Dodaj do ulubionych

Opierdoliła mnie Fedorczyk....

30.11.14, 13:32
Otóż onegdaj przy winie opierdoliła mnie Fedorczyk. Za to, że na forum po wyszystkich tych latach każdy jakoś pokazuje swoje "miękkie podbrzusze" - tylko ja jedna nie. Co wstrząsnęło mną, gdyż mnie się wydawało iż, w odróżnieniu od wszystkich, którzy to jakiś odrębny byt forowy od realnego (z wyjątkiem Kiełbia) produkują, to ja jestem całkowicie szczera i naturalna. Fedorczyk posiłkując się bardzo zacną flaszką (no ok, dwoma flaszkami) wina, mnie udowodniła, że ni chuja.

Pomyślałam sobie, że to do dupy jest, bo nie jest moim celem tworzenie jakichś wirtualnych fałszywek, a już szczególnie dla forum, które jest moim konikiem faworytem. Dlatego oto, chociaż mnie się cholernie nie chce, zrobię tu i teraz coming-out holenderski.

Otóż, Kochani moi, zesrało mi się nagle i niedowracalnie i okropnie :( Po trzech tygodniach pobytu, gdzie jakimś normalnym wzlotom oraz upadkom emigranckiego żywota towarzyszyła cudna osobista sielanka z moim chłopem - nagle i niespodziewanie, w przeciągu 3 dni temu chłopu totalnie odjebło. Że musiałam dnia trzeciego salwować się bladym świtem pod ochroną obcych dla mnie ludzi. Przez jakiś tydzień tułałam się po Holandii, starając desperacko znaleźć jakiś sposób pozostania tam. Bo kurwa skoro się już ruszyłam.... Poza tym szalenie mi się tam spodobało. I ja się tam spodobałam, od razu mnie headhunterzy wyselekcjonowali na "executive search", miałam wszelkie szanse na zajebistą pracę w przeciągu kilku dosłownie tygodni. Ja co się zaczęłam czuć w PL jak ostatnia szmata do podłogi, bo nie mogłam znaleźć żadnej pracy choćby najodleglej odpowiadającej moim kwalifikacjom i zawodowemu doświadczeniu. To w tej Holandii od razu zostałam rozpoznana jako ktoś i gość. No ale mi się nie udało dotrwać, i musiałam wrócić.

W końcu teraz dotarłam do Warszawy, wbiłam na łeb ludziom co przejęli pieczę nad moim mieszkaniem, desperacko szukam jakiejkolwiek pracy, bo zostałam z zero kompletnie kasy, za to z długami. Na dodatek Tofik źle zniósł podróż do Holandii, więc udając się w drogę powrotną musiałam się pogodzić z faktem, że pies tego nie przeżyje.

Wśród uczuć co się kłębią dominuje właściwie wkurwienie. Kurwa.

Linę holowniczą rzucili mi jak zwykle Pytun, Fedorczyk, Ojciec, a także moja kumpela Edka, oraz Dado. Którzy powodują, że zaraz po wkurwieniu (KURWA), dominującym uczuciem jest wdzęczność. Oraz zdziwienie, że jeszcze nie mają dosyć mnie w moim bezustannym programie traum, bo ja sama się zaczynam czuć jak przedmiot kampanii zrzutkowej na dziecko z białaczką.

Ot i co. Wyrazy współczucia, gratualcje, wymądrzania, porady głupie i mądre, a także czyjekolwiek poczucia satysfakcji i wyższości, lub - czemużby nie - zazdrość, albo na przykład sympatię i serdeczność - proszę tutaj składać lub nie.
Obserwuj wątek
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 13:43
      Zes sie q... nie odezwala! Mam kontakty w NL i napewno by ci pomogli.
      • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 13:52
        Kiełbijku, byłam w totalnym amoku. Miałam telefon holenderski bez możliwości dzwonienia i bez sms, oraz sporadyczny dostęp do netu. Ledwo mi się udawało chwytać kontakt z kimkolwiek. Ja chyba w ogóle nie myślałam :( Zresztą jak mi ktoś poradził, żebym poszła do polskiego księdza po ser, czy do organizacji polaków, to mnie zniechęciło do kontaktowania z kimkolwiek.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 14:01
          Myslalam o Tobie ze zadnego kontaktu. Gdybym ino wiedziala... mam pewnych ludzi w NL ktorzy sa 100% a znam ich moje prawie cale zycie.
          Jeden to moj kuzyn co gra w cyrku na saksie a druga to przyjaciolka od ponad 40 lat.
    • kielbie_we_lbie_30 a ja opierdalam... 30.11.14, 14:10
      Fedo i Pyton ze nic mi nie doniosly, przyjaciolki pierdolone q...
      • jutka1 Re: a ja opierdalam... 30.11.14, 17:13
        Nie opierdalaj, bo nie ma co opierdalać za to, że do czasu Stokrotkowego coming-outu w tej sprawie zachowałyśmy dyskrecję. Ja na przykład nie wiedziałam, z kim oprócz Fedo i Dado 100K miała kontakt, nie chciałam jej traumatyzować pytaniami w tej sprawie i priorytetem było, żeby jakoś wstępnie doszła do siebie po chujozie. :-(
        A że nie było na ten moment możliwości zostania tam, to cieszę się chociaż, że jest w Wawie, w swoim mieszkaniu (mimo tych ludzi), że Tofik dochodzi do siebie, i że za dwa tygodnie się ze Stokrotką zobaczę.
        Nie bądź zła, bo nie ma o co, naprawdę.
    • maria421 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 15:30
      Dorotko, skoro wyczulas dla siebie konkretne szanse zawodowe w Holandii, i skoro Holandia Ci do gustu przypadla, to radze do tego podejsc jeszcze raz, ze spokojem przygotowujac sobie teren. Czyli radze ponowna emigracje, tym razem solo. Na poczatek mozesz wynajac jakis pokoj, dac sobie dwa- trzy miesiace czasu i zobaczyc co z tego wyjdzie.

      Powodzenia!

      • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 15:55
        A dzięki Marysiu, powiem Ci, że taki mam zamiar. W ramach mojej tułaczki, wynalazłam bardzo fajny pokój przez stronę internetową. I nawiązałam przemiły kontakt z właścicielką. Niestety, kobieta się przeniosła, inaczej bym się zatrzymała właśnie u niej w przyszłości. Natomiast kiedy to nastąpi, to nie wiem. Tofik jest już stary i przywykł do czyjejś obecności w domu, dodatkowo wymaga czasu i opieki, trzeba mu gotować żarcie i takie tam. Więc opcja wynajmu pokoju u ludzi i zostawiania go samego całymi dniami w domu - po prostu nie wchodzi w grę. A psa ani teraz nikomu nie oddam, ani tym bardziej nie dam uśpić, i na dodatek liczę jeszcze na kilka dobrych lat jego życia.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 17:14
      A to cos okropnego Stokrotko, wessal Ciebie vortex chujozy albo cos podobnego, nie mam slow. Dobrze, ze sie wydostalas, teraz mozesz juz tylko pojsc w gore, w przod, w swiatlo. Nie ma innej opcji, zaprawde, powiadam Ci.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • jutka1 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 17:23
      Co za bzdury Waćpanna wypisujesz, jakie "dość", co za "dość". Od tego się ma przyjaciół.
      Koniec i kropka.
      • fedorczyk4 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 19:47
        Jezu, o malo nie padlam trupem widzac takie zagajenie watkowe!!!
        To po primo, a po drugo popieram w 300 procentach wpis Jutki. Takie rzeczy jak pomoc i calkowita dykrecje ma sie w pakiecie "przyjalnosciowym", zwlaszcza, ze akurat ja doskonale wiem co Ci zawdzieczam.
        :-)
        • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 20:08
          Ale weźcież Kochani, po to ja przecież ten wpis zamieściłam. Kto chce pomóc, to już wie, że pomoc jest potrzebna. I, że ja stokrotka nie jestem nieprzemakalna, jak każdy tutaj mam miękkie brzuchy i bóle istnienia.

          No a jeśli rozrywki także dostarczę, w formie możliwości opierdalania jeden drugiego lub innej - no to naści, bardzo proszę - też to stanowi jakąś korzyść.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 23:09
          A ja nie... dyskrecja owszem wsrod roznych takich. Nie myslalam zebyscie pisaly o tym na forum. Znamy sie o wiele wiecej i znamy sprawy wymagajace jeszcze wiecej dyskrecji..
          Po prostu...
          • jutka1 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 01.12.14, 00:20
            Nie, Kiełbiu. Są rzeczy, o których sama zainteresowana musi powiadomic, a nie przyjaciółka przyjaciółce. Tak też było i tutaj, Stokrotka nawiązała z nami kontakt osobno, i między sobą początkowo też mordę w beczke po śledziach trzymałyśmy. Więc jeśli masz anse, to nie powinnaś.
            Tyle ode mnie w tym temacie.
    • ertes Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 20:13
      no ta ja sie az zaczerwienilem jak to szanowne panie klna...
    • ewa553 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 20:15
      oswiadczalam Ci sie wiele razy Dorotko, wiec wiesz ze jestem dusza przy Tobie. Nie wiem jakbym Ci mogla pomoc, jesli masz pomysl, nadawaj. Milo czytac, jakich masz wspanialych przyjaciol.
      To wazniejsze od jakichkolwiek chlopow. Wiem co mowie. Trzymaj sie i wracaj do H. bo to wyglada na swietna szanse. Usciski.
    • xurek Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 30.11.14, 22:42
      Przeczytalam i siedze od dziesieciu minut i nie wiem co napisac, tak mnie ten Twoj koszmar otumanil. Wspolczuje szczerze i podobnie jak Maria uwazam, ze powinnas sporobowac jeszcze raz. Jak ochloniesz i dojdziesz do siebie to moze przyjdzie Ci jakis pomysl na to, jak moglabys spropowac jeszcze raz razem z psem.

      Jezeli w PL jest tak krucho z praca, to moze sproboj wysylac podania o prace w NL z Polski i jak cos znajdziesz pojechac "na gotowe", czyli majac mieszkanie i miejsce dla psa?

      Nie spotkalo mnie co prawda nigdy takie podwojne trzesienie ziemi "chlop i emigracja na raz", ale utrata pracy z koniecznoscia opuszczenia biura w ciagu paru godzin i bez mozliwosci osobistego powiadomienia badz pozegnania sie z moimi podwladnymi ktora przezylam trzy lata temu bardzo mna wstrzasnely. Z perspektywy tych trzech lat widze, ze wszystko w zyciu ulkada sie pozytywnie na nowo i moze nawet w niektorych aspektach lepiej, wiec sproboj nie wpasc w bardzo gleboki dol (co mnie sie nie udalo) i znalezc jakies pozytywne zaczepy, po ktorych mozesz zaczac sie z dolu wyciagac. To, ze jestes wkurzona jest znacznie lepsze niz gdybys byla zdesperowana, bo dodaje napedu w kierunku nowego.

      Jezeli moglabym Ci jakos pomoc, to napisz mi maila na facebooku.
      • morsa Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 01.12.14, 01:07
        Bywam baaaaardzo rzadko tutaj na forum. Odzew na post Stokrokti wzruszyl mnie. Naprawde... Ilu wspanialych przyjaciol/przyjaciolek-))) Nie daj sie dziewczyno - "det ordnar sig" jak mawiaja Szwedzi .Nie ma, naprawde nie ma rzeczy niemozliwych i jestem pewna na 100 (nawet na 200%) ze sobie poradzisz. Usciski
    • blues28 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 01.12.14, 08:01
      Wstrzasnieta :-((
      Ale teraz, w cieple domostwa i przyjaciól przede wszystkim staniecie na nigi mocno i równo.
      A dopiero potem nowe kroki zgodnie z tym to co podpowie serce i intuicja.
      I tez mysle, ze teraz mimo chwilowych ciemnosci, swiatlo (nie nick!) przed Toba. Czego z serca zycze.
      • fedorczyk4 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 01.12.14, 10:52
        Kielbiu, przykro mi, ze Cie urazilam, ale niestety mam zelazna zasade absolutnej dyskrecji. Sa rzeczy o ktorych tylko osoba ktorej dotycza ma prawo mowic. Mi zwyczajnie nie przechodza przez gardlo i klawiature. Mam nadzieje, ze to rozumiesz i nie bedziesz dlugo na Jutke i na mnie gniewala sie.
    • chris-joe Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 01.12.14, 22:49
      O jezu... Ja jak Xur zaniemowilem. Krew z lica odplynela momentarnie, w dolku zaskuczalo. Jako ze brzucha mietkiego nigdy skrywalem, to oczy mi sie normalnie zaszklily, gdym oddech juz zaczerpnal.
      Wszyscy tu jestesmy juz nie pierwszej mlodosci, po przejsciach i z przeszloscia, wiec taka drama jest dla nas wszystkich tu chyba drama niemal osobista, Wanna. Zwlaszcza, ze -nie czarujmy- bliskas sercu memu.

      Rad udzielac nie bede, bo nie umiem. Choc zycze ci powrotu do Holandii. Wraz z Tofikiem. Usciskac jeno moge transatlantycko. I cie, i psiapsiolki.
      • minniemouse Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 04.12.14, 09:11
        {{{{matko swieta, no nie wiem co powiedziec }}}}}}}

        Minnie
        • minniemouse Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 04.12.14, 09:24
          nie no wiem tyle. ty Wanna wydajesz mi sie utalentowana. nikogo wpisy mnie tak nie zachwycaja jak twoje. jestem pewna ze ludzie lgna do ciebie bo jestes barwna, ciekawa osoba.
          wracaj do Holandii, tam twoje miejsce! ty silna jestes i tam cie chca, a ze silna jestes to dasz sobie rade i ze hoho!
          masz dobrych przyjaciol, pomoga, a z psem co ma byc to bedzie. jak ma przezyc jeszcze jedna przeprowadzke to przezyje. do Holandii mozna jechac wygodnie samochodem, psa miec w kojcu.
          Tofik ma chorobe morska? mam nadzieje ze nie. zarcia nagotowac dla psa na caly dzien to nie problem. tylko kto z nim posiedzi. ale teraz nie martw sie o to. martw sie na miejscu.
          one step at a time.

          Minnie
          ps. prace moze znajdziesz w domu? przy kompie?
    • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 14:45
      .... z pewnego dystansu konstatuję, iż moje turbulencje emocjonalno sercowe miały dużo mniejszy "traffic" niż wątek o wyruchanej fryzurze. Zakonotowałam. Następną razą (ort. zam.) jak będę czuła imperatyw skupiania na sobie współczującej uwagi, to sobie dam zafundować jakąś katastrofę fryzjerską (zamiast uczuciowej).

      W c.d.n. pies jednak postanowił przeżyć, bardzo się zrobił aktywny i ruchliwy, natomiast ni cholery się odkarmić nie daje. Chudy taki lata jak szkieletor co doprowadziło już dwa razy do gorszących awantur z ludnością, która zasłaniając się troską czy aby ja psa nie głodzę, zaatakowała mnie brutalnie - bo ludziom po prostu nie odpowiada widok starego chorego psa. I sugerowano mnie, że w domu ma siedzieć, aby ludności nie denerwować swoim widokiem, a jeśli ja starego chorego psa w domu samego zamkniętego nie chcę trzymać dla ludności emocjonalej wygody - to ja nienormalna jakaś jestem, czyco...

      Mniejsza ze starciami z hołotą, ale gorzej, iż pies doznaje jakiejś kompletnej histerii głodomorzej i mi zwiewa z ogródka, albo znika na spacerze, żeby szukać i pożerać kawały starego chleba wyrzucane dla ptaków. Którymi potem womituje, przedtem przyprawiając mnie o palpitacje i nerwy szukania go. Więc się złamałam i skorzystałam z propozycji Fed, że do sprawdzonych przez Fed medyków psa zabierzemy i polecimy im na cito, natychmiast i już - psa naprawić. Na litość boską.

      Dzisiaj więc z psem na czczo pojechałyśmy do lecznicy, i wiecie, ja, co od lat miałam na temat lekarzy weterynarii zdanie jak najgorsze (wskutek doświadczeń z młodości Tofika, co mi go prawie indolentni medycy prawie że wykończyli na śmierć) - doznałam epifani, kataplazmy i ulgi niebiańskiej. Bo pani doktor była normalna, wypowiadała się sensownie. Pobrali psu krew,a ja wybiegłam gdyż pies wykonał przed lecznicą popisową kupę, to ją zebrałam do badania, sików na szczęście nie chcieli. I dzisiaj wieczorem dostanę jakieś wstępne informacje, i rokowania. Generalnie bardzo obiecująco to wygląda, i jestem pełna nadzeji, że da się chociaż trochę poprawić psa kondycję.

      To dopisuję w ramach doceniania ludzkiej życzliwości i pomocy w tej idiotycznej mojej okoliczności.
      • maria421 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 15:19
        To chyba jasne, ze turbulencje emocjonalno sercowe sa sprawa zbyt intymna zeby mialy dizy traffic na forum

        Tofikowi powrotu do zdrowia zycze.

        • blues28 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 15:33
          Za Tofisia nieustannie trzymam kciuki i prosze o raporty!

          Zas w kwestii zawirowan emocjonalnych oburzam sie, bo forum stanelo murem, wyrazilo szok i poparcie jak jeden maz! Ba, nawet niesnaski byly kto pierwszy wspierajace ramie wystawial i dlaczego!
          • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 17:04
            Oj tam oj tam :) Tak się tylko kryguję... Jasne, że stanęło, a nawet się w mojej sprawie za łby wzięto, sprawiając mi niewymowną przyjemność.

            Z Tofisiem musi, no MUSI być dobrze, bo ja w ataku jakiegoś totalnego oszołomstwa aplikowałam do spa w Toskanii, gdzie szukają osoby do marketingu, a ogłoszenie było sformułowane w psi sposób, że niby mądry jak wilczur, szybki jak chart etc.... Więc się poczułam przez siłę wyższą podbechtana i napisałam w cover liście, że ja tu ten tego ten z tym psem bokserem 11 letnim nieuleczalnie entuzjastycznym odnośnie wszystkiego (o starym chlebie nie pisałam). Więc wyobraźcie sobie mnie z psem spacerującą Toskańskimi wzgórzami, co prawda to nie Holandia, no ale ...
            wasza stokrotka
            • ewa553 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 19:38
              nomaszty Dorota szczescie! Toskana to przeciez cudowne, rajskie miejsce!!!!! Kiedy bedzie cos wiadomo? i w jakiej czesci Toskany to ma byc?? Bliskosc Fedory dobrze Ci robi, jak widze. Wspaniale jest miec takiego weta gdzie czlowiek i pies oraz kot czuja sie zaopiekowane i wziete na powaznie. Trzymam kciuki za Tofika. Ale czegos nie moge sie doliczyc: pamietam ze za naszej tu kadencji zjawil sie u Ciebie, a to forum istnieje dopiero 11 lat, no i Ty na poczatku tu nie pisalas. Wychoidzi mi wiec na to, ze zjawil sie u Ciebie jako 3-4 letni mlodzieniec?
              • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 19:58
                Otrzymałam już wstępną diagnozę, ma niewydolność oraz zapalenie trzustki. Antybiotyk mu chcą podać, i jakieś dalsze jedno badanie. Ha.... trzustkę to ja miałam mieć, ale mi chińska doktor zamieniła na śledzionę... pewnie przeszła ta trzustka na psa. No nic, zobaczymy.

                Psa Ewuniu dostałam jako 6-miesięcznego podrostka, w okresie chyba mojego pisactwa na primie. Więc na pewno nie za czasów obecnego foruma.

                Co do szczęścia, to będę je miała, jeśli mnie zatrudną, na razie jedynie wysłałam zgłoszenie - a kiedy będzie cokolwiek wiadomo - bladawca nie mam. Ale będę na bieżąco informować.
                • blues28 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 21:26
                  Bidulina:-( Kciuki nieustanne!
                  A ta perspektywa spa w Toskanii to prawdzwie maravillosa:-) Mowie Ci, ze jak tam sie zadekujesz to sobie zamowie weekend z bajerami. I spacer po campinii. I wizyte we Florencji.
                  • minniemouse Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 07.01.15, 23:54
                    a czy pies byl przeswietlony? mri? ct scan? to konieczne. chociaz mri musi byc, bezpieczniejszy niz scan.

                    Minnie
                • xurek Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 12:19
                  Stokrotko, mysle ze Maria slusznie prawi mowiac, ze sprawa zbyt intymna i foruma nie bardzo wie, jak zareagowac.

                  Ja bardzo Ci wspolczuje i podziwiam, jak dobrze sie trzymasz biorac pod uwage rozmiar katastrofy. Nie sadze, ze mnie udalo by sie tak szybko do tego stopnia pozbierac. Nie myslalas o tym, zeby na jakis czas w ramach zmiany tapet i odpoczynku pojechac do taty i polezec w sloncu?

                  Pies to dodatkowy powazny problem, bo obardza cie emocjonalnie i blokuje plany przyszlosciowe, dopoki jest zbyt chory, by sie z Toba przemieszczac. Mam nadzieje, ze uda sie go wkrotce postawic na nogi.

                  No i trzymam kciuki za te Toskanie.
                  • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 12:52
                    E, no foruma nie wie, ja też za bardzo nie wiem, ale sobie pomyślałam, że skoro wszczęłam tutaj ten temat to warto dopisywać updejty.

                    Koleżanka podesłała mi niedawno linka do pogadanki motywującej, no, takie ecie-pecie, ale jedną rzecz ciekawą facetka powiedziała. Było to coś w rodzaju skali różnych emocji, gdzie najniższe wibracje to był wstyd i poczucie winy, które są najbardziej udupiające, potem chyba smutek, złość, które są już trochę bardziej energetyczne, a gdzieś tam w górze ochota, radość, etc. I ponoć Hitler wibrował gdzieś pomiędzy wstydem a poczuciem winy, czyli najniżej jak się da. Ponoć osoba tak wibrująca ma wątpliwą zdolność wzbudzania złości i agresji u innych. A na przykład osoba wibrująca ochotą na przykład - wzbudza u innych radość. Czyli oczko czy dwa wyżej wzbudzamy niż wibrujemy. Jak powiedziałam, jest to trochę ecie pecie, ale wątek założyłam w celu niewibrowania wstydem czy poczuciem winy. O! Wyrażam tutaj swój smutek i złość na to co się stało, ale także miłe ciepełko wywołane serdecznością i wsparciem jakie otrzymuję. A także ochotę na to aby było lepiej, fajniej, oraz nadzieję że tak się wkrótce stanie.

                    Ojca miałam odwiedzić wiosną, bo w optymistycznych planach, to już miałam teraz sobie mieć pracę, odkuwać się finansowo tak aby sobie móc na tę podróż pozwolić. Bardzo ubolewam, że jestem w moich planach do tyłu, ale się jednak upieram aby je realizować. Raczej odpoczynek mi nie jest potrzebny, bardzo mam ochotę na fajną pracę, to by była "zmiana tapet" bardzo pożądana i oczekiwana. Z psem również odbyłam kilka dni temu poważną rozmowę, proponując aby się dał wyleczyć, bo liczę na jakieś kilka lat jego towarzystwa jeszcze, i nęcąc go perspektywami tych spacerów w Toskanii czy gdzieś. Myślę, że pies pozytywnie zareagował na moją propozycję, czego efektem było wyprodukowanie wspaniałej kupy przed przychodnią - która była niezbędna, jak się okazało, do badania, i którą ja (przy lekkich obawach pani doktor, czy aby właściwą kupę od właściwego psa dostarczę i czy się aby nie pomylę) pobiegłam, zebrałam, i dostarczyłam.
                    • ewa553 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 13:49
                      I tu musze JA Ciebie OPIERDOLIC! No bo Tofik sie zesral, a Ty kupe zostawilas na ulicy! Brawo! Kupy sie sprzata po sobie, moja berlinska psopsiolka zabierala woreczki nawet jak szlysmy z Mike czyli jej wilczurem w gory. A Ty? Gdyby dottoressa nie potrzebowala kupy, to bys ja tak zostawila? A ja bym na przyklad wpadla na niej w poslizg i smierdziala jak Ty swojego czasu w Paryzu? Wstyd mi za Ciebie!
                      • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 14:03
                        Ano się sromałam okropnie Ewunia, bo nie przewidziałam produkcji kupy w drodze z auta do przychodni i nie wzięłam woreczków... Nasrane zostało pod drzewem w parczku i kupę zamierzałam zabrać po odbytej wizycie, mając nadzieję, że w tak zwanym międzyczanie kupa gdzieś nie powędruje sama z siebie, i tak się de facto stało, bo gdy wybiegłam to sobie tam w spokojnym oczekiwaniu leżała.
                      • jutka1 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 19:07
                        Aaaaaaaa!!! Posikałam się na samo wspomnienie. Wchodzi Stokrotka do mnie w Paryżu, prosto z lotniska w towarzystwie Kiełbia, pociąga nosem i mówi "coś tu śmierdzi u ciebie". A to ona wdepnęła była w gówno psie! I potem płukała but spuszczając nań wodę w klozecie, głowę wystawiając przez okno w skośnym dachu. Aaaaaaaaaa!!! :-)))))))))))))))))))))
                        • iwannabesedated Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 21:35
                          ... It was the best of times, it was the worst of times, it was the age of wisdom, it was the age of foolishness, it was the epoch of belief, it was the epoch of incredulity, it was the season of Light, it was the season of Darkness, it was the spring of hope, it was the winter of despair, we had everything before us, we had nothing before us, we were all going direct to Heaven, we were all going direct the other way....


                          HAHAHA....


                          Wspominam ten czas i chyba zawsze będę. Nigdy te wspomnienia nie blakną, jak wino, z czasem nabierają głębii, wielowarstwowości, wielowątkowości. Idealne słowo ang. POIGNANT. Jak zwykle - bez sensownego odpowiednika w PL.

                          Jedno się jednak nie zmienia - wchodzenie na forum i wypisywanie tam z lubością okrutnych pojebstw :D
                          • jutka1 Re: Opierdoliła mnie Fedorczyk.... 08.01.15, 22:33
                            Amen. :-)
                            • iwannabesedated ... po namyśle w odpowiedzi na propozycję 14.01.15, 00:27
                              RESETU i wymazania forum pamięci do A.D. 2000 odpowiadam...

                              SPIERDALAĆ

                              ... ni krzyny, ni ździebła wspomnień okołoforumowych nie oddam choćby skały srały.

                              HAHAHA
                              • chris-joe Re: ... po namyśle w odpowiedzi na propozycję 14.01.15, 02:55
                                Bo jak, od zera? To sie przy okazji powymieniajmy nickami: ja wezme Maria, Wanna sie zrobi na Swiatlo, Jutka na Toske. O reszte niech sie dziewuchy pozabijaja. Figurki, figurki, zmiencie sie :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka