xurek
26.02.04, 16:54
wiec sprawa ma sie tak: W pazdzierniku anno domini 2003, zgodnie z
przykazaniem mamusi, zasadzilam na trawniku ogrodka z jakies 300 krokusow i
przebisniegow (zaznaczam, ze Piranha bardzo pomagala), a na grzadce
przygotowanej na pomidory przez pana meza zasadzilam zonkile i tulipany
(zaznaczam, ze tutaj zabronilam Piranhii pomagac).
Sytuacja obecna (luty anno domini 2004) przedstawia sie tak, ze tulipany
wyszly na zielono na jakisc 1 cm z ziemi, zonkile wyszly na zielono na jakies
5 cm z zniemi a na trawniku nie zauwazylam ANI JEDNEGO krokusa badz
przebisniega (blad wykluczony, szukalismy w trojke i jak nie bylo sniegu).
Czy to oznacza, ze te wszystkie krokusy i przebisniegi sa juz bezpowrotnie
stracone? I czy ktos moze mi powiedziec DLACZEGO????????
Xurek