lakshmee
27.12.08, 17:53
Witajcie!
Chciałabym zapytać Was o poradę, bo znalazłam się w trudnej sytuacji i nie wiem, co zrobić.
W listopadzie straciłam pracę i jak dotąd nie znalazłam nowej. Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży, niedługo zacznie się siódmy tydzień. Nie mogło się to stać w gorszym momencie. Ale do rzeczy:
Zanim się dowiedziałam, byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w pewnej firmie, gdzie świetnie wypadłam i dano mi do zrozumienia, że zostanę zaproszona na drugi etap rekrutacji, który odbędzie się na początku stycznia. Praca zacznie się od lutego, najpierw trzy miesiące próbne, potem umowa na czas nieokreślony.
Jestem w kropce, bo nie mam ubezpieczenia i MUSZĘ mieć pracę, jednak z drugiej strony nie chcę zacząć pracy w nowym miejscu od obwieszczenia szefowi po miesiącu, że jestem w ciąży.
W zasadzie nie biorę nawet takiej możliwości pod uwagę. Mam jeszcze możliwość pracy w innym miejscu, ale na umowę na czas określony, a więc nie przysługiwałby mi płatny macierzyński itd.
Czy na moim miejscu powiedziałybyście uczciwie pracodawcy w pierwszej firmie, że jesteście w ciąży? Jeśli o mnie chodzi, nie chcę się migać od pracy, chodzić na L4, ale moje zapewnienia nie są wiele warte, bo przecież nie jestem w stanie przewidzieć, jak będę znosić ciążę, a poza tym jestem obcą osobą dla nich i mogą uznać, że wciskam kit.
Nie wiem, co robić, zależy mi na tej pierwszej pracy, jest interesująca i dobrze płatna, podczas gdy ta druga pokryje podstawowe minimum potrzeb i jest raczej "dorywcza", na 3/4 etatu, call-center.
Co robić w takiej sytuacji? Co Wy byście zrobiły? Muszę się szybko zastanowić, bo czas leci, skończyły mi się pieniądze, każdy dodatkowy miesiąc rekrutacji zbliża mnie do momentu, w którym ciąża będzie widoczna :(
Bardzo proszę o pomoc, pozdrawiam!