyjemności czy wygody, zwykle robi się to celem
        > urodzenia i wychowania dzieci.

        Nieprawda. Małżonkowie pobierają się, bo chcą wspólnie iść przez życie.

        > To obowiązek kompensowany pewnymi ulgami prawnymi

        To nie jest żaden obowiązek. To wolny wybór.

        > Poza tym oczywiście każdy ma prawo do szczęścia - z partnerem homo czy hetero
        > ale nie wymagajmy od społeczeństwa (reprezentowanego przez Państwo) żeby
        > dopłacało do przyjemności, bo kto wtedy będzie myślał o obowiązkach?

        Każde małżeństwo to prawa i obowiązki. Małżeństwo homo także.

        S.
        • Gość: GP Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 217.153.60.* 13.12.04, 15:59
          > > Rodziny nie zakłada się dla przyjemności czy wygody, zwykle robi się to c
          > elem
          > > urodzenia i wychowania dzieci.
          >
          > Nieprawda. Małżonkowie pobierają się, bo chcą wspólnie iść przez życie.

          Nie wydaje Ci się to sformułowanie troche naiwne? Wspólnie można iść przez
          życie nie zawierając małżeństwa - koszty są niższe.

          > To nie jest żaden obowiązek. To wolny wybór.
          Wolny wybór to pozostawanie w wolnym związku - z osobą lub osobami dowolnej
          płci. Kiedy rodzą się dzieci to już nie wolny wybór tylko obowiązek - na całe
          życie. Możesz się rozwieść z żoną ale dzieci (obowiązek alimentacyjny) i tak
          będa Twoje.

          > > Poza tym oczywiście każdy ma prawo do szczęścia - z partnerem homo czy he
          > tero
          > > ale nie wymagajmy od społeczeństwa (reprezentowanego przez Państwo) żeby
          > > dopłacało do przyjemności, bo kto wtedy będzie myślał o obowiązkach?
          >
          > Każde małżeństwo to prawa i obowiązki. Małżeństwo homo także.

          No ale oprócz tego jednego (dla jasności: dzieci)
          • snajper55 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 14.12.04, 01:06
            Gość portalu: GP napisał(a):

            > > Nieprawda. Małżonkowie pobierają się, bo chcą wspólnie iść przez życie.
            >
            > Nie wydaje Ci się to sformułowanie troche naiwne? Wspólnie można iść przez
            > życie nie zawierając małżeństwa - koszty są niższe.

            Można, dlatego istnieją konkubinaty. Jednak małżeństwo sporo spraw ułatwia.
            Właśnie wspólnota małżeńska jest źródłem tych praw, o jakie dopomiają się teraz
            pary homo. To tę wspólnotę ułatwia wspólnota majątkowa, wspólne nazwisko,
            wzajemne dziedziczennie, wzajemne opodatkowanie i inne regulacje ułatwiające
            wspólne życie.

            > > To nie jest żaden obowiązek. To wolny wybór.
            >
            > Wolny wybór to pozostawanie w wolnym związku - z osobą lub osobami dowolnej
            > płci.

            Napisałeś >Rodziny nie zakłada się dla przyjemności czy wygody, zwykle robi się
            to celem urodzenia i wychowania dzieci. To obowiązek kompensowany pewnymi
            ulgami prawnymi< więc zrozumiałem, że posiadanie dzieci uważasz za obowiązek.

            > Kiedy rodzą się dzieci to już nie wolny wybór tylko obowiązek - na całe
            > życie. Możesz się rozwieść z żoną ale dzieci (obowiązek alimentacyjny) i tak
            > będa Twoje.

            Małżonkiem można zostać na pewnien czas, rodzicem zostaje się na zawsze.

            > > Każde małżeństwo to prawa i obowiązki. Małżeństwo homo także.
            >
            > No ale oprócz tego jednego (dla jasności: dzieci)

            Nie zawsze. Często pary homo mają dzieci ze swoich poprzednich związków. W
            innych panstwach także je adoptują.

            S.
            • Gość: GP Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: 217.153.60.* 14.12.04, 10:46
              > Można, dlatego istnieją konkubinaty. Jednak małżeństwo sporo spraw ułatwia.
              > Właśnie wspólnota małżeńska jest źródłem tych praw, o jakie dopomiają się
              teraz
              >
              > pary homo. To tę wspólnotę ułatwia wspólnota majątkowa, wspólne nazwisko,
              > wzajemne dziedziczennie, wzajemne opodatkowanie i inne regulacje ułatwiające
              > wspólne życie.

              Te prawa to nie jest finansowanie przyjemności, ale pomoc w realizacji celu
              nadrzędnego - wychowania dzieci.

              > Napisałeś >Rodziny nie zakłada się dla przyjemności czy wygody, zwykle robi
              > się
              > to celem urodzenia i wychowania dzieci. To obowiązek kompensowany pewnymi
              > ulgami prawnymi< więc zrozumiałem, że posiadanie dzieci uważasz za obowiąze
              > k.
              Pzryjęcie na swiat dziecka nakłada na małżonków OBOWIĄZEK jego wychowania. Tu
              już nie można sobie powiedzeć: od jutra nie będę ojcem (czy matką).

              > Małżonkiem można zostać na pewnien czas, rodzicem zostaje się na zawsze.

              Tak. I stąd obowiązek łożenia na utrzymanie dzieci jeśli zdecydjesz się
              zakończyć związek małżeński. Nie ma natomiast obowiązku utrzymywania byłej żony
              lub męża.

              > Nie zawsze. Często pary homo mają dzieci ze swoich poprzednich związków. W
              > innych panstwach także je adoptują.

              Z poprzednich związków homo? Nie żartuj.
              I na tym właśnie polega ta subtelna różnica: para homo NIGDY nie zostanie
              rodzicami. Tak to sobie wymyśliła ewolucja i żaden przepis tego nie zmieni.
              Co do dzieci z "poprzednich związków" to drugi z rodziców MUSI być "płci
              przeciwnaej". Będzie to więc osoba spoza związku.
              Co do adopcji to powiedz mi że chciałbyś żeby w przypadku (nie daj Boże)
              jakiegoś nieszczęścia wychowała para homo? Jeśli tak to czy wolisz by miało
              dwóch tatusiów czy dwie mamy?



              • snajper55 Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 14.12.04, 14:42
                Gość portalu: GP napisał(a):

                > Te prawa to nie jest finansowanie przyjemności, ale pomoc w realizacji celu
                > nadrzędnego - wychowania dzieci.

                Nie, do tego służa zasiłki rodzinne. Prawa o których mówimy nie mają z dziećmi
                nic wspólego, czego dowodem jest na przykład fakt, iż prawa te mają także
                małżeństwa bezdzietne.

                > > Małżonkiem można zostać na pewnien czas, rodzicem zostaje się na zawsze.
                >
                > Tak. I stąd obowiązek łożenia na utrzymanie dzieci jeśli zdecydjesz się
                > zakończyć związek małżeński. Nie ma natomiast obowiązku utrzymywania byłej
                > żony lub męża.

                Obowiązek alimentacyjny dotyczy tak samo dzieci jak i współmałżonka.

                > > Nie zawsze. Często pary homo mają dzieci ze swoich poprzednich związków.
                > > W innych panstwach także je adoptują.
                >
                > Z poprzednich związków homo? Nie żartuj.

                Nie. Z poprzednich związków hetero. Często homo usiłują żyć w związkach hetero.

                > I na tym właśnie polega ta subtelna różnica: para homo NIGDY nie zostanie
                > rodzicami. Tak to sobie wymyśliła ewolucja i żaden przepis tego nie zmieni.
                > Co do dzieci z "poprzednich związków" to drugi z rodziców MUSI być "płci
                > przeciwnaej". Będzie to więc osoba spoza związku.

                Ależ z tym w pełni się zgadzam.

                > Co do adopcji to powiedz mi że chciałbyś żeby w przypadku (nie daj Boże)
                > jakiegoś nieszczęścia wychowała para homo? Jeśli tak to czy wolisz by miało
                > dwóch tatusiów czy dwie mamy?

                Wolałbym, aby moje dzieci wychowywali rodzice, czyli ja i żona. Gdyby było to
                niemożliwe, wolałbym, aby była to bogata, młoda i zdrowa, polska para hetero.
                Gdyby to było niemożliwe, mogłaby to być para homo. Oczywiscie chętnie młoda,
                zdrowa, bogata i niepolska (bo to homo). Dom dziecka to dla mnie ostateczność.

                S.
                • Gość: Abaddon A ja to widzę tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:07
                  > Wolałbym, aby moje dzieci wychowywali rodzice, czyli ja i żona. Gdyby było to
                  > niemożliwe, wolałbym, aby była to bogata, młoda i zdrowa, polska para hetero.
                  > Gdyby to było niemożliwe, mogłaby to być para homo. Oczywiscie chętnie młoda,
                  > zdrowa, bogata i niepolska (bo to homo). Dom dziecka to dla mnie ostateczność.

                  Weź pod uwagę, że każdy człowiek powinien decydować TYLKO I WYŁĄCZNIE za
                  siebie. A ja bym chciał tak:

                  1. Para hetero
                  2. Para lesb (najlepiej ładnych, hehe, byłyby zabawy w Edypa...)
                  3. Sierociniec w dobrym stanie
                  4. Sierociniec w złym stanie
                  Inne możliwości powodują u mnie gęsią skórkęsmile
            • Gość: Abaddon Śmieszny jesteś, kwiatuszku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:23
              > Można, dlatego istnieją konkubinaty. Jednak małżeństwo sporo spraw ułatwia.
              > Właśnie wspólnota małżeńska jest źródłem tych praw, o jakie dopomiają się
              teraz
              >
              > pary homo.

              Inni zboczeńcy też - np. zoofile. Ich racje są takie same jak pedziów. Dobrze,
              że "dopominają" a nie żadają - dzięki temu przeżyją trochę dłużej.

              > Nie zawsze. Często pary homo mają dzieci ze swoich poprzednich związków.

              Kapitalny argument, hehe. Już się bałem, że napiszesz, że dzieci rodzą się z
              męskiej odbytnicy. Chociaż pedzie mają własne dzieci - tzn. choroby weneryczne,
              AIDS...

              • snajper55 Re: Śmieszny jesteś, kwiatuszku 14.12.04, 14:45
                Gość portalu: Abaddon napisał(a):

                > > Można, dlatego istnieją konkubinaty. Jednak małżeństwo sporo spraw ułatwia.
                > > Właśnie wspólnota małżeńska jest źródłem tych praw, o jakie dopomiają się
                >
                > teraz
                > >
                > > pary homo.
                >
                > Inni zboczeńcy też - np. zoofile. Ich racje są takie same jak pedziów. Dobrze,
                > że "dopominają" a nie żadają - dzięki temu przeżyją trochę dłużej.
                >
                > > Nie zawsze. Często pary homo mają dzieci ze swoich poprzednich związków.
                >
                > Kapitalny argument, hehe. Już się bałem, że napiszesz, że dzieci rodzą się z
                > męskiej odbytnicy. Chociaż pedzie mają własne dzieci - tzn. choroby
                weneryczne,
                >
                > AIDS...

                Lepiej AIDS i syfa dostać
                niźli Abaddonem zostać.

                S.
                • Gość: Abaddon Jak ślicznie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 14:57
                  > Lepiej AIDS i syfa dostać
                  > niźli Abaddonem zostać.

                  Nie bój się, każdy na szczęście jest inny. A tak na poważnie, pomyślałeś trochę
                  o swoich argumentach z poprzedniego postu?
    • marianna.rokita Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... 13.12.04, 23:14
      Imagine a moze za tym wszystkim stoja Cyklisci, Automobilisci, Palacze i
      Filatelisci?
      Geje maja takie samo prawo do malzenstwa jak ja do pobicia Seksualnego Rekordu
      Swiata i przelecenia 759 facetow. Mam ochote? To ide. Nie mam nie ide. Wolna
      wola. Moj wybor.
      Gejom, ktorzy nie maja prawa byc w zwiazku malzenskim odbiera sie mozliwosc
      dokonania wolnego wyboru. A kazdy do wyboru takiej a nie innej drogi zyciowej
      ma prawo.Kazdy ma prawo do bycia rownym wobec prawa,do rownego traktowania, czy
      to gej, czy nie gej. Kazdy ma prawo do szczescia, do zycia zgodnie z wlasnymi
      przekonaniami.
      Zadna dewota i stary piernik torunski nie maja prawa zabierac ludziom szansy
      bycia szczesliwym!
      Tak wiec oddaje moj glos na TAK dla malzenstw gejowskich.Na tyle ile moge,
      zabieram na ten temat glos w mediach, wczoraj np. udzielilam wypowiedzi
      miesiecznikowi Nowy Men ( ukarze sie 20 grudnia ).Mam wielu kolegow gejow i
      kazdemu zycze tak wspanialych przyjaciol jak oni.



      • Gość: Imagine Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.unl.edu 14.12.04, 18:32
        pleciesz farmazony faszystowsko-komuchowe. KAZDA ORGANIZACJA I GRUPA SPOLECZNA,
        w tym instytucja malzenstwa ma prawo powiedziec NIEEEEEEEEEEEEEE dla tych,
        ktorzy chca wstapic w jej szeregi a nie spelniaja jej podstawowych regul.
        Jak ja zaloze klub brydzowy to MAM SWIETE PRAWO ODMOWIC GRY W POKERA na moim
        terytorium. Jak przyznaje dyplomy Magistra, to tylko tym, ktorzy na to
        zasluguja, anie dlatego, ZE KTOS SOBIE TAK CHCE ...........
        ROZUMIESZZZZZZZZZZZZZZZZ Palancie ?
        Imagine.
    • Gość: Jane_Doe Re: Co ja mysle o malzenstwach gejow ... IP: *.ikp.pl 14.12.04, 17:54
      Tak, to zapewne ten słynny spisek Żydów, masonów i pedałów. Sorry, że tak
      obcesowo, ale przykro mi, że ktoś, kogo polubiłam, w taki sposób tłumaczy sobie
      i innym rzeczywistość.
      Pozdr.
      • Gość: John_Doe Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na ten IP: *.meganet.net 14.12.04, 18:51
        pomysł nie wpadłem!

        Słuchaj, Janeczko, Imagine to musi być dość młody osobnik. Nadaje z jakiegoś
        amerykańskiego uniwersytetu i najprawdopodobniej jest studentem, bo faculty
        member by raczej nie nadawal z uniwersyteckim IP.

        Mlodośc charakteryzuje się radykalizmem. Wyrośniem, zmądrzeje, "ostre kanty" na
        jego duszy się trochę "wytrą".

        Pod wzgledem radykalizmu Imagine przypomina Tomsona z Forum Swiat (obecnie chyba
        używającego nicku Che Guevarra). Radykalizm u każdego z nich jest może inaczej
        zorientowany, ale co do wielkości podobny.

        Your loving husband,

        Johnny
        • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 14.12.04, 20:01
          te, zajmij sie swoim uniwersytetem, ok ? co rozumiesz pod "wyrosnie" ?
          tak jak ty, przejsc mam inicjacje w publicznym szalecie i planowac slub
          z pedrylem ?
          mozesz sobie zmieniac ustroje, religie, wywolywac wojny itp. ale wara ci
          brandzlu jeden od zwiazku kobiety z mezczyzna zwanego malzenstwem.
          • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 21:02
            Imagine, easy, please, przecież tu jest forum dyskusyjne, chyba spodziewałeś
            się, że odezwą się ci, co pozwalają sobie myśleć trochę inaczej! Nikt Ci nie
            każe zmieniać się w geja i nie odbiera prawa do związku z kobietą. Sprawa
            homoseksualistów dotyczy tylko ich i nie znaczy, że jak zostana zalegalizowane
            ich prawa, to cała ludzkość stanie się homoseksualna (to byłoby straszne, gdyby
            wszyscy faceci byli gejamismileTo trochę inny problem niż np. z legalizacją
            eutanazji, przy którym rzeczywiści należy być ostroznym, bo to akurat
            dotyczyłoby całego społeczeństwa.
            Pozdrawiam
            • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 14.12.04, 22:48
              Imagine, easy, please, przecież tu jest forum dyskusyjne, chyba spodziewałeś
              > się, że odezwą się ci, co pozwalają sobie myśleć trochę inaczej! Nikt Ci nie
              > każe zmieniać się w geja i nie odbiera prawa do związku z kobietą.
              ****
              nie o to mi chodzi
              Sprawa
              > homoseksualistów dotyczy tylko ich i nie znaczy,
              ********
              nie dotyczy tylko ich, gdyz chca przerysowac prawa natury i instytucje
              malzenstwa w konsekwencji

              że jak zostana zalegalizowane
              > ich prawa, to cała ludzkość stanie się homoseksualna (to byłoby straszne,
              gdyby
              >
              > wszyscy faceci byli gejamismile
              *****************
              nie wierze ci pedalku

              To trochę inny problem niż np. z legalizacją
              > eutanazji, przy którym rzeczywiści należy być ostroznym, bo to akurat
              > dotyczyłoby całego społeczeństwa.
              ********
              pedalskie malzenstwa sa sprawa calego spoleczenstwa. przeciez to nie regionalne
              sejmiki chca pozwalac na osiedlowe orgie tylko SEJM RZPLITEJ ...
              • Gość: Jane_Doe Imagine sobie, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 23:31
                jestem kobietą i to hetero.
                Prawa natury, powiadasz, homoseksualiści też są częscią tej natury, przecież
                robi się ich w laboratoriach.
                Czy w życiu człowieka najważniejsz jest małżeństwo?
                Społeczeństwo przez swoich przedstawicieli zgodzi się na legalizację albo nie,
                jednak nadal będzie to sprawa dotycząca społeczności homoseksualnej.
                To, że Konstytucj RP zapisano, iż "w Kościoły i inne związki wyznaniowe są
                równouprawnione" w gruncie rzeczy mało obchodzi kogoś, kto jest ateistą. Dla
                niego ważne jest zachowanie świeckiego charaker państwa.
                Pozdr
                • Gość: Imagine Re: Imagine sobie, że IP: *.unl.edu 14.12.04, 23:35
                  dla mnie to ty jestes popyrtana, zadna hetero ani kobieta ...
                  • Gość: Jane_Doe Re: Imagine sobie, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 23:55
                    Jak brakuje argumentów, najlepiej spróbować obrazić rozmówcę, gratuluję.
                    Jak wypowiadasz swoje zdanie na jakiś temat, to musisz brać pod uwagę to, że
                    znajdą się tacy co myślą inaczej. A przynajmniej mają wątpliwości. Z pewnością
                    bardziej po drodze jest mi z nimi niż z aroganckimi osobnikami, którzy wiedzą
                    lepiej. A swoja drogą taka gwałtowna nienawiść wobec homoseksualistów budzi
                    podejrzenia, czy nie stoi za nią lęk przed samym sobą?
                    • Gość: Imagine Re: Imagine sobie, że IP: *.adsl.navix.net 15.12.04, 00:54
                      stare, idiotyczne spiewki z tym lekiem przed samym soba. ktos to wymyslil,
                      a takie typki jak ty maja glupkowate narzedzie w rekach ... wdlug ciebie
                      potepiajac zlodzieja, potepiam siebie ... gratuluje.
                      nic z twej "poprawnosci" forumowo-miedzyludzkiej nie wynika. takie lelum-
                      polelum bez wykalibrowanego sporzenia na rzeczywistosc.
                      Imagine.
                      • Gość: Jane_Doe Re: Imagine sobie, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 01:03
                        Złodziej robi coś, czego z cała pewnością nie życzy sobie okradany, i tej
                        logiki mozna przenieśc na stosunki homo. Zaczynasz uprawiać demagogię, czy to
                        jest wykalibrowane spojrzenie na rzeczywistość?
                        • Gość: Imagine Re: Imagine sobie, że IP: *.adsl.navix.net 15.12.04, 01:18
                          nic na to nie poradze, ze milosc kobiety i mezczyzny stawiasz na rowni ze
                          zboczonymi pociagami, wspolnym onanizmem i uganianiem sie po publicznych
                          ubikacjach ... czy ty nie rozumiesz, ze ci osobnicy nie kwalifikuja sie
                          do tego by stanac na kobiercu ... ze to nie jest zadna komorka spoleczna tylko
                          para serwujaca sobie seksualne uslugi ...
            • Gość: John_Doe Janeczko: IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 23:17
              Fajnego IP sobie zrobiłem, nie? Mechanika zawsze mnie pociągała.

              Ten Imagine to jeszcze na dodatek bardzo arogancki osobnik jest. Dziwiłbym sie,
              gdyby sie wychował w inteligenckim środowisku. Słownictwo typowe dla "blokersów".

              Na dodatek niezbyt rozgarnięty. Większość uczelni z USA zakazuje używania
              uczelnianego sprzętu komputerowego do działalności takiej, jak forumowanie. Więc
              ludzie nadają w taki sposób, by IP uczelnaiango serwera sie nie pokazywało. On
              najwyraźniej nie potrafi tego zrobić.

              Agresja w stosunku do "inności" generowana jest w mózgu w ośrodkach podkorowych.
              To jest atawizm oddziedziczony po naszych przodkach-zwierzakach. W zyciu
              zwierząt impulsy podkorowe odgrywają zasadniczą rolę. U człowieka, stopień
              "człowieczeństwa" u indywidualnego osobnika mozna mierzyć tym, na ile funckje
              podkorowe zostaja u niego stłumione przez bodźce płynace z ośrodka wyższego
              rzedu, tj. kory mógowej. U wielu, niestety, bodźce podkorowe wciaz dminują.

              Niechęc do gejow jest typowym przykładem uprzedzenia o "podkorowym" źródle.
              To widac jak na dłoni po sposobie, w jaki przeciwnucy homo tutaj dyskutują.
              Tezę maja juz gotową, dobieraja do niej "argumenty". Odwrotnie niż byc powinno,
              ze na podstawie zebranych argumentów dopiero formułujemy tezę. Tutaj dochodzi do
              żenujących epizodów, ludzie z pozoru myslacy wyskakują z argumentami typu
              "nastepnym krokiem będzie zalegalizowanie zoofilii". Człowiek pragnący uchodzic
              za inteligentnego powinien przecież wstydzic sie wyskakiwać z czymś takim.



              • Gość: Imagine Re: Janeczko: IP: *.unl.edu 14.12.04, 23:29
                amen idioto ...
        • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 00:11
          Mnie też się podobasmile Widzę, że masz iście ojcowski stosunek do Imagine, ale
          chyba mu się to nie spodobało. Troche mnie przerażają tacy ludzie, rzadko
          spotykam ich w swoim otoczeniu, ale co jakiś czas dobrze sobie uświadomic, że
          istnieją.
          Pozdrawiam
          • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 15.12.04, 15:15
            posluchaj filozofie wszechczasow ... ja nie krytykuje czyjegos stylu zycia,
            czyichs fantazji seksualnych itp. co krytykuje, to PROBY STAWIANIA ROWNOSCI
            pomiedzy tym co naturalne i pozadane a tym, co marginalne i dla wielu ludzi
            obrzydliwe. trzeba miec nie calkiem pod sufitem, by w "milosci" homoseksualnej
            widziec wzorzec godny nasladowania, wspierania go przez legislature etc.
            ROZUMIESZ O CZYM JA MOWIE CZY CIAGLE NIE ?
            Imagine.
            • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.ikp.pl 15.12.04, 17:59
              Nie musisz krzyczeć. Ja rozumiem, co Ty mówisz, ale Ty nie rozumiesz, czy
              bardziej nie chcesz zrozumieć, o czym ja mówię. Ty dopuszczasz istnienie
              zjawiska homoseksualizmu, ale uważasz, że jest obrzydliwym zwyrodnieniem i, nie
              wiedząc czemu, jednocześnie zagrożeniem dla zdrowej części ludzkości. W związku
              z tym tolerować można, ale nie wspierać. Ja mówię, że homoseksualizm jest, mimo
              wszystko, alternatywną formą seksualności (tylko proszę bez argumentów w
              rodzaju zoofilii czy nekrofilii, tu sie ludzie dobieraja z pełną świadomością
              swoich preferencji), nie jest żadnym zagrożeniem dla heteroseksualizmu i może
              warto spokojnie wysłuchać argumentów tych, którzy chcą być w zgodzie z własna
              naturą i jednoczesnie poukładać sobie życie w społeczeństwie.
              Nie wiem dlaczego w homoseksualizmie widzisz niebezpieczny wzorzec do
              nasladowania dla innych, przecież heteryk nigdy nie będzie gejem. To nie jest
              tak jak np. z wiarą, którą mozna zmienić, jeżeli jakaś inna okaże sie
              bardziej "atrakcyjna".
              A co do stawiania znaku rowności, to może bezpieczniej jednak jest być w tej
              materii bardziej szczodrym, bo historia uczy, jak to z tym wykluczaniem bywa.
              To nie retoryka, ale prosba o ostrożność.
              • antyk52 napisałem Ci już... 15.12.04, 18:13
                At Ty dalej swoje... może sie ustosunkujesz:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18473764&a=18592553
                • Gość: Jane_Doe Re: napisałem Ci już... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:52
                  Właśnie sie ustosunkowałam, powyżej, przepraszam, nie przeczytałam wcześniej
                  Twojego wpisu.
              • Gość: John Doe Janeczko: IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:27
                Twój styl zwiastuje, że jesteś osoba wysoko wykształconą i być może nawet
                profesjonalnie parasz sie pisaniem (ja sam jeno prosty mechanik jestem - zwróć
                uwagę na IP - ale takie rzeczy potrafię rozpoznać). Na dodatek, wiesz, co
                oznacza "John/Jane Doe", czyli jesteś otrzaskana z Ameryką (prostym testem dla
                Polaka na znajomośc Ameryki jest zapytać go o dwie rzeczy, co oznacza słowo
                "redneck" i kto to taki jest John Doe; ponad 99% Polaków, nawet ci, którzy
                speędzili jakiś czas w USA, nie umieją odpowiedzieć; a na wytłumaczeniu akronimu
                TLC padają juz prawie wszyscy).

                No i teraz Ty próbujesz tutaj dyskutowac z "Marchołtem grubym a sprośnym". To
                jest najprawdopodobniej młody człowiek, IP unl.edu prawdopodobnie oznacza
                University of Nebrasca, Lincoln. Jest on tam być może jako graduate student.
                Polszczyzna jego zwiastuje jednak, ze on chyba nie jest tambylcem (tam=USA)
                tylko raczej tubylcem (tu = PL). Może pojechał tam robic studia i czuje się
                samotny i sfrustowany? To często owocuje taka gniewna postawą w stosunku do
                róznych rzeczy, które "podejdą" i nadaja sie na rozładowywacze frustracji.

                Ja jako mistrz-mechanik miałem wielu uczniów i czeladników w życiu i wiem, ze
                jak taki młody człowiek się złosci i zaczyna swego nauczyciela obrażać, to nie
                trzeba odpowiadac tym samym, tylko spokojnie jeszcze raz wytłumaczyć. Za
                któryms kolejnym razen zacznie do takiego hunwejbina docierać. Pamiętasz
                hunwejbinów?

                Serdecznie pozdrawiam, Jasio,
                • Gość: John Doe Re: Janeczko, dodam jeszcze: IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:33
                  Ja nie żartuję, ja naprawdę zarabiam na zycie, zajmując sie mechaniką. Kwantową
                  oraz statystyczną.

                  Serdecznie pozdrawiam, Jasio
                  • Gość: Jane_Doe Re: Janeczko, dodam jeszcze: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:13
                    Chyba moja odpowiedź dla Ciebie zleciała trochę niżej, nie jestem zbyt biegła w
                    obsłudze komputera, więc łatwo mi zaimponować mechaniką kwantowąsmile
                • Gość: Imagine Re: Janeczko: IP: *.unl.edu 15.12.04, 19:36
                  czy mechanikiem jestes to nie wiem, ale ubekiem napewno, co poznaje bo
                  orgazmicznej przyjemnosci cytowania czyichs adresow internetowych. nie wysilaj
                  sie niewolniku wlasnej glupoty ... lepiej oddaj swego kompa kochankowi i zajmij
                  sie pompowanie kolek w samochodach ...
                • Gość: redneck Re: Janeczko: IP: 66.98.180.* 15.12.04, 19:49
                  > Na dodatek, wiesz, co
                  > oznacza "John/Jane Doe", czyli jesteś otrzaskana z Ameryką (prostym testem dla
                  > Polaka na znajomośc Ameryki jest zapytać go o dwie rzeczy, co oznacza słowo
                  > "redneck" i kto to taki jest John Doe; ponad 99% Polaków, nawet ci, którzy
                  > speędzili jakiś czas w USA, nie umieją odpowiedzieć;

                  Takie banały to wie średnio rozgarnięte 12 letnie dziecko oglądające
                  amerykańskie filmy i/lub grające np. w gry komputerowe...
                  Nie zabłysnąłeś za bardzo "wysoko wykształcony Amerykaninie" za 10 groszy...
                  • Gość: Mechanik Rednecku: masz rację, DZIECI wiedzą to wszystlko. IP: *.mechanik.er.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.04, 23:19
                    Ale dzieci nie forumują. Ja mówie o Polakach takich, jakich mozna spotkać na
                    Forum, którzy należą prawie bez wyjątku do starszego pokolenia. Takie stare
                    pierniki niezmiernie rzadko wiedzą, jakie jest znaczenie słowa "redneck" -
                    mogą, owszem, znać definicje słownikową, która ma bardzo mało wspólnego z
                    obiegową. Podobnie nikt bez słownika nie powie, co to jest TLC - na 100% wiedzą
                    to ci, którym przyszło wychowywać dzieci w USA. A na poprawnym wytłumaczeniu
                    skrótu GI pada nawet spory procent Amerykanów (każdy wie, że to oznacza
                    zołnierza, ale dlaczego akurat takie litery i od kiedy ten akronim istnieje, to
                    naprawdę niewielu wie).
                    • Gość: Imagine Re: Rednecku: masz rację, DZIECI wiedzą to wszyst IP: *.unl.edu 15.12.04, 23:21
                      zapytaj sie cwaniaczku felusiaka, on nic nie robi tylko fedruje w
                      encyklopediach ... tam pasujesz, do myslenia sam za siebie sie nie bierz ...
                • Gość: Jane_Doe Re: Janeczko: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:10
                  Pamiętam lekcję o chińskiej rewolucji kulturalnej, pamiętam.
                  Masz rację, chyba w tym temacie wszyscy pozostaną na swoich stanowiskach, zbyt
                  kontrowersyjny. Zresztą nie chodzi o to, żeby zmieniać czyjś system wartości,
                  chodzi o prawo do wypowiadania własnego zadania i prawo do szacunku mimo
                  odmiennych poglądów. A trudno bardzo zachować szacunek do osób, które już na
                  początku dyskusji walą cię w łeb i próbują obrażaćsmile)
              • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 15.12.04, 19:30
                ty mowisz tylko o tym ale nie czujesz. u ciebie sie liczy tylko, by tych ludzi
                gdzies upchac i dac im poczucie jakiegos tam bezpieczenstwa ... nigdy
                bezpieczni nie beda ... a ja mysle, ze to jest szkodliwe dla mlodych ludzi.
                chlopcy beda narazeni na frywolnosc troche starszych, juz zhomoseksualizowanych
                chlopcow i wszystko bedzie sie dzialo pod patronatem prawa i tu nie koniecznie
                chodzi o pedofilie ... to zboczenie seksualne, co nie znaczy ze chce tych ludzi
                dyskryminowac, ale co tez nie znaczy ze mamy im udostepniac kobierce slubne.
                i to jest to, czego nie widzisz...
                • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 20:20
                  Czy chodzi Ci więc tylko o ten ślubny kobierzec? On nie jest aż taki idealny.
                  Przecież samego zjawiska nie da sie już zepchnąć do strefy zakazanej czy tabu,
                  więc może lepiej uznać, że istnieje i rządzi się określonymi prawami
                  • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 15.12.04, 21:30
                    tak, tak, tak, chodzi mi o ten kobierzec, miejsce, gdzie ludzie powinni stanac
                    na absolutnej wysokosci zadania i przyrzec sobie milosc ... nie dosc, ze ten
                    kobierzec jest opluwany przez heteroseksualne pary, to jeszcze dopusci sie na
                    niego pary homoseksualne ... ktore to pary zbruzgaja instytucje malzenstwa do
                    konca. tak bedzie. chlopy beda sie zenily z soba dla zartow, dla wycyckania
                    urzedu skarbowego itp. lepiej rozwiazmy instytucje malzenstwa, jak na taka
                    farse sie pozwoli. czy ciebie to nie irytuje jak dwoch samcow bierze slub ?
                    przeciez to jest tak idiotyczne, ze trzeba byc slepym zeby tego nie widziec ...
                    • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 21:54
                      Tak mówisz, jakby miłość można było sobie przysiąc na kobiercu i sprawa
                      załatwiona do końca życia. To są magiczne obrzędy (teraz pewnie strasznie Ci
                      się narażam), które same w sobie niczego nie gwarantują. Stąd tyle rozwodów i
                      ludzi żyjacych bez ślubu. Ale nie chcę dalej brnąc, bo czuję, że temat też
                      drażliwy
                      A dwóch samców na ślubnym kobiercu poczatkowo mnie śmieszyło, ale ja jestem
                      osobą dość pogodną i mało agresywną, więc śmiech przerodził się w refleksję, że
                      świat jest bogaty w formę, a i w treść niebiedny, jak powtarzał jeden taki.
                      • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 15.12.04, 22:16
                        nie dogadamy sie. dla mnie spluniecie w twarz jest splunieciem w twarz, dla
                        ciebie tylko deszczem. tacy ludzie wogole nie powinni zabierac glosu w
                        powyzszej sprawie. robisz niepotrzebny tlok. oczywiscie w penetracji odbytu
                        meskiego meskim czlonkiem jest tyle piekna i milosci, ze trzeba tych normalnie
                        myslacych wywolac na pojedynek i zwyzywac od homofobow.
                        twoje refleksje wogole nie maja znaczenia.
                        Imagine.
                        • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 22:39
                          To, że się nie dogadamy było wiadomo po Twoim wstępnym poście. Ale żenujący
                          poziom tej rozmowy jest Twoją zasługą. I uważaj trochę na to, co mówisz, nie
                          życzę sobie, żeby ktoś oceniał mnie na podstawie własnego systemu wartości.
                          Całe szczęście, że nie żyjemy jednak w środniowieczu.
                          • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 15.12.04, 22:47
                            nie moj wstepny post jest powodem naszego niedogadania ... tylko twoje
                            rozkalibrowanie widzenia rzeczywistosci ... nie masz zadnych zasad moralnych,
                            jestes czlowiekiem bez wlasnego rozumienia zdarzen ... plyniesz na papce
                            dostarczonej przez gejowe lobby ... oni wykorzystuja takie lelum polelum
                            jak twoja zdolnosc widzenia i na twoich barkach buduja swoje imperium glupoty i
                            zboczenia. przykro mi ze ci to musze mowic ... celowo wyrazam sie w sposob
                            obskorny, ale to ty jestes tego powodem, bo chce by cie cos dotknelo, zebys
                            zaczela myslec za siebie, a nie jak "czasy" dyktuja ...
                            Imagine.
                            • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 00:53
                              Nie bądź śmieszny i nie oskarżaj mnie o niemoralność. To zbyt poważny zarzut,
                              nic Cię nie upoważnia, żeby wystawiać mi ocenę z etyki, nawet troska o moje
                              dobro. Widzę, że wg. Ciebie moralny jest ten, kto myśli i postępuje tak jak Ty.
                              Umówmy się, że będę postępowała zgodnie z własnym sumieniem. A tak przy okazji,
                              to właśnie nasza wzajemna inność mogłaby być podstawą etycznej wspólnoty.
                              Masz inne poglądy i niech tak pozostanie, tylko nie opluwaj mnie, bo to już nie
                              jest deszcz.
                              • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.adsl.navix.net 16.12.04, 01:01
                                ciekawymi wzorcami etycznymi tu sie zaslaniasz ... rodem ze zboczonej Grecji
                                starozytnej, rodem z ziejacej sperma gejowskiej knajpy ?
                                Tu nie chodzi o innosc kolezanko tylko o proby zacierania granic pomiedzy tym
                                co zdrowemu czlowiekowi wydaje sie naturalne a tym co odmienncy probuja
                                przedstawic jako normalne. zagubilas ostrosc widzenia i nawet nie zdajesz sobie
                                sprawy do jakiego stopnia twoja postawa jest efektem manipulacji ...
                                Imagine.
                                • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 01:45
                                  Niczym się nie zasłaniam, zdrowy człowieku. Homoseksualizm jest normą tylko dla
                                  homoseksualistow, czy tego nie jesteś w stanie zrozumieć? Jak ich chcesz
                                  wtłoczyć w swoją normę? Ty nie zgubiłeś ostrości widzenia, bo Ty w ogóle nie
                                  patrzysz, tylko odwracasz się plecami.
                                  • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.adsl.navix.net 16.12.04, 02:08
                                    jest norma dla homoseksualistow ????? aha, dlaczego wiec z ta swoja norma
                                    wchodza na kobierzec, gdzie inne normy sa respektowane ????
                                    sama nie wiesz o czym mowisz zdrowa kobieto ... ja sie nie odwracam plecami
                                    tylko nazywam rzeczy po imieniu. to ty starasz sie nie zauwazac wielu rzeczy.
                                    No i juz cie polubilem ... tyle z tej mojej klotni z toba.
                                    Spij slodko.
                                    Imagine.
                                    • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 02:35
                                      Peace?
                                      • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.adsl.navix.net 16.12.04, 02:53
                                        ooookkkkkkk ....... peace.
                                        • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 02:56
                                          Dużo Cie to kosztowało?
                                          • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.adsl.navix.net 16.12.04, 03:49
                                            nie, zartowalem z tym przeiaglym glosem oookkkkkk ... ja nie mam nic przeciwko
                                            gejom, uwierzysz w to czy nie ? ale jestem za scisle zdefiniowanymi obszarami,
                                            w ktorych sie poruszamy. nie chcialbym, by mnie na klatce schodowej budzil o 6
                                            rano spiew muzulmanow ... dzwony koscielne wyznaczaja ramy mej egzystencji
                                            i nie zamierzam tego zmieniac. nie lubie czyjegos oddechu na swym karku (poza
                                            kochana dziewczyna) i dlatego polecam innym nie nachylanie sie nade mna.
                                            tak moglbym wyliczac do rana a jesli chodzi o nasza kosc niezgody, czyli
                                            malzenstwo, to ono tez jest terytorium, ktore jest swietoscia dla mnie,
                                            fragmentem rzeczywistosci wyznaczonej przez moja swiadomosc ...
                                            tu nie chodzi o to, ze ja nie chce kogos nie dopuscic do swego kawalka
                                            egzystencji. widzisz, ja nie chodze do gejowskich knajpek ze swoja kobieta
                                            bo nie czuje potrzeby demonstrowania tego calemu swiatu. tego samego wymagam od
                                            innych ...
                                            Imagine.
                                            • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.ikp.pl 16.12.04, 18:01
                                              Co ma nie uwierzyć, wierzę, sam napisałeś, że łatwo mnie omamić i uformować
                                              wedle potrzebsmile Lubisz prowokować, już kiedyś Ci to napisałem, więc tak do
                                              końca nie czytałam wprost tego, co wypisywałeś.
                                              Ściśle zdefiniowane obszary, po ktorych sie poruszamy - to sie chyba nazywa
                                              getta. Nie widzisz w tym jakiegoś ponurego absurdu?
                                              Pozdr.
                                              • Gość: Imagine Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.unl.edu 16.12.04, 19:21
                                                nie, nie widze, te obszary posiadamy wszyscy i cala sztuka polega na
                                                uswiadomieniu sobie tego ... bez tej wiedzy i poszanowania ciagle kreujemy
                                                konflikty ... czy to jest w zatloczonym autobusie, czy w przestrzeni
                                                powietrznej, w lozkach, na plazy ... a ty w koncu ona czy on , hihi ?
                                                Tak, lubie prowokowac. Potrzebuje tej dynamiki. I wiesz co, czasami jest mi
                                                przykro, ze zbluzgam okrutnie ludzi.
                                                Imagine.
                                                • Gość: Jane_Doe Re: Gratuluję świetnego nicka! Że sam nigdy na t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 00:37
                                                  Ok, przyjmuję skruchę, chociaż doskonale wiesz, że wirtualnie można sobie
                                                  pozwolić chyba na wszystko, to łatwizna zbluzgać kogoś w sieci, znacznie
                                                  trudniej byłoby Ci prowadzić ze mną rozmowę w stylu tej ostatniej, gdybyśmy
                                                  rozmawiali face to face.
                                                  Napisałam już po drodze, że jestem kobietą (ja co do tego nie mam wątpliwości,
                                                  ale Ty może znowu wiesz lepiej).
                                                  Jasne, że te obszary posiadamy wszyscy i właśnie dlatego musimy iść na pewne
                                                  kompromisy. Ty nie lubisz rano słuchać śpiewów muzułmańskich, lubisz za to
                                                  dźwięk dzwonów kościelnych A co ma powiedzieć ateista, który mógłby sobie nie
                                                  życzyć słuchać jednego ani drugiego? Nie chodzisz ze swoja dziewczyną do knajp
                                                  dla gejów, bo brzydzą Cie rzeczy, które mógłbyś tam zobaczyć i nie chcesz, żeby
                                                  geje afiszowali się w knajpach, które nie są branżowe. A jeśli kogos brzydzą
                                                  np. ludzie otyli, obleśne, tłuste spaślaki, które nie dbają o swój wygląd, żrą
                                                  ile popadnie, a potem gwałcą swoim wyglądem czyjeś poczucie estetyki? Też mają
                                                  chodzić do osobnych knajp, na osobne plaże?
                                                  Twoje rozumowanie naprawde można doprowadzić do absurdu.
                                                  Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka