Dodaj do ulubionych

Dom publiczny w Auschwitz

IP: 207.44.180.* 27.01.05, 21:58
www.pbs.org/auschwitz/about/transcripts_4.html

Józef Paczynski, Polish Political Prisoner, Auschwitz: "And so, in 1943 I and many others were living in Block 24A. The block elder came in and said: 'We're moving out because there's going to be a brothel here.' We all started laughing."

But it wasn't a joke. It was bizarre - but true. Block 24 just beside the main gate of Auschwitz was to become a brothel. And the decision to make it happen had come from the very top of the SS. Heinrich Himmler had been considering for some time how to provide incentives to prisoners within the concentration camp system. He'd written to Otto Pohl of the SS Economic Division:

"I consider it necessary to provide in the most liberal way hard working prisoners with women in brothels."

These instructions were passed onto commandants like Höss in a directive from Pohl in 1943. The idea wasn't for every prisoner to use the brothel - certainly not the Jews, but for vouchers for the brothel to be issued only to those prisoners whom the Nazis considered of special value. Prisoners like Ryszard Dacko, a member of the Auschwitz fire brigade.

Ryszard Dacko?Polish Political Prisoner, Auschwitz: "If I wanted to get a voucher, I had to sort things out with an SS-man. And they only gave vouchers to healthy prisoners, they wouldn't give them to prisoners who were on their last legs. Prisoners who worked as cooks for the SS, as hairdressers for the SS?the special prisoners got those vouchers. I got 2 vouchers."

Little is known about the women who were forced to work in the brothel - this whole subject is one many prefer not to talk about. But it's believed they were selected from non-Jewish prisoners already in the camp. They were given these rooms on the first floor of Block 24 where prisoners who had the necessary vouchers visited them.

Ryszard Dacko: "I wanted to cuddle up to her as much as I could, because it was three and a half years since I'd been arrested, three and a half years without a woman."

In the brutalized atmosphere of Auschwitz, prisoners like Ryszard Dacko found it hard to have sympathy for the women who worked in the brothel.

Ryszard Dacko: "The girls were treated very well, they had good food, they went for walks. They just had to carry out the work that was required of them."
Obserwuj wątek
    • Gość: . Z Grzesiuka IP: 207.44.180.* 27.01.05, 22:06
      W US TV powiedzieli, że kobiety były zmuszane, ale to nieprawda.
      Grzesiuk pisze w "Pięć lat Kacetu":

      "Pewnego dnia w niedzielę ruch na placu apelowym w pobliżu bramy. Na placu gra orkiestra obozowa złożona z więźniów, a blokowi i kapowie z całego obozu - wypasione byki - z radością rozrywają kamienie placu apelowego, walą oskardami, wożą taczkami. Co jest? - W obozie buduje się puf, dom publiczny dla więźniów.
      Wybudowali, sprowadzono prostytutki. Dziesięć sztuk - 8 Niemek, l Czeszka i l Polka. Wesoło było. Pierwszy raz, od kiedy zostałem zamknięty, zobaczyłem tak z bliska kobiety. Spacerowały po trawnikach wzdłuż drutów ogrodzenia pod ?opieką? esesmana. Nie wolno było rozmawiać z nimi. Zgrupowaliśmy się tylko w przejściach między barakami i przyglądaliśmy się im w milczeniu. Fajne babki, elegancko ubrane, ufryzowane i... wyżarte. Podobno ochotniczki z obozu koncentracyjnego z Ravensbruck. Przypuszczam, że zawodowe prostytutki. Za bardzo były rozwydrzone jak na kobiety, które zgłosiły się, żeby ratować życie. Tak przynajmniej o sobie opowiadała Polka - z Warszawy - że głód, że karna kompania, że dwa razy próby samobójstwa, że wreszcie mieli ją wykończyć - i ogłoszenie ochotniczego poboru do domów publicznych w męskich obozach koncentracyjnych. Za dobrze na to wyglądała.
      Wszystkim nam dawały one jedną radość. Klęły i wymyślały przez okna esesmanom. Przydzieloną miały dla siebie specjalną esesmankę. Podlegały władzom obozu w Ravensbruck i naszym nie wolno było ich karać. Były u nas w obozie rok i za ?złe zachowanie? wysłano je z powrotem do obozu. Przysłano drugą taką samą partię i w takim samym składzie i te były prawie do końca - aż do zlikwidowania tego przybytku miłości.
      Każda z nich miała swojego przyjaciela, który gdy szedł do pufu, starał się do niej dostać. Dostawały one specjalne wyżywienie z kuchni - lepsze jak SS - a gdy wolno było przysyłać paczki, to już absztyfikanty starali się, by im niczego nie brakowało. Klawe baby - od jednych brały, innym rozdawały. Druga Polka - utleniona blondynka z Poznania - nie udawała ofiary, była to wyszkolona prostytutka.
      Do puf u chodzili też muzułmani. Zapłacił taki jedną markę - pieniędzmi obozowymi - wpuścili go, a jakże. Dama pytała go już w swojej kabinie:
      - Co chcesz?... Czy chleba?
      - Chleba - mówił muzułman.
      Wtedy ona szła do swego pomieszczenia mieszkalnego i przynosiła mu sporo chleba, dołożyła nieraz kilka papierosów i rozstawali się, oboje zadowoleni.
      Kto chciał iść do pufu, musiał zapisać się u pisarza blokowego i wzywano w miarę zapisów kolejno, blokami. Czyli że nie wtedy, kiedy miał chęć, a wtedy, gdy na niego wypadło. Dostawał wtedy kartkę i wieczorem - gwizdek i zawołanie: ?Kto do pufu - zbiórka!? Ustawiono, obliczono, wprowadzono do środka. Tam urzędowały zawsze dwie, które miały dyżur w poczekalni - na zmianę. Tego dnia te dwie nie przyjmowały gości. Tak mi opowiadano - bo sam nigdy tam nie byłem. Prócz nich dyżurował oficer SS, który przydzielał kabiny. W każdych drzwiach były wizjerki, przez które esesman mógł podglądać, ?co tam się robi?. W kabinie wolno było przebywać pewien określony czas - nie wiem ile, 10 czy 15 minut... i wysiadka. W pierwszym okresie zabroniono tam chodzić Hiszpanom i Rosjanom. Później na indeksie byli tylko Rosjanie. Ponieważ ?zakochani? nie mogli zbyt często tam chodzić, powstał nowy proceder zarabiania na życie. Chłopaki zapisywali się - a gdy już dostawali kartę wstępu, sprzedawali bilet potrzebującemu za pewną ilość jedzenia. W pierwszym okresie było mało amatorów. Niemców było mało, Czechów jeszcze mniej, Hiszpanom i Rosjanom nie wolno było, a Polacy zbojkotowali - nie chcieli chodzić. Później chodzili - kapowie i niektórzy arystokraci, ale koledzy przeważnie podśmiewali się z nich. Ci, którzy się ?kochali?, to przeważnie Niemcy, a Polacy to znów prawie sami dranie. Kółeczko nosił w kieszeni fotografię żony i dzieci, a ku..e nosił produkty, które mu przysyłała żona. Następnie chodził Ott i może jeszcze zaledwie kilku.
      ...
      Gdy na początku puf nie miał wielkiego powodzenia, blokowi sami wyznaczali ludzi - na oko, według wyglądu. W związku z tym wynikła jednej niedzieli zabawna historia. Blokowy 4 bloku wyznaczył do pufu młodego chłopaka lat 19, Edwarda D. z Poznania. Wysoki, przystojny chłopaczek - ładnie ubrany. Był na czyimś ?utrzymaniu?.
      - Kiedy ja nie mam pieniędzy - bronił się D.
      - To ja ci dam markę - mówi blokowy - i dał mu. Ten znów mówi, że kamieniarze będą pracowali w niedzielę, to on będzie zmęczony.
      - To nie pójdziesz do pracy.
      I nie poszedł. Ale kartkę sprzedał pupilkowi blokowego innego bloku i dostał za nią chleb.
      ...
      Ja zapisałem się jeden raz, ale nie dla siebie. W roku 1944 pracując w tunelach miałem przyjaciela Rosjanina - Ośkę K. z Pskowa. Jednego wieczoru przyszedł do mnie mówiąc, że na naszym bloku zapisują do pufu.
      - To zapisz się - mówię.
      - Nie mogę, Ruskim nie wolno."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka