Dodaj do ulubionych

Jutkowe biuro dla Lucji7 -- Czesc 2

12.07.04, 10:45
Lucjo, bardzo przepraszam, powinnam byla zalozyc nowy watek jak doszlo do
setki wpisow
Obserwuj wątek
    • jutka1 PiEs 12.07.04, 10:52
      Mail doszedl, dziekuje, odpisze wieczorem.

      J.:)
      • lucja7 horoskopowa sobota/niedziela 12.07.04, 12:34
        Od momentu kiedy zaczelas zamieszczac horoskopy ty, czytam je inaczej, bardziej
        personalnie. I z tym sobotnio-niedzielnym jest to juz tak perso...Przyznaj ze
        wymyslilas skorpioni week-end, zeby wiedzialy (li).
        Fakt ze w domu robilam troche fochy, ale tak sobie, chyba bardziej zeby zwrocic
        na siebie uwage niz po co innego. Rowniez duzo spalam, odwrocona do sciany.
        A wczoraj wieczorem zrobili w domu pyszna kolacje sznycle cielece z kremem i
        grzybami i malymi, mlodymi i twardymi kartoflami ktore uwielbiam. Z winem,
        przyjemnie i tak spokojnie. Zajadamy sie tymi kartoflami od okolo 2 tygodni,
        nie wiem jak one sie nazywaja, kupujemy na targu avenue de saxe.
        W nocy z soboty na niedziele wpadlam natomiast, zupelnie przypadkowo, na
        program o obcokrajowcach osiedlajacych sie we Francji, kupujacych domy,
        wymyslajacych srodki do zycia i wymyslajacych ich zycia. Zainteresowalo mnie to
        bardzo, bo reporterzy, w rozmowach z tymi ludzmi, przedstawiali przez nich
        images tego kraju bardzo zroznicowany i ciekawy.
        Ciekawe bylo dla mnie np to ze wszyscy przyjechali do Francji po krotkich tu
        pobytach, czesto studenckich i majacych w pamieci kraj przyjemny, latwy,
        gdzie "przyjemnie jest zyc", na ciaglych wakacjach.
        Byli to Holendrzy, Anglicy i Amerykanie. Piekna Francja, piekni i bardzo
        ciekawi ludzie. Przepiekny i optymistyczny reportaz o kawalku zycia.
        Potem poszlam spac majac w glowie ten ciekawy reportaz.
        mru mru, lucja.
        • jutka1 Re: horoskopowa sobota/niedziela 12.07.04, 15:13
          lucja7 napisała:

          > Od momentu kiedy zaczelas zamieszczac horoskopy ty, czytam je inaczej,
          bardziej personalnie. I z tym sobotnio-niedzielnym jest to juz tak
          perso...Przyznaj ze wymyslilas skorpioni week-end, zeby wiedzialy (li).
          *************
          Skorpioni week-end wymyslilam z glowy, jak wszystkie inne niedzielne weekendy;
          ale patrzac przez okno i widzac absencje twojej osoby, inaczej wymyslic nie
          umialam i nie moglam. :)))) nb, czasem zmieniam skorpionowy horoskop w ciagu
          tygodnia, jesli widze, ze jest juz za bardzo negatywny. Prosilas, to prosbe
          spelniam.

          > Fakt ze w domu robilam troche fochy, ale tak sobie, chyba bardziej zeby
          zwrocic na siebie uwage niz po co innego. Rowniez duzo spalam, odwrocona do
          sciany.
          ************
          Hmmm, chérie, to ty taka bardziej humorzasta jestes? Potrzebujesz duzo uwagi?
          Inaczej spisz odwrocona do sciany? Ojojoj.... (JOKE ALERT!! ;)))))

          > A wczoraj wieczorem zrobili w domu pyszna kolacje sznycle cielece z kremem i
          > grzybami i malymi, mlodymi i twardymi kartoflami ktore uwielbiam. Z winem,
          > przyjemnie i tak spokojnie. Zajadamy sie tymi kartoflami od okolo 2 tygodni,
          > nie wiem jak one sie nazywaja, kupujemy na targu avenue de saxe.
          *********
          Mala uwaga lingwistyczna, darling, bez zlosliwosci, ale galicyzm sie
          wkradl.... :))) sznycle nie "z kremem i grzybami" ale w sosie smietanowo-
          grzybowym. Krem (fr. crème) po polsku jest slodki, jak twoje
          galicyzmy :)))))))))))))))) Ja tez od 2 tygodni kupuje te ziemniaki na moim
          targu Iéna-Alma :)

          > W nocy z soboty na niedziele wpadlam natomiast, zupelnie przypadkowo, na
          > program o obcokrajowcach osiedlajacych sie we Francji, kupujacych domy,
          > wymyslajacych srodki do zycia i wymyslajacych ich zycia. Zainteresowalo mnie
          to bardzo, bo reporterzy, w rozmowach z tymi ludzmi, przedstawiali przez nich
          > images tego kraju bardzo zroznicowany i ciekawy.
          > Ciekawe bylo dla mnie np to ze wszyscy przyjechali do Francji po krotkich tu
          > pobytach, czesto studenckich i majacych w pamieci kraj przyjemny, latwy,
          > gdzie "przyjemnie jest zyc", na ciaglych wakacjach.
          > Byli to Holendrzy, Anglicy i Amerykanie. Piekna Francja, piekni i bardzo
          > ciekawi ludzie. Przepiekny i optymistyczny reportaz o kawalku zycia.
          > Potem poszlam spac majac w glowie ten ciekawy reportaz.
          **********
          Nie ogladalam, bo bylam na kolacji z przyjaciolka wizytujaca z egzotycznego
          aczkolwiek nie-nieznanego kraju. Przewspaniala kobieta, kiedys - dawno i w
          innej bajce - moja szefowa. Teraz tzw. wolny czlowiek, troche pracuje, troche
          nie, duzo podrozuje, w wieku lat 55+ ma najwiekszy "fun" swego zycia, zarowno w
          sensie poznawczym jak damsko-meskim, mnostwo pomyslow, idei, mysli. Wielka
          przyjemnosc, jej towarzystwo, i tylko szkoda, ze widujemy sie tylko 2 razy do
          roku...

          > mru mru, lucja.
          ********
          MRU
          Jutka.
          • lucja7 galicyzmy 12.07.04, 18:55
            Mala uwaga lingwistyczna, darling, bez zlosliwosci, ale galicyzm sie
            > wkradl.... :))) sznycle nie "z kremem i grzybami" ale w sosie smietanowo-
            > grzybowym. Krem (fr. crème) po polsku jest slodki, jak twoje
            > galicyzmy :)))))))))))))))) Ja tez od 2 tygodni kupuje te ziemniaki na moim
            > targu Iéna-Alma :)

            Wkradl sie galicyzm!!!!

            Odebralam te uwage bardzo powaznie z roznych powodow:
            - raz, ze robi ja moja wlasna narzeczona, czyli osoba wirtualnie mi najblizsza,
            no i oczywiscie wykwalifikowana, ze sie tak wyraze,
            - dwa, ze sie nie zgadzam, bo przeanalizowalam i rzeczywiscie po polskiemu
            brzmi fatalnie to co napisalam, ale widze raczej naloty mojej obecnej
            francuszczyzny niz nie wiem jakichs tam francjuzefow,
            - przyznaje bez bicia ze nie pamietam co to sa galicyzmy (odciski na jezyku?),
            nie wiem.

            Wiec tak:
            Sznycel jest moze galicyzmem, ale jezyk polski go nabyl i uzywa. Po
            francuskiemu brzmi to escalope, ale faktem jest ze uzylam polskiego, czyli
            galicyzmu.
            Krem (roznice miedzy crème fraiche, fromage frais, a smietana bedziesz musiala
            mi wytlumaczyc jesniej)uzylam w sensie francuskim, a do tego wlozono pieczarki
            przysmazone na masle, posolone i posypane nie wiem jeszcze jaka perfuma, polane
            resztka wina.
            Kartofle to moze galicyzm, nie wiem.
            Wszystko to bylo sama pycha (tez moze galicyzm),

            Reasumujac, co nazywamy galicyzmem? Nalecialosci innojezyczne?

            Caluje, jutus
            i jestem mru.

            lucja.

            • jutka1 Re: galicyzmy 12.07.04, 19:10
              lucja7 napisała:

              > Wkradl sie galicyzm!!!!
              >
              > - przyznaje bez bicia ze nie pamietam co to sa galicyzmy (odciski na jezyku?),
              > nie wiem.
              *********
              galicyzmem nazywam nalecialosc francuska albo zwrot przelozony na j.polski z j.
              francuskiego, ktory po polsku brzmi dziwnie albo ma inne znaczenie. Galicyzmem
              nazywam to od Gallow czyli przodkow z chrancuskiej pierwszej czytanki (nos
              ancentres bla bla :)))))))) Galicyzmem - slicznym - byly np. Twoje "mysli od
              tylu" :))))))

              Galicyzm tutaj odnioslam tylko do slowa "krem" w kontekscie sosu do sznycla, nie
              do sznycla ani reszty. Otoz w j. polskim krem to jest to, co sie daje na torty
              i ciasta (-ka) - dlatego napisalam "slodki jak twoj galicyzm". Natomiast crème
              fraiche to smietana, fromage frais cos w rodzaju smietany, ale z mniejsza
              iloscia tluszczu. Moze tez byc zupa-krem, ale to sie odnosi do konsystencji:
              zmiksowana ze smietana lub bez (np. potage des legumes); ja ostatnio sobie
              kupilam takie ustrojstwo (rusycyzm!! :))) - moulin, w ktorym przeciera sie zupy
              na krem lub jablka na compote, lub ziemniaki na purée...

              Mam nadzieje, ze teraz jasniej wytlumaczylam... Mam nadzieje, ze Cie nie
              urazilam, mnie sie Twoje (baaardzo rzadkie!!!!) galicyzmy bardzo podobaja! :)

              > Caluje, jutus
              > i jestem mru.
              *********
              no i tak trzymac :))))))
              J.
            • jutka1 w sprawie kelnera.... 12.07.04, 21:14
              Lucjo, od dluzszego czasu odmawiasz odpowiedzi na pytanie, co z tym kelnerem
              italianskim. Nie mam instrukcji.... Kelner wlasnie zadzwonil i zgodzilam sie z
              nim na Polach wypic lampke wina. Ale przyrzekam, ze tylko jedna, i wroce sie
              zameldowac, i bede grzeczna jakniewiemco.
              OK chérie?
              Bisous, J. :)
              • lucja7 Re: w sprawie kelnera.... 12.07.04, 23:35
                Jutus, masz ochote szlajac sie po polach z kelnerem?
                Nie ma najmniejszego problemu pod warunkiem ze bedzie mial ciagle ta sama
                kamizelke w czarne paski, czarne spodnie z pionowym szlaczkiem, biala koszule z
                mankietami udekorowana muszka swiecaca oraz czarne matowe buty zeby nie
                podgladac.
                Nie przesadzaj tylko i uwazaj zeby nie stracil pracy!
                Zawsze ci mowilam ze kucharze i kelnerzy to baza niezbedna. Swiadek to rozumie
                doskonale.
                Bonne chance,
                mru mru
                lucja
                • jutka1 Re: w sprawie kelnera.... 12.07.04, 23:51
                  Melduje, ze sie melduje ;))))))
                  Wypilam 3 lampki wina zamiast jednej, ale rozmowa byla smieszna i interesujaca,
                  kelner byl w cywilu, i traktowal jak dame. Komilfo :)

                  Co to znaczy bonne chance, czego mi zyczylas?

                  J. :)
                  • lucja7 Re: w sprawie kelnera.... 12.07.04, 23:53
                    Zyczylam przyjemnego wieczoru.
                    Dobrze ze jestes.
                    mru, lucja
          • ani-ta Rada przedmalzenska dla juteczki;) 12.07.04, 19:08
            juteczko!
            skorpiona nie pyta sie "czy jest humorzasty"?!
            skorpiona pyta sie: "JAK BARDZO jest humorzasty":)
            przy czym skala od 1 do 10... w ich przypadku zaweza sie do 9-10:)

            dalej SZCZESCIA zycze!:))

            a.:))
            • jutka1 Re: Rada przedmalzenska dla juteczki;) 12.07.04, 19:12
              ani-ta napisała:

              > juteczko!
              > skorpiona nie pyta sie "czy jest humorzasty"?!
              > skorpiona pyta sie: "JAK BARDZO jest humorzasty":)
              > przy czym skala od 1 do 10... w ich przypadku zaweza sie do 9-10:)
              >
              > dalej SZCZESCIA zycze!:))
              ***********
              Uokurcze..... a tego w instrukcji obslugi skorpiona narzeczona mi nie
              napisala..........

              Lepiej pozno niz wcale?? ;)))
      • jutka1 Re: PiEs -- poszlo :) ntxt 12.07.04, 20:35

        • lucja7 Nie sluchaj, nie czytaj 12.07.04, 23:14
          Anita nie zna skorpionow, rozlewa jad. Skorpion musi miec wszystko i daje
          wszystko!
          Anita, nie siej zametu!
          lucja
          • jutka1 Re: Nie sluchaj, nie czytaj 12.07.04, 23:52
            lucja7 napisała:

            > Anita nie zna skorpionow, rozlewa jad. Skorpion musi miec wszystko i daje
            > wszystko!
            > Anita, nie siej zametu!
            ***********
            Ale czy skorpion jest humorzasty????????
            Czy spi dniami odwrocony do sciany???????????
            Czy czesto???????????
    • jutka1 Biuralistka otwiera 13.07.04, 15:15
      Otwieram na popoludnie i wczesny wieczor, z przerwa na podroz od jednego
      komputera do drugiego. Wieczor wczesny, bo jutro wczesnie bardzo pobudka z
      powodow forumowych, czyli uraczenia wspolforumowicza-w-podrozy poranna kawa. :)

      Nie mam do doniesienia nic dzisiaj, oprocz tego, ze rozni ludzie bezczelnie
      zawracaja mi gitare pytaniami bez sensu, na ktore juz pare razy dawalam
      odpowiedz. Od razu widac, kto nie czyta moich raportow, hahaha :)))

      Bisous, toi.
      J.:)
      • jutka1 Biuralistka zamyka z powodu L4 13.07.04, 23:39
        Zamykam, bo ide na chorobe czyli L-4 czyjaktotam sie nazywa. Z powodu choroby
        personelu dzis wieczorem zamkniete.

        Jutro kurcze swieto, lekarze w Dauville/Trouville albo w inszych Antibach.
        Szczescie, ze apteka obok otwarta 24/24 7/7, to mi cus doradza. Byndzie OK,
        bez mendzenia i smendzenia.

        Czytam o Hieronimusie B. Szaleniec czy wizjoner? Rano z okna autobusu
        widzialam faceta, ktory szedl ulica i szczesliwie smial sie wglos (w glos??),
        bijac brawa, gestykulujac. Nie mial ustrojstwa (rusycyzm :) komorki z tym takim
        do ucha. Po prostu smial sie z soba samym. Pomyslalam: lucky man.

        Bonne nuit. Jutka
        PS. Podobno ostatnio sprzedali Vermeera za 30 milionow, ktorego to obrazu
        autentycznosc byla pare razy kwestionowana. Podobno ustalili, ze jednak Vermeer,
        ale niedokonczony, i byly pozniejsze domalowania.
        Ale na obrazie zloty szal jest.

        PPS. Autorka "The Girl in a Pearl Earring" byla zaproszona na aukcje. Sotheby's,
        chyba. Co ja wiem? W jakims kosciele dzwoni....
    • jutka1 Swieto narodowe od kuchni 14.07.04, 10:18
      Jak juz wspomnialam na Zebraniu Klubu, bylo mi dane dzis rano zobaczyc, jak od
      kuchni wyglada swieto narodowe Chrancji. Nigdy nie chodzilam ogladac tych
      pochodow. Od kiedy zamieszkalam o rzut beretem od miejsca akcji, ogladalam
      tylko, z przyjemnoscia graniczaca z zachwytem, przelot samolotow wszelakich i
      helikopterow z balkonu lub przez okno w dachu...

      Po telefonicznym piwie z waldim wsiadlam do metra, myslac, ok, pojde zaraz spac.
      Hm. Wishful thinking. Przed nosem zamknieto mi wyjscia z mojej stacji metra.
      Nastepne wyjscie z metra dopiero na Concorde. OK. Wysiadam na Concorde (tylko
      jedno wyjscie otwarte), a tu sie zaczynaja schody: blokady, policja, CNRS i co
      tylko, wszystkich kieruja na Madelaine. Madelaine trzeba obejsc wkolo. Dalej
      blokady, nie puszczaja, kieruja lukiem na polnoc. W koncu przedarlam sie przez
      kordon policji pokazujac ksiazeczke czekowa z adresem i mowiac do policjata: "ja
      po prostu chce do domu i nogi mnie booooolaaaaaaa :((((("

      Droga od piwa z waldim do domu zajela mi godzine zamiast pare minut. Teraz mam
      lodowke pelna merguez'a i cipolattas, ktore kupilam na grilla w Normandii, na
      ktorego nie jade, co ja z tym zrobie, boli mnie glowa, spac juz sie nie chce,
      wszystkie apteki po mojej stronie Pol zamkniete, na druga strone sie nie
      przedre, i ogolnie pewnie zabarykaduje sie w domu, coby jakis samochod mnie nie
      potracil, albo kon gwardii republikanskiej nie narobil mi na glowe. Bo taki mam
      dzis dzien.

      Paryska reporterka.
      • jutka1 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:34
        jutka1 napisała:

        > Od kiedy zamieszkalam o rzut beretem od miejsca akcji, ogladalam
        > tylko, z przyjemnoscia graniczaca z zachwytem, przelot samolotow wszelakich i
        > helikopterow z balkonu lub przez okno w dachu...
        *********
        Wlasnie przelecialy.

        Ostatni raz widzialam z tego balkonu.
        :(
        • maja92 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:37
          jutka1 napisała:

          > jutka1 napisała:
          >
          > > Od kiedy zamieszkalam o rzut beretem od miejsca akcji, ogladalam
          > > tylko, z przyjemnoscia graniczaca z zachwytem, przelot samolotow wszelaki
          > ch i
          > > helikopterow z balkonu lub przez okno w dachu...
          > *********
          > Wlasnie przelecialy.
          >
          > Ostatni raz widzialam z tego balkonu.
          > :(
          %%%%%%%%%%

          Dlaczego ostatni raz???
          • jutka1 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:42
            maja92 napisała:

            > Dlaczego ostatni raz???
            **********
            Bo pod koniec roku przeprowadzam sie do PL.

            :)
            • maja92 Re: Swieto narodowe od kuchni -- PiEs 14.07.04, 10:48
              jutka1 napisała:

              >> Bo pod koniec roku przeprowadzam sie do PL.
              %%%%%
              Gratuluje odwagi w podjeciu decyzji.

              Ja narazie moj "project plan" mam ciagle "very high level". Boje sie calego
              przedsiewziecia i na koncie troche za malo, by sie w to ladowac.
              • jutka1 Powroty - Maja -- i narzeczona 14.07.04, 10:57
                maja92 napisała:

                > Gratuluje odwagi w podjeciu decyzji.
                ***********
                Odwaga, nie odwaga... Tensknica ortzam, chec odpoczynku (na poczatku
                przynajmniej), zbyt dluga juz tulaczka po obcych ladach i krajach, etc. etc.
                Detale na moim watku powrotnym nr 1 i nr 2
                • maja92 Re: Powroty - Jutka 14.07.04, 11:16
                  Pani Kierowniczka na L4 w domu zdycha - na rece sie nie patrzy to mozna
                  poplotkowac:-))))

                  Aaaa jak narzeczona to inna historia - trza jechac i pilnowac. Niektorzy mowia,
                  ze co z oczu to sercu nie zal... Widocznie narzeczona do nich nalezy....
                  ;-)
                  • jutka1 Re: Powroty - Maju -- nie zrozumialas :))))) 14.07.04, 11:41
                    maja92 napisała:

                    > Aaaa jak narzeczona to inna historia - trza jechac i pilnowac. Niektorzy
                    mowia, ze co z oczu to sercu nie zal... Widocznie narzeczona do nich nalezy....
                    > ;-)
                    **********
                    Alez Maju, jak ja pisze narzeczona, to mam na mysli Lucje7, moja witrualna
                    narzeczona!!! W Heimacie zadna narzeczona na mnie nie czeka :)))))))))

                    Znajdz w wyszukiwarce watki zalozone przez Lucje w ostatnich 6 tygodniach,
                    poczytaj, bedziesz miec geneze mojego wirtualnego litylko, aczkolwiek tez
                    niestety ;))), zwiazku z Lucja... :)))))

                    Boszzzzz, jakie ty masz forumowe zaleglosci!!!! :)
                    • maja92 Re: Powroty - Maju -- nie zrozumialas :))))) 14.07.04, 13:11
                      jutka1 napisała:

                      > maja92 napisała:
                      >
                      > > Aaaa jak narzeczona to inna historia - trza jechac i pilnowac. Niektorzy
                      > mowia, ze co z oczu to sercu nie zal... Widocznie narzeczona do nich
                      nalezy....
                      > > ;-)
                      > **********
                      > Alez Maju, jak ja pisze narzeczona, to mam na mysli Lucje7, moja witrualna
                      > narzeczona!!! W Heimacie zadna narzeczona na mnie nie czeka :)))))))))
                      %%%%%%
                      Niewiedza kosztuje - fakt nie trafilam:-)))) Ale narzeczona to osoba wzgledna:
                      dzisiaj Lucja, jutro ktos inny. Efekt: tak czy owak trzeba wracac, bo zadnej
                      nie bedzie
                      ;-)))))))))))))))))))))))))
                      %%%%
                      > Znajdz w wyszukiwarce watki zalozone przez Lucje w ostatnich 6 tygodniach,
                      > poczytaj, bedziesz miec geneze mojego wirtualnego litylko, aczkolwiek tez
                      > niestety ;))), zwiazku z Lucja... :)))))
                      >
                      > Boszzzzz, jakie ty masz forumowe zaleglosci!!!! :)
                      %%%%%
                      Poczytam wieczorem w domku. W pracy nie ma czasu - wiecznie cos chca ode mnie;-(
                      Az wstyd!!! Dzieki Bogu nie wprowadzilas sesji egzaminacyjnej - oblalabym az
                      sie patrzy!!! I poprawka we wrzesniu:-))))))))))))))))))))))
                      • jutka1 Maju --- w sprawie narzeczonej i w sprawie sjesty 14.07.04, 14:50
                        Przed chwila GW mi zezarla tekst do Ciebie, grrrrrrrrr, nie odtworze wprawdzie,
                        ale streszcze.

                        W sprawie sesji, to taki ze mnie profesur jak z koziej dupy rajzetasze, i sama
                        mysl o sesji poprawkowej przyprawia mnie o bol glowy! :-)

                        Narzeczona to nie "osoba wzgledna, dzis Lucja jutro ktostam"! Ja strzelec,
                        wierna jak kundel, chyba ze dostane kopa w dupe. :-)

                        Poczytaj wieczorem, a ja oddalam sie w celu sjesty, zasluzonej zreszta. Tak
                        przynajmniej mi sie wydaje. Piegi skultywowane, juz nawet na ramionach wylazly,
                        zaden kon na mnie nie narobil, samochod nie przejechal, nikt nie napadl, nie
                        obrobil, nie skopal. Wot, sukces!!!

                        nightie night :)))
      • jutka1 Re: Swieto narodowe -- Freudian slip...... 14.07.04, 17:32
        jutka1 napisała:

        > a tu sie zaczynaja schody: blokady, policja, CNRS i co tylko,
        *********
        mialo byc CRS ofkors....
        hahahaha :)))))))

        pardob, pardon, mialam zly dzien
    • jutka1 Idem na balkon na fajerwerki :)))) ntxt 14.07.04, 22:35

      • lucja7 Alergia na swieto ludowe? 15.07.04, 09:57
        Bonjour, toi.
        Wszystko co pisalas o swiecie kojarzylo mi sie z moja mama. Bo mieszkalismy tak
        ze mieszkanie bylo "dobrze wyeksponowane" na wszystkie tego rodzaju
        manifestacje.
        W jej wypadku wyrazalo sie to wszystko straszna migrena i lezeniem w lozku pod
        koldra miedzy 3 dni a tygodniem.
        Muzyka ktora ryczala przez megafony, w kolko ta sama, doprowadzala ja do
        autentycznego szalu, te glosy sprawozdawcow.... To bylo nasze coroczne swieto
        1szo majowe.
        Pracowala w domu i malowala obrazki dla ohydnego pismidla dom mody, czy cos
        takiego, moze swiat mody, nie pamietam. Mowie o tym bo znaczylo to ze nie byla
        zaganiana na te pochody. Malowala takie paniusie w wytwornych kreacjach. A mnie
        bardzo sie to podobalo bo wlasnie tak sobie wyobrazalam ksiezniczki. Zadziwiala
        mnie jednak wielkosc ich malenkich stop.
        A CNRS to krem francuskiej nauki, czyli moj, a nie zadni CRS-SS!!

        Ja mam prawo do blokad mojej dzielnicy przy wszelkiego rodzaju manifestacjach
        protestacyjnych. I tez juz tych ryczacych mi pod oknami CGTystow nie znosze!!

        No coz, jak sobie pojedziesz, bede ci opowiadala o lataniu samolotow po
        paryskim niebie 14 lipca, to bedzie chyba moj obowiazek!

        Ja wczoraj bylam w Paryzu oraz cale popoludnie w Orsay.

        A wyscig kolarski odbywa sie teraz w regionach ktore sa mi najpiekniejsze w tym
        kraju. Kto nie widzial i nie poznal Bergerac, nic nie wie i nic nie umie!!
        Tak sobie marze, ze kiedys, tam, moze...

        Poki co mam dobre nowiny, ale jeszcze nic konkretnego z moich przedsiewziac
        prospekcyjnych paryskich. W najblizszych tygodniach cos bede wiedziala.

        No i to mnie prowadzi do watku o skonczeniu z dziecinstwem. Jesli dziecinstwo
        to szkola, egzaminy, zabawa, przyjemnosc i satysfakcja z tego co sie robi, to
        jestem dzieckiem i chce nim zostac.

        Caluje, jutus,
        lucja.
        • jutka1 Re: Alergia na swieto ludowe? + zalacznik ws. CNRS 15.07.04, 10:13
          Bonjour, toi :-)

          W sprawie CNRS sama siebie poprawilam, co zalaczam ponizej w formie zalacznika
          ktorystam+1. Jak w tytule mojej poprawki: freudian slip mi sie wkradl.

          Tak, chyba to alergia na swieto ludowe, ale wczoraj tez poparta alergia na
          jakies cos kwitnace, nie wiem co, bo pierwszy raz w zyciu mam na pylki alergie
          w tym roku.

          Ale sztuczne ognie ogladane z balkonu byly przepiekne! Tez ostatni raz z tego
          balkonu :-( Opisywanie ich tez powinnas przejac na siebie jako obowiazek po
          moim wyjezdzie. OK? Merci b. Gros bisous, J.:)

          Re: Swieto narodowe
        • jutka1 Re: Alergia na swieto ludowe? -- addendum do Lucji 15.07.04, 15:42
          Numero uno. Poldek bedzie miec koncert w Paryzu na poczatku wrzesnia. Przysle
          szczegoly mailem.

          Numero due. Czy mail z poczatku tego tygodnia doszedl?

          Bises, J.:)
          • lucja7 Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 16:40
            Kochanie, chyba te migreny cie wyczerpaly, bo mail od ciebie dostalam, powiem
            wiecej, odpowiedzialam.
            Poldek jednak jezdzi! Sa fe pa troche Kran Jan? Hm hm.
            Tak dobrze jak piszesz.
            lucja:)
            • lucja7 Re: Appendice 2:)))) dla Jutki 15.07.04, 16:47
              App1: Teraz tu siedzialam na dupie chyba pol godziny zeby odpowiedziec Basi na
              jej jakies malostkowe znow czepianie i to o winie. Czuje sie troche jak w
              szkole i nieraz mam dosc.
              App2: Pojechalas na lotnisko i nie widzialas kuriera? Serce ty moje, i to
              jeszcze w swieto, z nosem jak kartofel!! A ja tu zadowolona bawilam sie caly
              dzien. mam wyrzuty, ale i tak nie wierzysz, wiem.
              App3: Skorpion kocha w calosci i bez uszczerbku, ale jak afery, to afery, jak
              mowia amerykanie. Umie sie rowniez mscic!!
              bisou, lucja.
              • jutka1 Re: Appendice 2:)))) dla Jutki 15.07.04, 17:00
                lucja7 napisała:

                > App2: Pojechalas na lotnisko i nie widzialas kuriera? Serce ty moje, i to
                > jeszcze w swieto, z nosem jak kartofel!! A ja tu zadowolona bawilam sie caly
                > dzien. mam wyrzuty, ale i tak nie wierzysz, wiem.
                *********
                Pojechalam nie na lotnisko, ale na przystanek busow Air France pod Palais de
                Congress w Porte Maillot. Tam tez waldi zadzwonil na portable, ze go nie
                chcieli wypuscic. Wypilam wiec z waldim telefoniczne piwo w jakiejs brasserie
                na av. de la Grande-Armée.

                > App3: Skorpion kocha w calosci i bez uszczerbku, ale jak afery, to afery, jak
                > mowia amerykanie. Umie sie rowniez mscic!!
                ********
                Masz na mysli business is business? I na kim mialabys sie mscic darling? Ja
                juz napisalam, strzelec wierny jak kundel, chyba ze zostanie kopniety w dupe i
                wtedy znika. Taki to on jest ten strzelec.

                A Maja nie zrozumiala sytuacji ze wzgledu na dluga nieobecnosc na forumie. Tak
                to jest...
                Bises, J.:-)
              • jutka1 Re: Appendice 2:)))) addendum dla Lucji 15.07.04, 17:08
                lucja7 napisała:

                > App2: Pojechalas na lotnisko i nie widzialas kuriera? Serce ty moje, i to
                > jeszcze w swieto, z nosem jak kartofel!! A ja tu zadowolona bawilam sie caly
                > dzien. mam wyrzuty, ale i tak nie wierzysz, wiem.
                *********
                Ciesze sie, ze sie bawilas (w to drugie nie wiem czy wiezryc czy nie ale na
                wszelki wypadek napisze ze wierze ;-), a ja robilam co moglam zeby umilic sobie
                dzien nosowo-kartoflany, i tak to poszlam na taras, spozylam gigot d'agneau z
                pdt dauphinoises, siedzialam na sloncu 2.5 godziny czytaja ksiazke i jedzac,
                kultywowalam you-know-what, przyszlam do domu, spalam 2 godziny, wieczor
                czesciowo na telefonie, czesciowo ogladajac fajerwerki z balkonu popijajac
                winem-popalajac ML-wpadajac w nostalgiczne nastroje pozegnalno-inne.

                Jak mawiaja starozytni rosjanie, "another day in paradise..." ;-)))))

                Caluje, J.:-)
            • jutka1 Re: Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 16:49
              lucja7 napisała:

              > Kochanie, chyba te migreny cie wyczerpaly, bo mail od ciebie dostalam, powiem
              > wiecej, odpowiedzialam.
              ********
              Mowie o drugim mailu, wyslanym w odpowiedzi na Twoja odpowiedz. :-)

              > Poldek jednak jezdzi! Sa fe pa troche Kran Jan? Hm hm.
              *********
              Tez bylam zadziwiona, ze ciagle jezdzi!!! (skad tu Jan Kran Henryk itepe? hmmm,
              nie rozumiem)

              > Tak dobrze jak piszesz.
              *********
              Ca devient une habitude, je crains?? .... :-)

              Je t'embrasse. J. :-)
              • lucja7 Re: Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 17:22
                Jutus, jest cos dziwnego. Bo zajrzalam jeszcze raz w poczte, gdzie brak nowych
                wiadomosci. Po czym jade dalej i rzeczywiscie jest mail od ciebie. Wiec chyba
                ktos mi go przeczytal, w koncu nie mogl przeczytac, bo to tylko ja przede po
                polskiemu, ale otworzyl. Musze zrobic sledztwo!!
                Caluje cie i odpowiem, bien sur,lucja.
                • jutka1 Re: Appendice:)))) dla Jutki 15.07.04, 17:51
                  lucja7 napisała:

                  > Musze zrobic sledztwo!!
                  > Caluje cie i odpowiem, bien sur,lucja.
                  *********
                  Sledztwo!!! Afera!!!! ;-)))))))))
                  cmok. J. :-)
                • jutka1 Re: Appendice:)))) --- dla Lucji :) 15.07.04, 22:20
                  Szeri, odpisalam, ufff dlugie wyszlo, pardon pardon!! :)))))

                  bises, J. :))
    • basia553 Do Lucji 15.07.04, 18:54
      Nie czepiam sie. Rozmawialam Tobie, ale oczywiscie nie na poziomie siödmej
      dzielnicy. Jezeli Ci moje pisanie nie odpowiada, daj mi ignora
      lub odpieprz sie w jakis inny elegancki francuski sposöb.
      • lucja7 Re: Do Lucji 16.07.04, 12:04
        Wydaje mi sie ze dalam ci dosc (tez, jak ty nie bedac oenologiem) kompletna
        odpowiedz na watpliwosci wynikajace z niezrozumienia. Wyobraz sobie ze nie
        umiemy sie razem bawic, to wszystko i nic wiecej.
        Zebys natomiast wiedziala o czym piszesz, moge popracowac po raz ktorys i
        doslac informacje o "poziomie siodmej dzielnicy".
        lucja.
    • jutka1 Drugi odcinek wczorajszego maila na GW :) ntxt 16.07.04, 21:38

    • jutka1 Otwieram poniedzialkowo ...... 19.07.04, 14:55
      Jako, ze Narzeczona Mru pojawila sie po parodniowej przerwie, otwieram biuro.
      Recepcjonistki ciagle nie mamy, ale mysle, ze dam sobie rade i bez.

      Uprzedzam, ze w biurze pachnie cebula i czosnkiem, bo byla szfedka z wizyta i
      jadla chipsy drugom rekom ;)))))) (szfedzia nie bij !!! :)))))))

      Jak narzeczona sie obudzi z drzemki, proszona jest o wytlumaczenie
      nieobecnosci. Porzadek musi byc! :-)
      • lucja7 Fakt ze nieswiezo tu i zatechle 19.07.04, 17:03
        Chyba nie wietrzylas:)
        Rozgladalas sie na lewo i prawo, zabieralas glos gdzie sie dalo, a nawet
        podobno szczekalas (don mi doniosl ze slyszal hau hau hau w twoim wykonaniu na
        ktoryms z watkow).
        A ja? No coz moja droga klamczucho (lalka mowi ze ten kostium to zupelna
        nieprawda), ja zadaje sobie pytania w co ja wdepnelam??!!
        No bo czekam grzecznie na dalsza czesc, wiesz, o Francji. Pozniej ci odpowiem,
        postaram sie rownie interesujaco.

        lucja:))
        • jutka1 Re: Fakt ze nieswiezo tu i zatechle -- no wiesz... 19.07.04, 17:21
          lucja7 napisała:

          > Chyba nie wietrzylas:)
          > Rozgladalas sie na lewo i prawo, zabieralas glos gdzie sie dalo, a nawet
          > podobno szczekalas (don mi doniosl ze slyszal hau hau hau w twoim wykonaniu
          na ktoryms z watkow).
          **********
          No wiesz.... to szfedka z tymi chipsami... ale teraz juz wywietrzylam, swiezo i
          nawet bez dymu. Co do hau hau, to jest to mozliwe, a jesli don doniosl, to musi
          byc i prawdziwe. Jedyne, co musze sprostowac, to to, ze zabieralam glos gdzie
          sie dalo: w sobote bardzo malo pisalam bo bylam w skorupce w jutkowym pokoju,
          wczoraj tez niewiele wiecej...

          > A ja? No coz moja droga klamczucho (lalka mowi ze ten kostium to zupelna
          > nieprawda), ja zadaje sobie pytania w co ja wdepnelam??!!
          > No bo czekam grzecznie na dalsza czesc, wiesz, o Francji. Pozniej ci
          odpowiem, postaram sie rownie interesujaco.
          *********
          Nie udawaj prosze, szeri, ze nie wiesz w co wdepnelas! Jak mawia starozytne
          przyslowie: "Uwazaj, czego sobie zyczysz, bo moze ci byc dane". Ot, co. (joke
          alert ;))))

          A o kostiumie doskonale wiesz o co mi chodzi, udawaczu jeden!! ;)))))
          Lalka mnie wydala... trudno ;)). I tak uwazam, ze ciemno-ciemno-rozowy kostium
          wyglada przepieknie na kim innym, na mnie wygladalby strasznie! Pisalam juz w
          temacie kostiumy: preferuje czerwony, czarny, i granat. Latem czerwony,
          piaskowy, i granat :))))))))))) W wychadnyje czyli w week-endy kostiumy rzadko
          nosze, raczej nieformalne spodnie jakies, czasem spodnice czycus, ok, mam pare
          sukienek :)))))

          O Francji napisze kiedy indziej - mowilam, ze musze przemyslec dlugo i
          pozegnalnie
          • basia553 Jutus, 19.07.04, 17:27
            a balkonu w biurze nie masz? Dlaczego kopcisz w pracy, zamiast palic siedzac
            wsröd kwiecia balkonowego?
            • jutka1 Re: Jutus, 19.07.04, 17:36
              basia553 napisała:

              > a balkonu w biurze nie masz? Dlaczego kopcisz w pracy, zamiast palic siedzac
              > wsröd kwiecia balkonowego?
              *********
              Jutro w biurze lucjowym zainstaluje balkon, dobry pomysl. W biurze nie pale, bo
              przeciez Mru rzucila, nie bede jej zasmierdzac!!!
              W prawdziwym biurze wychodze w sekretne miejsce na parterze - wyjscie, o ktorym
              nikt nie wie, i palem w samotnosci... :))))
              • lucja7 Zrob cos z tym paleniem! 19.07.04, 23:52
                Widze ze nalezysz do tych co stoja przy wejsciach do biur, gapia sie w niebo i
                kopca szybko zeby wiecej wykopcic. Oj jutka, jutka, nie wiem co z ciebie
                wyrosnie! A tak sie dobrze zapowiadalas!
                A jak zainstalujesz balkon i wyhodujesz kwiatki, to tez nie pal tam bo one
                uschna!

                Odpowiem, ale chyba popojutrze, bo wyjezdzam jutro na dwa dni i bede zasuwala
                executywnie.

                Smieszny ten Don, prawda?

                mru mru lucja.
                • jutka1 Droga Lucjo 19.07.04, 23:58
                  Widze, ze sie rakiem wycofujesz. A to Lalka i w co ja wpadlam, a to palenie.

                  Ze pale wiedzialas. Reszta tez. Jestem jaka jestem, trudno. OK, na balkonie nie
                  bede palic zeby kwiatki uchronic.

                  Zycze sukcesow na niwie zawodowej.
                  Jutka. Mru.
                  • lucja7 Nie udawaj 20.07.04, 00:03
                    Wcale sie nie wycofuje a jeszcze mniej rakiem.
                    Dbam o ciebie po prostu i lepiej byloby gdybys nie palila.

                    Caluje i ide juz niedlugo spac,

                    mru, mru , lucja.
                    • jutka1 Re: Nie udawaj 20.07.04, 00:06
                      lucja7 napisała:

                      > Wcale sie nie wycofuje a jeszcze mniej rakiem.
                      > Dbam o ciebie po prostu i lepiej byloby gdybys nie palila.
                      >
                      > Caluje i ide juz niedlugo spac,
                      >
                      > mru, mru , lucja.
                      *************
                      Ja tez ide spac.
                      A rzucam palenie niedlugo, po urlopie.
                      Zgadzam sie, ze lepiej... itp.

                      Bonne nuit cocotte.
                      J. :)
    • jutka1 Wietrze i uciekam.... 21.07.04, 19:29
      Uciekam na wieczorne harce i hulanki, ale mam nadzieje, ze zajecia egzekutywne
      sie udaly.. :)))

      Idem siem pindrowac. Czerwono-czarno dzis :)))))))))))))
      Mru, mru. J.:)
      • lucja7 Ladne rzeczy! 22.07.04, 17:47
        No tak! Wystarczy sie odwrocic i juz, nosi.
        I to widze ze w jakichs towarzystwach interesujacych :)))
        I ze kelner byl nareszcie na swoim miejscu, podawal i z usmiechem opowiadal co
        lezalo na talerzu, jak przygotowane i co do picia w kielonkach:)))
        Ladnie wygladalas?
        A klimatyzacja w biurze ciagle nie zainstalowana!!!

        Ale ja tez odbylam delegacje przyjemna, bo przedluzylismy ja sobie o jeden
        dzien, jak ludzie cywilizowani. O ile tak mozna powiedziec o ekonomiscie ktory
        pracuje dla mojego biura (koszty, koszty, koszty, ponderacje, przymiarki,
        rezultaty, wszystko to...)A ze bylismy w Normandii (tam znajduje sie jego
        biuro), wiec pojechalismy wczoraj wieczorem do Honfleur na kolaje (wiesz, ten
        duzy drewniany gotycki 15to wieczny kosciol) i do Dauville gdzie spedzilismy
        mily wieczor i dzis rano, do 2giej po poludniu.
        Dzis rano, po sniadaniu, godzina spaceru po plazy, aperitif w kasynie (o dwa za
        duzo) przeputalam w 2 godziny 250€ w machines à sous, autostradka i do domu!

        Lubie pracowac z ekonomista od samego poczatku projektu bo to nadaje "wartosc"
        mojej pracy w oczach promotorow. Zrozumialam to dosc szybko i zawsze tak
        pracuje. Rozklada swoj komputer, pyta o wtyczke i odpowiada na pytania
        dotyczace propozycji finansowania, kosztow roznych wariantow, kosztow
        modyfikacji i tego wszystkiego od czego udaje ze uciekam. Rzeczowo, krotko.
        Mowie ze to co proponujemy jest najlepsze. Gdy architekt zaczyna mowic o
        pieniadzach, promotorowie poblazliwie sie usmiechaja. Jezdze wiec z moim
        strachem na wroble i bardzo mi to odpowiada.

        Ogolnie jest mi wiec przyjemnie.
        Naleze do tych ktorzy maja zycie osobiste i zawodowe pomieszane nie do
        rozplatania. Podobno to trudne mowia psychologowie. Ja umiem tylko tak.

        Caluje,
        mru, mru, lucja.
        • don2 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 18:51
          Outing a la Lucja.lekko przyjemnie,rzeczowo i przyziemnie.jednym slowem
          chic w dobrym stylu paryskiego mondu.A nie jakies tam tepe toporne relacje z
          niemieckich sluzbowych wyjazdow ze spaniem w gasthaus i orgiami w
          biergarten.:)))))Uklony mrumru
          • lucja7 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 19:06
            Dobry wieczor Don. Wiesz co sie dzieje z narzeczona? Poszla gdzies nie
            zostawiajac zadnej wiadomosci, zaczynam sie niepokoic.
            A ty jestes mi winien przedstawienie poczatkow bialych skarpetek meskich, bo
            glupia historia, ale pozwalam sobie nie podzielac twoich gustow mesko-
            bialoskarpeciarskich w mokasynach. Nie mam nic przeciwko mokasynom, pod
            warunkiem oczywiscie ze sa klasa. Osobiscie toleruje biale skarpetki wylacznie
            przy ubraniach i butach bialych.
            Caluje, lucja:))
            • don2 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 19:48
              Przykro mi strasznie ,ale nie sledze twojej narzeczonej ani jej chaotycznego
              zycia gastronomiczno-seksualnego,ze tak powiem.jada gdzie chce i co chce i
              pewnie miedzy jednym a drugim lykiem wina marzy o tobie,ogdaniajac sie od
              natretnych kelnerow itp luznych typow.
              odpowiadajac na sprawy bialo-skarpetkowe zapodaje ,ze obecnie zmienil mi sie
              gust i nosze wylacznie czarne.co nie znaczy ,ze bedac mlodym i eleganckim
              czlowiekiem wygladalem bardzo chic noszac biale skarpety do rozowo -zielonych
              adidasow.oczywiscie biale spodnie i takaz marynarka z podwinietymi rekawami-
              podszewka byla rozowa.koszulka w kolorze pastelowym of kors.wydaje mi sie ,ze
              mode na biale skarpety wprowadzil niejaki biaLy murzyn spiewajacy zupelnie
              dobrze i lapiacy sie w czasie spiewania za jaja.zaznacze ,ze pasowala mi ta
              moda absolutnie:3 pary bialych skarpet made in china,na rynku w Alicante za 2€
              nawet nie bylo warto prac !Mokasyny jak juz pisalem nosze z powodu lenistwa.
              zreszta w moim wieku co bym nie zalozyl ,to i tak jednakowo wygladam.
              To tyle na ten temat.caluje i pozdrawiam z nadzieja ,ze twoja narzaeczona
              odezwie sie wkrotce i sumitujac obficie wszystko wyjasni.
            • jutka1 Re: Ladne rzeczy! --- Plotkarze!!!!!! 22.07.04, 22:36
              lucja7 napisała:

              > Dobry wieczor Don. Wiesz co sie dzieje z narzeczona? Poszla gdzies nie
              > zostawiajac zadnej wiadomosci, zaczynam sie niepokoic.

              Don2 napisał:

              > Przykro mi strasznie ,ale nie sledze twojej narzeczonej ani jej chaotycznego
              > zycia gastronomiczno-seksualnego,ze tak powiem.jada gdzie chce i co chce i
              > pewnie miedzy jednym a drugim lykiem wina marzy o tobie,ogdaniajac sie od
              > natretnych kelnerow itp luznych typow.
              *****************************************************
              Kurdebalans, czy ja musze kazdy krok z gory podawac do wiadomosci??!!

              Bylam na kolacji z Malaria i jej kolega. Moje zycie gastronomiczne jest moze
              chaotyczne, seksualne nie jest
              • don2 Re: Ladne rzeczy! --- Plotkarze!!!!!! 22.07.04, 23:59
                no no ,tylko bez nerw.zlosc pieknosci szkodzi.zyczliwe wymiona informacji ,nie
                sa plotkami.milosc wymaga poswiecen itp itd.
                A.prace nalezy wykonywac spokojnie i jak mozna delegowac na innych
                B.praca niewykonana dzis do jutra nie zgnije.
                C.mozna dogodzic kazdemu-sa znane techniki ( tesciowe z tego wylaczamy)
                D.program masz zapelniony ,jak nie przymierzajac manager gazety " Pralinka"
                E.Nasza szkapa i jej kolega Lysek z pokladu Idy,nie byli zmeczeni lataniem po
                Paryzu .
                • jutka1 Re: Ladne rzeczy! --- Plotkarze!!!!!! 23.07.04, 08:24
                  don2 napisał:

                  > no no ,tylko bez nerw.zlosc pieknosci szkodzi.zyczliwe wymiona informacji ,nie
                  > sa plotkami.milosc wymaga poswiecen itp itd.
                  ********
                  Alez Donie, jakich nerw. Zyczliwe wymiona zyczliwymi wymionami, jak zwal tak
                  zwal, a fakt pozostaje faktem: plotkarze!!!! ;))))))))))

                  > A.prace nalezy wykonywac spokojnie i jak mozna delegowac na innych
                  > B.praca niewykonana dzis do jutra nie zgnije.
                  > C.mozna dogodzic kazdemu-sa znane techniki ( tesciowe z tego wylaczamy)
                  > D.program masz zapelniony ,jak nie przymierzajac manager gazety " Pralinka"
                  > E.Nasza szkapa i jej kolega Lysek z pokladu Idy,nie byli zmeczeni lataniem po
                  > Paryzu .
                  **********
                  Ad. A - nie mam na kogo delegowac bo wszyscy na urlopie
                  Ad. B - praca ma byc skonczona i dostarczona do konca dnia w poniedzialek
                  Ad. C - tu siem nie wypowiadam
                  Ad. D - menago gazety Pralinka chyba bardziej, bo jeszcze musi rauty i koktajle
                  oblatywac
                  Ad. E - niewazne, wazne ze byli umeczeni. I z(a)meczeni.

                  Jedno jest pozytywne, ze juz za pare dni, za dni pare, wezme plecak swoj i
                  gitaaaare, pozegnania kilka slow: Pitagoras bywaj zdrow, juz za pare dni - canto
                  cantaaaaareeeeee :))))))))))))
        • jutka1 Re: Ladne rzeczy! 22.07.04, 22:22
          lucja7 napisała:

          > No tak! Wystarczy sie odwrocic i juz, nosi.
          > I to widze ze w jakichs towarzystwach interesujacych :)))
          > I ze kelner byl nareszcie na swoim miejscu, podawal i z usmiechem opowiadal co
          > lezalo na talerzu, jak przygotowane i co do picia w kielonkach:)))
          **********
          Nie kelner tylko kelnerka, i na miejscu, tylko ze miala zbyt duzy dekolt.
          Rozpraszalo gosci.

          > Ladnie wygladalas?
          ********
          Nie wiem, bo nie zrozumialam, ale gospodyni powiedziala, ze ravissante. ;)))) To
          pewnie kontrast czerwieni z opalenizna, nie wiem.

          Honfleur bardzo lubie. Dauville tez, ale wole Trouville. Mialam tam byc niedawno
          (Trouville), ale alergia, choroby itepe. Swoja droga zazdroszcze lazenia po
          plazy. I to w godzinach pracy...

          > Ogolnie jest mi wiec przyjemnie.
          > Naleze do tych ktorzy maja zycie osobiste i zawodowe pomieszane nie do
          > rozplatania. Podobno to trudne mowia psychologowie. Ja umiem tylko tak.
          **********
          Noted. Szczescie, ze nie musimy razem pracowac :)))))))))))))

          Wiecej tutaj, obok. J.
    • jutka1 Czy narzeczona sie boczy??....... 23.07.04, 12:12
      Czy Szeri sie donsa (ortzam) na mnie za wczorajsze pojscie na miasto bez
      ostrzezenia?... Taki sliczny horror-scope dla Mru jest dzisiaj, i dzien taki
      piekny, a narzeczona tylko rano usmiechnela sie kocio do Xurka i zniknela...
      Chyba sie zaczne martwic, alboco? :)))

      Na zgode kupilam Mru bukiecik frezji i 1/2 bout. schlodzonego saumur champigny,
      akurat na taki dzien jak dzis. Nie donsaj sie juz, nie donsaj... :))))))))))))))

      mru, mru
      J. :)
      • lucja7 Re: Czy narzeczona sie boczy??....... 23.07.04, 12:28
        Jutka, boczenie sie nie lezy w naturze skorpioniej, nie ma na to czasu. Jak sie
        bardzo gniewa i juz w sytuacjach nie do rozwiazania, wbija sobie swoj straszny
        kolec w plecy i umiera samobojczo.
        Wiec sie nie boczy.
        A Xurek chcialby za duzo wiedziec, nespa?? Zamienila pluszaka na samczy,
        bombowy organ niemozliwych dominacji meskich (wprawdzie krowiasty) i sie
        dopytuje, ja?? substytucja?? czego??

        Caluje z miloscia mru mru
        lucja:))
        • jutka1 Re: Czy narzeczona sie boczy??....... 23.07.04, 14:30
          lucja7 napisała:

          > Jutka, boczenie sie nie lezy w naturze skorpioniej, nie ma na to czasu. Jak
          sie bardzo gniewa i juz w sytuacjach nie do rozwiazania, wbija sobie swoj
          straszny kolec w plecy i umiera samobojczo.
          ***********
          Uffff, Szeri, dzieki niebiosom!!! Juz sie niepokoilam.... ;-)

          > A Xurek chcialby za duzo wiedziec, nespa?? Zamienila pluszaka na samczy,
          > bombowy organ niemozliwych dominacji meskich (wprawdzie krowiasty) i sie
          > dopytuje, ja?? substytucja?? czego??
          ***********
          Xurek lubi rozumiec i wiedziec ;)))))) Zaden problem, trzeba unikac
          odpowiedzi, co przeciez obie umiemy robic znakomicie. ;-) A ja Cie tylko
          prosze Szeri, zebys mi tu niczego nie substytuowala: ma byc jak jest, bo tak
          jest jak jest, i dobrze jest, kazdy i wszystko ma jakas role do spelnienia, czy
          sobie z tego zdaje sprawe czy nie.

          > Caluje z miloscia mru mru
          ***********
          Egalement cocotte, également! gros bisous, J.:)
          • lucja7 Rozdane karty... 23.07.04, 15:13
            To ja tu mowie, pisze, opisuje, opowiadam, dwoje sie i troje, a ty mi mowisz ze
            tak czy owak karty byly dawno juz rozdane? Ze kazdemu rola przypisana?

            Ogarnia mnie przerazenie i mam cie ochote powytrzasac!! Za akomodziarstwo!!
            mru, mru, lucja.
            • jutka1 Re: Rozdane karty... - nie rozdane 23.07.04, 15:21
              lucja7 napisała:

              > To ja tu mowie, pisze, opisuje, opowiadam, dwoje sie i troje, a ty mi mowisz
              ze tak czy owak karty byly dawno juz rozdane? Ze kazdemu rola przypisana?
              *********
              Nienienienienienienie, Szeri. Nie to chcialam powiedziec. Mowie, ze masz MNIE
              nikim nie substytuowac, ani nikogo mna, bo kazdy ma unikalne miejsce. Zadne tam
              kart rozdanie. Przepraszam, bo wyrazilam sie enigmatycznie (zna sie te wyrazy
              obce... ;-)

              > Ogarnia mnie przerazenie i mam cie ochote powytrzasac!! Za akomodziarstwo!!
              > mru, mru, lucja.
              *********
              :))))) Compris. ;-)

              Zadnych przeprazen prosze, bo nie ma powodu, i zadnego trzesienia: ja sie latwo
              siniacze i nie lubie przemocy! ;-)

              mrumrumrumru
              J.:))))
              • jutka1 Re: Rozdane karty... - nie rozdane -- PiEs :))) 23.07.04, 15:55
                Bardzo grzecznie czekam, ale konstatuje, ze dzisiaj jest juz po-popojutrze....

                Tak tylko, gwoli porzadku wszechrzeczy i przypomnienia. :)
            • jutka1 Re: Rozdane karty... -- PiPiEs -- rozjazdy 23.07.04, 18:39
              Odpowiadam Mru na Twoje pytanie zadane w egzaltowanym klubie. Wyjezdzam we
              wtorek. Wracam w drugiej polowie sierpnia. Pustyni i medytacji zazdroszcze, ale
              w zadowolony-dla-ciebie :) sposob.

              Juz pisalam, ze o Francji nie napisze dopoki w Heimacie nie pomysle, bo z
              oddalenia chyba najlepiej mi sie mysli. Ale czekam grzecznie na odpowiedz ... :-)

              bises, m.m.
              J:)
    • jutka1 Haaaaloooooo mru :)))))) 26.07.04, 00:48
      Jestem :)
      • lucja7 Re: Haaaaloooooo mru :)))))) 26.07.04, 00:58
        Rozpedzona moja wizyta w kasynie w Deauville, pojechalam dzis po poludniu z
        moim do kasyna w Enghien. Psia krew!!!! Znow tyly, nieduze, ale zawsze.
        Ogladaj, ogladaj, musi ci starczyc na jakis czas zebys tam nie uswierknela na
        amen!

        Calusy, lucja mrumru:))
        • lucja7 Bon voyage, mru :)))))) 27.07.04, 12:33
          Na twoje zdrowie i podroz napijemy sie dobrego sauterne na suchej szynce
          z Bayonne w naszym bistro.
          Na trawie avenue de Breteuil leza ludzie, dzieci graja w pilke.
          Lubie ten paryski okres wakacyjny,
          caluje cie, lucja:)))
          • jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 27.07.04, 15:22
            Dziekuje, Mru. Powinnam byc w Domu kolo 23:30, i jesli laptop bedzie na
            chodzie - czemu ma nie byc? - wejde na najjasniesze forum zrobic a kuku :))))

            Lunch z wlascicielem etc. (od lat przyjaznie sie z cala rodzina, jakos mnie tak
            wtedy zaadoptowali, ale z tym mam najblizszy kontakt) byl typu spotkan po paru
            latach, kiedy czlowiek sie czuje jakby nawet minuta nie minela od ostatniej
            lampki wina. Kompletny relaks, zero spiecia, znamy nasze historie od lat wielu
            (18 :)), nic nie trzeba wyjasniac, i pomilczec tez mozna bez problemu. Wiesz
            zreszta, bo juz pisalam Ci o tym fenomenie.

            Ja tez lubie Paryz latem. Pusciej, mniej agresywnie, bardziej relaksujaco.

            A propos Twojego wpisu w ogorkowym Klubie. Rano podczas kapieli patrzylam w
            okno w suficie i lecial ten samolocik na tle niebieskiego nieba, i usmiechnelam
            sie do siebie, i przypomnialam sobie Twoj wpis o tych reklamach erfrancy
            wieeeele miesiecy temu. Pamietam, ze odpisalam, ze tez bardzo lubie te reklamy -
            teraz po tych miesiacach wiesz, czemu: bo je widze "na zywo" czesto. :)))))

            Caluje Cie, Jutka :))))))))
          • jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 00:41
            Melduje sie, ze z godzinnym opoznieniem dolecialam.
            Sceny dantejskie w zmijowisku. Musze przetrawic, zeby opisac.
            Dosc powiedziec, ze za mna bylo drace sie dziecko (non-stop), przede mna po skosie dziecko
            lat 2-3 ciagle drapiace sie po hmmm pupie, a rodzice konstatowali "o, kupke zrobil" i zmieniali
            pampersa na siedzeniu, potem NIE MYJAC DZIECKU RONK ortzam. Tak 3 razy. Na szczescie
            zanim zwymiotowalam wyladowalismy.

            W Domu czekaly mnie:
            - pustka po lodowce na gorze (siostrze sie popsula i zabrala swoja) = jutro musze kupic
            lodowke, bo ta na dole to kieszonkowa.
            - pustka po kredensie na gorze: jak juz transportowala lodowke, to zabrala swoj kredens
            - bladorozowa roza w salonie
            - ciemnobordowa, prawie czarna, roza w sypialni

            wiecej nie wiem, jutro obejrze.

            i takie to heimatowe hocki-klocki....
            bisous,
            J.:)
            • lucja7 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 10:02
              Przeczytalam gdzies na jakims watku ze jacys chlopcy chca sie sobie oswiadczac.
              Widze ze nasz przyklad robi:))
              Podroz mialas taka jaka mialas, ale za to tania.
              A co z wisniami?
              Nie wiem dlaczego, ale Paryz jakby opustoszal od wczoraj:))
              lucja
              • don2 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 10:53
                niestety,nieostroznosc Akawilla ujawnila nasz trzymany w glebokiej tajemnicy
                zwiazek.znalezlismy sie w ogniu koltunskiej i nietolerancyjnej czesci Forum.
                I co jest najbardziej bolesne,to to ,ze miedzy kobietami taki zwiazek uczuc
                wywoluje pozytywne
                reakcje,wrecz sympatie .mimo wszystko nasza milosc rozdzielona wodami oceanu
                trwa,przetrwa na przekor wszystkim i wszystkiemu.PS malzenstwo nie jest
                planowane,pozostaniemy w konkubinacie.
                • don2 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 10:57
                  jak sie chce podrozowac wygodnie i w przyjemnym towarzystwie,to nie kupuje sie
                  najtanszych biletow i ze znizka
                  • lucja7 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:03
                    Nieprawdaz? Certola sie, szukaja, szukaja jaknajtaniej, pozniej tlumnie
                    narzekaja ze fatalnie. Zaskakujacy ciagle ten sam film i ta ach, ta ciagla
                    wiara w cuda!!

                    lucja:))

                    To sie nie odnosi oczywiscie do mojej narzeczonej, bo ona wie jak jest, ale
                    udaje i chce jak zwykle nie wystawac:)))
                    • don2 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:16
                      Ukrytym zboczeniem arystokracji(jednym z wielu ) jest tzw schodzenie miedzy lud
                      to jest taka prewersja,porownywalna tylko do sypiania ze sluzba itp.
                      efekty jak widac-narzekania i mdlosci w samolocie.
                      • jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:37
                        don2 napisał:

                        > Ukrytym zboczeniem arystokracji(jednym z wielu ) jest tzw schodzenie miedzy lud
                        > to jest taka prewersja,porownywalna tylko do sypiania ze sluzba itp.
                        > efekty jak widac-narzekania i mdlosci w samolocie.
                        *********
                        Donie, patrz moj wpis do Mru...
                        Swoja droga, wyobraz sobie, w jednym z maili od kolegi mojego Taty, ktory mnie niedawno na
                        necie wylowil, bylo dokladnie o tym, parafrazujac, Pani dziadkowie chcieli, zeby podtrzymal
                        wielopokoleniowa rodzinna tradycje, a on poszedl w inzyniery.

                        Poza tym ja np. bardzo sie ciesze na Twoj wirtualny zwiazek z akawillem, i nie rozumiem
                        dlaczego czesc najswietobliwszego foruma sie burzy... Przeciez tacy my wszyscy niby
                        tolerancyjni jestesmy.... Hmmm..... :)))))))))))
              • jutka1 Re: Bon voyage, mru :)))))) 28.07.04, 11:30
                lucja7 napisała:

                > A co z wisniami?
                > Nie wiem dlaczego, ale Paryz jakby opustoszal od wczoraj:))
                *********
                Bonjour, toi :)
                Wisni jeszcze nie sprawdzalam, bo dopiero pije poranna kawe... Rodzicielka doniosla, ze ktos
                sobie zerwal i wzial. ;-(
                Pogoda taka sobie. Jest szansa na slonce chyba.
                W planie dzis kupno lodowki i inne niezbedne zakupy, obiad u mamusi, potem nie wiem..

                Co do mojej podrozy, spiesze wyjasnic, ze moje narzekania byly nie na AirPolonia, tylko na
                ludzi. Scislej na dzieci i ich rodzicow. To moglo sie zdazyc i w Locie i w Air France, wiec cena
                biletu jest tutaj niepricziom.

                Caluje z oddali. Tak jak tygryski podobno lubia najbardziej?
                Bises, J.:)))))))))
                • lucja7 Koniec podrozy 28.07.04, 13:23
                  W koncu ty konczysz podroz. Jest wiec czas zmienic tytul, bo wprawdzie bedziesz
                  odbywala jakies tam bylejakie wyjazdy, to jednak..., trzeba spojrzec prawdzie w
                  oczy. Koniec przestrzeni, kurzu na drogach, poczucie pedu i wyobcowania, tego
                  czegos co nas tak lechce i podnieca. Czekaja cie sloiki konfitur i walki o
                  reperacje muru z sasiadem.

                  Kocham cie i caluje, i tak sie uzupelniamy..

                  lucja.
                  • don2 Re: Koniec podrozy 28.07.04, 13:56
                    To nie bylo ani zlosliwe ani ironiczne.I znowu Lucja wykazala trzezwosc oceny
                    sytuacji.Szkoda ,ze nie znam francuskiego-dodalbym jakies celne powiedzenie.
                  • jutka1 Re: Koniec podrozy 28.07.04, 16:42
                    Masz racje, Mru...

                    Musze jednak, publicznie, stwierdzic i obiecac, ze bede do kurzu, pedu i innych rzeczy, ktore
                    mnie lechcza i podniecaja, wracac pare razy w roku. Nie moge przeciez do konca zycia sie
                    tytuac ortzam w konfiturach, przecierach i podlewaniu kwiatkow.

                    Ale na razie bardzo mi sie podoba.
                    PS. Kupilam piekna lodowke (stalowego koloru). Wlasnie czekam na dostawe :))))))))))
                    PPS. Et moi donc! :-)
          • jan.kran Re:Avenue de Breteuil :-(((( 29.07.04, 22:41
            lucja7 napisała:

            > Na twoje zdrowie i podroz napijemy sie dobrego sauterne na suchej szynce
            > z Bayonne w naszym bistro.
            > Na trawie avenue de Breteuil leza ludzie, dzieci graja w pilke.
            > Lubie ten paryski okres wakacyjny,
            > caluje cie, lucja:)))


            Ide wyciagnac walizki z pawlacza i opuszczam ta dzika Polnoc , bo jak nie
            Jutka mnie rajcuje Rynkiem we Vratislavia to wpadam na jakis stary wontek a
            tam ulica paryska , niezapomniane chwile :-))))

            Mam nadzieje , ze nikt w najblizszym czasie nie wspomni o Monachium... bo juz
            naprawde zaczynam byc w drodze do normalnosci :-)))
            K. Wygnaniec.
            • jutka1 Re:Avenue de Breteuil :-(((( 30.07.04, 12:47
              Jaki stary watek?? Moje biuro to stary watek?? Nio. :-)

              Kran, nie dziorgajsja :-), we Wroclawiu masz byc niedlugo, a przez Paryz mozesz w drodze do
              Kartaginy czy Tunezji, juz sie gubie dokad zmierzasz... ;-)

              Biuralistka :-)
              • lucja7 Re:Avenue de Breteuil :))) 30.07.04, 16:38
                Faktem jest Kranie ze nie wiem kto cie zeslal do Norwegii. Ty ktora lubisz
                Francje, morze Srodziemne, wiec dobre zycie...

                A ja dzisiaj, od godziny 2iej popijam, duzo za duzo zreszta, Moët & Chandon,
                Champagne brut impérial 1°cru, postawilam skrzynke 6 butelek w atelier, bo mam
                przeogromna okazje..
                Wy sobie nie wyobrazacie ogromu ciezaru jaki spadl mi z serca, kiedys pisalam,
                o stresie, konkursach itd. Po prostu oblewamy przyjecie synka do paryskiej
                Mines. 18tu przyjetych.

                Nic wiecej nie mowie, ale idziemy rodzinnie do naprawde superknajpy.

                Jutka, ty jeszcze nie wiesz moze tego, ale przez Paryz sie nie przejezdza bez
                sladow. I te slady sa coraz bardziej znaczne z biegiem czasu.
                Mam nadzieje ze bedziemy mogly jeszcze o tym nieraz porozmawiac.

                mru, lucja:))

                • jutka1 Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 17:06
                  Bardzo sie ciesze! Gratulacje!!!!!!! teraz to dopiero mu dadza w kosc! ;-)

                  Co do ostatniego akapitu, ditto. :-)
                  • lucja7 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 17:51
                    Jutus, dzieki.
                    Nie dadza mu w kosc, nie wiem do jakiego stopnia znasz tutejszy, francuski
                    system. Zeby przejsc takie konkursy, nalezy (bo bez tego ani rusz)odbyc tzw
                    cykl przygotowawczy ktory trwa po maturze 3 lat. Jest to autentyczne
                    przygotowanie do konkursow Grands Ecoles francuskich. Ten okres jest
                    najbardziej trudnym i wymagajacym bardzo duzego wysilku. Pozniej to juz
                    naprawde piwko.

                    Oczywiscie system ten mozna dyskutowac, po co taki wysilek na tym wczesnym
                    etapie zycia...Jestem pierwsza ktora to mowie. Bardzo ubolewam ze musial
                    zepchnac sport czy muzyke na dalszy plan, ale moznaby o tym bardzo, bardzo
                    dlugo.

                    Wiedz jednak ze bylo to wszystko naszymi rodzinnymi tematami rozmow od trzech
                    miesiecy!!!, czyli czas tych pieprzonych konkursow!!!

                    Ale jakie to wszystko smieszne. Gdy rozmawiam z ludzmi z poza Francji, dziwia
                    sie, bo mysla ze tu wystarczy sie zapisac "demokratycznie", co jest zreszta
                    prawda w wypadku fakultetow uniwersyteckich.

                    Strasznie selektywny kraj. Wiedzialas to?

                    Caluje mocno chloptasiu rozowy i piegowaty:)

                    Narzeczona.

                    • jutka1 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 18:35
                      lucja7 napisała:

                      > Jutus, dzieki.
                      > Nie dadza mu w kosc, nie wiem do jakiego stopnia znasz tutejszy, francuski
                      > system. Zeby przejsc takie konkursy, nalezy (bo bez tego ani rusz)odbyc tzw
                      > cykl przygotowawczy ktory trwa po maturze 3 lat. Jest to autentyczne
                      > przygotowanie do konkursow Grands Ecoles francuskich. Ten okres jest
                      > najbardziej trudnym i wymagajacym bardzo duzego wysilku. Pozniej to juz
                      > naprawde piwko.
                      **********
                      Znam ten system ze wzgledu na gromade bylych chrancuskich pasierbow w wieku
                      odpowiednim, chociaz najlepiej znam l'ENA... Slyszalam jednak, ze w Mines same studia sa
                      rowniez trudne, i piwka nie przypominaja. Ale ty wiesz lepiej niz ja, wiec sie zgadzam i tym
                      lepiej dla syna.

                      > Strasznie selektywny kraj. Wiedzialas to?
                      *********
                      Skarbie, gdybym po 9 latach mieszkania w Chrancji tego nie wiedziala, to bym ci dala instrukcje
                      nazwania mnie debilem i odstrzelenia :)))))))))))

                      > Caluje mocno chloptasiu rozowy i piegowaty:)
                      ********
                      Tutaj mam swiadkow!!! Chloptas jest ostatnia persona, jaka moge przypominac! :-)))))))))
                      I nie rozowy tylko brazowy od opalenizny! :)))) To dla porzadku wszechrzeczy ;-)

                      Caluje cie i baaaardzo wspanialej kolacji celebracyjnej!!!! :-))))

                      Narzeczona:))
                      • don2 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 18:57
                        Gratulacje z powodu.selektywny.ale po selekcji jest droga prosta i dyplom ma
                        wage.To ja nazywam pokoleniem post emigracyjnym i asymilacja,a nie ucieche z
                        umiejetnosci czytania gazety wieczornej i wtracania co rusz obcych
                        zwrotow,watpliwej klasy i z trudem wbitych w pamiec:)) jeszcze raz gratulacje z
                        pociechy.
                        • lucja7 Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 19:00
                          Caluje Dona bardzo mocno,

                          lucja:))
                          • jan.kran Re: Felicitations!!!!!! :))))))))))))))) 30.07.04, 23:50
                            Gratuluje. Bardzo serdecznie. System francuski mi sie podoba choc z drugiej
                            str. niemiecki mniej ( ale tylko troche mniej selektywny ) produkuje wiecej i
                            lepiej jak chodzi o przyszla kadry.

                            Smacznej super kolacji:-))))

                            Do Norge zostalam zeslana przez wlasna glupote. Probuje wycisnac z zeslania co
                            najlepsze :-)))) K.
                            • lucja7 Juz sierpien!! 02.08.04, 09:05
                              Bonjour toi,

                              mrumru, lucja:))
                              • jutka1 Re: Juz sierpien!! 02.08.04, 10:43
                                Bonjour, toi :-))))))))

                                Sloneczny sierpniowy dzien... Gotuje obiad dla mamy :-)

                                Wpadne po poludniu :-)))))))))))
                                Bisous
                                J.:-)
                                • lucja7 sierotka 02.08.04, 11:37
                                  Nie mam ani mamy ani taty. Jestem sierotka:((

                                  mru mru, lucja.
                                  • don2 Re: sierotka 02.08.04, 14:28
                                    Z zyciorysu: brat zginal w kampani wrzesniowej,drugi brat wywieziony na
                                    roboty;ojciec juz przed wojna gdzies poszedl i do dzis nie wrocil.jako
                                    najmlodszy urodzony tuz przed wybuchem wojny wczesnie zaczelem dzialalnosc
                                    konspiracyjna.bralem udzial w powstaniu ,zostalem odznaczony wieloma orderami
                                    i awnsowany do stopnia podporucznika.pragnac oddac do nowopowstalego muzeum
                                    powstania moje dokumenty i tp.natknelem sie na duze trudnosci.Nikt nie wie ,co
                                    stalo sie z aktami mojego baonu i nikt sie do mnie nie przyznaje,gdyz
                                    zobowiazuje nas konspiracyjna tajemnica.
                                    majac lat 68 i bedac obecnie rencistom mam teraz czas napisac wspomnienia i
                                    cala prawde o walkach i poswieceniu nas mlodych podowczas bojownikow o polske.
                                    lata mijaja szybko juz uplynelo 60 lat o pamietnych wydarzen .ktore zawazyly
                                    na moim zyciu itd.
                                    a teraz nie moge wiecej pisac ,bo wolaja na obiad-karczek ,frytki i mizeria.
                                    Ech nie mozna porownac tego z nasza zolnierska kuchnia powstancza.
                                    Z zachmurzonej PL pozdrowienia sle
                                    • lucja7 karczek 02.08.04, 15:30
                                      Co to jest? To cielecina? A co piliscie do tego?

                                      Pamietam, gdy bylam malym dzieckiem ze ukladalam w mojej pamieci Powstanie
                                      warszawskie razem z innymi, listopadowym, styczniowym, w odleglej historii. W
                                      szkole tego nie bylo, tylko w domu. Paradoksalnie, im bardziej czas awansowal,
                                      tym blizsze (bylam coraz starsza) bylo mi ono w czasie.

                                      Dla mnie jest to jeden z najtragiczniejszych momentow historii.
                                      Ogarnia mnie wscieklosc.

                                      lucja:))
                                      • don2 Re: karczek 02.08.04, 16:38
                                        karlowka swinska.do tego mirinda.bom kierowca.mnie tez irytuje i smuci ten
                                        taniec wkolo powstania.Co jest juz zupelnie parodystyczne.to wspomnienia itp
                                        ludzi ,ktorz tak naprawde w czasie powstania mieli miedzy 4 a 8 lat.
                                  • jutka1 Re: sierotka 02.08.04, 16:57
                                    :-((( mru...

                                    z drugiej strony, jakbys miala taka charakterna mamusie, jak ja, to bys zwariowala, co tez ja
                                    niniejszym czynie. ;-) Moja rodzicielka to dluuuuuga historia :-)))))

                                    jedziemy na swieta gore Sleze Sobotka zwana, a potem do knajpy na kolacje (znaczysia, ja i
                                    gosciowa, nie ja rodzicielka ;-). Zajrze wieczorem.

                                    Mrumru, J.:-)
                                  • jutka1 Re: sierotka, addendum niecenzuralne 03.08.04, 00:38
                                    Stwierdzam, ze rodzicielka jest pierdolnieta w bambus. Amen.

                                    Mru, zaloze zaraz, przed pojsciem spac, nowe biuro. Tam napisze o bocianach itepe

                                    kisses

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka