jutka1 12.07.04, 10:45 Lucjo, bardzo przepraszam, powinnam byla zalozyc nowy watek jak doszlo do setki wpisow Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lucja7 horoskopowa sobota/niedziela 12.07.04, 12:34 Od momentu kiedy zaczelas zamieszczac horoskopy ty, czytam je inaczej, bardziej personalnie. I z tym sobotnio-niedzielnym jest to juz tak perso...Przyznaj ze wymyslilas skorpioni week-end, zeby wiedzialy (li). Fakt ze w domu robilam troche fochy, ale tak sobie, chyba bardziej zeby zwrocic na siebie uwage niz po co innego. Rowniez duzo spalam, odwrocona do sciany. A wczoraj wieczorem zrobili w domu pyszna kolacje sznycle cielece z kremem i grzybami i malymi, mlodymi i twardymi kartoflami ktore uwielbiam. Z winem, przyjemnie i tak spokojnie. Zajadamy sie tymi kartoflami od okolo 2 tygodni, nie wiem jak one sie nazywaja, kupujemy na targu avenue de saxe. W nocy z soboty na niedziele wpadlam natomiast, zupelnie przypadkowo, na program o obcokrajowcach osiedlajacych sie we Francji, kupujacych domy, wymyslajacych srodki do zycia i wymyslajacych ich zycia. Zainteresowalo mnie to bardzo, bo reporterzy, w rozmowach z tymi ludzmi, przedstawiali przez nich images tego kraju bardzo zroznicowany i ciekawy. Ciekawe bylo dla mnie np to ze wszyscy przyjechali do Francji po krotkich tu pobytach, czesto studenckich i majacych w pamieci kraj przyjemny, latwy, gdzie "przyjemnie jest zyc", na ciaglych wakacjach. Byli to Holendrzy, Anglicy i Amerykanie. Piekna Francja, piekni i bardzo ciekawi ludzie. Przepiekny i optymistyczny reportaz o kawalku zycia. Potem poszlam spac majac w glowie ten ciekawy reportaz. mru mru, lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: horoskopowa sobota/niedziela 12.07.04, 15:13 lucja7 napisała: > Od momentu kiedy zaczelas zamieszczac horoskopy ty, czytam je inaczej, bardziej personalnie. I z tym sobotnio-niedzielnym jest to juz tak perso...Przyznaj ze wymyslilas skorpioni week-end, zeby wiedzialy (li). ************* Skorpioni week-end wymyslilam z glowy, jak wszystkie inne niedzielne weekendy; ale patrzac przez okno i widzac absencje twojej osoby, inaczej wymyslic nie umialam i nie moglam. :)))) nb, czasem zmieniam skorpionowy horoskop w ciagu tygodnia, jesli widze, ze jest juz za bardzo negatywny. Prosilas, to prosbe spelniam. > Fakt ze w domu robilam troche fochy, ale tak sobie, chyba bardziej zeby zwrocic na siebie uwage niz po co innego. Rowniez duzo spalam, odwrocona do sciany. ************ Hmmm, chérie, to ty taka bardziej humorzasta jestes? Potrzebujesz duzo uwagi? Inaczej spisz odwrocona do sciany? Ojojoj.... (JOKE ALERT!! ;))))) > A wczoraj wieczorem zrobili w domu pyszna kolacje sznycle cielece z kremem i > grzybami i malymi, mlodymi i twardymi kartoflami ktore uwielbiam. Z winem, > przyjemnie i tak spokojnie. Zajadamy sie tymi kartoflami od okolo 2 tygodni, > nie wiem jak one sie nazywaja, kupujemy na targu avenue de saxe. ********* Mala uwaga lingwistyczna, darling, bez zlosliwosci, ale galicyzm sie wkradl.... :))) sznycle nie "z kremem i grzybami" ale w sosie smietanowo- grzybowym. Krem (fr. crème) po polsku jest slodki, jak twoje galicyzmy :)))))))))))))))) Ja tez od 2 tygodni kupuje te ziemniaki na moim targu Iéna-Alma :) > W nocy z soboty na niedziele wpadlam natomiast, zupelnie przypadkowo, na > program o obcokrajowcach osiedlajacych sie we Francji, kupujacych domy, > wymyslajacych srodki do zycia i wymyslajacych ich zycia. Zainteresowalo mnie to bardzo, bo reporterzy, w rozmowach z tymi ludzmi, przedstawiali przez nich > images tego kraju bardzo zroznicowany i ciekawy. > Ciekawe bylo dla mnie np to ze wszyscy przyjechali do Francji po krotkich tu > pobytach, czesto studenckich i majacych w pamieci kraj przyjemny, latwy, > gdzie "przyjemnie jest zyc", na ciaglych wakacjach. > Byli to Holendrzy, Anglicy i Amerykanie. Piekna Francja, piekni i bardzo > ciekawi ludzie. Przepiekny i optymistyczny reportaz o kawalku zycia. > Potem poszlam spac majac w glowie ten ciekawy reportaz. ********** Nie ogladalam, bo bylam na kolacji z przyjaciolka wizytujaca z egzotycznego aczkolwiek nie-nieznanego kraju. Przewspaniala kobieta, kiedys - dawno i w innej bajce - moja szefowa. Teraz tzw. wolny czlowiek, troche pracuje, troche nie, duzo podrozuje, w wieku lat 55+ ma najwiekszy "fun" swego zycia, zarowno w sensie poznawczym jak damsko-meskim, mnostwo pomyslow, idei, mysli. Wielka przyjemnosc, jej towarzystwo, i tylko szkoda, ze widujemy sie tylko 2 razy do roku... > mru mru, lucja. ******** MRU Jutka. Odpowiedz Link
lucja7 galicyzmy 12.07.04, 18:55 Mala uwaga lingwistyczna, darling, bez zlosliwosci, ale galicyzm sie > wkradl.... :))) sznycle nie "z kremem i grzybami" ale w sosie smietanowo- > grzybowym. Krem (fr. crème) po polsku jest slodki, jak twoje > galicyzmy :)))))))))))))))) Ja tez od 2 tygodni kupuje te ziemniaki na moim > targu Iéna-Alma :) Wkradl sie galicyzm!!!! Odebralam te uwage bardzo powaznie z roznych powodow: - raz, ze robi ja moja wlasna narzeczona, czyli osoba wirtualnie mi najblizsza, no i oczywiscie wykwalifikowana, ze sie tak wyraze, - dwa, ze sie nie zgadzam, bo przeanalizowalam i rzeczywiscie po polskiemu brzmi fatalnie to co napisalam, ale widze raczej naloty mojej obecnej francuszczyzny niz nie wiem jakichs tam francjuzefow, - przyznaje bez bicia ze nie pamietam co to sa galicyzmy (odciski na jezyku?), nie wiem. Wiec tak: Sznycel jest moze galicyzmem, ale jezyk polski go nabyl i uzywa. Po francuskiemu brzmi to escalope, ale faktem jest ze uzylam polskiego, czyli galicyzmu. Krem (roznice miedzy crème fraiche, fromage frais, a smietana bedziesz musiala mi wytlumaczyc jesniej)uzylam w sensie francuskim, a do tego wlozono pieczarki przysmazone na masle, posolone i posypane nie wiem jeszcze jaka perfuma, polane resztka wina. Kartofle to moze galicyzm, nie wiem. Wszystko to bylo sama pycha (tez moze galicyzm), Reasumujac, co nazywamy galicyzmem? Nalecialosci innojezyczne? Caluje, jutus i jestem mru. lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: galicyzmy 12.07.04, 19:10 lucja7 napisała: > Wkradl sie galicyzm!!!! > > - przyznaje bez bicia ze nie pamietam co to sa galicyzmy (odciski na jezyku?), > nie wiem. ********* galicyzmem nazywam nalecialosc francuska albo zwrot przelozony na j.polski z j. francuskiego, ktory po polsku brzmi dziwnie albo ma inne znaczenie. Galicyzmem nazywam to od Gallow czyli przodkow z chrancuskiej pierwszej czytanki (nos ancentres bla bla :)))))))) Galicyzmem - slicznym - byly np. Twoje "mysli od tylu" :)))))) Galicyzm tutaj odnioslam tylko do slowa "krem" w kontekscie sosu do sznycla, nie do sznycla ani reszty. Otoz w j. polskim krem to jest to, co sie daje na torty i ciasta (-ka) - dlatego napisalam "slodki jak twoj galicyzm". Natomiast crème fraiche to smietana, fromage frais cos w rodzaju smietany, ale z mniejsza iloscia tluszczu. Moze tez byc zupa-krem, ale to sie odnosi do konsystencji: zmiksowana ze smietana lub bez (np. potage des legumes); ja ostatnio sobie kupilam takie ustrojstwo (rusycyzm!! :))) - moulin, w ktorym przeciera sie zupy na krem lub jablka na compote, lub ziemniaki na purée... Mam nadzieje, ze teraz jasniej wytlumaczylam... Mam nadzieje, ze Cie nie urazilam, mnie sie Twoje (baaardzo rzadkie!!!!) galicyzmy bardzo podobaja! :) > Caluje, jutus > i jestem mru. ********* no i tak trzymac :)))))) J. Odpowiedz Link
jutka1 w sprawie kelnera.... 12.07.04, 21:14 Lucjo, od dluzszego czasu odmawiasz odpowiedzi na pytanie, co z tym kelnerem italianskim. Nie mam instrukcji.... Kelner wlasnie zadzwonil i zgodzilam sie z nim na Polach wypic lampke wina. Ale przyrzekam, ze tylko jedna, i wroce sie zameldowac, i bede grzeczna jakniewiemco. OK chérie? Bisous, J. :) Odpowiedz Link
lucja7 Re: w sprawie kelnera.... 12.07.04, 23:35 Jutus, masz ochote szlajac sie po polach z kelnerem? Nie ma najmniejszego problemu pod warunkiem ze bedzie mial ciagle ta sama kamizelke w czarne paski, czarne spodnie z pionowym szlaczkiem, biala koszule z mankietami udekorowana muszka swiecaca oraz czarne matowe buty zeby nie podgladac. Nie przesadzaj tylko i uwazaj zeby nie stracil pracy! Zawsze ci mowilam ze kucharze i kelnerzy to baza niezbedna. Swiadek to rozumie doskonale. Bonne chance, mru mru lucja Odpowiedz Link
jutka1 Re: w sprawie kelnera.... 12.07.04, 23:51 Melduje, ze sie melduje ;)))))) Wypilam 3 lampki wina zamiast jednej, ale rozmowa byla smieszna i interesujaca, kelner byl w cywilu, i traktowal jak dame. Komilfo :) Co to znaczy bonne chance, czego mi zyczylas? J. :) Odpowiedz Link
lucja7 Re: w sprawie kelnera.... 12.07.04, 23:53 Zyczylam przyjemnego wieczoru. Dobrze ze jestes. mru, lucja Odpowiedz Link
ani-ta Rada przedmalzenska dla juteczki;) 12.07.04, 19:08 juteczko! skorpiona nie pyta sie "czy jest humorzasty"?! skorpiona pyta sie: "JAK BARDZO jest humorzasty":) przy czym skala od 1 do 10... w ich przypadku zaweza sie do 9-10:) dalej SZCZESCIA zycze!:)) a.:)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rada przedmalzenska dla juteczki;) 12.07.04, 19:12 ani-ta napisała: > juteczko! > skorpiona nie pyta sie "czy jest humorzasty"?! > skorpiona pyta sie: "JAK BARDZO jest humorzasty":) > przy czym skala od 1 do 10... w ich przypadku zaweza sie do 9-10:) > > dalej SZCZESCIA zycze!:)) *********** Uokurcze..... a tego w instrukcji obslugi skorpiona narzeczona mi nie napisala.......... Lepiej pozno niz wcale?? ;))) Odpowiedz Link
lucja7 Nie sluchaj, nie czytaj 12.07.04, 23:14 Anita nie zna skorpionow, rozlewa jad. Skorpion musi miec wszystko i daje wszystko! Anita, nie siej zametu! lucja Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie sluchaj, nie czytaj 12.07.04, 23:52 lucja7 napisała: > Anita nie zna skorpionow, rozlewa jad. Skorpion musi miec wszystko i daje > wszystko! > Anita, nie siej zametu! *********** Ale czy skorpion jest humorzasty???????? Czy spi dniami odwrocony do sciany??????????? Czy czesto??????????? Odpowiedz Link
jutka1 Biuralistka otwiera 13.07.04, 15:15 Otwieram na popoludnie i wczesny wieczor, z przerwa na podroz od jednego komputera do drugiego. Wieczor wczesny, bo jutro wczesnie bardzo pobudka z powodow forumowych, czyli uraczenia wspolforumowicza-w-podrozy poranna kawa. :) Nie mam do doniesienia nic dzisiaj, oprocz tego, ze rozni ludzie bezczelnie zawracaja mi gitare pytaniami bez sensu, na ktore juz pare razy dawalam odpowiedz. Od razu widac, kto nie czyta moich raportow, hahaha :))) Bisous, toi. J.:) Odpowiedz Link
jutka1 Biuralistka zamyka z powodu L4 13.07.04, 23:39 Zamykam, bo ide na chorobe czyli L-4 czyjaktotam sie nazywa. Z powodu choroby personelu dzis wieczorem zamkniete. Jutro kurcze swieto, lekarze w Dauville/Trouville albo w inszych Antibach. Szczescie, ze apteka obok otwarta 24/24 7/7, to mi cus doradza. Byndzie OK, bez mendzenia i smendzenia. Czytam o Hieronimusie B. Szaleniec czy wizjoner? Rano z okna autobusu widzialam faceta, ktory szedl ulica i szczesliwie smial sie wglos (w glos??), bijac brawa, gestykulujac. Nie mial ustrojstwa (rusycyzm :) komorki z tym takim do ucha. Po prostu smial sie z soba samym. Pomyslalam: lucky man. Bonne nuit. Jutka PS. Podobno ostatnio sprzedali Vermeera za 30 milionow, ktorego to obrazu autentycznosc byla pare razy kwestionowana. Podobno ustalili, ze jednak Vermeer, ale niedokonczony, i byly pozniejsze domalowania. Ale na obrazie zloty szal jest. PPS. Autorka "The Girl in a Pearl Earring" byla zaproszona na aukcje. Sotheby's, chyba. Co ja wiem? W jakims kosciele dzwoni.... Odpowiedz Link
jutka1 Swieto narodowe od kuchni 14.07.04, 10:18 Jak juz wspomnialam na Zebraniu Klubu, bylo mi dane dzis rano zobaczyc, jak od kuchni wyglada swieto narodowe Chrancji. Nigdy nie chodzilam ogladac tych pochodow. Od kiedy zamieszkalam o rzut beretem od miejsca akcji, ogladalam tylko, z przyjemnoscia graniczaca z zachwytem, przelot samolotow wszelakich i helikopterow z balkonu lub przez okno w dachu... Po telefonicznym piwie z waldim wsiadlam do metra, myslac, ok, pojde zaraz spac. Hm. Wishful thinking. Przed nosem zamknieto mi wyjscia z mojej stacji metra. Nastepne wyjscie z metra dopiero na Concorde. OK. Wysiadam na Concorde (tylko jedno wyjscie otwarte), a tu sie zaczynaja schody: blokady, policja, CNRS i co tylko, wszystkich kieruja na Madelaine. Madelaine trzeba obejsc wkolo. Dalej blokady, nie puszczaja, kieruja lukiem na polnoc. W koncu przedarlam sie przez kordon policji pokazujac ksiazeczke czekowa z adresem i mowiac do policjata: "ja po prostu chce do domu i nogi mnie booooolaaaaaaa :(((((" Droga od piwa z waldim do domu zajela mi godzine zamiast pare minut. Teraz mam lodowke pelna merguez'a i cipolattas, ktore kupilam na grilla w Normandii, na ktorego nie jade, co ja z tym zrobie, boli mnie glowa, spac juz sie nie chce, wszystkie apteki po mojej stronie Pol zamkniete, na druga strone sie nie przedre, i ogolnie pewnie zabarykaduje sie w domu, coby jakis samochod mnie nie potracil, albo kon gwardii republikanskiej nie narobil mi na glowe. Bo taki mam dzis dzien. Paryska reporterka. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:34 jutka1 napisała: > Od kiedy zamieszkalam o rzut beretem od miejsca akcji, ogladalam > tylko, z przyjemnoscia graniczaca z zachwytem, przelot samolotow wszelakich i > helikopterow z balkonu lub przez okno w dachu... ********* Wlasnie przelecialy. Ostatni raz widzialam z tego balkonu. :( Odpowiedz Link
maja92 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:37 jutka1 napisała: > jutka1 napisała: > > > Od kiedy zamieszkalam o rzut beretem od miejsca akcji, ogladalam > > tylko, z przyjemnoscia graniczaca z zachwytem, przelot samolotow wszelaki > ch i > > helikopterow z balkonu lub przez okno w dachu... > ********* > Wlasnie przelecialy. > > Ostatni raz widzialam z tego balkonu. > :( %%%%%%%%%% Dlaczego ostatni raz??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:42 maja92 napisała: > Dlaczego ostatni raz??? ********** Bo pod koniec roku przeprowadzam sie do PL. :) Odpowiedz Link
maja92 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:48 jutka1 napisała: >> Bo pod koniec roku przeprowadzam sie do PL. %%%%% Gratuluje odwagi w podjeciu decyzji. Ja narazie moj "project plan" mam ciagle "very high level". Boje sie calego przedsiewziecia i na koncie troche za malo, by sie w to ladowac. Odpowiedz Link
jutka1 Powroty - Maja -- i narzeczona 14.07.04, 10:57 maja92 napisała: > Gratuluje odwagi w podjeciu decyzji. *********** Odwaga, nie odwaga... Tensknica ortzam, chec odpoczynku (na poczatku przynajmniej), zbyt dluga juz tulaczka po obcych ladach i krajach, etc. etc. Detale na moim watku powrotnym nr 1 i nr 2 Odpowiedz Link
maja92 Re: Powroty - Jutka 14.07.04, 11:16 Pani Kierowniczka na L4 w domu zdycha - na rece sie nie patrzy to mozna poplotkowac:-)))) Aaaa jak narzeczona to inna historia - trza jechac i pilnowac. Niektorzy mowia, ze co z oczu to sercu nie zal... Widocznie narzeczona do nich nalezy.... ;-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Powroty - Maju -- nie zrozumialas :))))) 14.07.04, 11:41 maja92 napisała: > Aaaa jak narzeczona to inna historia - trza jechac i pilnowac. Niektorzy mowia, ze co z oczu to sercu nie zal... Widocznie narzeczona do nich nalezy.... > ;-) ********** Alez Maju, jak ja pisze narzeczona, to mam na mysli Lucje7, moja witrualna narzeczona!!! W Heimacie zadna narzeczona na mnie nie czeka :))))))))) Znajdz w wyszukiwarce watki zalozone przez Lucje w ostatnich 6 tygodniach, poczytaj, bedziesz miec geneze mojego wirtualnego litylko, aczkolwiek tez niestety ;))), zwiazku z Lucja... :))))) Boszzzzz, jakie ty masz forumowe zaleglosci!!!! :) Odpowiedz Link
maja92 Re: Powroty - Maju -- nie zrozumialas :))))) 14.07.04, 13:11 jutka1 napisała: > maja92 napisała: > > > Aaaa jak narzeczona to inna historia - trza jechac i pilnowac. Niektorzy > mowia, ze co z oczu to sercu nie zal... Widocznie narzeczona do nich nalezy.... > > ;-) > ********** > Alez Maju, jak ja pisze narzeczona, to mam na mysli Lucje7, moja witrualna > narzeczona!!! W Heimacie zadna narzeczona na mnie nie czeka :))))))))) %%%%%% Niewiedza kosztuje - fakt nie trafilam:-)))) Ale narzeczona to osoba wzgledna: dzisiaj Lucja, jutro ktos inny. Efekt: tak czy owak trzeba wracac, bo zadnej nie bedzie ;-))))))))))))))))))))))))) %%%% > Znajdz w wyszukiwarce watki zalozone przez Lucje w ostatnich 6 tygodniach, > poczytaj, bedziesz miec geneze mojego wirtualnego litylko, aczkolwiek tez > niestety ;))), zwiazku z Lucja... :))))) > > Boszzzzz, jakie ty masz forumowe zaleglosci!!!! :) %%%%% Poczytam wieczorem w domku. W pracy nie ma czasu - wiecznie cos chca ode mnie;-( Az wstyd!!! Dzieki Bogu nie wprowadzilas sesji egzaminacyjnej - oblalabym az sie patrzy!!! I poprawka we wrzesniu:-)))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Maju --- w sprawie narzeczonej i w sprawie sjesty 14.07.04, 14:50 Przed chwila GW mi zezarla tekst do Ciebie, grrrrrrrrr, nie odtworze wprawdzie, ale streszcze. W sprawie sesji, to taki ze mnie profesur jak z koziej dupy rajzetasze, i sama mysl o sesji poprawkowej przyprawia mnie o bol glowy! :-) Narzeczona to nie "osoba wzgledna, dzis Lucja jutro ktostam"! Ja strzelec, wierna jak kundel, chyba ze dostane kopa w dupe. :-) Poczytaj wieczorem, a ja oddalam sie w celu sjesty, zasluzonej zreszta. Tak przynajmniej mi sie wydaje. Piegi skultywowane, juz nawet na ramionach wylazly, zaden kon na mnie nie narobil, samochod nie przejechal, nikt nie napadl, nie obrobil, nie skopal. Wot, sukces!!! nightie night :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Swieto narodowe -- Freudian slip...... 14.07.04, 17:32 jutka1 napisała: > a tu sie zaczynaja schody: blokady, policja, CNRS i co tylko, ********* mialo byc CRS ofkors.... hahahaha :))))))) pardob, pardon, mialam zly dzien Odpowiedz Link
lucja7 Alergia na swieto ludowe? 15.07.04, 09:57 Bonjour, toi. Wszystko co pisalas o swiecie kojarzylo mi sie z moja mama. Bo mieszkalismy tak ze mieszkanie bylo "dobrze wyeksponowane" na wszystkie tego rodzaju manifestacje. W jej wypadku wyrazalo sie to wszystko straszna migrena i lezeniem w lozku pod koldra miedzy 3 dni a tygodniem. Muzyka ktora ryczala przez megafony, w kolko ta sama, doprowadzala ja do autentycznego szalu, te glosy sprawozdawcow.... To bylo nasze coroczne swieto 1szo majowe. Pracowala w domu i malowala obrazki dla ohydnego pismidla dom mody, czy cos takiego, moze swiat mody, nie pamietam. Mowie o tym bo znaczylo to ze nie byla zaganiana na te pochody. Malowala takie paniusie w wytwornych kreacjach. A mnie bardzo sie to podobalo bo wlasnie tak sobie wyobrazalam ksiezniczki. Zadziwiala mnie jednak wielkosc ich malenkich stop. A CNRS to krem francuskiej nauki, czyli moj, a nie zadni CRS-SS!! Ja mam prawo do blokad mojej dzielnicy przy wszelkiego rodzaju manifestacjach protestacyjnych. I tez juz tych ryczacych mi pod oknami CGTystow nie znosze!! No coz, jak sobie pojedziesz, bede ci opowiadala o lataniu samolotow po paryskim niebie 14 lipca, to bedzie chyba moj obowiazek! Ja wczoraj bylam w Paryzu oraz cale popoludnie w Orsay. A wyscig kolarski odbywa sie teraz w regionach ktore sa mi najpiekniejsze w tym kraju. Kto nie widzial i nie poznal Bergerac, nic nie wie i nic nie umie!! Tak sobie marze, ze kiedys, tam, moze... Poki co mam dobre nowiny, ale jeszcze nic konkretnego z moich przedsiewziac prospekcyjnych paryskich. W najblizszych tygodniach cos bede wiedziala. No i to mnie prowadzi do watku o skonczeniu z dziecinstwem. Jesli dziecinstwo to szkola, egzaminy, zabawa, przyjemnosc i satysfakcja z tego co sie robi, to jestem dzieckiem i chce nim zostac. Caluje, jutus, lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Alergia na swieto ludowe? + zalacznik ws. CNRS 15.07.04, 10:13 Bonjour, toi :-) W sprawie CNRS sama siebie poprawilam, co zalaczam ponizej w formie zalacznika ktorystam+1. Jak w tytule mojej poprawki: freudian slip mi sie wkradl. Tak, chyba to alergia na swieto ludowe, ale wczoraj tez poparta alergia na jakies cos kwitnace, nie wiem co, bo pierwszy raz w zyciu mam na pylki alergie w tym roku. Ale sztuczne ognie ogladane z balkonu byly przepiekne! Tez ostatni raz z tego balkonu :-( Opisywanie ich tez powinnas przejac na siebie jako obowiazek po moim wyjezdzie. OK? Merci b. Gros bisous, J.:) Re: Swieto narodowe Odpowiedz Link
jutka1 Re: Alergia na swieto ludowe? -- addendum do Lucji 15.07.04, 15:42 Numero uno. Poldek bedzie miec koncert w Paryzu na poczatku wrzesnia. Przysle szczegoly mailem. Numero due. Czy mail z poczatku tego tygodnia doszedl? Bises, J.:) Odpowiedz Link
lucja7 Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 16:40 Kochanie, chyba te migreny cie wyczerpaly, bo mail od ciebie dostalam, powiem wiecej, odpowiedzialam. Poldek jednak jezdzi! Sa fe pa troche Kran Jan? Hm hm. Tak dobrze jak piszesz. lucja:) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Appendice 2:)))) dla Jutki 15.07.04, 16:47 App1: Teraz tu siedzialam na dupie chyba pol godziny zeby odpowiedziec Basi na jej jakies malostkowe znow czepianie i to o winie. Czuje sie troche jak w szkole i nieraz mam dosc. App2: Pojechalas na lotnisko i nie widzialas kuriera? Serce ty moje, i to jeszcze w swieto, z nosem jak kartofel!! A ja tu zadowolona bawilam sie caly dzien. mam wyrzuty, ale i tak nie wierzysz, wiem. App3: Skorpion kocha w calosci i bez uszczerbku, ale jak afery, to afery, jak mowia amerykanie. Umie sie rowniez mscic!! bisou, lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Appendice 2:)))) dla Jutki 15.07.04, 17:00 lucja7 napisała: > App2: Pojechalas na lotnisko i nie widzialas kuriera? Serce ty moje, i to > jeszcze w swieto, z nosem jak kartofel!! A ja tu zadowolona bawilam sie caly > dzien. mam wyrzuty, ale i tak nie wierzysz, wiem. ********* Pojechalam nie na lotnisko, ale na przystanek busow Air France pod Palais de Congress w Porte Maillot. Tam tez waldi zadzwonil na portable, ze go nie chcieli wypuscic. Wypilam wiec z waldim telefoniczne piwo w jakiejs brasserie na av. de la Grande-Armée. > App3: Skorpion kocha w calosci i bez uszczerbku, ale jak afery, to afery, jak > mowia amerykanie. Umie sie rowniez mscic!! ******** Masz na mysli business is business? I na kim mialabys sie mscic darling? Ja juz napisalam, strzelec wierny jak kundel, chyba ze zostanie kopniety w dupe i wtedy znika. Taki to on jest ten strzelec. A Maja nie zrozumiala sytuacji ze wzgledu na dluga nieobecnosc na forumie. Tak to jest... Bises, J.:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Appendice 2:)))) addendum dla Lucji 15.07.04, 17:08 lucja7 napisała: > App2: Pojechalas na lotnisko i nie widzialas kuriera? Serce ty moje, i to > jeszcze w swieto, z nosem jak kartofel!! A ja tu zadowolona bawilam sie caly > dzien. mam wyrzuty, ale i tak nie wierzysz, wiem. ********* Ciesze sie, ze sie bawilas (w to drugie nie wiem czy wiezryc czy nie ale na wszelki wypadek napisze ze wierze ;-), a ja robilam co moglam zeby umilic sobie dzien nosowo-kartoflany, i tak to poszlam na taras, spozylam gigot d'agneau z pdt dauphinoises, siedzialam na sloncu 2.5 godziny czytaja ksiazke i jedzac, kultywowalam you-know-what, przyszlam do domu, spalam 2 godziny, wieczor czesciowo na telefonie, czesciowo ogladajac fajerwerki z balkonu popijajac winem-popalajac ML-wpadajac w nostalgiczne nastroje pozegnalno-inne. Jak mawiaja starozytni rosjanie, "another day in paradise..." ;-))))) Caluje, J.:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 16:49 lucja7 napisała: > Kochanie, chyba te migreny cie wyczerpaly, bo mail od ciebie dostalam, powiem > wiecej, odpowiedzialam. ******** Mowie o drugim mailu, wyslanym w odpowiedzi na Twoja odpowiedz. :-) > Poldek jednak jezdzi! Sa fe pa troche Kran Jan? Hm hm. ********* Tez bylam zadziwiona, ze ciagle jezdzi!!! (skad tu Jan Kran Henryk itepe? hmmm, nie rozumiem) > Tak dobrze jak piszesz. ********* Ca devient une habitude, je crains?? .... :-) Je t'embrasse. J. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 17:22 Jutus, jest cos dziwnego. Bo zajrzalam jeszcze raz w poczte, gdzie brak nowych wiadomosci. Po czym jade dalej i rzeczywiscie jest mail od ciebie. Wiec chyba ktos mi go przeczytal, w koncu nie mogl przeczytac, bo to tylko ja przede po polskiemu, ale otworzyl. Musze zrobic sledztwo!! Caluje cie i odpowiem, bien sur,lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 17:51 lucja7 napisała: > Musze zrobic sledztwo!! > Caluje cie i odpowiem, bien sur,lucja. ********* Sledztwo!!! Afera!!!! ;-))))))))) cmok. J. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Appendice:)))) --- dla Lucji :) 15.07.04, 22:20 Szeri, odpisalam, ufff dlugie wyszlo, pardon pardon!! :))))) bises, J. :)) Odpowiedz Link
basia553 Do Lucji 15.07.04, 18:54 Nie czepiam sie. Rozmawialam Tobie, ale oczywiscie nie na poziomie siödmej dzielnicy. Jezeli Ci moje pisanie nie odpowiada, daj mi ignora lub odpieprz sie w jakis inny elegancki francuski sposöb. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Do Lucji 16.07.04, 12:04 Wydaje mi sie ze dalam ci dosc (tez, jak ty nie bedac oenologiem) kompletna odpowiedz na watpliwosci wynikajace z niezrozumienia. Wyobraz sobie ze nie umiemy sie razem bawic, to wszystko i nic wiecej. Zebys natomiast wiedziala o czym piszesz, moge popracowac po raz ktorys i doslac informacje o "poziomie siodmej dzielnicy". lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Otwieram poniedzialkowo ...... 19.07.04, 14:55 Jako, ze Narzeczona Mru pojawila sie po parodniowej przerwie, otwieram biuro. Recepcjonistki ciagle nie mamy, ale mysle, ze dam sobie rade i bez. Uprzedzam, ze w biurze pachnie cebula i czosnkiem, bo byla szfedka z wizyta i jadla chipsy drugom rekom ;)))))) (szfedzia nie bij !!! :))))))) Jak narzeczona sie obudzi z drzemki, proszona jest o wytlumaczenie nieobecnosci. Porzadek musi byc! :-) Odpowiedz Link
lucja7 Fakt ze nieswiezo tu i zatechle 19.07.04, 17:03 Chyba nie wietrzylas:) Rozgladalas sie na lewo i prawo, zabieralas glos gdzie sie dalo, a nawet podobno szczekalas (don mi doniosl ze slyszal hau hau hau w twoim wykonaniu na ktoryms z watkow). A ja? No coz moja droga klamczucho (lalka mowi ze ten kostium to zupelna nieprawda), ja zadaje sobie pytania w co ja wdepnelam??!! No bo czekam grzecznie na dalsza czesc, wiesz, o Francji. Pozniej ci odpowiem, postaram sie rownie interesujaco. lucja:)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Fakt ze nieswiezo tu i zatechle -- no wiesz... 19.07.04, 17:21 lucja7 napisała: > Chyba nie wietrzylas:) > Rozgladalas sie na lewo i prawo, zabieralas glos gdzie sie dalo, a nawet > podobno szczekalas (don mi doniosl ze slyszal hau hau hau w twoim wykonaniu na ktoryms z watkow). ********** No wiesz.... to szfedka z tymi chipsami... ale teraz juz wywietrzylam, swiezo i nawet bez dymu. Co do hau hau, to jest to mozliwe, a jesli don doniosl, to musi byc i prawdziwe. Jedyne, co musze sprostowac, to to, ze zabieralam glos gdzie sie dalo: w sobote bardzo malo pisalam bo bylam w skorupce w jutkowym pokoju, wczoraj tez niewiele wiecej... > A ja? No coz moja droga klamczucho (lalka mowi ze ten kostium to zupelna > nieprawda), ja zadaje sobie pytania w co ja wdepnelam??!! > No bo czekam grzecznie na dalsza czesc, wiesz, o Francji. Pozniej ci odpowiem, postaram sie rownie interesujaco. ********* Nie udawaj prosze, szeri, ze nie wiesz w co wdepnelas! Jak mawia starozytne przyslowie: "Uwazaj, czego sobie zyczysz, bo moze ci byc dane". Ot, co. (joke alert ;)))) A o kostiumie doskonale wiesz o co mi chodzi, udawaczu jeden!! ;))))) Lalka mnie wydala... trudno ;)). I tak uwazam, ze ciemno-ciemno-rozowy kostium wyglada przepieknie na kim innym, na mnie wygladalby strasznie! Pisalam juz w temacie kostiumy: preferuje czerwony, czarny, i granat. Latem czerwony, piaskowy, i granat :))))))))))) W wychadnyje czyli w week-endy kostiumy rzadko nosze, raczej nieformalne spodnie jakies, czasem spodnice czycus, ok, mam pare sukienek :))))) O Francji napisze kiedy indziej - mowilam, ze musze przemyslec dlugo i pozegnalnie Odpowiedz Link
basia553 Jutus, 19.07.04, 17:27 a balkonu w biurze nie masz? Dlaczego kopcisz w pracy, zamiast palic siedzac wsröd kwiecia balkonowego? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutus, 19.07.04, 17:36 basia553 napisała: > a balkonu w biurze nie masz? Dlaczego kopcisz w pracy, zamiast palic siedzac > wsröd kwiecia balkonowego? ********* Jutro w biurze lucjowym zainstaluje balkon, dobry pomysl. W biurze nie pale, bo przeciez Mru rzucila, nie bede jej zasmierdzac!!! W prawdziwym biurze wychodze w sekretne miejsce na parterze - wyjscie, o ktorym nikt nie wie, i palem w samotnosci... :)))) Odpowiedz Link
lucja7 Zrob cos z tym paleniem! 19.07.04, 23:52 Widze ze nalezysz do tych co stoja przy wejsciach do biur, gapia sie w niebo i kopca szybko zeby wiecej wykopcic. Oj jutka, jutka, nie wiem co z ciebie wyrosnie! A tak sie dobrze zapowiadalas! A jak zainstalujesz balkon i wyhodujesz kwiatki, to tez nie pal tam bo one uschna! Odpowiem, ale chyba popojutrze, bo wyjezdzam jutro na dwa dni i bede zasuwala executywnie. Smieszny ten Don, prawda? mru mru lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Droga Lucjo 19.07.04, 23:58 Widze, ze sie rakiem wycofujesz. A to Lalka i w co ja wpadlam, a to palenie. Ze pale wiedzialas. Reszta tez. Jestem jaka jestem, trudno. OK, na balkonie nie bede palic zeby kwiatki uchronic. Zycze sukcesow na niwie zawodowej. Jutka. Mru. Odpowiedz Link
lucja7 Nie udawaj 20.07.04, 00:03 Wcale sie nie wycofuje a jeszcze mniej rakiem. Dbam o ciebie po prostu i lepiej byloby gdybys nie palila. Caluje i ide juz niedlugo spac, mru, mru , lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie udawaj 20.07.04, 00:06 lucja7 napisała: > Wcale sie nie wycofuje a jeszcze mniej rakiem. > Dbam o ciebie po prostu i lepiej byloby gdybys nie palila. > > Caluje i ide juz niedlugo spac, > > mru, mru , lucja. ************* Ja tez ide spac. A rzucam palenie niedlugo, po urlopie. Zgadzam sie, ze lepiej... itp. Bonne nuit cocotte. J. :) Odpowiedz Link
jutka1 Wietrze i uciekam.... 21.07.04, 19:29 Uciekam na wieczorne harce i hulanki, ale mam nadzieje, ze zajecia egzekutywne sie udaly.. :))) Idem siem pindrowac. Czerwono-czarno dzis :))))))))))))) Mru, mru. J.:) Odpowiedz Link
lucja7 Ladne rzeczy! 22.07.04, 17:47 No tak! Wystarczy sie odwrocic i juz, nosi. I to widze ze w jakichs towarzystwach interesujacych :))) I ze kelner byl nareszcie na swoim miejscu, podawal i z usmiechem opowiadal co lezalo na talerzu, jak przygotowane i co do picia w kielonkach:))) Ladnie wygladalas? A klimatyzacja w biurze ciagle nie zainstalowana!!! Ale ja tez odbylam delegacje przyjemna, bo przedluzylismy ja sobie o jeden dzien, jak ludzie cywilizowani. O ile tak mozna powiedziec o ekonomiscie ktory pracuje dla mojego biura (koszty, koszty, koszty, ponderacje, przymiarki, rezultaty, wszystko to...)A ze bylismy w Normandii (tam znajduje sie jego biuro), wiec pojechalismy wczoraj wieczorem do Honfleur na kolaje (wiesz, ten duzy drewniany gotycki 15to wieczny kosciol) i do Dauville gdzie spedzilismy mily wieczor i dzis rano, do 2giej po poludniu. Dzis rano, po sniadaniu, godzina spaceru po plazy, aperitif w kasynie (o dwa za duzo) przeputalam w 2 godziny 250€ w machines à sous, autostradka i do domu! Lubie pracowac z ekonomista od samego poczatku projektu bo to nadaje "wartosc" mojej pracy w oczach promotorow. Zrozumialam to dosc szybko i zawsze tak pracuje. Rozklada swoj komputer, pyta o wtyczke i odpowiada na pytania dotyczace propozycji finansowania, kosztow roznych wariantow, kosztow modyfikacji i tego wszystkiego od czego udaje ze uciekam. Rzeczowo, krotko. Mowie ze to co proponujemy jest najlepsze. Gdy architekt zaczyna mowic o pieniadzach, promotorowie poblazliwie sie usmiechaja. Jezdze wiec z moim strachem na wroble i bardzo mi to odpowiada. Ogolnie jest mi wiec przyjemnie. Naleze do tych ktorzy maja zycie osobiste i zawodowe pomieszane nie do rozplatania. Podobno to trudne mowia psychologowie. Ja umiem tylko tak. Caluje, mru, mru, lucja. Odpowiedz Link
don2 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 18:51 Outing a la Lucja.lekko przyjemnie,rzeczowo i przyziemnie.jednym slowem chic w dobrym stylu paryskiego mondu.A nie jakies tam tepe toporne relacje z niemieckich sluzbowych wyjazdow ze spaniem w gasthaus i orgiami w biergarten.:)))))Uklony mrumru Odpowiedz Link
lucja7 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 19:06 Dobry wieczor Don. Wiesz co sie dzieje z narzeczona? Poszla gdzies nie zostawiajac zadnej wiadomosci, zaczynam sie niepokoic. A ty jestes mi winien przedstawienie poczatkow bialych skarpetek meskich, bo glupia historia, ale pozwalam sobie nie podzielac twoich gustow mesko- bialoskarpeciarskich w mokasynach. Nie mam nic przeciwko mokasynom, pod warunkiem oczywiscie ze sa klasa. Osobiscie toleruje biale skarpetki wylacznie przy ubraniach i butach bialych. Caluje, lucja:)) Odpowiedz Link
don2 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 19:48 Przykro mi strasznie ,ale nie sledze twojej narzeczonej ani jej chaotycznego zycia gastronomiczno-seksualnego,ze tak powiem.jada gdzie chce i co chce i pewnie miedzy jednym a drugim lykiem wina marzy o tobie,ogdaniajac sie od natretnych kelnerow itp luznych typow. odpowiadajac na sprawy bialo-skarpetkowe zapodaje ,ze obecnie zmienil mi sie gust i nosze wylacznie czarne.co nie znaczy ,ze bedac mlodym i eleganckim czlowiekiem wygladalem bardzo chic noszac biale skarpety do rozowo -zielonych adidasow.oczywiscie biale spodnie i takaz marynarka z podwinietymi rekawami- podszewka byla rozowa.koszulka w kolorze pastelowym of kors.wydaje mi sie ,ze mode na biale skarpety wprowadzil niejaki biaLy murzyn spiewajacy zupelnie dobrze i lapiacy sie w czasie spiewania za jaja.zaznacze ,ze pasowala mi ta moda absolutnie:3 pary bialych skarpet made in china,na rynku w Alicante za 2€ nawet nie bylo warto prac !Mokasyny jak juz pisalem nosze z powodu lenistwa. zreszta w moim wieku co bym nie zalozyl ,to i tak jednakowo wygladam. To tyle na ten temat.caluje i pozdrawiam z nadzieja ,ze twoja narzaeczona odezwie sie wkrotce i sumitujac obficie wszystko wyjasni. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ladne rzeczy! --- Plotkarze!!!!!! 22.07.04, 22:36 lucja7 napisała: > Dobry wieczor Don. Wiesz co sie dzieje z narzeczona? Poszla gdzies nie > zostawiajac zadnej wiadomosci, zaczynam sie niepokoic. Don2 napisał: > Przykro mi strasznie ,ale nie sledze twojej narzeczonej ani jej chaotycznego > zycia gastronomiczno-seksualnego,ze tak powiem.jada gdzie chce i co chce i > pewnie miedzy jednym a drugim lykiem wina marzy o tobie,ogdaniajac sie od > natretnych kelnerow itp luznych typow. ***************************************************** Kurdebalans, czy ja musze kazdy krok z gory podawac do wiadomosci??!! Bylam na kolacji z Malaria i jej kolega. Moje zycie gastronomiczne jest moze chaotyczne, seksualne nie jest Odpowiedz Link
don2 Re: Ladne rzeczy! --- Plotkarze!!!!!! 22.07.04, 23:59 no no ,tylko bez nerw.zlosc pieknosci szkodzi.zyczliwe wymiona informacji ,nie sa plotkami.milosc wymaga poswiecen itp itd. A.prace nalezy wykonywac spokojnie i jak mozna delegowac na innych B.praca niewykonana dzis do jutra nie zgnije. C.mozna dogodzic kazdemu-sa znane techniki ( tesciowe z tego wylaczamy) D.program masz zapelniony ,jak nie przymierzajac manager gazety " Pralinka" E.Nasza szkapa i jej kolega Lysek z pokladu Idy,nie byli zmeczeni lataniem po Paryzu . Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ladne rzeczy! --- Plotkarze!!!!!! 23.07.04, 08:24 don2 napisał: > no no ,tylko bez nerw.zlosc pieknosci szkodzi.zyczliwe wymiona informacji ,nie > sa plotkami.milosc wymaga poswiecen itp itd. ******** Alez Donie, jakich nerw. Zyczliwe wymiona zyczliwymi wymionami, jak zwal tak zwal, a fakt pozostaje faktem: plotkarze!!!! ;)))))))))) > A.prace nalezy wykonywac spokojnie i jak mozna delegowac na innych > B.praca niewykonana dzis do jutra nie zgnije. > C.mozna dogodzic kazdemu-sa znane techniki ( tesciowe z tego wylaczamy) > D.program masz zapelniony ,jak nie przymierzajac manager gazety " Pralinka" > E.Nasza szkapa i jej kolega Lysek z pokladu Idy,nie byli zmeczeni lataniem po > Paryzu . ********** Ad. A - nie mam na kogo delegowac bo wszyscy na urlopie Ad. B - praca ma byc skonczona i dostarczona do konca dnia w poniedzialek Ad. C - tu siem nie wypowiadam Ad. D - menago gazety Pralinka chyba bardziej, bo jeszcze musi rauty i koktajle oblatywac Ad. E - niewazne, wazne ze byli umeczeni. I z(a)meczeni. Jedno jest pozytywne, ze juz za pare dni, za dni pare, wezme plecak swoj i gitaaaare, pozegnania kilka slow: Pitagoras bywaj zdrow, juz za pare dni - canto cantaaaaareeeeee :)))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 22:22 lucja7 napisała: > No tak! Wystarczy sie odwrocic i juz, nosi. > I to widze ze w jakichs towarzystwach interesujacych :))) > I ze kelner byl nareszcie na swoim miejscu, podawal i z usmiechem opowiadal co > lezalo na talerzu, jak przygotowane i co do picia w kielonkach:))) ********** Nie kelner tylko kelnerka, i na miejscu, tylko ze miala zbyt duzy dekolt. Rozpraszalo gosci. > Ladnie wygladalas? ******** Nie wiem, bo nie zrozumialam, ale gospodyni powiedziala, ze ravissante. ;)))) To pewnie kontrast czerwieni z opalenizna, nie wiem. Honfleur bardzo lubie. Dauville tez, ale wole Trouville. Mialam tam byc niedawno (Trouville), ale alergia, choroby itepe. Swoja droga zazdroszcze lazenia po plazy. I to w godzinach pracy... > Ogolnie jest mi wiec przyjemnie. > Naleze do tych ktorzy maja zycie osobiste i zawodowe pomieszane nie do > rozplatania. Podobno to trudne mowia psychologowie. Ja umiem tylko tak. ********** Noted. Szczescie, ze nie musimy razem pracowac :))))))))))))) Wiecej tutaj, obok. J. Odpowiedz Link
jutka1 Czy narzeczona sie boczy??....... 23.07.04, 12:12 Czy Szeri sie donsa (ortzam) na mnie za wczorajsze pojscie na miasto bez ostrzezenia?... Taki sliczny horror-scope dla Mru jest dzisiaj, i dzien taki piekny, a narzeczona tylko rano usmiechnela sie kocio do Xurka i zniknela... Chyba sie zaczne martwic, alboco? :))) Na zgode kupilam Mru bukiecik frezji i 1/2 bout. schlodzonego saumur champigny, akurat na taki dzien jak dzis. Nie donsaj sie juz, nie donsaj... :)))))))))))))) mru, mru J. :) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czy narzeczona sie boczy??....... 23.07.04, 12:28 Jutka, boczenie sie nie lezy w naturze skorpioniej, nie ma na to czasu. Jak sie bardzo gniewa i juz w sytuacjach nie do rozwiazania, wbija sobie swoj straszny kolec w plecy i umiera samobojczo. Wiec sie nie boczy. A Xurek chcialby za duzo wiedziec, nespa?? Zamienila pluszaka na samczy, bombowy organ niemozliwych dominacji meskich (wprawdzie krowiasty) i sie dopytuje, ja?? substytucja?? czego?? Caluje z miloscia mru mru lucja:)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czy narzeczona sie boczy??....... 23.07.04, 14:30 lucja7 napisała: > Jutka, boczenie sie nie lezy w naturze skorpioniej, nie ma na to czasu. Jak sie bardzo gniewa i juz w sytuacjach nie do rozwiazania, wbija sobie swoj straszny kolec w plecy i umiera samobojczo. *********** Uffff, Szeri, dzieki niebiosom!!! Juz sie niepokoilam.... ;-) > A Xurek chcialby za duzo wiedziec, nespa?? Zamienila pluszaka na samczy, > bombowy organ niemozliwych dominacji meskich (wprawdzie krowiasty) i sie > dopytuje, ja?? substytucja?? czego?? *********** Xurek lubi rozumiec i wiedziec ;)))))) Zaden problem, trzeba unikac odpowiedzi, co przeciez obie umiemy robic znakomicie. ;-) A ja Cie tylko prosze Szeri, zebys mi tu niczego nie substytuowala: ma byc jak jest, bo tak jest jak jest, i dobrze jest, kazdy i wszystko ma jakas role do spelnienia, czy sobie z tego zdaje sprawe czy nie. > Caluje z miloscia mru mru *********** Egalement cocotte, également! gros bisous, J.:) Odpowiedz Link
lucja7 Rozdane karty... 23.07.04, 15:13 To ja tu mowie, pisze, opisuje, opowiadam, dwoje sie i troje, a ty mi mowisz ze tak czy owak karty byly dawno juz rozdane? Ze kazdemu rola przypisana? Ogarnia mnie przerazenie i mam cie ochote powytrzasac!! Za akomodziarstwo!! mru, mru, lucja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rozdane karty... - nie rozdane 23.07.04, 15:21 lucja7 napisała: > To ja tu mowie, pisze, opisuje, opowiadam, dwoje sie i troje, a ty mi mowisz ze tak czy owak karty byly dawno juz rozdane? Ze kazdemu rola przypisana? ********* Nienienienienienienie, Szeri. Nie to chcialam powiedziec. Mowie, ze masz MNIE nikim nie substytuowac, ani nikogo mna, bo kazdy ma unikalne miejsce. Zadne tam kart rozdanie. Przepraszam, bo wyrazilam sie enigmatycznie (zna sie te wyrazy obce... ;-) > Ogarnia mnie przerazenie i mam cie ochote powytrzasac!! Za akomodziarstwo!! > mru, mru, lucja. ********* :))))) Compris. ;-) Zadnych przeprazen prosze, bo nie ma powodu, i zadnego trzesienia: ja sie latwo siniacze i nie lubie przemocy! ;-) mrumrumrumru J.:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rozdane karty... - nie rozdane -- PiEs :))) 23.07.04, 15:55 Bardzo grzecznie czekam, ale konstatuje, ze dzisiaj jest juz po-popojutrze.... Tak tylko, gwoli porzadku wszechrzeczy i przypomnienia. :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rozdane karty... -- PiPiEs -- rozjazdy 23.07.04, 18:39 Odpowiadam Mru na Twoje pytanie zadane w egzaltowanym klubie. Wyjezdzam we wtorek. Wracam w drugiej polowie sierpnia. Pustyni i medytacji zazdroszcze, ale w zadowolony-dla-ciebie :) sposob. Juz pisalam, ze o Francji nie napisze dopoki w Heimacie nie pomysle, bo z oddalenia chyba najlepiej mi sie mysli. Ale czekam grzecznie na odpowiedz ... :-) bises, m.m. J:) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Haaaaloooooo mru :)))))) 26.07.04, 00:58 Rozpedzona moja wizyta w kasynie w Deauville, pojechalam dzis po poludniu z moim do kasyna w Enghien. Psia krew!!!! Znow tyly, nieduze, ale zawsze. Ogladaj, ogladaj, musi ci starczyc na jakis czas zebys tam nie uswierknela na amen! Calusy, lucja mrumru:)) Odpowiedz Link
lucja7 Bon voyage, mru :)))))) 27.07.04, 12:33 Na twoje zdrowie i podroz napijemy sie dobrego sauterne na suchej szynce z Bayonne w naszym bistro. Na trawie avenue de Breteuil leza ludzie, dzieci graja w pilke. Lubie ten paryski okres wakacyjny, caluje cie, lucja:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 27.07.04, 15:22 Dziekuje, Mru. Powinnam byc w Domu kolo 23:30, i jesli laptop bedzie na chodzie - czemu ma nie byc? - wejde na najjasniesze forum zrobic a kuku :)))) Lunch z wlascicielem etc. (od lat przyjaznie sie z cala rodzina, jakos mnie tak wtedy zaadoptowali, ale z tym mam najblizszy kontakt) byl typu spotkan po paru latach, kiedy czlowiek sie czuje jakby nawet minuta nie minela od ostatniej lampki wina. Kompletny relaks, zero spiecia, znamy nasze historie od lat wielu (18 :)), nic nie trzeba wyjasniac, i pomilczec tez mozna bez problemu. Wiesz zreszta, bo juz pisalam Ci o tym fenomenie. Ja tez lubie Paryz latem. Pusciej, mniej agresywnie, bardziej relaksujaco. A propos Twojego wpisu w ogorkowym Klubie. Rano podczas kapieli patrzylam w okno w suficie i lecial ten samolocik na tle niebieskiego nieba, i usmiechnelam sie do siebie, i przypomnialam sobie Twoj wpis o tych reklamach erfrancy wieeeele miesiecy temu. Pamietam, ze odpisalam, ze tez bardzo lubie te reklamy - teraz po tych miesiacach wiesz, czemu: bo je widze "na zywo" czesto. :))))) Caluje Cie, Jutka :)))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 00:41 Melduje sie, ze z godzinnym opoznieniem dolecialam. Sceny dantejskie w zmijowisku. Musze przetrawic, zeby opisac. Dosc powiedziec, ze za mna bylo drace sie dziecko (non-stop), przede mna po skosie dziecko lat 2-3 ciagle drapiace sie po hmmm pupie, a rodzice konstatowali "o, kupke zrobil" i zmieniali pampersa na siedzeniu, potem NIE MYJAC DZIECKU RONK ortzam. Tak 3 razy. Na szczescie zanim zwymiotowalam wyladowalismy. W Domu czekaly mnie: - pustka po lodowce na gorze (siostrze sie popsula i zabrala swoja) = jutro musze kupic lodowke, bo ta na dole to kieszonkowa. - pustka po kredensie na gorze: jak juz transportowala lodowke, to zabrala swoj kredens - bladorozowa roza w salonie - ciemnobordowa, prawie czarna, roza w sypialni wiecej nie wiem, jutro obejrze. i takie to heimatowe hocki-klocki.... bisous, J.:) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 10:02 Przeczytalam gdzies na jakims watku ze jacys chlopcy chca sie sobie oswiadczac. Widze ze nasz przyklad robi:)) Podroz mialas taka jaka mialas, ale za to tania. A co z wisniami? Nie wiem dlaczego, ale Paryz jakby opustoszal od wczoraj:)) lucja Odpowiedz Link
don2 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 10:53 niestety,nieostroznosc Akawilla ujawnila nasz trzymany w glebokiej tajemnicy zwiazek.znalezlismy sie w ogniu koltunskiej i nietolerancyjnej czesci Forum. I co jest najbardziej bolesne,to to ,ze miedzy kobietami taki zwiazek uczuc wywoluje pozytywne reakcje,wrecz sympatie .mimo wszystko nasza milosc rozdzielona wodami oceanu trwa,przetrwa na przekor wszystkim i wszystkiemu.PS malzenstwo nie jest planowane,pozostaniemy w konkubinacie. Odpowiedz Link
don2 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 10:57 jak sie chce podrozowac wygodnie i w przyjemnym towarzystwie,to nie kupuje sie najtanszych biletow i ze znizka Odpowiedz Link
lucja7 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:03 Nieprawdaz? Certola sie, szukaja, szukaja jaknajtaniej, pozniej tlumnie narzekaja ze fatalnie. Zaskakujacy ciagle ten sam film i ta ach, ta ciagla wiara w cuda!! lucja:)) To sie nie odnosi oczywiscie do mojej narzeczonej, bo ona wie jak jest, ale udaje i chce jak zwykle nie wystawac:))) Odpowiedz Link
don2 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:16 Ukrytym zboczeniem arystokracji(jednym z wielu ) jest tzw schodzenie miedzy lud to jest taka prewersja,porownywalna tylko do sypiania ze sluzba itp. efekty jak widac-narzekania i mdlosci w samolocie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:37 don2 napisał: > Ukrytym zboczeniem arystokracji(jednym z wielu ) jest tzw schodzenie miedzy lud > to jest taka prewersja,porownywalna tylko do sypiania ze sluzba itp. > efekty jak widac-narzekania i mdlosci w samolocie. ********* Donie, patrz moj wpis do Mru... Swoja droga, wyobraz sobie, w jednym z maili od kolegi mojego Taty, ktory mnie niedawno na necie wylowil, bylo dokladnie o tym, parafrazujac, Pani dziadkowie chcieli, zeby podtrzymal wielopokoleniowa rodzinna tradycje, a on poszedl w inzyniery. Poza tym ja np. bardzo sie ciesze na Twoj wirtualny zwiazek z akawillem, i nie rozumiem dlaczego czesc najswietobliwszego foruma sie burzy... Przeciez tacy my wszyscy niby tolerancyjni jestesmy.... Hmmm..... :))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:30 lucja7 napisała: > A co z wisniami? > Nie wiem dlaczego, ale Paryz jakby opustoszal od wczoraj:)) ********* Bonjour, toi :) Wisni jeszcze nie sprawdzalam, bo dopiero pije poranna kawe... Rodzicielka doniosla, ze ktos sobie zerwal i wzial. ;-( Pogoda taka sobie. Jest szansa na slonce chyba. W planie dzis kupno lodowki i inne niezbedne zakupy, obiad u mamusi, potem nie wiem.. Co do mojej podrozy, spiesze wyjasnic, ze moje narzekania byly nie na AirPolonia, tylko na ludzi. Scislej na dzieci i ich rodzicow. To moglo sie zdazyc i w Locie i w Air France, wiec cena biletu jest tutaj niepricziom. Caluje z oddali. Tak jak tygryski podobno lubia najbardziej? Bises, J.:))))))))) Odpowiedz Link
lucja7 Koniec podrozy 28.07.04, 13:23 W koncu ty konczysz podroz. Jest wiec czas zmienic tytul, bo wprawdzie bedziesz odbywala jakies tam bylejakie wyjazdy, to jednak..., trzeba spojrzec prawdzie w oczy. Koniec przestrzeni, kurzu na drogach, poczucie pedu i wyobcowania, tego czegos co nas tak lechce i podnieca. Czekaja cie sloiki konfitur i walki o reperacje muru z sasiadem. Kocham cie i caluje, i tak sie uzupelniamy.. lucja. Odpowiedz Link
don2 Re: Koniec podrozy 28.07.04, 13:56 To nie bylo ani zlosliwe ani ironiczne.I znowu Lucja wykazala trzezwosc oceny sytuacji.Szkoda ,ze nie znam francuskiego-dodalbym jakies celne powiedzenie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Koniec podrozy 28.07.04, 16:42 Masz racje, Mru... Musze jednak, publicznie, stwierdzic i obiecac, ze bede do kurzu, pedu i innych rzeczy, ktore mnie lechcza i podniecaja, wracac pare razy w roku. Nie moge przeciez do konca zycia sie tytuac ortzam w konfiturach, przecierach i podlewaniu kwiatkow. Ale na razie bardzo mi sie podoba. PS. Kupilam piekna lodowke (stalowego koloru). Wlasnie czekam na dostawe :)))))))))) PPS. Et moi donc! :-) Odpowiedz Link
jan.kran Re:Avenue de Breteuil :-(((( 29.07.04, 22:41 lucja7 napisała: > Na twoje zdrowie i podroz napijemy sie dobrego sauterne na suchej szynce > z Bayonne w naszym bistro. > Na trawie avenue de Breteuil leza ludzie, dzieci graja w pilke. > Lubie ten paryski okres wakacyjny, > caluje cie, lucja:))) Ide wyciagnac walizki z pawlacza i opuszczam ta dzika Polnoc , bo jak nie Jutka mnie rajcuje Rynkiem we Vratislavia to wpadam na jakis stary wontek a tam ulica paryska , niezapomniane chwile :-)))) Mam nadzieje , ze nikt w najblizszym czasie nie wspomni o Monachium... bo juz naprawde zaczynam byc w drodze do normalnosci :-))) K. Wygnaniec. Odpowiedz Link
jutka1 Re:Avenue de Breteuil :-(((( 30.07.04, 12:47 Jaki stary watek?? Moje biuro to stary watek?? Nio. :-) Kran, nie dziorgajsja :-), we Wroclawiu masz byc niedlugo, a przez Paryz mozesz w drodze do Kartaginy czy Tunezji, juz sie gubie dokad zmierzasz... ;-) Biuralistka :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re:Avenue de Breteuil :))) 30.07.04, 16:38 Faktem jest Kranie ze nie wiem kto cie zeslal do Norwegii. Ty ktora lubisz Francje, morze Srodziemne, wiec dobre zycie... A ja dzisiaj, od godziny 2iej popijam, duzo za duzo zreszta, Moët & Chandon, Champagne brut impérial 1°cru, postawilam skrzynke 6 butelek w atelier, bo mam przeogromna okazje.. Wy sobie nie wyobrazacie ogromu ciezaru jaki spadl mi z serca, kiedys pisalam, o stresie, konkursach itd. Po prostu oblewamy przyjecie synka do paryskiej Mines. 18tu przyjetych. Nic wiecej nie mowie, ale idziemy rodzinnie do naprawde superknajpy. Jutka, ty jeszcze nie wiesz moze tego, ale przez Paryz sie nie przejezdza bez sladow. I te slady sa coraz bardziej znaczne z biegiem czasu. Mam nadzieje ze bedziemy mogly jeszcze o tym nieraz porozmawiac. mru, lucja:)) Odpowiedz Link
jutka1 Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 17:06 Bardzo sie ciesze! Gratulacje!!!!!!! teraz to dopiero mu dadza w kosc! ;-) Co do ostatniego akapitu, ditto. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 17:51 Jutus, dzieki. Nie dadza mu w kosc, nie wiem do jakiego stopnia znasz tutejszy, francuski system. Zeby przejsc takie konkursy, nalezy (bo bez tego ani rusz)odbyc tzw cykl przygotowawczy ktory trwa po maturze 3 lat. Jest to autentyczne przygotowanie do konkursow Grands Ecoles francuskich. Ten okres jest najbardziej trudnym i wymagajacym bardzo duzego wysilku. Pozniej to juz naprawde piwko. Oczywiscie system ten mozna dyskutowac, po co taki wysilek na tym wczesnym etapie zycia...Jestem pierwsza ktora to mowie. Bardzo ubolewam ze musial zepchnac sport czy muzyke na dalszy plan, ale moznaby o tym bardzo, bardzo dlugo. Wiedz jednak ze bylo to wszystko naszymi rodzinnymi tematami rozmow od trzech miesiecy!!!, czyli czas tych pieprzonych konkursow!!! Ale jakie to wszystko smieszne. Gdy rozmawiam z ludzmi z poza Francji, dziwia sie, bo mysla ze tu wystarczy sie zapisac "demokratycznie", co jest zreszta prawda w wypadku fakultetow uniwersyteckich. Strasznie selektywny kraj. Wiedzialas to? Caluje mocno chloptasiu rozowy i piegowaty:) Narzeczona. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 18:35 lucja7 napisała: > Jutus, dzieki. > Nie dadza mu w kosc, nie wiem do jakiego stopnia znasz tutejszy, francuski > system. Zeby przejsc takie konkursy, nalezy (bo bez tego ani rusz)odbyc tzw > cykl przygotowawczy ktory trwa po maturze 3 lat. Jest to autentyczne > przygotowanie do konkursow Grands Ecoles francuskich. Ten okres jest > najbardziej trudnym i wymagajacym bardzo duzego wysilku. Pozniej to juz > naprawde piwko. ********** Znam ten system ze wzgledu na gromade bylych chrancuskich pasierbow w wieku odpowiednim, chociaz najlepiej znam l'ENA... Slyszalam jednak, ze w Mines same studia sa rowniez trudne, i piwka nie przypominaja. Ale ty wiesz lepiej niz ja, wiec sie zgadzam i tym lepiej dla syna. > Strasznie selektywny kraj. Wiedzialas to? ********* Skarbie, gdybym po 9 latach mieszkania w Chrancji tego nie wiedziala, to bym ci dala instrukcje nazwania mnie debilem i odstrzelenia :))))))))))) > Caluje mocno chloptasiu rozowy i piegowaty:) ******** Tutaj mam swiadkow!!! Chloptas jest ostatnia persona, jaka moge przypominac! :-))))))))) I nie rozowy tylko brazowy od opalenizny! :)))) To dla porzadku wszechrzeczy ;-) Caluje cie i baaaardzo wspanialej kolacji celebracyjnej!!!! :-)))) Narzeczona:)) Odpowiedz Link
don2 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 18:57 Gratulacje z powodu.selektywny.ale po selekcji jest droga prosta i dyplom ma wage.To ja nazywam pokoleniem post emigracyjnym i asymilacja,a nie ucieche z umiejetnosci czytania gazety wieczornej i wtracania co rusz obcych zwrotow,watpliwej klasy i z trudem wbitych w pamiec:)) jeszcze raz gratulacje z pociechy. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 19:00 Caluje Dona bardzo mocno, lucja:)) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 23:50 Gratuluje. Bardzo serdecznie. System francuski mi sie podoba choc z drugiej str. niemiecki mniej ( ale tylko troche mniej selektywny ) produkuje wiecej i lepiej jak chodzi o przyszla kadry. Smacznej super kolacji:-)))) Do Norge zostalam zeslana przez wlasna glupote. Probuje wycisnac z zeslania co najlepsze :-)))) K. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Juz sierpien!! 02.08.04, 10:43 Bonjour, toi :-)))))))) Sloneczny sierpniowy dzien... Gotuje obiad dla mamy :-) Wpadne po poludniu :-))))))))))) Bisous J.:-) Odpowiedz Link
lucja7 sierotka 02.08.04, 11:37 Nie mam ani mamy ani taty. Jestem sierotka:(( mru mru, lucja. Odpowiedz Link
don2 Re: sierotka 02.08.04, 14:28 Z zyciorysu: brat zginal w kampani wrzesniowej,drugi brat wywieziony na roboty;ojciec juz przed wojna gdzies poszedl i do dzis nie wrocil.jako najmlodszy urodzony tuz przed wybuchem wojny wczesnie zaczelem dzialalnosc konspiracyjna.bralem udzial w powstaniu ,zostalem odznaczony wieloma orderami i awnsowany do stopnia podporucznika.pragnac oddac do nowopowstalego muzeum powstania moje dokumenty i tp.natknelem sie na duze trudnosci.Nikt nie wie ,co stalo sie z aktami mojego baonu i nikt sie do mnie nie przyznaje,gdyz zobowiazuje nas konspiracyjna tajemnica. majac lat 68 i bedac obecnie rencistom mam teraz czas napisac wspomnienia i cala prawde o walkach i poswieceniu nas mlodych podowczas bojownikow o polske. lata mijaja szybko juz uplynelo 60 lat o pamietnych wydarzen .ktore zawazyly na moim zyciu itd. a teraz nie moge wiecej pisac ,bo wolaja na obiad-karczek ,frytki i mizeria. Ech nie mozna porownac tego z nasza zolnierska kuchnia powstancza. Z zachmurzonej PL pozdrowienia sle Odpowiedz Link
lucja7 karczek 02.08.04, 15:30 Co to jest? To cielecina? A co piliscie do tego? Pamietam, gdy bylam malym dzieckiem ze ukladalam w mojej pamieci Powstanie warszawskie razem z innymi, listopadowym, styczniowym, w odleglej historii. W szkole tego nie bylo, tylko w domu. Paradoksalnie, im bardziej czas awansowal, tym blizsze (bylam coraz starsza) bylo mi ono w czasie. Dla mnie jest to jeden z najtragiczniejszych momentow historii. Ogarnia mnie wscieklosc. lucja:)) Odpowiedz Link
don2 Re: karczek 02.08.04, 16:38 karlowka swinska.do tego mirinda.bom kierowca.mnie tez irytuje i smuci ten taniec wkolo powstania.Co jest juz zupelnie parodystyczne.to wspomnienia itp ludzi ,ktorz tak naprawde w czasie powstania mieli miedzy 4 a 8 lat. Odpowiedz Link
jutka1 Re: sierotka 02.08.04, 16:57 :-((( mru... z drugiej strony, jakbys miala taka charakterna mamusie, jak ja, to bys zwariowala, co tez ja niniejszym czynie. ;-) Moja rodzicielka to dluuuuuga historia :-))))) jedziemy na swieta gore Sleze Sobotka zwana, a potem do knajpy na kolacje (znaczysia, ja i gosciowa, nie ja rodzicielka ;-). Zajrze wieczorem. Mrumru, J.:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: sierotka, addendum niecenzuralne 03.08.04, 00:38 Stwierdzam, ze rodzicielka jest pierdolnieta w bambus. Amen. Mru, zaloze zaraz, przed pojsciem spac, nowe biuro. Tam napisze o bocianach itepe kisses Odpowiedz Link