magda_g2
12.07.04, 15:37
9 września 2003
Poprosiłam o medyczną konsultację Darii. Pani Kasia była tak miła, że
załatwiła ją od razu. Chcieliśmy z Józkiem w niej uczestniczyć. Pojechaliśmy
wczoraj do Gdańska. Pan doktor z poradni chirurgii dziecięcej najpierw
upewnił się, że jest to dziewczynka z domu dziecka, później dodał, że tu się
już nic nie da zrobić. Zapytałam o możliwość konsultacji ortodontycznej. „Tak
możnaby” – odpowiedział. Gdy zapytałam o adresy innych specjalistów, którzy
mogliby pomóc, zasugerował, że nie zrozumiałam o co mu chodzi i jeszcze raz
długo rozwodził się rysując długopisem po twarzy Darii, że tu się już nic nie
da zrobić. Lekko się zdenerwowałam i pod nosem powiedziałam, że „to
należałoby jeszcze sprawdzić”. Wtedy odbąknął, że może chirurdzy plastyczni,
ale to eksperymenty.
Wątpię Panie doktorze. Pomimo, że w tej dziedzinie jestem laikiem, nie
wierzę, że nic się nie da zrobić.
Choć to prawda że dziś, rzeczywiście dla Darii nie jest to kwestia
najważniejsza.
Gdy towarzyszyliśmy Darii w drodze do lekarza była bardzo nieufna. Siedziała
odwrócona i patrzała za okno samochodu. Później już w poczekalni przytulała
się do każdego: pana kierowcy, pani Kasi, wskakiwała na Józka, a gdy weszła
do gabinetu, próbowała przytulić się do lekarza. Tak swoim zachowaniem
pokazywała czego najbardziej potrzebuje.
Ja mogę Ciebie pokochać Dario, mogę być Twoją mamą. Dam radę. Właśnie ze mną
zobaczysz, że te znamiona na Twojej twarzy nic nie znaczą. Od wielu lat
pracuję z niepełnosprawnymi i wiem jak trudno akceptuje się swoją inność,
odmienność. Jaka to długa droga od żałoby i poszukiwania cudownego lekarstwa
po akceptację. Ze mną na pewno będzie Ci dużo łatwiej.
Gdy odjeżdżaliśmy z Józkiem już powrotem, Daria wypowiedziała słowa:
”Do domu na ZAWSZE”, powtórzyła je jeszcze kilkakrotnie. W słowach tych nie
było ani zapytania, ani nie były one twierdzeniem. Ja wyczytałam w nich
nadzieję.
18 luty 2004
Nareszcie najważniejszą wizytę mamy już za sobą. Pani Profesor to bardzo
ciepła i dobra osoba. Długo rozmawiamy. Ujmuje mnie swoją profesjonalnością,
podejściem i sercem, które nam okazuje. Daria ma długi okres leczenia przed
sobą. W pierwszym etapie przejdzie operację przywracającą drożność nosa oraz
korekty mięśnia okrężnego ust. W drugim etapie przejdzie przeszczep kości do
wyrostka zębodołowego oraz operację poprawiającą sprawność podniebienno
gardłową. Pierwsza operacja odbędzie się już w czerwcu w Instytucie Matki i
Dziecka. jak dobrze na swojej drodze spotykać niezwykłych ludzi, dla których
pomoc drugiemu człowiekowi nie jest tylko codziennym obowiązkiem.
12 LIPCA 2004
Po kilku dniach pobytu w Instytucie wracamy do domu. W lewej dziurce od nosa
Darunia ma rurkę (pozostałość po udrożnieniu), która zostanie usunięta wraz
ze szwami. Podajemy Darii zmiksowane lub rozdrobnione widelcem jedzenie.
Apetyt wraca jednak dość szybko i Darunia po dwóch tygodniach
rekonwalescencji powraca do normalnego jedzenia. W trakcie mamy jeden groźny
incydent z krwotokiem z nosa, co nas ogromnie przeraża. Całe szczęście, że
właśnie w ten dzień jedziemy na zdjęcie szwów do Instytutu. Jeżeli mowa mojej
córeczki nie poprawi się, czeka nas 12 stycznia faryngofiksacja. Natomiast
jeżeli będziemy obserwować poprawę (brak poszumów nosowych), to w Instytucie
czekają nas przeszczepy z talerzy kości biodrowych.
Fragmenty z "CZY DOM MALOWANY JESZCZE RAZ?"
www.nasz-bocian.pl forum - adopcje
Jeszcze raz dziękuję. To dzięki takim dyskusjom dowiedziałam się o istnieniu
Pani Profesor Dudkiewicz.