Dodaj do ulubionych

mam ciekawa robote

23.02.05, 09:03
... dla forumowych pacjentow i innach nadpobudliwcow z nadmiarem wolnego
czasu i biegloscia poslugiwania sie archiwum. byl sobie walensa na
F.wiadomosci zaraz go tam napadlo stado kanalii rydzykowych i lzylo
[nostromo, galba, siedem etc] ale bylyi tyz rozni tacy euforyczni forumowycze
gratulacje - skladali, mysia robili, matkie z klapy calowali. problem w tym
ze ony nygdy na forumach zadnych tutaj nie bylyi.
[wczesniej]
5040
Obserwuj wątek
    • qwardian Re: mam ciekawa robote 23.02.05, 09:11
      To samo na forum kraj. Z chwilą pojawienia się wątków wysłanych tam z pierwszej
      strony portalu, ukazało się tam dziesiątki nowych ników. Wszystkie z pochwałami
      niezbyt spontanicznymi. Więc Wałęsa poczuł się bardzo lubiany i zaczął gadać
      więcej bzdur niż poprzednio. Zaatakował wczoraj Walentynowicz, a dzisiaj B.
      Gocłowskiego. Na łeb mu uderzyło.
      • antyk52 Re: mam ciekawa robote 23.02.05, 09:45
        > Na łeb mu uderzyło.

        No z 15 lat już będzie...
    • hymen Tylko tu pan prezydent może liczyć na prawdę. 23.02.05, 09:57
      Ale tu nie wejdzie, gdyż na niej mu nie zależy.
      • antyk52 Pan prezydent jedyne na co powinien liczyć 23.02.05, 10:00
        To solidną opiekę psychologa a najlepiej psychiatry.
        • 7em i lagodne obejscie sie z nim przez panią 23.02.05, 10:25
          historię
          5040
          • krystian71 Re: i lagodne obejscie sie z nim przez panią 23.02.05, 10:58
            pan prezydent wczoraj na FS obiecywal dobre stosunki z narodem amerykanskim.
            Po swojej elekcji.Przysiagl to nam slowami-Tak mi dopomoz Bog!
            Znaczy,na Pana Boga TEZ liczy
            • abprall Re: i lagodne obejscie sie z nim przez panią 23.02.05, 11:10
              lesiobelkocik jest polit-out, wierzgajac chce zdobyc elektorat, ta smutna
              benitokabotynska postac smie jeszcze grac , co potwierdza intel-ulomnosc
              mutantow nadwislanskich, ale narod to lubi ....
              • hasz0 Walentynowicz przeszkadzała i robiła wiele zła 23.02.05, 11:30
                Wałęsie - ujawniając czyje paluszki poruszały
                pacynką wałęsającą się od własnego "za" do własnego "i przeciw".

                Taka dyspozycyjność absolutna.

                Pamiętne:

                EWG-Bis czyli nowe RWPG zamiast wejścia do EWG ( jak chciał obalony
                przez "niego" rząd Jana Olszewskiego).

                NATO-Bis czyli nowy Układ Warszawski zamiast NATO.(też cel Olszewskiego)
                I pozostawienie Wojska Okupacyjnych ZSRR jako spółek cywilnych na terenach baz
                wojskowych. (to przepełniło szalę i wywołało "nocną zmianę" rządu Olszewskiego.
                Pamietacie autora "Akwarium", byłego agenta KGB, azylanta w Anglii i jego
                wystąpienie-ostrzeżenie TVP po północy przed taka formą baz, stricte
                wywiadowczo-dywersyjnych,
                podczas półtajnej wizyty w Polsce, gdy rząd zaprosił a ministerstwo spraw
                zagranicznych oznajmiło, że jest "persona non grata".

              • drf Apokaliptyczny cień Lecha Wałęsy...Anna W. 23.02.05, 11:46
                Szanowni Państwo
                Zamieszczam ten wywiad, gdyż zauważyłem, że jest raczej mało znany. Zamieszczony
                był w Naszej Polsce.Apokaliptyczny cień Lecha Wałęsy...
                Z Anną Walentynowicz rozmawia Zbigniew K. Rogowski
                - Pani nazwisko pojawiało się i pojawia częściej w zachodnich analizach
                współczesnej polityki polskiej niż we własnym kraju. Jest Pani bez wątpienia
                jedną z najważniejszych postaci w naszej nowożytnej historii. Fakt ten
                sankcjonuje obiegowe stwierdzenie, że "w stoczni gdańskiej wszystko zaczęło się
                od Anny Walentynowicz...". Owszem, utrwalono Panią w dokumentacji filmowej,
                pojawiła się Pani w sztuce "Relacje", w której na scenie warszawskiego Teatru
                Małego wcieliła się w Pani postać znana aktora Zofia Kucówna. Bywała Pani
                przyjmowana przez szefów rządów, w Holandii ogłoszono Panią Kobietą Roku, a w
                amerykańskim mieście Buffalo ośrodkowi dla uchodźców politycznych władze
                municypalne nadały Pani imię.
                W Polsce Pani solidarnościowy mit jest mocno tuszowany, w najlepszym razie
                sytuuje się Panią na drugim planie. A przecież była Pani także sygnatariuszką
                sierpniowych porozumień. I czy przestało mieć większe znaczenie to, że swoje
                zapasy z komunistycznym reżimem okupiła Pani 19-miesię-cznym więzieniem? Czym
                Pani tłumaczy owo wymazywanie Pani z historii współczesnej Polski?
                - Jest to m.in. wynik działań służb specjalnych, no i samego Lecha Wałęsy.
                Wspomniał Pan o uhonorowaniu mnie w Holandii tytułem Kobiety Roku. Niemało czasu
                minęło, nim się o tym dowiedziałam. Ale nawet wiedząc o tym wyróżnieniu, nie
                mogłabym wyjechać po odbiór dyplomu, gdyż nie wypuszczono by mnie z kraju, a
                nawet z Gdańska! Stanowiła o tym uchwała nr 33 władz Regionu, podjęta na
                prezydium I zjazdu "Solidarności", który odbył się 1 września 1981 roku.
                - Wyrugowano Panią z szeregów "Solidarności"...
                - Zostałam usunięta karnie jako niegodnie reprezentująca Związek. W podtekście -
                za przeciwsta-wianie się Wałęsie. Postanowiono się mnie pozbyć z ruchu
                solidarnościowego, gdyż byłam niepo-korna, nieprzekupna, bezkompromisowa. I
                uważałam, że z rządem komunistycznym należy roz-mawiać z pozycji siły. Taką
                charakterystykę mej osoby mogłam niedawno znaleźć w dokumentach, do których
                dotarł Instytut Pamięci Narodowej. Dlatego podejmowały przeciw mnie działania
                m.in. służby specjalne.
                Życie Anny Walentynowicz zagrożone...
                - Dziś wiemy, że zagrożone było Pani życie...
                - Tak. Potwierdzają to dokumenty IPN. Zaplanowano otrucie mnie środkiem o nazwę
                furosemidum, silnie odwadniającym, który podany samodzielnie wywołuje zawał i
                jest nie do wykrycia, bo orga-nizm wydala go w ciągu kilku godzin. Miano mi go
                podsunąć z jedzeniem, gdy będę nocować w jednym z domów w Radomiu, do którego
                pojechałam na posiedzenie zarządu tamtejszego Regionu. Opatrzność nade mną
                czuwała, gdyż niemal w ostatniej chwili postanowiłam nie noco-wać, lecz powrócić
                do Gdańska. Zadanie pozbawienia mnie życia przygotowywał niejaki Szczepa-nek z
                MO w Radomiu, a wykonawcą miała być radomianka, pracownica zarządu Regionu,
                sympatyk... KOR-u.
                - Owo zagrożenie zostało wyśledzone w dokumentach IPN, ale czy Pani sama miała
                świadomość, że może paść ofiarą politycznego zabójstwa?
                - Owszem. Było tak, kiedy przed sierpniem 1980 roku bezpieka zaproponowała mi
                współpracę, a ja oczywiście odmówiłam. Wtedy usłyszałam, iż może się zdarzyć
                nieszczęśliwy wypadek... Odparłam, iż wiem, że SB zamordowała krakowskiego
                studenta Pyjasa, pozorując to wypadkiem. Lecz moja śmierć nie przysporzy wam
                korzyści. Chodzicie za mną, ale za wami chodzą inni, więc może nie byłoby wam
                łatwo mnie zabić. I to był koniec jakichkolwiek tego rodzaju propozycji ze
                strony ubecji.
                - Czy na tych przypadkach zakończyło się owo zagrożenie Pani życia?
                - Ono mnie właściwie nie opuszczało, gdyż miałam świadomość roli tak zwanych
                "nieznanych sprawców". Ale wspomnę jeszcze o jednej sytuacji, w której miano
                chętkę wyprawienia mnie na tamten świat, i to przez snajpera. Miało do tego
                dojść podczas strajku w Stoczni Gdańskiej w 1970 roku, kiedy to nasz zakład
                otoczyły czołgi. Dowództwo garnizonu ogłosiło wtedy w koszarach alarm,
                obwieszczając żołnierzom, że mają wyruszyć w kierunku Gdańska, do którego
                podążają Niemcy... Gdy usłyszałam tę piramidalną bzdurę, przemówiłam do
                robotników stoczni. Na moje wystąpienie zareagował przybyły tam wiceminister
                bezpieki Franciszek Szlachcic. Widząc moje wystąpienie, zapytał stojącego obok
                pułkownika Rypalskiego, czy ma dobrych snajperów. Gdy ten przytaknął, Szlachcic
                powiedział: - Zdejmijcie ją! Świadek tej sceny, gen. Antos, stanowczo odmówił.
                Nawiasem mówiąc, sprawa tego alarmu wywołanego rzekomym ruszeniem Niemców na
                Gdańsk znalazła swoje echo w toczącym się procesie Jaruzelskiego.
                - Była Pani obecna na czerwcowym pogrzebie Ryszarda Kuklińskiego. Kim był dla
                Pani Pułkownik?
                - Tak jak dla milionów Polaków - wielką postacią. Brakuje mi słów, by wyrazić,
                co czuję, gdy myślę o jego samotnej, heroicznej walce. Postawił na jedną kartę
                życie swoje i swojej rodziny. Uratował Polskę! Pokonał sowieckie Imperium Zła.
                Polska nie stała się polem atomowego kataklizmu!
                - Lech Wałęsa jako prezydent uznał Pułkownika za zdrajcę, więc odrzucił wniosek
                o rehabilitację i ułaskawienie, co musiało cieszyć Jaruzelskiego. Czy nie sądzi
                Pani, że Lech Wałęsa powinien złożyć spóźniony hołd Ryszardowi Kuklińskiemu?
                - Oczywiście, że powinien! Z drugiej strony uważam, iż nie należy o to zabiegać
                również dlatego, że on się na to nie zdobędzie. Znam Wałęsę od podszewki.

                ..............................................................

                A jednak okazała się Pani wobec Lecha Wałęsy lojalna, bo kiedy była Pani
                osadzona w obozie dla internowanych w Gołdapi w 1982 roku i SB podrzuciła Pani
                dokumenty kompromitujące Wałęsę, Pani je zniszczyła, mimo iż nie przestała Pani
                go obwiniać o zdradę ideałów Sierpnia. Co się znajdowało w tych dokumentach?
                - Były to 4 strony maszynopisu, w których ujawniono Wałęsę jako współpracownika
                SB o pseudonimie "Bolek", za co otrzymywał pieniądze. Esbecy chcieli, żebym to
                rozgłosiła, a - w myśl ich intencji - oni mnie wtedy skompromitują jako
                występującą przeciw Wałęsie. Spaliłam ten esbecki maszynopis wspólnie z aktorką
                Haliną Mikołajską, a resztki wrzuciłyśmy do muszli klozetowej. Sprawa "Bolka" i
                tak wyszła na jaw, co odnotowano także w archiwach partii, konkretnie jako
                przedmiot rozmowy towarzysza Ullmana z kierownikiem wydziału bezpieczeństwa i
                organów państwowych KC PZPR towarzyszem Atlasem. Wynikało z tego dokumentu, że
                Lech Wałęsa został zwerbowany przez SB jako tajny współpracownik 29 grudnia 1970
                roku przez inspektora KWMO w Olsztynie kapitana Graczyka...
                Nie skok Wałęsy, lecz desant od morza...
                - Wygaszanie strajku w obronie Pani owego sierpniowego dnia według głoszonej
                przez Panią opinii było dla Wałęsy zadaniem zleconym. Czy tak?
                - Zgadza się. Później dowiedziałam się, że całą rzecz zaaranżował kontradmirał
                Janczyszyn! Wałęsa został przywieziony z całą dyskrecją motorówką Marynarki
                Wojennej. A więc nie dostał się do stoczni przez rzekomą dziurę w płocie czy też
                przez jego przesadzenie!
                - Tymczasem do dzisiaj funkcjonuje mit o tym płocie między pierwszą a drugą
                bramą stoczni.
                - W stosownym czasie sprawdziłam ten teren. Tam nie było ani płotu, ani dziury,
                bowiem na wolnej przestrzeni znajduje się budynek Ubezpieczalni i baza PKS.
                - Skąd ta pewność, że to Janczyszyn zaaranżował przerzucenie Wałęsy do stoczni?
                - Tak się złożyło, że w dwudziestą rocznicę Sierpnia u księdza prałata Henryka
                Jankowskiego spotkałam byłego pierwszego sekretarza PZPR i przewodniczącego
                Wojewódzkiej Rady Narodowej Tadeusza Fiszbacha, który w pewnej chwili podszedł i
                powiedział: - Muszę się przywitać z bohaterką Sierpnia. Kiedy wspominaliśmy w
                obecności księdza Jankowskiego tamte wydarzenia, przypomniałam, jak to w 1980
                roku przyjechałam do Fiszbacha w nocy z prośbą, by cofnął zakaz odprawiania Mszy
                świętej. Po czym zasugerowałam: - Skoro już jesteśmy myślą przy tamtych
                • drf APOKALIPSA 23.02.05, 11:52
                  www.ojczyzna.pl/forum/read.php?f=3&i=14215&t=14215
                  wladza to narkotyk ...
                  • hasz0 ____Mariannie Rokicie - psychiatrze Radia Maryja__ 23.02.05, 13:29
                    że w dwudziestą rocznicę Sierpnia u księdza prałata Henryka Jankowskiego
                    spotkałam byłego pierwszego sekretarza PZPR i przewodniczącego Wojewódzkiej
                    Rady Narodowej Tadeusza Fiszbacha, który w pewnej chwili podszedł i
                    powiedział: - Muszę się przywitać z bohaterką Sierpnia. Kiedy wspominaliśmy w
                    obecności księdza Jankowskiego tamte wydarzenia, przypomniałam, jak to w 1980
                    roku przyjechałam do Fiszbacha w nocy z prośbą, by cofnął zakaz odprawiania
                    Mszy świętej. Po czym zasugerowałam: - Skoro już jesteśmy myślą przy tamtych
                    dniach, to najwyższy czas na obalenie owej obiegowej historyjki o przeskoczeniu
                    przez Wałęsę płotu, gdyż to kłamstwo na zawsze urośnie do legendy. Przecież
                    Lecha przywieziono motorówką na polecenie admirała Piotra Kołodziejczyka... Na
                    to Fiszbach: - Nie na polecenie admirała Kołodziejczyka, a na polecenie
                    kontradmirała Janczyszyna! Wtedy zwróciłam się do księdza Jankowskiego: -
                    Słyszysz, kapłanie? To trzeba sprostować! Do dzisiaj nikt tego nie sprostował.
                    Mit żyje więc nadal swoim życiem...
                    - ... nawet utrwalony tabliczką w miejscu publicznym.
                    - Właśnie. Przed salą BHP w stoczni ustawiono fragment jakiegoś płotu z owąż
                    tabliczką, na której zwiedzający mogą przeczytać, że nikomu nieznany elektryk
                    Lech Wałęsa przeskoczył przez płot i obalił komunizm... Powiedziałam obecnemu
                    prezydentowi Gdańska Adamowiczowi, że któregoś dnia obalę ten "zabytek".
                    - Proszę powiedzieć, kiedy Lech Wałęsa obrósł w pychę, stał się zarozumiały,
                    arogancki?
                    - On niemal "od zawsze" był taki. Teraz rzecz ma się jeszcze gorzej, bo
                    uwierzył w swój geniusz. Te jego ciągłe "ja", "ja", "ja"...
                    - Jak Pani odbierała politykę Lecha Wałęsy, który jak tylko potrafił
                    wspierał "lewą nogę"?
                    - Jak najgorzej! Przecież to doprowadziło między innymi do obalenia rządu Jana
                    Olszewskiego - notabene z takim wnioskiem wystąpił puszący się dziś Jan Rokita -
                    a wcześniej umożliwiło desygnowanie na premiera Tadeusza Mazowieckiego,
                    inicjatora nieszczęsnej "grubej kreski". W efekcie nie doszło do lustracji i
                    dekomunizacji. A esbecy, ubecy, kaci Polaków żyją dziś wolni i są często ludźmi
                    zamożnymi, bo swobodnie włączyli się w biznes i koligacje z gangsterami.
                    - Czy podtrzymuje Pani pogląd, że przy "okrągłym stole" zaprzepaszczono szansę
                    na prawdziwą niepodległość Polski wskutek konformistycznego stanowiska Lecha
                    Wałęsy?
                    - On taką postawę przyjął wcześniej. Przez całe szesnaście miesięcy po
                    powołaniu "Solidarności" dogadywał się z komunistycznym establishmentem! Był
                    taki dłuższy czas, kiedy Wałęsa raz w tygodniu jeździł do Warszawy, o czym w
                    zarządzie Regionu nie wiedzieliśmy. O tym fakcie dowiedziałam się jakoś dopiero
                    po wydarzeniach w Bydgoszczy, kiedy to pobito działacza "Solidarności".
                    Przycisnęłam go wtedy do muru, wiedząc już o wypadach do Warszawy. Zapytałam
                    stanowczym głosem: - Po co wczoraj byłeś w Warszawie?
                    - Proszę wybaczyć tę dygresję: była Pani z Wałęsą po imieniu?
                    - Mówiłam do niego per ty, on do mnie per pani. Byłam od niego czternaście lat
                    starsza, no i może ten przywilej kobiety. Wracam do postawionego Wałęsie
                    pytania - po co był w Warszawie, i o czym rozmawiał z premierem Rakowskim?
                    Odpowiedział wymijająco i chciał wyjść. On stosował szkołę Kuronia: Jak ci
                    stawiają trudne pytania, to wyjdź, trzaskając drzwiami! Znając ten obyczaj,
                    zastąpiłam mu drogę i lekko wepchnęłam do pomieszczenia. Huknęłam: - Siadaj!
                    Oczekuję odpowiedzi. Inni mnie poparli. Wtedy usiadł i powiedział: - Tak, byłem
                    wczoraj w Warszawie na rozmowie z Rakowskim. I premier oświadczył, że
                    realizacja porozumień sierpniowych będzie uzależniona od tego, kto zasiądzie we
                    władzach "Solidarności". No cóż, Wałęsa kupczył nami cały czas. Nawiasem: na
                    posiedzeniu "Solidarności" z komisją rządową Andrzej Gwiazda widział, jak
                    Wałęsa przekazywał pod stołem karteczki z uwagami i takie same odbierał. Nigdy
                    się nie dowiedzieliśmy, jaka była ich treść. Pełna konspiracja!
                    - Przy "okrągłym stole" zabrakło tych przedstawicieli
                    sierpniowej "Solidarności", którzy podobnie jak Pani byli w opozycji do Wałęsy.
                    Pani tam nie zaproszono, gdyż była Pani już pozbawiona mandatu członka
                    prezydium, członka Związku w ogóle. Czy tak?
                    - Tak. Od lipca 1981 roku uznano mnie za prywatną osobę. Więc jak mogłabym się
                    znaleźć w Magdalence? Ale i tak nigdy bym tam nie pojechała. Tam doszło do
                    zdrady! Zresztą Magdalenka to było zwykłe hasło wywoławcze. Spotykano się w
                    leśniczówce w Wilanowie, w Pałacu Namiestnikowskim i w innych miejscach.
                    Kiszczak serwował mnóstwo alkoholi, były bankiety, rozmiękczał delegatów.
                    Esbecy kręcili potajemnie film, by mieć na nich haka. Nie dotrzymacie
                    zobowiązań, pokażemy taśmę publicznie i ludzie się do was dobiorą.
                    Wariackie papiery dla Anny Walentynowicz
                    - W PRL-u przypisywano pani chorobę psychiczną, by zmusić panią do
                    współpracy...
                    • qwardian Re: ____Mariannie Rokicie - psychiatrze Radia Mar 24.02.05, 10:37
                      Proszę się odwalić od mojej młodszej siostry.
    • krystian71 czy tak pisze polityk-nawet jak ma racje??? 23.02.05, 12:30

      List Lecha Wałęsy do Radia Maryja











      e-mail 23-02-2005, ostatnia aktualizacja 22-02-2005 20:15



      Wczorajsza Wasza audycja z tymi wielkimi umysłami była jeszcze bardziej
      kretyńska jak wcześniejsze. Szkoda mi Was, ale jeśli myślicie, że to mnie
      zniechęci do Waszego nawrócenia, to się mylicie. SB to już na mnie wypróbowało
      i efekt znacie. Z Wami może być tylko podobnie.

      Modlę się za Waszą głupotę z nadzieją.


      -------------------------------------------------
      jak mnie juz nuuudzi ten temat zydowski
      • drf Modlę się za Waszą głupotę z nadzieją....? 23.02.05, 12:49
        no wlasnie ...jak to jest z tematem modlitwy...?

        NADZIEJA MATKA GLUPOTY ?
        • krystian71 Glupota L.W. 23.02.05, 13:11
          polega na tym , ze facet stracil zupelnie poczucie rzeczywistosci.
          I zrozumienie realiow dzisiejszego swiata.
          Cos , co bylo mozliwe jeszcze w 92-95r , erze przed powszechna internetyzacja w
          Polsce , dzis to tylko pobozne zyczenie.

          -Sluchacze Radia Maryja,cokolwiek by o nich mowic-to potezny elektorat.
          -Ci , z komuszych PGR-owskich czasow,zawsze przeciwni Walesie,bo im podstawy
          egzystencji odebral i zawsze wlasnie JEGO beda o to winic.
          -I jeszcze trzecia grupa,jego wiernych wyznawcow i fanow, ktorych zdradzil
          kopiac w pysk lewa nozka.

          cale to towarzystwo , chetniej by zjadlo kartke wyborcza razem z urna niz na
          Walese zaglosowalo
          • 7em Re: Glupota L.W. 23.02.05, 13:23
            krystian71 napisała:

            > polega na tym , ze facet stracil zupelnie poczucie rzeczywistosci.
            > I zrozumienie realiow dzisiejszego swiata.
            > Cos , co bylo mozliwe jeszcze w 92-95r , erze przed powszechna internetyzacja
            w
            >
            > Polsce , dzis to tylko pobozne zyczenie.

            a lechu ponoc taki internata wielgi. nie pojal ze kazde klamstewko dzieki sieci
            wyjdzie. jeszcze 12 lat temu mozna bylo udawac ze cos nie istnieje gdy
            gadzinowki o tym nie napisaly.
            5040
          • hasz0 Glupota?? Czy dyspozycyjność Bolka? L.W. 23.02.05, 13:43
            > polega na tym , ze facet stracil zupelnie poczucie rzeczywistosci.
            #
            Nic nie stracił!
            Walentynowicz z Gwiazdą zostali odsunięci by zrobic miejsce dla agenta Bolka.
            A zarobił nie tylko milion $ i Nobla.

            > I zrozumienie realiow dzisiejszego swiata.
            #: To Ty ich nie rozumiesz. On rozumie bo je zna. Wiesz coś o "nocnej zmianie"
            o treści rozmów z Rakowskim, depesz dyplomatycznych do Moskwy, poleceń które
            chce zataić zamykając usta Gwieżdzie i Walentynowicz.

            > Cos , co bylo mozliwe jeszcze w 92-95r , erze przed powszechna internetyzacja
            w > > Polsce , dzis to tylko pobozne zyczenie.

            #:Czyżby Internet gwarantował wiarygodność i masowy przekaz?

            > -Sluchacze Radia Maryja,cokolwiek by o nich mowic-to potezny elektorat.
            > -Ci , z komuszych PGR-owskich czasow,zawsze przeciwni Walesie,bo im podstawy
            > egzystencji odebral i zawsze wlasnie JEGO beda o to winic.
            > -I jeszcze trzecia grupa,jego wiernych wyznawcow i fanow, ktorych zdradzil
            > kopiac w pysk lewa nozka.

            #:
            "Ci , z komuszych PGR-owskich czasow,zawsze przeciwni Walesie,bo im podstawy
            > egzystencji odebral" - to nie przypadkiem
            Kwaśniewski, Miller, Jaskiernia, Cimoszewicz, Oleksy, Janik, Urban?

            > cale to towarzystwo , chetniej by zjadlo kartke wyborcza razem z urna niz na
            > Walese zaglosowalo
            #:
            A Ty? Jakie masz kryteria?
            • andrzejg Czytałes chyba? 23.02.05, 14:00
              www.ojczyzna.pl/forum/read.php?f=3&i=14215&t=14215
              - A jednak okazała się Pani wobec Lecha Wałęsy lojalna, bo kiedy była Pani osadzona w obozie dla internowanych w Gołdapi w 1982
              roku i SB podrzuciła Pani dokumenty kompromitujące Wałęsę, Pani je zniszczyła, mimo iż nie przestała Pani go obwiniać o zdradę
              ideałów Sierpnia. Co się znajdowało w tych dokumentach?
              - Były to 4 strony maszynopisu, w których ujawniono Wałęsę jako współpracownika SB o pseudonimie "Bolek", za co otrzymywał
              pieniądze. Esbecy chcieli, żebym to rozgłosiła, a - w myśl ich intencji - oni mnie wtedy skompromitują jako występującą przeciw
              Wałęsie.

              Skoro już jesteśmy myślą przy tamtych dniach, to najwyższy czas na obalenie owej obiegowej historyjki o przeskoczeniu przez
              Wałęsę płotu, gdyż to kłamstwo na zawsze urośnie do legendy. Przecież Lecha przywieziono motorówką na polecenie admirała Piotra
              Kołodziejczyka... Na to Fiszbach: - Nie na polecenie admirała Kołodziejczyka, a na polecenie kontradmirała Janczyszyna!


              ___________________________________________________________________________

              Interesuje mnie Twoje zdanie Haszu na temat wiary Walentynowicz w słowo SBeka i komucha.Powyższy opis wydarzeń w równym stopniu może świadczyć o prowokacji ,jak i rzeczywistej współpracy LW z SB.Jednak Walentynowicz wierzy SBekom i oskarża Wałęse o współpracę.Równoczśnie troche wcześniej w tym wywiadzie stwierdza,że zabijali (Pyjasa) i jej samej grozili śmiercią.Czyli zdawała sobie sprawę ,że byli zdolni do wszystkiego.

              A.
              • 7em moge ja? 23.02.05, 14:14
                dla mnie malo istotne jest czy Bolek byl kiedys ubekiem. wazne sa jego czyny.
                lepper tez strasznie antyeseldowski a wiadomo przeciez z kim ramie w ramie
                glosowal.
                5040
                • karlin To prawda 23.02.05, 14:27
                  7em napisał:

                  > dla mnie malo istotne jest czy Bolek byl kiedys ubekiem. wazne sa jego czyny.
                  ------------------------------------------------------------------------

                  Ten człowiek, jak mało kto w historii Polski miał szansę zmyć z siebie to, w co
                  się ubabrał lub wyplatać się z tego, w czym tkwił (tkwi?).

                  Nie dorósł.
                  • 7em Re: To prawda 23.02.05, 14:33
                    wczesniej walesa nie interesowalem sie wcale. musialem troche przezyc poznac
                    slimaka, realnych wspolpracownikow i znajomych by wyodrebnic ten patologiczny
                    zmutowany typ czlowieka. 0 honoru, atak wsciekłego dzika w przypadku
                    jakiejkolwiek krytyki, kłamliwosc, obłuda, odwracanie kota ogonem,
                    koniunturalnosc. dlaczego esbecji z taka latwoscia udawalo sie pozyskiwac
                    pewnych "ludzi" a innych musieli do zimnej rzeki wrzucac?

                    5040
                    • karlin Re: To prawda 23.02.05, 14:56
                      Zimna rzeka wynikała z kalkulacji. I była wyjątkiem.

                      Taką mam nadzieję.

                      W przeciwnym razie wszystkie nasze nadzieje leżą już na dnie rzeki.
                      • biedronka24 Ustalmy cos 23.02.05, 21:14
                        dlaczego pisujecie tutaj?!
                        O ile sie nie myle to pokroju i przekroju p. szanownego Nadredaktora to nie za
                        bardzo pasuje wink.
                        Wiec czemu?
                        Przepraszam za te ciekawosc i prostolinijnosc sformulowania ale poniewaz
                        podzielam wiele pogladow nie za bardzo rozumiem motywacja pisania na tym forum.
                        • hymen Re: Ustalmy cos 24.02.05, 08:27
                          biedronka24 napisała:

                          > dlaczego pisujecie tutaj?!
                          > O ile sie nie myle to pokroju i przekroju p. szanownego Nadredaktora to nie za
                          > bardzo pasuje wink.
                          > Wiec czemu?
                          > Przepraszam za te ciekawosc i prostolinijnosc sformulowania ale poniewaz
                          > podzielam wiele pogladow nie za bardzo rozumiem motywacja pisania na tym
                          forum.

                          To proste, tak mnie się zdaje. Najłatwiej pisać tam, gdzie wszyscy piszą
                          podobnie. Wtedy można liczyć na uznanie i poklask. Tu piszą ci, którzy lubią
                          wchodzić do jaskini lwa smile.
                          • andrzejg Re: Ustalmy cos 24.02.05, 08:34
                            > To proste, tak mnie się zdaje. Najłatwiej pisać tam, gdzie wszyscy piszą
                            > podobnie. Wtedy można liczyć na uznanie i poklask. Tu piszą ci, którzy lubią
                            > wchodzić do jaskini lwa smile.
                            >

                            Tylko ,że lwem jest siódemka , a nie Michnik

                            A.
                            • hymen Re: Ustalmy cos 24.02.05, 08:45
                              andrzejg napisał:

                              > > To proste, tak mnie się zdaje. Najłatwiej pisać tam, gdzie wszyscy piszą
                              > > podobnie. Wtedy można liczyć na uznanie i poklask. Tu piszą ci, którzy lu
                              > bią
                              > > wchodzić do jaskini lwa smile.
                              > >
                              >
                              > Tylko ,że lwem jest siódemka , a nie Michnik

                              W tym wątku. Michnik, jeśli lew, to jedynie taki emerytowany z cyrku. Prawdziwy
                              zwierzak, to GW.
                • andrzejg Re: moge ja? 23.02.05, 19:50
                  7em napisał:

                  > dla mnie malo istotne jest czy Bolek byl kiedys ubekiem. wazne sa jego czyny.
                  > lepper tez strasznie antyeseldowski a wiadomo przeciez z kim ramie w ramie
                  > glosowal.
                  > 5040

                  To rozumiem.Rozliczać można z tego co uczynił,a ubectwa nikt mu jeszcze nie
                  udowodnił.

                  A.
                  • krystian71 Re: moge ja? 24.02.05, 10:36
                    o ubectwo oskarzaja go inni , majac zapewne dojscie do lepszych dowodow.
                    JA , widzac jego dzialalnosc, moge oskarzyc go "jedynie" o dzialanie na
                    niekorzysc niepodleglosci Polski.Tej szeroko rozumianej.
                    • 7em Re: moge ja? 24.02.05, 10:57
                      krystian71 napisała:

                      > niekorzysc niepodleglosci Polski.Tej szeroko rozumianej.

                      Wczoraj sobie czytam Papierowe Wydanie Wyborowej a tam: [cytuje z
                      pamieci] "przychodzi trzech ubekow do przelozonego Lecha a lechu
                      przelozonemu 'oni nie maja pomyslu na polske to ja z nimi nie bede rozmawial'"

                      bo prosze jaki przebysk geniuszu u oderawanego od taczki i lopaty. predzej bym
                      uwierzyl gdyby powiedzial "nie bede z nimi gadal bo bede prezydentem za 20 lat"

                      5040
            • krystian71 Re: Glupota?? Czy dyspozycyjność Bolka? L.W. 23.02.05, 14:21
              brakiem poczucia rzeczywistosci nazywam fakt,ze Walesa rozpoczyna wlasnie nowa
              prezydencka kampanie wyborcza z soba w charakterze elekta.
              co zarobil wczesniej, komu jakie swinstwo zrobil wczesniej i czy byl czy nie
              byl agentem wczesniej - nie ma w tym punkcie nic do rzeczy.
              Walesa zablokowal lustracje w 92 za cene obalenia rzadu O.
              To jeszcze o niczym nie swiadczylo,jego rechot na nocnym posiedzeniu Sejmu
              mozna by wziac za dobra monete,gdyby nie cala dalsza dzialalnosc tego
              pana,ktora w ladna mozaike sie ulozyla i kazda czesc do siebie pasowala.
              --------------------------
              nie wazne co ja wiem,wazne co dociera dzieki internetowi i RM do uszu
              spoleczenstwa.Ktos,kto chce komus zamknac usta,daje wyrazne sygnaly.
              Tak sobie tlumaczyc mozna ten nagly atak na RM i Walentynowicz.
              ----------------------------
              internet nie gwarantuje wiarygodnosci,gwatantuje natomiast masowy przekaz,
              ----------------------------
              > #:
              > "Ci , z komuszych PGR-owskich czasow,zawsze przeciwni Walesie,bo im podstawy
              > > egzystencji odebral" - to nie przypadkiem
              > Kwaśniewski, Miller, Jaskiernia, Cimoszewicz, Oleksy, Janik, Urban?
              >
              nie udawaj ,ze nie wieszo co chodzi.Tych , ktorych tu wumieniles,to tylko 7
              glosow w glosowaniu powszechnym.PGR-owski mowiac w przenoscni elektorat,to ci ,
              ktorzy najwiecej na przemianach stracili, ci przez ciebie wymienieni -najwiecej
              zyskali.
              Powszechne zatrudnienie,wczasy i cebule ze ZZ.Ci zawsze beda oskarzac Walese,
              bo on w ich oczach i Solidarnosc sa winni ich nedzy.
              ------------------------

              > #:
              > A Ty? Jakie masz kryteria?

              nie wiem o jakie kryteria pytasz.Jesli,jak sie moge domyslec chodzi ci o to w
              jakiej grupie sie sytuuje wsrod tego negatywnego elektoratu-bo , ze nie jestem
              jego fanem to chyba widac-moge odpowiedziec krotko-w tej trzeciej.

              • hasz0 Do Krystiana i nie tylko. 23.02.05, 14:41
                Krystian - pardon.
                Ja tez w tej trzeciej.
                Pozdrawiam.

                Andrzeju.

                Ja naprawdę nie wiem czy kpisz. Ona go znała na wylot. Gwiazda też.
                Walentynowicz nie zmieniła zdania. On ja chciał przekupic teką ministra.
                Poczytaj sobie artykuły a nawet ksiązki o Wałęsie pisane przez innych bliskich
                współpracowników m. in. Jacka Kurskiego. Młody był i ideowy wtedy, nie trawił
                zakłamania. Weź innych z okresu kamapanii prezydenckiej Tyminskiego i
                Mazowieckiego. Dziesiątki autorów i setki artykułów o Wałęsie i jego dziwnej
                uległości wobec służb Kiszczaka wbrew całemu narodowi. Dlaczego nigdy nie
                zauważasz tego sabotażu NATO-bis, Ukł.W-wskiego-bis, pozostawienia wojsk
                okupanta, wojny z prawą nogą, obrony lewej, aktywnemu "porzuceniu" własnych
                haseł kampanii prezydenckiej - lustracji i siekierki na grubą kreskę broniącej
                komuchów? A sprowadzasz do naiwności Walentynowicz?
                To Ona nie była naiwna ale własnie wiekszośc - takich jak my.
                z tamtego okresu
                Spłycasz sprawę jakby to dotyczyło okoliczności znanych tylko im obojgu a nie
                historii najnowszej niemałego narodu.
                Sprawa jest oczywista dla wszystkich z wyjątkiem Ciebie.

                • andrzejg Re: Do Krystiana i nie tylko. 23.02.05, 18:58
                  hasz0 napisał:

                  > Sprawa jest oczywista dla wszystkich z wyjątkiem Ciebie.
                  >
                  >

                  Haszu.
                  Dlaczego przypisujesz mi chęć kpin.Daleki jestem od tego.
                  Pytanie skierowałem do Ciebie,bo wiem że masz zasadniczo różne od ogólnego,
                  lecz wykrystalizowane zdanie.Nie kpię z nikogo.

                  Zadziwia mnie jedynie łatwość wiary nawet największemu wrogowi,gdy jest to
                  na rękę.Jaki jest Wałęsa to wiem.Te ciągłe jego 'ja,ja, i ja'.Zapatrzenie w
                  siebie.W tym wywiadzie Walentynowicz też daje świadectwo jego cesze pychy
                  przedstawiając scenę z wizyty u Papieża.Jednak podejrzenia o współpracę są
                  tylko podejrzeniami,a nie dowodem.Nawet obserwując jego działalność na scenie
                  politycznej możemy jedynie podejrzewać.Przecież SBecja chciała skłócić
                  środowisko Solidarności.Jak znam zycie,to najlepszą metodą jest zasianie
                  nieufności,pokazanie jakiś papierów wskazujących na nieuczciwość drugiego.

                  Nie chodzi mi o ocenę działalności Wałęsy,ale o łatwość przyjęcia podejrzenia o
                  agenturalność.Rozumiem zachowanie Wałęsy nawet w czasie afery z teczkami
                  Maciarewicza.Załóżmy,że Wałęsa nie był agentem,a następnie powiedz mi jak ma
                  się zachować człowiek ,gdy ktoś wyciąga spreparowane papiery jako atut w
                  rozgrywce politycznej?

                  A.
                  • qwardian Re: Do Krystiana i nie tylko. 23.02.05, 20:17
                    One nie były spreparowane. Ich geneza sięga wczesnych lat siedemdziesiątych,
                    kiedy na sugestię, że agent Bolek zostanie prezydentem z szaleństwem
                    graniczyłoby. Więc potrzeby preparowania nie było. Faktem jest, że większość
                    grubo wypchanych teczek Bolka już nie ma, zostały usunięte. Raporty Bolka będą
                    jednak na pewno w teczkach osób pokrzywdzonych i dlatego ta wojna na teczki. To
                    dotyczy agenta "Alka" Kwaśniewskiego, czy jednego z większych agentów Geremka,
                    którego teczkę też wspaniałomyślnie usunięto.
                    • alfalfa Re: Do Krystiana i nie tylko. 24.02.05, 01:16
                      Powstaje wrażenie, że najbardziej przesrane będą mieli ci których
                      teczki "zaginęły" a którzy w tzw. opozycji byli. Co da otworzenie teczek?
                      Zawsze pozostanie argument "zaginięcia" i zabawa będzie się toczyć dalej. Tylko
                      czas, czas załatwi sprawę definitywnie.
                      A.
                      • d.nutka1 Re: Do Krystiana i nie tylko. 24.02.05, 08:32
                        alfalfa napisał:

                        > Powstaje wrażenie, że najbardziej przesrane będą mieli ci których
                        > teczki "zaginęły" a którzy w tzw. opozycji byli. Co da otworzenie teczek?
                        > Zawsze pozostanie argument "zaginięcia" i zabawa będzie się toczyć dalej.
                        Tylko
                        >
                        > czas, czas załatwi sprawę definitywnie.
                        > A.

                        to nie problem
                        przynajmniej aż tak wielki problem
                        przecież mamy jeszcze "na żywo" w pamięci ostatnie 15 lat, kto co robił i...kto
                        co mówił, i...kto u kogo i kiedy siedział na kanapie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka