hasz0
02.03.09, 08:20
?
Warto sie nad tym dziwacznym zagadnieniem głęboko zastanowić.
Ilość banków w miastach jest absurdalnie porażająca!
Właściwie to jest tak, iż spacerując ulcami Wrocławia, i próbując
cos przekąsić lub ugasić pragnienie trzeba byc bardzo uważnym, aby
pomiędzy filiami okazałych banków wypatrzyć i nie przeoczyć knajpki
lub kawiarenki.
Dobrą metodą jest przespacerować się mniej okazałymi, ciasnymi
uliczkami - choć i to nie gwarantuje sukcesu i zachowania zdrowia.
Bo nie zadzierając nosa nie wypatrzymy wielkiej nazwy, jednocześnie
ryzykując potknięcie.
Które w najepszym przypadku skończy się wpądnieciem do wykopu w
wiecznie remontowanych chodnikach i ulicach. Mniejsi farciarze
ryzykują guza albo nawet wybicie oka przez wystającą, kanciastą
reklamę.
I zamiast kawy, sznapsa, albo przekąski zostaniemi zasypani
tzw. "PRODUKTAMI"
sfabrykowanymi przez
INWENTNYCH I...
KREATYWNYCH (+ sam -> "...")
które w finale pozbawią Cię oszczędności życia.
Pzobyliśmy się fabryk, przemysłu, instytutów badawczych, biur
konstrukcyjnych, laboratoriów, własnej technologii, wynalazków.
Przeataliśmy uczyć tylko matematyki w szkołach... ale i historii
WŁASNYCH OSIAGNIĘĆ TECHNICZNYCH...nie tylko własnej historii państwa
wyróżniającej nas od egostycznych i zamordystycznych sąsiadów
...ale zastąpiliśmy to wszystko co nasze...
fikcją historii "poprawnej" o holocascie (nie nie naszym...)
powstaniach w Gettach... i o tym ile to zawdzięczamy obcym w rozwoju
nauki, mysli politycznej, gospodarki, a szczególnie w finansach...
Dbając edynie o cudze - swego nie znamy!
Kupujemy produkty bankowe nie nauczeni ani matematyki ani logiki.
Nawt minister spraw zagranicznych jedzie do USA
po to by pochwalić naszą Ojczyznę reklamą ...Dody!!!
Tez z lekka fabrykowanej...jako produkt biznesowo-finasowy.
I medialnie poprawny!!!