Dodaj do ulubionych

czy mam porzucic wszelka nadzieje?

26.02.04, 16:54
wiec sprawa ma sie tak: W pazdzierniku anno domini 2003, zgodnie z
przykazaniem mamusi, zasadzilam na trawniku ogrodka z jakies 300 krokusow i
przebisniegow (zaznaczam, ze Piranha bardzo pomagala), a na grzadce
przygotowanej na pomidory przez pana meza zasadzilam zonkile i tulipany
(zaznaczam, ze tutaj zabronilam Piranhii pomagac).
Sytuacja obecna (luty anno domini 2004) przedstawia sie tak, ze tulipany
wyszly na zielono na jakisc 1 cm z ziemi, zonkile wyszly na zielono na jakies
5 cm z zniemi a na trawniku nie zauwazylam ANI JEDNEGO krokusa badz
przebisniega (blad wykluczony, szukalismy w trojke i jak nie bylo sniegu).
Czy to oznacza, ze te wszystkie krokusy i przebisniegi sa juz bezpowrotnie
stracone? I czy ktos moze mi powiedziec DLACZEGO????????

Xurek
Obserwuj wątek
    • szfedka Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 26.02.04, 17:43
      Moge Ci powiedziec dlaczego. Po prostu zbyt gleboko je zasadzilas albo do gory
      nogami. Czy sa stracone? Z czasem moze im sie uda wydostac ale wiekszosc jest
      stracona. Chyba ze wyszukasz wszyskie cebulki i przesadzisz o ile nie zgnily.
      Tulipany i zonkile radze wykopac i wysadzixc wyzej. Zasada z cebulkami jest
      taka ze nie glebiej niz sama cebulka.
      Pozdrawiam
      • basia553 Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 26.02.04, 18:23
        o rany! 300 dolköw, schylen, wepchniec, przyklepan i coi tam jeszcze i wszystko
        psu w de? Bym sie oszpecila!!!
        • ani-ta Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 26.02.04, 21:11
          baska...
          to samo pomyslalam!!!
          lubie kwiatki... bardzo lubie... a juz wlasny ogrdek z kwatkami... pieeekne
          marzenie;))
          ale predzej bym maszyke do sadzenia zaprojektowala... niz
          WLASNORECZNIE/plecnie/kolanowo.... te 300 cebulek zasadzila;))))

          a.:)))

          P.S.
          wsadzenie cebulki (_!_) do gory wymaga pewnej precyzji... ale nie jest
          niemozliwe;))) pogratulowac!:))))
          • xurek Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 26.02.04, 21:50
            > wsadzenie cebulki (_!_) do gory wymaga pewnej precyzji... ale nie jest
            > niemozliwe;))) pogratulowac!:))))

            przeca juz mowilam, ze Piranha pomagala :))). A ta ilosc to wyszla
            troche "spontanicznie" - nie zainteresowalam sie tym, ile jest w jednej torebce
            i tak sobie kupowalam te rozne kolory i kupowalam..... sadzilismy " na raty" -
            chyba ze trzy dni :)))).

            A teraz krokusy poszly sie dup.....

            Xurek
            • ani-ta xurek.. 26.02.04, 21:55
              mam pytanie natury technicznej...
              pisalas ze ten twoj OGROD... to raczej w skali mikro... i to z tych
              mikromikrominimalusich...
              jak ty tam TYLE ebulek upchnelas??!!!! moze one sie PODUSILY?:)

              jak Piranha pomagal... to ja juz we wszystko uwierze!:))))

              a.:))
              • xurek anitaaaaaa!!!! 26.02.04, 22:02
                ty siem prosze nie nabijaj z cudzego nieszczescia. wiec powierzchnia
                miniogrodka wynosi ok 180 mk, z tego okolo 20 mk to mezowa grzadka - zostale
                160 mk. Powierzchnia jednego krokusa to 0,0001 mq, razy 300 to 0,3 mk, czyli
                jeszcze duuuzo ich moge posadzic. A nawet jak sie rypnelam w tych wszystkich
                przecinkach (jak przeliczyc cmk na mk?), to i tak wyjdzie na moje :))).

                Bez Piranhii w ogrodzie nie da sie zrobic NIC :))))) (chyba, ze spi)

                Xurek
                • ani-ta Re: anitaaaaaa!!!! 26.02.04, 22:09
                  1m ma 100cm:)
                  1m^2=1mx1m=100cmx100cm=10000cm^2

                  ja sie nie nabijam!!! ja cie podziwiam!!!!!!!
                  :))))))))))))

                  pojde jutro do sklepu... i kupie sobie 1 (slownie- jednego) krokusika... za
                  2zl:) i bede miala alpejska lake przez dziurke od klucza;)
        • xurek basia, ja chyba pojde jutro 26.02.04, 21:47
          kupic podrecznik yogi albo innej uspokajajacej medytacji :)))).

          Xurek
      • xurek a miala byc alpejska laka..... 26.02.04, 21:45
        Szwedka, Ty chyba napewno masz racje. Wiec jezeli one mialy byc tak zasadzone,
        ze rowno z ziemia, to nie sa, bo ja myslalam, ze tak zmarzna, wiec je
        ladnie "przykrylam". Co do tego do gory nogami, to duzo z nich posadzila
        Piranha :((( (ja mu niby je dawalam do reki tak jak trzeba, ale....). No ale
        zeby WSZYSTKIE !!????. Wykopywac ich nie bede, bo po tej akcji nie byloby ani
        krokusow ani najprawdodpodobniej trawy :))). Czy one "zdechna" to przyszlej
        jesieni i bede mogla posadzic nowe? Czego nie rozumiem, to czemu mam przesadzic
        te tulipany i zonkile, skoro wychodza? (ich tez jest ze dobre sto i szczerze
        mowiac juz mam tego ogrodka dosc :)))).

        dzieki, Xurek
        • ani-ta Re: a miala byc alpejska laka..... 26.02.04, 21:58
          nie no xurek! nie pekaj!!!:)))))))))))
          co to dla ciebie... przesadzic 100 tulipanow w lutym?:)
          raczki ci sie nie spoca... bo ziemia przyjemnie jeszcze chlodna...:)))

          a.:)))

          P.S.
          "nie miala baba problemu... zachcialo jej sie alpejskiej laki":))))))))
    • ro-bert Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 26.02.04, 21:55
      Nie pekaj i nie rob afery. U nas bylo podobnie no i po prostu "alpejska laka"
      zrobila sie... rok pozniej:) Zostaw jak jest. Przezimuja i nawet te co nie
      zawsze na bacznosc byly posadzone, wzejda.
      Na Twoim miejscu zastanowilbym sie nad innym problemem. Jesli to ma
      byc "alpejska laka" to rozumiem, iz cebulki "pizdnelas" w artystycznym
      nieladzie na powierzchni, ktora nazywa sie trawnik. Jesli tak jest to juz
      niebawem przyjdzie pora aby podjac decyzje: lepsza "alpejska laka" w trawie po
      kolana czy moze jednak chlopakow do kosiarki dopuscic...;) Moja malzowina
      prawie buczala gdy ze stoickim spokojem przykrawalem nasza "a.l." do
      odpowiedniej wysokosci:)))
      • ani-ta Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 26.02.04, 22:00
        zabilabym!!!!!
        nie mogles ich omijac??????
        a.:)
        P.S.
        powiec malzowince, ze ona swieta za zycia jest przy takim tulianowo-krokusowym
        sadyscie!:)))))
      • xurek o kuwa (admin proszony o zrozumienie syt.) 26.02.04, 22:05
        Robert, jest dokladnie tak, jak przypuszczasz. Ale ja mialam PLAN :))).
        Znaczysie mnie sie wydawalo, ze one zdaza przekwitnac, zanim trawa urosnie.
        Czyzbym sie pomylila? No i w tym kontekscie to Twoje pocieszenie nic nie daje -
        co mi po krokusach, ktore zakwitna do koszenia? Jakbym wiedziala, to bym
        przynajmniej takie zasadzila, zeby szafran z tego zrobic :)))).

        Xurek
        • ro-bert Re: o kuwa (admin proszony o zrozumienie syt.) 26.02.04, 22:15
          xurek napisała:

          > Robert, jest dokladnie tak, jak przypuszczasz.

          Tak myslalem. Chyba wszyscy musza przez to przejsc:)))


          >Ale ja mialam PLAN :))).

          To niezle. Moja podobno tez miala plan... tylko pozniej cus z realizacja nie
          wyszlo;)

          > Znaczysie mnie sie wydawalo, ze one zdaza przekwitnac, zanim trawa urosnie.

          Moze bedziesz miala wiecej szczescia. U nas trawa jaks "genetyczna" czy co bo
          trzeba bylo juz ciac a kwiatki dopiero rachitycznie lebki wystawialy. Bylo to
          juz drugiego roku po akcji "siewnej" (w pierwszym roku nawet glowek nie zdazyly
          wystawic:)))

          > Czyzbym sie pomylila?

          Ty blizej Alp to moze i z laka alpejska Ci sie uda. Czekam na doniesienia z
          frontu. Tylko nie stresuj meza zabraniajac mu trawe kosic! Wiesz jakie to
          katorgi gdy pierwszego cieplego sobotniego popoludnia, gdy trawka wypusci swe
          pierwsze blade zdzbla i zewszad rozlegnie sie ryk kosiarek sasiadow
          pokrzykujacych radosnie przez rachityczne zywoploty, musiec wraz z zona, na
          kolanach przemierzac trawnik w poszukiwaniu fiolkow i innych takich?! Nie czyn
          tego swemu mezowi bo zostac moze wyklety z calej wspolnoty sasiedzkiej! (Zakaz
          obowiazuje oczywiscie tylko pierwszego roku. W nastepnych latach to juz tk czy
          tak nikomu sie trawy kosic nie chce:)))


    • basia553 Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 27.02.04, 06:53
      Xurku, jak krokusy wzejda a trawa tez, to zawsze mozesz porozdawac nozyczki
      swoim chlopcom i bedziecie w tröjke, na kolanach, a jakze, wycinac trawke woköl
      krokusöw. I tak temat nudy zejdzie u Was z planu, a zobaczysz jaka bedzie
      zadowolona Piranhia!! No i efekt dodatkowy: inhalacje swiezym, alpejskim
      powietrzem. Sama radosc:)))))
      • i.p.freely Re: czy mam porzucic wszelka nadzieje? 29.02.04, 11:47
        xurku, a moze te twoje krokusy maja kwitnac jesienia..... moze mialy zbyt mokro
        i zgnily... moze wiewiorki mialy z nich uczte .....

        O tym, ze zbyt gleboko posadzone juz ktos mowil ....



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka