Dodaj do ulubionych

Stalinizm, hitleryzm, buszyzm.....

IP: 195.94.196.* 16.06.03, 16:00
Zestawienie zbrodniczych reżimów, które miały wiele wspólnego (róznice
mniejsze niż sądzą ich zwolennicy). Podstawowa cecha wspólna to odwoływanie
się do motłochu, granie emocjami pospólstwa i rzekome spełnianie woli ludu,
uprzednio totalnie ogłupionego.
Obserwuj wątek
    • podolski Re: Stalinizm, hitleryzm, buszyzm..... 16.06.03, 16:40
      Niestety, masz sporo racji, ale tak to już jest na tym pięknym swiecie, że
      trzeba zapanować nad tłumem i kierować jego zachowaniem.
      • Gość: Alex A mówi się że Polacy rządzą w swoim IP: 195.94.196.* 16.06.03, 16:46
        pięknym kraju, szkoda tylko że jest ich tylko kilkudziesięciu.
    • Gość: funkyzyte Re: Stalinizm, hitleryzm, buszyzm..... IP: *.nyc.rr.com 16.06.03, 18:25
      Alex co to jest buszyzm?
      Pozwole sobie zwrocic uwage, ze brak jest analogii.
      I w ZSRR i w III-ciej Rzeszy mielismy do czynienia z dyktatorami, gdzie
      parlament spelnial role stempla do zatwierdzania woli wodza.
      Przejawy oporu karano stralem w glowe albo zsylka na biale niedzwiedzie.
      Nie bylo tez wolnej prasy. Jak to sie ma do amerykanskiej rzeczywistosci?

      Ubolewam nad potakiwaczami w rodzaju podolskiego. Czy juz wszyscy przestali
      myslec? Jest jedna rzecza nie zgadzac sie z polityka USA, ale upatrywanie
      analogii tam gdzie ich nie ma jest wrecz smieszne.
      No a podolski zgadza sie tez pewnie z biciem dzwonow, upalami i
      stanem wody na Bugu we Wlodawie.

      • Gość: cs137 ==> Funky IP: *.client.attbi.com 16.06.03, 19:26
        Drogi Funky,

        Zapewne przekonałeś się o tym samym, co ja
    • Gość: Gość portalu: Gość portalu: lucyna.blog.pl lucyna.blog.pl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.03, 18:27
      lucyna.blog.pl lucyna.blog.pl
      • Gość: wikul Stalinizm , hitleryzm , aleksizm !!! IP: *.acn.waw.pl 16.06.03, 20:59
        Antyamerykańscy frustraci komentujący sytuację polityczną , stosują starą
        zasadę socjalistów: "Nie patrzeć za siebie!"

        Niezmiernie pouczające były dla autora felietonów zmieniające się z tygodnia
        na tydzień, a nawet z dnia na dzień, komentarze na temat wojny w Iraku i jej
        następstw. Wynikało to przede wszystkim z czytelności celów przyświecających
        piszącym. Właściwie już przed przeczytaniem tekstu, znając jego autora,
        wiadomo było, jaki będzie ton i konkluzje artykułu. Oczywiście, nikt nie był w
        stanie przebić wypowiedzi Sajeda al-Sahafa, irackiego ministra informacji.
        Poza światem arabskim, w którym kwitł podobny surrealizm w ocenie
        rzeczywistości, przemawiali "eksperci": politycy, wojskowi, korespondenci
        wojenni. Tyle że z eksperta często wyłaził stronniczy frustrat, którego
        komentarze odzwierciedlały w mniejszym stopniu fachową wiedzę, a w większym
        słabo skrywane pragnienia, by Amerykanom się nie udało.

        Marzenia frustratów
        Media chętnie posługiwały się rosyjskimi "ekspertami", często tymi samymi,
        którzy wcześniej przepowiadali USA klęskę w Afganistanie. Sami nigdy nie
        osiągnęli tam sukcesu, więc w duchu szczerze życzyli klęski byłym konkurentom.
        To, że Amerykanie szybko i z minimalnymi stratami opanowali sytuację na
        Środkowym Wschodzie, było źródłem niemałej frustracji dla Rosjan (zwłaszcza
        oficerów) marzących o odzyskaniu imperialnej pozycji. Z Irakiem było podobnie,
        tyle że zapas skumulowanej frustracji większy, a więc i życzenia Amerykanom
        klęski gorętsze!
        A tu, psiakość, Amerykanie pruli na Bagdad jak gdyby nigdy nic. Trzeba było
        zatem jakoś to wytłumaczyć: że będą mieli problemy, bo pozostawili nie rozbite
        wojska irackie za sobą, że dzielni partyzanci sprawią im krwawe przyjęcie albo
        coś jeszcze innego - nieodmiennie zwiastującego rosnące trudności. Tymczasem
        Amerykanie stali już u bram Bagdadu!
        Trzeba więc było zmienić argumentację - ale nie ton! - "eksperckich"
        przewidywań. Walki uliczne będą krwawe, Amerykanom przyjdzie zdobywać dom po
        domu kosztem ogromnych ofiar! A tu Amerykanie weszli w Bagdad jak w masło.
        Oporu prawie nie napotkali, Bagdad poddał się sam, bo nie było nikogo, kto
        chciałby go poddać! Dyktator i jego pomagierzy byli zbyt zajęci ucieczką i
        zacieraniem śladów. Wojsko zrzuciło mundury i szukało schronienia w masie
        mieszkańców. "Eksperci" przepowiadali tak, jak chcieli, żeby było.

        Nie patrzeć za siebie!
        Antyamerykańscy frustraci, komentujący wojnę w Iraku od Moskwy po Paryż,
        stosują starą zasadę socjalistów: "Nie patrzeć za siebie!". Żadna
        kompromitacja, żadna klęska ekonomiczna, nawet miliony ofiar kolejnych wersji
        realnego socjalizmu nie są w stanie zmusić socjalistów do porzucenia ukochanej
        utopii. Trzeba wierzyć, że następnym razem się uda, nie zadając - broń, panie
        Marksie! - drażliwych pytań o koszty eksperymentu!
        Tym razem obserwowaliśmy to samo. Najpierw trzeba było straszyć kosztami:
        dziesiątki czy setki tysięcy ofiar wojny. Cena ropy dojdzie do 80 USD za
        baryłkę! Zaburzenia na rynku! Furia antyamerykańskich nastrojów w świecie
        arabskim. Wojna cywilizacji! No i co? No i nic.
        Precyzja broni i humanitaryzm taktyki zminimalizowały straty wśród ludności
        cywilnej. Większość strat była zresztą następstwem tego, że reżim starał się
        oszukać precyzję sterowanych pocisków zapalaniem rowów z ropą naftową i
        podobnymi sztuczkami, na czym - rzecz jasna - cierpiała ludność cywilna! Z
        kolei "chirurgiczna" operacja zdobywania Basry to najlepszy przykład taktyki
        zwycięzców.
        Podobnie było z ropą i gospodarką. Dla każdego ekonomisty, choć trochę
        znającego gospodarkę światową, było jasne jak słońce, że ceny ropy spadną, gdy
        zacznie się wojna, gdyż rynki przede wszystkim nie lubią niepewności. Tak
        zresztą było i przy pierwszym konflikcie z Saddamem Husajnem w 1991 r.
        Podobnie stało się tym razem. Ceny ropy się obniżyły i sięgają 24-26 USD za
        baryłkę. Poprawiły się też nastroje konsumentów amerykańskich, co oznacza, iż
        gospodarka USA zapewne przyspieszy bardziej, niż przewidywano.
        Niewiele zaś słychać na temat świętej wojny przeciw Ameryce i wojny
        cywilizacji. Amerykanie wyłapują ukrywających się przywódców irackiego reżimu;
        niektórzy zresztą wolą się oddać sami w ręce Amerykanów, bardziej obawiając
        się - i słusznie! - własnych rodaków. Arabowie doskonale rozumieją język siły,
        gdyż przez całą swoją historię nie znali, niestety, żadnego innego. Dlatego
        widząc, że Amerykanie przestali żartować, zachowują się bardziej powściągliwie
        niż zazwyczaj. Pułkownik Kaddafi, który lepiej niż inni wie, co to znaczy, gdy
        Amerykanie przestają żartować (raz już popędzili mu kota za prezydentury
        Reagana!), szybko ogłosił, że Libia zapłaci odszkodowania ofiarom libijskiego
        terrorystycznego zamachu lotniczego z... lat 80. Jakoś wcześniej nie przyszło
        mu to do głowy!

        Wojna udała się, nie uda się pokój
        Zgodnie z zasadą: "Nie patrzeć za siebie!", politycy, wojskowi i korespondenci
        (już powojenni) dokonali kolejnego taktycznego przegrupowania swoich -
        przepraszam za niewątpliwą przesadę - mocy intelektualnych. Można oczywiście
        napisać o amerykańskim zwycięstwie "katastrofa", jak - według listu do "Le
        Monde" z 15 kwietnia - napisał francuski (a jakże!) tygodnik "Marianne" w
        dniu, w którym bagdadczycy ściskali się z Amerykanami i razem obalali posągi
        dyktatora. To byłoby jednak zbyt bliskie rzeczywistości i zbyt dalekie od
        sfrustrowanych oczekiwań! Nie mogąc pisać o ofiarach (bo ich niewiele), nie
        chcąc pisać o stabilizacji rynków (bo trzeba by zaprzeczyć wcześniejszym
        prognozom!), nie widząc zapowiadanych arabskich rewolt przeciw Ameryce, należy
        przeć do przodu! To znaczy ponownie czarno przewidywać przyszłość!
        Jakże wspaniałe pole otwiera się do czarnowidztwa! Amerykanie nie opanują
        bezprawia, złodziejstwa i bandytyzmu, które rozlało się po całym kraju. Trzeba
        ich w związku z tym stanowczo potępić. Tak jak gdyby załamanie się
        terrorystycznego reżimu miało zaowocować staroszlacheckim: "Kochajmy się,
        panowie bracia!". I to w kraju, gdzie jeden ajatollah, bądź co bądź duchowny,
        kazał zadźgać innego ajatollaha w ramach wewnątrzszyickiej "dyskusji" nad
        przyszłością postsaddamowskiego Iraku...
        Następny element ucieczki w przyszłość to domaganie się, by ONZ-owskim
        nieudacznikom dano szansę zmarnowania tego, co Amerykanie i ich sojusznicy
        zamierzają zrobić sami lub we współpracy z innymi. No, ale między "chcieć"
        narzucić coś Ameryce a "móc" to zrobić jest spora różnica, więc też trzeba
        trochę "poczarnowidzieć" o przyszłości politycznej i gospodarczej Iraku.
        Stworzenie demokracji czy choćby zdecentralizowanych autokracji dających
        ludziom jakiś margines wolności będzie nie lada zadaniem. Nie mniejszym
        problemem będzie rozwój gospodarczy w warunkach bodaj najmniej sprzyjających
        na świecie (sama ropa nie wystarczy!). To przyszłość, na razie zatem niechętni
        politycy, wojskowi i korespondenci powojenni mają używanie.

        Tłum podnieconych idiotów
        Nie to jednak jest najbardziej pouczające. Wyrażane poglądy prowadzą do
        smutnych wniosków. Okazuje się, że nie tylko - jak powiedział Sřren
        Kierkegaard - "tłum jest nieprawdą" (o czym przekonują demonstracje
        antyglobalistów, ekowojowników, pacyfistów i tym podobnych "podnieconych
        idiotów", według celnego określenia Marka Edelmana). Gdyby duński filozof żył
        dzisiaj i prześledził opisane tutaj reakcje, doszedłby zapewne do wniosku,
        że "eksperci" również są nieprawdą. Tyle że o tłumie podnieconych idiotów
        można z biblijną wyrozumiałością powiedzieć: "Wybaczmy im, albowiem nie
        wiedzą, co czynią". Nie odnosi się to do "ekspertów", ponieważ ta swołocz
        doskonale wie, co czyni...
        Jan Winiecki
    • Gość: P.S.J. Re: Stalinizm, hitleryzm, buszyzm..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.03, 21:30

      > Zestawienie zbrodniczych reżimów, które miały wiele wspólnego (róznice
      > mniejsze niż sądzą ich zwolennicy).

      Rozumiem, ze mozna nie lubic aroganckiego Busha, ale to juz jest chyba
      przesada.
      Po pierwsze - Bush nie wycina setkami tysięcy swoich obywateli, jak czynili to
      panowie J.S. i A.H.
      Po drugie - Bush nie jest nieusuwalnym tyranem-dyktatorem. Jeśli przegra
      wybory (albo jak minie mu druga kadencja), to odejdzie po cichutku do domku na
      przedmiesciach. Jakby zrobił jakąś grubszą aferę, opinia publ. zmusi go do
      odejscia. (vide "Watergate"). Ja tu jednak widze wiecej roznic
    • Gość: Idiotyzm Re: Stalinizm, hitleryzm, buszyzm..... IP: *.visp.energis.pl 16.06.03, 22:35
    • Gość: funkyzyte Nadzieja na nowo zywa IP: *.nyc.rr.com 17.06.03, 03:19
      Dzieki panom cs137, wikulowi i PSJ znowu wstapila we mnie nadzieja, ze jednach
      wszechobecna glupota nie zaleje tego forum, a mnie nie zaleje krew.



    • Gość: bushido Alexie,nie obraź się,ale masz nie po kolei w głowi IP: *.tele2.pl 17.06.03, 10:06
      • Gość: Alex Najpierw należy czytać, potem pisać IP: 195.94.196.* 17.06.03, 15:17
        Niezwykle interesujące są opinie forumowiczów na temat mojej psychiki i
        możliwości intelektualnych, ale chyba jedynym ich celem było odbiegnięcie od
        meritum, którym NIE były morderstwa popełnione przez Stalina czy Hitlera, NIE
        wojna z Irakiem (na marginesie zwykła zbrodnia), i inne poboczne uwagi.
        Napisałem wyraźnie - może nie dla wszystkihc - reżimy totalitarne odwoływały
        się do najniższych ludzkich cech: nienawiść, ksenofobia, agresja powodowana
        strachem, strachem nakręcanym przez wodzusia i jego świtę. A to, że Bush nie
        morduje Żydów, to rzeczywiście porażający argument, każda władza totalitarna
        działa racjonalnie z punktu widzenia własnych interesów, a w interesie USA jest
        utrzymywanie Izraela + wrzenie w rejonie.
        • Gość: Ogorek Re: Najpierw należy czytać, potem pisać IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.03, 15:57
          Gość portalu: Alex napisał(a):

          > Niezwykle interesujące są opinie forumowiczów na temat mojej psychiki i
          > możliwości intelektualnych, ale chyba jedynym ich celem było odbiegnięcie od
          > meritum, którym NIE były morderstwa popełnione przez Stalina czy Hitlera, NIE
          > wojna z Irakiem (na marginesie zwykła zbrodnia),

          Naturalnie, ze jest to zwkla zbrodnia.
          Takze wowczas, gdy kolega Zyd wikul bedzie podsuwal 100 opininiotwforcza
          opinie, ze Bush i jego Zydy sa very good.

          i inne poboczne uwagi.
          > Napisałem wyraźnie - może nie dla wszystkihc - reżimy totalitarne odwoływały
          > się do najniższych ludzkich cech: nienawiść, ksenofobia, agresja powodowana
          > strachem, strachem nakręcanym przez wodzusia i jego świtę. A to, że Bush nie
          > morduje Żydów, to rzeczywiście porażający argument, każda władza totalitarna
          > działa racjonalnie z punktu widzenia własnych interesów, a w interesie USA
          > jest utrzymywanie Izraela + wrzenie w rejonie.

          Nie nie.
          To w interesie Izraela jest podsuwanie Amerykanow tego konfliktu jako ich
          witalnego (nie wikulnego) interesu. Efekt? No przeciez mamy tych efektow cala
          mase - a takze miliardowe zapomogi dla Izraela, podczas, gdy biedni w Ameryce
          moga sie ugryzc w dupe a nie isc do szpitala... Mysle, ze moj ulubiony
          filosemita CS137 sie ze mna zgodzi.

          A zatem Bush to krowa dojona przez mafie zydowska.
          Naturalnie caly klan Buszow dostaje za woj service troche siana.

          Ogorek Porazony Jednostronnym Zabobonnym Wikulem
          • Gość: wikul Re: Najpierw należy czytać, potem pisać IP: *.acn.waw.pl 17.06.03, 20:34
            Gość portalu: Ogorek napisał(a):


            > Ogorek Porazony Jednostronnym Zabobonnym Wikulem


            Porażony to ty jesteś , ale totalną głupotą . Mniej wiecej na poziomie
            trzygwiazdkowego mońka . Wspomagaj go dzielnie bo dzisiaj pracowicie zakłada
            miłe ci sercu nowe wątki .
            • Gość: cs137 Wikul, z Ogorkiem jak ze skunksem! Nie gadac!... IP: *.client.attbi.com 17.06.03, 21:47
              • Gość: cs137 Z Ogorkiem jak ze skunksem! Nogi za pas i chodu! IP: *.client.attbi.com 17.06.03, 21:49
                • Gość: cs137 Najwiekszy blad to w ogole zaczac z nim gadac!!! IP: *.client.attbi.com 17.06.03, 21:50
        • watto Re: Najpierw należy czytać, potem pisać 17.06.03, 18:32


          > Niezwykle interesujące są opinie forumowiczów na temat mojej psychiki i
          > możliwości intelektualnych, ale chyba jedynym ich celem było odbiegnięcie od
          > meritum, którym NIE były morderstwa popełnione przez Stalina czy Hitlera, NIE

          Nie ma co sie przejmować. Ta grupa forumowiczów ma poważne problemy na
          polu "psychika" i "możliwosci intelektualne".

    • Gość: cs137 ==> Funky, Wikul, P.S.J.: Panowie, chodu!!!! IP: *.client.attbi.com 17.06.03, 18:22
      Panowie, pojawił sie niejaki Ogórek. Najlepiej na niego reagować, jak na
      skunksa. Chodu stąd, radzę!!! W nogi!!!

      Alexa trzeba by zresztą poprosić o zdefiniowanie terminu "reżim totalitarny",
      którego on używa, bo nie jest to znaczenie na pewno tożsame z tym, które
      podają słowniki. Prawdopodobnie Alex w państwie totalitarnym nie miał okazji
      żyć, zna hitleryzm i stalinizm tylko z opowiadań (a nie z rzetelnych studiów)
      i współczesna Amerykę też tylko z opowiadań Cioci Kloci.

      Polska jest wolnym krajem, nikt nie zabrania nikomu na rower mówic "samochód",
      na kozę mówic "żyrafa", na maromoladę z buraków mówić "wiśniowe konfitury",
      na bełta mówić "wino", i tak dalej. Ale na pewno nie warto tracić czasu na
      dyskusje z takim osobnikiem.


      • Gość: wikul Re: ==> Funky, Wikul, P.S.J.: Panowie, chodu!! IP: *.acn.waw.pl 17.06.03, 20:36
        Gość portalu: cs137 napisał(a):

        > Panowie, pojawił sie niejaki Ogórek. Najlepiej na niego reagować, jak na
        > skunksa. Chodu stąd, radzę!!! W nogi!!!
        >
        > Alexa trzeba by zresztą poprosić o zdefiniowanie terminu "reżim
        totalitarny",
        > którego on używa, bo nie jest to znaczenie na pewno tożsame z tym, które
        > podają słowniki. Prawdopodobnie Alex w państwie totalitarnym nie miał okazji
        > żyć, zna hitleryzm i stalinizm tylko z opowiadań (a nie z rzetelnych
        studiów)
        > i współczesna Amerykę też tylko z opowiadań Cioci Kloci.
        >
        > Polska jest wolnym krajem, nikt nie zabrania nikomu na rower
        mówic "samochód",
        > na kozę mówic "żyrafa", na maromoladę z buraków mówić "wiśniowe konfitury",
        > na bełta mówić "wino", i tak dalej. Ale na pewno nie warto tracić czasu na
        > dyskusje z takim osobnikiem.



        Masz racje , pozdrowienia .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka