jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 16.03.14, 11:13 Plus wczorajszy wpis 100K, bo sie do niego odnosiliśmy dzisiaj. :-) • ... wieszcz by... iwannabesedated 15.03.14, 17:26 Odpowiedz Proszę mnie nie wyrzucać z Pierdulonu z wieszczbami. Różni tu przychodzą i wieszczą, dlaczego ja jedna mam otwierać osobny wątek dla mojego nawiedzonego bredzenia? To jest niesprawiedliwe!!! Ja prostestuję... protestes... prostetuję, qrva, PROTESTUJĘ! Jako jedyny prawdziwy tutaj nie-admin, ja się kategorycznie domagam! Poza tym od powrotu z Holandii, no jakiegoś rozsierdzenia namolniastego dostaję, potrzeba wieszczbienia mnie roznosi, jak widzę tę ludzką ziejącą potrzebę przewodnictwa w tym kanionie rozjątrzonych dylematów, jak na przykład: Moje pięcio letnie dziecko się nie chce bawić z innymi dziećmi, czy jest nienormalne czy mu przejdzie? Nie i nie. Mam 100 (czycoś) i chcę zajść w ciążę, czyto rozsądne? Tak. Mąż kategorycznie nie chce 15-stego dziecka, aja gore, tfu... sory... cierpię. Co robić??? Nic. I jedyne co było bez dzieci i ciąż: Koleżanki chcą u mnie spać, co robić? Iść do nich spać. PS. uwaga odnośnie postu cdn. oraz bieżącego, że życie emocjonalno mentalne Polaków dominuje jak profesjonalny dominatrix triumwirat Karolak/Szopen-Papież/Dzieckociąża. Bardzo ciekawe. • Re: ... wieszcz by... jutka1 16.03.14, 09:44 Odpowiedz Ja myślałam, że Ci dobrze robię, a Ty się poczułaś wyrzucana z pierdulonu - przepraszam... :-) • Niedziela maria421 16.03.14, 09:48 Odpowiedz Niedziela ciemna i ponura, pogoda do niczego, musze sobie jakos zagospodarowac dzien w domu. Milej niedzieli, niezaleznie od pogody. • Niedziela jutka1 16.03.14, 10:46 Odpowiedz Ciągle wieje i pada, jest 9C. Brrr. Za jakąś godzinę zacznę się pakować, na razie piję kawę i dumam (dumię? ;-) ). A potem w drogę. :-) Miłej niedzieli :-) • Re: Niedziela ewa553 16.03.14, 10:55 Odpowiedz spalam 12 godzin, odsypialam przeziebienie i nielekka prace na Bazarze. Przespalam ranek, a przeciez nie poszlam na wycieczke aby wykonac dziesiatki prac biurowych i domowych. Wstyd mi. Zaraz ide pod prysznic, zeby troche oprzytomniec. Choc oprzytomnialam juz przted chwila, jak mi niemieckie koleje definitywnie odmowily zwrotu pieniedzy dla Stokrotki. A obiecali!! Czego nie masz na pismie, to zawsze mozna sie wykrecic, cholera. Wybacz Stokrociu!! Wstyd mi za nich. Nic dziwnego ze mi sie dzis snilo, ze wyemigrowalam do Stanow i siedzac nad morzem kolo Chickago (!!) zastanawialam sie czy to Atlantyk czy Pycyfik i postanowilam mowic tylko ocean. Siedfzialam wiec nad tym oceanem, moczylam sie w cieplej wodzie o czym postanowilam napisac do Ertesa, ktory sie swoimi oceanami zawsze chwali:)) itd,itd, sen byl bardzo dlugi, ale nie wart opowiesci. • Re: ... wieszcz by... chris-joe 16.03.14, 11:00 Odpowiedz Ależ się zbytnio nie trop, myślę że jednak wybaczy ;)) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 16.03.14, 18:06 wczoraj byla odwilz, dzis cholernie zimno, o 9 -14, teraz niewiele lepiej podobno parada na sw patryka w centrum.. niech sie wypchaja, kapusta! jedziemy ogladac motylki w ogrodzie botanicznym, na pichybel resztom zimy, o! Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 01:45 Pieprzę, cały tydzień będzie zimny jak w styczniu. Końca nie widać, choć kwiecień za rogiem. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 03:03 terapia szklarniowa troche poprawia humor jak mi sie nie uda wstawic zdjec, to je Ci podrzuce do obrobki, na dniach, bo medykusow kilku mam w grafiku na ten tydzien musze wyzebrac jakies mocniejsze p.bolowe Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 10:03 Biedna Rose. :-( Biedny CJ. :-( Życzę rychłego końca zimy i końca dolegliwości! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 16.03.14, 22:15 ... wybuczy, wybuczy :) A zwłaszcza, nie odmówi sobie przyjemności wieszczenia. Syfiasta pogoda. Leniwa niedziela. Zrobiliśmy tatara z polędwicy. Prawdziwego, siekanego. Ogóreczek, cebulka, musztardka, oliwa z oliwek, sól, pieprz, dobrze schłodzone chardonnay. Na deser malinowe żelki. Życie to syf... (cycat :D ) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 16.03.14, 23:59 No, jak wybuczy, to juz jest dobrze. :-))) Tja.... Widzę, jakie to życie to syf. KurdĘ. :-D A ja się melduję, że dotarłam do Warszawy, wieczór spędziłam z przyjaciółką, po czym zostałam przywieziona na miejsce. Jutro praca cały dzień, a wieczorem na lotnisko i FRU na Kaukaz. Życie to syf... (cycat :-D) :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 13:51 Niestety czasami życie to naprawdę syf. Od 10 lat walczę tutaj z administracją o zieleń. Gdy się wprowadzałam to mój ogródek był zieloną enklawą otoczoną kępą drzew. Poprzez lata te drzewa wycinano, zostało tylko jedno. Mało tego, mimo moich interwencji i pism, co kilka fajne krzewy i żywopłot otaczające mój ogródek - jakiś patologicznie chory umysł przycina tak nisko, że część z nich zdycha i nie odrasta. Mój dzień się zaczął tak, że niestety znowu nie zdołałam dopilnować i wycięto dwa fajne drzewa akacjowe co mi wyrosły już całkiem spore, i ku mojej wielkiej radości osłaniały już całkiem fajnie ogródek z boku. Żywopłot bowiem zdewastowano w trakcie mojej nieobecności i wróciwszy zastałam miast krzaczków w obiecujących pączkach - smętnie sterczące z ziemii kikuty. I wiecie co, ja już nie mam siły. Po prostu dosyć mam. Nie wiem co to za mentalność chora, czyteż złośliwość małpia karze niszczyć takie małe zielone enklawy w środku miasta - gdzie teoretycznie się powinno na każdy krzaczek i kłaczek chuchać i dmuchać. Pisałam pisma, awanturowałam się, niezliczone razy wypadałam w szlafroku, z mokrą głową lub w gaciach aby powstrzymać dewastację i niszczenie zieleni, a i tak jakoś zawsze im się uda mnie przechytrzyć. Efekt jest taki, że na samą wiosnę zostałam praktycznie ogołocona z zieloności na którą się tak cieszyłam. Taras i ogródek jak na wystawie, nie można ani wyjść ani posiedzieć nie skupiając na sobie wścibskich spojrzeń, a w domu można po ciemku jedynie siedzieć lub z zasłoniętymi żaluzjami. Sory, że się tak tutaj wyrzygałam, ale tak naprawdę to mnie ogarnęła czarna rozpacz. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 14:46 Dorotko, podczytuje tez forum o ogrodach i ta sama note slysze - za zielen miejska lapia sie hiperpopaprancy, ktorzy wszystko co sie da morduja porzadnych specjalistow od konserwacji zieleni brakuje przynajmniej od pokolenia Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 16:21 Dorota, piszesz "moj ogrodek", to znaczy ze nalezy on do Ciebie , ze jestes jego wlascicielem lub dzierzawca? Jezeli tak, to jedynym wyjsciem jest ogrodzenie sie i posadzenie wlasnej zieleni. Inaczej nie widze, glowa muru nie przebijesz. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 16:40 Marysiu, niestety, prawo jest takie, że jako właściciel mieszkania na parterze mam prawo sobie ogrodzić i użytkować przylegającą do mieszkania część terenu, ale prawnie nie należy ona do mnie. Jest to sytuacja najgorsza z możliwych, bo niby za ten kawałek odpowiadam, ale praw żadnych nie mam :( Dalej już mi się na ten bolący temat wyjaśnień udzielać nie chce, bo jest mi po prostu okropnie przykro i połowę dnia przeryczałam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 17.03.14, 19:04 Współczuwam, Stokrotku. :-((( Odłaczam kabel, bo jadę na lotnisko. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 18.03.14, 12:25 Stokrociu, co za chujaszczyki! Komu przeszkadało, że masz zielono i pieknie? Słów mi brakuje. Co mam zrobić, żeby Ciebie pocieszyć? Zależy, jakie to były rośliny, jak je nawieziesz i będziesz pilnowac podlewania, to krzaczory może się zagęszczą. Drzewka nie odrosną, ale może wsadzisz jakieś szybko rosnące pnącze - wiciokrzew? Dzikie wino? Duża buźka i serdeczne uściski. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 18.03.14, 12:30 Tez bym sie poryczala. I tez nie znosze byc jak na wystawie i zdecydowanie przedkladam zielona oaze. Moze jak nie batem ich to cukierkiem? Moze da sie kogos kto sie bezposrednio tym kawalkiem zajmuje jakos przekabacic, uglaskac badz przekupic, by przypilnowal niewycinania? Wspolczuje i trzymam kciucki, by udalo Ci sie znalezc jakies rozwiazanie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 18.03.14, 09:07 dziwny dzien byl wczoraj: do wieczora nie pokazal mi sie ani jeden wpis tutaj, wyszlo na to ze ostatni raz ktos pisal w niedziele... a dzis wszystkie wczorajsze wpisy som. nie wiem co o tym myslec. sprawdzilam na Maryski prognozie (dzieki jeszcze raz co mnie czeka od jutrwa w Wawie i mi na to wyszlo ze musze zabrac dwie walizki: jedna z zimowymi, druga z letnimi ciuszkami... W kazdym razie na jutro deszczowo i wietrznie, wiec przynajmniej nie musze pakowac kurtki: ubiore ja na droge. Mam fatalne polaczenia miedzy busikiem na lotnisko i lotem, tak ze caly dzien bede w drodze:((( no, moze PRAWIE caly dzien. od jutra jesli bede cokolwiek pisac, to z literowkami, bo ze smartfonu, gdzie stale trafiam obok:) Biore sie do dalszych prac, a poten do fryzjera. Acha: sloneczko swieci u mnie! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 18.03.14, 12:20 tak tu sobie siedze, czekam az program wyliczy co ma wyliczyc i patrze na panorame twarzy. My Team: Ghanijka, Brazylijczyk, 2 Szwajcarki, Haitanka, Niemka, Francuz, Polka (czyli ja :)) „Moj“ client service: Niemiec, Argentynka, Peruwianka, Szwajcar, 2 franzuskojezyczne Szwajcarki W sumie 5 Szwajcow na 9 Innostrancow. Ale jakby spojrzec na obywatelstwa, to tylko Brazylijczyk i Niemiec nie maja Szwajcarskiego, wiec 12 Szwajcow i 2 Innostrancow :). Cus tu chyba jest nie tak :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zalatany wtorek 18.03.14, 12:52 Odrabiałam lekcje, pojechałam po mleko od krowy (i nastawiłam słoik mleka na kefir i słój na zrobienie twarożku), obrabiałam reszte grzybów a wieczorem pojechałam na zebranie w sprawie planowania kursu, którego segmentu będę uczyć w czerwcu. I dzień jakoś zleciał, i nic nie zrobiłam w ogrodzie... a teraz idę spać. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 18.03.14, 17:28 nie rozumiem Dorotko jak to wogole jest mozliwe. OPrzypomina mi to czasy komuny, gdzie przed rozpoczeciem budowy wyrzynano w pien wszystko co moglo zakwitnac. Ale teraz? U mnie koncza wlasnie przebudowe garazu. Konieczne bylo wyciecie kilku drzew. Przyszla miejsca komisja, zaznaczyla ktore drzewa musza zostac (platany np.), a w zamian za wyciete, musi firma posadzic wieksza ilosc nowych. I budowa dobiega konca, a ja widze juz jak po trwanikach jezdzi maszyna wykopujaca doly pod drzewa, czesc drzew zdazyli po poludniu posadzic. A przeciez w Polsce tez dzialaja Zieloni, tez maja cos do powiedzenia, nie rozumiem ze nie znalazlas jeszcze dojscia do odpowiedzialnych osob. Napisz moze do Wyborczej? Mnie by szlag trafil i nie zgodzilabym sie na taki burdel. Nota bene siostra znajac moj charakter juz mi oglosila czego mi nie wolno u niej robic: nie wolno u jednych sasiadow poskarzyc sie na wrzaski u innych na trzaski itd. Ciekawe czy wytrzymam... Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 19.03.14, 15:04 wynik terapi szklarniowej, wersja totalnego leniwca fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3615566,2,1,motylki-2014-028.html w sumie 11 nowych zdjec poza tematem jestem potwornie zla na jednego pieprzonego konowala wczoraj sie dowiedzialam ,ze nie dosc ze zupelnie zbagatelizowal guzka - to bylo powodem ,ze przestalam do niego chodzic, to jeszcze z jego powodu czeka mnie mala operacja ginekologiczna, cholerny dupek! Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 19.03.14, 15:22 Rose, wspólczuje trafiena na tak niechlujnego, gapiowskiego i niepowaznego lekarza :-( Mam nadzieje, ze operacja bedzie naprawde "mala", o ile to mozliwe. Mocno sciskam. Motylki fajne, mnie sie szczególnie color-block zestaw podobal czyli szafirowy motyl na zóltym kwiecie. Stokrociu, nie wiem czy to wspólnota czy spóldzielnia, ale ktos tym zarzadza. Moze jak nie kijem to palka czyli jak radzil Xur, powstrzymac wymioty i dobrnac do osoby odpowiedzialnej za skwerek, ogródek, etc.. i - choc to trudne - nie zabic na miejscu ale jakos sie dogadac? A jak nie, to zrobic zadyme lacznie z mediami. Nóz mi sie w kieszeni otwiera jak ktos niszczy zielen na tej coraz ubozszej Matce-Ziemi :-( Ja powolutku wychynam ze studni. Chorzalam mocno przez trzy tygodnie, teraz mam nadzieje, ze bedzie szlo ku lepszemu. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 19.03.14, 19:25 Gdyby sie zdrowiem mozna bylo podzielic, to bym sie z Rose i z Bluesem podzielila. Ale nie mozna, wiec tylko cieple mysli posylam. Co do publicznej zieleni jeszcze, to niedawno mowili w polskiej TV ze ludzie kradna sadzonki z klombow na publicznych skwerach. Co miasto zasadzi, to w ciagu nocy hieny rozkradna. Stoktroce radze sie ogrodzic i zasadzic wlasna zielen. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 19.03.14, 20:23 montrealskie hieny tez sie pojawiaja w takich sytuacjach. .. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 19.03.14, 20:59 Wpadam tylko na chwilke, żeby zameldować, żem żywa (choć tylko ledwie). Różnica czasu, zajęcia od rana do wieczora, a jeszcze do tego na Okęciu zapomniałam z prześwietlacza bezpieczeństwa wziąć mój adapter US-EU do prądu w laptoku, więc do teraz byłam bez owego. Strasznie zapchany program, ale bardzo interesująco, pogoda piękna, jest fajnie. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 19.03.14, 23:55 Eeeee, upraszałam Was mnie nie rozjątrzać żądaniami wyjaśnień i radami dobrej cioci.... Dotrzyj do Zielonych... HAHAHA.... (na ponuro)... wolicie nie wiedzieć co mi Zieloni powiedzieli.... Dotrzyj do ODPOWIEDZIALNEJ osoby... HAHAHA... (na ponuro).... ktoś tym wszystkim zarządza... HAHAHA... (na ponuro).... Przymilić się, czyli łapówkę dać? HAHAHA... (na ponuro). Ogrodzić się i zasadzić własną zieleń.... HAHAHA ... (na ponuro) - jestem ogrodzona. Nieno, ludzie, po prostu przyjmijcie, że przez 10 lat zrobiłam wszystko rozsądnie możliwe i już mnie nie dopytujcie, bo tego co mam do powiedzenia - to wierzcie mi - nie chcecie usłyszeć. A ja też nie mam Wam ochoty bruździć swoją goryczą i rozżaleniem. Tak czy śmak, pogoda w jakiejś niekorzystności, niby słońce wygląda, ale duje dziwny wiatr i jest dziwnie. Lekarza idioty współczuwam Rose. I się pod Bluesem podpisuję życząc łagodnego przebiegu zabiegu... Anegdota z serii "mały świat" - się wczoraj przy herbacie okazało, że kulega co się mieszkaniem i psiem opiekował w trakcie naszych holenderskich wojaży - to się leczy w tej samej przychodni co ja, z tym że on u doktor Omi a ja u dr. Sent. Oboje się przyznaliśmy, że nieregularnie uczęszczamy, i waląc (każdy w swoje) piersi, obiecaliśmy solennie się poprawić. Odpowiedz Link
iwannabesedated ... i wieszczby na dziś 19.03.14, 23:59 Syn jedyny w klasie nie ma konsoli, czy mu kupić żeby był taki jak wszyscy? Tak, oczywiście, natychmiast kupić. Pies atakuje każdego co wejdzie co mieszkania, czy potrzebujemy psiego psychologa? Owszem. Psychologa. Kropka. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF (in spe) 20.03.14, 20:55 Na Kaukazie prawie północ czasu lokalnego, a rano będę "na biegówkach", więc pozwalam sobie już teraz zapodać TGIF. Piątek będzie napięty: od 9:00 (6:00 czasu polskiego) do 23:00 program non-stop. Odczuwam już zmęczenie materiału, ale tak kocham ten kraj i to miasto, że daję radę. Wiosna tutaj, i widoki śródziemnomorskie; kwitną magnolie i drzewa owocowe, na platanach pąki, w słońcu 20+ stopni. Po powrocie pewnie padnę na całą niedzielę po nocnym locie, a potem mam w planie (i żeby nie wiem co!) byczenie się kilka dni do tygodnia. Cytując moją znajomą z sąsiedniej wsi: "Nie ma srania po krzakach", i tego się będę trzymać. :-))) A na landszaftach widoki sprzed 2 dni: Dobranoc :-) Odpowiedz Link
chris-joe W QC zas... 20.03.14, 23:33 ... dwie rzeczy wszystkim w glowach: niekonczaca sie i rekordowa zima oraz zblizajace sie wybory prowincjonalne. Wybory w jakiejs Nowej Szkocji czy BC moga nuzyc, te zas w QC niemal nigdy. A zwlaszcza te 7 kwietnia. Qurva, u dentysty sie wlasnie umawialem, a on: "Po wyborach, czy przed?". Jasne, ze po! (tu drobna ilustracja: www.youtube.com/watch?v=-fRgnOR-bvg ) Separatysci, ktorzy sa u steru z rzadem mniejszosciowym, chca koniecznie zdobyc wiekszosc, by przeforsowac cala mase gowna, ktorego poki co przeforsowac im sie nie udalo. Jesli zdobeda, to przeforsuja. Najpewniej z kolejnym referendum o separacji wlacznie. Sondaze sie miotaja od wiekszosci dla nich, po ich utrate rzadu. O mililitry. Co dzien inaczej. Czyli nerwowa. Marzy sie juz polowa kwietnia: z zieleniejacymi drzewami i PQ spuszczonymi z woda w klozecie. Poki co jednak, to mrzonki. Poza tym, oczywiscie, lacze sie w bolu ze Stokrotnymi krzakami. Bym swolocz zajebal! Odpowiedz Link
chris-joe Re: W QC zas... 21.03.14, 01:35 Nie zdobede sie na ogladanie Pauliny. Zczytam notki po. Odpowiedz Link
roseanne Re: W QC zas... 21.03.14, 02:16 :-) siedzimy, w trojke z Mlodym, kazde z jakims elektronikiem w rece i zasmiewamy sie do dzgania pod zebrem z tej przekupy Odpowiedz Link
chris-joe Re: W QC zas... 21.03.14, 10:56 Skonczylo sie na tym, ze i ja obejrzalem fragmenty. Paulina jest koszmarna! Te miny! I wyszczekana jak nikt. I ma chucpe, bezczelnosc i mocne lokcie, a to sie liczy wsrod prostego ludu quebeckiego. Czekam na sondaze i czarno to widze. Poza tym, ja w kwestii formalnej: co, do diabla, miala na sobie pani David?! Odpowiedz Link
roseanne Re: W QC zas... 21.03.14, 13:09 ha ha ha bylo to pierwsze pytanie zadane przez M gwoli wyjasnienia, pani polityk, szef partii, raczej wieku sredniego hm pozniejszego sukienka byla fajnego kroju nawet z bniecionymi tiulowymi rekawami - efekt, jakby pani d. byla ifiara ciezkich poparzen ze zbliznowaceniem Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzień jesieni 20.03.14, 23:57 O 3:45 rano mieliśmy równonoc jesienną zatem dzisiaj jest pierwszy dzień astronomicznej jesieni. Jedynie długość dnia i cieni wskazują na to, że jest jesień bo temperaturowo wciąż panuje lato. Chris ma rekordowo długą zimę, u nas dla równowagi lato nie chce się skończyć! Dzisiaj jest dziewiętnasty pod rząd dzień z temperaturą co najmniej 25 stopni a prognostycy mówią że jeszcze przed nami z tydzień ciepła. Pobity został rekord marcowego ciepła z 1977, kiedy było 16 dni po 25+ stopni. Ciepło przynosi zaiste letnie burze, dzisiaj mają przyjść kolejne i przyniosą w ciagu 3 dni jakieś 20-50 mm deszczu. Ekstra. Zapowiedziałam Buszmenowi że przez cały weekend będziemy pracować w ogrodzie, porządkując go przed moim wyjazdem. Poza tym ciąg dalszy przygotowań do wakacji. Przeglądam ciuchy do spakowania (a przy okazji odłożę te letnie na półkę, bo po powrocie będzie u nas zima pełna gębą). Powiedzcie proszę, czy w Polsce mam się spodziewać kwietniowego śniegu i majowych upałów? Dziś rano wydzwaniałam po okołopoznańskiej rodzinie, zapowiada się huczna Wielkanoc ;) ale zapomniałam ich się zapytać o pogodę. Córka ma jakąś wirusową infekcje dróg oddechowych, zdaje się, że ją od niej złapałam, bo mnie boli gardło i piecze w nosie. Obrobię ogrodowy żywy inwentarz, wypłuczę nos i wrócę do łóżka. Może po południu wstanę, żeby posiać więcej marchewki. Planuję posiać i posadzić tej jesieni ze dwa razy więcej warzyw niż zwykle, może coś sie uratuje po ogrodowych rządach Buszmena w czasie mojej nieobecności ;) Mam nadzieję, że nie pożre wszystkich mandarynek i grejfrutów i coś dla mnie zostawi! Życzę Wam pięknej, ciepłej wiosny i do usłyszenia następna razą ;) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
maria421 Pierwszy dzien wiosny 21.03.14, 08:28 Powiem tylko jedno : shit, Scheiße, merde, porca puttana, qva mac! Cala noc nie zmruzylam oka, co mi sie nawet po smierci meza nie przytrafilo. Ale nie pytajcie o powody, bo nie powiem. Wam za to milego dnia zycze. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pierwszy dzien wiosny 21.03.14, 12:21 U mnie w końcu nastąpiła jakaś sensowna pogoda. Forsycja prawie kwitnie! Ogłaszam, to oficjalne! Pyton się zakochał na wiosnę. Nie widzę inaczej. No bo kto powiedział, że się można tylko zakochać w chłopie, ewentualnie w babie? To jakiś ciemnogród i beztolerancja... Czemuż to się w mieście zakochać nie można? W ogrodzie, widoku, grupie drzew, pięknym budynku, wspaniałym malowidle, pysznej opowieści... Wczoraj mnie wmalwersował emocjonalnie in minus pewien starszy pan typu mądry dostojny doktor, co się w medycznym sklepie na chama przepchał przede mnie do lady (jak on to zrobił zarazem się pchając i udając że mnie nie ma to ja nie wiem). Interesujące było to, że to się jakby zrobiło mu samo, z automatu. Po czym pan, otrzymawszy jakieś oprzytomnienie mentalne się usiłował to chamstwo pokryć arogancją, twierdząc, że on się musi dowiedzieć czy to co chce jest, bo jak nie jest to przecież stać tak nie ma sensu. Dla niego. Bo dla mnie oczywiście stać jak ten baran nie wiedząc czy jest czy nie jest, to jest. Sens. Co zaciekawiło mnie to fakt tego ... c.d.n. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierwszy dzien wiosny 22.03.14, 06:09 Pyton już dawno się w tym miejscu zakochał. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, słońce 22.03.14, 06:29 No, "program oficjalny" mamy za sobą, teraz tylko turystyka. :-) Jedziemy na cały dzień na wycieczkę, wieczór wolny, a nad ranem lecimy z powrotem. Okrutnie fajna ta wizyta była... :-) A jutro i pojutrze leżę pokotem i odpoczywam, żeby nie wiem co. :-))) Miłej soboty! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, słońce 22.03.14, 08:06 Sobota ciemna i ponura, taka sama jak moj nastroj. Wieczorem jestem zaproszona na kolacje do przyjaciol, moze mi sie rozjasni. Milego dnia! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota, słońce 22.03.14, 11:42 Ja tez bym tak chetnie... Tymczasem zas, jak ponizej, slow szkoda: Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, słońce 22.03.14, 17:58 pada sobie sniezek pada sobie rowno raz spadnie na chodnik raz spadnie na g..no w ciagu trzech godzin spadlo z 10 cm, przynajmniej czysciej jest :-) na ulicach prawie pustki Odpowiedz Link
jutka1 Dimanche a Orly czyli 23.03.14, 07:36 ... niedziela na Glownym czyli na Okeciu. Po 2 godzinach snu ratuje sie podwojnym espresso. Brrr. Czytam niezlego Krajewskiego, przestawiam sie na powrot. Milej niedzieli Wam :-) Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Sobota, słońce 23.03.14, 12:53 ja tez jestem tak niezdrowo, z czerwonymi wypiekami ciekawa co to zachooje tak pasjami w pien wycinaja wszelkie zielone piekno, co to za durne wylysiale pipy i cementowe twarde lby ktorym zwisa ze jakas akacja ma piekne kwiaty, a liscie piekne przez caly sezon. kto to jest taki obmierzly, glupi, tepy, slepy, ze przycina rododendron ktorym ma ogromne paki tuz tuz majace zakwitnac, nie poczeka az w pelni sie rozwina i potem do kurwy nedzy krzak przytnie a niechby do golej ziemi jak lubi. kto to taki twardoglowy, pie*dolony, niewzruszony chodzi i w pizdu zetnie plozacy sie pieknie po plocie bluszcz pomiedzy ktorym wije sie ogromny klematis z pakami jak spodki od herbaty. no kto kuzwa, ja nie moge, tez bym chciala wiedziec!!! wprawdzie to nie u mnie bo na szczescie ja mam swoj dom, ale chodze czasem na spacery i widze !! jakie zbrodnie jakies kutasy wyprawiaja i tez , tez mnie krew zalewa!!! Minnie Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota, słońce 22.03.14, 13:15 Dzisiaj dzień kolejny pogodowej cudowności, forsycja mi zdecydowanie zakwitła, siedzę sobie tutaj gapiąc się, przeżuwając pomału wczorajsze towarzyskie przyjemności oraz letkiego kaca..... w cedeenie poprzedniego wpisu, to ten nobliwy cham, wiecie, sam wyglądał zaskoczony swoim chamstwem. Ale to mu się stało, jak pisałam, z automatu. Myślę, że to wprogramowane zachowania z czasów komuny tak ludźmi powodują. Się im to włącza bezświadomie jakoś i nimi powoduje doprowadzając do dziwnych zachowań. Na szczęście to jakoś wymiera, młodzi ludzie już zauważam tych imperatywów pchalstwa nie mają... Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Sobota, słońce 23.03.14, 23:08 my juz nie pozyjemy i nie zobaczymy, no ale oby tylko, oby tylko, nadzieja zawsze jest. jakby nie bylo, czytajac forum Ogrody i rosliny to widac ze sporo ludzi walczy o zielenine w blokach czego za komuny no nie bylo... Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 24.03.14, 01:18 O kurczę. Po przyjeździe do domu zaczęłam odsypiać, niestety. Niestety, bo w dzień spałam 6 godzin, a teraz mi się nie chce spać. Coś mi się wydaje, że kilka dni mi zajmie dostosowywanie się do polskiego czasu. Zaliczyłam deszcz ze śniegiem. A podczas mojej nieobecności było tu i 20C... Kwitnie forsycja, na drzewach owocowych pąki, więc mimo pogody pod psem uznałam, że wiosna. :-) Jak wstanę (o którejkolwiek porze by to nie było), to zajmę się moszczeniem po miesięcznej nieobecności. Nazbierało się. No i trzeba wrócić do codziennej rutyny, a raczej stworzyć ją na nowo, bo od początku stycznia nic tylko pracowałam pełną parą, i to wbrew ustalonemu porządkowi (wszech)rzeczy. Tak czy siak. Jutro (dzisiaj) zajmę się tzw. follow-ups, czyli: a) listy z podziękowaniami za spotkania w zeszłym tygodniu, b) maile o potencjalnych zleceniach, wynikających z podróży, c) propozycje współpracy x2. Plus pranie, zakupy, gotowanie, telefony lokalne, umawianie się na spotkania, KJAP... Czego Wam nie życzę. ;-) No to odpełzam kroczonc (cycat) i miłego poniedziałku Wam życzę. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 24.03.14, 14:17 Witamy w domu Pytoniem, wstawaj o dowolnej porze, bo wiadomo, że kto rano wstaje ten się gówno wyśpi.... :D Trochę się skonfundowana czuję siarczystym wystąpieniem Minnie, znaczy czego mamy konkretnie nie dożyć, wymarcia nobliwie wyglądających chamów czy wycinających zieleń miejską zboczeńców? Never mind, ja się tym razem nie podpiszę, bo jak już stwierdziłam, nobiliwi chami są już w tej chwili trzy ćwierci od śmierci, zaś jeśli chodzi o opętanych miejskich defloratorów, no cóż, i im przyjdzie kiedyś wąchać kwiatki od spodu, więc jakoś się balans wyrówna. Dwa dni temu, jak pisałam, mieliśmy w domu gości i - apropos gatunków wymierających - połowic pary był jednym z rzadkich już jak włosy na andropausalnym ciemieniu osobników którzy wierzą w system. Że Kennedyego zabił Oswald, że Pepsi i Cola nie należą do jednej firmy, że dolar jest oparty na złocie, że produkty się pojawiają bo ludzie ich potrzebują, że zagrażają nam islamscy terroryści, że szczepionki działają, że Adamczyk jest aktorem, i całe stado mitologii z mchu i paproci już dawno włożonej między bajki przez większość ludzi.... Jakaż to przyjemność była słuchać takiej szczerej i serdecznej niewinności, i jakaż tęsknota w sercu za czasem gdy się samemu w to wierzyło chociaż odrobinę... Jakiś prosty się wtedy wydaje świat, i jak wygodnie, i jak komfortowo... Boska boskość. Luizie nieodmiennie życzę zdrowia, bo całą resztę już, ta okropna świnia ma. Choć podejrzewam, że nam tutaj te głodne kawałki o swoich chorobowych peregrynacjach wrzuca z litości na otarcie łez.... Odpowiedz Link
iwannabesedated ... wieszczba na dziś 24.03.14, 14:35 Jestem chuda i mam bezkształtne, grube łydki. Jak je wyszczuplić? Optycznie lub siłą woli. Ewentualnie szczypać. Samotny ojciec i samotna matka, czy powinniśmy być razem ze względu na dzieci? Tak. Odpowiedz Link
xurek Re: ... wieszczba na dziś 25.03.14, 00:08 wlasnie skonczylam prace. Jedyna przerwa to na podroz do i z plus zezarcie czegos z Piranha. Jestem juz cala ta robota otumaniona. Mialo byc mniej ale jakos jest wiecej. Ale nic to, za dwa tygodnie lecimy na ponad tydzien dogrzania sie na Gran Canarii. I tu znow podziekowanie dla CJ-ta za naprowadzenie mnie na ustrojstwo "Ferienwohnungen": tom razom bungalow z prywatnym swimmingpoolem tudziez tropikalnie obrosnietym tarasem w miejscu ustronnym, widokiem na morze i kilometr od plazy za 800 Euro za 9 dni. Na dodatek blisko surfcampu z byc moze opcja taka, ze bus bedzie Piranhe na surfing zabieral i odwozil z powrotem, czyli absolutny spokoj i balanga :) Juz siem widzem z drinkem w poolu :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: ... wieszczba na dziś 25.03.14, 09:42 Prawda, że piękne plany? Zazdroszczę. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: ... wieszczba na dziś 25.03.14, 22:32 Jezu, jak bosko, Xur! :) W trakcie poszukiwan widzialem jakies bajeczne i taniuchne chaty nieco w interiorze Teneryfy, nawet sie nad nimi lamalismy, jednak w koncu apartament nad samym morzem zwyciezyl. Bede czekal na raport i foty. Wogole widze, ze jakas ruchawa niezwykla w interesie tu zaistniala: Wanna w Amsterdamie, Jutka u Gruzinow (mmmm ;), Ewka w Hiszpanii, Luiza w EU, Xur na Kanarach, Rose i MK w Paryzu, wkrotce caly tabun w PL. A u nas nadal luto... podobno to juz ostatni taki tydzien, jednak ja kalesonow jeszcze nie sciagam, o nie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ... wieszczba na dziś 26.03.14, 00:00 Jutka juz wróciła i na razie się nie rusza, odpoczywam po podróżach. :-) Miałam dzisiaj lokalną propozycję zawodową na part-time, i chyba przyjmę, bo oferują interesujące rzeczy, dobre warunki i kompletną swobodę czasową, plus szefa daleko i z doskoku. Hmmm. Plus warszawsko-zawodowo też się chyba posuwa do przodu; coś czuję, że będę jeździć między-między. No i tyszpiknie. A teraz odpełzam kroczonc (cycat) do sypialni. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: ... wieszczba na dziś 25.03.14, 09:45 Siłą woli najlepiej chyba, bo od szczypania mogą się posiniaczyć. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: ... wieszczba na dziś 25.03.14, 18:44 .... to czyjeś szczypać... dla ten, no, odwrócenia uwagi, no! -- wasza stokrotka Odpowiedz Link
jutka1 Deszczowy i zimny wtorek 25.03.14, 10:03 Pogoda jak w tytule. W sumie mi to nie robi, bo i tak siedzę w domu. Sprzątam, piorę, czyli domowości (zam.) c.d. Po południu jedno spotkanie quasi-zawodowe u mnie, a poza tym mam czas dla siebie. Dowiedziałam się wczoraj, że mój ukochany kuzyn i jego dziewczyna będą mieć dziecko. Bardzo długo się starali, lata całe, więc cieszę sie tym bardziej (i to piszę ja, która nie lubi dzieci ;-))) ). Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Deszczowy i zimny wtorek 25.03.14, 23:21 Wyszłam dzisiaj a tu ... zima! Musiałam się wrócić i zmienić kurteczkę na kożuch. Znowu się poczułam w lutym. Pfff.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 00:02 U nas też ciągle chłodno, ale... StojęSE ;-) w kuchni, gapie się przez okno, a tu z 10 m od okna przeleciał bocian! :-))) To nie mój, bo ten młody był, ale - wiosna! I tego sie trzymajmy! :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 07:59 w moim prawie-bylym domostwie spadl wczoraj snieg na rozkwitniete magnolie. Tutaj jest jakas taka niecka, ze snieg znacznie rzadziej pada, ale jest zimno, szaro buro i ponuro. No i ja nie mam korzucha, wiec Stokrotka jest przynajmniej o milusie okrycie zwierzchnie do przodu. Dzisiaj jest dosc fajny dzien, bo jade go Genewy na tylko jeden Meeting. Wiec mam teraz dwie godziny na sniadanie i makeupy a potem 2.5 godziny w pociagu na ktory kupilam sobie nowa lekture, wiec bedzie ciekawie i relaksujaco. Jutro za to musze wstac o szostej bo o 8:30 mam juz w Zurychu na zadupiu jakies szkolenie. Jak bym nie miala tego okropnego dziecka to moglabym byla spac dzisiaj nawet do dziewiatej. PS: czy zdazalo Wam sie punktualnie zniecierpiec wlasne dzieci :)? Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 10:55 Pociag Zurych - Genewa: sklad 5 wagonow 1 klasy, jeden restauracyjny i 3 wagony 2 klasy. W pieraszej pusto a w drugiej siedzimy jak sledzie w beczce. Ten nkwy sposob na wyludzanie kasy przez posrednie zmuszanie do wykupu doplaty wkurza mnie na maksa wiec z przekory i oszczednosci bede sie gnkesc przez najblizsze 2.5 godziny. A mialo byc tak pieknie :(. Dobrze przynajmniej ze mam miejsce przy oknie a gosc obok jest chudy :). I jeszcze na dodatek perfuma wlasna przyprawia mnie o mdlosci. Dostalam w prezencie od klyenta perfume "la vie est belle" i jako ze mam go spotkac to sie nia popsikalam. Niestety ma ona w sobie cos czego ja zniesc nie moge co zdaza mi sie z perfumami dosc czesto. Szkoda ze inni w tym pociagu tak nie maja bo lrzynajmniej mialabym luzy wokol:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 11:06 Współczuję, Xurku. Swoją drogą - niech żyją smartphony. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 11:21 ba! ja bez smartphonu, ktory mam dopiero od 3 miesiecy, zyc juz nie moge:)) Uprzejmie witam Szanowne Towerzystwo, wrocilam w nocy z Warszawy, ktora nie lezy w Hiszpanii, Cejocie:)) Mimo choroby siostry bylo wspaniale, zaliczylam cudowne spotkania i rodzinne i forumowe, jednym slowem bylo bosko, az zal bylo wyjezdzac. No, moze o tyle nie zal, ze pogoda sie nagle zborsuczyla, zimno i wiatr. Tu mnie zastalo zaledwie 5 stopni, ale przynajmniej przepiekne slonce. Moge sie nim szczegolnie delektowac, bo podczas mojej nieobecnosci zostaly umyte wszelakie okna w domu! Byly w strasznym pozimowym stanie i musialam sprawdzac w internecie jaka pogoda jest na zewnatrz.. Xurku, a propos Twoich perfum: bylas zrodlem straszliwego smiechu na naszym rodzinnym spotkaniu. Otoz swojego czasu wyslalam siostrzenicy opis Twojej przygody o ktorej ja juz zdazylam zapomniec, a ona opowiedziala ja z detalami: jak po pracy jechalas umywszy zeby do dentysty a jak Ci sie w autobusie przypomnialo ze jedziesz nie do denta tylko do ortopedy, to pstrykalas perfumem stopy:)))) Po raz kolejny rodzina stwierdzila ze w sposob naganny pozbawilas nas ksiazki z Twoimi przygodami. Ze tez ja nie pomyslalam o tym, zeby przez te 10 lat drukowac Twoje teksty!!! Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 12:01 A wiesz ze ja tego tez nie pamietam? Moue rzeczywiscie powinnam poszperac po archiwach i skopiowac swojewpisy? Jezeli zas chodzi o smartphony to moga byc darem bozym, dopustem bozym albo wrecz diabelskim wynalazkiem. To prawda ze mozna zawsze i wszedzie kazda i formacje i osobe osiagnac ale rownkez prawda ze jest sie dla innych wciaz osiagalnym. Faktem jest rowniez ze coraz wyzszy procent mlodziezy jest od nich uzalezniony, ze wplywaja negatywnie na wyniki w szkole na socjalne kompetenje a nawet na zdrowie fizyczne i psychiczne. Ja mam przyjemnosc z takim uzaleznionym nastolatkiem i powyzej dziurek w nosie walki z iphonowa wszechkonsumpcja. Piranha rowniez bez iphona zyc nie moze:) ja zas moge i to calkiem nizle:) PS w czasie kiedy to pissze ok 4 letnia dziewczynka drze sie non stop "papa donne moi ton telepoooooneeeeee". Papa wlasnie dal za wygrana nie mogac dluzej zniesc bazyliszkowych spojrzen i syczenia wkurzonych rykiem wspolpasarzerow. Ja na jego miejscu zamknelabym sie z bahorem i bez telefonu w klopie. No ale on jeszcze nie wie jakie bede tego konsekwencje za 10 lat :). Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 18:45 Basiu jak cuje sie siostra? I co ty robisz ze swoimi kotami jak wyjezdzasz? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 19:43 xurku, "dem umständen entsprechend"... Jest slaba i ma straszne bole ktore jednak ma pod kontrola, bierze niezliczone ilosci srodkow przeciwbolowych. Jest na tyle slaba, ze sama z domu nie wychodzi, ale we dwojke, wolnym krokiem i z laseczka robilysmy nawet spacery w parku. Ma znakomity humor, wiec byl to swietny tydzien. Do moich kotow wprowadza sie Dana, moja polsko-amerykanska przyjaciolka. Niestety, Dana leci 1.kwietnia na pol roku do Stanow i mam problem. Sasiadka ktora sie dawniej opiekowala mieszka przez lake (Wiese) w innym domu no i moze byc obrazona, ze od poltora roku to nie ona sie opiekuje. Ale musze wszczac podchody, w sumie jestesmy zaprzyjaznione. Ale takiej drugiej niani jak Dana nie znajde... Xurku, czy Pirania ma ferie, ze lecicie nad morze? Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowy i zimny wtorek +bocian! 26.03.14, 21:58 tak, od zaprzyszlego tygodnia Piranha ma dwa tygodnie ferii, ale poniewaz ja nie moge sobie pozwolic na tak dluga przerwe w pracy lecimy tylko na 9 dni, pozostale Piranha bedzie sie obiboczyc w domu a ja pracowac. zycze powodzenia w kocich podchodach i trzymam kciuki, by sytuacja siostry rozwijala sie najbardziej pozytywnie jak w tej sytuacji jest mozliwe. Maz mojej kuzynki z diagnoza rak pluc w 4 statium i prognoza trzech miesiecy zycia zyje juz ponad dwa lata. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 26.03.14, 21:19 Ja pierdolę, madonna z belfegorami, nie dość że nastąpił jakiś atak, najpierw administracja co pierw mi zdewastowała zieleń - teraz zaatakowała jakimiś absurdalnymi roszczeniami, to jeszcze rotawirus zawładnął chłopem i dzień upłynął pod znakiem rzygów oraz wkurwu, to jeszcze mi gazeta napisany post - wzioł i zjad. fcuk. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 251 :-))) 27.03.14, 07:15 Od dzisiaj ma się poprawić, Stokrotku, tak mi trzecie oko powiedziało. Odpowiedz Link
jutka1 Słoneczna środa 27.03.14, 07:31 Wprawdzie po nocy jest szron na trawie, ale świeci słońce i nie ma chmur. Biorę co dają, i uszy po sobie. :-) Dzień mam bankowo-pocztowo-biurokratyczno-domowy, kilka pierduł do załatwienia, trochę czytania. Ot, powrót do codzienności. Miłego czwartku! :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 13:38 Dziękibogu mija czwartek... co za tydzień bezinspiracyjny i chujowy... Nawet nie ma pożywki dla wieszczbiącej wyroczni, ktoś się już piąty tydzień zastanawia co z robić z chorym związkiem (... tak długo międlić martwego kota.. TO CHORE!) .... umoralniająca ciąża strikes again.... smród i dzieci prześladują mieszkańców bloków, jak to wytrzymać? Eeee..... Powyżej zapytał Xurek czy się ludziom tutaj zdarza, okresowo znielubić własne potomstwo, to ja odpowiadam, że gorzej nawet, ja własne znielubiłam tak bardzo, i to in spe, że z tej antypatii postanowiłam go nie urodzić, złośliwie oczywiście. Co gorąco wszystkim nie lubiącym dzieci polecam, a okresowo nie lubiącym - no to schowek na szczotki, ponoć stosowali to rodzice Woody Allena, i proszę, geniusz filmowy z tego powstał (no i zboczeniec kazirodca pedofil, chyba, ale to już szczegół). Xurek natomiast niech nie jęczy, bo korzyści ze swojego przyrodzenia, ehem, urodzińca, tfu, ten, no, birthling, no, ma w formie źródła niewyczerpanego dykteryjek, z którego korzysta pełnymi garściami forum od lat. Oczywiście radość obdarowywania foruma na pewno nie równoważy codziennych i trwałych upierdliwości, a wizja przepoczwarzenia się tego w geniusza jak Woody Allen, jest powiedzmy pociągająca ambiwalentnie lub, no tak szczerze, to wcale, bo powiedzmy sobie prawdę, od wyglądających jakby się przed chwilą wygramolili z dupy krowy geniuszy, wolimy pełnomlecznych amantów w typie George Clooney'a, ale... ale.... moim zdaniem, myślenie Ewy posyła Cię w kierunku odpowiednim i tam podąż.... Książka, scenariusz, film, ja Cię serio zachęcam. Coś z tego w końcu Ci się należy, już i teraz. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 20:30 Z ranca niemal -20, teraz -9. Za to JUTRO wychodzimy podobno na PLUS, drogie forum! Ja w to nie wierze wcale, ale jesli to chyba bubbly wystrzele. Ma tak dochodzic przez weekend, zas na poniedzialek wieszcza jakies zupelnie fantastyczne +10! Ojezu, nie mogie i chyba zara zamdleje od tej wizji basniowej... (ide mdlec) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 20:50 i ja chyba ide zaraz mdlec, bo probowalam lot zabuchowac na maj, a tu ani LOT ani Lufthansa nie maja nic ciekawego do zaproponowania:((( Za to dzien mialam przesliczny i dziekowalam niebiosom ze mnie do Mannheim sprowadzily, a nie do zimnego Braunschweig, gdzie mnie rodzina chciala koniecznie zatrzymac. Po powrocie z Warszawy, gdzie jeszcze niestety natura drzemie, zastalam tu zielen i kwiaty, kwiaty i kwiaty. Kwitnie wszystko co moze, a akurat jes czwartek moim dniem walkingowym, wiec okrazylysmy dwukrotnie nasz przepiekny park wzdychajac i wdychajac cudowne zapachy. Bylam tez godzinke w ogrodzie, wszystkie drzewa w kwiatach, a bez ma juz ponki, ktore jeszcze musza dojrzec, aznim sie otworza. Tutaj zawsze najpiekniejszym okresem byl przelom kwietnia i maja, a teraz jest wszystko rozkwitle miesiac wczesniej...Boski swiat... PS, po to zeby sie upewnic kiedy jest majowa imprezka, musialam przeczytac conajmniej 50 wpisow na odpowiednim wontku... Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 21:03 Wez ty, Ewka, tenteges, bo mnie zolc wypali. Nie, ja wszystkim swietej wiosny zycze i wogole, ale.. Sprobuj www.skyscanner.ca (automatycznie cie przerzuci na .de) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 21:39 dzieki za link, cejocie. Zajrzalam, znalazlam ciekawe polaczenie Lufthansa, jutro zadzwonie do Warszawy, skonsultuje i zamowie. Ale jakby nie bylo, kosztuje mnie to ponad 200 eurosow, a zwazywszy zem emerytka i w obecnej sytuacji latam co miesiac, to jest duzo. Bo do tego dochodzi jeszcze dojazd do Frankfurtu i dojazd z lotniska w Wawie do mojej "wsi"... W podziece wysylam Ci wiosenny zefirek.. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 21:41 Zefirek chyba sie schlodzil nad Atlantykiem, bo wlasnie zaczal padac snieg :))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIT.... hahahaha (na ponuro) 27.03.14, 21:44 Ewa, a w jakie daty celujesz? Odpowiedz Link
maria421 TGIF i ... straszne! 28.03.14, 08:42 przegladam dzisiejsza GW i taki tekst widze : Straszne jest wszystko - kapela, muzyka, zabawy weselne, jedzenie, wóda. Specjalne stoły z "wiejskim żarciem” i fontanny z czekolady. Suknie ślubne są przestraszne i te wszystkie fraki też. Straszne są koafiury gości, te wszystkie satyny, źle skrojone garnitury i okropne makijaże. Straszne jest to, ile w ciągu jednej nocy ludzie mogą zjeść (i wypić). Straszne są życzenia, te tony kwiatów, które się zmarnują. Straszne kazania księdza (jeśli w kościele), straszne słowa "stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący”. Straszne, że ludzie biorą ślub w kościele, choć przez kilka ostatnich lat nikt ich tam nie widział "bo tylko w kościele można należycie poczuć powagę chwili”. Straszna jest "gorzka wódka” i te wszystkie wymuszone pocałunki. Straszne jest, że rodzice płaczą. Straszne, że ślub to straszny stres i nie znam pary młodej, która by się dobrze bawiła na swoim weselu. A Wy znacie? No az mnie ciarki po plecach przeszly od tych strasznosci, od samego wyobrazenia kapeli, muzyki, zarcia, sukni slubnych, strasznych kazan, strasznych slow , strasznych pocalunkow, strasznych rodzicow i strasznego stresu. Musze sie z tych strasznosci otrzasnac jakas mila wizja slubu w trampkach i toastu piwem w plastikowych kubkach na lonie natury. Oczywiscie bez zadnych strasznych rodzicow czy innych gosci. Poza tym, slonce swieci, ma byc cieply weekend, jade zmienic opony na letnie, a poza tym wszystko inne do d.... No strasznie po prostu jest. Milego dnia i nie zapomnijcie ze z soboty na niedziele jest zmiana czasu na letni. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 28.03.14, 10:38 Marysiu, nie ma się czym oburzać, przecież każdy ma prawo do swojego zdania i odczuć. :-) W aproposie tytułu, to raczej nie bardzo. Dostałam wyliczenie, ile kosztuje zamknięcie firmy we FR, i jeszcze wychodzę z szoku. KJAP. Idę więc po domestos. A Wam milszego dnia życzę. :-/// Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF 28.03.14, 11:43 Jutka, jezeli ja sie na cos oburzam, to na to, ze GW schodzi na bruk :-) Panienka ktora uwaza ze w dobrym stylu jest byc za wszelka cene inna, anty-modna , jest tak samo pretensjonalna jak ta ktora musi wygladac jak z zurnala Targow Slubnych. A swoja droga, to i tak wszystko jest straszne , oprocz pogogody i tego ze wreszcie zarezerwowalam wyjazd do Wloch w drugiej polowie maja. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 28.03.14, 12:56 A, no chyba że tak. :-) Wewogle to Marysiu od kilku dni świat jest do dupy w Twoim matriksie. :-( Czy najbliwsze forum może coś pomóc? Rozweselić Cię jakoś? Cuś? Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF 28.03.14, 13:21 Jutka, takie jest zycie ze sa ups and downs, raz na wozie, raz pod wozem, tylko ze ja jestem ostatnio malo odporna na bycie pod wozem i coraz mniej sil zeby sie spod wozu wygramolic, ale sie wygramole , nie ma obaw. No i jak sie dzieje, to sie dzieje- pamietasz historie mieszkania mojej corki keidy to, 3 lata temu, lokator sie wyprowadzil pozostawiajac po sobie parkiet do wymiany w 3 pokojach? Nie zaskarzylysmy dziada a teraz on skarzy moja corke o kaucje ktora ona zatrzymala i o jeszcze jakies rozrachunki, cala suma nie pokrywa polowy kosztow jakie on spowodowal. Najlatwiej byloby teraz dziada brudasa zaskarzyc, ale ten wspanialy niemiecki system daje lokatorowi 3 lata czasu, a wlascicielowi tylko 6 miesiecy .... Do tego corka jest w stresie przed zblizajacym sie egzaminem panstwowym drugiego stopnia i takie atrakcje zupelnie nie sa jej w tym momencie potrzebne. Punkt pozytywny- adwokata ma za darmo w postaci wlasnego narzeczonego. No to wylalam P.T Forumowi moje troski i juz mi lzej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 28.03.14, 13:32 No widzisz Marysiu? Najbliwszy forum jest dobry na wszystko. :-) Córce współczuję, ale jestem dziwnie spokojna, że wygra tę sprawę. Odpowiedz Link
ewa553 Marysiu! 28.03.14, 15:57 ja juz myslalam ze Cie narzeczony rzucil i se ne vrati, o osculati o osculati. A tu problem z mieszkaniem, na dodatek nie Twoje tylko corki ktora jest dorosla i przejmowanie sie tym do tego stopnia uwazam za rzecz straszniejsza od polskich wesel. Ty sie opamietaj Dziewczyno!!!! No i ten narzeczony-adwokat, urzadzilyscie sie obie fantastycznie i Ty jeszcze rwiesz bujne wlosy z glowy! Czuje sie polana bulwersem... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Marysiu! 28.03.14, 16:31 ... podpisuję się wszystkimi rękami i nogami :D WSTYDŹ SIĘ MARYŚKA, meakulpuj i o wybaczenie zabiegaj. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marysiu! 28.03.14, 18:18 Ewa, pierwszym warunkiem do tego, zeby narzeczony rzucil, jest narzeczony wlasnie. Wiec jak sie narzeczonego nie posiada, to nawet czlowieka nie ma kto rzucic :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Marysiu! 28.03.14, 18:23 i TO proponuję przenieść do "Złotych myśli"!!! HAHAHAHAHAAAAA..... :-))))))))))))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF 28.03.14, 16:29 Kolega niedawno napisał na fejsbuku, że Polacy się obecnie podzielili na dwie osobne zajadle zwalczające się frakcje: jedna wściekle broniąca przeszłości i tradycji wszelkich, choćby były głupie, haniebne i bezsensowne, a druga równie wściekle wszystkie tradycje tępiąca, przeszłość negująca i ślepo wpatrzona w jakieś pan-europejskie czyteż pan-światowe idee - choćby były głupie, bezsensowne i nijak do nas nieprzystające. Obie te frakcje nie widzą jakiegokolwiek sposobu dogadania, współegzystowania i jedynym rozwiązaniem się jawi anihilacja wroga. To jest niestety smutne, źle rokujące na przyszłość, ale generalnie tak jest, nie wiem czy tylko w PL. To w aproposie tematu ślubnego. Drą najbardziej ryja moim zdaniem ci, którzy są właśnie, paradoksalnie najbardziej podatni na zrobienie sobie w tym stylu ślubu, chociaż gdzieś w głębi woleliby zrobić być może inaczej, ale się boją, co powiedzą ludzie, rodzice, etc. Mam znajomych co sobie wzięli ślub ścichapęk w ni miejskim ni wiejskim lokalnym urzędzie cywilnym, ona w wyszywanym tybetańskim płaszczu, on w gaciach, a potem poszli na spacer. Nie wiem kto był świadkiem, chyba urzędnik i woźny, a poza tym nikt. Ani nie psioczyli tradycję wystawnych weselisk, ani też się ze swoją "innością" nie afiszowali. Pewnie są inni ludzie co właśnie robią sobie te wystawne weseliska z księdzem, końmi, sesją foto za 10 kafli i wizażem za patka i się świetnie bawią przed, w trakcie oraz po oglądając widło z wesela w towarzystwie rodziców, wódki, śledzia, piwa lub też ciasta z herbatą i kota. Co do mędy co Was Marysiu prześladuje, to najważniejsze że się go z domu pozbyliście i może jeszcze Wam trochę pobruździ, ale już jest poza strefą bezpośrediego zasięgu. To jest okropnie przykre, kiedy człowiek wiedziony życzliwością chce bliźniemu pomóc a ten odpłaca czarną niewdzięcznością, ale takie mędy chodzą po świecie niestety za cel mając zatrucie życia innym ludziom. Z tego czerpią satysfakcję. Nie dać się wkręcić, nie przejmować i się skupić na ważnym czyli państwowym egzaminie córki. Który na pewno znakomicie zda. A czy sprawę z mędą wygra czy przegra to naprawdę jest nieistotne. Nie warto o tym teraz myśleć, natomiast jeśli już zda, to można pokombinować. Każdy każdego może pozwać o cokolwiek. Jeśli nie o sporną podłogę, to o obrazę uczuć religijnych, stalking, nękanie lub co innego co nie podpada pod przedawnienie. Jak kupa Bogu, tak Bóg kupie :D Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF 28.03.14, 18:26 Dzieki, Dorotko, za duchowe wsparcie. Wlasnie byla u mnie kolezanka , ktora mieszkania posiadala i wynajmowala hurtowo i jej wielkim szczesciem, wspolnie zreszta ze mna oblewanym, bylo jak sie tego balstu pozbyla. Wiec ona mowi, ze gdyby sie chciala kazda taka meda przejmowac, to juz by dawno na wrody zoladka czy zawal zeszla, ze nalezy to potraktowac jako doswiadczenie zyciowe i zamknac rozdzial. Co do slubow i wesel, to ja lubie, choc na moim wlasnym (slubie i weselu) bylo az 6 osob, lacznie ze mna i z moim mezem. I jedno dziecko tez bylo, nasze wlasne. Ale jezeli moja corka bedzie chciala, to wyprawie jej wesele na 100 fajerek, bedzie to z uciecha rowniez dla mnie. Tyle ze ona jeszcze o zadnym zamazpojsciu nie mowi. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF i ... straszne! 28.03.14, 21:01 Ale cytowany felieton sama prawde prawi! Tez przeczytalem i niczego zdroznego w obserwacjach felietonistki Focha nie widze, ino swinta prawde. Mnie gie obchodzi cudza kasa i jak ja szastaja, ale te sztucznie i industrialnie wygenerowane "tradycje" SA straszne! Wesela "jak w filmie", jak u ksiezny Di, czy u jakiejs innej beyonce z zurnala o gwiazdeczkach i we mnie wymuszaja mdlosci i -o ile moge- nie lubie w nich partycypowac. Bo przede wszystkim poraza mnie wlasnie masowka i produkcyjniak, ta sama suknia, ta sama wyzerka, ta sama kapela, te same przemowy i wszystkie powielane pierdoly. I zawsze duuuzo ponad stan. Wlasnie po to, zeby bylo jak w filmie czy w spocie reklamowym. I ci rodzice popieprzeni, ze sie zadluzaja jak idioci, by wydac bal nad bale (dokladnie taki sam jak u sasiadki) i ci mlodzi popierdzieleni, ze na to ida. A przeciez za kase przesrana w taki jeden tydzien mogliby objechac pol Europy, a nawet dookola swiata, i tego do konca zycia by nie zapomnieli. Ale jak mus, to mus. Jak ten kurwa najnowszy i najdrozszy gadzet na swinta komunie. Brrrr. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF i ... straszne! 28.03.14, 22:28 Kris. Długo mnie zajęło i do tej pory się nie mogę otrząsnąć. Ale pewnego dnia spłynęła na mnie epifania. Że ludzie ci, mogąc objechać całą Europę, mogąc chodzić do galerii, knajpek, oglądać krwawe zachody słońca nad ciepłym oceanem przy dzwiękach kląskających gitar, smagając wzrokiem gibkie ciała lokalnych piękności, i wystawiając swe własne na lube powiewy ciepłego monsunu - tego nie robią BO NIE CHCĄ, MAJĄ W DUPIE EUROPĘ, GALERIE, KNAJPKI, PIĘKNE WIDOKI, po prostu to pierdolą. Oni CHCĄ mieć weselicho na 100 fajerek, żeby się sąsiedzi posrali, z kiecką na drutach, z dekupażem, wizażem i makijażem, bo to będą pamiętać do końca dni swoich amen. Bo się okazuje, kurwa mać, o horrendum, że niektórzy, choć jest to doprawdy gorszące i straszne, STRASZNE, są inni niż ja i lubią co innego. JA PIERDOLĘ. Sory, że Cię tak dousznie defloruję, więc feel free to ignore and disregard ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF i ... straszne! 29.03.14, 07:23 alez Dorotko, z ust mi to wyjelas (choc to niehigieniczne). W zyciu bym nie tylko tak nie brala slubu, ale nawet zaproszona nie poszlabym pod byle pretekstem. Dla mnie dno - ale to przeciez nie moje wesele, nie moje dlugi. Dajmy ludziom bawic sie jak lubia. Ogladalam kiedys dokument na temat slubow we Wloszech. Tam sie cale rodziny zadluzaja na cale lata po to zeby nie tam jakis domek kupic czy cos innego z rzeczy dla mnie sensownych. Nie, oni wlasnie takie weseliska na sto fajerek urzadzaja. I potem lata cale splacaja, ale sa szczesliwi ze wlasnie tak a nie inaczej brali slub. Film ten widzialam conajmniej 20 lat temu wiec widze to tak, ze Polska zbliza sie do Europy. A ze nie od tej strony co ja bym chciala? Demokracja, moi drodzy, niech robia co chca, dopoki nie musze im w tej drodze towarzyszyc. Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF i ... straszne! 29.03.14, 08:53 W Polsce na ogol jest tak, ze rodzice wyprawiaja wesele, a nowozency dostaja prezenty w postaci gotowki od gosci, wiec to jest tak, jakby rodzice posrednio te kase dzieciom -nowozencom dawali. Przy okazji jest zabawa, raz lepsza, raz gorsza. Ja kocham tanczyc, a wesele jest idealna do tego okazja i szkoda ze nie mieszkam w Polsce i nie moge jezdzic na kazde wesele na jakie mnie zapraszaja. Moja corka jest w wieku w ktorym kolezanki za maz wychodza, wiec ostatnio pare razy bywala na niemieckich weselach , ktore np. odbywaja sie pare tygodni po slubie- mloda para zaprasza do Grillhütte na kielbaski z grilla i piwo, czyli na cos, co sobie mozna urzadzic co tydzien .... Kazdy ma swoj wlasny model konsumpcji, kazdy najlepiej wie jak ma wlasne pieniadze wydawac i na co sie zadluzac. Presja hucznego wesela nie jest wieksza od ostatnio panujacej presji na wakacje za granica, rownie dobrze mozna by powiedziec tym, co sie zadluzaja na wczasy na Seszelach i potem umieszczaja sto zdjec na FB, ze moga dobrze wypoczac na Mazurach lub w Beskidach. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, mgła 29.03.14, 09:34 Od wczoraj na zewnątrz jest wata z mlekiem, nie widać horyzontu. Zimno, mokro. Plan dnia mam więc dostosowany do pogody, czyli zajmuję się różnymi rzeczami w domu. Jedyne wyjście to spacer do sklepiku, no i obchód ogrodu, bo muszę rozplanować wiosenne porządki, przycinanie etc. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, slonce 29.03.14, 09:41 Mam zamiar wystawic meble ogrodowe na taras, jutro przychodzi kolezanka na obiad, moze zjemy na tarasie. Tez milej soboty i nie zapomnijcie ze w nocy jest zmiana czasu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, zabojcze slonce 29.03.14, 09:47 wlasnie odzyl moj zewnetrzny termometr i pokazuje na zewnatrz 21, wewnatrz 20 stopni:))) Pracuje jak dzika, bo od poniedzialku przychodza panowie naprawiac podloge na kuchennym balkonie, wiec musze mase kwiatow przenosic na drugi balkon, rowniez stolik, stoliczek, stoliczontko i szafke. Kurcze, co ja tam wszystko mam! Juz raz musialam sie ewakuowac jesienia i szlag mnie trafil bo wyznaczyli wtedy taki termin, ze stale padalo i musieli prace odwolac. Mam nadzieje, ze to ostatnia ewakuacja... A jeszcze czeka mnie dzis praca w ogrodzie, o biurowych zaleglosciach nie wspomne. A jutro wedrowka w gorkach, bedzie super przy tej pogodzie. Co do termometru, to musze opowiedziec: conajmniej trzy tygodnie temu przestal pokazywac cokolwiek. Zmienilam baterie:nic. Zmienilam jeszcze raz: jeszcze bardziej nic. Trudno. Dopiero wczoraj mialam czas nabyc nowy, obejrzalam go w sklepie i stwierdzilam, ze baterie nalezy rowniez wymienic w czesci ktora nadaje pogode z balkonu:)) Uchachalam sie:)) Wymienilam wiec i te baterie i narszcie wiem jaka pogoda. Do tego wymyly w czasie mojej nieobecnosci pani okna, tak wiec nawet slonce widze wyraznie. Fajnie jest. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, zabojcze slonce 29.03.14, 10:31 Zazdroszczę pogody. Brrr... Chyba będę musiała cały dzień palić w kominku. Brrr... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, zabojcze slonce 29.03.14, 10:48 a widzisz! trzeba bylo na weekend wpasc do mnie:))) pomoglabys w pieleniu i opalilabys swoje piegi. Masz z Wrocka prawie za darmo loty do mnie. A ja zaraz wychodze i jestem z siebie dumna ze nie wiem co: udalo mi sie wyrzucic jedna pare butow, ktore byly moimi ukochanymi, wiec nawet nie noszac ich od trzech lat, nie moglam sie na ten krok zdecydowac! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, zabojcze slonce 29.03.14, 11:50 Hehehe, posiedzieć na słońcu - proszę bardzo, ale pielić?? Ja? :-)))))))))))))))))))))))) Ja to mogę najwyżej sekatorem cakcakcak, to umiem i lubię, a pielenia nienawidzę. Zresztą, z powodu mojej niechęci do tej czynności wszędzie, gdzie można musieć pielić mam wysypaną korę. HA! :-D Chyba zamknę to pierdulum i założe nowe, bo prawie setka. :-) Odpowiedz Link