maria421
17.09.04, 17:26
... czyli Ferrari kontra reszta swiata.
Kochani moi, donosze, ze od niedzieli jestem zagorzalym kibicem wyscigow
samochodowych F1.
Wrocilam cala i zdrowa, choc z lekkim ubytkiem sluchu. Wiecie jaki halas
produkuje 20 startujacych samochodow wyscigowych? Owszem, mialam korki w
uszach, ale te nie wiele pomogly.
No i ta szybkosc! Oni na prostej jada 360 km/h! To jest dla widza na trybunie
umalek sekundy, za krotko zeby im krzyknac "nie pedzcie tak chlopaki, bo sie
pozabijacie"... zreszta nawet by nie slyszeli.
Mielismy miejsca dokladnie naprzeciw boxu BMW Williams, w ktorym wybuchl
pozar przy tankowaniu. Plomienie na trzy metry,ugaszone w 5 sekund. Normalka,
nic sie nie stalo, a ja omal zawalu nie dostalam.
Schumi fantastyczny. Z 15 pozycji na druga! Na ostatnich okrazeniach siedzial
Barichello na ogonie i, mowcie sobie co chcecie, bylby pierwszy, gdyby tylko
chcial.... On dal wygrac Barichello!.
No i potem podium, hymn brazylijski i wloski, szampan, co prawda dosc daleko
od nas, ale bylismy zaopatrzeni w lornetke.
Zdjecia sa jeszcze w aparacie, jak tylko troche odetchne to moze podrzuce cos
do Galerii.
Widzialam, ze sie pod moja nieobecnosc baaaardzo powaznymi tematymi
zajmowaliscie i ze Kran nawet na moja odzywke w sprawie islam- islamizm czeka.
Kochani, ja pewno jednak zmienie zainteresowania. Zamiast zbierac ksiazki o
islamie bede zbierac gadgety F1...)))