tos.ka
25.04.04, 19:24
xurek napisała:
> tutaj chyba bylo o tolerancji a nie o akceptacj?
Xura, lapiesz za slowka. Niech bedzie. Tolerujesz. Ale nie akceptujesz
A to znaczy, ze nie jestes tza tym by upowszechniac ta praktyke (np nie za
bardzo by cie sie usmiechalao, gdyby ktos Tobie cos takiego zafundowal), ale
nie specjalnie przeszkadza Ci, ze iles tam dziewcząt spotyka ta przyjemność,
no cos w tym stylu, tak?
zaznaczam ze chodzi mi nie tylko o ten konkretny przyklad, chodzi mi o
podejscie ogolne do pewnych problemow- na styku- prawa czlowieka- kultura
(religia). Taich przykladow mozna znalezc by wiecej.
I czy zgoda, “tolerancja”, to na pewno sluszne podejcie? niby tak- dzieczynie
grozi izolacja spoleczna i nedza. Czyli "gorsze zlo".
> Nie akceptuje, ale rowniez nie
> jestem za tym, by "sila wyplenic" w kulturach, ktorych jest to czescia.
....
>"Lagodne nawracanie" to jedno
tu Cie mam:) czyli jednak "nawracanie"? ino "lagodne":))))?
> PS: w Europie tego typu praktyka, wykonywana przez kogokolwiek karana jest
> jako "schwere Körperverletzung". Uwazam ze slusznie, poniewaz dla nas z
naszego> punktu widzenia i w "naszej kulturze" to rzeczywiscie niczym nie
> usprawiedliwione barbarzynstwo.
a ja uwazam,z zawsze jest to, bez wzgledu na kulture, barbarzynstwo.
co innego gdy na cos decyduje sie dorosla swiadoma osba, bez presji
ostracyzmu, a co innego- gdy jest to dziecko- majace alternatywe- jw.
>a wlazenie komus z > butami w jego tradycje i twierdzenie ze sa
>barbarzynskie, godne potepienia itd nieraz nawet nie za dobrze je
>rozumiejac to zupelnie cos innego.
to jest juz ciut inny temat. to problem szacunku do drugiego czlowieka i do
jego kultury.
dlatego- uwazam- ze "nawracanie"- powinno byc jak najbardziej ale- z
zachowaniem wlasnei szacunku do kultury, trydycji religii.
czyli niech baedzie ceromonial dojrzalosci, ale bez okaleczania.
kiedys czytalam, ze jakis wloski lekarz- probowal rozpowszechniac "lagodne"
obrzezanie- "siedem kropel krwi" czy jakos tak. no tylko sie oswiecona europa
nie zgodzila- bo to rozpowszechnianie zabobonu. glupota.
i tu wracamy do naszych niesmiertelnych chust, jarmurek, krzyzykow, czyli
wszechoswieconej francyji a niemcow co poniektorych.
tak samo- uwazam, ze to wylewanie dziecka z kapiela.
nie o chusty (jarmurki, krzyzyki) trza prowadzic wojne. tylko o rowne prawa.
czyli nie zabroniac dziewczynom chodzic w chustach (jarmurkach, pejsach,
krzyzykach....wogole- to parodoks,w czubie punkowym- mozna, a w pejsach
nie...; z kolczykiem w pepku mozna, z krzyzykiem na szyi nie....paranoja) do
szkoly, ale nie zgadzac sie na opuszczanie przez dziewczyny wf-u, wycieczek
itp. dlatego ze to nalezy do wykszatlcenia- podobnie jak inne przedmioty.
pozdrawiam