wyborcza.pl/1,75480,6337913,Antysemityzm_nasz_powszechny.html
A przy okazji komentarz do sprawy obywatelswa.
Pytała mnie pani o antysemityzm.
Jest?
- Gdyby nie było w Polsce antysemityzmu, to sprawa przywrócenia polskiego
obywatelstwa wypędzonym i potępienia ich wypędzenia w 1968 roku nastąpiłaby
wcześniej niż rehabilitacja NSZ-u. Bo Narodowe Siły Zbrojne rzeczywiście
mordowały Żydów. Pod pretekstem, że jak Żyd, to pewnie komunista.
Gdyby nie było w Polsce powszechnego, globalnego antysemityzmu, to kolejne
rządy potraktowałyby sprawę zwrócenia im obywatelstwa pierwszoplanowo i
załatwiły jednym aktem, nie wysyłano by ich jak petentów do różnych urzędów. A
komunistom wytknięto by jeszcze i tę zbrodnię na narodzie polskim - wypędzenie
dużej grupy polskiej inteligencji. Ale nikt, nawet najbardziej zapiekły
antykomunista, tego wypędzenia w kontekście winy komunistów nie podniósł.
Na pytanie, dlaczego tak się nie stało i dalej tak się dzieje, mam jedną
odpowiedź. Dla naszych rządów wypędzenie ich było sprawą albo obojętną, albo
incydentalną. Bo dotyczyło - obcych. Byli, wyjechali, gdzieś żyją, niech żyją,
my ich nie potrzebujemy. Dlatego tutaj, w Polsce, jednych kokietowano
"Solidarnością", drugich Powstaniem Warszawskim, innych NSZ, a tamtym nie dano
nic. Oprócz kilku grzecznych słów wypowiadanych przy okazji okrągłych rocznic
Marca.