jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 22.05.14, 15:19 czwartek xurek 22.05.14, 10:23 Odpowiedz forum zamarlo... w Zurychu goroca ale chmurnie Odpowiedz Link
ewa553 Re: Irysy i hortensje :-) 22.05.14, 17:16 masz naprawde bosko, Jutencjo. Daje Ci lajka:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Irysy i hortensje :-) 22.05.14, 17:22 ... wytarzałam się w ogrodzie Pytona :) Co za niesamowitość jakaś boska kompletnie. Mój ogródeczek też wabi pięknym słońcem, szeleszczącą bujnością zieleni, 24 C ciepła, i ptaszęcymi krzykami. Tymczasem dzień ostatni remontu kuchni zmusza do pozostania w, kiedy dusza oraz stęsknione ciało się wyrywa poza.... Tak czy owak, to co opisuje Pyt, niedotrzymywanie słowa, robienie z gęby cholewy pod trzepot niewinny trzepot rzęs w wykonaniu bynajmniej nie młodych ujutnych panien, lecz starych pryków i prycz/pryczy/pryczyc (????!!!), potrzeba pilnowania każdego we wszystkim, patrzenia na ręce i pilnowania - mnie też żywot zupierdliwia i nie wiem czy to specialite de la maison jakieś lokalne czy zeitgeist (popisując bezczelnie słowami z języków mnie nie znanych ;) tudzież moja jakaś osobista myślobania, tak czy owak, niech to przestanie bo mnie męczy, nudzi i wkurwia. Na otarcie łez krokodylich rzucam przygarstka wieszczbów wyroczni: Materialistki wykończają facetów! TAK, ale tylko tych bez kasy. Szybko, taniutko i pysznie! Czy naprawdę "chińczyk" może szkodzić??? TAK, na głowę, jak widać. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Irysy i hortensje :-) 22.05.14, 23:12 Też się tarzam :-))) Co do trzepania rzęsoma. Jestem ostatnią osobą, na która to by działało, ale też ostatnią do używania tej metody. No chyba, że rzecz idzie o mandat za nie zatrzymanie się przez 20 km, jak mnie policja goniła gdzieś w Iowa czy innym Idaho, a skąd miałam wiedzieć, że policja stanowa ma brązowe samochody ze światłami z przodu a nie na dachu? :-))) Tak też i oficerowi powiedziałam, plus że myślałam, że ktoś zapomniał wyłaczyć światła postoju, no i zamiast rozstrzelać dał mi naganę. HAHAHAHAHA. Wieszczby są przednie, przede wszystkim z powodu wieszczb, czyli Twoich komentarzy. :-))))))))))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek w ogrodzie 22.05.14, 18:44 Xurku, jakas bania z niesympatycznymi fluidami rozbila sie nad Toba, w parze z czarna dziura pod nogami. Niechby tego Niemca obesralo w czasie, gdy tramwaj ucina mu noge... Wspolczuje i mam nadzieje ze wybrniesz z okolicznosci; kto jak kto, ale Ty na pewno dasz odpor. Tymczasem ja od niechcenia ogrodnicze, wyleguje sie na sloncu (poza dzisiejszym popoludniem, kiedy zlala mnie burza w czasie spacerku po wiosce) i ogolnie napawam sie nicnierobieniem oraz podobnymi roslinnymi fluidami, co Jutka. Takimi w stylu "kwiatki i robaczki" ;) BTW, Jutencjo, co Lackbergowej czytasz? Ja zarazilam Mame i sama tez chetnie poczytalam te kryminaly tlumaczone na polski - dotychczas znalam je z przekladow na angielski. Chyba przeczytalam wszystko z serii rozgrywajacej sie we Fjalbacka, jesli "Fabrykantka Aniolkow" to ostatnia opublikowana ksiazka. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek w ogrodzie 22.05.14, 22:48 Lackbergowej czytam "The Ice Princess". :-) Cudne zdjęcia, Luizo - to trzmiel, czy co? :-) Melduje najbliwszemu, że miałam trzygodzinną nasiadówkę biznesową (miało być 1.5 godziny) i wszyscy się nabuzowali do imentu. Cóż za boska boskość. Cała moja irytacja poszła w cholere, kifijute w oko księgowej, a przy okazji drugie źródło irytacji przysłało mi wreszcie brakujący - ważny - dokument. Więc (wiem, wiem... ;-) ) ryjem do przodu. Jutro zaś idę na obiad do Rodzicielki, po czym biegne do skarbówki, po czym jadę do Waldenberga (-u?). Hahahaha. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek w ogrodzie 22.05.14, 23:53 jutka1 napisała: > Lackbergowej czytam "The Ice Princess". :-) Czyli pierwsza ksiazke z jej kryminalnej serii. Zazdroszcze, bo tyle jeszcze przed Toba! > Cudne zdjęcia, Luizo - to trzmiel, czy co? :-) Trzmiel a jakze. Sama sie zdziwilam, ze tak dobrze wyszedl na zdjeciu zrobionym debiloodpornym aparatem, jaki kupilam dla mojej Mamy! > Melduje najbliwszemu, że miałam trzygodzinną nasiadówkę biznesową (miało być 1.5 godziny) i wszyscy się nabuzowali do imentu. Cóż za boska boskość. Cała moja irytacja poszła w cholere, kifijute w oko księgowej, a przy okazji drugie źródło irytacji przysłało mi wreszcie brakujący - ważny - dokument. Więc (wiem, wiem ... ;-) ) ryjem do przodu. Znaczy, robisz krecika? ;) On tez ryl do przodu... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek w ogrodzie 23.05.14, 08:43 Aaaa, no to cieszę się, że tyle jeszcze przede mną! :-) Nie wiem, czy kreciki mają ryj, ale może być, że jak krecik. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 22.05.14, 19:24 Ratunku! Jestem ciagle jeszcze sklocona z moim mlodziencem od compa, wiec Was pytam o pomoc: mam mysz bezprzewodowa i nagle od pewnego czasu "gupnie", po sto razy musze naciskac na klawisz, zeby wogole zareagowala. Oczywiscie natychmiast wymienilam baterie, ale to nie pomoglo. Co jeszcze moge zrobic??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 22.05.14, 22:50 Ewciu, nie wiem. Moja prywatna filozofia: NIGDY nie kłócę się z moimi młodzieńcami od kompa. :-))) Pogódź się. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 22.05.14, 23:31 No właśnie to samo miałam napisać Ewuniu, pogódź się :)) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 23.05.14, 08:37 Znowu piątek. Kjap. :-) Za oknem pogoda znowu jak drut, już teraz jest 19C, a ma być 28C (!). Yesssss... Plany na dziś opisałam we wczorajszym wpisie i pozostają bezet. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-))) 23.05.14, 09:07 Alescie mi doradzily!! Niech Was drzwi scisna.. U mnie od wieczora pada, natura sie raduje, ja mniej: w lodowce pelno dobr na jutrzejszego grila:( A zamrazarka pelna. Trzeba bedzie przetrzebic zapasy. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF :-))) 23.05.14, 11:04 budze sie o nieprzyzwoitej porze, jak nalezy na jetlegu jeszcze szaro, ptaszki koncertuja, jak opetane cieplo i deszczowo zaobserwowalam calkowity zanik kilkunastu tulipanow na wlosciach- przrmarzly, czy zezarte? Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-))) 23.05.14, 14:53 U mnie skonczyla sie wielka ulewa odwczorajsza. Swieci slonce i jest narazie 19 stopni. Jutrzejsze grilowanie jest uratowane. Slimaki zjadly mi wiekszosc kalarepek (zasadzilam 12). Odwdzieczylam sie trucizna. Bardzo mi sie wczorajsze przeklenstwo Luizy spodobalo - to dotyczace niemieckiego szefa Xurka. Jutencjo, WaldenbUrg. Po drodze do Bawarii, do tesciow tez mielismy po drodze Waldenburg i do znudzenia powtarzalam w tym miejscu "no to zjezdzamy do Misia" (mojego brata walbrzyskiego). Udalo mi sie kolejna sprawe sluzbowa zalatwic pozytywnie i jestem tak z siebie dumna, ze az wstyd:) Musze opisac ciekawostke o moich licznych hortensjach, ale to nastepnym razem. Odpowiedz Link
blues28 Re: TGIF :-))) 23.05.14, 18:08 Melduje sie, z upalniastej macierzy! Zostawilam Madryt w strugach deszczu i naglych 17 stopniach. Na razie skladam rozliczne wizyty rodzinne, zajadam sie swiezutka, nieskazona salata i rzodkiewkami i napawam oczy bujna zielenia i kwieciem. Piwonie juz kwitna. czyli, jak Stokrotna tarzam sie na tyle na ile spotkania rodzinne pozwalaja. W przyszlym tygodniu zamierzam porzucic rodzinne ramiona i nawiedzic 100-lice. Ewciu, jesli nie chcesz pogodzic sie z informatykiem, to kup nowa mysze :-) Zdjecia Jutki i Luizy bajeczne. Pogubilam sie gdzie sie nasza Luiza podziewa, czy to Poznan czy Wyspy Brytyjskie, ale gdziekolwiek to jest, to jest pieknie. Jut, masz bajkowo absolutnie! Widze, ze dzielnie na chlebek z maslem pracujesz i nalezy Ci sie Camila jak czworonogowi zupa! Ja przeczytalam 3 tomy (tzn. trzy pierwsze powiesci) a potem jakos mi odeszlo. Luizo, zabrnelas dalej? Polecasz? Zelzal nieco upal, wiec jedziemy na dzialke. Zatem zycze milego weekendu i spadam! Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-))) 23.05.14, 19:26 pogodzic sie bluesie nie moge, bo on mnie obrazil a przedtem juz sie tu czesto skarzylam, ze nie ma za grosz respektu w stosunku do mnie. Po tym obrazeniu dalam mu szanse mowiac ze jesli mnie przeprosi i to przekonywajaco (tzn z obietnica zmiany stylu bycia), to mozemy znajomosc kontynuowac. Nie przeprasza, leje sie zurem, jak mowilismy na Slasku, wiec rozumiesz ze nie moge nagle ustapic. Dosyc mam stressow. Ale wracajac do adremu: mam nowa myszke, tez bezprzewodowa. I teraz na pewno glupie pytanie: czy wystarczy ja podlaczyc, czy tez trzeba cos instalowac? Blagam, pomoz, bo inni sie nie kwapia:(( Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-))) 23.05.14, 22:20 Wkładasz dinksa z USB do kompa, baterię do myszy i powinno samo zadziałać. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-))) 23.05.14, 22:31 Camilę polubiłam od pierwszych 2 stron, cieszę się, że mi się pierwsza chronologicznie trafiła, i jestem pełna uznania dla tłumacza. Henkell w lengłydżu tez mi się bardzo podobał, więc nie dziwota, że tutaj też jestem pod wrażeniem. Wróciłam z WaldenbUrga (sorry, Basiu :-) ), pada deszcz, ale jutro ma być słonecznie i ponad 30C. Tyszpiknie. Poza wycieczką do tapicera ze skórzanym pokrowcem mojego fotela "motylowego" (butterfly chair) - pokrowiec ma ponad 20 lat i trzeba uszyć nowy, ale muszę wiedzieć, ile to kosztuje i dlaczego tak drogo ;-) - jutro siedzę na de w domu i ogrodzie i odpoczywam. "Pierdolę nie pracuję" CYCAT. :-) Hahaha. :-) Bluesie, tarzaj się, tarzaj, odpoczywaj, używaj sobie, smakuj i wewogle. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 24.05.14, 10:12 Boszszsz... Przypomniało mi się, kiedy pisałam tytuł, jakie to było wydarzenie, kiedy przewodnia siła narodu wprowadziła soboty wolne od pracy... :-D Zajojczę sobie publicznie, że meteo mnie nakłamało. Nie ma słońca, jest pochmurno, i wcale nie jest zbyt ciepło. Gdzie moja planowana kultywacja piegów??? Buuuuu... No nic to Jagna, posiedzieć na zacienionym tarasie też można. :-) Ale najpierw, przed wyjazdem do tapicera, zrobię indycze kotlety mielone. Ze świeżymi szparagami zielonymi będzie jak znalazł na obiad. :-) I tym optymistycznym akcentem... ;-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 24.05.14, 10:41 ciekawe czy to ten sam tapicer u ktorego sto lat temu wymienialam marki na zlotowki:)) byl bardzo w Walbrzychu znany. Ale chyba to juz ktores nastepne pokolenie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 24.05.14, 10:46 Ten tapicer nie jest w Wałbrzychu. W Wałbrzychu wczoraj byłam na spotkaniu. :-)\ Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 24.05.14, 11:25 zle zrozumialam i zebralo mi sie na wspomnienia:) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 24.05.14, 17:10 pogoda piekna, cieplo, slonecznie i z powiewem wielki krzak bzu na traeniku, po stronie sasiadki sliczny i pachnacy, moj lilak mandzurski bedzie nastepny do pachniecia, gdzies za 3 tygodnie zrobilam obchod czesci "zielonej alejki", troche odchwascilam, zaobserwowalam z zadowoleniem, ze ktos troskliwie dosypal trocinek, ze smutkiem, ze kilka roslinek "wypadlo" nowi sasiedzi robia mini imprezke z okazji malowania lokum i pieknie jest :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 25.05.14, 08:35 Jak tam jet-lag, Rose? Dajesz radę? Odpowiedz Link
blues28 Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 25.05.14, 10:26 Ano właśnie Rose! Wypoczęłaś już? I jaką wywiozłaś generalną impresję z Paryża? Odpowiedz Link
roseanne Re: Wolna sobota (kto to pamięta?) ;-) 25.05.14, 19:34 ciagle sie budze o nieprzyzwoitych porach, ale lepiej impresje - znacznie przyjemniej blakac sie po uliczkacj, wsrod zieleni, pieknych balkonow, dekoracyjnych elewacji, niz wsrod naszych niewydarzonych, ociosanych bloczkow ludzie w wiekszosci bardzo mili i uprzejmi kawa slaba :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 08:55 Jest znowu słonecznie, ma być 24C. Fajnie. :-) Dzisiaj, poza pójściem na wybory, nadal odpoczywam i ładuję baterie, bo jutro znowu poniedziałek i "dzień kjap od rana do nocy". :-) Poza tym dużo się nie dzieje, co jest czasem dobre, ale czasem wręcz przeciwnie, zależy od oczekiwań i nastroju. No to lecę odpoczywać. Hihihi. :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 10:32 U mnie takoż się orzeźwiło po wczorajszych burzach. Mają być rozkoszne 22-23 stopnie. Sama radocha. Troche się zwijam, bo mamy wielki spęd rodzinny i ja wystąpiłam w roli cukiernika. Zrobilam tort truskawkowy i drugi z musem jablkowym, bitą śmietaną i gorzką czekoladą. Zobaczymy jak wyjdą. Wygladają ładnie, ale smak dopiero się okaże :-) Ewciu, mam nadzieję, ze mysza - zgodnie z instrukcją Jutki - działa prawidłowo :-) Trzymajcie się i miłej niedzieli! Odpowiedz Link
morsa Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 11:53 Dwie nocne szychty z glowy (22 h). Dzis wieczorem trzecia (11 h). Wrociwszy rano do domu stwierdzilam ze cala noc potencjalni zlodzieje mieli latwy dostep - nie "zaryglowalam" drzwi! Uratowaly mnie chyba nalepki firmy security (glupi to ma szczescie). Dzis u nas Dzien Matki i sa plany drobnej uroczystosci ok 17.00 Powinnam isc spac, ale nie moge.... Zanim pojde do pracy (zaczynam 20:30) idziemy glosowac. Poniedzialek odpoczywam, wtorek i sroda praca. Mam ochote odkurzyc Motylka ;-))))) Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 13:38 Bluesie, podziwiam, bo ja nie umiem upiec nic :). A Morsie wspolczuje niemoznosci przyjazdu na forumowa impreze tudziez nawalu roboty. Ja jestem dzisiaj rozleniwiona totalnie, jak cala rodzina zreszta. Jedyne co udalo nam sie dzisiaj zrobic, to sklecic prowizoryczne siedzisko przed chata, rozsiasc sie na nim na godzin pare, zrobic brunch i pozatym nic. Piranha caly czas czyta wyciagniety na kanapie, S. obzarl sie tym brunchem okrutnie i zasnal na kanapie przed CNN czy innym BBC, mnie udalo sie udokumentowac prowizoryczne zazielenienie podworza w ramach walki z ogolnym zdeprymowaniem a teraz mialam sie wreszcie zabrac do roboty, co jak widzi szanowne forum wychodzi mi rewelacyjnie wrecz :) tutaj pare fotek z akcji "prowizoryczne zazielenianie folwarku": to roze przywiezione ze starego ogrodu, w ktorym jest ich w tym roku inwazja jakowas. Moze dlatego, ze nas tam prawie nigdy nie ma :): tutaj zas nandina, o ktorej wspominalam. Ma juz wielkie paki i niedlugo zakwitnie: tutaj "ogolny obraz prowizorycznego zazielenienia": a to nasze prowizoryczne siedzisko: a to wanna znaleziona wsrod "skarbow w rzezni" :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 13:53 JeŻuuuu... :-) Jak cudnie! :-) Nandina Ci da wiele, wiele pięknych chwil, zobaczysz! Właśnie, muszę zadzwonić do szwagra i zapytać, czy nie ma czasem na stanie nandiny. Jak nie, to poproszę, żeby mi na giełdzie kupił. :-) A nóż-widelec jednak przetrzyma polska zimę? Odpowiedz Link
jutka1 PS. Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 13:55 Jeszcze zamelduję, że posiedziałam 2 godziny na tarasie, poczytałam, pogapiłam się na roślinność i ptactwo, podumałam. Teraz obiad sie robi: żeberka duszone, kasza jęczmienna, a do tego ogórki małosolne. Mniam. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 14:02 jak szukalam roslin to wyczytalam, ze nandina znosi do -15 stopni, jezeli nie jest w wietrznym miejscu. Mysle, ze nie bedziesz miala problemow takowe na Twoich wlosciach znalezc :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 20:07 Xurku, piekne zdjecia - jak zwykle zreszta. Czy Wy ten taras macie od ulicy? A roze takie jak Ty tez wczoraj z ogrodu przynioslam: to sa wlasciwie niewazonowe roze, bo pnace, ale tak solidnie obrosly studnie, ze wzielam pare aby i w domu bylo ladnie. Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 21:04 Tak, roze pna sie u nas na takim luku nad orodowa furtka i dostaly tego roku jakiegos wzrostowego szalu :). S. wlozyl je do takiego "zielonego stereopianu" (nie wiem, jak to ustrojswo lepiej opisac, stosowane w ikebanach do robienia kwiatowych dekoracji, jest higrskopijne i dlugo trzyma wilgoc) a wszystko razem do miseczki do zupy :). To jest ulica, ale uzywana tylko przez nas i dwa sasiednie domy. Z boku domu mamy jeszcze dosc spory ogrod. Plusem tej ulicy jest jednak to, ze a) jest od wschodopoludnia, b) dom ma tak wysuniety dach, ze jest pod nim zawsze sucho i c) sasiadka tam tez ma swoja nasiedzialnie, wiec jest "kupa razniej" :). Poniewa wiesza czesc tego asfaltu to nie ulica tylko nasza dzialka (poprzednik kochal asfalt :)) to mozemy go wyrypac i zasadzic cos, co bedzie nas odslanialo od ulicy. Ale wyrypanie asfaltu zanim rozne maszyny budownale lacznie z kontenerami wejda na teren nie ma specjalnego sensu, wiec jest chwilowo "ogrodek w doniczkach i taras na ulicy" :): Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 21:09 a wiec zadna ulica z autami:) Fajnie, naprawde fajnie tam macie. Skoro piszesz, ze na starych smieciach rzadko bywacie, tzn.ze zamieszkaliscie juz na wsi? Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, wróciło słońce 25.05.14, 21:52 Nie, wicaz mieszkamy wszedzie i nigdzie. Jestesmy glownie na wsi, bo S chodzi tutaj do szkoly, ale nasze meble, ubrania, wiekszosc kuchennego wyposzazenia, ksiazki, sensownych rozmiarow i daty telewizor :), meble ogrodowe itd jest ciagle jeszcze w mieszkaniu. Jest tak dlatego, ze komisja ds. budowlanych nalozyla takie restrykcje na nasz projekt przebudowy, ze sa one dla nas nie do przyjecia. Musielismy wiec caly glowny remont zastopowac i zaczac biurokratyczna wojne, ktora nie wiadomo kiedy sie skonczy. Przenoszenie sie tutaj w sytuacji kiedy wiadomo, ze zrywane beda sufity, zmieniane otwory okienne, wymienianie czesciowo podlogi, zamurowywane jedne drzwi i wybijane drugie nie ma najmniejszego sensu. Spimy na materacach, te pare niezbednych ciuchow trzymamy w „szafach z odzysku po sprzedawcy”, salon umeblowalismy moimi 20-letnimi sofami, ktore byly zmagazynowane czekajac na zmiane tapicerki gdyby mialy sie przydac nad morzem, telewizor dostalismy od kumpeli co go chciala wyrzucic, jedyny sensowny mebel w calej tej menazerii to biurko Piranhii :). No i kuchnia plus lazienki, bo zostaly juz odnowione. Z tym, ze kuchna nie ma lodowki :). Lodowka znajduje sie w przedpokoju pod schodami, tez z odsysku po sprzedawcy tudziez gruntownej dezynfekcji, dezynsekcji i deratyzacji. Nowa ma stac tam, gdzie bedzie zmieniana elektryka, wiec na razie moj wymarzony dwudrzwiowy lodowkowy kombajn stoi zmagazynowana u kumpla. Z drugiej strony niemoznosc sprzedania mieszkania wali nam po kieszeni, bo mamy dwa kredyty i dwa „Nebenkosten” do zaplacenia, wiec musze charowac jak kon na ugorze, zeby sie finansowo nie wylozyc, rownoczesnie piszac podania, odwolania, grzebiac w przepisac itp itd. Jak dolozyc do tego Piranhie nie do zniesienia plus niepewnosc mojego najwiekszego klienta to czasem naprawde mam wrazenie, ze jedynym sensownym wyjsciem z sytuacji jest skok z 10 pietra bez spadochronu :). Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 25.05.14, 20:03 Mialam dzisiaj sliczna niedziele, zaluje ze zdjecia potrafie tylko na fejsie wklejac:(( Pojechalysmy w czworke na wycieczke w pobliskie gorki elem zdobycia gorki 520m:) Po drodze zjadlysmy sniadanko przy zrodelku, pieknie bylo. Potem przysiadl sie na moment pan w wieku srednim ktory okazal sie na yle mily, ze poczestowalam go Michalkiem mowiac, ze to pralinka. On zjadl i powiedzial ze to nie pralinka, tylko poezja. Fajny byl. Na gorce wypilysmy kawe i zjadlysmy ciacha. Schodzilysmy z drugiej strony, do innej miejscowosci a nastepnie wracalysmy przez winnice do naszej miejscowosci i do auta. Pogoda boska. Winogron naturalnie jeszcze nie ma, ale wzdluz winnic jest aleja przy ktorej staly dziesiatki drzew czeresniowym, z dojrzalymi owocami i obzarlysmy sie jak baki (bonki). Kawalek dalej przy laweczka i stole widzimy ze jakis wlasciciel winnicy (i piwnicy) ustawia kieliszki, wino itd. Powiedzial ze niestety nie moze nam wina sprzedac, bo zaraz przyjedzie na rowerach 70 ludzi, ktorzy to przyjecie u niego zamowili. Ale jak zobaczyl nasz miny, to jednak nie tylko dal nam wspaniale, schlodzone wino ze swojej winnicy, ale nawet nie chcial forsy, tak ze dalysmy spory napiwek jego wnukowi, ktory pomagal. Nie uwierzycie jak smakuje takie winko z widokiem na winnice i piekna miescine u stop tychze. No i w koncu doszlysmy do auta nie badec pewne czy jeszcze stoi tam gdzie zaparkowalam, bo wjechalam w teren zakazany, aby stanac w cieniu. Zostalam jednak przez los ukarana: slonce sie przesunelo i auto bylo nagrzane jak piekarnik. A mimo tego bylo wspaniale. Jak to dobrze mieszkac w tak cudownej okolicy!!!! I miec takie fajne kolezanki, oczywiscie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 25.05.14, 23:29 Ewuniu, zdjęcia na FB wśród czereśniowych drzew widziałam i zazdraszczam jak nie wiem co bo czereśnie to mój owoc z najulubieńszych ulubiony a u mnie jeszcze w ramach nowalijki - nie tylko kosztuje słono, ale przedewszystkim walory smakowe bylejakie posiada. Podziwiam zdjęcia Xurkowego tarasu przed hawirą, i z współczuwam zarówno biurokratycznych pierepałek, jak i harowania jak wół. Może czas aby inwestycja w rodzinę zaowocowała w końcu jakąś dywidendą, dziecko można sprzedać na organy a męża do burdelu? No bo wynajmowania ich obu do reklam, jak onegdaj Zamachowscy wszystkie swoje dziecięcia, no to Ci nie proponuję nawet, bo to by było niehumanitarne. Tak czy owak, trzymam kciuki za jakieś pomyślne wydarzenie coby Ci umożliwiło spędzania czasu bardziej lubieżnie. Dzisiaj się okazało, że obrzydliwy krótkonogi bury kot z ogromną głową co się nam nachalnie usiłował tutaj zaląc, jest to kotka i się rozmnożyła co gorsza, na szczęście na ogródku obok i w postaci jedynie jednego kociaka. Zwierzęta jak widać są niezwykle podstępne i zdradzieckie. Ponadto kolejny w stolicy bardzo ciepły dzień majowy. Wczoraj wracając autobusem z masażu dokonałam spostrzeżenia, iż ludność wygrużona znienacka z zimowych jeszcze odzieżowych enturaży się prezentuje wyjątkowo nieapetycznie - cała blada, opryszczona i odziana w jakieś dziwne ciuchy pt. sztyblety czarne do dziwnych gaci moro do pół łydki plus koszulka bokserka do tego na facecie, spodnie trzy czwarte wełniane, plastykowe klapki i jakaś rozciągnięta bieliźniana koszulka na babie. Na szczęście z upływem lata ludność ma tendencję dość szybko się ogarnąć i zaczyna już po jakichś kilku tygodniach być wyzłocona skórzaście lekką opalenizną, obkupić się w jakieś sensowne odzieże, obuć i ogólnie ogarnąć. Czego nie można powiedzieć o kibicach Legii, w których towarzystwie z kolei mi się zdarzyło podróżować autobusem dzisiaj, oni są chyba ideologicznie nieogarnięci wrzeszcząc chóralnie i głośno jakieś kompletne absurdy. Są za to odzieżowo spójni, chociaż w jakiś zaskakujący sposób, mianowicie się jakoś podłączyli emocjonalnie pod etos powstańczy, i notorycznie uprawiają koszulki w ten deseń, jaki zawiły mentalny proces doprowadził do tego i co by na to powstańcy warszawscy powiedzieli, to ja wolę nie wiedzieć, tuszę sądzić iżby uznali to za gorszą klęskę niż im zadali wespół wzespół Niemcy z Czerwoną Armią. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek KJAP :-) 26.05.14, 08:15 Za oknem pochmurno, ma być 24C. Dzień dziś tradycyjnie "od rana do nocy". Nic to, dam radę. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek KJAP :-) 26.05.14, 08:45 KJAP indeed! Zara lecę i będę gonić w piętkę caly dzień. A jutro rankiem do Warszawy :-) Stokroci zazdroszczę masażu, bo mi po paru dniach zaledwie na memłonie też by sie przydał bardzo. Też zauważyłam wysyp kalesonów z trokami traktowanych jako spodnie wyjsciowe "na miasto" z klapkami (ze skarpeta lub bez) i podkoszulkiem opietym na piwnym burzuszku. O dziwo, młodsi, zgrabni, szczupli jakoś nie maja tendencji do wychodzenia z domu w kalesonach :-) Xur, masz pieknie, no! A juz ta balia to natchnęła mnie nostalgiczno-wspomnieniowe, bo ja takie balie pamietam z lat dziecięcych. Nie wiedzialam, ze takowe jeszcze istnieja a juz w roli donicy prezentuja sie pysznie. Powtarzam sie, ale naprawde współczuje kociokwiku biurokratycznego. Acha. torty udały się znakomicie :-) Na pocieszenie Rose, ja budze sie o 4 rano! Otóż w Madrycie wstaje słońce później, w domu mam dobre zasłony, zatem nawykłam do ciemności do spania. A tu świt wstaje w nocy, zasłony są demode wiec o czwartej juz mam otwarte oczy. I wciąż jestem niewyspana. Szczęśliwie pogoda zrobila się miła. No to lecę, miłego dnia! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek KJAP :-) 26.05.14, 14:58 In plus. Odnowiona kuchnia jest boska! Listonosz przyniósł wspaniałe buty! Jest ciepło, pięknie, cicho, jest maj ! Mam fantastyczny kryminał i mogę sobie go czytać na tarasie, co też zaraz uczynię. In minus. Jakiś debil zrzucił z balkonu starą skórę od słoniny, zanim zdołałam zauważyć, wczoraj po ciemku zeżarł to mój pies, w nocy chorował a rano się zwomitował. Chętnie bym tę zwomitowaną starą skórę wepchała wprost w gardło darczyńcy, no bo na litość boską.... Co skłania człowieka do rzucania bliźniemu do ogródka - padliny??? Ad forum. Właśnie Blues zwrócił uwagę na Morsy pracowy ciężki los, ja sobie zdałam sprawę, że to od wielu lat tak trwa, bo Morsa o tym pisze od kiedy ja pamiętam, i chyba właściwie głównie o tym. A my, forum - nic. Ani wsparcia, ani porady, jedynie Blues się jakąś przyzwoitością wykazał. Morso, czy od foruma byś chciała, bo ja wiem, jakiejś porady, wsparcia w rozstaniu z męczącą i wycieńczającą pracą, czy może generalnie lubisz tę pracę tylko chcesz tutaj się na forum "powypróżniać" (cycat, tandemy do Luizy ;) I co forum sądzi o tym? Morsa ma ochotę na jakąś interakcję z nami w tej sprawie czy tylko sobie tak tutaj womituje, co przecież można, jest dozwolone, przecież nikt nie powiedział, że musimy tutaj wyłącznie o ogrodach, kwiatach, interesujących perypetiach, podróżach, żarciu i tego typu rzeczach pisać. Każdy ma prawo sobie na forum powomitować małymi świństwami życia (a to cycat także, couresy of CJ ;) Od czasu do czasu oczywiście, bo lubimy mieć pewien balans w informacjach. Apropos masaży, to Bluesie, gorąco polecam korzystanie z tego typu usług w PL, gdyż masażyści, terapeuci i inni praktycy tutaj są zacni a ceny przystępne. Moja terapeutka Mau-ri ma na przykład licencję po którą trzeba jechać aż do Nowej Zelandii, a sesja 2 godzinna (pół godziny wstępnego wywiadu plus 1,5 masażu) to chyba 150 złotych. Odpowiedz Link
iwannabesedated wyrocznia na poniedziałek :D 26.05.14, 15:08 Krystyna umiera w Klanie! Co teraz będzie?? Koniec świata. Wakacje z kochanką męża. Zgodzić się? Tak. Może jest niezła w łóżku. Rutyna i znużenie w związku. Jak sobie radzić? Alkohol. Dupa na boku. Następne dziecko. Odpowiedz Link
jutka1 Re: wyrocznia na poniedziałek :D 26.05.14, 15:25 :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek KJAP :-) 26.05.14, 15:26 Do Morsy nadalam juz kiedys pytanie, ktore pozostalo bez odpowiedzi: czy Ty Morso dobrowolnie te nocki zapierniczasz, czy nie wolalabys np.za dnia pracowac? Przeciez STALA praca w nocy jest wbrew ludzkiej naturze!! A swoja droga u nas w sluzbie zdrowia ta sama sytuacja. Zamykaja oddzialy w klinice bo sa za drogie i wtedy zwalniaja caly personel pokladowy. A chorych jest ile bylo, sa upychani w innych oddzialach, gdzie tamtejszy personel ma podwojna prace: ale to nikogo nie obchodzi... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek KJAP :-) 26.05.14, 15:28 Ludzie nie myślą. Może to ci sami, którzy Ci kanapę zrzucili kiedyś? Debile. A co do Morsy, to masz rację, Jesteśmy świnie. Podpisuję się pod wszystkim, co w tym temacie napisałaś. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek KJAP :-) 26.05.14, 16:00 No prawda??? Straszne świnie, znieczulica, obojętność, tak jak Ewa pisze, nikogo nie obchodzi to nic. Odpowiedz Link
ewa553 smieszny dzien 26.05.14, 17:16 w nocy obudzilam sie i stwierdzilam, ze nie spie sama: ze mna moj stary przyjaciel, nie widziany od wielu lat, Morbus Meniere:)) Troche mialam przez kilka godzin problem z poruszaniem sie po mieszkaniu, bo to silne zawroty glowy. teraz jestem tu upupiona, bo nawet przed drzwi wyjsc nie moge. Wiec siedze przed compem i truje gdzie sie da. Glowe mam jak wielki, ciezki balon. Nie boli, ale czuje sie smiesznie. Dobrze ze jestem osobom doswiadczonom i wiem, ze do jutra przejdzie. A smieszne bylo przed chwila: zachcialo mi sie cos slodkiego, cos dobrego, ale ani Michalki ani Malaga mnie nie skusily, natomiast zrobilam sobie chleb z dzemikiem wlasnej roboty. No bo wisnie w ogrodzie tuz-tuz beda dojrzale do rwania, a ja mam jeszcze dzemiki z 2012. I to jest wlasnie smieszne: w roku 2012 nabylam aparacik do drelowania wisni. Zachwycone z Edda wzielysmy sie do drelowania od razu w ogrodzie i ne zauwazylysmy w naszym enuzjazmie, ze aparacik byl tani, bo jest do doopy. Otoz drelowal tylko czesc pestek, nieliczne, ale jednak, wpadaly z owocem do miski. No wiec kazda z nas ma kilka sloikow, ktore spozywa sie z najwieksza uwaga. Teraz nakladalam dzem lyzeczka i wylowilam kilka pestek. Poniewaz nakladam jednak kilka centymetrow wysokosci dzemik, to kilka wyczulam w ustach. A najfajniej bylo, bo chleb mam dobrze wyrosniety, czyli z dziurami i przez dziury w chlebie wypadly mi tez dwie pestki:)) Musze w tym roku juz po wydrelowaniu przetrzec wisnie przez sito. Ale niezaleznie od pestek: dzemik jest przepyszny, taki bardziej kwasny jak slodki. Super!! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: smieszny dzien 26.05.14, 20:55 .... Ewa.... no nie... a to mi zaimponiłaś ! No takie schorzenie wysublimowane sobie zafundowałaś, że aż z googla musiałam skorzystać. Ponadto chciałam zauważyć, że z niejasnych powodów świńska zepsuta skóra zwomitowana moim psem zdominowała wątek definitywny. Bardzo proszę z tą skórą się tutaj przenieść, oraz zachęcam do zaktywizowania się ws. dylematu Morsy. Bo na razie tylko żeśmy skonstatowali gremialne dupy-danie w tej sprawie, więc czas pomóc bliźniemu w opresji. Proszę tutaj sygnalizować odgłosy wsparcia, porady jakieś uskuteczniać, empatyzować, łączyć się w bólu, ustawiać do pionu, co komu w duszy gra, bo współforumowicz w potrzebie. Bardzo proszę się uruchomić i nie utrudniać. Odpowiedz Link
ewa553 Re: smieszny dzien 26.05.14, 21:09 ja bym sie chetnie wiecej od Morsy dowiedziala. Bo tyle sie slyszy z wszystkich stron na temat wspanialosci socjalno-zdrowotnych jej kraju, a tu Dziewczyna nam sie wykancza. Ostatnio we wlasnie przeczytanym "Sluchu absolutnym" A.Szczeklika, znowu o tym byla mowa. No wiec jak to jest, Morso??? Odpowiedz Link
roseanne Re: smieszny dzien 26.05.14, 22:11 wspolczuje przeserdecznie i wkurza mnie niepomiernie, ze pracownikow traktuje sie jak roboty gotowe zawsze i wszedzie, bez czasu na wlasne plany, zdrowie, odpowiedni wypoczynek... obskubywalam spolecznikowski ogrodrk - z 60 osob podpisujacych petycje na sprzatanie wiosenne pojawila sie dziesiatka teraz wrocilam z wojazy i dowiaduje sie, ze opiekuje sie caloscia cztery osoby... reszta, skoro posadzila to juz ich nie dotyczy... Odpowiedz Link
jutka1 Re: smieszny dzien 26.05.14, 23:20 Też musiałam z googla skorzystać. :-) Melduję, że ledwo żyję. A jeszcze dzisiaj mnie poinformowano, że na 9 rano (!!!) mam się stawic w mieście na jakims posiedzeniu, KJAP!!! :-( Potem biegiem do skarbówki, potem biegiem do kwiaciarni po kwiaty dla mamy, potem biegiem do mamy... QRV, wykończę się, muszę wstać o szóstej! :-((( Ech... A meteo zapowiada wielkie opady i podtopienia na Dolnym Śląsku, i już się stresuję, pomna zeszłorocznego zalania domu. A poza tym jest OK. :-) Czego i Wam życzę (c) m.k. :-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Melduje z Dnia Matki 26.05.14, 20:36 Rozpiescilam Mame bukietem roz, smakowitym lanczykiem w Zielonej Werandzie oraz filmem z Woody Allenem, po ktorym zakupilam pelny komplet dziel niejakiej Camilli Lackberg. No a jutro wyjezdzam i czuje sie rozdarta, z jednej strony kompletna swinia ze Mame zostawiam znowu sama a z drugiej ciesze sie ze wracam do domu. Aha, bedac u syna mialam SEN ktory mnie wybil z rownowagi na trzy dni, jak znajde czas (np w jutrzejszym pociagu do Warszawy), to go streszcze, bom ciekawa jego interpretacji. Czulam sie zmemlana i wykonczona beznadziejnoscia tego koszmaru, co zdarza mi sie pewnie raz na kilka lat! Ide sie spakowac, bo niczego nawet nie posortowalam. Pakowanie zapewne potrwa do polnocy. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutencjo 26.05.14, 22:56 Odpisałam. A propos, ja z tamtej skrzynki w zasadzie nie korzystam, jakby co to pisz na FB. :-) Odpowiedz Link
blues28 Deszczowy wtorek 27.05.14, 07:14 Obudziłam sie jak zwykle o czwartej rano. No fajnie, słowiki spiewaja, ale to nie jest pora!! W zwiazku z czym jestem gruntownie niewyspana i rozmemłana. A tu trzeba zbierac sie na pociag. Róznice klimatyczne W-wa - Wybrzeże dośc drastyczne, trza wlec warianty na upały, chlody, deszcze. No dobra, nie bede jpjczec! Ide sie pakować i mówie do zobaczenia dzisiaj na zbiórce harcerskiej, a nieobecnym - milego dnia! Tematy na forumowym tapecie frapujące, ale odniosę sie inną razą, bo teraz czasu i pary brak. Baj! Odpowiedz Link
xurek Re: Deszczowy wtorek 27.05.14, 16:58 Pogoda dzisiaj marudna i oziebla troche pada, troche sie chmurzy i jest zdecydowanie chlodniej niz wczoraj. W weekend przezylismy pierwsze naprawde cieple dni w wiejskiej chalupie i zauwazyli, ze budowano wtedy chyba bardziej „ochronnie“: Dom ma dach bardzo wysuniety do przodu, nad stodola spokojnie z 2 metry. Na pietrze, chociaz pokoje sa od poludniowej strony, nie dochodzi do nich bezposrednie poludniowe slonce, bo dach je zacienia. W ten sposob dom nagrzewa sie znacznie mniej i da sie przyjemnie spac. Na prowizorycznym trasie zas jest sucho nawet w czasie ulewy, musialoby chyba okrutnie zacinac, by ow taras zmoczyc. Do ok 11-tej, do kiedy to slonce nie stoi w zenicie, jest on bezpozdrenio nasloneczniony, potem ta bardziej wysunieta jego czesc robi cien rowniez na parterze. Jest to bardzo przyjemne, bo cien ten jest jakis taki inny niz ten ktory robi markisa znajdujaca sie pol metra nad glowa. Jakis taki bardziej z blizony do cienia drzew. Eh, jak juz nam sie kiedys uda to wszytko tutaj zrealizowac to bedzie naprawde sielankowo i przytulnie. Dzisiaj przyjechala mama na dwa tygodnie i zaproponowala nam wyprowadzke na stare smieci do konca tygodnia, w celu odpoczenia od Piranhii (ktora to ma rowniez odpoczac od nas :)). Cieszymy sie wszyscy bardzo, bo mamy sie totalnie dosyc. Dzisiaj wspolna kolacja a od jutra do niedzieli bye bye child :). Juz widze oczami duszy te romantyczne wieczory :). Ah no i zycze forumowiczom spotkaniowym superfrajdy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Deszczowy wtorek 27.05.14, 17:10 Tak, oni tam wychylaja powitalne kielichy, a ja siedze sama przy kawie:( selawi:) Twoj opis Xurku faktycznie traca sielanka. Mam nadzieje, ze uda Wam sie pokonac biurokratyczne przeszkody. A Wasze solidne siedlisko chroni Was teraz przed upalami, a wiec i w zimie mroz nie przejdzie przez mury. Zycze milego miodowego tygodnia! Twoja Mama jest wspaniala, prawda? Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 27.05.14, 10:45 dzieki Jutka za odp. Pamietam wielka powodziowa tragedie u Ciebie rok temu, ale zapomnialam co bylo powodem: czy masz jakas wzbierajaca rzeczke w poblizu czy tez to woda gruntowa tak bardzo sie podnosi po ulewie? Jednym slowem nie wiem czy w jakikolwiek sposob mozesz zapobiec katastrofie? No, w kazdym razie jedno jest juz lepsze jak bylo: jestes na miejscu i mozesz natychmiast reagowac! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 27.05.14, 12:18 Na końcu ogrodu, za lipą, jest mały strumyczek. Rok temu wezbrał, wdarł się do ogrodu i przelał do domu. Nikt wcześniej nie zauważył, że różnica poziomów między ogrodem a dołem drzwi wejściowych jest 8-10 cm, i to był powód. Teraz mam wymurowany 20 cm stopień za drzwiami, więc ot tak mi się nie wleje tą drogą. Tez po zalaniu usprawniłam system drenażu wokół domu, włącznie z podziemną rurą biegnącą od rynny skosem w dół aż do rowu przed domem. Nic więcej zrobić nie mogę. Ale na razie od rana nie pada, więc jest OK. W nocy natomiast była burza z piekła rodem - całe szczęście, że nie boję się burz z piorunami. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Środa, deszcz... 28.05.14, 10:05 Siąpi i mży. Podobno później mają być burze i ulewy. :-/ Sprawdzam regularnie "stan wód" w rowie przed domem, kciuki trzymam i odpukuję w niemalowane. Biorąc pod uwagę pogodę, i zmęczenie po ostatnich 2 dniach, dzisiaj odpoczywam w domu. Coś tam popiorę i posprzątam, zrobię curry z kalafiora, poczytam, posłucham muzyki. Luzik i domosfera. ;-) Jedyne, że przejdę się do sklepiku po Politykę i mleko do kawy, nic więcej. Xurku, mama genialnie Wam zaproponowała. Bawcie się cudnie bez Piranhii i bez stresów z nim związanych. :-) Wszystkim miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, deszcz... 28.05.14, 11:33 narazie nie pada, ale widze wysoce podejrzane chmury... Potrzebne mi sa 2 suche dni, zeby skosic znowu trawe. Na piatek zapowiedzial sie znajomy ktory chce zreperowac moja benzynowa kosiarke: jest rysa w baku i musze uwazac napelniajac benzyna, bo jak jest troche pelniej, to benzyna sika na trawe. On twierdzi ze wie jak to naprawic. Fajnie, nie mam ochoty na nowa kosiarke. Dzien i noc (doslownie) mysle o mojej siostrze. Nie rwe wlosow z rozpaczy, ale stale o niej mysle, o ostatnich miesiacach, o jej zyciu. A jest o czym myslec. Jest smutek, ale nie rozpacz. Ogromna pomoca jest w tym fakt, jak radosnie przeszla przez swoja chorobe, tak jak juz mowilam: ksiadz napisal w blogu, ze "Basia rozkwita przed smiercia". Podziwiam ich wszystkich w Hospicjum za ich prace i stosunek do umierajacych. Ale rownoczesnie daje im to sile i trzezwe spojrzenie na smierc, umieranie. Czesto dawniej rozmawialysmy o jej kolejnych pacjentach i mysle ze i mnie to zmienia spojrzenie na odchodzenie. A wczoraj moja psipsiola byla w Domu Opieki gdzie odwiedza jako wolontariuszka pewna staruszke. I opowiadala mi, ze na spacerze po ogrodzie przydomowym spotkala niezle wygladajaca staruszke, biegnaca na obcasikach i wogole pieknie wygladajaca. Pani ta ma 99 lat i opowiadala ze jeszcze majac 70 lat jezdzila na rolkach. Niezle, co? Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, deszcz... 28.05.14, 14:16 Wrocilam z Wloch. Kurka wodna! Cala zime w domu ani raz nie kichnelam, ani raz nie zakaslalam, dopiero na urlopie musialo mnie dopasc przeziebienie? Dopiero pod blekitnym niebem i goracym sloncem , w okolicach gdzie ludzie , jesli sie na sloncu nie wygrzewaja, to sobie , zadowoleni z zycia spaceruja, ja musialam walczyc z cieknacym nosem, z krwawiacym nosem, z dzikimi atakami kichania i z lzawiacymi oczami? Akurat w kraju gdzie jedno danie lepsze do drugiego, musialo mi apetyt odjac? Ale poza tym, wszystko sie udalo, choc nigdy wczesniej nie cieszylam sie tak bardzo na powrot do domu i do wlasnego lozka. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, deszcz... 28.05.14, 14:26 a to mi przykro, ze Cie wlasnie tam dopadlo. musisz urlop powtorzyc - nie widze inaczej (cyt) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 28.05.14, 15:38 pamietacie stary dowcip o Australijczyku ktory zwiariowal, bo nie mogl sie pozbyc starego bumerangu? Tak ja sie czuje... Dostaje mailem zawiadomienie o kazdym ruchu na fejsie. Weszlam tam na ustawienia i probowalam to zlikwidowac, ale za cholere sie nie daje. czy potrzebne jest podanie do dyrekcji, czy co???? Mial ktos taki problem? Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 28.05.14, 15:51 forum jst po prostu fantastyczne! Ledwo tu napisalam, to postanowilam jeszcze raz sprobowac. I...bingo! Udalo sie:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 28.05.14, 15:52 A ja właśnie miałam Ci napisać instrukcję :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 28.05.14, 15:58 widzisz, a tu sie okazalo ze na forum wystarczy wysylac odpowiednie fluidy:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 28.05.14, 22:08 Zipiąc tutaj w oczekiwaniu na dalszą część "mięsnego dania", myśl chciałam tutaj pociągnąć pewną - zapoczątkowaną przez Ewę. Mianowicie o boskiej funkcji forum, takiej, że jedynie fluidy wystarczy wysłać, nawet pisać nie trzeba, a już się pomoc z forum uzyskuje. Myślę, że lata całe naszego tutaj bywania, dzielenia się głównie bardzo fajnymi rzeczami, wspierania, chuchania, dmuchania i pielęgnowania zaowocowały taką banią forumowych dobrych fluidów, że wystarczy tylko intencję lub modłę zanieść, a się już cała struga dobrości do osoby wnoszącej intencję lub modłę - kieruje. Proponuję tutaj tę boską funkcję forum pielęgnować, hodować i pomnażać, tak aby obfitość dobrostanu forowych fluidów się tutaj bezustannie rozrastała, coś jak dobrofluidalny depozyt w banku boskim :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 258 :-))) 29.05.14, 09:21 i ja sie oczywiscie pod Dorotka podpisuje. To Forum jest dla mnie nieslychanie wazne, wazne jest ze moge tu naprawde o wszystkim opowiedziec - wyzalic sie czy tez podzielic radoscia. Dobrze mi tu. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 08:59 Z nieba ciągle się ulewa. Jutro też ma padać. Błeeee. A trawa rośnie... Dopiero we wtorek albo w środę można będzie kosić. Nie zazdroszczę panu od ogrodu, bo się napracuje podwójnie. Jestem dzisiaj na wsi, kończę sprzątanie i porządkuję papiery. Jutro jadę na 2 dni do Wrocławia, więc będę się też szykować. Jednym słowem, nic takiego się nie dzieje. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 09:23 u kogo pada, u tego pada:) U nas dzis Swieto. Idziemy z naszym przewodnikiem na wiekszy spacer: chory na pluca, nie moze chwilowo chodzic na nasze duze wycieczki. A wiec spacer w lasach i nad jeziorem, a nastepnie do fajnej gospody nad tymze jeziorem na pstragi. mniammniam! Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 09:26 Tu tez ciagle pada i jest dosyc chlodno. Dobrze spalam, wreszcie znowu w moim lozku. Powoli wracam do siebie, odzyskuje zdolnosc oddychania przez nos , ale jeszcze jestem zachrypnieta. Poza tym cierpie na brak ochoty do jakiejkolwiek roboty. Milego dnia! Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 12:25 No to ja dolaczam sie do akcji wspierania, chuchania, dmuchania i pielegnowania wspolczuje Marii z powodu urlopowego chorobska, Ewie z powodu koniecznosci porania sie z niesubordynacja fejsbuka, Jutce z racji deszczu, Luizie z racji meczacego lotu, Morsie z racji wykanczajacej pracy, C-J-towi, Brazowi, Fedowi, Blusowi i Kielbiowi z racji smutku ze wspaniale forumowe spotkanie dobieglo konca tudziez pewnie niemilego kaca, Stokrotce z racji zepsutej sloniny spadajacej z nieba miast manny no i przede wszystkim sobie samej z racji mnie wiadomdych, wiec niekoniecznych do opisania. Uffff, dobrze ze tu nie pisze na ten przyklad 100 osob bo by mnie to wspiechudmupie....anie zajelo cale dopoludnie :) A tera dodam, ze pogoda u nas ci przednia, dzwony koscielne brzmia dzwiecznie, roboty mam jeszcze na jakies 3 godziny a potem spedze reszte dnia z panem mezem i (o chwala Ci Boze i moze tez forumie?) bez pana syna glownie na obijaniu, obzeraniu i nicnierobieniu w naszym starym ogrodzie, ktory na to miano w pelni zasluguje, czego dowody w postaci zdjeci chcialam przytoczyc, ale nagle na forumie zniknela opcja wklejania fotek badz linkow, wiec nic z tego nie bedzie :) Forumowi zycze wspanialego dnia pelnego szczesliwosci i blogosci niezmiernej oraz spelnienia wszystkich zyczen, ktorych to spelnienie zaplanowane bylo na dzis i na wszelki wypadek rowniez na jutro, bo nie wiem, czy siem jutro ze swiezymi zyczeniami wyrobie. PS: Pardonnez-moi, ale tak sobie myslem, ze stado bez czarnej (czarno – humorzastej?) owcy nie byloby prawdziwym stadem ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 12:37 Oj tam, oj tam. Zaraz "czarna owca". :-))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 13:58 Jaki mily post Xurka, doslownie jak w tej koledzie Skaldow gdzie "Niebo ziemu, niebu ziemia, wszyscy wszystkim sla zyczenia" :-) P.S. Czarne owce sa konieczne , wiecej powiem, sa niezbedne! I dobrze jest jezeli w jednym stadzie owce skore zmieniaja tak, zeby nie zawsze byla ta sama czarna owca, czyli zeby kolor owcy zalezal od aktualnego naswietlenia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 14:08 O, i to jest dobry wkład do eseju Xurka, adresowanego do Minnie, o nickach na forach etcetera (zam.). :-)))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 14:26 Jutka, uwazasz ze zamiast zmienic nick na "Zapluty Karzel Reakcji" powinnam zmienic na "Czarna Owca" ? :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 14:37 Na razie "Czarną Owcę" zarezerwowała sobie Xurek. Spróbuj jutro. ;-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, ciągle pada :-/ 29.05.14, 14:56 No to dobrze ze "Czarna Owca" to tytul przechodni:-) W kazdym razie, Czarna Owca, jako przedstawiciel(ka) mniejszosci owiec objeta jest ochrona i wszelka jej dyskryminacja jest zakazana :-) Odpowiedz Link
xurek wlkejanie zdjec i linkow? 29.05.14, 12:27 czy to tylko mnie zginela ta opcja wlejania linkow i zdjec czy ogonie na forumie? I czy jakis szanowny forumowicz wie moze, jak funkcje owa z powrotem odzyskac? Odpowiedz Link
jutka1 Re: wlkejanie zdjec i linkow? 29.05.14, 12:36 Rzeczywiście, wszystko to (włącznie z podkreślaniem, boldem, kursywą) zniknęło. Możesz zrobić upload do tinypic i skopiować link na forum. Ja tak zawsze wklejam zdjęcia. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: wlkejanie zdjec i linkow? 29.05.14, 16:55 No dobrze, skoro sobie tutaj już ponakadzaliśmy, to może by się tak ponapierdalać deczko, dla dodania wigoru i puszystości ogonom? HAHAHA... Dobra, tutaj pogodowo dzień parszywy, ale mam niezły kryminał - dla odmiany polski. Trochę za dużo reporterskiej "bieżączki", kolokwializmów, wulgaryzmów, oraz warstwa tak zwanego tła psychologiczno społecznego - zdecydowanie za gruba. Ale ciekawie poprowadzona intryga a la Larsson. Zjadliwe. Szczególnie z podnóżkiem grzewczo międliwym w postaci psa. Plus trwały błogostan kuchenny :) Chwilami się zawieszam, kontemplując.... In minus zaś, zostałam zaatakowana przez kumpelę kolejnym bąblem pierdolenia takim, że prawe ją wywaliłam z fesja. Słuchajta, to co w wydaniu nastoletniej panienki lub nawet 20 letniej młódki jest może urocze jak mydlane bańki, to w wydaniu 40 letniej raszpli jest niestety nałogową hodowlą kolejnego czyraka dupnego, który zaraz pęknie obdżyzdując wszystko i wszystkich śmierdzącą zawartością. Nosz kurwa mać, na litość boską. Żesz! HAAAAA :D Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 30.05.14, 07:58 Zanim zabiorą elektryczność, zapodam tylko TGIF i spadam. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-))) 30.05.14, 09:23 no, tak lubie podchodzic srannym brzaskiem do compa: byliscie wczoraj ponad miare aktywni, wiec mam co czytac przy porannej kawie. A ja wczoraj mialam pyszny dzien: wybralismy sie w trojke z naszym najukochanszym kolega Theo na wedrowke. The choruje w ostatnich miesiacach na bardzo powazna chorobe pluc i nie moze chodzic na normalne wedrowki, gdzie byl naszym przewodnikiem. Wiec poszlysmy wczoraj z Edda i Theo na wycieczke po bardziej plaskim terenie, gdzie byly tylko dwa podejscia, ktore jakos stapajac krok za kroczkiem - pokonal. Ale jakie mielismy widoki! Szlismy przez lasy, laki i pola. Po raz pierwszy od mlodosci na polskich polach poczulam cudowny zapach mlodziutloego zboza. Boski zapach. Zboze juz conajmniej na metr wysokosci. Nie chcialo sie po prostu wracac. Ale auto mielismy postawione przy starym mlynie, gdzie nastepnie udalismy sie na wyzerke. Celem naszym byly slynne tam pstragi. Na tym terenie jest sporo jeziorek, pstragi z rodzimej chodowli. Az zrobilam zdjecie, ktore naturalnie umieszcze zaraz na fejsie, gdzie i tak pol naszego foruma siedzi:) Tak pysznego pstraga nie jadlam od lat. Postanowilam miejsce to wlaczyc do miejsc odwiedzanych przez moich gosci i doczekac sie nie moge kiedy wreszcie znowu ktos sie u mnie zjawi. Ktos tutaj moze chetny? Do tego - poniewaz ryby lubia plywac - pilam pysznie schlodzonego rieslinga z tamtych stron. Troche naduzylam, chyba sie rozpilam ostatnio.... Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 30.05.14, 10:01 Przestalo padac, niesmialo wychodzi slonce. Przeziebienie mija zgodnie z planem (3 dni przychodzi, 3 dni zostaje i 3 dni odchodzi), ale rano mam glos jak po przepiciu :-) Milego dnia! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-))) 30.05.14, 13:09 Prund zabierają??? Co gdzie i za co??? Bardzo fajna wycieczka, Ewa, aż mi się zatęskniło za wiejskimi okolicznościami przyrody.... I tymi pstrągami oczywiście.... Nie wiem jak Was, ale mnie wczesnym latem zwykle gna, pcha i rozpiera. Tęskni mi się zarówno za zwiedzaniem jakichś południowych miast, jak i tarzaniem po plażach, ale też za sielskimi wsiowymi polskimi krajobrazami, a na dokładkę za pfff.... bo ja wiem, dzieciństwem? wakacjami przeszłymi, a może też tymi co miały być, ale ich nie było. Nie wiem czy zauważyliście, a może macie inaczej, ale bardziej mnie jakoś wewnętrznie memła to co miało być fajnego ale się jednak nie zrealizowało, niż nostalgia za tym co było i minęło. No bo to drugie, to jednak mam przeżyte, zrealizowane, zaliczone, no a tamto w jakimś nebulastym być-może na zawsze ugrzęźnięte.... Idę tym czasem na snulum, zreferować dzisiejszo-nocny sen. Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-))) 30.05.14, 18:40 j tez mam jakies dziwne mysli i niepokoj wewnetrzny. Z jednej strony czuje sie cudownie u siebie, w domu i w ogrodzie, z moimi kotami i z przyjaciolmi, a rownoczesnie niesie mnie po prostu, zeby cokolwiek zmienic. Ach, zebym tak potrafila jak moja Mama, ktora albo sie duzo przeprowadzala, albo przynajmniej melble przestawiala z pokoju do pokoju:)) Mielismy 4-pokojowe mieszkanie i tzw. pokoj dzieciny jezdzil po trzech roznych pokojach.. Pomyslow to moja Mama miala na kilka domow. A to mi przypomina, ze dzisiaj moje dwie siostrzenice potwierdzily swoj przylot na sierpien. Narazie klocimy sie o dlugosc ich pobytu, ale jak juz beda, to moze beda mialy pomysl na przestawienie mieszkania? W koncu tez mam 4 pokoje, jak Mama:)) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 30.05.14, 18:53 A propos spelnionych lub niespelnionych marzen- moze czasem lepiej jest ciagle marzyc niz spelnic sobie marzenie zycia po ktorym nastepuje powrot do szarej rzeczywistosci, czyli stan, jaki ja nazywam upadkiem z wysokiego konia? Odpowiedz Link
felinecaline Re: TGIF :-))) 30.05.14, 18:53 Wiesz, Ewo, do niedawna jeszcze zmienialam mnostwo rzeczy w moim mieszkaniu z regularnoscia por roku, do tej pory to robie, w mniejszym zakresie, ze wzgledu na malo tolerancyjna postawe malzona, ktory chorobliwie (doslownie) gromadzi i zagraca kazdy mozliwy kat z wyjatkiem salonu, ktorego bronie jak istna lwica i mojej sypialni. Marzy mi sie solidna selekcja i pozbycie sie wszelkiego badziewia i calkowite przemeblowanie (aczkolwiek z uzyciem tych samych mebli w innym ukladzie). Nawet sobie nie wyobrazasz jak ci zazdroszcze takiej mozliwosci i jak mnie juz z gory "swedza lapki", niestety, aktualnie to jest u mnie nie do wykonania. Wiec jak masz ochote na zmiany to zmieniaj, zwlaszcza, ze bedziesz miala pomocnice. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF :-))) 30.05.14, 20:28 cos w tym jest, ze paluszki czasami swedza na przestawianie, mam podobnie, poprzestawiac sobie moge kwiatki doniczkowe wg widzimisie i fotel z klimatyzatorem pod oknem , w zaleznosci od pory roku - w moim przypadku zmian nie toleruje syn i francowata podagra wrocila, po prawie 18 miesiacach bezsymptomowych !!! Odpowiedz Link
maria421 Sobota 31.05.14, 09:17 Sloneczny poranek, dzien sie pieknie zapowiada, a ja nie mam zadnych planow jak go zagospodarowac. Najpierw musze isc na zakupy, bo w lodowce mam tylko swiatlo. Co prawda przywiozlam mase rzeczy z Wloch, ale nic swiezego, musze wiec kupic jakies pieczywo, owoce, warzywa itd. Milej soboty! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 31.05.14, 09:21 i u mnie slonce od bladego switu grzeje na calego. Mam jak na fejsie: "Boze, mam tyle do zalatwienia! To sobie jeszcze troche poleze":)) Zaraz (dopiero) ide pod prysznic i w droge. Wczoraj bylo mi za zimno, dzis musze jakas letnia mgielke na siebie wrzucic, zeby sie nie usmazyc. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 31.05.14, 22:37 Melduję, że wróciłam z Wrocławia cała i zdrowa. Pogoda się poprawiła, może jutro posiedzę w ogrodzie? Odpowiadając na pytanie Stokrotki: coś tam dostawca elektryczności naprawiał przy słupach, stąd też zawiadamiali, że odetną prund. W końcu nie wiem, czy i kiedy odcięli, bo o 12:30 wyszłam z domu i prąd ciągle był, a teraz jak wróciłam, to nie widzę jakichkolwiek oznak typu rozmrożona lodówka czycuś. Kifijute ich tam wie. :-) Odpowiedz Link
jutka1 To chyba zamknę... 01.06.14, 10:16 ... na numerze 99, i otworzę nowego pierdulona. :-) Odpowiedz Link