Dodaj do ulubionych

Swieta...Karpowe...

IP: *.red.bezeqint.net 21.12.03, 09:19
Święta polska tradycja

Dla państwa Kowalskich Boże Narodzenie czas zagłady dla karpi. Wielkanoc to
malowanie jajek. W Boże Ciało idą na procesję i sypią kwiaty.Tyle że nie
bardzo wiedzą, po co. Choć deklarują, że są katolikami, świętowanie jest dla
nich tradycją, a nie przeżyciem duchowym.

W katolickim kalendarzu liturgicznym jest całe mnóstwo tzw. świąt
nakazanych. Należą do nich m.in. wszystkie niedziele, Boże Narodzenie,
Wielkanoc, Boże Ciało, Wszystkich Świętych. Katolik ma wówczas obowiązek
pójść na mszę i powstrzymać się od wszelkich prac, których wykonywanie nie
jest konieczne. Gdy tego nie zrobi, wedle prawa kanonicznego popełnia ciężki
grzech. Niestety. Jeśli prawdą jest, że za grzechy ciężkie po śmierci idzie
się do piekła, rogaci pracownicy tej instytucji z pewnością zacierają
szponiaste ręce.

Wielu katolików nie tylko lekceważy kościelne nakazy uczestniczenia we mszy,
ale i często nawet nie ma pojęcia o znaczenu, a nawet istnieniu niektórych
świąt. No bo kto wie, kiedy obchodzi się święto Bożej Rodzicielki Maryi? A
Wniebowstąpienia Pańskiego? Dociekliwych informujemy, że pierwsze z tych
świąt przypada 1 stycznia, a drugie obchodzi się w siódmą niedzielę po
Wielkanocy. Do końca listopada świętami nakazanymi były jeszcze: Apostołów
Piotra i Pawła, Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny oraz św.
Józefa. Konia z rzędem temu, kto potrafi sprecyzować, kiedy przypadają. Po
prostu w Polsce nie ma tradycji ich obchodzenia. Może właśnie dlatego
Watykan stwierdził, że w te dni można, ale nie trzeba iść do kościoła.
Prawda jest taka, że spośród prawie 35 milionów Polaków, którzy uważają się
za katolików, o tych podstawowych dla człowieka wierzącego sprawach wie
zaledwie kilka procent.

Karp narodowy

Oto milowymi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Najbardziej
polskie i najbardziej tradycyjne. Obchodzi się je w naszym kraju w dużo
bardziej uroczysty sposób niż Wielkanoc - najważniejsze święto
chrześcijańskie. Pani Kowalska przygotowuje się do nich skrupulatnie. Gania
po hipermarketach w poszukiwaniu karpia, śledzi, prezentów, pierze firanki,
pastuje podłogi, krzyczy na męża, żeby przestał przeszkadzać i wreszcie
poszedł po choinkę. Wszystko robi w pośpiechu, by zdążyć do Wigilii -
najbardziej uroczystego wieczoru roku. Tylko właściwie dlaczego, skoro z
punktu widzenia prawa kanonicznego Boże Narodzenie przypada dopiero
następnego dnia" Wtedy jednak Kowalscy świętują specyficznie - zazwyczaj pół
dnia wylegując się w łóżku i gapiąc w telewizor. Dla nich święta już się
właściwie skończyły.

- Dla Polaków Wigilia łączy się z treściami patriotyczno-narodowymi. Jest
wyrazem polskości. Wystarczy poczytać Mickiewicza czy popatrzeć na obrazy
Grottgera - mówi prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i historyk religii. -
Przez wiele wieków, gdy nasza tożsamość narodowa była zagrożona,
kultywowanie wigilijnej tradycji było sposobem na przetrwanie. Dlatego
właśnie ten wieczór do dziś pozostał taki ważny. Zwyczaj zostawiania pustego
miejsca przy stole także zrodziły zawirowania historii. Każda rodzina miała
kogoś, kogo wojna lub powstania "wywiały" z domu i kto mógł niespodziewanie
wrócić.

Na wieczerzę wigilijną pani Kowalska oczywiście przygotuje same postne
potrawy. Typowo polskie, oczywiście: rybę po grecku, pierogi ruskie i karpia
po żydowsku. Chociaż ostatnio gazety pisały, że wcale nie trzeba pościć w
Wigilię. To niepodobieństwo! To przecież wielowiekowa tradycja. Jakże można
byłoby podać schabowego?

- Niedawny list Episkopatu, w którym określono, że nie ma obowiązku
poszczenia w wigilię Bożego Narodzenia, potraktowano jako zamach na
świętość. Tymczasem nakaz ten został zniesiony już kilkaset lat temu -
wyjaśnia ksiądz Michał Czajkowski. - Nasi duszpasterze powinni byli
stopniowo przygotować na to wiernych. Niestety, kiedy ktoś zjadł w Wigilię
kawałek mięsa, to myślał, że popełnił straszny grzech. Dobrze więc się
stało, że Kościół nareszcie zdecydowanie wypowiedział się w tej sprawie.

Pasterka z kropelkami

Skoro już mowa o postach, państwo Kowalscy, a wraz z nimi miliony Polaków,
są święcie przekonani, że polegają one na zakazie jedzenia mięsa. Tymczasem
wcale tak nie jest. Kiedy w Biblii jest mowa o tym, że ktoś pościł, oznacza
to, że niczego nie jadł i niczego nie pił. Kościół katolicki nie wymaga od
swoich wyznawców aż takich poświęceń. - Powstrzymanie się od jedzenia mięsa
nazywamy wstrzemięźliwością. Jest to ograniczenie jakościowe. Poza tym
możemy co pięć minut jeść jajka albo warzywa - mówi ksiądz Czajkowski. -
Natomiast post to ograniczenie ilościowe. W trakcie postu ścisłego spożywamy
tylko jeden posiłek w ciągu dnia. W takie dni jak Wielki Piątek czy środa
popielcowa obowiązują i post, i wstrzemięźliwość.

Tak więc Kowalscy wstaną od wigilijnego stołu, pękając z przejedzenia
bezmięsnymi potrawami, przekonani, że pościli. Mogli równie dobrze zjeść
szynkę czy kaczkę z jabłkami, ale nie zrobili tego. Ze względu na tradycję
oczywiście.

Jedyną mszą, jaką podczas świąt Bożego Narodzenia "zalicza" większość
Kowalskich, jest rozpoczynająca się o północy pasterka. W jej trakcie bez
trudu można zauważyć, jak popularna w rzekomo katolickich domach jest inna
tradycja: - Wielu ludzi przychodzi na pasterkę w stanie wskazującym na
spożycie alkoholu - mówi ks. Czajkowski. - A jest to, niestety, sprzeczne z
tym, czego naucza Kościół. Obchodzenie świąt nie powinno polegać tylko na
śpiewaniu kolęd. Najważniejsze jest przeżycie tajemnicy w nich zawartej.

Święto osła

W Nowy Rok pan Kowalski nie ma głowy do przeżywania jakiejkolwiek tajemnicy.
W ogóle do niczego nie ma głowy, ponieważ pęka mu ona od kaca. Oczywiście
nie wybiera się do kościoła. A powinien. Na ten dzień przypada bowiem święto
Bożej Rodzicielki Maryi, jedno ze świąt nakazanych. Wprowadził je w
średniowieczu papież Sylwester II po to, by dać odpór złym duchom, które
zgodnie z dawnymi wierzeniami najśmielej poczynają sobie między Bożym
Narodzeniem a świętem Trzech Króli. - Wcześniej młodzi klerycy urządzali
wtedy święto osła - mówi profesor Mikołejko. - Wprowadzali zwierzę na
ołtarz, bo śmiech uważano za najlepszy sposób na demony. Dziś wszyscy w Nowy
Rok odsypiają sylwestrowe hulanki, zamierają w jakiejś drętwocie, przez co
zatraca się świąteczny charakter tego dnia.

Przez mniej więcej trzy zimowe miesiące życie Kowalskich płynie raczej
monotonnie. Dom, praca, szkoła, wieczny pośpiech i związane z tym zmęczenie.
Dlatego im bliżej świąt wielkanocnych, tym większa wstępuje w nich radość.
Znów zaczynają się przedświąteczne porządki i zakupy. Tym razem trzeba kupić
białą kiełbasę, szynkę, mazurki, baby, no i oczywiście jajka, których
malowaniem zajmie się młodsza córka. Do nakazanej przez Kościół spowiedzi
wielkanocnej nie pójdzie, bo nie ma czasu. Nie pójdzie też do kościoła w
Wielki Piątek, choć w ten dzień celebruje się najważniejsze nabożeństwo w
roku. Wspomina się wtedy śmierć Jezusa, jego zstąpienie do otchłani, które
było ceną, jaką musiał zapłacić za odkupienie ludzkich grzechów.

- Jednak w wielkich miastach kościoły pustoszeją. Ludzie stwarzają sobie
własną, prywatną religijność, która nie wymaga ścisłego przestrzegania
wszystkich rytuałów - twierdzi Zbigniew Mikołejko.

Cała rodzina Kowalskich, podobnie jak ich sąsiedzi, krewni i znajomi pójdzie
za to do kościoła w Wielką Sobotę. Przyniosą ze sobą koszyczki z pisankami,
chlebem, barankiem z cukru i gałązkami bukszpanu. Nie pójść nie wypada.
Przychodzą nawet ci, którzy na co dzień unikają kościoła. "Dla mnie święta
to tylko żarcie i leżenie" - napisał jeden z nich na internetowym forum
dyskusyjnym poświęconym Wielkanocy.

Na szczęście nie wszyscy tak myślą. Niektórzy, w tym może nawet Kowalscy,
przyjdą w Wielką Sobotę na wieczorne nabożeństwo celebrowane na pamiątkę
zmartwychwstani
Obserwuj wątek
    • Gość: Mosze Re: Swieta...Karpowe...(2) IP: *.red.bezeqint.net 21.12.03, 09:24
      Święta polska tradycja

      - Jednak w wielkich miastach kościoły pustoszeją. Ludzie stwarzają sobie
      własną, prywatną religijność, która nie wymaga ścisłego przestrzegania
      wszystkich rytuałów - twierdzi Zbigniew Mikołejko.

      Cała rodzina Kowalskich, podobnie jak ich sąsiedzi, krewni i znajomi pójdzie
      za to do kościoła w Wielką Sobotę. Przyniosą ze sobą koszyczki z pisankami,
      chlebem, barankiem z cukru i gałązkami bukszpanu. Nie pójść nie wypada.
      Przychodzą nawet ci, którzy na co dzień unikają kościoła. "Dla mnie święta to
      tylko żarcie i leżenie" - napisał jeden z nich na internetowym forum
      dyskusyjnym poświęconym Wielkanocy.

      Na szczęście nie wszyscy tak myślą. Niektórzy, w tym może nawet Kowalscy,
      przyjdą w Wielką Sobotę na wieczorne nabożeństwo celebrowane na pamiątkę
      zmartwychwstania. Jak wiadomo, w Wielki Piątek przenosi się Najświętszy
      Sakrament do symbolicznego grobu Chrystusa, gdzie pozostaje aż do nabożeństwa
      wielkosobotniego. Wtedy Chrystus wyjmowany jest z grobu, co ma symbolizować
      zmartwychwstanie. Jednak po zakończeniu modlitw dzieje się coś absurdalnego.
      Otóż monstrancję z Najświętszym Sakramentem wkłada się z powrotem do grobu,
      aby wyjąć ją raz jeszcze w czasie porannych rezurekcji. Wychodzi więc na to,
      że Jezus dwa razy umarł i dwa razy zmartwychwstał.

      - Wszystko przez to, że liturgię wielkosobotnią odprawiamy o niewłaściwej
      porze - tłumaczy jezuita o. Wacław Oszajca. - Powinno się ją rozpocząć mniej
      więcej o północy. Trwałaby wtedy do rana, właśnie do rozpoczęcia rezurekcji.
      Tradycja jest silniejsza od sensu liturgii.

      Ojciec Oszajca przyznaje, że warto byłoby odprawiać nabożeństwo wielkosobotnie
      o właściwej godzinie. Jednak uważa, że wielu duszpasterzy sprzeciwiłoby się
      temu pomysłowi z powodu tradycji właśnie.

      W polskiej tradycji zawsze obchodziło się także poniedziałek wielkanocny. Jak
      wiadomo, w ten dzień oblewamy się wzajemnie wodą. Czasami zabawa przenosi się
      na ulice. Strach wtedy wyjść z domu. Nawet zwykła podróż autobusem może być
      niebezpieczna. Kowalscy nie wiedzą, dlaczego co roku kultywują ten zwyczaj.
      Odpowiedzi na to pytanie z pewnością nie znajdą ani w Biblii, ani w prawie
      kanonicznym.

      - Poniedziałek wielkanocny podobnie jak drugi dzień świąt Bożego Narodzenia
      nia ma żadnego uzasadnienia religijnego. Wymyślono je tylko dlatego, żeby
      dłużej poświętować - twierdzi prof. Zbigniew Mikołejko. - Oblewanie się wodą
      to już zupełnie pogański obyczaj wywodzący się z kultu płodności. To samo
      można powiedzieć o malowaniu pisanek. Bo zarówno jajka, jak i woda, od wieków
      były symbolami życia.

      Przyzwyczajenie drugą naturą

      Kowalscy wiedzą oczywiście, że Boże Narodzenie obchodzi się na pamiątkę
      narodzin Jezusa, a Wielkanoc z okazji jego zmartwychwstania. Ale z jakiego
      powodu co roku w czerwcu idą na procesję" Córka Kowalskich cieszy się, że
      będzie mogła sypać kwiatki przed księdzem niosącym monstrancję. Reszta rodziny
      jest zadowolona, że znowu jest laba. Zwłaszcza że Boże Ciało przypada w
      czwartek, wtedy weekend się wydłuża. Ale z jakiej okazji obchodzi się to
      święto, wiedzą nieliczni. A jest to stosunkowo młode święto, ustanowione po
      to, by potwierdzić rzeczywistą, cielesną obecność Jezusa na ziemi i w liturgii
      pod postacią chleba i wina. Jak mówią religioznawcy, zostało pomyślane jako
      narzędzie do walki z herezją. W czasach komunizmu procesje były manifestacjami
      wiary i sprzeciwu wobec ustroju.

      - Niedawno słyszałem, jak pewna kobieta mówiła, że dziś Boże Ciało nie ma już
      żadnego sensu, bo komuna się skończyła - mówi Zbigniew Mikołejko.

      Tak więc Kowalscy uczestniczą w procesji po prostu z przyzwyczajenia. Nie
      zastanawiają się także, dlaczego odwiedzają groby swoich bliskich akurat 1
      listopada, chociaż tak naprawdę powinni robić to dopiero następnego dnia.

      Historia ze Wszystkimi Świętymi jest nieco zagmatwana. Otóż w średniowieczu w
      wielu miejscach w Europie wciąż uprawiano pogański kult przodków. Dniem im
      poświęconym był właśnie 1 listopada. Hierarchowie kościelni starali się
      wykorzenić prastare zwyczaje, z mizernym jednak skutkiem. Postanowili zatem,
      że jeśli nie mogą się czegoś pozbyć, to powinni polubić. Aby jednak nadać
      kultowi przodków chrześcijański charakter, 1 listopada poświęcono wszystkim
      czczonym przez katolików świętym. O przodkach tego dnia w ogóle nie miało być
      mowy. Natomiast następnego dnia wierni mieli modlić się za dusze tych, którzy
      już zeszli z tego świata. W kalendarzu liturgicznym 2 listopada figuruje więc
      do dziś jako Zaduszki. Tyle tylko, że nikt się tym nie przejmuje, cmentarze
      nie są już wtedy tak oblegane, a dzień ten nie jest nawet wolny od pracy.
      Tradycja znów okazała się silniejsza. Od wieków oba te święta są mylone, a
      nawet odbierane są jako jedno.

      Żeby dziecko dostało

      Wróćmy jednak do nieco weselszych tematów. Religijna powierzchowność Polaków
      dotyczy nie tylko świąt, lecz także sakramentów. Chrzest, komunia czy ślub to
      tylko formalne uroczystości, które trzeba odbębnić, żeby sąsiedzi nie patrzyli
      krzywo. A i ksiądz, który chodzi po kolędzie może przykre słowo powiedzieć.

      Kuzynom Kowalskich niedawno urodziło się dziecko, które czym prędzej trzeba
      ochrzcić. Dlaczego? Bo wszyscy tak robią! Jeszcze za parę lat dzieciak będzie
      miał kłopoty w szkole... - To taki polski paradoks. Z jednej strony bardzo
      chcemy być indywidualistami. Z drugiej zaś - odczuwamy paniczny lęk przed
      innością - komentuje prof. Mikołejko.

      Przy chrzcielnicy gromadzą się rodzice, chrzestni, babcie, ciocie, wujkowie.
      Będzie radosne zamieszanie, w ruch pójdą aparaty fotograficzne i kamery. O
      tak, na chrzcie bardzo ważne jest, by kamerzysta wszystko dobrze nagrał i by
      dziecko za bardzo nie krzyczało, bo musi być słychać księdza. Co bardziej
      rezolutne mamusie prosiły już nawet kapłanów, by... nie lali dziecka wodą po
      głowie, bo mały się stresuje.

      Gdy uciążliwa celebra się skończy, można przystąpić do zabawy. Podobnie bywa
      po posłaniu potomstwa do pierwszej komunii, choć księża co roku powtarzają, że
      pierwsza komunia to przede wszystkim święto dziecka. Bawią się jednak rodzice.

      Rodzice bardzo często hołdują też innej polskiej tradycji - "zastaw się, a
      postaw się". Trzeba przecież pokazać się reszcie rodziny. Inwestycja zwróci
      się na pewno. Dziecko dostanie przecież od wujka komputer, od babci rower.
      Znajdą się i tacy krewni, którzy sypną groszem.

      Sypie się nim także w czasie wesel. Państwo młodzi nie tylko obrzucani są
      ryżem i monetami po wyjściu z kościoła. Pieniądze zbiera się także w czasie
      trwania imprezy. Dostają także praktyczne upominki w postaci żelazek,
      ekspresów do kawy, bielizny pościelowej i w ogóle wszystkiego, co przydaje się
      w domu. Młodym w zasadzie mógłby wystarczyć sam ślub cywilny, zwłaszcza że
      wielu nie chodzi na co dzień do kościoła. ale wtedy nie byłoby tak hucznie i
      romantycznie. Przecież wszyscy biorą ślub w kościele...

      Czy powyższe przykłady są dowodem na to, że Kowalscy, a wraz z nimi miliony
      Polaków, którzy nie interesują się własną religią, są złymi katolikami? -
      Nieznajomość niektórych zasad wiary nie dyskwalifikuje ludzi jako katolików -
      twierdzi dziennikarz Jan Pospieszalski, autor wielu programów o tematyce
      religijnej. - Gdyby ktoś zapytał młodych powstańców warszawskich o legiony
      Piłsudskiego albo o jakieś inne fakty z dziejów naszego kraju, wielu z nich
      wzruszyłoby ramionami. Nie znaczy to jednak, że ci, którzy z takim
      poświęceniem walczyli o wolność, byli gorszymi Polakami.

      - Nie trzeba mieć superwiedzy religijnej, by być dobrym katolikiem -
      potwierdza ojciec Oszajca. - Znany teolog i jezuita ojciec Karl Rahner
      powiedział kiedyś, że chrześcijaństwo nie spadło z nieba. Wzięło się stąd, że
      ludzie w tym, co się działo wokół, dostrzegli Jezusa. Można więc nie znać
      Biblii i być bardzo religijnym człowiekiem. Zdaniem o. Wacława Oszajcy
      tradycja i religia powinny
      • Gość: Mosze Re: Swieta...Karpowe...(3) IP: *.red.bezeqint.net 21.12.03, 09:26
        Święta polska tradycja


        - Nie trzeba mieć superwiedzy religijnej, by być dobrym katolikiem -
        potwierdza ojciec Oszajca. - Znany teolog i jezuita ojciec Karl Rahner
        powiedział kiedyś, że chrześcijaństwo nie spadło z nieba. Wzięło się stąd, że
        ludzie w tym, co się działo wokół, dostrzegli Jezusa. Można więc nie znać
        Biblii i być bardzo religijnym człowiekiem. Zdaniem o. Wacława Oszajcy
        tradycja i religia powinny ze sobą współistnieć i uzupełniać się wzajemnie.

        - W obcowaniu człowieka z Bogiem najważniejsza jest wiara. Stół świąteczny
        powinien być przedłużeniem ołtarza, czyli stołu, który znajduje się w
        kościele. Świętowanie przy stole jest więc domową liturgią - twierdzi. - To,
        czego nam dziś najbardziej brak, to bezinteresowność. Najgorsze do czego
        diabeł może nas w najbliższych dniach podkusić, to załatwianie interesów przy
        okazji świątecznych spotkań.

        Prof. Wojciech Świątkiewicz, socjolog zajmujący się sprawami religii,
        twierdzi, że ogólny kryzys instytucji nie ominął także Kościoła. - Tradycja z
        czasem zastępuje doktrynę religijną. Można dziś nawet mówić o religijności
        selektywnej. Ludzie wybierają z istniejących zasad tylko takie, które im
        pasują - mówi.

        Głębokie pojmowanie religii i przeżycia duchowe to dla statystycznego
        Kowalskiego czysta abstrakcja. Zwykle przebiera on w zasadach religijnych jak
        w towarach w hipermarkecie. A skoro tak, to powinien głęboko zastanowić się,
        zanim się zadeklaruje jako katolik. Bo chyba nie każdy ma do tego prawo.

        Data: 2003-12-19


        JOANNA TOMCZAK



        • abstrakt2003 A może tak życzenia zdrowych, wesołych i radosnych 21.12.03, 10:06
          dla wszystkich forumowiczów Mosze?
          • Gość: Mosze Re: A może tak życzenia zdrowych, wesołych i rado IP: *.red.bezeqint.net 21.12.03, 10:22
            Oczywiscie, bez roznicy, koloru, plci, wieku i wyznania... wink)
            • andrzejg Re: A może tak życzenia zdrowych, wesołych i rado 21.12.03, 10:30
              oj Mosze,Mosze
              zyczysz i grzechy wytykasz...

              A.
        • Gość: mefet I co lepiej ci się zrobiło ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 10:32
          To Wesołych Świąt.
          • januszcz A jak tam Mosze w Izraelu? 21.12.03, 11:39
            Przecież też macie Żydów ortodoksyjnych i tych bardziej świeckich. Jak to
            wygląda procentowo - których jest wiecej?

            pozdrawiam

            janusz
            • Gość: Mosze 80%-20%-10%... IP: *.red.bezeqint.net 21.12.03, 13:12
              ...U Zydow to wszystko inaczej, slowo nie jest slowem, 100% to nie jest 100%...
              smile))
    • Gość: diabelek Re: Swieta...Karpowe... IP: *.sympatico.ca 21.12.03, 16:30
      Popularny niegdys bozonarodzeniowy zwyczaj - koledowanie z gwiazda, szopka czy
      turoniem nalezy dzis do rzadkosci.
      Obchody kolednicze znane byly w calej Europie, a ich poczatki siegaja
      sredniowiecza. W Polsce pierwsze zapisy o nich siegaja XVI wieku, lecz zwyczaj
      ten prawdopodobnie praktykowano juz wczesniej.
      W dniu sw. Szczepana wieczorem zaczynalo sie chodzenie po koledzie. Orszak
      koledników, zwykle dzieci, wedrowal od domu do domu z gwiazda, turoniem, szopka
      i spiewaja koledy. Gdy szli z szopka, to za pomoca lalek ukazywali tajemnice
      Jaselek. Starsi kolednicy chodzili w grupie. W takiej gromadce koledników
      koniecznie musial byc sw. Józef, Matka Boza, Dziecie Jezus (lalka), król Herod,
      Smierc, Zyd, zolnierze Heroda, czasami turon czyli glowa kozy lub byka.
      Oczywiscie, nie moglo zabraknac diabla, który obowiazkowo porywal Heroda do
      piekla.
      =========
      A Ty Mosze za kogo w tym roku sie przebierasz?
      Chyba nie spedzisz swiat tylko na jedzeniu, piciu i wylegiwaniu sie na
      tapczanie smile
    • maniekxxx Re: Swieta...Karpowe... 21.12.03, 17:43
      Mosze zgadzam sie co do zachowana tradycji- tradycjia
      jest zapominnana w kazdej religji.Dzisiaj niewiele ludzi
      pamieta o wczorajszym dniu.!.Apropos czy
      ucharakteryzujesz sie za Karpia?-czy tez za swieczke choinowa
      czy Hanukowa? - to tylko zart.
    • Gość: homo catholicus W obronie Kowalskich IP: *.nsw.bigpond.net.au 22.12.03, 09:31
      'Choć deklarują, że są katolikami, świętowanie jest dla nich tradycją, a nie
      przeżyciem duchowym.'

      I slusznie, bo tu chodzi o tradycje, a nie podejrzane przezycia duchowe. Tak
      trzymac, Kowalscy. Trzeba tym nachalnym klechom katolickim stale przypominac,
      ze swieta t.zw. Bozego Narodzenia to nasze odwieczne swieta zimowego
      przesilenuia slonecznego obchodzone, zanim nastala nasza era (wojen
      religijnych), przez wiele tysiecy lat przez Slowian, Pra-Slowian, oraz ich
      sasiadow, czyli ogolnie naszych poganskich przodkow. Jezusika dorzucono nam do
      tych Swiat na sile zaledwie 1000 lat temu. Nalezy te Swieta obchodzic tak
      wlasnie jak je aktualnie obchodza Kowalscy, Smith'owie, Schmidt'owie,
      Suzuki'owie, czyli w duchu naszego pokojowego poganstwa, zapalajac swiatelka na
      choince, rozdajac prezenty dzieciom, spiewajac, jedzac i pijac. W
      przeciwienstwie do nas Europejczykow, Zydzi nie dali sobie tego
      chrzescijanskiego kitu wcisnac i chwala im za to. My przyjelismy, po czym nasze
      przedchrzescijanskie zrodla pisane zostaly zniszczone przez kosciol. Na
      szczescie przetrwaly zwyczaje i stanowia dzis istote chrzescijanskich obchodow
      swiatecznych, a ta istota to swiatelka na choince oraz pisanki. 1000 lat
      okazalo sie byc za malo zeby wyplenic z nas poganstwo (czytaj: humanizm). Tak
      trzymac!
    • Gość: babariba Mosze, a może bys sie tak odpi...dolił IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 22.12.03, 11:36
      od świąt obchodzonych przez Kowalskich?
      Jak pisałes o Hanukowych świecach, wiekszość forumowiczów z powaga to potraktowala,
      Pozdrawiam, babariba agnostyk
      • Gość: Mosze Troche smiechu to zdrowe... IP: *.bb.netvision.net.il 22.12.03, 16:06
        My tez tutaj mamy Swieto 24.12.2003 - Nowy Miesiac...
        Wiec zycze wszystkim Dobry Miesiac-Chodesz Tow wink)
        • abstrakt2003 Mosze a BOŻE NARODZENIE przez... 22.12.03, 19:21
          ... gardło ci nie przejdzie? Ciekawe dlaczego?
          Pozdrawiam! I nie bój się Jezusa, on ci nic nie zrobi, wkońcu to był prawdziwy
          Żyd z krwi i kości! A nie żaden antysemita wink
      • gini Re: Mosze, a może bys sie tak odpi...dolił 22.12.03, 16:07
        Gość portalu: babariba napisał(a):

        > od świąt obchodzonych przez Kowalskich?
        > Jak pisałes o Hanukowych świecach, wiekszość forumowiczów z powaga to
        potraktow
        > ala,
        > Pozdrawiam, babariba agnostyk

        Dolaczam sie do apelu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka