iwannabesedated
04.06.14, 13:06
Skoro nikt się nie kwapi, to chyba na mnie wypada :)
Nie było mnie tutaj wtedy, siedziałam u siebie walcząc z administracją mego Universytetu walcząc o mój dyplom B.A. na którym biurwokracja siadła z powodu tzw. "techniczności".
Przyjechałam we wrześniu 1989 zbierać materiały do pracy magisterskiej. Wisiały jeszcze plakaty z kowbojem. Euforii jakiejś nie było. Raczej coś z Panasułkowej reakcji na deklaracje kochliwej Elizy, oj dobra, no wiem... Uwalnianie od komuny było procesem, który od dłuższego czasu trwał, to co teraz nazywamy "wolnymi" wyborami, było w owym czasie postrzegane dość ambiwalentnie. Przypominam, że w owych wyborach 2/3 miejsc było zarezerwowanych dla komuny. Na Komitet Obywatelski zaś głosowało 60% obywateli, reszta zaś na tzw. "komunę"
Z tego jasno widać, jaka panowała ambiwalencja, oraz z jaką rezerwą, zupełnie jak do dupczenia jeża, podchodzili Polacy to tzw. wolności. Czas pokazał, że rację mieli, bo było się czego bać, niestety. Przemiany były turbulentne, bardzo społecznie kosztowne, w dupę najbardziej zebrali jak zwykle najbiedniejsi i najsłabsi, zaś bydło i hołota wszelka przypuściła frontalny atak na koryto, nie wspominając o tym, że poniektórzy już tam przy tym korycie od dawna byli i się nie dali odczepić do tej pory. Czy to było do uniknięcia? Raczej nie. Więc żałować nie ma czego, ale też wiwaty i okrzyki o Polakach co wywalczyli Europie 25 lat temu wolność są śmiechu warte.
Takie jest moje zdanie dzisiaj, patrząc w okno, gdzie miało być lube 20C a jest buro i depresyjnie, a opodal trwa jakaś niewyobrażalna hopa gdzie jakiś łoś z USA udaje Murzyna, zaś reszta udaje walczących o wolność Polaków.
--
wasza stokrotka