Dodaj do ulubionych

Czy inteligencji...

29.08.04, 22:58
... mozna sie "nauczyc" czy przejmuje sie ja z genami? Ostatnio mnoza mi sie
przyklady, ze sprzataczka czy hydraulik wydaja mi sie (wedlug mojego
subiektywnego wrazenia) bardziej inteligentni niz np. inzynier czy architekt
(przyklady z mojej "dzialki") Ciekawe co Wy sadzicie na temat inteligencji
jako "spadku po przodkach"
Co to jest "inteligencja"? Wiedza? Umiejetnosc zachowania sie w kazdej
sytuacji POMIMO swojej niewiedzy czy tylko umiejetnosc rozwiazania tych
(jakze teraz popularnych) "testow na inteligencje"?
Obserwuj wątek
    • don2 Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:04
      Rob.temat delikatny i mozna wielu urazic.poczekam na inne glosy:))
      • ro-bert Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:07
        don2 napisał:

        > Rob.temat delikatny i mozna wielu urazic.poczekam na inne glosy:))

        No nie badz taki! Wiesz przeciez, ze wszyscy czekaja na to co TY napiszesz:)
        Wiem, ze jesli Ty sie nie odezwiesz to watek zginie przy liczbie postow 3. Nie
        rob mi tego!
        • don2 Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:13
          Rob.przypomionam: nie jestes wlascicielem tego forum i nie tobie decydowac ile
          i o czym kto ma pisac.zdaje sie rozumiemy sie co?
          • ro-bert Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:26
            don2 napisał:

            > Rob.przypomionam: nie jestes wlascicielem tego forum i nie tobie decydowac
            ile
            > i o czym kto ma pisac.zdaje sie rozumiemy sie co?

            Sorry! Powiem inaczej. W imieniu kolektywu PROSZE CIE O ZABRANIE GLOSU!
            Zadowolony?
            • don2 Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:31
              drewniane to bylo i bez polotu.czytaj co piszesz.Nie rob sie rzecznikiem
              ucisnionych:)))
              • ro-bert Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:42
                don2 napisał:

                > drewniane to bylo i bez polotu.

                Nie badz taki i nie mierz wszystkich swoja miara. Staram sie!



                > czytaj co piszesz.

                Vice versa!


                >Nie rob sie rzecznikiem ucisnionych:)))

                Ja bym tych ucisnionych, ktorzy "spijaja" kazda linijke Twojego tekstu z ekranu
                najchetniej jeszcze sam dodatkowo "ucisnal":))))
              • ada296 Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:43
                dla mnie inteligencja, klasa czy kindersztuba to pojęcia zbliżone
                ma się od losu dar, który można rozwinąć w sprzyjających okolicznościach
                inteligencji nie mozna się nauczyć
                w przeciwieństwie do kindersztuby
                i trzeba odróżniać inteligencję od wiedzy

                tyle póki co
                • ro-bert Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:49
                  ada296 napisała:

                  > dla mnie inteligencja, klasa czy kindersztuba to pojęcia zbliżone


                  Ale tylko zblizone.

                  > ma się od losu dar, który można rozwinąć w sprzyjających okolicznościach

                  Tak ale tylko rozwinac?

                  > inteligencji nie mozna się nauczyć
                  > w przeciwieństwie do kindersztuby

                  Nie zgadzam sie. Kindersztuba to rzecz, ktorej jak najbardziej mozna sie
                  nauczyc. Nie ma nic wspolnego z inteligencja.

                  > i trzeba odróżniać inteligencję od wiedzy

                  Fakt. Dlatega pytam o inteligencje a nie o wiedze (ktora mozna sobie na pewno w
                  zyciu przyswoic)
                  • ada296 Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:52
                    ro-bert napisał:

                    > ada296 napisała:
                    > > inteligencji nie mozna się nauczyć
                    > > w przeciwieństwie do kindersztuby
                    >
                    > Nie zgadzam sie. Kindersztuba to rzecz, ktorej jak najbardziej mozna sie
                    > nauczyc. Nie ma nic wspolnego z inteligencja.

                    więc się zgadzasz :-
                    • ro-bert Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:56
                      ada296 napisała:

                      > więc się zgadzasz :-

                      Chyba tak:) Rozogniony dyskusja z innymi adwersarzami chyba za bardzo czepiam
                      sie slowek:)
                      • jan.kran Re: Adwersarzami ? 29.08.04, 23:59
                        Rob Ty sie rozogniasz w dyskusji tylko z jednym. A nawet wahalabym sie przed
                        uzyciem slowa dyskusja , bo to jest pyskowka.
                        Przynajmniej z jednej str. K.
                        • don2 Re: Adwersarzami ? 30.08.04, 00:16
                          naiwny kraniku :))))))
                        • ro-bert Re: Adwersarzami ? 30.08.04, 00:23
                          jan.kran napisała:

                          > Rob Ty sie rozogniasz w dyskusji tylko z jednym.

                          Ale chyba nie z Toba?:)


                          > A nawet wahalabym sie przed
                          > uzyciem slowa dyskusja , bo to jest pyskowka.

                          Ano jest tylko, ze ja myslalem, iz to tutaj jest juz "salonfähig"
    • maria421 Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:12
      Mowi sie o dwoch typach inteligencji, jedna to inteligencja rozumiana jako
      zdolnosc przyswajanie sobie wiadomosci i kojarzenia ich, druga to inteligencja
      emocjonalna.
      Bywaja geniusze z nieprzecietnie wysokim IQ, tzw. genialne dzieci, ktore mimo
      swego geniuszu sa emeocjonalnymi analfabetami, podobno niektore maja problemy z
      odroznieniem wyrazu twarzy drugiego czlowieka. Sa umyslowo genialne, ale
      uczuciowo sa kalekami.
      Podobnie moze byc, ze osoba o bardzo przecietnym IQ ma niesamowita inteligencje
      emocjonalna, czyli cos, co nazywa sie potocznie "madroscia zyciowa". Czy krol
      Salomon byl uczonym?

      Okazuje sie, ze geniuszu nie mozna odziedziczyc. Gdyby tak bylo, to np. syn
      Mozarta powinien tez byc wybitnym muzykiem.

      Kazdy rodzi sie z pewna doza inteligencji, ktora nalezy jak najlepiej rozwinac
      i wykorzystac. Geniusz urodzony jako osme dziecko glodujacej rodziny somalskiej
      nie ma wielkich szans na zablysniecie.
      • ro-bert Re: Czy inteligencji... 29.08.04, 23:30
        maria421 napisała:

        > Mowi sie o dwoch typach inteligencji, jedna to inteligencja rozumiana jako
        > zdolnosc przyswajanie sobie wiadomosci i kojarzenia ich, druga to
        inteligencja
        > emocjonalna.
        > Bywaja geniusze z nieprzecietnie wysokim IQ, tzw. genialne dzieci, ktore mimo
        > swego geniuszu sa emeocjonalnymi analfabetami, podobno niektore maja problemy
        z
        >
        > odroznieniem wyrazu twarzy drugiego czlowieka. Sa umyslowo genialne, ale
        > uczuciowo sa kalekami.
        > Podobnie moze byc, ze osoba o bardzo przecietnym IQ ma niesamowita
        inteligencje
        >
        > emocjonalna, czyli cos, co nazywa sie potocznie "madroscia zyciowa". Czy krol
        > Salomon byl uczonym?
        >
        > Okazuje sie, ze geniuszu nie mozna odziedziczyc. Gdyby tak bylo, to np. syn
        > Mozarta powinien tez byc wybitnym muzykiem.
        >
        > Kazdy rodzi sie z pewna doza inteligencji, ktora nalezy jak najlepiej
        rozwinac
        > i wykorzystac. Geniusz urodzony jako osme dziecko glodujacej rodziny
        somalskiej
        >
        > nie ma wielkich szans na zablysniecie.


        Mario. Twoja wypowiedz na temat inteligencji przeczytalem juz na innym watku.
        Powiem szczerze, ze nie zadowolila mnie ona w pelni. Chcialbym abys (wbrew
        swoim przyzwyczajeniom) odpowiedziala na proste pytanie. Czy aby byc
        inteligentnym trzeba sie "dobrze urodzic" czy mozna to rowniez osiagnac wlasna
        praca?

        PS
        Wymijajace odpowiedzi beda z gory ignorowane:)
        • pawel_z_melb Re: Czy inteligencji... 30.08.04, 00:30
          ro-bert napisał:

          > maria421 napisała:

          > > Kazdy rodzi sie z pewna doza inteligencji, ktora nalezy jak najlepiej
          > rozwinac
          >
          > Mario. Chcialbym abys (wbrew
          > swoim przyzwyczajeniom) odpowiedziala na proste pytanie. Czy aby byc
          > inteligentnym trzeba sie "dobrze urodzic" czy mozna to rowniez osiagnac
          wlasna praca?


          nie zauwazyles powyzszego?

          oczywiscie 'rozwijanie' ma swoje ograniczenia - z tepaka nie uczynisz geniusza;
          z inteligentnego dziecka - tak;
          zrobil to p. Polgar ze swoimi dwiema corkami oglaszajac ze wychowa je na
          geniusze szachow
          wybral szachy bo to najbardziej porownywalne...


          >
          • ro-bert Re: Czy inteligencji... 30.08.04, 00:38
            pawel_z_melb napisał:

            > nie zauwazyles powyzszego?

            Oczywiscie, ze zauwazylem "powyzsze" Pomimo tego nie jest to odpowiedz na moje
            pytanie:)


            > oczywiscie 'rozwijanie' ma swoje ograniczenia - z tepaka nie uczynisz
            > geniusza;

            A co decyduje o tym, ze rodzisz sie "tepakiem"? Geny?


            > z inteligentnego dziecka - tak;

            Tzn, ze ono juz sie inteligentne urodzilo? Znowu geny?


            > zrobil to p. Polgar ze swoimi dwiema corkami oglaszajac ze wychowa je na
            > geniusze szachow
            > wybral szachy bo to najbardziej porownywalne...

            Z czym porownywalne? Te dwie corki urodzily sie jak to Ty piszesz "tepakami"
            czy byly moze od urodzenia "inteligentne"?
            • pawel_z_melb Re: Czy inteligencji... 31.08.04, 08:20
              ro-bert napisał:


              >
              > A co decyduje o tym, ze rodzisz sie "tepakiem"? Geny?
              >

              tak

              jak zwykle to sa obie rzeczy - w
              • don2 Re: Czy inteligencji... 01.09.04, 13:29
                Moje spojrzenie na sprawe inteligencji,dziedziczenia i tradycji.zaznaczam ,ze
                jestem porzadnie okopany,posiadam bron tak zaczepna jak i obronna,oraz zapas
                amunicji i jedzenia.Dopuszczam nawet wszelkie inwektywy w moim
                kierunku.analize kazdegozdania i nie obrazam sie:))))
                zaczne historycznie:kazdy najezdzca a dowodem na to jest napasc na polske lat
                temu rocznicowo aktualnie,zaczynal od wymordowania inteligencji i swiatlej
                czesci narodu.mialo to dwojaki cel,zniszczenie przywodcow oporu natychmiast i
                ew,pozniejszego ruchu oporu i na dalsza mete utrudnieniu w odradzaniu sie
                wlasnie klasy inteligencji.
                bazujac na polskich losach,wyraznie widac efekty tej taktyki.do dzis z trudem
                odradza sie klasa spoleczna majaca tradycje i nazwijmy to geny inteligencji.
                I aby nie rozciagac wywodu:
                dzieci lekarzy ,wychowane w atmosferze i tradycji zawodu itp zawsze(ogolnik)
                sa dobrymi lekarzami,to samo inne potomkim inteligencji,jak adwokaci,artysci
                naukowcy rodzaju wszelkiego.jak widac z pokolenia np artystow ich dzieci idace
                w slady rodzicow,sa bardziej zdolne itp.
                Natomiast,i tu zbiore pewno baty,potomkowie chlopow,robotnikow itp dzieki
                zrzadzeniom lisu lub ulatwieniom politycznym,sa zazwyczaj miernymi w swoich
                zawodach itptacy porownywalni do rzemieslnikow.brak im tej " klasy" czy jak to
                nazwac.Nastepne pokolenia juz jest innym.I widzimy to na przykladach polskich
                przedstawicieli tej klasy spolecznej.lapidarnie i niepolitycznie ,nazywa sie to
                wylazeniem slomy z butow.I tak panowie politycy i dyplomaci,nauczyciele i
                roznego rodzaju "naukowcy" niestety wykazuja te cechy.Co nie znaczy ,ze wielu z
                nich wykonuje swoj zawod poprawnie.ale bez polotu niestety iwylazi ta tolerancja
                wyzszych uczelni oraz " nie matura a chec szczera"zrobi z ciebie oficera.I
                wlasnie w tej klasie zawodowej zauwaza sie najlepiej ten efekt.Porownanie
                oficera LWP i czesci starej kadry dzisiaj ,do oficerow np przedwojennych
                wyglada zalosnie na niekorzysc naszych synow chlopow i robotnikow-nie
                dyskredytujac tej czesci spolecznosci.Bo panstwo stoi tez na dobrych chlopach i
                robotnikach.Nie tylko i nformatycy sa potrzebni.A jak wykazuje historia i
                praktyka inteligencja jest sila napedowa wszystkiego,to ..i tu mozna wkolo
                Macieju.
                Oczywiscie daleki jestem od zamykania drogi do swobodnego wyboru drogi zyciowej
                ale nie mowie o wyjatkach tylko o anomaliach.
                I tak jak Kapusciak jest dupa nie oficer,tak kapitan o nazwisku Prugar-Ketling
                jest najczesciej doskonalym oficerem.I jak widac zjawisko punktow za
                pochodzenie obnizylo poziom intelektualny polskiej klasy akademickiej.zenujace
                sa wywody roznego rodzaju expertow,nie tylko marnie znajacych swoj zawod jak i
                uzywajacy w ferworze dyskusji okreslen rodem ze szkolki w Pcimiu.I nie estyd
                pochodzic ze wsi i malego miasteczka-wstyd pozostawac cale zycie na tym
                mentalnym poziomie mimo zmiany srodowiska i posiadaniu dyplomu.I przy okazji
                doloze ,ze nazywanie siebie wyksztalconym czlowiekiem i szermowanie
                tytulem,wymaga tez posiadania sporego zakresu wiedzy ogolnej.
                • xurek do Dona 01.09.04, 14:25
                  Don, znaczysie ty jestes zdania, ze w pierwszym pokoleniu nie tylko stopien
                  inteligencji ale rowniez konkretne predyspozycje zawodowe jak rowniez „wordzona
                  klasa“ sa bezposrednio dziedziczne a w drugim sie to juz rozmywa a w trzecim
                  jest dokladnie na odwrot? Hm, teoria genetycznie iscie rewolucyjna....

                  Poza tym moje (z pewnoscia niewspolmiernie mniejsze i biedniejsze)
                  doswiadczenia zyciowe jak i wiedza nabyta sklaniaja mnie ku przekonaniu, ze
                  chyba ten Twoj wywod to jednak jest bzdet. Otoz moj kuzyn syn lekarza syna
                  lekarza, ktory to byl bardzo dobrym lekarzem (ojciec) jest totalnym medycznym
                  zerem. Znam tez paru (grupa tak duza, ze juz chyba reprezentatywna) potomkow
                  tzw. “Geschäftsleute”, z ktorych to biznesmieny sa takie jak z owej forumowej
                  koziej dupy rajzetasze. Nie pomne tez gdzie to sa ci slawni artysci bedacy
                  dziecmi slawnych artystow. Ostatnio ogladalam nawet na BBC program na ten temat
                  (chodzilo o popstary, ale moze dla Ciebie to nie artysci) z ktorego to jasno
                  wynikalo, ze dzieci popstarow probujace rowniez zostac popstarami najwyzej
                  zostaja popstareczkami i to na krotko.

                  Krotko mowiac moim zdaniem wymieszales tu dokladnie wszystko: wplyw genetyki z
                  wplywem kasy i nauki i tradycji i pozycji i Donowej niecheci to tzw. “nowey
                  yntelygencji prosto z czworakow”. Ale lektura byla jak zwykle niezwykle
                  pasjonujaca.

                  Xurek
                • don2 Re: Czy inteligencji... 01.09.04, 14:27
                  dwie noyki prasowe:
                  Uniw,Gdanski ma zamiar uczynic Jolante Kwasniewska Dr HC.za zaslugi dla
                  Uniwersytetu
                  miasteczko Florissant w st.Colorado wybralo na druga kadencje jako burmistrza
                  niejakiego Paco Bell-zostal zaprzysiezony przez szeryfa.Paco jest oslem i tez
                  sympatycznie wyglada.
                  • don2 Re: Czy inteligencji... 01.09.04, 14:44
                    I masz racje-poniewaz tak w zyciu bywa.A co do " czworakow" to pomylka i nie
                    mam takich niecheci,tylko mnie czasami irytuje sila przetrwania " czworakow"
                    w mentalnosci i sposobie bycia.I traktuje moje pomieszanie ogolnie i wole nie
                    przytaczac przykladow.A co sie tyczy artystow,to pop star,tez nazywa sie artysta
                    i nie musze dawac przyklady,popatrz kto przejmuje paleczke sztafety.Czasami
                    pod innym nazwiskiem co popularne jest w USA i PL.ja pisze o faktach i nie
                    zajmuje sie poprawnie polityczna ,strona tego zjawiska.I nie mam ambicji byc
                    expertem w tej dziedzinie-pisze co widze i slysze.Oraz czytam ,nawet na naszym
                    forum.lomonosow np byl samoukiem.jasko muzykant tez.Ale Rubinstein dziedziczyl
                    I np mlody Stuhr ,nawet wg mnie lepszy od ojca.oraz Liza Minelli .ktora jest
                    nawet lepsza od Judy G.matki swojej:)))Widzisz xurku to takie prostackie zdanie
                    o temacie.I nie wiem czy czytujesz powazne publikacje o Rosji-poczytaj nazwiska
                    czolowych postaci,sfery ekonomii i polityki-nareszcie wolno im uzywac
                    prawdziwych nazwisk przodkow.W koncu ministrem we Francji byl Poniatowski.I nie
                    byl potomkiem komuny paryskiej ani polskiego emigranta w kopalniach.Byl nim
                    natomiast Gierek:))))
                    • xurek Drogi Donie, 01.09.04, 14:53
                      wyliczyles tutaj paru i chocbys nie wiem jak sie wytezal, to na wiele wiecej
                      nie starczy. Jest to znikomy procent – reszta slawnych artystow to
                      dzieci „nieslawnych“ rodzicow, ale z pewnoscia w wiekszosci albo zamoznych albo
                      majacych cos wspolnego ze sztuka albo ogolnie dbajacych o wyksztalcenie dzieci
                      itd itp. Przez co powiedziec chce, ze z „dziedziczeniem w sensie genetycznym“
                      Twoje przyklady nie maja nic wspolnego i sa takim samym przypadkiem jak Jasko
                      Muzykant.

                      To samo dotyczy politykow, historykow, ekonomistow itd. Wierz mi, ze gdyby
                      rodzice owego Poniatowskiego zaadoptowali byli Gierka a swego blekitnokrwistego
                      syna poslani do hajera na wychowanie to owym ministrem we Francji bylby Gierek
                      a za nazwiskiem Poniatowskiego umiescilbys w swym poscie “:))”

                      To, ze dzieci politykow staja sie takimi a dzieci doktorow takimi itd. ma mniej
                      wspolnego z “dziedzicznoscia inteligencji” niz z “wykorzystaniem mozliwosci
                      rodzicow”. Wciaz nie uwazam, ze jest to tak proste jak przedstawiasz.

                      Xurek
                      • don2 Re: Drogi Donie, 01.09.04, 15:15
                        Wybacz Xurku,siedzi w tobie podswiadomie komunistyczna zasada urawnilowki.lata
                        propagandy pozostawily slad.I jak przeczytasz ,to zgadzasz sie ze mna w prawie
                        kazdym punkcie,tylko rozwinelas to i ladniej napisalas:)))I mam gdzies co by
                        bylo gdyby-ja widze co jest.A twoje slawne" wykorzystanie mozliwosci" to prosze
                        cie ale wykorzystali je wszyscy ,ktorzy chcieli lub rodzice kazali.I zostali
                        Pralatami lub inzynierami.I nie wyciagaj wyjatkow a patrz obiektywnie.
                        O tym nie tylko taki matol jak ja pisze ale to powazny problem
                        socjologiczny,wstydliwie zamiatany pod dywan poprawnosci i rownosci.Gdybym byl
                        Zulusem ,to tez bym latal po sawannie,albo skonczyl Harvard lub west
                        point.zalezy od losu.Ale moglbym tez skonczyc uniwersytet im Lumumby w Moskwie
                        i rozpetac rewolucje w buszu ,oraz ubierajac sie w spodniczke z trawy
                        oswiadczyc ,ze mam w dupie nauke ,bo lepiej mi sidziec w slomianej chacie i
                        terroryzowac buszmenow.kazdy prawie z krwiozerczych dyktatorow to utytulowany
                        absolwent i gowno im nauka dala oraz nabycie kultury itp.To skrajnw przyklady
                        oczywiscie.egzotyczne ale na temat.I nie zajmowalem sie jakimis akrobacjami
                        pokoleniowymi.synowie chlopskich ( lapidarne) inzynierow maja juz inna
                        mentalnosc i tradycje,bezposrednio po ojcu itp.warunki inne i dom inny.
                        • xurek Re: Drogi Donie, 01.09.04, 15:41
                          „Wybacz Xurku,siedzi w tobie podswiadomie komunistyczna zasada urawnilowki.lata
                          propagandy pozostawily slad.”

                          A mnie sie wydaje, ze to raczej Ty do tego stopnia sie boisz, by bron boze
                          slady takowe w Tobie nie pozostaly iz cierpisz na “odwrotnosc tego fenomenu”.

                          “O tym nie tylko taki matol jak ja pisze ale to powazny problem
                          socjologiczny,wstydliwie zamiatany pod dywan poprawnosci i rownosci.”

                          Tak, o tym sie nie mowi, masz racje, a problem istnieje, tyle tylko, ze moim
                          zdaniem tak jak Ty to przedstawiasz jest dokladnie tak samo zle jak
                          w “komunistyczniej rownosci”.

                          Moim zdaniem (wyrobionym na podstawie informacji zewnetrznej, bo taki geniusz,
                          coby sobie sama wymyslic, to nie jestem) jest tak, iz ludzkosc stacza sie,
                          jezeli juz chcesz to nazwac “socjologicznie” glownie dlatego, iz stacza sie
                          genetycznie. A genetycznie sie stacza, poniewaz KAZDY, znaczy rowniez ten bez
                          szans na reprodukcje, ma dzisiaj “prawo do reprodukcji i rownych szans”. Tak
                          jest bardzo niedobrze, jednakze to, co Ty insynuujesz (a przynajmniej tak to do
                          mnie dociera), czyli “hodowla elity z elitarnych rodzicow” jest dokladnie takim
                          samym bledem, gdyz takie “zawezenie materialu genetycznego” jest rownie
                          szkodliwe i tragiczne w skutkach jak te “rowne szanse dla kazdego matola”.

                          Przyklad inteligencji jest trudny, poniewaz nie jest ona latwo definiowalna.
                          Sprobuje wiec zobrazowac moja “teorie” na przykladzie latwiejszym, czyli urody.
                          I owszem, czesto sie zdarza, ze rodzice ladni maja ladne dzieci. Zdarza sie
                          jednak wcale nie tak rzadko, ze ostatnie pokraki maja dzieci przesliczne.
                          Przewaznie wsrod rodzenstwa z tych samych rodzicow nie wszystkie sa jednakowo
                          ladne. Im dluzej zamknieta populacja ma dzieci bez doplywu “swierzej krwi” tym
                          brzydsze (bo czesto chore badz kalekie) staja sie owe. Dokladnie tak samo z
                          inteligencja – nie ma ona moim zdaniem NIC WSPOLNEGO (capsy oczywiscie sie
                          zaciely) ze statusem / pozycja rodzicow – jezeli to tylko posrednio bo a) albo
                          rodzice musieli byc inteligentni, by takowa zdobyc albo b) bo majac ja
                          zapewnili optymalne warunki do rozwoju odziedziczonego IQ.

                          Xurek
                          • maria421 Geniusz, inteligencja, klasa 01.09.04, 16:23
                            Donie, nacisnales na bardzo wrazliwy i z pewnoscia godny zastanowienia punkt.

                            Niezaprzeczalnie elity jednego pokolenia sa kreatorami elit nastepnego
                            pokolenia, tak poprzez oddzialywanie na wlasne potomstwo, jak i poprzez
                            oddzialywanie na cala generacje. Pytanie tylko jaka jest zasluga przekazywanych
                            na nastepne pokolenie genow, a jaka jest rola tradycji i ambicji inteligentnego
                            rodziciela, jaka jest rola otoczenia na rozwoj dziecka.
                            Dzieci lekarzy ktore tez zostaja lekarzami nie musza koniecznie miec lepszych
                            genow, one maja po prostu lepsze szanse, gdyz dzieckiem w kolebce juz slysza
                            opowiadania rodzica na temat jego pracy, przyswajaja sobie pewne rzeczy od
                            najmlodszych lat.

                            Podobnie cos, co sie nazywa klasa, a co tez jest trudne do zdefiniowania. Czy
                            klase mozna odziedziczyc? Mowi sie, ze nalezy ja wyssac z mlekiem matki...
                            czyli jednak przyswoic ja sobie, przyswoic pewne wzorce, w jakich sie wzrasta,
                            przyswoic tak, ze staja sie potem nasza natura.

                            Ale co to ja chcialam powiedziec? Ano, ze owszem , elity wspaniala sprawa, ze w
                            Polsce brakuje i dlaczego to wiadomo, ale (i tu sie zblizam do wypowiedzi
                            Xurka), elity nie powinny byc kastami, gdyz nie wiadomo w jakim nowym Janku
                            Muzykancie iskra boza blysnie.
                            • don2 Re: Geniusz, inteligencja, klasa 01.09.04, 16:40
                              absolutnie sie zgadzam-zadne kasty.Elitarnosc jak najbardziej.I nowoczesne
                              myslenie w edukacji ,chyli sie ku elitarnosci.I selekcji i niestety tylko
                              najlepsi ,daja cos pozytecznego i potrafia kierpwac.Brzmi to troche reakcyjnie
                              ale ,zycie to nie zbior poprawnych politycznie regul.I bronie swego stanowiska:
                              i ty potwierdzasz to o rodzicach domu itp.To wiaze sie z dziedzictwem tez w
                              pewnym sensie i genami.Oczywiscie to tez sprawa warunkow.ale naprawde
                              najlepszym rymarzem jest syn rymarza ,ktory od malego zasypial w warsztacie,na
                              paczkach skory i pierwszy pasek oraz tornister zrobil sam.A ze potem zechce byc
                              technologiem branzy skorzanej.absolutnie celowe i poprawne ukierunkowanie.
                              jak zechce byc lekarzem? prosze bardzo.droga otwarta,ale warunki i komkurencja
                              na tych samych zasadach ,bez liczenia pkt za pochodzenie.
                              • don2 Re: Geniusz, inteligencja, klasa 01.09.04, 16:44
                                cholera Xurek a o czym ja pisze? o maryni? dokladnie o tym ,ze jest dziedziczna
                                a o wyjatkach nie pisze.Inteligencja ,talent ,umiejetnosci zwane wrodzonymi.
                              • tos.ka Re: Geniusz, inteligencja, klasa 01.09.04, 21:31
                                Jest jeszcze jeden aspekt- dzieci wykonujace ten sam zawod co rodzice – maja po
                                prostu lepszy start zawodowy. I nie chodzi tu o jakies mniej lub bardzej
                                genetyczne „zdolnosci“, tylko o zwykla pomoc rodziny- czasem o charakterez
                                nepotyzmu. Przyklad- siostra poszla na kierunek „rodzicow“ (mozna wrecz
                                powiedziec- „rodzinny“:)) co z tego bedzie miala? Ma zagwarantowana prace w
                                firmie rodzicow juz od piewrwszego roku studiow. Konczac studia- ma nie tylko
                                dyplom, ale i doswiadczenie zawodowe. Oraz najprawdopdodobniej w przyszlosci
                                firme do przejecia. Genetyka? Cos tam- pewnie. Ale bez przesady. No ale tak
                                powstawaly formy rodzinne- philips, bosch, müller. Czy jest to sprawiedliwe?
                                Nie. Ale takie jest zycie. Moj zawod jest natomiast wyjatkiem w rodzinie. Czy
                                wykonuje go przez to gorzej? Mysle ze nie. Czy mam gorszy start niz koledzy
                                z “tradycjami” rodzinnymi? W porownaniu do niektorych tak ale do innych – taki
                                sam.
                                Inteligencja- jakos sie pewnie dziedziczy. Ale jest to dziedziczenie- dosc
                                kaprysne. I malo przewidywalne. a juz na pewno mopzna to powiedziec o
                                geniuszu. Banach- byl nieslubnym dzieckeim sprzataczki. Z tatusia tez
                                bynajmniej nie blyskotliwego.
                                Jesli chodzi o tak przeżywane przez dona “czwaraki”. Autor rozprawki nie
                                zwrocil uwagi na jeden problem- w systemie kastowym- jaki funkcjonowal przez
                                tysiaclecia- kazda z “kast” miala swoja elite. Warstwa “rzadzaca”- dawala
                                jedynie lepsze mozliwosci rozwoju "wrodzonejinteligencji"- gdy kto ja posiadal-
                                co nie znaczy ze w innych kastach tejze nie bylo. Poniewaz system kastowy-
                                uniemozliwial “wyplyw” ludzi inteligentnych- cos co dzis okresla sie “drenazem
                                mozgow”- mozna z dosc duzym prawdopodobienstwem zalozyc ze rozklad ludzi
                                inteligentynch- w kazdej z kast rozkladal sie wg rozkladu normalnego.
                                nie bierzemy tu pod uwage- ze w przypadku kasty zbyt elitarnej- dochodzi do
                                degradacji "materialu genetycznego". ale to tylko na marginesie.
                                • don2 Re: Geniusz, inteligencja, klasa 01.09.04, 21:45
                                  ja czytam ,ty czytasz ,on czyta-kasty odrzucilem i nie ja tylko inni o tym
                                  pisali.syndrom czworakow ,nie ja tylko tez ,ktos inny okreslil.uwazne czytanie
                                  tez zaliczamy do inteligencji.nie pomaga raz,nalezy powtorzyc-nie dotarlo,nie
                                  nalezy zabierac glosu w dyskusji.a jak juz to nie powtarzac tego co inni dawno
                                  napisali.wlasne zdanie punktuje sie wyzej jak powtarzanie.I nie jest dowodem na
                                  inteligencje powtarzanie cudzych slow po swojemu.jezeli juz ktos napisal,i
                                  ktos inny replikowal,bez sensu jest powtarzanie.dodaje sie nowy aspekt lub nie
                                  meczy sie klawiatury.Wyrywajac z tekstu,cytujac bez opamietania linki itp
                                  mozna napisac nie tylko na Forum ,ale i prace magisterska oraz ksiazke
                                  kucharska.
                                • tos.ka Re: Geniusz, inteligencja, klasa 02.09.04, 18:19
                                  podobienstwo do przedstwioenego wczesniej przykladu- "dziecko rymarza"- jest
                                  jedynie pozorne. syn rymarza- poprzez kontakt z praca ojca- jest w tym fachu
                                  lepszy niz jego rowneisnik nie majacy takiej mozliwosci. owszem- taki model
                                  moze byc pradziwy w zawodach- majacych charakter "rzemieslniczy" (w pozytywnym
                                  znaczeniu). np syn kowala- ktory juz jako nastolatek poznal tajniki kowalstwa
                                  swoj pozniejszy rozwoj moze poswiecic kowalstwu artystycznemu. pianista- od
                                  najmlodszych lat kierowany przez swa wybitna matke-pinistke- ma o wile wieksze
                                  szanse byc wybitnym- niz jego rownie utalentowany rowiesnik. ale nie w kazdym
                                  wypadku ta teoria jest prawdziewa. moja siostra ma zagwarantowana prace u
                                  rodzicow- tylko i wylacznie dlatego ze jest ich corka. oczywiscie pewien poziom
                                  umiejetnosci jest niezbedy nawet w tym wypadku- ale moze sie zdarzyc- ze iles
                                  tam lepszych od niej studentow bezskutecznie bedzie szukac zatrudnienia.
                                  chialam po prostu zwrocic uwage- na taki mechanizm- nie majacy nic wspolnego z
                                  kwalifikacjami, ani genetyka- choc bardzo wygodnie jest do niego dorobic
                                  sobie "dziedziczna" filozofie.
                                  dlatego tez nie dziwi mnie poniatowski na stanowisku ani tez wysoki
                                  procent "dobrze urodzonych" na stanowiskach dyplomatycznych. nie musi to miec
                                  nic wspolnego "genami" czy trdacyjami. zawody te sa o prostu zmonopolizowane od
                                  pokolen przez ich rodziny.

                                  ps. a opinie o "slomie w butach" i podobne mialam przyjemnosc sluchca od tych
                                  czlonkow rodziny- ktorzy majac "wielkie pretensje" nie potrafili niczego
                                  swoimi silami osiagnac. ale to tylko uwaga na marginesie.
                          • don2 Re: Drogi Donie, 01.09.04, 16:29
                            Bzdura,cierpie na rozne Przywary ,akurat ta nie.I znowu zgrabnie skrecilas na
                            zupelnie inny temat. I jedna piekna zapytala jednego geniusza,jakie dzieci by
                            --byly? ona piekna on madry i brzydki,pewnie piekne i madre-a jak odwrotnie?
                            padlo pytanie.
                            --------------------------------------
                            • xurek wrecz przeciwnie, 01.09.04, 16:36
                              ja powracam do tematu, czyli czy inteligencjia jest dziedziczna czy tez mozna
                              sie jej "nauczyc". To ty zmieniasz na "Potocki vs. Gierek" :)))). Moze nowy
                              watek otworzysz?

                              Xurek
        • maria421 Robert, 30.08.04, 09:13
          Celem moich wypowiedzi nie jest zadowalanie kogokolwiek w mniejszej lub
          wiekszej pelni ( co zreszta jest niemozliwe, bo jeszcze sie taki nie narodzil,
          co by kazdemu dogodzil), lecz wtracenie moich skromnych paru groszy do dyskusji.

          Jezeli nurtuja Cie pytania dotyczace istoty inteligencji, radze pogrzebyc w
          literaturze popularno- naukowej, bo ja nie jestem w tej dziedzinie zadnym
          ekspertem.

          Co do Twojego pytania: napisalam juz ze geniuszu sie nie dziedziczy, na co mamy
          przyklady w historii.
          Przypuszczalnie rowniez inteligencja nie jest uwarunkowana genetycznie, gdyz
          czesto super uzdolnione dzieci rodza sie z calkiem przecietnych rodzicow.
          Z pewnoscia jednak inteligencje da sie, do pewnego stopnia, rozwinac poprzez
          odpowiednie wychowanie i prace,
          Czy dzieci ze srodowisk inteligenckich rodza sie z lepszymi genami? Nie wiem.
          Ale pod wplywem rodzicow zaczynaja jak najlepiej rozwijac wlasny potencjal.
    • xurek Re: Czy inteligencji... 30.08.04, 09:32
      Mnie sie wydaje, ze stopien inteligencji jest wrodzony, czyli uwarunkowany
      genetycznie. To nie oznacza, ze jest „wprost dziedziczny“, ale w jakis sposob
      tak – tak samo zreszta jak cechy fizyczne. Ten „wrodzony poziom“ mozna albo
      rozwijac albo nie, co w efekcie koncowym z penwnoscia robi roznice, jak przy
      kazdym organie, ktory jest trenowany albo nie.

      Co to jest inteligencja? Ja uwazam, ze jest to zdolnosc “optymalnego
      wyboru/zachowania w kazdej sytuacji”, czyli umiejetnosc wlasciwej oceny tej
      sytuacji i doboru najodpowiedniejszego zachowania. Krotko mowiac nie tylko
      rozwiazywanie owych testow (ktorych “przydatnosc” pozostawia moim zdaniem wiele
      do zyczenia), lecz rowniez to, co nazywane jest inteligencja emocjolanla.

      Wydaje mi sie, ze nawet najbardziej inteligentny “niewiedzacy” nie zawsze
      zachowa sie “od razu” tak, jak powinien (nieraz znajomosc norm jest do tego
      niezbedna), czlowiek inteligentny bedzie jednak w stanie wybrnac “z twarza” z
      takiego potkniecia i szybko zrozumiec i zastosowac zachowania wlasciwe.

      Xurek
      • maria421 Re: Czy inteligencji... 30.08.04, 09:51
        Xurku, to o czym mowisz, to jest inteligencja emocjonalna, czyli tzw. madrosc
        zyciowa.
        • xurek do Marii, 30.08.04, 10:05
          dla mnie ta roznica jest sztuczna a inteligencja tylko jedna. Ktos, kto
          rozwiazuje skomplikowane zadania matematyczne w pamieci rownoczesnie nie
          zauwazajac po wyrazie twarzy wlasnie popchnietego przechodnia tudziez sam z
          siebie nie wiedzac, ze jest wnerwiony i trzeba by przeprosic nie jest
          inteligentny, tylko ma talent w jednej jedynej dziedzinie (takich
          matematycznych talentow jest np. duzo wsrod autystow). Czlowiek inteligentny
          jest takim w kazdej dziedzinie (moim zdaniem).

          Xurek
          • sabba Re: do Marii, 30.08.04, 10:12
            ale to sa konwenanse. Jesli on w tym momencie nie popchnal kogos ale wszedl w
            kupe psia na ulicy to tez jest inteligentny? A jesli on w tym czasie wymysla
            jakas regule fizyczna-matematyczna-biologiczna czy inna jeszcze i potrafi to
            zrobi na stojac w na przytsanku gdy w okol tyle ludzi to moze nawet to
            potracenie kogos moze wplynac pozytywnie na jego inteligencje i nawet z takiego
            blahego zdarzenia moze on wyciagnac wnioski uzyteczne dla ludzkosci.
            Inteligencja to moze spostrzeganie i kojarzenie?
            • xurek Eh, 30.08.04, 10:21
              to uproszczenie mialo byc dla latwiejszego zrozumienia a nie sieczepiania :))).

              „Inteligencja to moze spostrzeganie i kojarzenie“.

              Dokladnie tak plus wyciaganie i zastosowywanie optymalnych wnioskow. Na KAZDYM
              polu, rowniez emocjonalnym / socjalnym. Dlatego powtarzam, ktos, kto
              jest „matematycznym geniuszem“ a nie rozumie najprostszych interakcji
              miedzyludzkich dla mnie osobiscie nie jest inteligentny, tylko ma jeden
              konkretny talent.

              Xurek
              • maria421 Xurku, 30.08.04, 10:32
                Podobnie moznaby powiedziec o kims, kto nie potrafi do pieciu zliczyc, ale
                potrafi wyciagac i zastosowywac optymalne wnioski ze ma talent, a nie ze jest
                inteligentny. Czy nie mowi sie, ze ktos jest Lebenskünstler, artysta zyciowym,
                ktory w kazdej sytuacji daje sobie rade? Inteligencja to, czy tylko talent?
                • xurek Re: Xurku, 30.08.04, 11:17
                  "Podobnie moznaby powiedziec o kims, kto nie potrafi do pieciu zliczyc, ale
                  potrafi wyciagac i zastosowywac optymalne wnioski ze ma talent, a nie ze jest
                  inteligentny."

                  Moim zdaniem taki ktos nie istnieje - ktos, kto wyciaga optymalne wnioski
                  potrafi rowniez liczyc. "Lebenskünstler" rozumiem inaczej. To nie ktos, kto w
                  kazdej sytuacji zyciowej radzi sobie OPTYMALNIE, tylko ktos, kto
                  wybiera "alternatywna" droge zyciowa niz ta "praca-rodzina". Ten wybor nie mowi
                  dla mnie nic o inteligencji - wsrod "Lebenskünstler" sa z pewnoscia zarowno
                  jajoglowi jak i matoly.

                  Xurek
              • sabba no wiesz co xurku 30.08.04, 10:47
                ja i czepianie sie, co to to nie. Nizej napisalam o dlubaniu w nosie tez nie na
                zasadzie czepiania sie tylko o umiejscowieniu inteligenta w innej kulturze gdzie
                panuja inne obyczaje. Inteligent szybko kojarzy wiec jak znajdzie sie w kulturze
                nie dlubiacej w nosie spostrzeze ze to nie jest zachowanie wzbudzajace zachwyt.
                A dygresja moja tylko po to by zawezyc definicje. Moze byc inteligent dobrze
                wychowany i zle wychowany? Z twojej definicji wynika ze inteligent to czlowiek
                idealny. ale moze tez o to chodzi.
                no naprawde sie nie czepiam.
                • xurek Re: no wiesz co xurku 30.08.04, 11:20

                  "twojej definicji wynika ze inteligent to czlowiek idealny. ale moze tez o to
                  chodzi."

                  Nie calkiem - inteligencje w jakims stopniu posiada kazdy - co sie rozni to owe
                  stopnie i tak, czlowiek bardzo inteligenty powinien byc "idealnie dostosowany
                  do przezycia" co chyba nie znaczy "idealny" w Twoim pojeciu?

                  Xurek
                  • sabba Re: no wiesz co xurku 30.08.04, 11:27
                    aaa...hmmm dlaczego do przezycia? Ja mysle ze inteligentny czlowiek nie skupia
                    sie na samym przezyciu...
                    Inteligentny czlowiek bylby idelanym bo nie dosyc ze robilby dla siebie dobrze
                    to jeszcze dla calej ludzkosci. W miare oczywiscie wlsnych mozliwosci. Ale moze
                    bylby tez na tyle inteligentny zeby wykorzystac cudze mozliwosci. Inteligentna
                    bestia?
                    Powiem szczerze, nie umiem zamknac mojej definicja, dlatego niemozebnie ja
                    rozszerzam...
                    • xurek Re: no wiesz co xurku 30.08.04, 11:36
                      ja rozumiem przezycie nie jako "najesc sie i wyspac", tylko znacznie szerzej.
                      Robienie dobrze dla siebie (jezeli naprawde ma to byc "dalekowzrocznie dobrze"
                      to dla mnie dokladnie to samo, co robienie dobrze dla calej ludzkosci, bo w
                      koncu jestesmy zwierzami stadnymi, szczesliwymi tylko w "szczesliwym
                      stadzie" :))).

                      Xurek
                      • sabba Re: no wiesz co xurku 30.08.04, 11:43
                        chyba pojde do slownika zobaczyc co tam mowia na ten temat:)
                        czlowiek inteligenty to niejako czlowiek wolny od pokus bo przeciez jesli pokusy
                        sa szkodliwe to pownieni na tyle inteligenty byc zeby im nie ulegac. Dlatego
                        mowie o "idealnym" czlowieku...:)
                      • maria421 Re: no wiesz co xurku 30.08.04, 15:03
                        xurek napisała:

                        > ja rozumiem przezycie nie jako "najesc sie i wyspac", tylko znacznie szerzej.
                        > Robienie dobrze dla siebie (jezeli naprawde ma to byc "dalekowzrocznie
                        dobrze"
                        > to dla mnie dokladnie to samo, co robienie dobrze dla calej ludzkosci, bo w
                        > koncu jestesmy zwierzami stadnymi, szczesliwymi tylko w "szczesliwym
                        > stadzie" :))).

                        Xurku, a co, jezeli to, co Ty uwazasz za dobre dla Ciebie, nie jest dobre dla
                        innych?


                        • xurek Ze albo ja nie jestem inteligentna albo ci & & #35; 8222;inni& 30.08.04, 15:18
                          sa glupole :))))

                          Spass bei Seite – tutaj tez nie chodzi mi o to, ze jezeli ja lubie jesc kotlety
                          to sa one najlepszym daniem dla wszystkich, tylko o sprawy bardziej ogolne,
                          gdyz chyba tylko w takowych mamy, tudziez miec powinnismy, wplyw na innych.
                          Krotko mowiac w wiekszosci wypadkow czlowiek decyduje tylko dla siebie nie
                          ograniczajac / zmieniajac tym decyzji innych. To, o czym pisalam (czesciowo
                          zartem) odnosilo sie do zdania Sabby, ze
                          „Inteligentny czlowiek bylby idelanym bo nie dosyc ze robilby dla siebie dobrze
                          to jeszcze dla calej ludzkosci. W miare oczywiscie wlsnych mozliwosci“.

                          W tym kontekscie wydaje mi sie, ze czlowiek inteligentny (tak jak ja to
                          rozumiem) nie moze postepowac naprawde ze szkoda dla innych, gdyz widzac
                          zaleznosci, w jakich wszyscy zyjemy nie moze chyba dojsc do wniosku, iz jego
                          indywidualne dobro „kosztem innych“ jest naprawde dla niego dobre. Inne pytanie
                          to czy ci „inni“ (mniej inteligentni?) tez sa tego zdania czy tez moze uwazaja,
                          ze co innego (gorszego?) jest dla nich lepsze i czy ktokolwiek ma prawo
                          kogokolwiek „na sile“ uszczesliwiac.

                          Xurek
                          • maria421 Idealizujesz, Xurku 30.08.04, 15:38
                            Zauwaz ile ludzkiej inteligencji (tak w technice, jak i w filozofii) zostalo
                            uzyte PRZECIW samemu czlowiekowi.

                            Wyobraz sobie na przyklad takiego Mr. Brown, ktory jest wzorowym mezem, ojcem,
                            lubionym sasiadem i spolecznikiem, dla kazdego ma dobra rade, w kazdej sytuacji
                            konfliktowej znajduje salomonowe wyjscie.
                            Mr. Brown jest rowniez wysokiej klasy specjalista i posiada geniusz inwencji.
                            Praca Mr. Browna polega na konstruowaniu nowych pociskow do karabinow.
                            Pociskow, ktore wchodza w cialo wirujac, a kiedy juz wejda w cialo, wybuchaja.
                            Pan Brown muchy by nie zabil. Sleczy nad projektami, robi doswiadczenia na
                            kuklach. Sam z pewnoscia nie bylby w stanie nigdy uzyc przez siebie
                            wynalezionej broni, ale.....
                            • xurek ja nie idealizuje, 30.08.04, 15:44
                              tylko teoretyzuje w strone przeciwna do Twojej teoretyzacji :))).

                              Xurek
                              • jutka1 Re: ja nie idealizuje, 30.08.04, 15:47
                                xurek napisała:

                                > tylko teoretyzuje w strone przeciwna do Twojej teoretyzacji :))).
                                ********
                                kurdebalans, my to tu mamy slownictwo, no, no, no.....
                                ;-)))))))))))))
                                (joke alert ;-)
                                • xurek staramy siem, 30.08.04, 15:49
                                  bo bylo nie bylo o yntelygencji tu konwersujem, proszem pani :)))

                                  Xurek
                                  • jutka1 Re: staramy siem, 30.08.04, 15:53
                                    xurek napisała:

                                    > bo bylo nie bylo o yntelygencji tu konwersujem, proszem pani :)))
                                    ********
                                    ja to o niczym konserwowac nie mogiem ;-), proszem kochaniutenkiej pani, bo jestem Glab (nr
                                    1)...

                                    w temacie jeno powiem, ze rodzicow mam (mialam) superhiper yntelygentnych, a ze mnie
                                    wyszlo co, kazdy widzi. Glab, debil, nieuk i perwers. ;-))))))))))))

                                    czyli yntelygencja nie jest dziedziczna, za wyjatkiem poch. spol. w PRL-u (ledwo mi sie udalo
                                    nakapac punktow na studia, pani kochana...)
                                    Glab1 - ofiara dyskryminacji klasowej ;-))))))))))))))))))
                                    • xurek Alez oczywiscie ze jest dziedziczna :)) 30.08.04, 16:08
                                      Pani cheba nie masz pojencia o dziedziczeniu (co cheba u glombow jest
                                      normalne). . Otoz przeca nie mozna odziedziczyc tego, co ktos juz zuzyl -
                                      dziedziczy siem TYLKO RESZTE !!!!!!!:)))))))))). Tak wiec jak pani rodzice
                                      takie yntelygenty byly, to malo co do dziedziczenia zostalo. A moje, psze pani,
                                      to gupole byly, dlatego ja tera jezdem taka mundra :))).

                                      PS: w tym kontekscie trochem mi zal mojego synka :))))

                                      Xurek
                                      • don2 Re: Alez oczywiscie ze jest dziedziczna :)) 30.08.04, 16:17
                                        A co dziedziczy taki co rodzil sie bez ojca i w sposob dosc niezwykly( tak
                                        twierdzila matka) A swiat go czci-tylko po matce? eeeee przesada i babska
                                        zarozumialosc feministek.
                                      • jutka1 Re: Alez oczywiscie ze jest dziedziczna :)) 30.08.04, 16:45
                                        No wreszcie rozumiem!!! Ide zadzwonic do rodzicielki i zrobic karczemna awanture......

                                        podpis nieczytelny ( wyglada na to, ze napisane; "debilka")
                            • don2 Re: Idealizujesz, Xurku 30.08.04, 16:08
                              Pociski explodujace i tzw bum bum,sa zabronione konwencja genewska.natomiast
                              wirujace ,nie.w pewnym sensie kazdy jest wirujacy,opuszczajac lufe broni
                              gwintowanej:) doswiadczenia sa o wiele bardziej precyzyjne ,jezeli robimy je
                              np ,na swiniach lub ludzkich celach-np w czasie strzelaniny jakiejkolwiek.
                              Mr Brown a takze herr Muller :))) zakmuja sie tym czym zajmuje sie firma dla
                              ktorej pracuja.I w ramach pracy ,za swoj geniusz itp otrzymuja pieniadze.
                              Mr brown i herr muller nie sa idiotami i wiedza ,ze w razie potrzeby tez i oni
                              uzyja doskonalych pociskow ich konstrukcji,by bronic siebie ojczyzny i honoru:))
    • maria421 Link 30.08.04, 09:54
      eqi.org/history.htm#Here%20is%20my%20definition%20of%20emotional%
      20intelligence:
    • sabba Re: Czy inteligencji... 30.08.04, 10:08
      "Umiejetnosc zachowania sie w kazdej
      sytuacji POMIMO swojej niewiedzy".
      To wg mnie najblizsza definicja inteligencja, w moim pojeciu. a czy inteligencja
      ma cos wspolnego z dobrym wychowaniem? tzn ze zwyczajami danego kraju? Bo moze
      byc inteligent na wyspach jakis tam gdzie do dobrego tonu nalezy dlubanie w
      nosie na ten przyklad....
    • swiatlo Nie można 30.08.04, 19:59
      Inteligencji nie można się nauczyć, natomiast można się nauczyć jak ukrywać
      brak inteligencji. A to jest niezwykle ważna umiejętność.
      • maria421 Swiatlo! 30.08.04, 20:00
        swiatlo napisał:

        > Inteligencji nie można się nauczyć, natomiast można się nauczyć jak ukrywać
        > brak inteligencji. A to jest niezwykle ważna umiejętność.
        >

        Masz za to ode mnie CMOK !!

        ::))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka