Dodaj do ulubionych

NAGRANIE OLEKSEGO

30.04.03, 17:32
Czy ktoś z was wie gdzie można znaleźć tekst rozmowy Oleksego i Olejnik (a
może mp3?), o którym piszą w ostatnim numerze "Newsweeka"? Ponoć Oleksy
po "zejściu z anteny" miał krytykować Millera. Na stronach
internetowych "Newsweeka" brak niestety tego tekstu... pozdro
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: NAGRANIE OLEKSEGO 30.04.03, 17:34
      pjarecki napisał:

      > Czy ktoś z was wie gdzie można znaleźć tekst rozmowy Oleksego i Olejnik (a
      > może mp3?), o którym piszą w ostatnim numerze "Newsweeka"? Ponoć Oleksy
      > po "zejściu z anteny" miał krytykować Millera. Na stronach
      > internetowych "Newsweeka" brak niestety tego tekstu... pozdro


      Nie wiem gdzie jest mp3 ale na forum Kraj znajdziesz caly tekst w watku "Co
      Oleksy naprawde sadzi o Millerze" (autor ola_wawa).
      • pjarecki Re: NAGRANIE OLEKSEGO 30.04.03, 17:50
        Kataryno.kataryno bardzo serdecznie dziękuję i zamiatam kapeluszem smile

        wklejam tekst To rozmowa prywatna Moniki Olejnik i JóZEFA Oleksego, która
        miała miejsce
        już po rozmowie oficjalnej w radio Zet. Artykuł z TRybuny i rozmowa z
        Oleksym i Olejnik po tym fakcie.




        Oleksy poza mikrofonem

        22 kwietnia br. Józef Oleksy był gościem Moniki Olejnik w porannej audycji
        Radia Zet. Rozmowa się skończyła, pani redaktor i pan premier gawędzili
        swobodnie, a nagranie trwało. Potem jakimś trafem znalazło się w Internecie.
        Fragmenty opublikował tygodnik "Newsweek". My dajemy całość.

        (kończy się rozmowa w "Gościu Radia Zet")

        Józef Oleksy: Kiedyś panią zabiję! Ja, albo ktoś. Jak pani mnie pyta, czy
        premier powinien odejść? Pewnie już jest zdenerwowany i rzuca popielniczką w
        gabinecie (śmiech Moniki Olejnik). I będzie dużo trudniejsze.

        Monik Olejnik: I nie odejdzie?

        J.O.: Oczywiście, że nie. On wytracił przede wszystkim decyzyjność. To jest
        moje największe rozczarowanie co do Leszka, że przestał być decyzyjny. On
        się na wszystko zgadza, milczy, nie podejmuje, nie jest żadną instancją
        odwoławczą. Jest dramatem, jeśli lider partii rządzącej nie jest instancją
        odwoławczą przy tylu aferalnych sprawach, które się dzieją w partii, nie ma
        sensu mu czegokolwiek mówić, bo on wysłuchuje, patrzy w przestrzeń i idzie
        dalej. Więc jeżeli lider...

        M.O.: Nie jest arbitrem...

        J.O.: Nie jest arbitrem, a za nim całe kierownictwo, to ścisłe. Jest siedmiu
        wiceprzewodniczących. I oni tak samo jak on, bo oni z niego czerpią
        przykład, mają rączki do tyłu. Może pani referować jakie afery, jakie złe
        obyczaje, jakie złe zachowanie... Dopiero jak gazety wybuchną, nadyma się
        kierownictwo i każe pryncypialnie wyrzucać. To jest chore, choroba, dlatego
        że reagować mają na co dzień a nie na okoliczność...

        M.O.: On ma 16 procent. To jest jakiś dramat!

        J.O.: Zapewniam panią, że on jest głęboko przekonany, że jest manipulacja.
        Że to jest manipulacja wynikami i lada moment mu skoczy.

        M.O.: A ja mam przeczucie, że mu nie skoczy...

        J.O.: Ja też, ja też...

        M.O.: Doszło już do takiego dna...

        J.O.: Ludzie... Nastąpi przekroczenie masy krytycznej. Dokładnie. Ludzie się
        oswoją, będzie następna faza, poza tą. Tak będzie...

        M.O: Dalej już nie może być...

        J.O.: Nie może być gorzej. Jego zwycięstwem może być jego charakter: twardy,
        bezwzględny, po którym spływa wszystko. Ja mu zazdroszczę. To trzeba umieć.

        M.O.: Wie pan, co się dzieje? Dzwoni do mnie Wagner i mówi: pani redaktor
        oglądałem pani wywiad z Bartoszewskim, fantastyczny, ale musiała pani mówić
        o tym, że Millerowi spada? No po co pani o tym bez przerwy mówi.

        J.O.: Niesamowite!

        M.O.: Jak ja nie będę mówiła, to nikt nie będzie wiedział, tak?

        J.O.: (śmiech) Niesamowite.

        M.O.: Ja tak mówię dla żartu, a...

        J.O.: Ale oni tam śledzą każde zdanie, które ja wypowiem, a które nie jest
        chwalebne, jest natychmiast, znajduje oddźwięk w kąśliwych komentarzach u
        kolegów. Czyli oni to wszystko śledzą! I to jest takie chorobliwe.

        M.O.: Wspólne nasze śniadania (w Radiu Zet - przyp. red.) to podobno ich
        dobijają...

        J.O.: Ach! To dla mnie jest nawet hierarchia, kto jest na odstrzał, kto jest
        wróg. Wedle zdań wypowiadanych. A to jest dobre, bo przydaje audycji renomy.
        (rozmowa cichnie, słychać muzykę)

        * * *




        Powiedzieli "TRYBUNIE"

        Awaria? Nie daję wiary
        Jak Pan to odebrał? - zapytaliśmy Józefa Oleksego.
        - Negatywnie, uważam, że to jest coś nieprzyzwoitego. Radio tłumaczy to
        awarią techniczną, czemu nie mogę dać wiary do końca. To zły sygnał, jeśli
        chodzi o zachowania dziennikarskie i zachowania mediów. To precedens,
        żałuję, że mnie dotknął. Mówiony język jest zawsze inny niż pisany. Nie
        umiem znaleźć żadnego wytłumaczenia tego przypadku poza krytyczną oceną
        takiego dziennikarskiego zachowania stacji radiowej. Myślę, że wielu
        polityków powinno sobie zadać pytanie, na ile czują się zagrożeni, gdyby
        takie praktyki miały się rozprzestrzeniać w mediach.
        W żaden sposób nie zdawałem sobie sprawy, że jestem nagrywany, zresztą nic
        sensacyjnego się tam nie działo. Nie chodzi o treść rozmowy, chodzi o sam
        fakt nagrania bez mojej wiedzy i puszczenia w Internet. Intencje mogą być tu
        przeróżne. Nie chcę ich interpretować. Przykro mi też, że przy okazji
        przykrość została wyrządzona samemu premierowi. Nie było takiej intencji z
        mojej strony.


        To nie ja...
        Czy po Michniku jest już taki zwyczaj, że się wszystko nagrywa pod stołem -
        zapytaliśmy Monikę Olejnik.
        - Nie miałam z tym nic wspólnego. Nie wiedziałam, że ta rozmowa jest
        nagrywana, tak jak Józef Oleksy nie wiedział. To był błąd systemu. Coś
        takiego wydarzyło się po raz pierwszy. Nie mam zwyczaju, że nagrywam
        polityków przed lub po rozmowie. Nie nagrywam pod stołem. Bardzo wiele
        rzeczy mi mówią, ale ja jestem etyczną dziennikarką i tego nie wykorzystuję.
        Myślałam, że dostanę zawału serca, jak Józef Oleksy mi powiedział, że coś
        takiego się stało, bo od niego się o tym dowiedziałam. Nie mogłam uwierzyć,
        że coś takiego może się wydarzyć. (JRZ)


        Zawiódł system
        Jak mogło do tego dojść? - zapytaliśmy Pawła Kociołka, rzecznika prasowego
        Radia Zet:
        - Sprawa wygląda bardzo prosto. Zawiódł system, który mamy w radiu.
        Normalnie jest tak, że kiedy zaczyna się wywiad, system automatycznie włącza
        nagrywanie. W momencie, kiedy wywiad się kończy, system wyłącza nagrywanie i
        przerzuca nagrany materiał do Internetu, gdzie on potem "wisi" na naszej
        stronie internetowej. Tym razem system zawiódł i wyłączył nagrywanie właśnie
        o te kilka minut później, które potem stały się powszechnie znane dzięki
        Internetowi.
        Gdyby ta rozmowa dotyczyła np. łowienia ryb, wszystko byłoby jasne, a system
        zawiódł akurat przy takiej ciekawej sprawie...
        - To jest nauczka, tym bardziej dla nas dotkliwa, że to stało w takiej
        sytuacji. Rozumiem, co pan sugeruje. Nie, już na początku wykluczyliśmy
        absolutnie działanie osób postronnych, albo umyślne działanie kogokolwiek z
        firmy. Nie było możliwości, aby ktokolwiek mógł spowodować taką sytuację.
        (JRZ)




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka