Dodaj do ulubionych

Nadzieja dla pacjentów...

06.05.09, 20:40
Witam! Dawno nie odzywałem się tu na forum z pewnych powodów. Dziś jednak zdecydowałem się napisać, po przeczytaniu artykułów o Amerykance, której twarz, z powodu swego męża, została całkowicie zdeformowana.

Udany przeszczep twarzy, jaki został wykonany jest według mnie ogromnym sukcesem medycyny światowej. Tym bardziej możemy być dumni z faktu, że ten zabieg przeprowadziła Polka - profesor Maria Siemionow, pracująca w Cleveland Clinic w USA.

Artykuły są dostępne tutaj:
wyborcza.pl/1,75476,6577664,Nowa_twarz_Connie.html

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6575165,Pacjentka_po_przeszczepie_twarzy_pokazala_sie_publicznie.html

Opowieść o tej kobiecie daje nadzieję także dla mnie, dla nas - pacjentów z rozszczepem. Nadzieję, że medycyna okryje sposób na to, aby zapobiec występowaniu rozszczepu w 100% . Jestem pewien, że to tylko kwestia czasu...

Pozdrawiam wszystkich.

Michał Sobala
Autor strony o rozszczepach
Obserwuj wątek
    • u.too Re: Nadzieja dla pacjentów... 06.05.09, 21:58
      zapobieganie staje się w miarę realne, chociaż w zupełnie inny, o
      wiele mniej skomplikowany sposób
      chociaż pewnie mniej spektakularny ale tym samym dostępny dla
      większości

      pomimo niewątpliwych osiągnięć mam nadzieję,że niewielu pacjentów
      poddanych kompleksowemu leczeniu (od początku) będzie miało zamiar
      poddać się zabiegowi podobnemu do tego o którym piszesz, może źle
      rozumuję ale coś mi mówi,że mimo wszystko blizny po przeszczepie
      zostają, tyle,że w innych miejscach, myślę też,że osoba decydująca
      się na tego typu zabieg musi mieć wyjątkowo silną psychikę i
      wsparcie nie tylko chirurgów
      niestety były przypadki, gdzie pacjenci kilka lat po przeszczepie
      ręki innej osoby zdecydowali się jednak na zabieg odwrotny, to daje
      do myślenia
      • michal.sobala Re: Nadzieja dla pacjentów... 08.05.09, 01:02
        wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/26455,oto_twarz_osoby_szczesliwej,artykul.html
        • u.too Re: Nadzieja dla pacjentów... 10.05.09, 00:57
          decyzja o pomocy tej pacjentce niewątpliwie była słuszna, w dalszym
          ciągu jednak uważam,że ten przypadek nie ma bezpośredniego
          odniesienia do leczenia czy perspektyw leczenia samego rozszczepu
          na pewno są osoby, które mogą utorzsamiać własne odczucia z sytuacją
          tej pacjentki a sama poprawa jej losu jest rzeczywiście krzepiąca
          (podobnie zresztą jak inne skomplikowane historie, które się w miarę
          dobrze kończą)
          nie tylko wg mnie podobne news'y w mediach służą głównie pokazaniu
          możliwości medycyny w kontekście skomplikowanych kwestii etycznych
          (nawiasem mówiąc za nie mniejszy sukces uważam umiejętność
          przeprowadzania przez lekarzy autoprzeszczepów i ta kwestia
          faktycznie jest bardzo istotna w leczeniu rozszczepu)
          gdyby tak można było 'wyhodować' dowolne żywe tkanki z pobranych od
          pacjenta komórek to naprawdę była by rewelacyjna wiadomość dla
          wszystkich

          • michal.sobala Re: Nadzieja dla pacjentów... 21.05.09, 23:11
            Kolejny człowiek, który dzięki osiągnięciom współczesnej chirurgii plastycznej (chirurgii rekonstrukcyjnej) jest szczęśliwy!

            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6636344,Dostal_nowa_twarz__Jestem_szczesliwy.html
    • ania_torun_83 Re: Nadzieja dla pacjentów... 10.05.09, 07:59
      Jeśli ktoś ocenia Ciebie ze względu na rozszczep to nie jest wart związku, nawet
      zdrową osobę porzuci jak przybędzie jej parę kilo, albo jakaś zmarszczka, ma
      pokochać Ciebie a nie tylko urodę i ciało...
      • ania_torun_83 Re: Nadzieja dla pacjentów... 10.05.09, 08:02
        sorki pomyliłam wątki....
    • u.too Re: ... 22.05.09, 22:17
      duma z osiągnięć naukowców to jedno, jednak to co jedni uważają za
      sukces może być trudne do przyjęcia dla innych
      pamiętając dobrze moment zaraz po narodzinach córeczki z
      rozszczepem, proponuję,żeby nadmiernie nie podkreślać tego wątku,
      jak by nie było nie jest bezpośrednio związany z leczeniem rozszczepu
      z tym,że żyjemy w mało tolerancyjnym społeczeństwie chyba się
      zgodzisz
      niestety przypadki mało symapatycznych reakcji na dzieci z
      rozszczepem się zdarzają
      z reguły wiedza na temat wad wrodzonych (nawet wśród lekarzy) bywa
      mizerna a w to w połączeniu z dramatyzmem, który niewątpliwie
      zawierają te zdjęcia może pośrednio prowadzić do reakcji odwrotnych
      niż sugeruje tytuł postu
      • tomasz-wojtowicz Re: ... 22.05.09, 23:16
        A ja uwazam - mimo tego wszystkiego, co juz kiedys tu pisalem - ze
        rozszczep nie jest az TAK skomplikowana wada, aby poddawac sie
        przeszczepowi calej twarzy.Z tego,co wyczytalem to po takiej
        operacji tez zostaja blizny i przez cale zycie trzeba brak leki,
        aby organizm nie odrzucil "nowej twarzy".W porownaniu z tym
        niewielka blizna po rozszczepie wydaje sie drobiazgiem.Zreszta w
        tych czasach skutki rozszczepu leczy sie bardzo dobrze (zwlaszcza w
        IMIDZIE i na ul.Koziej).Oprocz tego leczenie rozszczepu dotyczy
        chyba w wiekszej czesci tego co wewnatrz - podniebienie, wnetrze
        nosa..Reszte - nos z zewnatrz, blizne na wardze i linie ust - mozna
        w latwiejszy lub trudniejszy sposob skorygowac i nie potrzebny jest
        tu zaden przeszczep czesci twarzy.
        Moze nie wszyscy sie ze mna zgodza....
        Wszystko, co tu wyzej napisalem opieram wylacznie na wlasnych
        przemysleniach i doswiadczeniu.
      • michal.sobala Re: ... 22.05.09, 23:21
        Co ma Pani na myśli pisząc: "Proponuję,żeby nadmiernie nie podkreślać tego wątku"? Czy uważa Pani, że umieszczenie odnośnika do artykułów zawierających zdjęcia osób przed operacją przeszczepu twarzy i po są w jakiś sposób obraźliwe? Przecież te zdjęcia są ogólnodostępne i umieszczone za zgodą tych właśnie pacjentów, którzy przeżyli piekło z powodu tragicznych wypadków. Obejrzeć je mogą w Internecie zarówno np. gimnazjalista jak i osoba starsza. To nie ja publikuję te zdjęcia, a jedynie umieściłem odnośniki do artykułów o tych osobach.

        Te zdjęcia pokazują, że nawet po bardzo dużych deformacjach twarzy współczesna medycyna jest w stanie pomóc ludziom, którzy doświadczyli cierpień z powodu różnego rodzaju wypadków i tragedii.

        A to, że w naszym kraju reakcje na osoby o odmiennym wyglądzie i poglądach są, jakie są - cóż, ja tego nie zmienię... Co nie oznacza, że będę przechodził obojętnie widząc to, co się dzieje! Doświadczyłem różnych reakcji na sobie, dlatego do dziś prowadzę stronę internetową o rozszczepach i jestem z tego dumny!

        A jeśli chodzi o nadzieję, to uważam, że właśnie takie operacje - przeszczepu twarzy, które ku mojemu rozczarowaniu, wykonuje się na chwilę obecną poza Polską, są nadzieją także dla pacjentów z rozszczepem wargi i/lub podniebienia.

        Oczywiście ma Pani prawo do własnego zdania. Nie neguję tego. Ale ja także mam prawo do swojej opinii. Pozdrawiam.
        • u.too Re: ... 24.05.09, 00:54
          nie przypominam sobie,żebym używała określenia obraźliwe

          w normalnych warunkach, gdy okazuje się,że dziecko będzie miało/ma
          rozszczep czy inną skomplikowaną wadę rodzice mogą bezpośrednio
          liczyć na wsparcie i pomoc, w rzeczywistości bywa różnie
          wiele osób zagląda tu ponieważ przede wszystkim chciałby się
          dowiedzieć czego może się spodziewać i jak sobie poradzić w dosyć
          nietypowej sytacji
          znam stosunkowo dużo rodzin, które mają dziecko z rozszczepem
          większość radzi sobie bardzo dobrze, niektórzy nawet świetnie, ale
          nie wszystkim jest łatwo, czasami trudno uwierzyć,że pewne historie
          dzieją się naprawdę
          zastanawiam się nad następującą sytuacją: w małym miasteczku rodzi
          się dziecko z rozszczepem, wszechstronnych lekarzy generalnie jest
          niezbyt wielu a potrafiących sensownie doradzić jeszcze mniej i nie
          bez powodu leczenie wydaje się w sferze odległych marzeń
          zwykle w takiej sytuacji szuka się jakiejkolwiek podpowiedzi, a tu
          proszę pierwsze co mogą rodzice wyczytać w wątku Nadzieja
          to 'przeszczep twarzy' - budujące prawda? (zakładam,że temat
          rozszczepu jest bardzo złożony, nie jest łatwo się zapoznać z
          całokształtem przeglądając pobieżnie internet, a tak się zwykle robi
          na początku)
          jak to w małych społecznościach wszyscy są żywo tym faktem
          poruszeni,w dodatku jak sam zauważyłeś teoretycznie prawie każdy ma
          dostęp do internetu
          ze zwykłej ciekawości 'życzliwa' osoba też zerknie i sobie dopowie
          sensację - no i mamy 'ułatwienie', później to już wszystko układa
          się 'idealnie'
          to wbrew pozorom sytuacja z elmentami realistycznymi
          nie wiem czy się nad tym kiedykolwiek zastanawiałeś, ale reakcja na
          jakikolwienie przekaz nie zależy tak naprawdę od tego co ty/ja/my
          uważamy, to trochę bardziej skomplikowane
          wracając do tematu akurat nadzieją dla naszych dzieci przede
          wszystkim jest kompleksowe (nazwijmy je konwencjonalnym) leczenie
          przeprowadzane przez doświadczonych lekarzy - w pełni osiągalne i
          rzeczywiste nie od dzisiaj
          co więcej dzieci, które są sensownie leczone niewiele różnią się od
          swych rówieśników, o ile w ogóle się różnią
          możliwe nawet,że poziom trudności niektórych procedur
          wykorzystywanych w leczeniu podobny jest do tych wspomnianych we
          wklejonych linkach, wady wrodzone bywają przecież skomplikowane z
          tym,że rozwiązania, które w rzeczy samej masz prawo uważać za
          przełomowe na szczęście nie są konieczne z założenia (i nie chodzi
          mi o leki immunosupresyjne)
          transplantologia,o której piszesz nie jest rozwiązaniem pierwszego
          wyboru tylko prawdopodobnie jedynej szansy dla dorosłych w sytuacji
          bez wyjścia, to że życie bywa naprawdę okrutne i niesprawiedliwe to
          niestety prawda, ta kwestia zwykle jednak dociera do osób, które
          same są w trudnej sytuacji, pozostałych to aż tak bardzo nie obchodzi
          nie ma potrzeby,żeby przekazami, nawet ogólnodostępnymi potęgować
          obawy i tak nie małe troski o przyszłość, nawet jeśli założymy,że
          wszyscy radzą sobie doskonale to przecież w stresujących momentach
          bywa,że myśli się irracjonalnie
          warto podkreślić,że z reguły (bo nie mówimy o negatywnych wyjątkach)
          w leczeniu rozszczepu dąży się do innego efektu, z całym ogromnym
          szacunkiem dla umiejętności lekarzy zaangażowanych w leczenie tych 2
          pacjentów (niby oczywiste, ale niekoniecznie, gdyby tak było pewne
          sytuacje nie miały by miejsca)

          to się rozpisałam a pewnie jeszcze i tak za mało wyczerpująco się
          odniosłam do tej kwestii




          • michal.sobala Re: ... 24.05.09, 01:21
            Widzę, że kwestionuje Pani zasadność umieszczenia przeze mnie linków do artykułów o osobach, którym przeszczepiono twarz. Czy myśli Pani, że w ogóle wypowiadał bym się tutaj gdybym nie znał istoty sprawy? Gdybym nie znał warunków, jakie funkcjonują od lat w naszym kraju odnośnie leczenia osób z rozszczepem? Otóż ja znam te uwarunkowania ... i dlatego 6 lat temu zająłem się prowadzeniem strony o rozszczepach.

            Jeśli Pani nie odpowiada ten wątek - proszę zgłosić go, jako wątek do usunięcia. Ale tym działaniem nie powstrzyma Pani chęci dotarcia do prawdy. Jeśli osoba z rozszczepem będzie chciała znaleźć zdjęcia pacjentów po przeszczepie twarzy - znajdzie je bez problemu.

            I na koniec, co Pani powie pacjentowi, któremu w Polsce powiedziano wprost, że w kwestii poprawy jego wyglądu nic się nie da zrobić...?

            Tytuł wątku jest jak najbardziej uzasadniony i to nie dla tych dzieci/osób z rozszczepem, którym można pomóc przy pomocy tradycyjnej chirurgii plastycznej/rekonstrukcyjnej, ale właśnie dla tych, którym pomóc trudno. Którym albo w szpitalu publicznym, albo w gabinecie prywatnym w Polsce powiedziano, że nic się nie da zrobić...
            Nie chcę o tym pisać, bo to przykre.

            P.S. Możemy teraz ścigać się, kto więcej napisze na forum jako odpowiedź, tylko po co?
            • u.too Re: ... 25.05.09, 06:17
              zaczepny ton możesz sobie darować, naprawdę
              to,że sugestie odbierasz jako rywalizację nie znaczy,że
              zamierzałam się licytować i nie zamierzam
              po prostu uważam,że akurat w tym przypadku przedstawiasz sprawy
              tendencyjnie




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka