Dodaj do ulubionych

50-60 latkowie i ich "praca"

IP: *.merinet.pl 08.05.08, 22:31
Do rozpoczęcia tego wątku skłoniła mnie sytuacja z dnia
dzisiejszego. Otóż w środku dnia żona będąc w pracy otrzymała od
opiekunki naszego dziecka telefon z informacją, że "prawdopodobnie
będziemy musieli się rozstać". Oczywiście pół dnia w pracy siedziała
denerwując się co się stało, do mnie zadzwoniła dopiero po 15 żebym
i ja nie miał zmarnowanego dnia, etc. Po powrocie do domu
usłyszeliśmy od Pani Opiekunki, że jej choroba uniemożliwia jej
dalszą pracę i w zasadzie to ona ma nas i nasze dziecko w d... i
kończy pracę. Nie ma mowy o podwyżce, zmianie zasad pracy, itp.
Koniec i już. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że 3 miesiące
temu gdy podejmowała u nas pracę o swej poważnej chorobie nawet się
nie zająknęła (tak na marginesie ta poważna choroba to cukrzyca, coś
z czym żyją i pracują miliony ludzi). Oczywiście pracę chce
zakończyć natychmiast, mając gdzieś fakt że stawia nas w sytuacji
bez wyjścia. Cytuję wypowiedź "moje zdrowie jest dla mnie
najważniejsze". Po dłuższej rozmowie zgadza się zostać do końca maja
lub NAWET do połowy czerwca. Minęły 4 godziny, pierwsze emocje już
opadły i zaczynam się zastanawiać nad pokoleniem 50-60 latków...
Wnioski? To są ludzie absolutnie nieprzygotowani do jakiejkolwiek
pracy, nieodpowiedzialni, spaczeni przez komunę do tego stopnia, że
powinno się ich izolować od reszty społeczeństwa. Nie jest to opinia
wypowiadana na podstawie tego jednego przypadku. Obserwacje są
szersze: moi Rodzice, sąsiedzi, osoby z którymi pracowałem w
poprzedniej firmie... Wszyscy powyżej 50-tki i wszyscy sfrustrowani,
wiecznie niezadowoleni, permanentnie olewający to co do nich należy,
oczywiście wszystkowiedzący... Nie wspomnę o zawiści i wiecznych
plotach, które w moim wypadku doprowadziły min. do konieczności
założenia alarmu i monitoringu w mieszkaniu - siedzące na zasiłkach
sąsiadki plotkary trąbiły po okolicznych sklepach jakie to bogactwa
niby posiadamy... Gdy patrzę na tych ludzi to jestem załamany
faktem, że moje podatki są na nich wydawane. Praca 8 godzin to już
za dużo. Ja muszę zapierniczać 9, 10 albo 12 godzin i nikt się nie
przejmuje jak sobie daję radę (włączając w to nawet Rodziców).
Jedyne co usłyszałem to, że trzeba być debilem żeby jednego dnia
pojechać do Gdańska i z powrotem, bo "ja zażądałbym hotelu" - cytat
z mojego Ojca. Mogę sobie ten hotel wziąć bez problemu, ale
następnego dnia rano muszę być w Warszawie, a mój Tatuś tego już nie
rozumie. Moja pracująca żona usłyszała, że jest wyrodną matką skoro
zostawia 7 miesięczne dziecko pod opieką obcej kobiety. Fakt, że
robi to dla dobra i godnego życia rodziny nie ma już znaczenia. Ci
ludzie to jakiś koszmar...
Obserwuj wątek
    • billy.the.kid Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 09.05.08, 09:34
      to że tyrasz 9,10,12 godzzin to tylko twqoja brocha.a ta pani NIE
      MUSI.
      jeszcze może napisz jak też zarejestrowałeś tą panią-
      składki,podatki itd.
      to ze zostawia dziec ko podopieką obcej kobitki-to już na pewno NIE
      JEST dla dobra twojej rodziny.
    • Gość: 50+ Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.chello.pl 09.05.08, 11:19
      To ty chyba czegoś nie rozumiesz, robisz po 12 godzin, w ciągu
      jednego dnia jedziesz i wracasz z Gdańska, pewnie z żoną podobnie.
      Jak chcesz wychować dziecko i czego go nauczyć gdy widzisz go rano w
      łożku i wieczorem -naście minut , obcy za ciebie tego nie zrobią,
      nawet najlepsza opiekunka czy szkoła. Na starość oleje ciebie jak ty
      jego olewasz. Jak myślisz długo twój organizm wytrzyma obciążenie po
      12 godzin, w wieku piędziesięciu lat będziesz miał zdrowie jak
      dziewiędziesięciolatek pracujący normalnie a zdrowia za kasę nie
      kupisz. Nie po to nasi ojcowie i dziadowie walczyli o ośmiogodzinny
      czas pracy by znowu wracać dziewietnastowicznego kapitalizmu. Na
      zachodzie już to zrozumieli że organizm musi mieć czas na
      regenerację. Wydaje ci się że jak zarobiłeś furę pieniędzy to
      złapałeś pana boga za nogi- tylko zastanów się jakim kosztem i jak
      długo tak pociągniesz- czy zdążysz nacieszyć się tymi pieniędzmi. Ci
      twoi niedobrzy piędziesięciolatkowie i więcej już to wiedzą bo
      przeżyli własnie tyle i mają coś takiego jak doświadczenie.
      • Gość: Inna Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.chello.pl 05.07.08, 16:03
        Ale o co ty masz pretensje do 50-60 latków.
        Być może że ta pani bardzo przejęla się i zdenerwowała stanem
        swojego zdrowia, a na dokladkę opiekuje się Twoim dzieckiem, więc
        może przestraszyła się,że w trakcie opieki może zasłabnąć,może
        zemdleć, etc.i co z dzieckiem?
        To jest jednak bardzo duża odpowiedzialność.
        Nie wiń 50-60 laktów za system komunistyczny, to nie jest ich wina
        tylko wina wtedy panujących rządów i kombinatorów,ktorzy puścili
        nasz kraj z torbami.
        Tak funkcjonował ten sysstem, nie przeczę , nauczył ludzi różnych
        zachowań i podejścia do pracy, ale nie zapomnij tez że trwało to
        ponad 50 lat czyli zdązyło się w nim wychować i przyzwyczaić wiele
        osób.
        To były też bardzo trudne czasy-byłam wtedy dzieckiem i doskonale
        pamiętam kiedy wystawało się w kolejkach,że by zdobyć pół kilo
        zywkłych parówek. A osoba przed tobą - kiedy skosila ci je sprzed
        nosa, to był twój wróg. Podczas kiedy synowie pana Gierka zajadali
        sie szyneczką.
        Do dzisiaj np. zapach pomarańczy od razu kojarzy mi się ze świętami
        bo tylko od święta jadło się pomarańcze lub babnany (jeśli dotarł
        transport według PZPR), a nie tak jak dziś stargany uginają sie pod
        ciężarem warzyw i owoców.
        Dlaczego o to jak działał ten system nie masz pretensji do ludzi
        wtedy rządzących i utrzymujących włądze???
        Nie możesz uogólniać zachowań wszystkich ludzi na podstawie 1
        opiekunki.
        Ja też pracowałam w tym ustroju co wcale nie oznacza, że nie umiałąm
        dostosowac się do obecneych wymogow rynku pracy i nie pozostały mi
        naleciałości komunistyczne. Zawsze prace ceniłam i szanowałam.
        Widocznie twoją opiekunkę zaniepokoił jej stan zdrowia,
        przestarszyła się, ale piszesz, że jednak udało wam się dojśc do
        porozumienia i jeszcze przez jakiś czas będzie opiekowac sie
        dzieckiem.
        Powiem szczerze, że też dziwię się twojej żonie, że zostawia
        kilkumiesięczne dziecko i zasuwa do pracy. Jeśli Ty, dobrze
        zarabiasz, to czemu żona nie poświęci choćby pierwszego roku czy
        pierwszych dwóch lat, na to aby zostać z dzieckiem i poświęcic mu
        swój czas, ktory uwierz mi ,NIE WRÓCI.
        Dla dziecka nie są ważne drogie zabawki, tylko obecność matki.
        Wydaje mi się że przynajmniej ponad 50% społeczeństwa już zdązyło
        się przyzwyczaić do wymogow DRAPIEŻNEGO KAPITALIZMU i że nie mają co
        liczyc na opeikę socjalną ze strony państwa, ktorych rządy przecież
        sami wybierają.

    • agulha Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 09.05.08, 18:42
      Raczej nie masz racji. Po pierwsze, przykłady, które podajesz, to nie są
      przykłady normalnej pracy - chyba, że ta podróż do Gdańska to samolotem (ja
      latam samolotem do Gdańska służbowo), a 9-12 godzin pracy liczysz z dojazdem
      albo w okresie wyjątkowego spiętrzenia pracy. Po drugie, rzeczywiście prawdą
      jest, że człowiek z wiekiem trochę trzeźwieje/mądrzeje. Im starszy, tym większe
      jest prawdopodobieństwo, że coś przeżył. Sytuacje takie, jak: praca mimo
      choroby, zakończona nasileniem tejże choroby i koniecznością zwolnienia bardzo
      długiego albo nieodwracalnym kalectwem. Albo: praca ze wszystkich sił i
      kopnięcie przez pracodawcę w d** (zwolnienie albo brak awansu) przy pierwszej
      okazji. PLus wiele przykładów na to, że nie ma ludzi niezastąpionych. Po
      trzecie, poza pewną modyfikacją jw., przejmowanie się pracą do granic
      pracoholizmu albo leserstwo i bimbanie sobie to cecha osobnicza, a nie grupy
      wiekowej. Znam osoby starsze, które całe życie zawodowe aż do tej pory zawsze
      stawiały pracę na pierwszym miejscu, były solidne, terminowe itd., oraz osoby
      dwudziestoparoletnie, pracujące na fajnych stanowiskach, u dobrych, uczciwych
      pracodawców (korporacja zachodnia) - gdzie nie ma ani jednej osoby z pokolenia
      50+ (od których niby mogłyby przejąć złe nawyki), zupełnie nie podchodzące do
      pracy zadaniowo i posuwające się do jawnych oszustw (lewe zwolnienia, naciągane
      koszty w delegacji itp.)
    • basspl Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 10.05.08, 01:46
      szkoda odpowiadać, jesteś wrogo nastawiony do otoczenia-odpocznij i
      nabierz dystansu
    • agulha Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 10.05.08, 09:50
      Tak mi się jeszcze nasunęły dwie rzeczy. Po pierwsze, nie obraź się, ale obawiam
      się, że argument choroby jest pretekstem, a tak naprawdę powód jest inny.
      Zapewne niezadowolenie tej pani z warunków pracy i traktowania. Może np. właśnie
      każesz jej być z dzieckiem te 10-12 godzin czy bez uprzedzenia nagle nie 8, a
      10. Ludzie są różni i różnie potrafią traktować opiekunki i pomoce domowe.
      Zasłyszane historie: 1) "państwo" nie życzyli sobie, żeby pomoc domowa
      przebywała razem z nimi w mieszkaniu. Jeżeli przyszła, zanim oni wyszli do
      pracy, musiała czekać na klatce schodowej 2) młoda dziewczyna, zgodzona "do
      dziecka", była stopniowo "proszona" (cudzysłów stąd, że nie mogła odmówić) o
      inne prace, do odkuwania lodu ze stopni wejściowych do domu włącznie. Dla
      równowagi powiem, że mamy też sąsiadkę-lenia, która zrezygnowała z dobrej pracy
      tego typu z wymyślonego powodu. Po drugie, czy zawarłeś z tą panią umowę
      cywilnoprawną albo umowę o pracę, określając okres wypowiedzenia? Nie? To o co
      chodzi? Pracownicy podpisują umowy o pracę z miesięcznym lub 3-miesięcznym
      okresem wypowiedzenia, który ma chronić obie strony przed niespodziankami, a i
      to czasami próbują tego terminu nie dotrzymać. Na pracodawców w takiej sytuacji
      jest bat - sąd pracy. A tutaj jedna ze stron ma się poczuwać do lojalności,
      nieokreślonej w czasie - bo z jakim wyprzedzeniem mogłaby zrezygnować, żebyś był
      zadowolony? Aż znajdziesz nową opiekunkę? A może ona ma jakieś własne plany
      (wyjazd do sanatorium, nowa praca) - i co, ma czekać z nimi, aż Wy kogoś
      znaleziecie (to nieraz długo trwa)? Nie zobowiązywała się do czegoś takiego ani
      Wy w zamian nie zobowiązywaliście się do świadczeń dla niej.
    • Gość: Tomek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.merinet.pl 10.05.08, 11:34
      Odpowiem w jednym poście wszystkim po trochu:
      - po pierwsze jeżeli chodzi o zarejestrowanie opiekunki - Pani ta
      sama nie chciała by ją rejestrować gdyż siedzi na zasiłku dla
      bezrobotnych i nie ma ochoty stracić wszelkich profitów z tego
      wynikających.
      - co do jej godzin pracy - to, że ja pracuję czasem po 9,10 czy 12
      godzin nie oznacza, że jej praca się wydłuża. Zgodziła się na pracę
      w godzinach 8-18 i z naszej strony jest to w 100 na 100 przypadków
      dotrzymywane. Po prostu żona ma pracę od 9 do 17 i nigdy nie zostaje
      po godzinach. Tak więc argument z wykorzystywaniem odpada.
      - opinii na temat "Państwa" każącego komuś stać w korytarzu nawet
      nie skomentuję - widać autor sam ma takie doświadczenia. U nas ta
      Pani ma ściśle określony zakres obowiązków (wyłącznie opieka nad
      dzieckiem) i zapewniony szacunek należny każdej pracy.
      - co do mojej pracy i rzekomego "wykorzystywania" mnie przez
      pracodawcę. Gdy jadę do przysłowiowego Gdańska to spędzam w pracy
      nawet więcej niż 12 godzin. Mógłbym lecieć samolotem lub jechać
      pociągiem, ale nie opłaca mi się to ze względów logistycznych
      (dojazdy na lotnisko/dworzec). Jeżeli chodzi o pracodawcę to każdemu
      życzyłbym takiego jak ja mam. A co do ciężkiej pracy to nikt nie
      płaci 5 - cyfrowych kwot netto miesięcznie za pracę od 8 do 16 i
      pierdzenie w krzesło. Na taką się zdecydowałem i nie mam o to
      pretensji.
      • Gość: siostrateresa_ Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.elartnet.pl 10.05.08, 22:15
        pan tomek powiedział to żartobliiiiwie,ironiiiicznie...

        a jeśli nie, to powinien poddać się natychmiastowej sterylizacji...obroń nas
        panie boże przed następnym stachanowcem...

        tomuś, nie piskaj...
        • Gość: Tomek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.merinet.pl 10.05.08, 22:51
          A tak w ogóle to masz coś sensownego do powiedzenia, czy tylko tak
          sobie zamierzasz klepać w klawisze?
        • wolum.42 Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 10.05.08, 23:51
          Tomku, chyba przesadzasz, nie wiek jest ważny, ale człowiek. Myślę,
          że napisałeś ten post pod wpływem emocji.Ja współpracowałam niedawno
          z pewną firmą, gdzie pracownicy to zespół 6-osobowy i wszyscy to
          ludzie po 50-tce i byli to chyba jedni z nasympatyczniejszych i
          najbardziej kulturalnych ludzi jakich poznałam. Dodam, że wszyscy
          bardzo kompetentni i zaangażowani w swoją pracę ( nie wchodząc w
          szczegóły). A teraz z innej beczki: moja kuzynka ostatnio zmieniła 3
          opiekunki do dziecka i były to młode dziewczyny w wieku od 22-25
          lat, z czego jedna zwyczajnie nie przyszła w kolejnym dniu, bez
          uprzedzenia. Po czym w rozmowie telefonicznej oświadczyła, że
          znalazła pracę lepiej płatną.A do 50-tki brakowało jej co najmniej
          połowę. Myślę, że ani komunizm, ani wiek nic nie mają wspólnego z
          dobrym wychowaniem, pracowitością i sumiennością człowieka.Chyba
          bardziej to co wynosimy z domu. Życzę Ci więcej wyrozumiałości dla
          ludzi i mniej stresów.
      • Gość: abc Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.08, 21:29
        > Odpowiem w jednym poście wszystkim po trochu:
        > - po pierwsze jeżeli chodzi o zarejestrowanie opiekunki - Pani ta
        > sama nie chciała by ją rejestrować gdyż siedzi na zasiłku dla
        > bezrobotnych i nie ma ochoty stracić wszelkich profitów z tego
        > wynikających.
        Poczytaj sobie jołopie (zarabiający 5 cyfr), co ci grozi:

        USTAWA
        z dnia 20 kwietnia 2004 r.
        o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy1)
        (Dz.U. z 2004 Nr 99, poz. 1001 z późn. zm. – tekst ujednolicony)
        Art. 36.
        7. Pracodawca jest obowiązany zawiadomić w formie pisemnej, w okresie
        do 5 dni, właściwy powiatowy urząd pracy o zatrudnieniu osoby zarejestrowanej jako bezrobotna lub o powierzeniu jej innej pracy zarobkowej.
        Odpowiedzialność za wykroczenia przeciwko przepisom ustawy
        Art. 119. 1. Kto zatrudnia lub powierza wykonywanie innej pracy zarobkowej bezrobotnemu, nie zawiadamiając o tym właściwego powiatowego urzędu pracy, podlega karze grzywny nie niższej niż 3.000 zł.
        Zapłaciłeś już te 3 tysiące??

        A co do ciężkiej pracy to nikt nie
        > płaci 5 - cyfrowych kwot netto miesięcznie za pracę od 8 do 16.

        Skoro tyle zarabiasz NETTO, to wydaje mi się, że żona nie musi już pracować na utrzymanie domu,- chyba że jesteś MANAGEREM, który nie ma pojęcia, jak rozsądnie zagospodarować te pieniądze.

        Po drugie: jeśli musisz pracować dłużej niż od 8 do 16, to świadczy tylko o nieudolnej organizacji pracy!!

        Mógłbym lecieć samolotem lub jechać
        > pociągiem, ale nie opłaca mi się to ze względów logistycznych
        > (dojazdy na lotnisko/dworzec).

        To co, z Warszawy do Gdańska idziesz na piechotę???
        • Gość: Tomek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.merinet.pl 11.05.08, 21:57
          Gość portalu: abc napisał(a):
          > Poczytaj sobie jołopie (zarabiający 5 cyfr), co ci grozi:
          >
          > USTAWA
          > z dnia 20 kwietnia 2004 r.
          > o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy1)
          > (Dz.U. z 2004 Nr 99, poz. 1001 z późn. zm. – tekst ujednolicony)
          > Art. 36.
          > 7. Pracodawca jest obowiązany zawiadomić w formie pisemnej, w
          okresie
          > do 5 dni, właściwy powiatowy urząd pracy o zatrudnieniu osoby
          zarejestrowanej j
          > ako bezrobotna lub o powierzeniu jej innej pracy zarobkowej.
          > Odpowiedzialność za wykroczenia przeciwko przepisom ustawy
          > Art. 119. 1. Kto zatrudnia lub powierza wykonywanie innej pracy
          zarobkowej bezr
          > obotnemu, nie zawiadamiając o tym właściwego powiatowego urzędu
          pracy, podlega
          > karze grzywny nie niższej niż 3.000 zł.
          > Zapłaciłeś już te 3 tysiące??

          Jakoś się nie obawiam...

          > Skoro tyle zarabiasz NETTO, to wydaje mi się, że żona nie musi już
          pracować na
          > utrzymanie domu,- chyba że jesteś MANAGEREM, który nie ma pojęcia,
          jak rozsądni
          > e zagospodarować te pieniądze.

          Nie musi. Chce. Lubi to co robi. Nie ma poczucia uzależnienia ode
          mnie. Rozwija się w ten sposób. Spędza czas wśród ludzi. Wymieniać
          dalej? Nie wszyscy pracują wyłącznie dla kasy...

          > Po drugie: jeśli musisz pracować dłużej niż od 8 do 16, to
          świadczy tylko o nie udolnej organizacji pracy!!

          Typowy tekst nieudacznika życiowego pierdzącego w stołek w urzędzie.
          Ortografia też na to wskazuje...

          > Mógłbym lecieć samolotem lub jechać
          > > pociągiem, ale nie opłaca mi się to ze względów logistycznych
          > > (dojazdy na lotnisko/dworzec).
          >
          > To co, z Warszawy do Gdańska idziesz na piechotę???

          To co napisałeś świadczy o tym, że o efektywnym zarządzaniu swoim
          czasem nie masz pojęcia. Mieszkam na Bielanach. Dojazd na Okęcie to
          circa godzina. Kolejna godzina spędzona na lotnisku. Dojazd z
          lotniska w Gdańsku do Centrum. I ta sama operacja w drugą stronę. W
          jedną to lekko licząc 2,5 - 3 godziny. Czyli w obie minimum 5. A nie
          dodałem czasu lotu. I ewentualnych (nierzadkich w wypadku LOT-u
          opóźnień/odwołań rejsów, ... I jestem zmuszony korzystać z taksówek.
          To się po prostu nie opłaca. Zarówno jeżeli chodzi o czas jak i
          pieniądze. Ale ty tego nigdy nie zrozumiesz...




      • miss_pipi_langstrumpf Bezradny dzieciuch !!! 08.10.10, 12:19
        Szacunku matole nie widać do osób starszych, właśnie po Twojej wypowiedzi.
        Osądziłeś wszystkich 50-60 latków na jednym przykładzie.
        Dlatego też odpowiem Ci, żeś Wincenty Pstrowski. Kariera Ci oczy przesłoniła i sądzisz że wszyscy Ci w pas winni się kłaniać. A tyś krótki i cienki jak dupa węża bagiennego. To ja kobieta Ci mówię.
        Poczytaj najpierw o cukrzycy potem matole się wypowiadaj.
        Po wtóre to z twojej wypowiedzi widać , żeś frustrat i nieudacznik. Chłop z jajami następne ogłoszenie daje o zatrudnieniu niania a Ty płaczesz na forum jak bezradne dziecko, oczerniasz starsze pokolenie które Ci życie dało (Twa matka pewnie ze wstydu się pali).
      • Gość: Ewa Re:Szanowny Panie Tomku IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.11, 07:44
        Jestem z pokolenia 50+.
        Mam pięciocyfrowe zarobki.
        Pracuję ciężko i odpowiedzialność mam , mniemam, że większą od Pana, ale nie narzekam.
        Obserwacje także rozbieżne z Pana spostrzeżeniami - zdarza się, że osoby 25+ czy 35+ mając ukończone studia w Wyższych Szkołach Rozdawania za Pieniądze Dyplomów mają wymagania płacowe, że hej!.
        Co więcej panie w podobnym wieku będąc od 2 dni w ciąży biegną na 9 miesięczne zwolnienie.
        Tak więc Szanowny Panie Tomku, praca nie przekłada się na wiek a podejście do niej, usposobienie, oczekiwania od życia.
        p.s
        Mając dziecko w wieku przedszkolnym nie pracowałam na całym etacie, bo chciałam, żeby dziecko było związane ze mną. Ze mną a nie opiekunkami.
        Pozdrawiam i życzę zmiany podejścia do rzeczywistości. Rozumiem także kłopot związany z poszukiwaniami kolejnej opiekunki. Nie pochwalam retoryki/słownictwa.
    • Gość: abc Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.08, 21:37
      > Jedyne co usłyszałem to, że trzeba być debilem żeby jednego dnia
      > pojechać do Gdańska i z powrotem, bo "ja zażądałbym hotelu" - cytat
      > z mojego Ojca. Mogę sobie ten hotel wziąć bez problemu, ale
      > następnego dnia rano muszę być w Warszawie, a mój Tatuś tego już nie
      > rozumie.
      Poczytaj (mam nadzieję, że oprócz pisania posizdasz również umiejętność czytania) sobie KP o dobie pracowniczej - bo nie chce mi się tego cytować!!

      To, że jesteś debilem - to twój ojciec ma całkowitą RACJĘ!!

      Moja pracująca żona usłyszała, że jest wyrodną matką skoro
      > zostawia 7 miesięczne dziecko pod opieką obcej kobiety. Fakt, że
      > robi to dla dobra i godnego życia rodziny nie ma już znaczenia. Ci
      > ludzie to jakiś koszmar...

      Przy twoich 5 cyfrowych zarobkach NETTO jeszcze żona MUSI pracować?? - jesteś debilem do kwadratu!
      • Gość: antybuc Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.eranet.pl 12.05.08, 01:07
        typowe teksty zakompleksionych polaczków, którym gul skacze gdy
        czytają że ktoś zarabia kilka razy więcej niż oni sami.
      • Gość: self-inflicted Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: 208.49.241.* 23.06.09, 16:31
        aaaaaaaaa nie wytrzymałam...
        wiem, że zbaczam z tematu, ale nie mam siły..

        > Przy twoich 5 cyfrowych zarobkach NETTO jeszcze żona MUSI
        pracować?? - jesteś d
        > ebilem do kwadratu!

        jak już autor wspomniał, "nie wszyscy pracują dla kasy"... dlaczego
        kobieta ma rezygnować z pracy, bo ma dziecko i dobrze zarabiającego
        męża???
        bo... jak przeczytałam w poprzednim poście: "dziecko potrzebuje
        matki" i matka ma siedzieć z dzieckiem w domu, to przecież hańba dla
        polskiej matki, zostawić 7 miesięczne dziecko z opiekunką.
        A ojca to nie potrzebuje??

        polskie bagienko: z jednej strony: tacy my to szlachetni jesteśmy
        i "żonka" może sobie zostać w domu, a wieczorkiem przy piwie
        utyskiwanie, jak to kobiety lecą na facetów z forsą.

        ŻAŁOŚĆ
    • Gość: as poczekamy IP: *.acn.waw.pl 12.05.08, 07:09
      az bedziesz mial 50+ i zobaczymy jaki bedziesz wtedy dziarski sprawny jak
      bedziesz pracowal i jak zyl z taka choroba jak cukrzyca np.

      Dziecko jestes
      • Gość: Tomek Re: poczekamy IP: *.merinet.pl 12.05.08, 21:13
        W formie podsumowania: dziś pękła bomba. Panią opiekunkę ozdrowiła
        podwyżka w wysokości 300zł/miesięcznie. Okazało się, że choroba już
        nie jest żadnym problemem. Co więcej pani ma w sobie tyle życia, że
        sam mógłbym jej pozazdrościć. No i co macie do powiedzenia obrońcy
        uciśnionych i wyzywający mnie od debili? Nawet nie miała odwagi
        cywilnej by usiąść z nami do stołu i porozmawiać jak człowiek co jej
        nie pasuje i jakie ma oczekiwania. Czy tak zachowuje się dorosły
        człowiek z bagażem doświadczeń życiowych? Stawianie ludzi "pod
        ścianą" opanowała natomiast do perfekcji. Ale to do czasu. Takie
        akcje mszczą się w dłuższej perspektywie...
        • Gość: Ewa Re: poczekamy IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.11, 07:48
          Nie znam Waszej rodziny, ale obawiam się, że jedynie szantaż mógł być skuteczny. A o dorosłości nie rozmawiajmy w tym wątku.
    • Gość: ktoś beznadziejny ten post IP: *.gprs.plus.pl 12.05.08, 21:37
      powodujący, że ludzie skaczą sobie do przełyków, właśnie tak
      działają korporacyjni, zarabiający 5 cyfrowo czyli Pan Tomek; aha
      nie jestem 50+; zmień czlowieku opiekunke, skoro tyle zarabaisz to
      możesz pozwolić sobie na fachową opieke nad dzieckiem a nie na
      czarno i jeszcze dajesz stawiać sie pod ścianą kobiecie, którą
      gardzisz; ja nie pozwoliłabym żeby osoba, którą gardze, wychowywała
      moje dziecko
      • Gość: Tomek Re: beznadziejny ten post IP: *.merinet.pl 12.05.08, 21:46
        No i nie pozwalam na szantażowanie. Casting trwa.
        A co do korporacji to naczytałeś się głupich książek i artykułów,
        lub mówisz o naszych rodzimych "korporacjach" w których nadal rządzą
        układy i stada baranów z nadania. Prawdziwa korporacja to jedno z
        najlepszych miejsc do pracy, z jasno określonymi zasadami i
        procedurami.
        • Gość: ktoś Re: beznadziejny ten post IP: *.gprs.plus.pl 12.05.08, 21:52
          Panie Tomku - ja Pana nie tykam więc nie "czytałaś" ale "Pani
          czytała" - jeśli już chce Pan podważać moje opinie; pracowałam w
          korporacjach więc wiem - nie tylko Pan ma odpowiednie wykształcenie
          aby pracować w korporacjach i nie tylko Pan zarabia 5 cyfrowo; życzę
          owocnych poszukiwań i fachowej opieki nad dzieckiem - zarejetrowanej
          zgodnie z literą polskiego prawa:-)
          • Gość: Tomek Re: beznadziejny ten post IP: *.merinet.pl 12.05.08, 22:15
            OK przepraszam, "Ty" to taki nawyk z pracy - możemy zwracać się do
            siebie per Pani/Pan. Mam tylko jedną uwagę - gdy moje państwo
            przestanie okradać mnie zabierając mi w formie podatków gigantyczne
            kwoty i nie dając nic w zamian, ja zastanowię się nad uczciwością
            wobec państwa i zarejestrowaniem opiekunki. Wiem, że jest to postawa
            którą można łatwo skrytykować ale nie jestem Armią Zbawienia i nie
            mam zwyczaju nadstawiać drugiego policzka...
            • Gość: ktoś każdy orze jak może IP: *.gprs.plus.pl 12.05.08, 22:19
              • Gość: Tomek Re: każdy orze jak może IP: *.merinet.pl 13.05.08, 00:34
                Ja płacę kilka tysięcy podatku miesiąc w miesiąc. I jedyne co
                otrzymałem od państwa to 2 x 1100zł ulgi na dwoje dzieci (jak na
                razie jeden raz w życiu). Gdy chcę iść do lekarza muszę to zrobić
                prywatnie, sądy są niewydolne, policja nieudolna, drogi dziurawe i
                coraz bardziej zatłoczone. Wymieniać można długo. W związku z tym to
                ja czuję się okradany przez waaadzę i nie mam zadnych moralnych
                dylematów.
                • bszalacha Re: każdy orze jak może 04.07.08, 21:44
                  ... zdaje się,że przed chwilą czytałam że to pokolenie 50-60 jest
                  ciągle niezadowolone i sfrustrowane.Podpisałes się pod tymi słowami
                  tymczasem TO SĄ TWOJE WŁASNE NASTAWIENIA.Nie musiałes zatrudniać
                  kobiety na zasiłku/ergo złamałeś prawo/ale sądziłeś,że będzie wierna
                  bo biedna.Z czasem będziesz musiał pogodzić się z faktem,że potrzeby
                  ludzkie SĄ IDENTYCZNE W KAŻDYM WIEKU.

                  Swoją drogą współczuję,Radzę jednak,by wyciągnąć wnioski w miejsce
                  oskarżeń i spisać umowę z następną opiekunką.Jestem 50+ i mam zamiar
                  otworzyć w przyszłości prywatne przedszkole w okolicach
                  Os.Wilanowska.Mam podawać dalsze przykłady zaprzeczające Twoim
                  uogólnianiom?
                  Zapraszam z dzieckiem
                  • Gość: Ewa Re: każdy orze jak może IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 11:13
                    Tomek skoro tak cięzko zapieprzasz to masz jeszcze czas na siedzenie
                    w necie? własnie widze na czym polega Twoja "ciężka" praca co nas
                    obchodzi, że masz taki problem? szukaj następnej opiekunki
                • Gość: mańka Re: każdy orze jak może IP: *.aster.pl 21.07.08, 00:46
                  No i?
                  Ja płacę więcej. I nie mam ochoty dopłacać ze swoich podatków do
                  ciebie. Wolę do 50+. Co za żenada. Jedź do Anglii. Od razu zrobi się
                  przyjemniej.
                • diabel.lancucki Re: każdy orze jak może 20.06.09, 07:50
                  Gość portalu: Tomek napisał(a):

                  > Ja płacę kilka tysięcy podatku miesiąc w miesiąc. I jedyne co
                  > otrzymałem od państwa to 2 x 1100zł ulgi na dwoje dzieci (jak na
                  > razie jeden raz w życiu). Gdy chcę iść do lekarza muszę to zrobić
                  > prywatnie, sądy są niewydolne, policja nieudolna, drogi dziurawe i
                  > coraz bardziej zatłoczone. Wymieniać można długo. W związku z tym to
                  > ja czuję się okradany przez waaadzę i nie mam zadnych moralnych
                  > dylematów.

                  Szkoła podstawowa i średnia jak mniemam państwowe? studia prawdopodnie też,
                  chyba, że była to wyzsza szkola tego i tamtego, wtedy owszem, płatna.
                  Zona rodzila w prywatnym szpitalu?

                  To tak na poczatek, to, co masz od panstwa. Gdyby dobrze popatrzec to znalazloby
                  sie pare innych rzeczy jeszcze.
            • Gość: mańka Re: beznadziejny ten post IP: *.aster.pl 21.07.08, 00:42
              Bejbe tak czytam, czytam i... nie wierzę. Jak szczałeś w pieluchy ci
              pogardzani przez ciebie 50+ płacili podatki na leczenie twojego
              zasmarkanego noska w publicznych przychodniach, łożyli na żłobki,
              przedszkola i szkoły, w których zdobywałeś doświadczenie, żeby teraz
              móc przyzwoicie zarabiać. I twoim psim obowiązkiem jest teraz płacić
              podatki zgodnie z literą prawa. Jakie to typowe dla pokolenia
              pampersików. Brać i nie dawać nic w zamian. Nie trąb gościu na
              publicznym forum, że zatrudniasz pracownika na czarno bo państwo
              zdziera z ciebie podatki. Mam wątpliwą przyjemność obcować z
              korporacyjną menażerią twojego pokroju, niestety jest mnóstwo tego
              typu indywiduów. Zatrudnij sobie długonogą 20tkę, zobaczysz jak
              sumiennie zajmie się dzieckiem buhahaha. W obecnych czasach ludzie z
              50tką na karku są tak samo dobrze wykształceni jak nieopierzone
              koguciki po studiach, dokształcają się, znają języki, obsługę kompa
              maja w 1 palcu i się cenią, a nie harują po kilkanaście godz./dobę z
              powodu kredytu, który trzeba spłacać 40 lat.
              Powinieneś przeprosić ludzi za to co wyskrobałeś w pierwszym poście.
              Ale oczywiście tego nie zrobisz.
            • bszalacha Re: beznadziejny ten post 26.09.10, 19:00
              Twoja opiekunka też nie jest armią zbawienia
        • Gość: Ewa Re: beznadziejny ten post IP: *.dynamic.chello.pl 16.05.11, 07:55
          Tak! Prawdziwa korporacja, to miejsce, z którego mniej więcej raz na 24 godziny karetka na sygnale przywozi delikwenta z większym lub mniejszym zawałem.
          Wiem cos o tym. I wiem jak ci pracownicy korporacji zachowują się. Jak pokolenie 30+, 35+ trzęsie się ze strachu, że po zawale ich biurko będzie zajęte, a na służbowy laptop i samochód czeka nowy chętny.
          A są jeszcze rozwody między Panią z korporacji a Panem z korporacji, na których mój mąż tłucze niezła kasę. A o kulturze tych rozwodów lepiej nie wspominać.
          No i są dzieci Państwa z korporacji. Większości trzeba współczuć.
    • naprawdetrzezwy Chamem byłeś wcześniej, czy dopiero po awansie? 05.07.08, 18:31
      JEDNA kobieta wymówiła ci pracę, a ty twierdzisz, że to cecha osób między 50 a
      60 rokiem życia.

      Czyli jeśli sam dożyjesz tego wieku, to się zwolnisz?
    • Gość: Tomek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.merinet.pl 06.07.08, 18:41
      Naycz się czytać ze zrozumieniem ćwoczku.
    • Gość: Matylda Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.chello.pl 07.07.08, 00:31
      bzdury piszesz, uogólniasz i tyle; mam 50 lat i do niedawna pracowałam po 14-16
      godzin na dobę, zapewniam, że efektywnie;
    • Gość: majka Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 20:20
      Żal tego dziecka
      proponuję poszukać kogoś
      kto zajmie się nim z chęcią
      i nie będzie wkładał zaangażowania adekwatnie do zadowolenia z
      pieniędzy
      cała sztuka polega na tym,żeby proponowana przez Pana kwota była dla
      opiekunki SATYSFAKCJONUJĄCA.Jedną usatysfakcjonuje 1200zl,inną 1800..
      Co do pokolenia w/w mam niestety podobne zdanie,ale tylko
      podobne,nie ma w nim ani pogardy ani poczucia wyższości.Moja
      teściowa już 6 lat nie może odnalezc się w rzeczywistośći,kiedy po
      25 latach pracy w jednym miejscu nie umie ani nie chce umieć
      odnalezć się.W chwili obecnej zajmuje się dzieckiem,za male
      pieniądze ale jest zarejestrowana-i właśnie dotarla do wcześniejszej
      emerytury..Teraz już bedzie z górki.
      Te nerwy i epitety w odpowiedziach mogą skłaniać do podejrzeń,że
      praca u państwa do lekkich nie należy.Może Pan się czuć urażony,ale
      relacje z opiekunką MUSZA być ciepłe,serdeczne.Dziecko na tym
      zyskuje psychicznie.Bałabym się też zatrudniać osobę,która o 300 zl
      tak potrafiła bez emocji nie liczyć się z dobrem dziecka,po prostu
      zaważyły pieniądze.Nie ma tu ciepłych relacji.Zastanawiałabym
      się,jakie to dziecko będzie,chowane tak "na zimno".Jeśli rodzice nie
      spędzają czasu z potomkiem z rożnych powodów,a mają na względzie
      dobro -zrobią wszystko by znalezć osobę,kóra się przywiąże do
      dzieciaka i nawzajem.
      Nie osądzam wyboru -żona też człowiek,i dobrze,że Pan daje jej
      możliwość pracy (jeśli czuje się z tym szczesliwa) .Jednak dziecko
      przeważnie ma się do kochania i wychowania,niejedno zostało
      wychowane przez opiekunkę,ale najszczęśliwsze te,ktore trafiły na
      zaangażowane i cieple kobiety,niezależnie od wieku.
      • billy.the.kid Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 10.07.08, 20:47
        żAL TEGO DZIECKA.
        do dupy z taka mamusią co WOLI SIE ROZWIJAC niz zając swoim dzieckiem.
        zdecydowanie popiera postępowanie tej kobitki-cwaqniaczku.
        • Gość: :) Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.aster.pl 10.07.08, 23:40
          Hej Tomku, a nie myslales by Twoja zona poszla na wychowawczy na te 2-3 lata jezeli na tyle dobrze zarabiasz. No chyba,ze ona chce sie rozwijac zawodowo, nie wypasc z rynku a nie poprostu pracuje bo musi przynosic do domu kase bo np pobraliscie kredyty. Ta baba opiekunka to jakas niefajna jest, juz raz Was zawiodla-najpierw cos nagadala,ze niby nie jest w stanie pracowac a potem nagle 300zl wiecej i juz jest eh...no do takiego dzidziusia to lepszy bylby ktos odpowiedzialny kto sie zobowiaze do pracy np na rok...proponuje popytac tylko wsrod znajomych bo z tych castingow dla pan z agencji opiekunek itd to mozna by drugiego Idola nakrecic. A chamskimi komentarzami sie nie przejmuj-"Mezczyzna jest jak bank-musi zarabiac;)", co innego zona-pogadaj z nia na spokojnie co z opcja by jednak ona zajela sie dzieckiem...
        • Gość: majka czemu tak sądzisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.08, 18:42
          Wątkotwórca ma to szczęście dobrze zarabiać
          niestety jest wiele matek,które natychmiast po macierzyńskim muszą
          wracać do pracy,jeśli nie chcą,żeby dziecko cierpiało na brak
          pełnowartościowych posiłkow czy wyposażenia niezbędnego
          niemowlakowi..nie zawsze jest to takie proste.Uwierz mi,ciężko jak
          diabli pozostawić dziecko pod opieką obcej osoby,ale również cieżko
          uzyskać pomoc np w opiece spolecznej.Los różnie może
          zdecydować,sytuacja materialna zmienić. Jeśli popierasz tą opiekunkę
          to popierasz nieodpowiedzialność i olewactwo.Nie chodzi mi o to,że
          ona musi pracować niezadowolona,ale dorośli i odpowiedzialni ludzie
          tak nie postępują.Zabrakło jej chyba odwagi,żeby powiedzieć,że nie
          satysfakcjonują ją finanse..Szkoda.
          Są kobiety,ktore mają silną potrzebę pracy,są mniej macierzyńskie
          ponadto staż pracy..kto wie,czy za chwilę sytuacja sie nie zmieni,o
          ile faktycznie jest tak dobra jak pisze p.Tomek? i nagle okaże
          się,że co dwie "kuroniowki" to nie jedna? ech..dużo mozna mydlić,ale
          nie należy oceniać kobiet,ktore wracają do pracy-po to są
          partnerskie związki,żeby kobiety wyszły poza stereotyp,że baba ma
          siedzieć w domu -zająć się garami i dziećmi..teraz jest więcej
          rozwodów,masz pojęcie co się dzieje z taką,obarczoną dziecmi i bez
          doświadczenia zawodowego? Naprawdę dużo można pisać.
          Dziecko,jak już napisałam wyżej w poprzednim poście,powinno być
          szczęśliwe,a może być takie nawet z kochaną "ciocią",dzieci "przy
          cycu" do lat wczesnoszkolnych mają często gorszą adaptację..tak czy
          inaczej -nie oceniajmy rodziców
          jak to mowią-punkt widzenia zależy od punktu siedzenia


          i tak jakoś do głowy mi przyszło,jak zareagowalibyśmy,słysząc
          podobną treść,tylko "żona poszła do pracy,bo ja mało zarabiam"...
          Mamy już zakorzenioną zawiść o czyjeś większe pieniądze
          niestety,cieszy nas,jak komuś takiemu ubędzie
          bedzie musial wiecej za coś zapłacić i mniej mu zostanie
          wtedy nie będzie szpanował nowym modelem samochodu i zobaczy jak to
          jest...
          A pan Tomek nie powinien używać epitetów,bo z tego wnioski też mogą
          być.
          pozdrawiam
          • Gość: Ina Re: czemu tak sądzisz? IP: *.chello.pl 12.07.08, 16:05
            Dziecko,jak już napisałam wyżej w poprzednim poście,powinno być
            szczęśliwe,a może być takie nawet z kochaną "ciocią",dzieci "przy
            cycu" do lat wczesnoszkolnych mają często gorszą adaptację..tak czy
            inaczej -nie oceniajmy rodziców
            jak to mowią-punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"

            Ależ oczywiście, że może być szczęśliwe z "ciocią" czy "babcią tylko
            żeby sie potem nie okazało, że do babci mówi MAMO a prawdziwej matce
            będzie cholernie przykro....
            • Gość: majka Re: czemu tak sądzisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 18:26
              przykro? takie bywają konsekwencje pewnych wyborow..bądz
              konieczności.Już lepiej tak jak mówisz,niż opiekunka ktora podczas
              nieobecności robi krzywdę dziecku. Skoro powie "mamo", to świadczy o
              glupocie opiekunki (powinna uczyć dziecko mowienia do siebie
              odpowiednio) ale też o jej sercu i przywiązaniu do dzieciaka.
              • Gość: Ina Re: czemu tak sądzisz? IP: *.chello.pl 18.07.08, 18:43
                A dlaczego zaraz z góry zakladasz że opiekunka to ma dziecko prać i
                patrzeć czy żyje???Nie popadajmy w skrajności.
                Trzeba mieć trochę zaufania do ludzi - to raz, a dwa - dziecko jest
                tylko dzieckiem, jeżeli od małego, zwłaszcza od niemowlaka,
                większość czasu przebywa z opiekunką to tą osobę będzie uważało za
                swoja "mamę" - bo ta osoba(opiekunka) poświęca mu najwięcej czasu,
                jest z nim najdłużej, bawi sie z nim, etc.
                Dlaczego zaraz okreslasz kogoś głupim?
                Osobiście uważam, że jeśli ojciec zarabia dość dobrze, tak jak w
                przypadku autora tego wątku, to matka powinna choćby do 1 roku
                zostać z dzieckiem w domu, bo ten okres jest dla dziecka
                najważniejszy. Większość kobiet do 1 roku np. karmi dziecko piersią.
                Uważam ,że skoro żona autora wątku wrociła do pracy, a mogła zostać
                z dzieckiem w domu - to jest po prostu WIELKĄ EGOISTKĄ i liczy sie
                tylko ONA.
                Takie kobiety mnie powinny mieć dzieci a poza tym ten czas - nigdy
                się już nie wróci, jesli nie będą mieli więcej dzieci, to na zawsze
                zostanie matce odbrana możliwość bycia z dzieckiem kiedy stawia
                pierwsze kroczki, kiedy wymawia pierwsze słowa.Kiedy zywczajnie
                dziecko się roziwja a w pierwszym roku życia - ten rozwój jest
                bardzo intensywny i powinna być z nim MATKA.
                Stracony czas zarowno dla matki jak i dla dziecka.

                • billy.the.kid Re: czemu tak sądzisz? 19.07.08, 16:13
                  tyle przxywiazania i miłości do dziecka- ILE KASY.
                  z jakiej paki obca baba ma się wczulac w obcego bachora?
                  okazywac mu miłośc i przywiazanie- gdy brak wdzięczności od takich pasażerów jak
                  załozyciel tego wątku.
        • diabel.lancucki Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 20.06.09, 07:53
          > do dupy z taka mamusią co WOLI SIE ROZWIJAC niz zając swoim dzieckiem.
          > zdecydowanie popiera postępowanie tej kobitki-cwaqniaczku.

          tatus tez moze sie zajac dzieckiem. nie tylko mamusia jest potrzebna do
          zrobienia, wiec logiczne, ze do wychowania tez nie.
      • Gość: mańka Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.aster.pl 21.07.08, 00:54
        Szanowna Majko,
        Nie uważasz, że ta opiekunka powinna pracować za darmo? Przecież
        samo obcowanie z dzieckiem jest dla niej wystarczającą zapłatą,
        nieprawdaż? Dla jednych 3 stówki to nic, dla innych to możliwość
        kupna lekarstw, zapłącenia czynszu, czy zakupu lepszego jedzenia.
        Zapytaj krawaciarza czy w koroporacji też chciałby zaiwaniać za
        darmo. Bosz, co za infantylizm...
        • Gość: majka Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 18:29
          Nie,nie uważam wcale,że powinna pracować za darmo.opiekunka oprocz
          zadowolenia z finansów- jak już mówiłam-jedną zadowoli 1200zl ,druga
          1800zl,powinna jednak mieć odrobine powolania do tej pracy.
          Nie mówię przecież,że zle ze sie domaga wiecej
          tylko mogla załatwić to jakoś normalniej,a nie takie podchody, gdzie
          pomiędzy tą głupotą jednej i drugiej strony jest jeszcze mały
          człowiek,ktory powinien być kochany i traktowany z sympatią. To nie
          przedmiot,a praca opiekunki jest specyficzna-ona powinna sie chociaż
          troche angażować. oddałabyś swoje dziecko na cały dzień komuś,kto ma
          takie podejscie do sprawy jak w/w opiekunka? Ja nie. Nie dość ,że
          nie umie normalnie mowić ,że jest sprawa,to potraktowala dzieciaka
          jak rzecz,choćby to był tylko bogaty gnojek.Ot co.Gdzie ten
          infatylizm?
          • billy.the.kid Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 23.07.08, 18:54
            Właśnie tu."powinien byc kochany..."- od kochania dzieci są rodzxice-a ci jak
            widac...samorealizują się.
            czytając pierwszy liścik w tym wątku zauwazyłem ze do autora najbardziuej
            doitarło to że chce 300 paczki więcej pod pozorem choroby.
            widac nie było innego sposobu.
    • Gość: Marta Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.plk.vectranet.pl 12.08.08, 12:59
      Panie Tomku, jest Pan obrzydliwy.
      • borsukfil Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 23.08.08, 17:20
        Panie Tomku!
        Nie życzę Panu takiej "zwykłej"choroby, jaką jest cukrzyca. Mam 49 lat, rentę
        430 zł na rękę. Moja choroba związana jest juz z powikłaniami: nadciśnienie,
        choroba niedokrwienna serca, przede wszystkim "siada" wzrok. Lekarstwa: insuliny
        i inne doustne kosztują około 700 zł miesięcznie. Nawet gdybym chciałą pracować,
        nikt mnie nie zatrudni. W zasadzie człowiek czeka na śmierć, a teraz żyje
        właśvciwie utrzymywany przez rodzinę. Mąż odszedł do innej - wygodnie, prawda?
        Nie oceniam Pana opiekunki do dziecka, ale faktem jest, że ta Pani mogła się bać
        zasłabnięcia przy dziecku, a pieniądze zmusiły Ja do pozostania [bona przykłąd
        ma taką rentę, jak ja}. Nie wolno Wam, Waszemu pokoleniu tak oceniać starszych,
        wychowanych w "tej strasznej komunie". A gdzie mieliśmy być, a poza tym wtedy
        przynajmniej były stanowiska pracy chronionej.
        Mam 49 lat wyższe humanistyczne wykształcenie i niestety nieduży staż pracy,
        stąd taka mała wysokość renty. Trochę więcej szacunku dla innych, proszę Pana!
        Hanna
    • Gość: 50+ Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.09, 13:15
      Nieźle powiedziane o swoich rodzicach:
      "Ci ludzie to jakiś koszmar... "

      Mam nadzieję, że to czytali.
      Brawo synku, brawo !
      • Gość: psycholog oszczędzanie na dziecku. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.06.09, 01:10
        Szanowny tatuś,jak większość inteligentów z pierwszego
        pokolenia,jest po prostu tak dramatycznie zafiksowanych na karierze
        zawodowej,że traci kontakt z rzeczywistością.
        Po co zatrudniasz do dziecka osobę o której masz tak niskie
        mniemanie,którą tak pogardzasz?
        Otóż w ten sposób pogardzasz też własnym dzieckiem.

        Poszukaj,Gościu,wykfalifikowanych pedagogów,daj dziecku mozliwość
        rozwoju pod dobrą,mądrą opieką zamiast zatrudniać na czarno
        kobietę,którą masz za nic.
        Tylko,że to będzie kosztowało,prawda?
        A Ty musisz w pierwszym rzędzie zaprezentować siebie, bo Ty jesteś
        GOŚĆ na prestiżowej posadzie!

        Strasznie to żałosne!









    • pani.misiaczkowa Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 21.06.09, 10:48
      Czytając niektóre posty dziwię się, że jad nie zniszczył monitora.
      Sama jestem mamą i niedługo wracam do pracy, zostawiając swoje
      dziecko z opiekunką. Tak, wiem, jestem Wyrodną Matką. Powinnam
      siedzieć z dzieckiem w domu do osiągniecia przez niego
      pełnoletności. Tylko skąd później posty na forach 50+, że siedziało
      sie na tyłku w domu zamiast pracować, jak ktoś narzeka na wysokość
      emerytury. Lub jak mąż odszedł to płacz, że pani została bez środków
      do życia. Pytanie, który pracodawca przyjmie z powrotem osobę,
      której nie było w pracy 2 lata? To nie lata komuny, że siedziało się
      na wychowawczym 3 lata i później wracało się do pracy. Czasy się
      zmieniły.
      Niektórzy zarzucają Tomkowi, ze zatrudnia na czarno. Problem polega
      na tym, że najczęściej osoby zatrudniane jako opiekunki mają już
      jakieś świadczenia (emerytury, zasiłki) i straciłyby je. Na prośbę o
      podpisanie jakiejkolwiek umowy (warunki, okres wypowiedzenia)
      reagują jak diabeł na święconą wodę. Dlaczego?
      Zachowanie opiekunki postrzegam jako karygodne, zgodziła się na
      warunki, nikt jej pistoletu do głowy nie przystawiał. Jeżeli ma
      jakies zastrzeżenia powinna o nich porozmawiać, według mnie tak
      powinna zachować się zdroworozsądkowa osoba. To kwestia podaży i
      popytu na usługi opiekunki. Może inna pani byłaby zadowolona z
      takiego wynagrodzenia i nie byłoby całego tego zamieszania.
      Co do choroby. Cukrzyca jest chorobą przewlekłą. Pani wiedziała o
      niej zatrudniając się u Tomka. Mogła przedstawić sytuację, że już
      nie może opiekować się dzieckiem, bo boi się itp. Zaproponować, że
      jeszcze posiedzi z dzieckiem, ale nie dłużej niż 6 tygodni, żeby
      można było znaleźć nową opiekunkę. Wszystko odbyłoby się na
      spokojnie, bez złości. A już powrót za 300zł dodatkowo bardzo źle
      świadczy o tej pani. Nie wiem jak była zatrudniona ta opiekunka, ale
      np jak z tej samej dzielnicy to bym wywiesiła ostrzeżenia przed
      niesolidną opiekunką. Wiem, ze to nielegalne, ale proszę bardzo
      niech zgłosi to na policję.
      Zaskoczyło mnie oburzenie na formę "ty". To jest forum, nie wiadomo
      ile kto ma lat. Poza tym coraz powszechniejsze jest stosowanie tej
      formy w wielu firmach bez względu na wiek i stanowisko. Jeżeli ktoś
      chce być tytułowany Pan/Pani może powinien w stopce zapisać taką
      prośbę?
      Nie chcę generalizować, ale podobnie jak Tomek wielokrotnie
      spotkałam się u pokolenia 50+ z formą roszczeniową "bo mi się
      należy". Mam ileś tam lat to należy mi sie podwyżka, szacunek, wolne
      dni przed Świętami itp. Bo tak. Nie można takiej osobie nic
      powiedzieć, bo ja to się za późno urodziłam, żeby z nią dyskutować.
      Półgodzinne przerwy na kawę, papieroska, a robotę to Ci młodsi
      jelenie niech zrobią, ja to się już napracowałam/-em (i wstyd
      przyznać, bo sama jestem kobietą, cześciej właśnie to widzę u
      kobiet, przykre).
      I nie dziwię się Tomkowi, że tak zareagował. Też szlag mnie trafił.
      A jego żona jak się czuła, jak musiała wziąć wolne w pracy, bo
      opiekunka wystawiła ją do wiatru. Później tylko na forum "praca"
      teksty jakie to pracujące matki są niepoważne i nie powinno się ich
      zatrudniać. Ech...
    • Gość: Gość/Bożena/ Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 12:44
      Witam! Jestem zbulwersowana podejściem do sprawy i zaszufladkowaniem 50 i 60
      latków. Oburzające jest wielce jak zachowała się Państwa opiekunka, ale na
      podstawie tego wydarzenia proszę nie osądzać innych, bo również oburzające jest
      wsadzenie innych 50 i 60 latków do jednej "szuflady". Mam 52 lata, pracuje
      zawodowo, jestem odpowiedzialna i sumienna, jak również moi znajomi będący w
      podobnym wieku. Jestem cenionym pracownikiem, zadowolonym z życia, z poczuciem
      humoru i optymizmem. Jak Pan śmie pisać o wyizolowaniu ludzi, których Pan nie
      zna. A na marginesie - naprawdę niema się czym chwalić, że pracuje Pan nawet po
      12 godzin - pracuję tak od kilkunastu lat. I zastanówcie się Państwo, czy jedno
      z was nie powinno więcej czasu spędzać z dzieckiem, to są chwile, które nigdy
      już nie wrócą, a dziecko może mieć w przyszłości inne zdanie na temat
      zapewnienia bytu etc. Mówię to z doświadczenia matki, której wciąż nie było w
      domu. A co do narzekania ludzi po 50 - a Pan co takiego zrobił, wylał Pan żółć
      na forum, bo spotkał Pan nieuczciwego człowieka. Hej! Wielu jest takich, ale
      jeszcze więcej jest ludzi wspaniałych i odpowiedzialnych i nie należy tego w
      żadnym wypadku łączyć z ich wiekiem. Życzę więcej pogody ducha!!! A podatki
      płace dokładnie tak jak Pan. 52-latka z warszawy
    • Gość: tomek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.10, 21:44
      tomku tobie się nudzi
    • Gość: rex Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 23:05
      wydajność zalezy od checi nie od wieku
    • Gość: GOSC Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.play-internet.pl 25.04.11, 06:57
      co za.. nowobogacki rozwydrzeniec mógł coś takiego napisać - uważasz ze człowiek chory na cukrzycę nie ma prawa zadecydować w jakiej atmosferze będzie się leczyć?... Nawet jeśli zdrowa rezygnuje to tylko oznacza że nie potrafiliście uszanować pracy drugiego czlowieka i taki człowiek ma prawo TAM was mieć. Rośnie nam świeża klasa niby wyższa a tak niska od startu że aż wstyd. Snobistyczna, bezmyślna, bezwzględna widząca tylko czubek własnego nosa. I oby więcej takich opiekunek miało odwagę , mimo na pewno własnej skromniejszej sytuacji, dać takiej tępocie lekcje pokory.... choć ktoś , kto traktuje pokolenie swoich rodziców jako w sam raz na sluzacych..raczej nie nauczy się wiele..niestety właśni rodzice mu to uczynili....
      • mariush11 Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 30.04.11, 04:28
        ja niestety albo stety potwierdzam wszystko co pisze pan tomek,mialem watpliwa przyjemnosc pracy z takim wlasnie czlowiekiem i powiem ze nie zycze najgorszemu wrogowi takiego zmiennika w pracy, ci ludzie sa absolutnie niereformowalni,przez takich NIEODPOWIEDZIALNYCH ludzi inni maja dwa razy wiecej pracy i to sa fakty nie zadne wymysly,DO PRACY PRZYCHODZI SIE PRACOWAC A NIE OPIERDALC,dlaczego ja czy ktokolwiek inny musi zasuwac dwa razy wiecej bo dziadek powie ze nie bedzie robil,prywatnie nic nie mam do 50-60 latkow ale pracy to jest masakra z nimi albo ciagle zwolnienia a jak przyjdzie to robi co chce a jak mu zwrocisz uwage to sie obrazi na ciebie, ludzie ku... komuna juz sie skonczyla nie ma "czy sie robi czy sie lezy to sie nalezy" nic sie nie nalezy,przeciez nikt nie kaze tym ludziom zapierdzielac jak w kolchozie ale tez nikt nie bedzie ciagle za nich zasuwal,chce pracowac to niech pracuje nikt nie broni im tego ale jak ma przychodzic taki psuc krew innym to na zbity pysk i nie ma ze boli.
        • kasia_mm Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 30.04.11, 07:48
          wiesz, a ja - jak w każdej innej dziedzinie oceny ludzi - nie generalizowała bym.... owszem są ludzie mający takie podejście do pracy, czysto na zasadzie z lat komuny "czy sie stoi czy się leży..." ale jest też dużo osób w tamtych czasach pracujących i umiejących się przestawić na nowe realia. Podam Ci banalny przykład mojego ojca. Lat 61, emerytowany pracownik wojska w którym się przeważnie piło i siedziało w kasynie albo tydzien na poligonie i potem laba znowu. NIby powinien w tych czasach pracować jak piszesz - a jest odwrotnie! Dorabial jakiś czas temu jako ochroniarz apartamentowca i to on ustawiał młodych 20-30 latków którzy patrzyli tylko jak tu się przespać chyłkiem, codziennie się spóźniali, byli chamscy dla lokatorów etc etc. Ojciec nie mógł tego ścierpieć, codziennie aż do znudzenia powtarzał, że ci ludzie nie szanują pracy - może nie jest super płatna i nie ma się czym chwalić - ale to praca! Przez kilka lat kiedy tam pracował zmieniło się kilkudziesięciu (!!) ochroniarzy w obiekcie a jego lokatorzy nie chcieli puścić...
          Naprawdę znam jeszcze paru takich 50-60 latków którzy mają "nowsze" podejście do pracy... to nie jest tak, że wszyscy są spaczeni latami pracy w "tamtych" czasach.:)
    • Gość: Jotek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.leaseweb.com 30.04.11, 14:12
      Sądzę, że Tomek nie chciał mówić o wszystkich, ale o pewnej grupie (a z moich obserwacji jest ona niemała). Spotkałem kilka wartościowych osób w tym przedziale wiekowym, ale były to jednostki. Niestety większość jakich spotkałem w pracy to typowe zasiedziałe leśne dziadki lub babcie. Nic tylko blokują stanowisko. Często mianuje ich inny 50-60 latek. Zasada jest prosta: dziadek przychodzi, a my młodzi musimy za niego robić. Przyszedł do mnie ostatnio taki jeden dziadek i wskazując na komputer zapytał: jak to się załącza? Nie mam dobrych doświadczeń z ludźmi w tym przedziale. Ale mogę powiedzieć,że może ze trzech było takich, którzy byli moimi nauczycielami. Ale cóż to przy całej ekipie innych... Tych wypalonych zawodowo mogę nawet zrozumieć....ale najbardziej wnerwiają mnie ci cwani zapóźnieni wykorzystywacze. Najlepsze(czytaj: najgorsze) jest to,że w konfrontacji z szefostwem stoją na wygranej pozycji.
    • Gość: Dora Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.05.11, 11:46
      Ty też kiedyś będziesz stary...
      • Gość: Jotek Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.leaseweb.com 16.05.11, 00:18
        Wiem,że kiedyś będę stary, ale nigdy nie będę uskuteczniał jazdy na czyichś plecach lub funkcjonalnego analfabetyzmu. Chciałem jednak podkreślić, że znajdują się takie osoby w wieku 50-60 lat, które ze względu na wiek i doświadczenie są mentorami i chętnie dzielą się z młodymi swoim doświadczeniem, a przy tym nigdy nie wykorzystują swojej wyższej pozycji zawodowej. Dodatkowo jak czegoś nie wiedzą mówią to wprost(bez udawania) i jak poproszą "młodego"(mam 37 lat i dalej gadają o mnie młody-to też mnie wnerwia, ale tylko w przypadku cwaniaka-wykorzystywacza) o pomoc to ją dostaną. Lubię współpracować z takimi osobami, ale tylko na zasadzie partnerskiej i na uczciwych zasadach. To jest możliwe. Zdarzyły się takie osoby w wieku 50-60 lat, które potrafią to robić. Niestety u mnie jest tak, że jest to mniejszość.
    • effi_me Re: 50-60 latkowie i ich "praca" 13.05.11, 12:23
      Dawno nie czytalam tak tendencyjnego posta. Najwyrazniej obracasz sie wsrod takich wlasnie malkontentów powyżej piecdziesiatki. Ja znam wielu ludzi w wieku moich rodzicow, ktorzy nie dosc, ze pracuja duzo, odnosza sukcesy zawodowe (do Twojej wiadomosci: praca to nie tylko praca w biurze, marketingu czy handlu, są tez inne zawody) prowadza wlasne firmy i nie sa wiecznie sfrustrowani ani niezadowoleni.

      Ale wiesz co Ci powiem? Z Twojej wypowiedzi az bije takie samo podejscie do zycia, jak to, ktore krytykujesz, tylko w innym wydaniu. Pracujac w korporacji spotkalam ludzi tak jak ja, ok. 30-ki, ktorzy mysla, ze jesli skoczyli jedne i drugie studia, zasuwaja sporo w pracy i zarabiaja duzo wiecej niz srednia krajowa, to mysla, ze pozjadali wszystkie rozumy i moga z pogarda odnosic sie do innych, starszych czy gorzej wyksztalconych, tak jakby ich praca i zycie byly mniej warte, bo w koncu oni placa na NICH podatki!

      A propos zostawiania dziecka pod czyjas opieka - kazdy wybiera to, co uzna za najlepsze dla swojego dziecka. Ja szanuje kazdy wybor, bo sa rozne sytuacje. Ale gdybyscie z żona uwazali, ze to, co zrobiliscie, jest dobrym wyborem, to nie wylewalbys na forum swojego żalu, że ktokolwiek Was za to krytykuje.

      Jesli Wasz wybor mial byc dla "godnego" zycia Waszej rodziny, to zadbaj moze o godna zaufania opiekunke z polecenia znajomych lub porzadny sprawdzony przez Ciebie i żone żlobek. Po to chyba "zapierniczasz" po 10 godzin dziennie, zeby Cie bylo na to stac, czyz nie?
    • Gość: kaminska60 Re: 50-60 latkowie i ich "praca" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.11, 08:36
      Nie wiem ile ma lat autor wpisu ale wiem,że generalizować i uogólniać potrafi jak nikt. Mam 51 lat pracuję od 32 lat i do głowy by mi nie przyszło tak zakończyć pracę. Wśród moich znajomych a mam ich trochę nie zrobiłby tego nikt w taki sposób. I zapewniam nie pracuję 8 h tylko zdecydowanie więcej.
      Co do sfrustrowania, też jestem sfrustrowana,że dla mnie w firmie nie ma pieniędzy na szkolenia, kursy, bo jestem za STARA,(obecnie chodzę na kursy doszkalające i płacę z własnej kieszeni) ale dla młodych jest wszystko. To nic,że nie potrafią przyjść punktualnie, to nic,że nie pracują po godzinach , to nic,że przychodzą do pracy bez podstawowych umiejętności, są MŁODZI i im się należy.
      W każdej grupie wiekowej znajdą się frustraci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka