Gość: siedem
IP: 213.216.66.*
09.12.02, 13:42
tutaj będzie o twoim filomichnikiźmie w postaci cytatu z L. Tyrmanda z przed
48 lat [kurde jak ta historia się kołem toczy, no nie?]
"Jak oni to robia, na przyklad taki Jan Parandowski? Przez 9 lat nie napisal
ani nie powiedzial niczego, co mogloby rzucic nan cien sprzedajnosci, chocby
kompromisu, a nie martwi sie z czego zyc (...) Maria Dabrowska to pani madra
i szlachetna, a jednak nie wymknela sie malutkim koneksyjkom, co nie jest
plama moralna (...) Nastepnym jest Jerzy Hryniewiecki, architekt, profesor,
szydzacy otwarcie z socrealizmu a zarabiajacy krocie i ciagle reprezentujacy
komunistyczna Polske za granica, kochaja go marksisci i niemarksisci."
L.Tyrmand, "Dziennik 1954", str. 262
to by bylo na tyle o prawdziwych prawicowcach sortu Balcerowicza czy tam o
opozycjonistach ala Michnik
i na deser off topic
O gosciach na zjezdzie partii: "Argentynka wdala sie z Grekiem w dialog
ozywiony mnostwem gestow, w jezyku, co do ktorego doktor nie mial juz zadnych
watpliwosci: w ruchliwych dzielnicach kupieckich przedwojennych polskich
miast nikt nigdy nie twierdzil, ze jest to jezyk grecki. (...)
Przedstawiciele Hondurasu, Portugalii i Jemenu zdaja sie wszyscy pochodzic ze
Zloczowa i jest w tym jakas logika: absolwent komunizmu z ulicy Smoczej czy
Gesiej lepiej zalatwi, co trzeba, niz autentyczne peon czy muzulmanin; inna
inteligencja, inne przystosowanie, zrozumiala psychika, wyprobowana
fachowosc."
L.Tyrmand, "Dziennik 1954", str. 311
5040