Dodaj do ulubionych

Powrot do Srodziemia

13.08.02, 18:46
"W ubiegłym roku mój syn wziął Władcę na wakacje i
tak mnie zachęcał- że zaczęłam czytać. No i klops tak
mnie wciągnęło ,że przeczytałam całego Władcę
Hobbiton, Niedokończone opowieści, Silimarylion (w
międzyczasie połknęłam Sapkowskiego) następnie
jeszcze raz na spokojnie przeczytałam jeszcze raz
Tolkiena i..................... P U S T K A"

to cytat z jednego z watkow o Tolkienie (by Deotyma23),
ja tez tak mam - na kazde fantasy patrze przez pryzmat
Tolkiena. nie chce w tym poscie roztrzasac, czy to dobrze,
czy zle, sa plusy, sa minusy, ale przede wszystkim jest to
uciazliwe. Srodziemie mnie fascynuje i uwielbiam o nim
czytac.

ale 'wladca pierscieni' nie nadaje sie do przeczytania po
raz trzeci, 'hobbita' nie przeczytam po raz szosty, a
'silmarillionu' po raz czwarty. po prostu sie nie da.
dlatego w przyplywie desperacji siegnalem po kolejna
pozycje dotyczaca Srodziemia ('niedokonczonych
opowiesci' nie zmeczylem ani raz...) - 'ostrze elfow' Nika
Pierumowa. na forum byly rozne glosy, a to, ze
beznadzieja (sam tak pisalem i kajam sie, bo nie mialem
prawa nie czytajac ksiazki), ze slabe tumaczenie, nawet,
ze lepszy od Tolkiena... prawda lezy gdzies po srodku.
niestety ksiazka ma wiecej, duzo wiecej wad niz zalet,
choc te, o ktorych napisze moga sie wydac bardzo
subiektywne...

(troche spojlerow jest, ale chyba nie posunalem sie za
daleko, ostrzegam w kazdym razie :-))

po pierwsze ksiazka traci niemal wszystkie atuty dzieki
pracy tlumaczy (Eugeniusz i Ewa Debscy). tlumaczenie
zakrawa na kpine, ale o tym napisalem w innym watku.
niemniej jednak ich niekompetencja, nieudolnosc i
niekonsekwencja zabila ducha ksiazki i wplynela bardzo
negatywnie na jej odbior.

poniewaz o detalach w wiekszosci nie moge sie
wypowiedziec (musialbym przeczytac oryginal, co jest
niewykonalne), pozostaje mi szersze spojrzenie na swiat
przedstawiony ksiazki.

caly czas cos sie dzieje. juz od samego poczatku akcja sie
rozkreca, Folko spotyka Torina (syna >Dartha< !! ;-)) i
rozpoczyna sie wedrowka. narazie nie ma nic co by mnie
negatywnie usposobilo, czy zirytowalo, bardzo lubie
opisy Shire, czy Bree, lubie poczytac jak pija i sie bawia
bohaterowie...

schody zaczynaja sie kiedy Pierumow odnosi sie do
wydarzen z przeszlosci, zwlaszcza tych, ktore nie sa
wyjasnione jednoznacznie przez Tolkiena. upiory z
Mogilnikow (nie mam pod reka wladcy, wiec nie pamietam,
czy tak sie to miejsce nazywa po 'normalnemu')
wprowadzaja niepotrzebny zamet, postrasza, postrasza,
a potem nic z tego nie wynika, mimo, ze do polowy ksiazki
ma sie wrazenie, ze to kluczowe sceny. odobnie sprawa
wyglada kiedy trojka podroznych kieruje sie do
Annuminas - jakies wasnie miedzywiejskie - po co to??
nadano temu w ksiazce nie lada znaczenie, a ja nie wiem
po co. wzmianki w stylu 'ah, wiec to byl on', 'niestety nie
zdazylem go ubiec', dotyczace czlowieka sklocajcego
przeciw sobie wsie po prostu mnie smiesza. zupelnie
jakbym czytal kiepskie fanfiction, zwlaszcza, ze te
kwestie padaj z ust m.in. Radagasta - w ksiazce nie
wyjasniono czemu postac jatrzyciela Hrauduna ma
jakiekolwiek znaczenie...

po tych gorszych momentach nastepuje najlepszy wg
mnie fragment ksiazki, a i jeden z lepszych w ogole
dotyczacych Srodziemia - pobyt w Annuminas. zaczyna sie
banalnie, troche glupawo, ale potem przez kilkadziesiat
stron jest naprawde niezle - czyta sie swietnie i z
radoscia. jak juz wyzej napisalem lubie czyta opisy
biesiad i zabaw z udzialem hobbitow, krasnoludow itd, a
tu tego nie brakuje, a co chyba najistotniejsze - jest opis
zwyklego, codziennego zycia w miescie. i dla mnie to jest
totalna rewelacja - tego brakowalo mi w dzielach
Tolkiena - opisow normalnego zycia, spokoju,
codziennosci!! jak dla mnie najwiekszy plus tej ksiazki.

bniestety rozbudzone nadzieje na cos dobrego legly w
kolejnych rozdzialach :-//

o ile podroz do Morii jest ciekawe nakreslona (choc tez
niemilosiernie pogmatwana - w pewnym momencie nie
wiedzialem kto jest krasnoludem, kto czlowiekiem...) to
juz sama wyprawa do khazad dum i dalej to po prostu
slabizna na poziomie fanfiction o harrym potterze.

opisy wedrowek po podziemiach, w ktorych gubi sie chyba
sam autor (albo przynajmniej tlumacz, niestety moge
mylic ich bledy) wprowadzaja wiele zamieszania, zejscie
na sam dol to juz jakas farsa. ja po prostu nie wiem co sie
tam stalo i czemu. motywy z ognistymi czerwiami i
zlozami mithrilu za sciana (!!!) jeszcze przeboleje, ale
potem? niebieskie obloczki, ktore paralizuja druzyne?
mrok dlawiacy hornborina, pozeracze skal, macki
mordujace orkow - co to w ogole jest???

na podobnie niskim i beznadziejnym poziomie sa
opowiadane przez krasnoludy legendy - o sicie Trora i
zywym kamieniu Rollsteinie - mozna pasc z wrazenia
(negatywnego...). autr po prostu nieumiejetnie
wykorzystuje watki z wladcy pierscieni. nieskonczone
schody - co to za brednie, zeby dochodzic do nich zwyklym
korytarzem??? i krasnoludy zachowuja sie, jakby dla nich
to byla normalka!! cos tu chyba nie gra? polegam na
wlasnej pamieci, ale nieskonczone schody to byla w
dzielach Tolkiena legenda, czyz nie? a teraz zamiast po
prostu nimi zejsc (jesli juz sa) na sam dol krasnoludy
mecza sie jakimis tunelami... nie moge tego pojac.

a jesli juz jestesmy przy schodach to autor wspomina cos
o schodach do nieba... nie wiem doprawdy co to ma byc,
poza tym, ze Radagast (albo Gandalf) mowia, ze one
istnieja.....

na koncu ksiazki jest jeszcze bitwa (wcisnieta chyba
troche na sile, bo chwile wczesniej w ogole sie na nia nie
zanosi...) - niestety opis jest slaby i mimo ze sie staralem
nie wszystko moglem sobie wyobrazic i zrozumiec. te
ciagle ataki z prawej strony, jakies okrazenia...

odsumowujac - pierwsza czesc ksiazki Pierumowa
spodobala mi sie, nie wytknalem wielu bledow i minusow,
ale i tak robi lepsze wrazenie niz druga, ktora graniczy w
kilku momentach, mowiac wporst, z herezja. w kilku
momentach autor zupelnie kloci sie z Tolkienem, ktorego
w koncu powinien sie trzymac scisle, a nie rozwijac rozne
poruszone we wladcy, czy silmarillionie, watki, do tego
stopnia, ze potem nastepuja sprzecznosci... na tym
ksiazka wiele traci i niestety robi zle wrazenie na kims,
kto chcialby po prostu przeczytac druga trylogie, dzielo
podobne w prostocie i stylu do pierwszej,
tolkienowskiej...

to chyba tyle moich refleksji... alez wyszlo dlugie. mam
nadzieje, ze znajdzie sie ktos kto to przeczyta :-))

a ja sie pozegnam z forum i forumowiczami.. na dluzszy
czas :-)))
Obserwuj wątek
    • brite Re: Powrot do Srodziemia 15.08.02, 21:42
      mikolaj7 napisał:
      [...]
      > ale 'wladca pierscieni' nie nadaje sie do przeczytania po
      > raz trzeci, 'hobbita' nie przeczytam po raz szosty, a
      > 'silmarillionu' po raz czwarty. po prostu sie nie da.
      [...]

      Władca Pierścieni nadaje się do przeczytania po raz piąty, dziewiąty,
      siedemnasty, dwudziesty szósty...
      Jeżeli chodzi o mnie, to ulubione fragmenty powtarzam sobie od czasu do czasu,
      a całość czytam mniej więcej raz na 2, 3 lata.. Od deski do deski na razie 5
      razy. Angielski oryginał przeczytałem tylko raz, ale tylko dlatego, że
      dorobiłem się go całkiem niedawno.
      Hobbita czytałem może z 3-4 razy, Silmarillion zaś mniej więcej półtora, bo go
      komuś pożyczyłem dawno temu i nie dostałem spowrotem, a ne pamiętam za bardzo
      komu ;-)

    • Gość: nes_pe Re: Powrot do Srodziemia IP: *.chello.pl 16.08.02, 20:47
      mikolaj7 napisał:
      > ale 'wladca pierscieni' nie nadaje sie do przeczytania po
      > raz trzeci, 'hobbita' nie przeczytam po raz szosty, a
      > 'silmarillionu' po raz czwarty. po prostu sie nie da.
      > dlatego w przyplywie desperacji siegnalem po kolejna
      > pozycje dotyczaca Srodziemia ('niedokonczonych
      > opowiesci' nie zmeczylem ani raz...) - 'ostrze elfow' Nika
      > Pierumowa.

      hmm
      nie czytałam lub czytałam częściowo lub czytałam z niejakiego 'musu':)

      Napewno nic Tolkiena nie przeczytam drugi raz! niechcący udało się to
      pierwszemu tomowi "Władcy" i jeśli to możliwe podobał mi się jeszcze mniej niż
      za pierwszym znudzonym razem...
      ..."Silmarylion" czeka na dokończenie, porastając kurzem zapomnienia:)
      "Niedokończone opowieści" pozostaną nie zaczęte...

      Tolkienowi mówimy zdecydowane nie!
      - bez urazy wielbiciele Śródziemia i Hobbickich wielkich stóp:))
      • brite Re: Powrot do Srodziemia 17.08.02, 19:54
        Przy czytaniu Tolkiena zalecam następującą kolejność:

        1 Hobbit
        2 Władca Pierścieni
        3 Silmarillion
        4 Reszta (niedokończone Oopowieści i inne)

        Jezeli czytający nie będzie mógł przebrnąć przez któreś z dzieł, kolejnego z
        listy nie ma co zaczynać, bo będzie dla niego nie do przebrnięcia. Czytanie
        Silmarillionu bez poznania i zakochania się w WP to samobójstwo.

    • kuba# Re: Powrot do Srodziemia 06.10.02, 19:19
      We fragmencie ze "SFinksa" nie było chyba żadnych herezji, ale ta proza była po
      prostu nudna - to w zupełności wystarczyło żeby mnie zniechęcić do Pierumowa.
      • mikolaj7 Re: Powrot do Srodziemia 06.10.02, 21:17
        kuba# napisał:

        > We fragmencie ze "SFinksa" nie było chyba żadnych herezji, ale ta proza była po
        >
        > prostu nudna - to w zupełności wystarczyło żeby mnie zniechęcić do Pierumowa.


        ee tam, Kuba, przyczytaj, naprawde warto, hehe, mam dwa
        tomy do sprzedania - 45-50zl, na trzeci i tak nie bedziesz
        mial sily po tych wszystkich wrazeniach :))

        a co do herezji to juz mi sie udalo zapomniec wiekszosc tych
        bzdur. w tym, co cytowali w sfinksie byl chyba opis
        wedrowki do morii? i te glupawe historyjki krasnoludow?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka