madziulec
03.12.04, 16:17
Taka sytuacja...
Pracuje, maz tez. Mamy dziecko, ktore ja codziennie rano zabieram ze soba i
przekazuje mojej mamie. Po pracy odbieram. raz w tygodniu maz robi lache i
czasem odbiera Malucha (bo ja ide na basen ze wzgledu na straszne problemy
ortopedyczne). Nie ulega watpliwosci, ze zyjemy przede wszystkim z pensji
mojego meza, ale..
Moi rodzice zajmuja sie dzieckiem, dzieki czemu odchodzi nam koszt opiekunki,
co jednak byloby sporym wydatkiem.
Wychodze z domu codziennie o 8 rano, wracam i 19, a nawet odrobinke pozniej.
I dzis mi maz komunikuje, ze moze wezmie urlop na przyszly tydzien.
Z nadzieja mowie mu, ze moze w takim wypadku zajmie sie dzieckiem. Wtedy
odeszloby mi jezdzenie, a i moi rodzice odpoczeliby tez od w koncu dosc
wyczerpujacego zajecia. A tu okazuje sie, ze nie. Bo on ma ochote si
eposzwedac i diabli wiedza gdzie go poniesie. Bo wszystko jest wazniejsze niz
odciazenie mnie i moich rodzicow.
Czy naprawde tak wyglada los matki pracujacej????