Dodaj do ulubionych

I kto to mówi , czyli Nizieński......

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 19:21
Oto co powiedział Rzecznik Nizieński :


"Odnosząc się do słów Oleksego o podtekście politycznym sprawy, Nizieński
podniesionym głosem odparł: "W III RP sądy nie wydają wyroków politycznych, w
przeciwieństwie do PRL".

I kto to mówi?. Bogusław Nizieński PRL-owski sędzia od 1957
r. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Czy ci ludzie nie mają za grosz wstydu ???.

Bogusław Nizieński urodził się w 1928 r. Ukończył prawo na Uniwersytecie
Jagiellońskim w Krakowie. W 1957 r. powołano go na stanowisko sędziego
powiatowego. Od 1964 r. pełnił obowiązki sędziego wojewódzkiego. W latach
1971-1981 pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości. W 1990 r. został sędzią
Sądu Najwyższego, gdzie kierował II Wydziałem Izby Karnej. W marcu 1998 r.
przeszedł w stan spoczynku. Funkcję rzecznika interesu publicznego objął w
październiku 1998 r. z nominacji prof. Adama Strzembosza, ustępującego
pierwszego prezesa Sądu Najwyższego



Obserwuj wątek
    • Gość: f Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 22.12.04, 19:24
      Wreszcie prawda!
      • giwibultowicz Nie wszyscy kretynku, jak ty, byli sługusami. 22.12.04, 22:43
        Sprawiedliwe wyroki też wtedy bywały
    • stormy_weather Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... 22.12.04, 19:40
      ..... W latach 1971-1981 pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

      ......Nizieński nie czuje się odpowiedzialny za nadużycia, jakim były surowe
      wyroki w sprawie afer gospodarczych w latach 70. - Zasądziłem, co prawda, 15
      lat więzienia w sprawie o nadużycia w przemyśle mięsnym, jednak prokurator
      żądał wtedy kar dożywocia dla 4 osób - mówi Nizieński.....
      ======================
      ..kto w tych latach miał szanse, tak zawrotnej jak na on czas kariery
      zawodowej...

    • wolej5 Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... 22.12.04, 19:57
      Byc może Oleksy był tajnym współpracownikiem. To ustali ostatecznie sąd.
      Mnie zastanawia tylko wyjątkowa dypozycyjność Nizieńskiego. Oto jeden z
      kwiatków, na który Nizieński nawet nie zareagował. Dlaczego ?. Bo chodziło
      o "swojego", czyli Buzka... . I nie chodziło o jakiś tam donos ze strony
      czerwonych, ale o wniosek o wszczęcie lustracji ze strony KPN-O.

      Za Agorą nr 23 z 6.VI.99r.
      " Współpracę Buzka potwierdzają dawni pracownicy SB. Nizieński chowa głowę w
      piasek

      Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, w załącznikach do wniosku o wszczęcie
      postępowania lustracyjnego wobec Jerzego Buzka, który złożyła, a następnie
      ujawniła KPN-O na konferencji prasowej, ma być m. in. imię i nazwisko oficera
      prowadzącego - z ramienia wywiadu - od początku do końca "Karola?.
      Załączniki mówią również o tym, do jakiego wydziału Służby Bezpieczeństwa tajny
      współpracownik został przekazany i co robił na Politechnice w Gliwicach przed
      powstaniem "Solidarności".
    • Gość: aaa I kto to mówi,Nizieński który zna to od środka !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.04, 21:38
      Właśnie , chyba wie co mówi . Zna to od środka . Wydaje ci się że wtedy nie
      potrzebni byli sędziowie do orzekania w sprawach kryminalnych ?
      • Gość: faNtom Re: I kto to mówi,Nizieński który zna to od środk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 22:23
        Sedzia Niziński orzekał w imieniu PRL-u od 1957 r. I czynił to przez swoje całe
        zawodowe życie. I ten komunistyczny prawniczy aparatczyk,wieczny konformista,
        czuje się upoważniony do składania deklaracji o podłości sądów komunistycznych.
        I kto to mówi?. Facet, który całym swoim zyciem legitymizował właśnie państwo
        komunistyczne. To szczyt łajdactwa panie Niziński.
        • Gość: patience PRLowskie orzecznictwo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 22:32
          > Sedzia Niziński orzekał w imieniu PRL-u od 1957 r. I czynił to przez swoje
          > całe
          > zawodowe życie. I ten komunistyczny prawniczy aparatczyk,wieczny konformista,
          > czuje się upoważniony do składania deklaracji o podłości sądów
          komunistycznych.


          Ano wlasnie. Zwracam wam uprzejmie uwagę, że to niezupełnie chodzi o wyroki w
          sprawie mięsnej, i to, ze ludzkie panisko dalo tylko 15 lat, choc prokuratorzy
          chcieli dozywocia. Chodzi raczej o to, kto mogl zostac sedzia w 1957 roku i
          jakie wymogi musial spelniac.
          • Gość: Wojtek oszczercom zawodowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 22:41
            Gość portalu: patience napisał(a):

            > Chodzi raczej o to, kto mogl zostac sedzia w 1957 roku i
            > jakie wymogi musial spelniac.


            “Gazeta Polska” z dnia 29.12.1999 r.

            Chciał być żołnierzem jak jego ojciec legionista i oficer Wojska Polskiego w II
            RP. Bogusław Nizieński jako szesnastoletni chłopiec walczył w szeregach Armii
            Krajowej. Po wojnie wstąpił wraz ze swoim ojcem do Narodowej Organizacji
            Wojskowej. Wkrótce ojciec został aresztowany i skazany na wieloletnie więzieni.
            Nie przeżył ubeckich katowni.

            Młody Nizieński postanowił wtedy zająć się nauką. Ukończył studia prawnicze,
            ale odmówiono mu ze względu na “fatalne pochodzenie” dopuszczenia do
            sędziowskiej aplikacji. Sytuacja zmieniła się dopiero po październikowej
            odwilży. Aplikację ukończył (1959 rok) z wyróżnieniem. Po dziesięciu latach
            pracy w uznaniu kompetencji prawniczych został nawet delegowany do Sądu
            Najwyższego. Ale etatowym sędzią tego Sądu wtedy nie mógł zostać: nie zgodził
            się wstąpić do partii. Zatrudnił się w Ministerstwie Sprawiedliwości jako
            szeregowy pracownik departamentu nadzoru sądowego. W 1980 r. razem z Adamem
            Strzebmoszem organizował “Solidarność” w ministerstwie.

            Dzień po wprowadzeniu stanu wojennego dano mu do wyboru: występuje
            z “Solidarności” i podpisuje lojalkę albo traci pracę. Wolał to drugie.
            Nizieńskiego wraz z grupą innych solidarnościkowców odesłano na urlop i
            zakazano wchodzić na teren ministerstwa. Po pewnym czasie pozwolono mu jednak
            powrócić do pracy sędziego, nie dopuszczano jednak do spraw politycznych.
            Nizieński aktywnie działał w “Solidarności” i mimo piastowania sędziowskiej
            funkcji nie stronił od ulicznych manifestacji. Po jednej z demonstracji została
            mu pamiątka: połamane żebra. W 1985 r. zrezygnował w pracy w sądzie i został
            radcą prawnym w prywatnej firmie “Unikum”. W 1990 r. na prośbę wiceministra
            sprawiedliwości Adam Strzembosza wrócił do pracy w ministerstwie. Pierwszego
            lipca 1990 r. został członkiem Izby Karnej Sądu Najwyższego. Do 1998 r., kiedy
            to przeszedł w stan spoczynku, zajmował się rozpatrywaniem rehabilitacji osób
            represjonowanych przez komunistów. Dziesiątki osób zawdzięcza jego wyrokom
            przywrócenie należnej czci i poczucia sprawiedliwości. Niestety dla wielu
            sprawiedliwość przyszła za późno.

            Nizieńskiemu nie dane było zażywać spokojnej emerytury. Ustępujący prezes Sądu
            Najwyższego Adam Strzembosz poprosił go, by objął nowo utworzoną funkcję
            Rzecznika Interesu Publicznego. Nizieński zgodził się, ale swoją funkcję musiał
            obejmować w warunkach niemal wojennych. Mianowany przez prezydenta Aleksandra
            Kwaśniewskiego nowy prezes SN publicznie rozważał możliwość podważenia
            legalności wyboru Nizieńskiego. Natychmiastowe spotkanie przed kamerami
            Rzecznika Interesu Publicznego z premierem Jerzym Buzkiem i poparcie części
            mediów przesądziło spór na korzyść Nizieńskiego.

            Nizieński musiał walczyć o wszystko: o pieniądze na rozpoczęcie działalności, o
            lokal, o pracowników, ale lustracja zaczęła się i toczy się coraz szybciej.
            Przed Sądem Lustracyjnym stają znani politycy postkomunistyczni jak i
            solidarnościowi. Pracy Rzecznika nieustannie towarzyszą ataki
            postkomunistycznych mediów i “Gazety Wyborczej”, a ostatnio także sabotaż
            poprzez składanie fałszywych zeznań ze strony byłych oficerów SB, którzy chcą
            zablokować lustrację. Jednak, jak twierdzi – od ujawnienia prawdy nie odstąpi
            nawet, gdyby przyszło mu zapłacić najwyższą cenę.

            • Gość: patience Re: oszczercom zawodowym - hehe IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 22:58
              Acha. Aplikacje ukonczyl w 1959. Najuprzejmiej przepraszam, zasugerowalam sie
              data 1957 z postu poprzednika. Ta roznica nie ma zreszta wiekszego znaczenia,
              jedno i drugie po smierci Stalina. Natomiast w tym artykule jest informacja, ze
              aplikację skonczyl z wyroznieniem - czyli lokalna podstawowa organizacja
              partyjna mu wystawila laurkesmile)) Delegacja do Sadu Najwyzszego po 10 latach tez
              sie oczywiscie odbyla bez wiedzy i akceptacji PZPR, bo jak wiadomo, sadownictwo
              w Polsce bylo wowczas absolutnie niezawislesmile)))))))) Co najwyzej jakas drobna
              uroczystosc w KW PZPR polaczona z wreczaniem nominacji, hihi. Praca w owczesnym
              Ministerstwie Sprawiedliwosci tez - jakj powszechnie wiadomo - byla przyznawana
              zatwardzialym opozycjonistomsmile))))))))))))))

              Ojciec Nizienskiego zakatowany? A Jaruzelskiego na Syberii. Tylko co to
              swiadczy o samym Jaruzelskim na przyklad.

              Jaja sobie chlopcy robicie. W okresie ostrej komuny delegowany do Sadu
              Najwyzszego. Strasznie go ta komuna przesladowala...
            • venus99 Re: oszczercom zawodowym 25.12.04, 22:23
              i takiemu opozycjoniście w ciemnych czasach komuny pozwoli studiować prawo i
              dali nominację sędziowska i awansowali az do Sądu Najwyższego.czy musicie mnie
              aż tak rozśmieszać?
          • Gość: aaa Podejrzana solidarność forumowych towarzyszy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.04, 22:51
            Gość portalu: patience napisał(a):

            >Ano wlasnie. Zwracam wam uprzejmie uwagę, że to niezupełnie chodzi o wyroki w
            >sprawie mięsnej, i to, ze ludzkie panisko dalo tylko 15 lat, choc prokuratorzy
            >chcieli dozywocia. Chodzi raczej o to, kto mogl zostac sedzia w 1957 roku i
            >jakie wymogi musial spelniac.


            Piramidalna bzdura . Właśnie w 1957 r. (a więc tuż po słynnym Październiku 1956)
            sędziami mogli zostać ludzie uczciwi , wcześniej nie dopuszczani do tego
            zawodu . To żadna tajemnica , wystarczy pogrzebać w archiwalnych materiałach .
            Chyba że się chce bronić skompromitowanego oportunistycznego aparatczyka
            Józefa O. przy pomocy zwalania winy na rzecznika interesu publicznego .
            Ciekawe że wszelkie pretensje towarzysze z forumowej POP , mają do Nizieńskiego
            a nie do sądów . Pomija się również surowe opinie lewicowych współtowarzyszy
            Józefa O. różnych opcji . Bardzo ciekawe .
            • Gość: patience Re: Podejrzana solidarność forumowych towarzyszy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 23:07
              Pomylka. Jestem towarzyszka, ale z forumowej Solidarnosci. Zdumiona tym, ze IPN
              przez tyle lat nie byl zainteresowany sciganiem zbrodniarzy komunistycznych
              swiezszej daty niz lata 40te. Ze szczegolnym uwzglednieniem pracownikow MSW
              oraz SB.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=18797387&a=18818017
              • Gość: nowak Tak jak Niezabitowska? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.04, 23:13
                Gość portalu: patience napisał(a):

                > Pomylka. Jestem towarzyszka, ale z forumowej Solidarnosci.
                • Gość: patience Re: Tak jak Niezabitowska? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 23:17
                  To jak, poza personalnym atakiem nic nie potrafisz? Uzasadnij, dlaczego twoim
                  zdaniem praca na topie PRLowskiego wymiaru sprawiedliwosci, albo w ogole etat
                  sedziego, nie mowiac o zwyczajnym przyjeciu na aplikacje, nie miala nic
                  wspolnego z decyzjami kadrowymi PZPR.
                  • Gość: patience Komunistyczne prawo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 23:26
                    Na przyklad Uniwersytet Wroclawski w duzo pozniejszym okresie, bo w latach
                    1980tych, a więc po rozluzniajacej restrykcje kadrowe ekipie Gierka. W 1980
                    roku jednym ze studentow prawa byl Jozef Pinior. Na calym roczniku bylo tylko 3
                    (slownie: trzech) studentow, ktorzy nie nalezeli do PZPR czy jej przybudowek.
                    Restrykcjue na prawie byly tak znaczne, ze kiedy Pinior napisal podanie ze chce
                    studiowac foilozofie, to dostal odmowe. Macie pojecie jakie bylo sito przy
                    aplikanturach!??? A co dopiero w latach 50-tych, i to przy aplikacjach
                    sedziowskich. Nizinski sie przez to sito spokojnie przedostal, ba, nawet
                    zaliczyl delegacje do SN i prace w Ministerstweie Sprawiedliwosci, co miedzy
                    innymi oznacza, ze go 'sprawdzila' i wystawila pozytywna laurke owczesna SB
                    oraz wywiad.
                  • Gość: nowak Re: Tak jak Niezabitowska? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.04, 23:31
                    To ty nie potrafisz udowodnić, że Nizieński popełnił błąd lub wykazał złą wolę
                    przy lustracji Oleksego.
                    • Gość: patience Re: Tak jak Niezabitowska? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 23:43
                      > To ty nie potrafisz udowodnić, że Nizieński popełnił błąd lub wykazał złą
                      > wolę przy lustracji Oleksego.


                      A czy gdziekolwiek staram sie to udowadniac? Dlaczego mi to imputujesz?

                      Moze cie oswiece, ze w obrebie aparatu komunistycznego te kolejne ekipu sie
                      nawzajem nienawidzily i zwalczaly jak mogly. Ekipa lat 40tych na przyklad
                      wsadzila do wiezienia Gomulke, a potem ekipa Gomulki czynila starania, zeby
                      wsadzic do wiezienia ekipe lat 40tych oraz tych, ktorzy grozili, ze ja z kolei
                      wysadza z siodla. Do takich wlasnie celow sluzyl owczesny wymiar
                      sprawiedliwosci. Nie wiem dlaczego jeden komuch zlustrowal drugiego komucha.
                      Interesuje mnie pytanie, dlaczego za kazdym razem, jak jakies DZISIEJSZE afery
                      gospodarcze dochodza do punktu, ze by trzeba bylo uderzyc w hardcore
                      PRLowskiego wywiadu i SB, to IPN wyskakuje z halasliwymi lustracjami jakis
                      nieszczesnikow solidarnosciowych. Moze niezabitowska jest kapus, a moize nie, i
                      wypuscili ja specjalnie, zeby dymila. IPN istnieje dosyc dlugo, w Polsce byly
                      mordy polityczne, afera zelazo, handel bronia i narkotykami, napady rabunkowe z
                      zabojstwami wlacznie na terenie obcych panstw, Brygada Tygrysa Kaucza, brygada
                      specjalna SB, itd. itp. Wszystko swiezej daty. Dlaczego sledztwa IPN dotycza
                      glownie lat 40 jesli chodzi o aparat wladzy, a nowszych, tylko jesli chodzi o
                      tropienie nieszczesnych kapusiow z Solidarnosci, i to tylko wtedy, powtarzam,
                      jak obecne afery gospodarcze zaczynaja byc niebezpieczne dla bylego aparatu PRL.

                      I co tu sie dziwic ze sklad listy nbajbogatszych Polakow jest, jaki jest. Durni
                      nie sieja, sami sie rodza. W najwieksze bzdury uwierza...
                      • Gość: nowak Re: Tak jak Niezabitowska? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.04, 00:09
                        Niczego nie muszę ci imputować. Sam się kompromitujesz opowieściami o
                        przeszłości Nizieńskiego, podejrzanej polityce IPN, czyli - murzynów biją! IPN
                        nie zastapi prokuratury. A dlaczego nikt nie chce na serio scigac Kiszczaka,
                        zapytaj Michnika. Dobranoc red. ketmansmile
                        • Gość: patience Re: Tak jak Niezabitowska? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 00:15
                          Raz jeszcze powtorze, nieszczesny glabie: prawo w kazdym ustroju, takze
                          totalitarnym, jest kuznia kadr dla aparatu wladzy. Na moment przed
                          wybuchem "Solidarnosci" na wroclawskim wydziale prawa w calym roczniku bylo
                          tylko 3 (slownie: trzech) studentow bez przynaleznosci do PZPR i jej
                          przybudowek. Jednym z tych studentow byl Jozef Pinior. Jak napisal podanie, ze
                          chce studiowac filozofie, to mu odmowiono ze wzgledu na negatywna opinie
                          wystawiona przez SB oraz lokalne kolo PZPR. A w przypadku Nizienskiego mowa
                          jest o latach 50-tych i o aplikacji SEDZIOWSKIEJ. Nie wspominajac o delegacji
                          do sadu najwyzszego i pracy w ministerstwie sprawiedliwosci. W zwiazku z tym
                          mam pytanie: jestes rzeczywiscie takim patentowym durniem czy tez jakims
                          ubekiem z pochodzenia?
                          • Gość: patience Dekomunizacja wg Instytutu Gaucka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 00:31
                            ... polegala m.in. na tym, ze osoby pracujace na topie aparatu wladzy
                            komunistycznych Niemiec stracily ta prace oraz jakakolwiek szanse zatrudnienia
                            na wazniejszych stanowiskach. W Niemczech Nizienski Z KLUCZA by sie znalazl w
                            obrebie osob ktore stracily uprawnienia do wykonywania zawodu. Tym sie rozni
                            realna dekomunizacja w Niemczech od polskiego jajcenbalu.
              • Gość: aaa Re: Podejrzana solidarność forumowych towarzyszy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.12.04, 00:47
                Gość portalu: patience napisał(a):

                >Pomylka. Jestem towarzyszka, ale z forumowej Solidarnosci. Zdumiona tym, ze IPN
                >przez tyle lat nie byl zainteresowany sciganiem zbrodniarzy komunistycznych
                >swiezszej daty niz lata 40te. Ze szczegolnym uwzglednieniem pracownikow MSW
                >oraz SB.


                Jeszcze śmieszniej . Forumowa "Solidarność" broni Oleksego atakując
                Nizińskiego .
                IPN prowadzi najróżniejsze dochodzenia , wystarczy zajrzeć na ich strony
                www.ipn.gov.pl/ by nie wypisywać dyrdymałów . Jeżeli robią to w
                niedostateczny sposób zawsze można im to wytknąć . Adresów nie ukrywają .
                • Gość: patience Re: Podejrzana solidarność forumowych towarzyszy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 00:52
                  Jeszcze raz powtarzam, imputowanie mi czegokolwiek w zaden sposob nie zamaze
                  faktu, ze Nizienski byl na topie PRLowskiego wymiaru sprawiedliwosci, i ze w
                  Niemczech Z KLUCZA by stracil prawo do wykonywania zawodu. Ponadto jestem dosyc
                  dobrze zorientowana w tym co robi IPN.
                  • rycho7 Polska wschodnia i zachodnia 24.12.04, 14:11
                    Gość portalu: patience napisał(a):

                    > w Niemczech Z KLUCZA by stracil prawo do wykonywania zawodu.

                    Dlaczego Helgo nie sprowadzilas po 1989 sedziow nominowanych przez prezydenta
                    Kaczorowskiego?
        • Gość: aaa I kto to mówi , towarzysz faNtom ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.04, 22:36
          Gość portalu: faNtom napisał(a):

          >Sedzia Niziński orzekał w imieniu PRL-u od 1957 r. I czynił to przez swoje całe
          >zawodowe życie. I ten komunistyczny prawniczy aparatczyk,wieczny konformista,
          >czuje się upoważniony do składania deklaracji o podłości sądów komunistycznych.
          >I kto to mówi?. Facet, który całym swoim zyciem legitymizował właśnie państwo
          >komunistyczne. To szczyt łajdactwa panie Niziński.


          O rany , towarzysz tatuś nie wytłumaczył ? Nie odróżniasz orzekania w sprawach
          kryminalnych i politycznych ? Państwo komunistyczne legitymizowali tacy jak
          twój towarzysz ojciec , ty też byś się do tego nadawał , masz predyspozycje .
          Nie zwalaj tego na innych , choćbyś nie wiem jak bardzo żałował TW AOW Józefa O.
    • Gość: faNtom Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 22:26
      Sorry. Nie Niziński, ale Nizieński. Przepraszam wszystkich Nizińskich. Jest za
      co...smile))
      • Gość: faNtom Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 22:59
        Szanowny "aaa".
        Myslę, ze Twój IQ i nawet fragmentaryczna wiedza historyczna pozwoli Ci
        uzmysłowic, ze za komuny nie było procesów "politycznych". Zwłascza po 1956 r.
        Sądzono warcholstwo, bikiniarstwo, "niebieskich ptaków" et cetera, ale nigdy
        politycznych. Regułą było, że każdy, zwłaszcza znaczniejszy prawnik / sędzia,
        prokurator / to byli TOWARZYSZE, albo też osoby wyjątkowo lojalne wobec nich.
        Czy Ty "aaa" chcesz stwierdzić, że lata komuny to była, jakaś tam demokracja ?.
        Jeśli tak, to chyba te lata spędziłeś na księżycu.
        • Gość: faNtom Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 23:40
          Szanowny Panie Nowak. Mało mnie obchodzi sprawa Oleksego. Myślę,ze ten gostek
          zasługuje na wyłączenie ze stanowisk politycznych nie z uwagi, na jakieś tam
          szkolenia czy też inne kursy. Jego, tak jak i prawie wszystkich polityków winno
          się pozbawić biernego prawa wyborczego za sam fakt, że są właśnie teraz
          politykami.
          A wracając do Nizieńskiego. Jemu nie trzeba nic udowadniać. Dowodem jego winy
          jest tkwienie od 1957 r. w komunistycznym aparacie sprawiedliwości. Właśnie
          przez takich ludzi, jak Niezieński, Wasserman komunizm trzymał się krzepko...
        • Gość: aaa Rżniesz głupa czy jesteś bystry inaczej ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.12.04, 00:33
          Gość portalu: faNtom napisał(a):

          >Szanowny "aaa".
          >Myslę, ze Twój IQ i nawet fragmentaryczna wiedza historyczna pozwoli Ci
          >uzmysłowic, ze za komuny nie było procesów "politycznych". Zwłascza po 1956 r.
          >Sądzono warcholstwo, bikiniarstwo, "niebieskich ptaków" et cetera, ale nigdy
          >politycznych. Regułą było, że każdy, zwłaszcza znaczniejszy prawnik / sędzia,
          >prokurator / to byli TOWARZYSZE, albo też osoby wyjątkowo lojalne wobec nich.
          >Czy Ty "aaa" chcesz stwierdzić, że lata komuny to była, jakaś tam demokracja ?.
          >Jeśli tak, to chyba te lata spędziłeś na księżycu.



          Rżniesz głupa czy jesteś bystry inaczej ? Ni stąd ni zowąd przypie..łeś się
          do Nizińskiego i grzebiesz w jego życiorysie . Z jakiej okazji ? Tak z sufitu ?
          Czy po prostu chcesz bronić towarzysza Łysego tylko nie wiesz jak . Więc wydaje
          ci sie że najbezpieczniej będzie przyje.. się do Niżińskiego , człowieka o
          nieposzlakowanej opinii . Nie czepiasz się sądów tylko Nizińskiego . Nie takie
          kanalie już grzebały w jego życiorysie i nie udało im się znaleźć haka .
          Spróbój może ci sie uda . Albo lepiej jak masz cywilną odwagę to napisz
          wyraźnie - Oleksy jest niewinny , odwalcie się od niego . Ale wszyscy nie
          tylko Niziński .
          • Gość: patience IPNie, zlustruj sie sam! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 00:41
            > Rżniesz głupa czy jesteś bystry inaczej ? Ni stąd ni zowąd przypie..łeś się
            > do Nizińskiego i grzebiesz w jego życiorysie . Z jakiej okazji ? Tak z
            sufitu ?

            Tez sie 'przypieprzam', wiec sobie pozwole odpowiedziec. Nie z sufitu i z
            bardzo konkretnej okazji. Zblizaja sie wybory, po ktorych wladza przejdzie w
            rece prawicy. Jest to okazja, by pewne sprawy uporzadkowac. Na czele IPN czy
            tez rzecznikiem interesu publicznego wcale nie musza stac osoby z topu aparatu
            wladzy PRL. Od 1989 roku minelo sporo lat. Wyksztalcilo sie nowe pokolenie
            niezlych prawnikow. Dekomunizacji nie bedzie, dopoki na jej czele stoja
            PRLowscy aparatczycy. To tyle.
            • Gość: aaa Ale to jest wątek o Niezińskim IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.12.04, 01:07
              Gość portalu: patience napisał(a):

              > Tez sie 'przypieprzam', wiec sobie pozwole odpowiedziec. Nie z sufitu i z
              > bardzo konkretnej okazji. Zblizaja sie wybory, po ktorych wladza przejdzie w
              > rece prawicy. Jest to okazja, by pewne sprawy uporzadkowac. Na czele IPN czy
              >tez rzecznikiem interesu publicznego wcale nie musza stac osoby z topu aparatu
              > wladzy PRL. Od 1989 roku minelo sporo lat. Wyksztalcilo sie nowe pokolenie
              > niezlych prawnikow. Dekomunizacji nie bedzie, dopoki na jej czele stoja
              > PRLowscy aparatczycy. To tyle.


              Ale to jest wątek o Niezińskim i każdy normalny człowiek zadaje sobie pytanie -
              co im zawinił raptem ten jegomość definitywnie kończący karierę zawodową ?
              Sprawa Oleksego to jego ostatnia sprawa . Czy to nie jest argument z sufitu ?
              Sprawa IPN-u to nie ten wątek ale powszechnie widomo żę prezes IPN to funkcja
              polityczna i kadencyjna . Skończy się kadencja Kieresa , dokonają oceny i
              wybiorą innego . Osobiście uważam że dopiero wtedy docenią jego osobę i jego
              dokonania . A pretensje personalne trzeba kierować pod adresem polityków
              ale nie tych korzystających z biernego prawa wyborczego .
              • Gość: patience Re: Ale to jest wątek o Niezińskim IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 01:15
                To samo mozna powiedziec o Jaruzelskim. Co komu szkodzi ten staruszek, ktory
                definitywnie zakonczyl kariere zawodowa. Nizienski nie skonczyl. Tak naprawde,
                to impreza z Oleksym jest po prostu wajna pomiedzy roznymi skrzydlami
                postkomunistycznych aparatow. Na moj nos chodzi o jak najbardziej biezace
                interesy gospodarcze. Uwazam ze polityczne kierownictwo IPNu narobilo wiele
                zlego w Polsce. Ta opinia bynajmniej nie dotyczy rozmaitych pracownikow IPN,
                ktorzy robia to, co im kierownictwo narzuca albo na co im pozwala. Po raz
                kolejny mamy sytuacje, kiedy afery gospodarcze robia sie glosne na tyle, ze
                moznaby wreszcie dobrac sie do skory tych posttotalitarnych swietych krow. I po
                raz kolejny mamy jajcenbal zorganizowany przez przywodztwo polityczne IPN,
                dzieki ktoremu opinia publiczna zaczyna zyc Niezabitowska lub Oleksym,
                skasowanym i tak z gry o kase. A zycie gospodarcze Polski toczy sie tymczasem
                dalej... w tych samych lapach.
                • Gość: patience Re: Ale to jest wątek o Niezińskim PS. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 01:39
                  Podalam konkretna liste spraw. Gdyby nowe kierownictwo sie nimi zajelo, to byc
                  moze w Polsce wreszcie by sie cos zaczelo zmieniac. A nawiasem mowiac,
                  ta 'banda staruszkow postPRLowskich' jest dosyc bezwzgledna. Jak ktos np.
                  startuje od napadow z bronia w reku i zabojstw na tle rabunkowym (PRLowski
                  wywiad w Niemczech), handlu bronia i narkotykami, to potem tez nie ma
                  specjalnych oporow. Poniewaz tu ktos ketmana wspomnial, to sobie pozwole na
                  daleko idace spekulacje. Spekulacje, zaznaczam, nic wiecej. Na przyklad na
                  Ukrainie pewien dziennikarz o nazwisku Gongadze zrobil Kuczmie mniej wiecej to
                  samo, co Michnik Millerowi, tylko wczesniej. Bezglowe cialo Gongadze znaleziono
                  w jakims lesie. Tak naprawde niewiele wiemy, jak to bylo z ta tasma Michnika.
                  Moze zwlekal, bo po prostu tchorzyl. Skoro w Polsce mozna zamordowac komendanta
                  glownego policji Papale, za to, ze sie zabieral do organizacji specjalnego
                  wydzialu do walki z przestepczoscia zorganizowana, to Michnik mogl po prostu
                  sie bac. Ketman byl potem, do tej pory sie zastanawiam, czy to nie jakas
                  retorsja. Co zreszta wcale nie znaczy ze ketman nie byl kapusiem albo ze
                  Michnik nie jest odpowiedzialny za to, za co jest odpowiedzialny. Albo sprawa
                  Jaroszewiczow. Moznaby zreszta mnozyc te rozne niewyjasnione sprawy, ktorych
                  korzenie gina w mrokach PRLowskiego aparatu wladzy. Tylko po co. Dla pana
                  Nizienskiego problemem jest Niezabitowska i tym podobne nic nie znaczace
                  durnie. Pamietam jak sie kiedys wkurzylam, tym razem na Kieresa, jak napuszony
                  tlumaczyl, ze trzeba ujawniac, bo wtedy nie ma mozliwosci szantazu. I ja sie z
                  nim zgadzam. Ale skoro mozna szantazowac bylych kapusiow, to tym bardziej mozna
                  szantazowac na przyklad bylych mordercow. A ich jakos nikt sie nie pali do
                  ujawniania. I wlasnie licze na to, ze po wyborach zmieni sie kierownictwo IPN
                  na takie, ktoremu sie bedzie chcialo.
    • millapilivilinna kaucz,kaucz,kaucz.......... 23.12.04, 02:50
      5 listopada 2001 roku minister w Kancelarii Prezydenta Barbara Labuda
      skrytykowała nominowanie prokuratora Andrzeja Kaucza na stanowisko zastępcy
      prokuratora generalnego i szefa Prokuratury Krajowej. Kaucz, w latach 80.
      wrocławski prokurator, oskarżał działaczy antykomunistycznego podziemia, m.in.
      Władysława Frasyniuka. - Tak się składa, że Andrzej Kaucz prowadził też moją
      sprawę i zażądał paru lat więzienia. Jestem jedną z ostatnich osób, które można
      oskarżyć o to, że jest we mnie mściwość, ale czasem się dziwię, dlaczego ktoś,
      kto był naprawdę podły i nikczemny, dzisiaj ma zajmować tak ważną funkcję -
      skomentowała nominację Kaucza w Radiu "Zet" Labuda. Barbara Labuda była w
      latach osiemdziesiątych dolnośląską opozycjonistką. Potem została posłem Unii
      Demokratycznej. Teraz jest podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta.
      Andrzej Kaucz w latach osiemdziesiątych był prokuratorem we Wrocławiu. Oskarżał
      za działalność w opozycji antykomunistycznej, m.in. Władysława Frasyniuka. W
      Prokuraturze Krajowej zatrudnił go poprzedni minister sprawiedliwości Stanisław
      Iwanicki. W rządzie Millera Kaucz został mianowany na szefa Prokuratury
      Krajowej i zastępce prokuratora generalnego.
      - Prokurator Kaucz przeszedł pozytywnie weryfikację w 1990 roku. Prowadzący
      postępowanie lustracyjne Sąd Apelacyjny nie miał do niego żadnych zastrzeżeń -
      powiedział Stanisław Iwanicki. - Sprowadziłem prokuratora Kaucza do Prokuratury
      Krajowej razem z kilkunastoma innymi prokuratorami. Jest dobrym specjalistą,
      prowadził wiele ważnych spraw gospodarczych, choćby sprawę Art B. Szkolił się w
      Stanach Zjednoczonych. W Prokuraturze Krajowej zajmował się weryfikacją kilku
      najważniejszych śledztw, m.in. dotyczącego zabójstwa generała Papały i grupy
      pruszkowskiej. Dobrze wykonywał swoją pracę.
      "Zawiódł zaufanie klasy robotniczej, a skutki jego antypolskiej działalności
      odczuwają wszyscy Polacy" - tak mówił Andrzej Jacek Kaucz, dziś szef
      Prokuratury Krajowej, podczas procesu Władysława Frasyniuka w latach 80. Dla
      lidera podziemnej "Solidarności" zażądał 10 lat więzienia. - Takie polecenie
      otrzymałem z Prokuratury Generalnej - tłumaczy się dziś. Frasyniuk mu wybaczył,
      ale Barbara Labuda, która twierdzi, że ją również oskarżał - nie. - To
      wyjątkowo niegodziwa postać - stwierdziła.
      Andrzej Kaucz ma 49 lat. Prawo kończył na Uniwersytecie Wrocławskim, a pracę
      zaczynał w 1975 r. jako aplikant w Prokuraturze Rejonowej Wrocław Fabryczna. W
      1979 roku trafił do prokuratorskiej specgrupy "Brygada Tygrysa", która
      zajmowała się przestępstwami gospodarczymi, a od stanu wojennego także
      politycznymi. 1994 r. został prokuratorem wojewódzkim we Wrocławiu, jednak 4
      lata później rozstał się ze stanowiskiem. Już minister sprawiedliwości Hanna
      Suchocka odwołała go właśnie za oskarżanie w procesach politycznych. Musiał się
      przenieść do Prokuratury Apelacyjnej. Lokalne gazety tak relacjonowały jego
      pożegnanie ze współpracownikami: "Jacek Kaucz wychodzi z wielkim bukietem
      kwiatów. Kobiety płaczą." Banicja trwała 3 lata - do września tego roku. Kiedy
      ministrem sprawiedliwości w rządzie AWS został Stanisław Iwanicki, awansował
      Kaucza na prokuratora Prokuratury Krajowej.
      Barbara Labuda jest jedną z najbarwniejszych postaci dawnej opozycji. Jest
      romanistką po Uniwersytecie Wrocławskim. Od roku 1974 była asystentką w
      Instytucie Filologii Romańskiej tej uczelni. Usunięta z pracy w stanie
      wojennym, w październiku 1982 roku skazana na półtora roku więzienia. W
      działalność opozycyjną zaangażowała się jeszcze na studiach. Od 1976 roku
      współpracowała z KOR. Od początku w NSZZ "Solidarność". W pierwszych miesiącach
      stanu wojennego wraz z Władysławem Frasyniukiem tworzyła we Wrocławiu struktury
      podziemnej "Solidarności". W latach 1989 - 1998 była posłanką. Była twórczynią
      i przewodniczącą Parlamentarnej Grupy Kobiet. Współuczestniczyła w zakładaniu
      ROAD, Unii Demokratycznej, a potem Unii Wolności. W 1995 roku "z powodu różnic
      politycznych" została usunięta z Klubu Parlamentarnego UW, niedługo potem
      zrezygnowała z członkostwa w Unii. Władzom partii nie podobały się jej
      kontrowersyjne wypowiedzi, popieranie koalicji SLD - PSL. Szybko odnalazła się
      w innej konfiguracji politycznej. W wyborach prezydenckich 1995 roku poparła
      Aleksandra Kwaśniewskiego, po jego zwycięstwie została ministrem w Kancelarii
      Prezydenta. Odpowiada za sprawy społeczne. Dystansuje się jednak od SLD. W 1999
      roku w głośnym tekście opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" wytknęła Sojuszowi,
      że ma "trupa w szafie". Niewątpliwie jest to postać nietuzinkowa.
      Zamieszanie wokół prokuratora zrobiło się dosyć spore. Premier czekał aż pana
      Kaucza odwoła minister Piwnik, a pani minister Piwnik nie widziała powodu do
      odwołania. Na szczęście prokurator Kaucz sam się odwołał. - Nie mam poczucia
      winy, bo nikogo nie wprowadziłem w błąd - tłumaczył w telewizyjnym "Monitorze
      Wiadomości". - Poinformowałem premiera, że uczestniczyłem w sprawie Barbary
      Labudy, nie pamiętałem jednak dokładnie wszystkich okoliczności - dodał. - To
      była właściwa decyzja - skomentował dymisję prokuratora Michał Tober, rzecznik
      rządu. - To nie jest kwestia oceny kwalifikacji merytorycznych Kaucza, które są
      bardzo wysokie. To nie jest też kwestia oceny jego pracy w latach 80. To tylko
      kwestia wiarygodności osoby pełniącej tak wysokie stanowisko w wymiarze
      sprawiedliwości - ocenił. Dodał, że z informacji premiera wynikało, iż Kaucz
      nie był oskarżycielem w sprawie Labudy.
      "Gazeta Wyborcza" opublikowała kopię relacji z procesu Labudy, którą
      dziennikarze odnaleźli m.in. we wrocławskim Ossolineum. W tym samym miejscu
      odnaleziono również fotokopię jedenastostronicowego aktu oskarżenia przeciwko
      Barbarze Labudzie. Akt ten ma pieczątkę biura podawczego sądów rejonowych oraz
      pieczęć nadającą sprawie numer. Znajdują się na nim pieczątki "odpis
      poświadczony" i "dowód rzeczowy" wskazujące, że fotokopię wykonano z oryginału.
      Pod aktem oskarżenia - na stronach 8 i 11 - obok okrągłej pieczęci prokuratury
      jest podpis "wiceprokurator Prokuratury Rejonowej Andrzej Kaucz".
      Dokumenty na prokuratora.
      "Wyrażam szczery żal i ubolewanie oraz przepraszam osoby, które czują się
      dotknięte" - napisał w wydanym oświadczeniu Andrzej Kaucz.. W oświadczeniu
      przyznał, że prowadził "kilka postępowań" przeciwko działaczom opozycji.
      Oficjalnie potwierdził to również szef IPN Leon Kieres. "Podejmowane przeze
      mnie w ramach obowiązków służbowych czynności mogły być dla nich dolegliwe i
      wywołać krzywdę" - przyznał Kaucz. Kaucz przekazał swoje oświadczenie minister
      Barbarze Piwnik, która "uprzejmie prosi o przyjęcie tego oświadczenia jako
      zamykającego sprawę". Wszystko wskazuje jednak na to, że to nie koniec "sprawy
      Kaucza".
      Fakty wskazują na to, że wiele osób mających wpływ na nominację pana Kaucza
      wiedziało o jego przeszłości. Nic w tym dziwnego, skoro wiedziała o niej już
      minister Suchocka. Nadal nie przestaje mnie jednak dziwić postępowanie
      polityków. Dlaczego taka osoba była ich zdaniem odpowiednia na to stanowisko?
      Restrykcje wprowadzane przez władze PRL i stan wojenny były ewidentnym
      pogwałceniem wszelkich praw obywateli. Ten pan uczestnicząc w procesach nie
      stał przecież po stronie obywateli, a pomimo zmiany systemu ktoś go za to
      jednak nagrodził. I tego nie potrafię zrozumieć.
    • millapilivilinna kaucz,kaucz,kaucz........... 23.12.04, 02:55
      W stanie wojennym prokurator Andrzej Kaucz wsadzał niewinnych ludzi do
      więzienia. Młoda pani prokurator wyleciała z pracy, bo odmówiła podpisania się
      pod protestem przeciwko odwołaniu Kaucza, gdy media przypomniały jego wyczyny.
      Prokurator Katarzyna Burzyńska nie pracuje dziś w prokuraturze. Nadal sporo
      czasu spędza w sądzie, tyle że w zupełnie innym charakterze. Od czterech lat
      walczy o powrót do pracy.
      Wszystko przez kilkunastozdaniowe pismo do ministra sprawiedliwości, pod którym
      nie zgodziła się podpisać. „My, jego podwładni...” – tak napisali o sobie w
      styczniu 1998 r. prokuratorzy i inni pracownicy wrocławskiej
      prokuratury. „Jego”, czyli prokuratora Andrzeja Kaucza, odwoływano właśnie z
      funkcji prokuratora wojewódzkiego, bo przeciwko obecności na eksponowanym
      stanowisku protestowali ci, których Kaucz w stanie wojennym wsadzał do
      więzienia.
      Wrocławscy prokuratorzy napisali: „Wyrażamy zaniepokojenie informacjami
      prasowymi o mającym nastąpić odwołaniu z funkcji prokuratora wojewódzkiego we
      Wrocławiu Andrzeja Kaucza (...) Pragniemy zdecydowanie odeprzeć pojawiający się
      zarzut jakichkolwiek prób zaangażowania politycznego prokuratora Kaucza. My,
      jego podwładni, wiemy to najlepiej”.
      Z pismem takiej treści w pokoju prokurator Katarzyny Burzyńskiej zjawiła się
      prok. Elżbieta Grocholska-Ostrejko, wiceszefowa Prokuratory Wrocław-Śródmieście.
      – Najpierw namawiała mnie do podpisu w miarę grzecznie. Tłumaczyła, że ma
      powody, by być Kauczowi wdzięczna. Potem powiedziała, że ważne jest, żeby pod
      listem były podpisy „całej załogi”, bo będzie on wysłany do mediów. Kiedy mimo
      to odmówiłam, przypomniała mi, że to ona jest tu przełożoną, a ja podwładną. W
      końcu usłyszałam coś w rodzaju stwierdzenia, że powinnam sobie zdawać sprawę,
      że prokurator Kaucz ma długie ręce – wspomina Burzyńska.
      Mimo tak rozbudowanej argumentacji szefowej Burzyńska odmówiła. List, wraz z
      informacją, że podpisała go „cała załoga” prokuratury, przeczytała w
      lokalnej „Gazecie Wyborczej”.
      – Nie podpisałam się pod petycją nie z powodów politycznych, tylko dlatego, że
      jestem prokuratorem i obowiązuje mnie moje przyrzeczenie. Jako prawnik nie mogę
      popierać prokuratora, który wielokrotnie naruszał prawo, w szczególności po 13
      grudnia 1981. Tym bardziej, że nieprawdziwe są twierdzenia pana Kaucza, iż
      tylko stosował obowiązujące w stanie wojennym przepisy. Oskarżał na podstawie
      przepisów stanu wojennego jeszcze przed ich wejściem w życie, czyli ewidentnie
      łamał prawo.
      Trochę o braku „politycznego zaangażowania”
      O „zaangażowaniu politycznym” Kaucza negowanym w 1998 r. przez „całą załogę”
      wrocławskiej prokuratury mieli okazję przekonać się m.in. pracownicy
      wrocławskiego Pafawagu, którzy po 13 grudnia 1981r. zorganizowali strajk.
      Huberta Hanusiaka, skazanego za zorganizowanie strajku, prokurator szantażował,
      że jeśli nie podpisze zeznań, to nie otrzyma zgody na widzenia z żoną.
      Absurdalnego aktu oskarżenia Kaucza nie chciał rozpatrzyć pierwszy wyznaczony
      skład sędziowski, więc wyznaczono drugi. Kaucz zażądał dla Hanusiaka sześciu
      lat więzienia oraz przepadku mienia. Sąd skazał go na trzy lata. Przepadku
      mienia nie orzekł, jednej wcześniej komornik na wszelki wypadek opieczętował
      domowe sprzęty działacza „Solidarności”.
      W więzieniu Hanusiak podupadł na zdrowiu, w końcu trafił do szpitala, gdzie
      przeszedł dwie operacje. W 1995 r. wykryto u niego raka. Zmarł w 1998 r.
      Kaucza zapamiętała też Barbara Labuda, obecnie pracująca w Kancelarii
      Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Prokurator oskarżał ją o „współpracę z
      obcymi wywiadami i zamach na interesy polityczne PRL”. Pretekstem były jej
      kontakty z Radiem Wolna Europa. Dla Władysława Frasyniuka, którego oskarżył o
      antypolską działalność, Kaucz zażądał 10 lat pozbawienia wolności. Sąd skazał
      go na sześć. Gdy Kaucz został w 1989 r. negatywnie zweryfikowany,
      wstawiennictwu Frasyniuka zawdzięczał możliwość dalszej pracy w prokuraturze.
      Ze względu na męża proponuję niedostateczny
      W 1980 r. Kaucza miał okazję poznać Jan Burzyński, przyszły mąż Katarzyny
      Burzyńskiej. Na aplikację prokuratorską trafił do grupy zwalczającej korupcję i
      afery gospodarcze. W grupie tej był prokurator Andrzej Kaucz.
      Do 13 grudnia grupa Kaucza, zwana „Brygadą tygrysa”, ścigała afery gospodarcze.
      Po 13 grudnia zajęła się oskarżaniem działaczy „Solidarności”. Burzyński, syn
      oficera AK, złożył rezygnację. Był jedynym wrocławskim prokuratorem, który
      podjął taką decyzję. Kaucz próbował nakłonić go do jej zmiany. Bezskutecznie.
      Kilka lat później los po raz kolejny zetknął Kaucza, już jako prokuratora
      wojewódzkiego, z rodziną Burzyńskich. W 1996 r. Katarzyna Burzyńska, wnuczka
      przedwojennego sędziego, postanowiła podjąć pracę w prokuraturze. Zdała egzamin
      na etatową aplikację prokuratorską, jednak nie została przyjęta. Jak
      stwierdziło kolegium prokuratorskie na czele z prokuratorem Andrzejem Kauczem,
      uzyskała zbyt słaby wynik na egzaminie pisemnym.
      • Gość: patience Re: kaucz,kaucz,kaucz........... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 03:06
        ano, zaczynasz docierac tam gdzie trzeba. Jedno zdanie z tego
        tekstu: 'weryfikowal sledztwo w sprawie Papaly'... Dolacz do tego,ze wczesniej
        Kaucza wyslal niejaki B. z ambasady USA w Polsce na szkolenie do USA w
        sprawie... przestepczosci zorganizowanej. Jako wybitnego prokuratora, bardzo
        wiarygodnego. Ten sam B. wylecial z owej ambasady jakis czas pozniej,
        podejrzewany o wspolprace z sowieckim wywiadem. Zostal w Polsce i robi interesy
        gospodarcze jako szanowany, ameryklanski biznesmen...

        Tak, mozna powiedziec, ze Kaucz dobrze wykonywal swoja prace. Tak samo jak
        Kieres z Niwienskim wykonuja. Dzieki czemu na przyklad przez te wszystkie lata
        wspolpraca IPN z Instytutem Gaucka = zero, mimo ze tam rozne ciekawe dokumenty
        sie znajduja o Polsce. Pierwsza osoba - i chyba jak dotad jedyna - ktora
        trafila do Instytutu z Polski i sie zajmowala czytaniem dokumentow o Polsce byl
        pewien... student z Wroclawia, ktory na wlasna reke zalatwil sobie stypendium 2
        lata temu. Nie polskie stypendium, zeby bylo jasne. Niemieckie.
        • millapilivilinna Re: kaucz,kaucz,kaucz........... 23.12.04, 03:12
          ja zawsze dobrze docieram, ale jak chce.
          tylko sie potem nie zdziw z kim gadasz.

          przepis na marionetke w ministerstwie s.
          zdecyduj gremialnie i wez
          1 Andrzej Kaucz
          zamieszaj,potrzasnij a ministrem zostanie..... Piwnik

          • Gość: patience Re: kaucz,kaucz,kaucz........... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 03:14
            1. ano
            2. ano
            3. co nie zmienia faktu, ze blizsze zajmowanie sie tym moze byc niezdrowe. nie
            polecam.
            • millapilivilinna Re: kaucz,kaucz,kaucz........... 23.12.04, 03:16
              Jak ustaliliśmy, Barbara Świątek jest bliską znajomą prokuratora Prokuratury
              Krajowej Andrzeja Kaucza. - Miałem okazję być na imieninach na których był też
              prokurator Kaucz i pani profesor Świątek. Są na ty, przyjaźnią się ze sobą -
              mówi jeden z profesorów Akademii Medycznej. Informację o zażyłości pomiędzy
              Barbarą Świątek i Kauczem potwierdzają dwa inne źródła na tej samej uczelni. -
              To fakt ogólnie znany, tajemnica poliszynela - mówią nasi rozmówcy.
              Prokuratora łączy wiele z uczelnią, której zakład według Świątek jest
              notorycznie obrażany. Kaucz jest mianowanym przez rektora AM wiceszefem Rady
              Społecznej uczelnianego Szpitala Klinicznego nr 1. Na czele tej rady stoi
              sekretarz generalny SLD poseł Marek Dyduch.
              W dziale wydawnictw Akademii Medycznej zatrudniona jest żona Andrzeja Kaucza,
              Małgorzata Kuniewska-Kaucz. Z kolei w Klinice Dermatologii, Wenerologii i
              Alergologii Akademii Medycznej pracuje szwagierka prokuratora, Barbara
              Kuniewska.
              Przypomnijmy, że prokurator Andrzej Kaucz oskarżał w procesach politycznych z
              lat 80., m.in. w procesie Barbary Labudy i Władysława Frasyniuka, wykazując się
              szczególną gorliwością w zwalczaniu opozycji demokratycznej.
              5 czerwca ubiegłego roku "GP" opublikowała artykuł "Prokurator krajowy na
              sponsorowanym", w którym opisaliśmy, jak Kaucz pozyskuje sponsorów dla
              Stowarzyszenia Promocji Tenisa, które wykładają spółki, którymi zainteresowana
              jest prokuratura - m. in. KGHM Polska Miedź.
              • Gość: patience Re: kaucz,kaucz,kaucz........... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 03:18
                hihi dobrze! Miedzsmile)))))) A co robila sweggo czasu Miedz? o czym sie
                plotkowalo?

                wink))))))))))))))))))
                • millapilivilinna płotki : 23.12.04, 03:37
                  czy masz m.in na mysli inwestycje w Kongo ? smile
                  utopila 10 mln zielonych?


                  www.nik.gov.pl/o_nik/rzecznik/przeglad/przeglad_200210.htm
                  • Gość: patience Re: płotki : IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 03:43
                    a, to tylko to co widac. Ale kierunek dobry.
                    • millapilivilinna Re: płotki : 23.12.04, 03:53
                      widzisz, w grudniu br zapowiedzieli,ze beda inwestowac tez w Peru......

                      a popatrz heh, w Lubinie sad oddalil wniosek NIK pamietasz?

                      czyzby przypadkowa zbieznosc miejscowosci ?ile zaoszczedzil sad?

                      Dożyliśmy ciekawych czasów. Nie dość, że związkowcy zostają prezesami wielkich
                      korporacji, to jeszcze okazują się milionerami. Nowy prezes KGHM Polska Miedź,
                      59-letni Wiktor Błądek, powiatowy radny SLD z Lubina, przyznał się, że
                      zaoszczędził 2,3 mln zł, 22 tys. dolarów i 10,8 tys. euro. Akcjonariusz KGHM
                      (1310 akcji) ma też dom wartości 300 tys. zł i działkę wartą kolejne 100 tys.
                      zł. Jednak największa pasja prezesa związkowca to luksusowe auta. Ma w czym
                      wybierać, bo w garażach trzyma audi A8 i dwa mercedesy. W 2002 r. (to ostatnie
                      dane) zarobił, bagatela, 1,123 mln zł. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie
                      to, że Błądek przez dwie kadencje reprezentował w radzie nadzorczej KGHM załogę
                      z rekomendacji Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Gdy
                      wybrano go na prezesa KGHM, oświadczył: "Nie powinno się sprzedawać kury, która
                      znosi złote jajka", mając na myśli prywatyzację spółki. Wiedział, co mówi.
                      • Gość: patience Re: płotki : IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 03:58
                        to sa pierdoly. szukaj w czasach przelomu i nieco wczesniej. Tam sa kokosy. Ale
                        lojalnie uprzedzam, ze madry czlowiek by nie szukal tylko uciekal. I to
                        kurcgalopkiem, hihi To teraz rozumiesz co nieco, nie? To zamknij dzioba i
                        czekaj na lepsze czasy. Dobranoc
                        • millapilivilinna Re: płotki : 23.12.04, 04:04
                          Interesujacy buissnesman smile
                          Ryja zamykam.Jem poza tym.
                          Czescsmile

                          UNITED STATES/RUSSIA
                          DAVID BOGATIN
                          In spite of a plea that he had worked for the CIA in Poland in the mid-1980s,
                          46-year-old Russian emigre David Bogatin was sentenced recently in Albany, New
                          York, to two and half to eight years in jail for fleeing prosecution......
                          • millapilivilinna Re: płotki : 23.12.04, 04:11
                            Zanim pojde :
                            Zayste ynteresuyace ze u tego mystera pracowaly
                            Wyesyo Kaczmarek smile
                            Grzegorz Wyeczerzak

                            Fayowy zestaw

                            Jesli yuz mowymy o zagadkach czy znasz hystorye systemu TUCAN? Yak nam
                            amerykanye daly ? A my dalysmy ruskym ? W podarkye? Nyedawno calkyem smile
                            Szeremyetiew and cooperators.
                            Jesli nie znasz to spyj spokoyniesmile

                            Tego nycka yuz nie ma.
              • millapilivilinna Re: kaucz,kaucz,kaucz........... 23.12.04, 03:26
                Bardzo niezdrowe, wiem.Przekonalam sie.
                co nie oznacza,ze nie odlozylam sobie pewnych spraw na zas.

                3maj kciuki na poczatku stycznia smile

                "Pan prokurator Andrzej Kaucz został pozytywnie zweryfikowany w 1990 r. W toku
                postępowania weryfikacyjnego stwierdzono, że nie dopuścił się czynów, które
                byłyby przeszkodą w wykonywaniu zawodu prokuratora w III RP.
                W szczególności, na stanowisko prokuratora Prokuratury Krajowej powołał pana
                Kaucza minister sprawiedliwości poprzedniego rządu - pan Stanisław Iwanicki"
    • millapilivilinna ^I^ 23.12.04, 02:59
      www.ojczyzna.pl/forum/read.php?f=3&i=14094&t=14094
      • Gość: faNtom I kto to mówi, czyli Nizieński... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 23:55
        Rżniesz głupa czy jesteś bystry inaczej ? Ni stąd ni zowąd przypie..łeś się
        do Nizińskiego i grzebiesz w jego życiorysie .
        Z jakiej okazji ? Tak z sufitu ?
        Czy po prostu chcesz bronić towarzysza Łysego tylko nie wiesz jak .



        Z jakiej okazji ?. Ano z tej właśnie :
        " ...Nizieński podniesionym głosem odparł: "W III RP sądy nie wydają wyroków
        politycznych, w przeciwieństwie do PRL".

        I kto to mówi?. Bogusław Nizieński PRL-owski sędzia od 1957
        r. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Czy ci ludzie nie mają za grosz wstydu ???. "

        Go..o mnie obchodzi Oleksy. Żygać mi się chce, kiedy czytam takie oto
        wypowiedzi, jak PRL-owskiego sedziego, ktory sklada takie łajdackie
        oświadczenia. Jeszcze raz mogę powiedzieć tylko jedno: I KTO TO MÓWI ???.








        • Gość: Palnick Józef z Oleksy nie kłamie w tej sprawie IP: *.stenaline.com 24.12.04, 01:13
          Doradzam wszystkim gorącym głowom z tego forum odrobinę dystansu.
          Józef Oleksy już raz został spotwarzony przez operetkowego puczystę
          Milczanowskiego, podał się do dymisji choć nie musiał a następnie został
          oczyszczony formalnie z zarzutów postawionych przez człowieka bez klasy i
          honoru. Milczanowski powinien być sądzony za próbę obalenia porządku
          konstytucyjnego (demokratycznego) i siedzieć w więzieniu. Chodzi wolny i jest
          notariuszem (sic!). Dziwię się forumowiczom, twierdzącym, że mają większe
          zaufanie do sądu niż do Oleksego.
          Teraz trafił na owładniętego paranoją szalonego staruszka, ślepego z
          nienawiści - Nizieńskiego. Współczuję Oleksemu. Wisi nad nim jakieś fatum. Ile
          razy podniesie się po skrytobójczym w zamierzeniu ataku, zbiera nowe razy.
          Według mnie to uczciwy, rozsądny człowiek którym powinien zając się wiktymolog
          a nie prokurator.
          Życzę mu wytrwałości i odradzam podawanie się do dymisji, choćby nie wiem jak
          głośno ujadała zgraja hien próbujących go teraz dobić. Ci ludzie są godni
          najwyższej pogardy.
          Oleksy powinien wyciągnąć wnioski ze swojej wcześniejszej, wywodzącej się ze
          szlachetnych pobudek dymisji z urzędu premiera. Gest ten został odebrany przez
          polityczne piranie jako pośrednie przyznanie się do winy.
          Pamiętajcie wszyscy, że krzywdzenie jakiegokolwiek człowieka, bez absolutnej
          pewności jego winy to nadzwyczajna podłość. Taka postawa nie przystoi ludziom
          kulturalnym, wychowanym w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego.
          • hrabinavonbube Re: Józef z Oleksy nie kłamie w tej sprawie 24.12.04, 01:20
            Palnick! Coz za speech!
            Ale wybacz pierniczysz na calego!
            • prezio7 Re: Józef z Oleksy nie kłamie w tej sprawie 24.12.04, 14:13
              Jeszcze nie wiem, czy łysy kłamie, czy też nie. Okaże się gdy się skończą
              przewidziane prawem procedury. Wiem natomiast z całą pewnością, że Milczanowski
              znalazł się tam gdzie powinien. Na politycznym śmietniku. Dziś żadne
              ugrupowanie nie kwapi się by reanimować tego politycznego trupa.
              • Gość: IrMa Re: Józef z Oleksy nie kłamie w tej sprawie IP: *.elartnet.pl / 62.233.208.* 25.12.04, 21:11
                Polityczny trup, który jadem obala rząd. Obecnie kosi szmal jako notariusz.
                Biada tym, którzy mu zaufają.
          • Gość: doradca łysy zawsze łże jak pies... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.12.04, 15:03
            ,,,Pamiętajcie wszyscy, że krzywdzenie jakiegokolwiek człowieka, bez absolutnej
            pewności jego winy to nadzwyczajna podłość. Taka postawa nie przystoi ludziom
            kulturalnym, wychowanym w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego.
            ,,,
            I kto to mówi????
          • Gość: aaa Józef z Oleksy jest kłamcą lustracyjnym IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.12.04, 23:10
            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            > Doradzam wszystkim gorącym głowom z tego forum odrobinę dystansu.
            > Józef Oleksy już raz został spotwarzony przez operetkowego puczystę
            > Milczanowskiego, podał się do dymisji choć nie musiał a następnie został
            > oczyszczony formalnie z zarzutów postawionych przez człowieka bez klasy i
            > honoru. Milczanowski powinien być sądzony za próbę obalenia porządku
            > konstytucyjnego (demokratycznego) i siedzieć w więzieniu. Chodzi wolny i jest
            > notariuszem (sic!). Dziwię się forumowiczom, twierdzącym, że mają większe
            > zaufanie do sądu niż do Oleksego.
            > Teraz trafił na owładniętego paranoją szalonego staruszka, ślepego z
            > nienawiści - Nizieńskiego. Współczuję Oleksemu. Wisi nad nim jakieś fatum.
            Ile
            > razy podniesie się po skrytobójczym w zamierzeniu ataku, zbiera nowe razy.
            > Według mnie to uczciwy, rozsądny człowiek którym powinien zając się
            wiktymolog
            > a nie prokurator.
            > Życzę mu wytrwałości i odradzam podawanie się do dymisji, choćby nie wiem jak
            > głośno ujadała zgraja hien próbujących go teraz dobić. Ci ludzie są godni
            > najwyższej pogardy.
            > Oleksy powinien wyciągnąć wnioski ze swojej wcześniejszej, wywodzącej się ze
            > szlachetnych pobudek dymisji z urzędu premiera. Gest ten został odebrany
            przez
            > polityczne piranie jako pośrednie przyznanie się do winy.
            > Pamiętajcie wszyscy, że krzywdzenie jakiegokolwiek człowieka, bez absolutnej
            > pewności jego winy to nadzwyczajna podłość. Taka postawa nie przystoi ludziom
            > kulturalnym, wychowanym w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego.


            Co tu mają do tego gorące czy zimne głowy . Wszystkie sądy zgodnie potwierdziły
            że Oleksy jest kłamcą lustracyjnym i twoja sympatia nie ma tu nic do rzeczy .
            Przewodniczący sądu na ostatnim posiedzeniu pół godziny odczytywał grzeszki
            Oleksego . I to tylko te odtajnione . Gdyby mógł odczytać wszystkie , zajełoby
            to mu prawdopodobnie ze dwie godziny . Wśród tych odtajnionych były te
            najbardziej obrzydliwe dotyczące werbowania swoich rówieśników - studentów
            i donoszenie na nich . Oleksy temu NIE ZAPRZECZA , tylko interpretuje to po
            swojemu . Puknij się w swój pusty łeb towarzyszu i poradź swojemu idolowi by
            kolejny raz udał się na Jasną Górę i pomodlił o zmiłownie boskie , bo na rozum
            za późno . Polityka deprawuje . W przypadku Oleksego polityka doprowadziła do
            zatracenia instynktu samozachowawczego . Ten osobnik tonie i w swoim
            bezgranicznym zadufaniu ciągnie swoich towarzyszy na dno . Wielu z nich po
            zorientowaniu się co wyprawiał w młodości , wycofuje swoje poparcie . Inni ,
            tak jak ty chcą z łysym iść na dno.
            Jak ginąć to z trzaskiem powiadają . Gratuluję idola i radzę zapamiętać
            dzisiejszy dzień , niedługo dowiesz się o swoim pupilu rzeczy niesłychane .
            Nie omieszkam przypominieć ci o tym . Bez satysfakcji , bo wydaje się że wstyd
            i honor jest dla ciebie pustym dźwiękiem .

            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2461536.html
            • Gość: faNtom I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 01:12
              Szanowny "aaa". Przypominam Ci treść wątku : " I kto to mówi , czyli
              Nizieński...... ". Mało mnie obchodzi osoba Oleksego. Jesli jest winien to na
              pohybel mu. Jesli jednak jest niewinny, a póki co tak jest, to trzeba go
              zostawic w spokoju. Już raz ten człowiek został doświadczony kłamliwym
              oskarżeniem. Twierdzisz : " Wszystkie sądy zgodnie potwierdziły że Oleksy jest
              kłamcą lustracyjnym ". I to jest właśnie kłamstwo. Sąd drugiej instancji
              uchylił poprzedni wyrok i zwrócił sprawe do ponownego rozpatrzenia. Jest to
              więc ewidentne kłamstwo z twojej strony. Wracając do Nizieńskiego. Ten gostek
              całym swoim PRL-owskim zyciem zawodowym udowodnił fakt, że afirmował przez te
              lata komunizm w PRL. Od etatu sedziego powiatowego, aż po sędziego Sądu
              Najwyższego. Mówi Ci to coś ???. Nie spotkałem się z tym, że sadzał do
              więzienia dysydentów, tak jak usiłował to robić PRL-owski prokurator Wasserman,
              ale sam fakt uczestnictwa w PRL-owski wymiarze "sprawiedliwości", i to przez 32
              lata, mogę zostawić jedynie bez komentarza.Natura obdarzyła Cie pewnie w szare
              komórki, tak więc zmuś je do odrobiny myślenia.
              • Gość: faNtom Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 19:18
                Pan Nizieński złożył informację, z której wynika,że ok. 600 zajmująch obecne
                stanowiska publiczne to byli tajni współpracownicy / TW /.

                "Bogusław Nizieński dodał, że chodzi o osoby, które złożyły oświadczenia
                lustracyjne zaprzeczające współpracy z SB i innymi tajnymi służbami.
                Rzecznik nie chciał jednak wymienić żadnych funkcji ani nazwisk. Powiedział, że
                dokumentacja tych osób prawdopodobnie już nie istnieje."

                Można zadać w związku z tymi "rewaelacjami" spytac Pana Sędziego : TO CO PAN
                ROBIŁ PRZEZ TE LATA I ZA CO BRAŁ PAŃSTWOWE PIENIĄDZE ???.
                Kolejne pytanie : I kto to mówi Panie Nizieński ???

                info.onet.pl/1029811,11,item.html
    • Gość: angol Re: I kto to mówi , czyli Nizieński...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 01:02
      Nie wszyscy kretynku, jak ty, byli sługusami.

      Napisal to jeden gosc.Nie wiem i nie interesuje mnie kto.Rzecz w tym,ze tego
      rodzaju epitety pisza najczesciej ludzie,ktorzy mnie kojarza sie z poprzednim
      systemem.Ludzie ktorym brakowalo argumentu i wtedy albo musieli zakrzyczec,albo
      sponiewierac kogos.Ludzie,ktorzy chca dyskutowac.Mowic o
      demokracji,wolnosci,ale nie maja o niej wiekszego pojecia.Z demokracja mamy do
      czynienia nie wtedy kidy wiekszosc moze zakrzyczec mniejszosc,tylko wowczas gdy
      wiekszosc jest w stanie dac i zagwarantowac podstawowe prawa kazdemu
      czlowiekowi.Ktos kto tego nie pojmuje,niech zastanowi sie co pisze i co chce
      napisac.Dziekuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka