Dodaj do ulubionych

Myśli o powrocie

18.10.11, 13:49
Dostalam sms-a: Chcesz jeszcze raz naprawiać nasze małżeństwo?
I wiecie co, nie wiem, no cholera nie wiem. Tak jak przychodzi w weekend do dzieci, bawi się z nimi, rozmawia jest ok., jak przypomnę sobie zamknięte drzwi, wszystkie moje próby ratowania tej miłości, jego naburmuszenia i fochy to całą sobą nie chce. Ale gdzieś tam w środku jest we mnie takie pytanie: A może czegoś go to wszystko nauczyło?
Nie odpisałam nic.
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 13:59
      A czego ty chcesz?
      Podobno podjęłaś decyzję o rozwodzie. Nic w tej kwestii, oprócz nakłonienia męża do wyprowadzki, nie zrobiłaś. Masz dzieci i ta huśtawka pomiędzy rodzicami na nich się przede wszystkim odbija.
      Usiądź, pomyśl czego w końcu chcesz i to zrób, tylko konsekwentnie i do końca. Nie da się żyć w rodzinie w której ojciec co rusz się wyprowadza i wraca.



    • kobieta306 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:08
      Ja tam juz gdzies napisałam co o tym wszystkim sadzę. Znowu mnie upewniasz tym wpisem, że Ty sama nie wiesz czego chcesz. On tez niezły manipulator. A miedzy Wami dziecko, które niczego z tego nie rozumie. Nadal twierdzę, że niektórzy ludzie nie nadają sie do tego by byc odpowiedzialnym rodzicem. Egoizm i niedojrzałość bierze górę. Zawsze cierpia dzieci i zwierzeta. Przestan w końcu stale tylko myslec o sobie. Pomyśl o dziecku i o tym co mu fundujesz swoimi zmiennymi nastrojami. Bo o tatusiu niedojrzałym szkoda wspominać.
      weź teraz zaproś ponownie męża do domu. Wyrzuc go za dwa miesiące, a za pól roku znowu spróbujcie to posklejac. Koniecznie w asyście teściowej. Wytarte co napisze, ale OGROMNIE żal mi dziecka w tej sytuacji gdzie dwoje niedojrzałych dorosłych zabawiło sie w rodzine.
      • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:20
        Mam dwoje dzieci i nie chciałabym im fundować tego o czym pisze Kobieta. Wkurzam się na samą siebie że taka nieporadna jestem, że mi go żal, i żal mi tych wszystkich lat, ale wczoraj jak nie mogłam zasnąć myślałam..nie, nie możemy być razem bo wiem jak to się skończy, z drugiej strony z góry zakadam niepowodzenie ale sama przed sobą nie muszę udawac, tak, nasze ponowne zejście tak się wasnie skończy a moje dzieci będą żyły jak na karuzeli i zatracą staly bezpieczny punkt odniesienia.A tego im nie zafunduje. Wyjęłam jedno zdjęcie z moim mężem i noszę je ze sobą, na tym zdjeciu ma zaciętą, ironiczną i drwiącą twarz, jakoś przebrnę, muszę.
        • kobieta306 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:28
          żal to powinno byc Tobie tylko i wyłącznie dzieci, a nie starego trepa, który im zycie zmarnował!!! On swoja szansę miał. On jest dorosły. a Twoje dzieci sa w tym zagubione. Twoim obowiązkiem jest chronic dzieci a nie użalac się nad cymbałem, starym baranem, który miał ochote sie troszke w rodzine pobawić. Licza sie tylko Twoje dzieci, później Ty, żebyś ich mogła w zdrowiu i spokoju wychować i doprowadzić do dorosłości. Twój mąż jest dorosły. On sobie pozywienie zdobędzie sam. Ty zachowujesz się jak ofiara pisząc "żal mi go". Zrozum - on swoja szanse miał !!!!!Teraz licza sie TYLKO Twoje dzieci !!!!
          • argentusa Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:32
            Liczy się ONA i jej dzieci. W tej kolejnosci.
            Z autopsji: jak się nauczyłam dbać o siebie to i dzieci zyskały, bo o nie tez lepiej dbam.
          • mozambique Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:33
            nie tylko

            liczy sie jeszcze ONA

            jakos zapominacie ze ona tez jest istotą ludzką a nie chodzącym robotem do obsługi dzieci po kres ich dni
            • kobieta306 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:35
              oczywiście, że liczy się ona. Ona i dzieci. On się juz nie liczy. On teraz musi swoim zachowaniem pokazać, że warto mu dać jeszcze jedną szansę. Ona się liczy, bo licza sie dzieci. Szczesliwa ona szczęśliwe dzieci. I odwrotnie.
        • argentusa Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:31
          Dorosnąć, dorosnąc, dorosnąć.
          W końcu dorosnąć. Inaczej się nie da.
          I dzieciom na zdrowie to wyjdzie. I Tobie i ojcu dzieci też.
          Ar.
          ps. Po jakiego dalej się zadręczasz, to nie pojmę chyba nigdy.
        • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:45
          Zamiast zdjęcia męża weź zdjęcie dzieci.
          Pierwszy raz słyszę o takim sposobie motywacji, chyba że da on podobny efekt jak w "Samych swoich"
          Inna, skorzystałaś z jakiejś forumowej rady?Poszłaś na terapię, zaczęłaś pisać pozew o alimenty, zajęłaś się sobą?
          Mam wrażenie, ze czekałaś na taki obrót sprawy.Liczyłaś na jego powrót i skruchę.No i jest. Zabawa zaczyna się na nowo.
          Zdecyduj po prostu czego ty chcesz.Dla dobra was wszystkich. Jak chcesz rozwodu to o niego wnieś. Jak chcesz naprawiać zorganizuj to tak, żeby faktycznie były zmiany. Idźcie na terapię, może on niech zacznie leczyć uzależnienie jeśli pije.Niech to tylko nie będzie zaklęty krąg powrotów i rozstań.
      • tautschinsky Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:47
        kobieta306 napisała:

        > Znowu mnie upewniasz tym
        > wpisem, że Ty sama nie wiesz czego chcesz. On tez niezły manipulator.


        Błędem jest doszukiwanie się prób manipulowania tam, gdzie najpewniej ich nie ma. Tak samo jak ona, on czuje, że coś ważnego traci i dalsze kroki ku formalnemu zakończeniu ich związku mogą tylko przyczynić się do zaprzepaszczenia tego, co można jeszcze próbować naprawić. Dystans pozwala dostrzec, czego z bliska nie widać. Na rozwód, ostateczne zatrzaśnięcie drzwi zawsze będzie pora.
    • kobieta306 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:33
      jeśli on chciałby te rodzine uratować to by dzien i noc nad tym pracował. Zabiegałby o Twoje względy, dbał o rodzine, o dzieci, robił wszystko by SWOIM ZACHOWANIEM pokazac jak bardzo mu zalezy na Was, na Tobie , na dzieciach.
      Ty sie roztkliwiasz nad smsem który machnał pewnie na kiblu z nudów. co oprócz tego smsa i pokzaówy przed własna rodzinka na urodzinach ten człowiek robi byś mu mogła dac jeszcze jedna szansę??? Robisz mu prezent ze swojego zycia i swojego czasu. OK. Twoja sprawa. Ale wciagasz w tę grę swoje dzieci, a to juz jest podłość!
      • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:49
        dlatego też na jego kolejny sms czemu nie odpisuje odpowiedziałam, że zajmuje sie swoim zyciem i zyciem naszych dzieci a rodzina i dom to nie piaskownica z której jak się znudzisz to zabierasz swoje zabawki. Masohistycznie rozdrabniam się na jakieś bzdety, które już nie powinny mnie obchodzić. I dzięki, bo argument Dzieci jest nie do podważenia i gra nie toczy się tylko pomiędzy mną a nim, więc daje już sobie spokój.
    • heksa_2 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:47
      Chciał ratować małżeństwo za pomocą sms-a? A to dobre. Bardzo się postarał.
      • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:52
        Heksa, no wiesz, a jak ma ratowaćsmile ? Najlepiej jak umie, a skoro jego podejście do życia jest na etapie malego chłopca to czegóż więcej wymagać.
        • heksa_2 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:00
          Ma ratować. A nie pytać ciebie, czy chcesz ratować.
          Wiesz, ja to mówię oczywiście ze swojej perspektywy. Takie powroty do niczego nie prowadzą. Takie małżeństwo i tak się w końcu rozpada. Szkoda cennego czasu i życia, które można przezyć lepiej, milej, pełniej. Życie w uzależnieniu nie jest dobre.
      • scindapsus przeciez ten pan nie napisał 18.10.11, 15:00
        Chcę ratowac nasze małzeństwo, daj mi szansę
        Zapytał pani czy pani chce ratowac małzeństwo
        A to jest róznica
        Czyli kolejny raz babo masz zakasac rękawy a ja ci łaskawie pozwolę się starac.
        Bo ja ludzki pan jestem
        • inna_nowa_ja Re: przeciez ten pan nie napisał 18.10.11, 15:08
          No właśnie, on nie napisał że on chce ratować więc czego ja sie doszukuję?
          • mayenna Re: przeciez ten pan nie napisał 18.10.11, 15:16
            Zapytaj go może co on rozumie pod takim stwierdzeniem jak w tym sms - ie?
            • inna_nowa_ja Re: przeciez ten pan nie napisał 18.10.11, 15:24
              Nie, nie zapytam bo znam odpowiedź: no, domyśl się albo coś w stylu a co byś chciała abym rozumiał.
              • scindapsus Re: przeciez ten pan nie napisał 18.10.11, 15:29
                wiesz, raczej nie odpowiadaj "nie" na takie smsy bo pan pokaze w sądzie ze ręke na zgodę wyciagał a pani odrzuciła.
                taka zua jest wysoki sadzie
                Nie odpowiadaj nic
                traktuj to jako niechciany spam
              • mayenna Re: przeciez ten pan nie napisał 18.10.11, 15:45
                inna_nowa_ja napisała:

                > Nie, nie zapytam bo znam odpowiedź: no, domyśl się albo coś w stylu a co byś ch
                > ciała abym rozumiał.

                Inna, rozmowa jest podstawą porozumienia. Jak nie wiesz o znaczy ten sms to pytasz, jak wiesz, to po co ten cały wątek?
                Nie umiesz mu powiedzieć, ze ma ci konkretnie wytłumaczyć jak ma wyglądać wg niego wasze małżeństwo, jego ratowanie? Jak nie zechce to przecież nie musi. Kończysz rozmowę niczego nie zmieniając.To on ma teraz ci coś zaproponować, ma się z tobą dogadywać i starać się. Jak nie chce, to nie musi. Wszystko zostaje bez zmian.

    • yoma Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 14:57
      Inna, to był ironiczny SMS.

      Czytaj: Chcesz jeszcze raz naprawiać nasze małżeństwo? A spadajże ty babo do cholery na drzewo i daj mi wreszcie spokój, bo ja naprawiać nie chcę.
      • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:06
        Może tak, znam mojego męża i nie raz juz przekonałam się w jakie gry potrafi ze mną zagrać, nawet potrafił posunąć się do tego, że kupił kiedys karte i stary tel komorkowy i wysyłał mi sms-y z różnymi propozycjami żeby sprawdzić moją wierność. Dlatego już nic nie powinno mnie zdziwic.
      • herta_m Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:25
        Inna, napiszę Ci z perspektywy tej, która chciała naprawiać przez ponad 20 lat. Było o tyle podobnie u nas, że też mąż zwalał winę na mnie, przyznawał się do nerwowych reakcji, ale zawsze to ja prowokowałam. Też się odsuwałam fizycznie, też nie dawałam sobą pomiatać, więc niby tez pyskowałam. Tez był i szantaż emocjonalny, fochy, ale do tego awantury i przepychanki. A między tym wszystkim miodowe miesiące. Starania, komplementy, przymilanie się. Dawałam się nabierać, że teraz już będzie lepiej, że teraz on się wreszcie stara, milion razy.
        Doszłam do kresu wytrzymałości, po drodze uświadomiono mi, że mąż stosuje przemoc psychiczną, że choćbym na rzęsach stwała i była najlepszą z żon (gdy miał okresy poprawy i dawał mi szansę, zawsze taka byłam), to i tak by kij znalazł, gdy nadchodzila jego chwila na upuszczenie złej krwi, na wyżycie się na mnie czy dzieciach.
        Jestem już w dość zaawansowanym wieku, nie mam sił i chęci na radykalną zmianę, poddałam się, żyję z człowiekiem, z którym nigdy nie będę się już dobrze czuła, wpędziłam się w lata, zgorzkniałam, mam uczucie, że nic już nie jest warte starania. Czy tego chcesz dla siebie? Czy chcesz dla dzieci ciągłej huśtawki, bo jak czytam o Twoim mężu, to jestem przekonana, że ta huśtawka zawsze będzie?
        On nie napisał, że chce ratować, on znowu ceduje całą odpowiedzialność na Ciebie: czy Ty chcesz naprawiać? I to, w moim odczuciu, jest dowód na to, że on się nie poprawi, nie zmieni, że wciąż to Ciebie obarcza winą, ale jest łaskawie gotów wrócić i dać Ci szansę. Rozumiesz to? On jest gotów dać Ci szansę!
        Nie życzę Ci takiego losu, jak mój, nie daj się kolejny raz nabrać, im dłużej to trwa, tym Ci będzie trudniej, wierz mi. Przypomnij sobie wszystkie jego zagrywki. Napisałaś gdzieś, że on powiedział do dzieci, że musisz poprosić o pieniądze jakiegoś sponsora, czy jakoś tak. Masakra, takie teksty kierowane do dzieci??? Pewnie takich kwiatków było dużo więcej. Takiego chcesz ojca dla swoich dzieci?
        • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:49
          Herta, nie chcę zgorzknieć, najgorsze jest to, że ja nie wyobrażam sobie starości z tym człowiekiem, co będzie jak dzieci dorosną? bedziemy siedzieć i rozmawiać jak gazetkę z reala wrzucą do skrzynki? I wiesz, tego się boję, Twoje życie to jakby część mojego, krótkie epizody gdzie było fajnie a potem długie tygodnie milczenia, obrażania, trzskania drzwiami i w rezultacie ich zamknięcie. Ciężko mi, bo wpojono mi moją WIELKĄ WINĘ, zresztą mąż uważa że to JA w głownej mierze zawiniłam i tak, myślę że oczekuje że ja się znowu poprawię (tylko sama nie wiem w czym i jak) a on będzie jak dotychczas. I tego nie chce.
          • herta_m Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:12
            Inna, czy Ty czytałaś o przemocy psychicznej? To klasyka; oni zawsze mówią: bo Ty mnie sprowokowałaś! W najlepszym wypadku tekst: w związku zawsze winne są dwie strony! I taka kobieta, jedna z drugą, chodzi całymi dniami i zadręcza się pytaniem: co ja takiego znowu złego zrobiłam? Z takiego myślenia często wychodzi, że pewnie jednak coś. Mąż wyzwał Cię od suk, a Ty nie chciałaś się potem z nim kochać. Oziębła jesteś! Nie dajesz mi ciepła! No faktycznie nie dajęsad A że ta suka boli jak cholera, to nic, powinnam się przemóc.
            Najlepiej schematy agresji słownej (to nie musza być wyzwiska, wystarczą pretensje i fochy, manipulacje) opisuje ta książka: www.gandalf.com.pl/fragment/toksyczne-slowa-slowna-agresja-w/ Przeczytaj koniecznie, jeśli nie czytałaś. Wejdź też na stronę NIebieskiej linii i poczytaj o etapach w przemocy domowej (bez bicia też można jej ulegać). To świetnie też tłumaczy nasze pogodzenie się z agresją, bo potem dostajemy te nieszczęsne miodowe miesiące, na to nabiera się wiele kobiet, w których rodzice nie zbudowali dość silnego poczucia własnej wartości, albo kobiety, które bardzo pragną być kochane. Za bardzo.
            Otwórz szerzej oczy.
            • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:20
              ta.. klótnie są przeze mnie bo znow się czepiam, epitety że jestem wariatką, niezrownoważona psychicznie, że powinnam się leczyć.. Zaniesienie obiadu bo do kuchni jak czlowiek nie przyjdzie jeść, zabranie brudnego talerza (jeżli zapomni odnieść albo ma chwilową zaćmę na oczach że wogóle ten talerz tam stoi), a potem wieczorem założyć pończochy, stringi i szpilki i przyjść na gorący seks.. nie chce mi się.. Trzeba zacząć od siebie jeśli chcemy aby coś się udało.
            • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:28
              Autorka wątku z tej książki dowie się, że ona też stosuje agresję słownąsmile Nie wiem czy to jej pomoże...
              • herta_m Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:45
                Mayenna, czytałaś Toksyczne słowa? Ręczę Ci, że się nie dowie, że stosuje agresję słowną. To książka, ktora opisuje szczegółowo takie małżeństwa jak autorki i moje. Jej lektura to jak zrzucenie balastu, ktory przygniatał mnie grubo ponad 20 lat! Pootwierały mi się wszystkie klapki w głowie, zrozumiałam wszystkie mechanizmy, a co najważniejsze: wreszcie przestałam być winna! To niesamowicie odświeżające, uwalniające i kojące. Tyle, że dla mnie już za późno. Jestem na takim etapie, że nie moge sie zmobilizować do zmiany. Teraz moge tylko napawac się przynajmniej odrzuceniem garbu winy, krzywdy wyrządzane mi przez męża mniej bolą, wiem na sto procent, że on już się nie zmieni, więc się nie łudzę, mam swoje życie, dobrą pracę, fantastyczne dzieci i z tego czerpię radość.
                I dlatego autorce tak doradzam przejrzenie na oczy, młoda jeszcze jest, da radęsmile
                • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:59
                  Czytałam.
                  Z tej książki wynika np. że stwierdzenie'znów nie wyniosłeś śmieci' jest jak najbardziej agresywne.smileAlbo takie fajne uogólnienia jak 'bo ty zawsze...' Rękę w górę kto nigdy czegoś takiego nie powiedział.
                  Ale zgadzam się ogólnie z tym co piszesz. Mnie ta lektura uświadomiła, że ja też z agresją jestem za pan brat, że sama często ją stosuję.
                  • yoma Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 17:34
                    > stwierdzenie'znów nie wyniosłeś śmieci' jest jak na
                    > jbardziej agresywne.smileAlbo takie fajne uogólnienia jak 'bo ty zawsze...

                    Bo jest smile

                    IMHO można przecież powiedzieć "kochanie, mógłbyś wynieść śmieci?" albo samemu wynieść. Książki nie czytałam smile
                  • herta_m Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 20:33
                    A ja właśnie po lekturze tej książki ani przez chwilę nie myślałam o swojej agresji, wiem, że nie leży ona w moim charakterze, a jednocześnie uświadomiłam sobie, że te wszystkie rzeczy, ktore próbował mi wmówić mąż na temat mojej domniemanej winy, moich, pożal się Boże, prowokacji, to typowa zagrywka przemocowca. Klasyczne: bo zupa była za słona. Jeśli nie moje słowa, to nawet mina, uniesienie brwi, najdrobniejszy grymas czasami świadczyly o mojej prowokacji. A ciągłe przypisywanie mi złych intencji to norma. Bo on wiedział lepiej, co ja miałam na myśli, on wiedział, że ja kompletnie niewinne zdanie wypowiedzialam specjalnie po to, żeby go zdenerwować. Typowa sytuacja: on przychodzi z pretensją o coś, ja tłumaczę, że to nie tak, że było inaczej, on już podnosi głos, ja tłumaczę się dalej, on już piana na ustach i kłótnia z wyzwiskami gotowa. Toksyczne słowa to dokładnie opisują, cokolwiek by nie powiedziała kobieta, on wie lepiej, jak bylo albo co ona miała na myśli. Takie robienie wody z mózgu, aż kobieta sama zaczyna wątpić, jak było naprawdę. Masakra.
                    Nie, Toksyczne słowa uświadomiły mi przede wszystkim to, że w związku z tego typu przemocowcem nie zawsze winne są obie strony. I żebym stosowała wszystkie najbardziej wyrafinowane techniki dogodzenia mu w każdej kwestii i tak znajdzie na mnie bata. Prędzej czy później.
    • altz Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:33
      Myślę, że trzeba odpisać "nie chcę" i zakończyć sprawę.
      Mężczyźni nie nadają się do małżeństwa z z kobietami, powinni być wolnymi elektronami, a kobiety powinny pobierać się między sobą. Pewno by się dużo lepiej rozumiały, niż z panami.
      • yoma Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:38

        > Myślę, że trzeba odpisać "nie chcę"

        Ym-ym. Dowód w sprawie. Nic nie odpowiadać. Ignora. A SMSa zachować...
        • jagienka_2 Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:46
          A nie możecie po prostu ze sobą porozmawiać, najlepiej na neutralnym gruncie, bez dzieci, teściowej....
          • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:54
            Jagienko, takie rozmowy już byly, setki razy, zapewnienia że od teraz będzie inaczej, kiedyś zaprosiłam go do takiej małej przytulnej knajpki, bez dzieci i rozmawialiśmy, deklaracje super ale wszystko trwało kilka tygodni a potem zwrot o 360 stopni. Najśmieszniejsze jest to, że on uważa że ostatnie miesiące w naszym małżenstwie były super, zero kłótni, fochów, tylko nie dopatrzył się że ja przez ostatnie miesiace już się nie odzywałam i nie reagowałam na to co robi, mówi, ja już milcałam. Nie, dopóki un upartuje całego zła tego wszystkiego we mnie, dopóki nie zobaczy że on zawiódł jako ojciec, mąż, partner nie ma możliwości abyśmy stworzyli DOM.
            • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:10
              Musisz mu zaproponować konkretne rozwiązania, np. nie pije alkoholu albo podejmuje leczenie, dzielicie się obowiązkami i tu szczegółowy podział, nie używacie w rozmowach inwektyw i epitetów,idziecie na terapię...On niech zaproponuje swoje 'reformy'. Spisałabym te postanowienia i podpisała jako ugodę z mężem, a potem powiesiła na ścianie tak, żeby były widocznesmile
      • herta_m Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 15:56
        > Mężczyźni nie nadają się do małżeństwa z z kobietami, powinni być wolnymi elekt
        > ronami, a kobiety powinny pobierać się między sobą. Pewno by się dużo lepiej ro
        > zumiały, niż z panami.
        Czyżbym wyczuwała ironię? Altz, czytałeś wątek głowny Innej? Czytałeś o szopkach i zachowaniach jej męża? Czytałeś o tym, jak ona mu obiad nosiła do pokoju, a on łaskawie go zjadał? Jasne, że nie znamy jego wersji, ale te jego zachowania, ktore ona opisuje, a nie mamy podstaw, by jej nie wierzyć, świadczą jednak dobitnie o tym, że to dupek, jakich mało. Są rzeczy, ktorych się nie robi i słowa, ktorych się nie mówi, choćby nawet żona czymś sprowokowała, są granice zachowań w związku i tyle. W moim odczuciu on je wiele razy przekroczył. Masz inne zdanie?
        • inna_nowa_ja Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:14
          Jego wersja byłaby inna, a mianowicie taka,że ja poświęciłam sie dzieciom, że odstawiłam go na boczny tor, ze z nim nie sypiam, że jest ze mnie gospodyni jak z koziej dupy trąba, jedyne w czym jestem dobra to jestem wg niego dobrą matką. I nie biję piany, pozew napisany, u notariusza w sprawie rozdzielności majątkowej bylam, czekamy na podpis męża, więc nie siedzę z założonymi rękami. Pozwu nie złożyłam bo nie wiem czy w takiej formie wystarczy, czy jeszcze czegoś nie dopisać, myślę że do końca miesiaca uporam się z tymi papierami. Alimenty mamy ustalone, narazie na gębę smile (wiem durna jestem), też się tym muszę zając. Najtrudniej jest mi zabrać się za terapie.
          • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:31
            Czyli podjęłaś decyzję, więc po co ten wątek?


            • yoma Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:36
              Bo świeżo podjęła i się dziewczyna miota...
              • mayenna Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:51
                Ja tak cisnę bo wiem jedno z własnego doświadczenia: żeby potem nie mieć wątpliwości czy słusznie się postąpiło, że rozwód to jednak jedyne wyjście to trzeba wyczerpać wszystkie możliwości naprawy, trzeba być pewnym, ze już nic się nie da zrobić.Dla swojego późniejszego spokoju.
                • yoma Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 17:33
                  Zgoda; więc nie odganiaj Innej od forum, bo mam niejasne wrażenie, że jej forum pomaga... Porównaj sobie jej pierwszy wątek z tym.
          • yoma Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:35
            Od końca:

            - terapia - to się nie zabieraj. Istotnie są na tym forum osoby, które traktują terapię jako cudowne panaceum na wszystko (brzuszek zabolał - terapia, dziecko przyniosło dwóję - terapia, mąż nie wyrzucił śmieci - terapia), ale osobiście nie podzielam ich poglądów. Widzę w tobie kogoś roztrzęsionego i pogubionego i nie dziwota, każdy by był, ale to minie. Oczywiście jeśli czujesz potrzebę pogadania z fachowcem, to nie zniechęcam.

            - papiery - jeśli jesteś przekonana, że składasz pozew, to składaj. Dopisać zawsze coś możesz w formie pisma procesowego. Znowu, jeśli chcesz sobie jeszcze dać czas na przemyślenie sprawy, to nie poganiam.

            - w konstytucji w rozdziale "prawa i obowiązki obywatela" nie jest napisane, że trzeba być dobrą gospodynią smile

            Czym się smile
          • herta_m Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 16:37
            Stara śpiewka: bo dla Ciebie dzieci są najważniejsze! No dziwne, że dzieci są dla mnie ważniejsze niż furiat, ktory mnie wyzywa od najgorszych, szantażuje emocjonalnie, wrzeszczy z byle powodu na dzieci. Ciężko jest pomyśleć, zastanowić się, dlaczego te dzieci są ważniejsze. A może to ja nie jestem dobrym mężem, może ją krzywdzę, więc dlatego lokuje więcej uczuć w dzieciach, które nie krzywdzą, ba, są wyjątkowo dobre i niesprawiające problemow, od zawsze.
            Sprowokowane awantury: moja najbardziej delikatna uwaga na przykład o niewieszanie mokrego ręcznika gdzieś tam. Na to jego podniesiony ton: znowu się czepiasz! Moje tłumaczenia: nie czepiam się, tylko proszę. I się zaczyna: bo Ty zawsze, bo wiecznie sie czepiasz, bo musisz zepsuć niedzielę. Krzyki i wyzwiska, struchlałe dzieci. W innych sytuacjach, gdy pan ma dobry humor, moje tego typu zwykłe, codzienne uwagi nie wprawiają w amok, ale są dni, że jestem z tego powodu najgorsza. Skąd mam wiedzieć, kiedy nie drażnić lwa? I błagam, niech nikt nie pisze, że mogłam nic nie mówić. No mogłam, ale dlaczego nie poprosić o drobiazg, który jego nie kosztuje żadnego wysilku, a dla mnie jest jakoś istotny? To właśnie te wynoszone skarpetki, mam je wynosić czy jemu kazać to robić? Jak każę czy poproszę, to się czepiam, jak wyniosę, to do końca życia będę wynosić, jak nie wyniosę, to będą śmierdzieć? Co robić, co robić???
        • altz Re: Myśli o powrocie 18.10.11, 20:47
          > Czyżbym wyczuwała ironię? Altz, czytałeś wątek głowny Innej? Czytałeś o szopkac
          > h i zachowaniach jej męża? Czytałeś o tym, jak ona mu obiad nosiła do pokoju, a
          > on łaskawie go zjadał?
          Co to uzasadnia? Jeszcze jeden dowód na to, że mężczyźni nie powinni się pobierać z kobietami. Serio tak myślę, w naszym rejonie świata to się nie sprawdza.
          Myślę, że za jakieś 50 lat nie będzie już małżeństw w obecnym rozumieniu.
    • triss_merigold6 Zły tekst 18.10.11, 16:46
      Zły tekst, zły.
      Prawidłowy teks powinien brzmieć "Chcę naprawiać nasze małżeństwo i będę się bardzo starał" + widoczne długofalowo podjęte wysiłki.

      Zwalił odpowiedzialność na Ciebie, klasyka tematu.
      • jarkoni Re: Zły tekst 18.10.11, 18:33
        Racja..
        Poza tym co to za poważne próby naprawy małżeństwa za pomocą sms-a? Świat już durnieje?
        • yoma Re: Zły tekst 18.10.11, 21:24
          No niestety, i to już od jakiegoś czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka