jutka1 Dzisiejszy wpis Basi 31.10.15, 09:07 Re: TGIF ewa553 31.10.15, 08:36 Odpowiedz hehe, Dorotko, wiesz ze nie o slowo chodzilo, ktore jest miedzynarodowe, takze w Polsce sie respektuje lub nie. Ale nie rozumiem tego zdania, myslalam ze sie gdzies zaplatalas. No, ale dotyczy to Jutki a nie mnie, wiec Ci odpuszczam tlumaczenie:) A poza tym poranna mgla, kawa smaczna jak zwykle, jeszcze jedna i sie calkiem przebudze. Dzis w planie dalszy ciag grabienia lisci i co tam jeszcze trzeba. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, mgła 31.10.15, 09:35 Mglisty poranek, 4C - ale ma dojść do 12C, co jak na sam koniec października jest zupełnie niezłym wynikiem. :-) Trochę pokasłuję, tak jakby coś mnie zaczynało brać, ale organismus się broni. Podepnę się pod organismusa i w ramach obrony funduję sobie weekend bez zobowiązań. Na groby rodzinne nie jadę, bo za daleko, a warszawskie odwiedzę za tydzień. Nie lubię tłumów, 1 listopada na Powązkach jest pierdyliard ludzi, dojście do i od grobów zajmuje dłużej, a muszę się teraz doleczyć, bo inaczej będzie źle. Planuję prasę, książki, muzykę i filmy. Jakąś zupę zrobię, albo eintopf. O. :-) Miłego weekendu :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, mgła 31.10.15, 09:42 dla mnie tez zaczal sie sezon eintopfow. i zupek zwyklych. Nabylam wczoraj rozne roznosci jarzynowo-miesne i bede jutro pichcic. Bo sobie na jutro postanowilam ze tylko pojde na cmentarz a pootem bede sie delektowac cieplkym mieszkankiem. I slicznym jesiennym widokiem za oknami - dopoki jeszcze kolorowe liscie ciesza oko. Odpowiedz Link
maria421 Sobota, slonce 31.10.15, 10:11 Przepiekna pogoda, zaraz ide na zakupy a po poludniu znow chwyce za grabie w ogrodku. Wieczorem musze gdzies wyjsc, bo jest Halloween i pewno chmary dzieciakow beda dzwonic do drzwi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, slonce 31.10.15, 20:02 Tutaj dzień się rozwinął słoneczny. Poza krótkim spacerem (1.5 km w sumie, może 2) kokosiłam się w domu. Jutro planuję kontynuować dolce far niente. Tylko to przeziębienie. :-( Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, slonce 31.10.15, 21:08 Ja jednak zostalam w domu, dzieciakow w maskach przyszlo zaledwie trzy sztuki, dalam im slodycze i juz. Odpowiedz Link
iwannabesedated Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 19:08 ... a takie coś do śmiechu znalazłam dla Marysi :D Odpowiedz Link
roseanne Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 19:37 parafrazujac M - yep, that's about it :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 19:57 Na szczescie nie mieli az takich wymagan :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 20:07 Strach sie bac.... www.youtube.com/watch?v=R8UR4RulOKc Odpowiedz Link
roseanne Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 20:13 Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 20:34 czy ktos z Was wysluchal tego dluzej jak minute? Ja nie dalam rady, balam sie ze skoncze u egzorcysty... Odpowiedz Link
roseanne Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 22:20 nie wiem, czy cala minute nawet wytrzymalam zarowno trescc, jak i kaznodziejski sposob przemawiania wywstrecil mnie przerazliwie Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Halloween i straszne dzieci... 01.11.15, 22:33 A ja całe wysłuchałam tarzając się ze śmiechu. Podziwiam radnych Ostrowa Mazowieckiego za utrzymanie powagi i kamiennych twarzy! Chapeau bas! Odpowiedz Link
maria421 Re: Halloween i straszne dzieci... 02.11.15, 08:44 Czy glos i sposob mowienia tego radnego nie przypomina Wam glosu i sposobu mowienia Macierewicza? Zanim kamera najechala na twarz mowcy, bylam przekonana ze to Antek Macierewicz , czyli Pierwszy Demon Trzeciej Rzeczypospolitej gada :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Halloween i straszne dzieci... 02.11.15, 16:30 Ja serio uważam, że biedny Macioszka jest opętany. Ci co go widzieli w "akcji", twierdzą, że mówi najpierw racjonalnie, sprawia wrażenie rozsądnego, a potem "coś" go "bierze" i zaczyna wieszczyć, bełkotać, charczeć i straszyć bielmem wywalonych ócz. Ponoć całkiem widok to i fascynujący - i straszny. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Halloween i straszne dzieci... 05.11.15, 04:25 coś" go "bierze" i zaczyna wieszczyć, bełkotać, charczeć i straszyć bielmem wywalonych ócz. Ponoć całkiem widok to i fascynujący - i straszny. a to trza go zatrudnic do jakiego horroru. a "komenty" czytaliscie? mnie sie najbardziej podobal ten: Czas odpalić piły motorowe! I wyciąć w pień takich debili. cudo :D Minnie Odpowiedz Link
maria421 Niedziela- Wszystkich Swietych 01.11.15, 09:17 Ide dzisiaj do kosciola, ide na cmentarz i to wszystko. Zadnego czytania artykulow w GW co mozg czuje przed smiercia, zadnego medytowania o przemijaniu zycia, nic z tych rzeczy! Moich bliskich pamietam na codzien, wiec dzisiaj nie musze specjalnie wspominac. Mielgo dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela- Wszystkich Swietych 01.11.15, 11:03 A ja się moszczę, kichając. Za oknem piękne słońce, 12C. Gotuję ciecierzycę na humus. Kiedyś robiłam z ciecierzycy z puszki, ale od kiedy dowiedziałam się, że mam alergię na nikiel i chrom, przestałam kupować cokolwiek w puszce (jedyny wyjątek to mleko kokosowe, bo w innej postaci nie widziałam w sklepach). Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela- Wszystkich Swietych 01.11.15, 11:28 Zaiste piekny ten czosnek. Mnie w tym roku marniutko wyszedl wiec postanowilam wiecej nie sadzic. Wyobrazam sobie jak soczysty jest ten ze zdjecia! Wlasnie chcialam Cie Jutrencjo zapytac co tam robi Twoja alergia? Czy juz do konca zycia musisz byc na diecie, czy tez sa jakies tabletki lagodzace czy co. Bo ja mam nietolerancje laktozy, ale znakomicie sobie radze biorac wlasnie tabletki jesli jem cos niedozwolonego. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela- Wszystkich Swietych 01.11.15, 11:39 Nie mam odpowiedzi, bo jeszcze nie wiem. Przede mną jeszcze serie testów, wizyt u lekarza, na co oczywiście nie mam czasu, więc na razie "jadę" na antyhistaminie. Takiej nowoczesnej, która nie zamula i nie usypia. :-) No i unikam alergenów, na ile mogę. Nie piję wina (alergia na winogrona), nie jem cytrusów i bananów, mleka krowiego ani serów z niego ("grzeszę" serem kozim), chleba. Takie tam. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela- Wszystkich Swietych 01.11.15, 12:07 pewnie schudlas przy tym wszystkim? A ser kozi to cos wspanialego! Sama sie nim niemalze zajadam... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Deszczowy niedzielny wieczor 01.11.15, 10:30 Buszmen wyjechal w piatek na caly weekend i wrocil dopiero dzisiaj a ja oddawalam sie lenistwu oraz goscilam kumpele z Grinpisu ;) Nie do konca sie lenilam, bo wykopalam czosnek, ktorego wyroslo 45 glowek. Wystarczy na caly rok. Przy okazji znalazlam na grzadce duzego pajaka otulajacego nogami kokon z jajkami. Swiatlo nie bylo zbyt dobre, zeby zrobic zdjecia, wiec przykrylam go doniczka i sprobuje pstryknac fote jutro rano. Po poludniu przyszla burza i od wpol do szostej bez przerwy pada - czasem mocniej, czasem mniej, ale pada, co mnie bardzo cieszy, bo mam duzo sadzenia w planach. A poza tym na ogrodkach nic sie nie dzialo... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 Re: Deszczowy niedzielny wieczor 01.11.15, 10:58 Chcesz się założyć, że tych 45 główek nie starczy na cały rok? :-) Czosnek piękny, btw, gratulacje! :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Deszczowy niedzielny wieczor 01.11.15, 12:07 jutka1 napisała: > Chcesz się założyć, że tych 45 główek nie starczy na cały rok? :-) Przy zuzyciu jednego-dwoch zabkow dziennie (na dwie osoby), mysle ze wystarczy ;) > Czosnek piękny, btw, gratulacje! :-) Sama bylam zaskoczona, bo mimo ze posadzilam go w idealnej kompozycji ziemi i w odpowiedniej porze, to przeciez Buszmen opiekowal sie ogrodem (ekhem, ekhem) przez 11 tygodni. Ale poczekaj, az zobaczysz moje pole marchewkowe i rzedy burakow! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Deszczowy niedzielny wieczor 01.11.15, 15:15 A wampiry ???? Czy wkalkulowałaś w to nalewkę przeciw ... wampirom? :D Piękne zbiory. Ja dzisiaj medytuję podziwiając piękność świata. Który mnie ostatnio mami wspaniałymi zachodami słońca. Każdego niemal dnia jest inny kolor. Teraz brakuje mi do szczęścia jedynie bliskości ciepłego morza lub oceanu. Drobny szczegół. Faceci w PL mają tyłki raczej płaskie, lecz od czego są siłownie? Nie wiem, czy zauważyliście, ale zamiast dorocznej rozpierduchy wyniknęła uprzejma debata, gdzie kontrowersje rozpłynęły się w wyrazach wzajemnego szacunku, troskliwości i upodobania. Wszystko płynie i wszystko się zmienia, i chociaż szkoda mi naszych forumowych napierdalanek, to jednak tak chyba jest jakoś przyjemniej, a na pewno jest - inaczej. Nie wiem jak Wam, ale mnie te rozpierduchy się znudziły, bo z góry można było przewidzieć kto co powie, kto się pojawi, a kto się schowa do dziury, i ogólnie scenariusz był nudny, a wojujący adwersarze się spierali w coraz większym, pardąsik (cycat) najpierw ćwierć- a potem pół-zwisie... Czyli ogólnie coraz mniej to było kręcące.... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Deszczowy niedzielny wieczor 02.11.15, 11:08 iwannabesedated napisała: > A wampiry ???? Czy wkalkulowałaś w to nalewkę przeciw ... wampirom? > > :D Nie wkalkulowalam, bo jestem wampiroodporna. > Piękne zbiory. ;) Bedzie wiecej... > Nie wiem jak Wam, ale mnie te rozpierduchy się > znudziły, bo z góry można było przewidzieć kto co powie, kto się pojawi, a kto > się schowa do dziury, i ogólnie scenariusz był nudny, a wojujący adwersarze si > ę spierali w coraz większym, pardąsik (cycat) najpierw ćwierć- a potem pół-zwis > ie... Czyli ogólnie coraz mniej to było kręcące.... Dokladnie tak. Moze zaprosic jakas swieza krew na forum? Beda jatki ;) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 02.11.15, 08:39 Świeci słońce, jest 7C, ma dojść do 12C. Czemu nie, może być. Nie wiem, czego oczekiwać w tym tygodniu: c.d. mordoru, czy lekkiego poluzowania. Czas pokaże. Pół nocy śnił mi się ŻL, co zdarza się rzadko i tylko w momentach dużego stresu. Jak widać, weekend pomógł tylko trochę. :-/ Przeziębienie jakby odpuszcza. Poza tym na działkach nic się nie dzieje. ;-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 02.11.15, 08:45 Mgla. Mam duzo do zrobienia. Nic mi mi sie nie chce. Milego! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 02.11.15, 09:40 widze za oknem ze w nocy pospadala wiekszosc lisci, pieknie to wyglada, takie okragle dywany wokol drzew. Ale to oznacza rowniez ze ta noc odwiedzila rowniez moj ogrod i cala sobotnia praca byla na marne.... Ale przynajmniej pobede troche na powietrzu. Bardzo mi brak wedrowek i walkingu, wogole ruchu. Tak wiec bede miala taki ersatz...Bo jak siedze w domu to tylko zajadam co sie da i puchne w oczach a raczej nie tylko w oczach, lecz szczegolnie na brzuchu:( Zmartwienie z kotkiem Bombelkiem, nie je prawie wcale od paru dni, mam powazne podejrzenie ze skubnal ostra trawe indyjska, ktora lekkomyslnie zasadzilam.... Poczekam jeszcze jeden dzien i pojade do weta. Ona tego nie lubi, stressuje sie wielce, ale moze jej dottore medico pomoze. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 02.11.15, 16:41 A co to za trawa turecka, Ewa? W domu to hodujesz? Mój pies jak był młody ogołocił całą dracenę. Nie dość, że liście mają krawędzie piekielnie ostre, to jeszcze w ogóle jest to trujące. Na szczęście zaraz na następnym spacerze wypodukował, hm, cygaro powiedzmy, z tych liści. Załóż po prostu, że będzie mordor Pytonie, to się być może zaskoczysz mile. Mordory się muszą wymordorzyć, i już. Jak się wymordorzą to im się nudzi, i idą się gdzie indziej wymordorzać, gdzie robią większe wrażenie. Kolejny wspaniały zachód słońca, temperatura znośna, upierdliwości brak. Organismus nadal słabuje, piję bulion, łykam rutinoskorbin i sofuję. Możeby założyć kącik wzajemnych porad zdrowotnych - to się ten temat co i raz to wtrynia w inne wątki. U swiatly zamiast o Polsce, rozmowa zeszła na sposoby pacyfikowania rozsierdzonych nadmiernym spożyciem wina - wątrób. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 02.11.15, 20:48 japonska trawa, Dorotko.Przeslowilam sie. Wysoka do 1-1,5 metra, zielono-czerwona. Imperata cylindricaDostalam od kolegi i nie pomyslalam ze koty bendom skubac, skubance.... Musze przy pierwszej okazji przesadzic do ogrodu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 02.11.15, 22:27 Masz rację, 100K. Założyłam mordor, był "mordor minus dwa", czyli już lepiej. Przy okazji udało się znaleźć (i uchwycić) konsultanta na zaległą robotę, znaczy PLUS (caplocks zam.). Przy okazji tej okazji, chyba rozwiązała mi się zagwozdka kadrowa, czyli następny plus. Jutro pracuję z domu. Mam do przeczytania i napisania multum, ale powinno się udać. Tfu w niemalowane. Nalewka przeciw wampirom to jedno, a gdzie wszystkie kiszonki? Kimchi, ogórki, i inne? Luizo, jak już napisałam: dam sobie ręce obciąć, że nie starczy tego czosnku na cały rok. Tylko nie oszukuj potem! :-D Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jutko 05.11.15, 05:54 jutka1 napisała: > Masz rację, 100K. Założyłam mordor, był "mordor minus dwa", czyli już lepiej. P > rzy okazji udało się znaleźć (i uchwycić) konsultanta na zaległą robotę, znaczy > PLUS (caplocks zam.). Przy okazji tej okazji, chyba rozwiązała mi się zagwozdk > a kadrowa, czyli następny plus. > > Jutro pracuję z domu. Mam do przeczytania i napisania multum, ale powinno się u > dać. Tfu w niemalowane. Posylam nieustannie pozytywne fluidy i vapory. Nie mozetak byc ze sama ciagniesz trzy etaty. > Nalewka przeciw wampirom to jedno, a gdzie wszystkie kiszonki? Kimchi, ogórki, i inne? Luizo, jak już napisałam: dam sobie ręce obciąć, że nie starczy tego czosnku na cały rok. Tylko nie oszukuj potem! :-D Eee, kiszonki sa przereklamowane, az tak duzo ich nie robie, bo ciagle mamy cos swiezego w ogrodzie. Pod domem stoi jeszcze osiem sloikow ogorkow zaprawionych przez kuzynki, ale jakos nie schodza, bo teraz mamy kilogramy cebul, marchwi, burakow, zielenin wszelakich, mlodej kapusty... nie ma kim tego przejesc! Moze zrobie kimchi, jak glowka pierwszej czerwonej kapusty dojdzie do jakichs 2 kilo. Nie bede oszukiwac co do zuzycia czosnku, ale wolalabym, zebys sobie rak nie obcinala :) Wspomne tylko, ze zebralam nie 45 glowek, tylko 50, bo jedna upuscilam w ogrodzie, poza tym zapomnialam o czterech, ktorych nie zebralam, bo mialy jeszcze zielone liscie. Pozdrawiam ogrodowo Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Słoneczny wtorek 03.11.15, 08:23 Słońce aż razi w oczy. Teraz są 4C, ma dojść do 12C, ale podobno jest okrutna mgła (przez okno tego nie widzę). Piszą: "Zjawisko: Silna mgła Przebieg: (województwo mazowieckie - subregion północny) Prognozuje się wystąpienie na znacznym obszarze mgły ograniczającej widzialność do 100 m. Zalecenia: Spodziewaj się utrudnień. Utrudnienia w ruchu lotniczym i kołowym, wydłużenia czasu podróży." Dobrze, że w żadną podróż się dziś nie wybieram. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Słoneczny wtorek 03.11.15, 13:34 Bylam dzisiaj w szpitalu na gastrostkopii akt drugi. Akt pierwszy odbyl sie tydzien temu i zakonczyl rownie spektakularnie co bezowocnie. Odbyl sie przy uzyciu srodkow nasennych, coby jak twierdzila pani lekarka, ulatwic mnie i sobie zycie, bo niespacyfikowany pacjent lubi stwarzac problemy. Mialo byc ze nic nie zauwaze a po 10 minutach obudze sie zeska jak skowronek i w podskokach bede sie mogla udac do domu. Obudzilam sie i owszem, ale z wielkim trudem i pod wplywem jakowegos charkochrapania wydobywajacego sie z mojego wnetrza i kakofonii piskow wszelakich wypelniajacych cala przestrzen. Chcialam sie nawet ruszyc, ale stwierdzilam, ze nie bardzo sie da, bo na gebie mam maske, w nosie jakies weze, na palcu jakis taki gumowy pazur a ramie uciska grubasny opuchniety mankiet. Piski zas wydobywaja sie z machiny stojacej obok i pozkazujacej cala mase wykresow, cyferek i swiatelek. W pierwszym podejsciu stwierdzilam, ze z tym kosmosem nie wygram, zamknelam oczeta i postanowilam spac dalej. W drugim podejsciu zajarzylam, ze cos tutaj musi byc nie tak i czas najwyzszy poszukac istoty zywej, by sie dowiedziec, wiec sciagnelam gumowy pazur na co maszyna zareagowala przepotwornym jazgotem, ktory przywolal natychmiast istot zywych trzy. Pani doktor, co mi przedtem wykladala o tych zeskich skowronkach poglaskala mnie po glowie, kazala sie polozyc, zalozyla z powrotem pazur uspokajajac tym samym machine i wylozyla co nastepuje: otoz musi byc, ze ja mam jakes zaburzenia oddechowe, ktore koniecznie musza byc zbadane, bo jak tylko ow srodek nasenny zwany propofolem zaczal dzialac, to ja przestalam oddychac. Tak wiec badanie przerwano, anestezjologa wezwano, ten podal mi jakowes antydotum, po ktorym znow zaczelam oddychac i przylaczyl do tych wszystkich machin nakazujac wypoczynek kilkugodzinny przed wypuszczeniem na wolnosc. Dano mi nowy termin na gastroskopie plus dodatkowy na jedna noc w hotelu pod tytulem „laboratorium snu“. Na temat noweg terminu byl dlugi dysput, bo pani doktor zaproponowala, ze pod calkowita narkoza, a ja zaproponowalam ze bez niczego, bo w koncu odbylam w poprzednich tygodniach juz dwa inne badania z rura do zoladka przez gardlo i rura do dwunastnicy przez nos (ktora musialam tam trzymac w nim przez 12 godzin) bez zadnych dodatkowch pomocy. Pani doktor twierdzila, ze tom razom rura jest znacznie grubsza bo ma w sobie instrument do pobierania probek i dlatego bez uspienia sie nie da, a ja twierdzilam, ze rura to rura i bez znieczulenia sie da. Pani doktor przyznala w koncu, ze kiedys, w czasach mrocznych i starozytnych (czyli z jakies 10 lat temu) to badanie przeprowadzano nagminne bez znieczulenia, ale teraz w swiecie cywilizowanym skonczono z tym barbarzynstwem. Ja sie jednak uparlam, cyrograf podpisalam i stanelo na tym, ze powrocimy do mrocznej epoki badania na zywca. W domu przestudiowalam tego propofola, napatoczylam sie na Jacksona, doszlam do jedynego slusznego wniosku, ze rowniez u mnie lek przedozowano a szpital usilule zatuszowac wlasne dyletanctwo i pogratulowalam sobie jedynej slusznej decyzji odmowy wszelkich srodkow oduzajacych. Dzisiaj przyszlam na badanie, ta sama pani doktor wszystko mi wytlumaczyla, podpisalam nowy swich na stary temat ze sie zgadzam, dostalam gumowy pazur i opuchnieta opaske tudziez rurki z tlenem do nosa oraz takie plastikowe cus na usta co wygladalo troche jak ta maska co ja mial Hannibal Lecter w milczeniu owiec po czym pani doktor kazala mi sie polozyc na boku i zaczela wpychac w te maske owa rure (rzeczywiscie powaznie grubasna, chyba z jakis 1 cm w przekroju). Wepchnela troche i mnie zupelnie zatkalo. Mimo tlenu w nosie nie bylam w stanie oddychac. Owa rura calkowicie zablokowala moj odruch oddychania: ja po prostu nie mialam pojecia co musze zrobic, zeby wziac oddech. Spanikowana zaczelam szarpac te rure, pani doktor ja wyciagnela, poglaskala mnie po glowie i powiedziala, ze przeciez mi mowila, ze tak sie nie da i ze dzwoni po anestezjologa. No to ja jej na migi, zeby sprobowala jeszcze raz. Pani doktor porkecila glowa, napsilaka nowego znieczulenia w moje gardlo, kazala przelknac i zabrala sie za ponowne wpychanie rury. Tom razom sie uwzielam, ze chocby nie wiem co, to ja te rure przelkne. Ona pchala rure a ja usilowalam wykombinowac, co tu zrobic, zeby wziac oddech. Zadnych szans. Czulam, jak sie dusze, machina zaczela wyc skuli skoku cisnienia i pulsu, pani doktor wrzeszczala, ze mam oddychac przez nos, ale ja w ogole nie wiedzialam, gdzie jest ten nos, bo mi ta rura odebrala wszelkie poczucie przestrzeni, potem nawet poszukalam reka tego nosa i go dotknelam, ale nic to nie pomoglo, bo moj ogranizm nie wiedzial, jak z ta rura ma wziac jakikolwiek oddech. W koncu zaczelam wymachiwalc lapami, pani doktor wyciagnela rure, zdjela mi te maske i tym razem bez poglaskania po glowie powiedziala mi, ze dzwoni po anestezjologa bo ma dosyc tego cyrku. Ja zas zaczelam glowkowac, co sie dzieje, porownywac z poprzednimi rurami i sie zastanawiac, co mi najbardziej przeszkadzalo i doszlam do wniosku, ze ta lezaca pozycja. W poprzednich badaniach siedzialam i szly bez problemu. Podzielilam sie moim spostrzezeniem z pania doktor, ktora powiedziala, ze bzdura absolutna, na siedzaco to nawet w czasach barbarzynskich badania nie robili, bo ludziska mdleli i w bananiu przeszkadzali. Ja ja jednak bardzo poprosilam, zeby sprobowala rownoczesnie zgadzajac sie na tego anestezjologa, jezeli tom razom sie nie uda. Poszlo jak z platka, no moze nieco obslinionego. Pani doktor pobrala probki, zrobila zdjecia, ja nie zemdlalam, oddychalo sie calkiem latwo, badanie trwalo gora 10 minut i bylo po zabawie. Na zakonczenie pani doktor powiedziala, ze w zyciu nie widziala takiego pacjenta i ze to rowniez wyjasnia, dlaczego pod wplywem tego srodka nasennego przestalam oddychac, kiedy polozono mnie na bok i wcisnieta te rure po czym anulowala rezerwacje w laboratorium snu. Teraz boli mnie przelyk, odbila mie sie hektolitrami wpompowanego wem nie powietrza, ale jestem szczesliwa, ze ostatnia rura za mna. W miedzyczasie odzylam, odespalam, napilam sie kawy i die sprawdzic, co na budowie. Pogoda jest do bani. Odpowiedz Link
maria421 Re: Słoneczny wtorek 03.11.15, 14:05 W gastroskopii najgorsze jest to, co robia przed uspieniem, czyli to zmiekczanie jamy ustnej jakims paskudnym aerozolem. Ja mialam dzisiaj stosunek oralny z moim dentysta ktory przez czas dla mnie niebywale dlugi penetrowal moja jame ustna, co sie dla mnie skonczylo ujemnym bilansem zebowym. Musial mi usunac gorna, prawa siodemke, po to zeby zachowac gorna prawa szostke. W zwiazku z tym na obiad mialam sok pomaranczowy pity przez slomke a potem jogurt. Odpowiedz Link
iwannabesedated Masz ci los.... 03.11.15, 14:56 Człek przychodzi na pierdulu w błogiej chęci poczytania o pogodzie, zamiataniu liści i ogólnego dziejstwa, a tu Xur z rurą w gardle i penetrowana dentystą jama gębowa Marii, no czyli medyczne porno do kwadratu.... :D Ja poważnie myślę o osobnym wątku typu Forumowa Zdrowotna Samopomoc Chłopska, coby ludzie tam wchodząc oczekiwali brodzenia w powodzi fikuśnych organów i wymyślnych sposobów pacyfikowania owych. Xura rozumiem, bo na narkozę reaguję wyjątkowo źle, i po zaaplikowanej chemii dochodzę do siebie miesiącami. Nie wszystko da się na żywca znieść, ale to co można, to należy. Natomiast znieczulenia podawane przez mojego ukochanego dentystę Wojtka, z kolei - nie mam reakcji negatywnej, żadnej. Może to inny rodzaj chemii. Wojtek także mnie od lat namolniakuje bo jego zdaniem mam za dużo zębów w gębie, natomiast ja od lat z uporem odmawiam, wychodząc z założenia iż ten problem nadmiaru się prędzej czy później sam rozwiąże, a wyrywać sobie dobre zęby z gęby aby w jakiś czas potem sobie tam wstawiać sztuczne mi zakrawa na idiotyzm niejaki. Tak czy siak, słońce świeci pięknie, szykuję się na kolejny spektakularny zachód słońca, i pomału przywracam do życia mój organizmus - wczoraj odbyliśmy małą nocną przechadzkę i było pięknie, mgliście i pachniało węglem drzewnym. I to już jest całkowicie bezecne, bo za mojego dzieciństwa takim węglem i drewnem się paliło w piecach c/o więc było to czymś normalnym. Na moim osiedlu zaś, gdzie ogrzewanie jest z sieci, a kominków nie ma, bo i skąd, to ten zapach jest czymś kompletnie niewytłumaczalnym :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Masz ci los.... 03.11.15, 16:55 a ja bez narkozy ni huja! Dlatego zreszta bede miala w przyszlym tygodniu znowu. Wlasnie rozmyslalam o tym jaka liste zrobic Danie, kogo ma zawiadomic itd. gdybym sie nie obudzila. Maryska szykuj sie, bo na Ciebie mi wypadlo w razie czego... Gastroskopie mialam kilka razy w zyciu, zawsze pod narkoza. Ale raz, akurat w szpitalu, zrobili mi kuku: wpychali rure do tchawicy zamiast do rury pokarmowej i o malo sie to zle nie skonczylo... Ja Ci Xurku jednak Schlaflabor goraco polecam, bo moze jednak masz Schlafapnoe albo inne dranstwo a w laborze jest swietnie, u nas to w czescio hotelowej kliniki. Bylam dokladnie pokablowana i podlaczona do jakiegos aparatu. W innym pomieszczeniu siedza ci co sie znaja, obserwuja prace maszyny i moja, obserwuja mnie przez kamere. No problem. Odpowiedz Link
xurek Re: Masz ci los.... 03.11.15, 17:25 widze, ze otwarlam puszke Pandory ktora byla tak napchana, ze pewnie sama z siebie niedlugo by pekla :). Czy tu wszyscy sie juz na cos lecza :) :) :) :)? Popieram Stokrotke z tym watkiem :). Basiu, ja do zadnego labora ani mysle, moze za 20 lat zmienie zdanie, ale na razie wole sie trzymac od szpitali z daleka. Chwilowo slabo mi wychodzi, ale mam nadzieje, ze moja przyjazn ze szpitalem uniwersyteckim w Bern jest jednorazowa i nie potrwa dlugo :). No ale jak juz to sie pochwale, ze w ciagu jednego tygodnia pobrano mi co najmniej 10 szczykawek krwi, wsadzono do przewodu pokarmowego 3 rury, zrobionu USG wszystkich organow a potem z racji niebezpieczenstwa operacji EKG spoczynkowe i wysilkowe i 24-godzinne oraz MRT i test wysilkowy pluc. Ktos przelicytuje :)? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Masz ci los.... 03.11.15, 17:46 jestes zdecydowanym zwyciezca, Xurku! Nikt Ci lauru nie odbierze:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Masz ci los.... 03.11.15, 18:27 O kurde... Mistrz! A z tym wątkiem, to żartowałam. Bez przesady. Skoro można rozmawiać na Polsce o wątrobie, to można na Pierdulu o otworach i rurach. Zresztą, nie mój cyrk, nie moje maupy, ja tu tylko wodem pijem Rycerzu (cycat z mojej kolekcji dowcipów o Rycerzach). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Masz ci los.... 03.11.15, 19:39 Aż mi się słabo zrobiło na epopeję Xurka. :-/ Xur, wyrazy współczucia. Marysiu, Tobie też współczuję, choć przyznam szczerze, że wizja Ciebie i relacji oralnych z dentystą nieźle mnie rozbawiła. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 318 :-))) 04.11.15, 09:31 ale smiesznie: musialam opuscic wczesnie pielesze, bo trzeba robic rozne badania przed operacja. No i do auta szlam w pelnej mgle, a dojechawszy zaledwie kilometr do wsi do laboru, mialam pelne, piekne slonce! Juz nigdy nie bede pisala o pogodzie z domu, bo jednak bliskosc Renu nyli przeciwnika. No ale fajnie ze slonko swieci, mam dzis dzien wprawdzie pracowioty, ale bez terminow do ktorych musze sie dostosowac, wiec jest czas na pojscie do ogrodu. Praca w sloncu, na swiezym powietrzu, to jest to co tygrysy lubia najbardziej. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach --- Odc. 318 :-))) 04.11.15, 10:25 co bedziesz operowala? Tutaj tez swieci slonce, mam za soba 2 maile budowlane i przed soba 3 maile budowlane, dwa budowlane telefony i to by bylo na dzisiaj. W przerwie obiad w miescie a wieczorem wypad do swiezo wyremontowanego aquaparku. Swieci tera co pare minut w innym kolorze, lacznie z podwietleniem tego dlugiego podgrzewanego basenu do plyswania na zewnatrz. Bardzo fajny efekt. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 318 :-))) 04.11.15, 10:50 za tydzien, meniskus - pod pelnom narkozom Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 318 :-))) 05.11.15, 02:37 Poczekaj Iwanna jak wejda chlopaki i zaczna opowiesci z serii kolonoskopii...haha Kan Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek szary cieply i mokry 05.11.15, 06:13 Weszlam na forum, poczytalam i az sie spocilam przy relacji Xurka. Ty naprawde to wszystko wytrzymalas i zyjesz? Nawet nie bede probowac startowac w konkurencji "kto zostal bardziej przemiedlony przez medykow", w calym moim zyciu nie przeszlam tego, co Ty w ostatnim czasie! Wspolczuje i mam nadzieje ze te cierpienia nie pojda na marne i wyniki badan pomoga wyleczyc przyczyny... Pozostajac przy temacie zabiegow medycznych cichutko wspomne, ze wczoraj zaliczylam rutynowa wizyte u dentystki, ktora niczego nie znalazla, wiec tylko wypolerowala mi usmiech. Poza tym jak zwykle pracuje w ogrodzie. Od kilku dni na przemian pada, mzy i leje, co mnie wprawia w nieslychana ekstaze. Rosliny tez - dzis znienacka wlazlam w dwumetrowy koper a kapusty wziely i urosly w oczach z malych sadzonek miesiac temu do dobrze juz uformowanych glowek. Mam caly zagon ogromnych marchwi i solidnego rozmiaru cebul trzech rodzajow, zastanawiam sie jak ja to wszystko przechowam? Chyba w styropianowych pudlach wypelnionych piaskiem przy tylnej scianie garazu. Poza tym w stawku mnoza sie zaby: Odlowilam te jajka zeby moje rybki go nie zjadly. Przed chwila z wiecierza/podrywki z odzysku zrobilam azurowy kosz (na zdjeciu), ktory czesciowo zanurzylam w stawku i wrzucilam do niego zebrany skrzek. Rybki sie do niego nie dobiora, ptaki tez nie, bo nakrylam kosz siatka. A tak sie zastanawialam patrzac na przywleczona przez Buszmena podrywke, do czego moglaby sie przydac! Buszmen rano skonczyl zakladac aluminiowa folie pod calym dachem, jego plany na weekend obejmuja kupno i polozenie wielkich rolek waty izolacyjnej. Ja zas bede w ogrodzie robiac brutalna wycinke pilami, nozycami i sekatorami, zeby troche przetrzebic chaszcze i nadac im ksztalt. Ale na razie jest czwartek, za oknami szaro, ogrodowe kroliki wyleguja sie pod paprocia drzewiasta, z sypialni slychac chrapanie Rupcia, z kuchni dochodzi zapach swiezo scietego nowozelandzkiego szpinaku, za trzy godziny wychodze na joge... Zen. Czego i Wam zycze! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek szary cieply i mokry 05.11.15, 09:10 Luizo, przy czytaniu Twoich dokonac tez sie mozna spocic:) Sama jestem leniwcem pospolitym i takie osoby jak Ty czy Xur imponuja mi nieslychanie i zazdraszcczam energii. Jutce nie, bo sobie jej zadania jakos wyobrazic nie moge. Jutce zazdraszczam natom iast samodyscypliny, bo ja nie moge pracowac w domu, no chyba zeby mi akurat internet wysiadl. Nie moge sie zabrac do odrabiania zaleglosci biurowych typu raporty, rachunki, podania und so.czyli itd. Na dzis pozmienialam plany, bo nie skonczylismy wczorajszych zadan w ogrodzie: sasiad tarasu, ja wykopywania i przygotowywania na zime dalii. Poza tym wykopalam trzy duze dziury, bo dzis od tegoz sasiada dostane trzy piwonie, trzeba je przed zima zasadzic. Po poludniu musze kilka spraw pozaogrodowych zalatwic i tak czas leci, a mnie zadania przedoperacyjne rosna, a nawet mnie przerastaja... Denerwuje sie tym, potrzebny by mi byl coatching... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek szary cieply i mokry 05.11.15, 09:21 Też się pocę ze zmęczenia, czytając spokojne raporty Luizy pod hasłem "jak minął dzień". :-) Basiu, po prawdzie: uwielbiam te dni pracy w domu. Nie muszę się sztrykować, malować; odpada mi 45 min. x 2 = 90 minut na dojazd do i z biura; nikt mi nie włazi z zapytaniem/przywitaniem/plotką/komentarzem. Siadam sobie w "gabineciku", często w dresie ;-), skupiam się i odwalam cały huk roboty, z reguły takiej o większej objętości i wymagającej czasu i skupienia. I już. :-) Za oknem mgła, zaraz wychodzę, następny dzień "mordoru minus jeden stopień nasilenia". Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek szary cieply i mokry 05.11.15, 09:44 u mnie tak wygladaly nadgodziny w wolne soboty, Jutus. Jak byl nawal pracy, to pozwalano nam w sobote pracowac 4 godziny. Wtedy odwalam wiecej niz w 8 godzin w srodku tygodnia. Wlasnie: zaden tgelefon, zaden palant z innego dzialu ktory natychmiast cos chce itd. Milo te dni wspominam. Tylko wlasnie w domu ta ja sie nie potrafie zmobilizowac, stad ta "zazdrosc". Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek szary cieply i mokry 05.11.15, 10:44 Basiu, jak sie przygotowuje te dalie na zime i kiedy? Ja normalnie zostawialam w glebie, gdzie sobie gnily i kupowalam nowe klacza nastepnego roku. Ale teraz mam cztery tak piekne egzemplarze, ze naprwawde szkoda by bylo. Tyle tylko, ze sa one w ciaz w pelni kwitniecia, wiec chyba na przygotowanie nia zime jeszcze za wczesnie? Napisz co i jak i kiedy mam zrobic. Odpowiedz Link
maria421 Przepiekny czwartek 05.11.15, 11:52 Slonecznie, spokojnie i termometr w samochodzie wskazuje 18 stopni. Zdaje sie ze zlapalam mandat. S.... syny nie wiedza jak sciagac forse z ludzi, to ustawiaja radary -pulapki na pare metrow przed znakiem za ktorym mozna przyspieszyc. No wiec chyba za wczesnie przyspieszylam i cos blysnelo. Szlag by ich. Ale poza tym przepiekny czwartek :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek szary cieply i mokry 05.11.15, 19:28 Hm, ja przez chwilę rozważałam coby nie stanąć w szanki z opisem jak mi "robili" oko. Ale po namyśle zrezygnowałam. Ze strachu, że w odwecie pojawią się soczyste opisy porodów... Chłopów to się nie boję, raczej nie słyszałam facetów opisów medcznych procedur. Chłopy opisują z upodobaniem jak się urżnęli i fizjologiczne skutki tych urżnięć z detalami. Odnośnie świeżej krwi i jatek, to chyba niehumanitarne by było. Coś jak fala w wojsku, chyba nam nie wypada. A może, horrendum, nam się tylko zdaje, że ciągle jeszcze mamy te zęby i pazury, a "młódź" wpadłwszy tutaj by nas rozniosła na... klawiaturach... Czyco ?! Tak czy owak, zimno, szaro, zero zachodów słońca. Organizmus lepszy, ale do dobrego daleko. Odpowiedz Link
ewa553 Xurek+Dahlie 05.11.15, 21:44 Upierdliwe to Xurku i ja w pierwszych latach robilam jak Ty. Teraz robie to, co kaze moja sasiadka-ogrodniczka od ktorej zreszta moje dalie mam. Otoz wykopac byliny, obciac wszystko co zielone, te byliny dokladnie szczotka oczyscic z ziemi, pozawijac w zgniecione gazety, wsadzic do kartonika ktory przez zime ma stac w chlodnym (ale nie zimnym za bardzo) miejscu bez doplywu swiatla. Dosc wczesna wiosna powsadzac ze byliny do doniczek z ziemia (maja byc przysypane. Dobre sa miekkie donice, moga byc plastikowe wiaderka, bo jak juz roslinka (podlewana) wypusci zielone, po 15.maju przesadzic do ziemi. Dlatego wazne te miekkie doniczki, zeby latwiej cala zawartosc wyjac i przeniesc do dolka w ziemi. W tym roku pani P. wymyslila, ze dosc tego meczenia, wiec wykopane byliny zasadzamy od razu do miekkich donic, cala zielen naturalnie obcieta, byliny przykryte ziemia. Znowu chlodne, ciemne miejsce i NIE PODLEWAC. Na wiosne ten sam proceder co co roku:) Wiec ja zrobilam tak: trzy duze donice i dwa kartony, czyli piec kemp kwiatow bedzie na wiosne. Mysle ze jak masz ladne okazy, to naprawde warto sie utrudzic. No i o chlodne ciemne miejsce jest u Ciebie na pewno latwiej jak u mnie: przez moja piwnice przechodza rury ogrzewania, cala zime mam powyzej 20 stopni. Odpowiedz Link
roseanne Re: Xurek+Dahlie 05.11.15, 22:13 dodam, jesli mozna, - dalie powinny byc w gruncie przez perwszy przymrozek, dopiero potem wykopane Odpowiedz Link
ewa553 Re: Xurek+Dahlie 06.11.15, 08:54 n iekoniecznie, Rose. Ja nigdy do przymrozkow nie czekam. I az mi sie serce kroi jak "ukrocam" jeszcze zyjace kwiaty... Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 06.11.15, 09:01 TGIF, bo ledwie dycham. Chociaż nie, bo jutro szykuje się dzień pracujący. :-/ Dobrze, że przyszły tydzień jest krótszy zawodowo: 11.11 plus dodatkowy dzień wolny w zamian za coś tam. Dyktatura mi dała wizę. Niestety. Już miałam nadzieję, że odmówią, i że nie będę musiała jechać. :-( Wczoraj znowu mnie znapastowała FRadministracja. Czy ktoś może mi powiedzieć, kiedy oni się ode mnie odczepią?! No nic. Letmpendem (cycat) do roboty. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 06.11.15, 11:49 I juz dysze z ciekawosci, gdzie Jutke ponosi? U nas chyba Indian summer: z ranca 14C, ma byc 17C. Dzis w planie po pracy drobne zakupy wyjazdowe, jutro pranie i pakowanie, w niedziele rano wylot na Kube. Bo czemu nie, prawda? ;) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 06.11.15, 11:59 chris-joe napisał: > I juz dysze z ciekawosci, gdzie Jutke ponosi? Z watku wywnioskowalam jedynie, ze do dyktatury wymagajacej wizy ;) > U nas chyba Indian summer: z ranca 14C, ma byc 17C. > Dzis w planie po pracy drobne zakupy wyjazdowe, jutro pranie i pakowanie, w niedziele rano wylot na Kube. Bo czemu nie, prawda? ;) Pieknie. Przygotowania do egzotycznych wakacji to cudne momenty... Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 06.11.15, 19:09 Do post-sowieckiej muzułmańskiej dyktatury, która wymaga wizy. Chrisowi będzie na Kubie o wiele przyjemniej. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 06.11.15, 12:04 Jutyldo, wyglada na to ze dlugi weekend nalezy sie Tobie jak psu micha i inaczej tego nie widze [cycat oczywiscie]. Co do Francy, musisz jakies voodoo uczynic, bo normalne, cywilizowane, ludzkie procedury jak widac zawodza. Niech szybko i sprawnie przeleca Tobie dni pracujace! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 06.11.15, 17:36 Luiziane krole az sie prosza o glaskanie :) smie twierdzic, ze dla nas montrealczykow wypad na kube, to prawie jak do toronto - 3 godziny lotu ( bardziej wkurzajace jest wymuszone oczekiwanie na lot, transport naziemny) wiekszosc znajomych czesciej wylatuje na kube, niz podrozuje autem poza wyspe pogoda dzis przypomina kupe kompostu - cieplo - nascie stopni, wilgotno - popaduje co chwila i w powietrzu unosi sie zapach butwiejacych lisci czekam wlasnie na dostawe zakupow - moge juz chodzic, przy wydajnym nakladzie pracy masazystki, ale nosic ciezarow nadal nie Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 07.11.15, 01:25 Trzygodzinny lot to bylaby bedlka, w istocie jest to lot niemal pieciogodzinny. (Do Europy z Montrealu lot trwa 7 godzin.) Jak dla mnie, 5-godzinny lot nalezy do najgorszych: za krotki na sen, za dlugi na igraszki. Zwlaszcza lot poranny i pelen rozentuzjazmowanych wczasowiczow. Na szczescie na tych lotach na Kube Quebekczycy owszem cos lykna, ale zazwyczaj nie wpadaja w alkoholowy szal. Bo juz o Polakach tego sie nie da powiedziec. Raz, pare lat temu, lecielismy takim wesolym samolotem z Warszawy do Egiptu i tam w pewnym momencie zaczelo sie normalne alkoholowe rzyganie, smrod nie do opisania, zaloga biegala ze sprejami usilujac ten smrod rzygow pokryc. Siedzaca niedaleko nas zarzygana pasazerke czyszczono w fotelu papierowymi serwetkami. To dopiero byl lot! ;) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Stajnie Augiasza czyli kazdemu co lubi... 06.11.15, 09:23 Narobilam sie dzis po lokcie, kilka godzin zajelo mi szorowanie krolikarni, nieruszanej od czterech miesiecy. Najpierw wyciagnelam ze srodka drewniana budke oraz rozne wiklinowe koszyki, wszystko wyszorowalam octem i wyparzylam wrzatkiem a potem wzielam sie za sam domek. Wymiotlam pajeczyny, resztki trawy i siana a potem na czworakach polewalam ceglana podloge i drewniana poleczke wrzatkiem, skrobalam i szorowalam je woda z octem. Na koniec co sie dalo wytarlam do sucha, ale i tak bedzie schlo do jutra przy obecnej duzej wilgotnosci powietrza. Prace odbywaly sie przy akompaniamencie malych burz, przechodzacych co chwile i polewajacych mi plecy. Napracowalam sie, ale jestem zadowolona z efektu. Jutro wstawie do krolikarni duze bloki drewna eukaliptusowego, przytaszczone przez Buszmena na opal. Jest wsrod nich wiele ladnie i rowno przycietych klocow, ktore beda krolikom sluzyc do wskakiwania na nie. Inne kloce przydadza sie jako siedziska w ogrodzie albo do ustawienia na nich doniczek. No to mam te nielubiana prace z glowy, nastepny raz bedzie okolo Nowego Roku. Kroliki spedzily dzien w pralni, zeby nie biegaly po ogrodzie i nie wlazily mi pod czajnik z wrzatkiem. Zostawie je w domu do jutra, az ich chatka podeschnie. Pewnie beda szalec w nowych "meblach", zrobie im zdjecia. A na razie fotka z ogrodowego relaksu: Na przyszly tydzien mam w planach nastepna Stajnie Augiasza, czyli kurnik, tez nie czyszczony od czterech miesiecy. W poniedzialek pojade do tartaku i zaladuje tam kilka wielkich worow trocin i wiorow, w ogrodzie nascinam aromatycznych ziol (lawendy i piolunu) na sciolke a we wtorek pohulam wsrod kur w kaloszach i z szufla. Przy okazji zrobie nastepna pryzme kompostowa, nowy kompost bedzie jak znalazl na styczen. Kilka tygodni temu zglosila sie do mnie balkonowa ogrodniczka (znalazla mnie przez Internet), ofiarowujac pomoc w ogrodzie zeby sie uczyc jak to robic. Mysle, ze czyszczenie kurnika i robienie kompostu pokaze jej miejskie ogrodnictwo w innej perspektywie niz sie spodziewala ;) Jesli sie oczywiscie zjawi... he he he. A w weekend zabiore sie za jedna z ulubionych meskich prac: przycinanie drzew i krzewow. Jest na to idealna pora, bo po obfitych deszczach, wiec przyciete rosliny szybko odrosna i ladnie sie zageszcza. Pogoda ma byc piekna, tylko 23 stopnie i przelotne deszcze, wiec bedzie sie dobrze pracowalo. Zamowilam juz na przyszly tydzien gminna usluge polegajaca na mieleniu scietych galezi i pakowaniu koncowego produktu do workow, co ulatwia mi zataszczenie tego z powrotem do ogrodu i rozlozenia jako sciolke pod drzewami. No to tyle u mnie, mam nadzieje ze doczytaliscie do konca ;) Czas zamknac kurnik, wziac prysznic i napisac krotki artykul do permakulturowej gazetki. Mam mile poczucie spelnionego obowiazku i dobrze wykonanej pracy, czego i Wam zycze na dzien dzisiejszy ;) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
xurek Re: Stajnie Augiasza czyli kazdemu co lubi... 06.11.15, 21:38 Luizo, jakby ci sie skonczyly te stajnie do sprzatania, to ja zapraszam :). Mnie od samego wyobrazenia przeszly ciarki po plecach i padlam zmeczona na biurowy fotel :). Ale przycinac krzewy drzewa i inna roslinnosc tez lubie. U nas listopad jakiego najstarsi gorale nie pamietaja: prawie 20 stopni w ciagu dnia, slonecznie i sucho i nie zanosi sie na zmiane. W niektorych miejsowosciach zaczyna brakowac wody. Na budowie wnerwienie jak zwykle, jak sie w koncu zakonczy to pojde zapalic tabun swieczek na intencje :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stajnie Augiasza czyli kazdemu co lubi... 06.11.15, 21:59 Prawda, Xurku? Jak Luiza będzie tak dalej, a mój zawodowy mordor nie odpuści, to przestanę czytać doniesienia z Sydney celem nie dodawania sobie czynników mentalnego zmęczenia i zbrąchania, hahaha ;-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Stajnie Augiasza czyli kazdemu co lubi... 06.11.15, 22:34 E tam, czytaj tym bardziej rozkoszując myślą, iż zawsze możesz wszystko pierdolnąć, i zaokupować Luizę zatrudniając u niej jako młodsza-kompostowa ;) Apropos podróży, luźna refleksja taka. Ostatnie zestawienie popularności języków (wg. ilości posługujących się lokalsów) to - chiński. Potem długo, długo, długo, bardzo długo - nic. Potem hindi-urdu, angielski i arabski. Co dobitnie pokazuje europocentryczność i komplentą nieadekwatność nie tylko naszych szkolnych programów nauczania, ale nawyków po prostu. Tendencyjnie obstących przy Angielskim, niemieckim i francuskim. to nawet jeśli chodzi o europejskie języki nie jest adekwatne, bo w tym temacie to - angielski, hiszpański, rosyjski. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Europocentryczność jest już przeżytkiem 07.11.15, 01:20 iwannabesedated napisała: > E tam, czytaj tym bardziej rozkoszując myślą, iż zawsze możesz wszystko pierdolnąć, i zaokupować Luizę zatrudniając u niej jako młodsza-kompostowa ;) Pomoc w ogrodzie za wikt i opierunek oraz trzy dni wolne w tygodniu? Deal! Przyjezdzajcie. > Apropos podróży, luźna refleksja taka. Ostatnie zestawienie popularności języków (wg. ilości posługujących się lokalsów) to - chiński. Potem długo, długo, długo, bardzo długo - nic. Potem hindi-urdu, angielski i arabski. > Co dobitnie pokazuje europocentryczność i komplentą nieadekwatność nie tylko naszych szkolnych programów nauczania, ale nawyków po prostu. Tendencyjnie obstących przy Angielskim, niemieckim i francuskim. to nawet jeśli chodzi o europejskie języki nie jest adekwatne, bo w tym temacie to - angielski, hiszpański, rosyjski. Europocentrycznosc jest juz nieaktualna idea, ktorej Europa kurczowo sie trzyma, wspominajac czasy minionej swietnosci. Nie zauwazyla ze przyszlosc nalezy do wielkich nacji azjatyckich i zdeterminowanych rzesz uciekajacych z Afryki i Bliskiego Wschodu. Pamietam jak Kapuscinski pisal o zmierzchu Europy takiej, jaka znamy i przejeciu jej przez owe rzesze. Dla mnie jest to obraz perfekcyjnej symetrii i powracajacej karmy po stuleciach brutalnej kolonizacji Ameryk, Australii i Afryki przez agresywne europejskie imperia. Europa sie buntuje, ale juz nigdy nie bedzie taka jak przez ostatnie piecdziesiat lat. Czas sie przyzwyczaic i dostosowac do kolonizacji, bo zatrzymac sie jej nie da. A nad ta kotlowanina lape trzymaja olbrzymie konsorcja, globalne firmy oraz handlarze smiercia (ropa naftowa, niewolnikami, bronia i narkotykami), z ktorych co niektorzy maja wieksze dochody niz niektora male panstwa europejskie. Welcome to the future! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Europocentryczność jest już przeżytkiem 07.11.15, 01:51 Tyle, ze cytowane przez Wanne statystyki jezykowe mowia o jezykach ojczystych. Angielski nadal pozostaje zdecydowanie dominujacym jezykiem nie-ojczystym, globalna lingua franca by far i najpewniej takim pozostanie na blizsza i chyba dalsza przyszlosc. Urdu czy mandarynskiego ucza sie glownie ci, co sie specjalizuja w kontaktach z danym regionem, 'urdyjczycy' zas i 'mandarynczycy' ciagle masowo sie ucza angielskiego. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Europocentryczność jest już przeżytkiem 07.11.15, 06:40 chris-joe napisał: > Tyle, ze cytowane przez Wanne statystyki jezykowe mowia o jezykach ojczystych. > Angielski nadal pozostaje zdecydowanie dominujacym jezykiem nie-ojczystym, glob > alna lingua franca by far i najpewniej takim pozostanie na blizsza i chyba dals > za przyszlosc. Urdu czy mandarynskiego ucza sie glownie ci, co sie specjalizuja > w kontaktach z danym regionem, 'urdyjczycy' zas i 'mandarynczycy' ciagle masow > o sie ucza angielskiego. Mysle, ze angielski podzieli los laciny. Globalny jezyk komunikacyjny, z mala garstka ludzi, dla ktorych jest rowniez jezykiem ojczystym. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
chris-joe Re: Europocentryczność jest już przeżytkiem 07.11.15, 07:23 Moze tak, ale raczej nie. W kazdym razie nie szybko. Lacina nigdy nie miala globalnego zasiegu, jedynie lokalny. Podejrzewam, ze angielski jako wtorny jezyk przetrwa przez kilka wiekow nawet ewentualny upadek ludow wladajacych nim jako jezykiem macierzystym. W koncu nawet lacina do dzis nie umarla. Odpowiedz Link
xurek Re: Europocentryczność jest już przeżytkiem 07.11.15, 15:26 amen. ale smutny amen, bo biedny przecienty europejczyk, ktorego te nieodwracalne i niehamowalne zmiany przerastaja itelektualnie i emocjonalnie a na dodatek wala po kieszeni musi teraz wypic kielich goryczy nawarzony przez garstke bonzow pozbawionych wszelkich ludzkich uczuc i poczucia odpowiedzialnosci za cokolwiek. im dluzej zyje, tym wieksza wewnetrzna sympatia zaczynam darzyc RAFy tego swiata :). Odpowiedz Link
maria421 Re: Europocentryczność jest już przeżytkiem 07.11.15, 20:29 Europocentrycznosc? Tego juz dawno nie ma! W obecnej wedrowce ludow nie chodzi o zaden koniec "europocentrycznosci", tu sie waza losy samej Europy! W pierwszej kolei waza sie losy UE. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Stajnie Augiasza czyli kazdemu co lubi... 07.11.15, 01:32 xurek napisała: > Luizo, jakby ci sie skonczyly te stajnie do sprzatania, to ja zapraszam :). Mnie od samego wyobrazenia przeszly ciarki po plecach i padlam zmeczona na biurowy fotel :). Ale przycinac krzewy drzewa i inna roslinnosc tez lubie. Stajnie sie skoncza, ale poza stajniami jest jeszcze caly ogrod z kilkunastoma grzadkami warzywnymi i stawkiem. Czyli nigdy niekonczaca sie rozrywka i kontakt z natura pod australijskim sloncem ;) Z zaproszeniem badz ostrozna, bo moze nastepnym razem skorzystam! > U nas listopad jakiego najstarsi gorale nie pamietaja: prawie 20 stopni w ciagu dnia, slonecznie i sucho i nie zanosi sie na zmiane. W niektorych miejsowosciach zaczyna brakowac wody. Zaczyna sie wielki EL Nino, podobno taki, jakiego najstarsi gorale i Aborygeni nie pamietaja. U nas byl najgoretszy poczatek pazdziernika w notowanej historii a to dopiero wiosna. Ja sie szykuje na koszmarne lato, miedzy innymi dlatego bede w ogrodzie brutalnie przycinac co sie da. > Na budowie wnerwienie jak zwykle, jak sie w koncu zakonczy to pojde zapalic tabun swieczek na intencje :) Oby sie odwrocilo! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Stajnie Augiasza czyli kazdemu co lubi... 07.11.15, 03:14 Yep, jest bardzo cieplo w dzien, za to dosyc zimno w nocy - tak lubie. Siedze wiec w domu uskuteczniajac ogolnie sjeste w samo poludnie i wyskakujac tylko co jakis czas do ogrodu. Wrocilismy w targu i mam do wsadzenia troche kwiatow. Do tej pory niewiele kupowalam ale ostatnio mam juz gdzie wsadzac wiec sadze. Moze mi sie dzisiaj uda wsadzic hiszpanska lewande, szalwie, roznokotorowe stokrotki oraz male gozdziki. Wczesniej wsadzone anturium mi sie pieknie przyjelo, wiec chodze, ogladam i podziwiam. Kupilam tez worki na banany, ale nie wiem czy sie zdecydujemy je zakladac. Musi byc wykonane z 3 metrowej drabiny z przedluzeniem, wiec sprawdzanie tez. Troche wiec wysoko i ogolnie wyzej niz 4metry wolalabym nie. W ulu juz brzecza pszczoly, project pszczeli do polowy wykonany. Jest jeszcze do zespawania jedna stalowa konstrukcja pod drugi ul. Moze sie wiec chlop zakreci i wykona? Ostatnio znikneli z sasiadem i piwem na pol dnia w garazu, gdy robili pierwszy stojak...haha Poza tym luz. Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach --- Odc. 318 :-))) 07.11.15, 10:02 ale w nocy szalala burza - na forum. Zmeczylam sie czytaniem. Dla "rozrywki" podam wiadomosc uslyszana w lokalnej telewizji: na bardzo ruchliwej autostradzie miedzy Mannheim i Weinheim oigranicza predkosc ze 100/h na 70/h, bo na autostrade wchodza liczni uchodzcy.... Dodaje od siebie: uchodzcy wola byc przejezdzani mniejszym tempem... Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, ciemno, zimno, deszcz i mgła 07.11.15, 11:03 Spałam do 9:30! Alleluja! :-D Mam sporo do przepracowania dzisiaj. Dobrze chociaż, że nie muszę być fizycznie w biurze. Miłej soboty życzę :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 15:04 Ja juz chyba nie umiem pisac na forum czy jak? Nijak zebrac sie nie moge! Ale dzis doniose, ze u mnie wiosna, 23 stopnie i ogólnie calkowicie nielistopadowa pogoda. Veranillo San Martin mówia (lato sw.Marcina), ale z malymi przerwami to takie babie lato tu trwa i trwa. Co prawda, ten tydzien byl chmurny i deszczowy w Madrycie, ale ja akurat bylam w Maladzie a tam bylo pieknie i cieplo. Malaga nie zachwyca mnie szczególnie, ale ma bardzo mily mikroklimat a juz spacery po nadmorskiej promenadzie to istna frajda. A dzis mamy tak cieplutko jak w Maladze, nawet rozpieta marynarka zdawala sie przeszkadzac. Jutka, trzymam kciuki za wizyte w nadkaspijskim X-stanie! Kurcze, moze choc widoki beda ladne? Albo kawior dobry? Jak czytam Luize, to gdybym od poczatku nie siedziala to musialabym natychmiast usiasc i odpoczac ;-) To jest jak nieustajacy, gruntowny remont ogrodowy. Ale mam nieodparte wrazenie, ze spelniasz swoja prawdziwa pasje, stad ta niespozyta energia, bo inaczej to bys tym szpadlem szmyrgnela i poszla legnac na lezaczku ;-) CJ-owi zycze i upraszam unikania huraganów oraz sprawozdania jak bylo. Czy odwilz sasiedzka choc troche poprawila byt Kubanczykom? Milego weekendu! Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 15:37 tutaj trwa zlota polska jesien, slonce wali jak nieprzytomne, wczesnym popoludniem bylo w sloncu 25 stopni. Kuniec swiata zapowiedziany przez Stokrotke chyba juz sie zaczal :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 17:49 Grabilam z Dana liscie w ogrodzie, ubrana jedynie w shirt. Tak tez ubrana wybralam sie na zakupy. A jutro ma byc jeszcze cieplej! Ide przed poludniem jeszcze troche popracowac w ogrodzie. Najwyzej mnie ludzie obgadaja... Ale az szkoda przy ladnej pogodzie siedziec w domu. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 20:37 Faktycznie, bardzo cieplo dzisiaj, 18 stopni, a ja od wczoraj na zimowych oponach jezdze. Balym dzisiaj znow z corka i z jej slubna siadkowa w Mannheim. Ewa, nie bij, zaledwie wczoraj sie dowiedzialam ze suknie slubne beda przymierzane juz dzisiaj a nie pod koniec stycznia. Zaparkowalysmy samochod na parkingu podziemnym pod jednym Kaufhofem, a szukalysmy samochodu pod innym Kaufhofem, tym, ktory wcale parkingu nie ma.) No ale kto to wymyslil zeby byly dwa Kaufhofy w nieduzej odleglosci jeden od drugiego? Widzialam brodatych muzulmanow usilujacych na ulicy rozdawac Koran, ktorego i tak nikt nie bral. Podoba mi sie plakat jakim sie reklamuja " "LIES", co po niemiecku znaczy "czytaj", ale ja to zawsze po angielsku odbieram, czyli "klamstwa" :-))) Taka ma byc przyszlosc Europy ? :-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 22:19 Beznadziejna jestes Maryska i to pod kazdym wzgledem! Wybrala przynajmniej suknie? A Kaufhofy sa w tak roznych miejscach, ze trudno pomylic: jeden na duzym placu zwanym Paradeplatz, drugi przy niezbyt szerokiej ruchliwej ulicy. I sa dwa Kaufhofy, bo ten z Paradeplatz dokupil tamten, ktory byl dawniej Horten. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 22:16 bo wiesz, mnie tez raza (rarzom) ludzie myjacy w dzien swiety czyli w niedziele okna:) Nie lubie ranic niczyich uczuc, ale jutro zrobie wyjataek:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota, bardzo cieplo 08.11.15, 01:52 Ach, o to chodziło, a ja tu zachodzę w głowę, czy Ty biustonosza pod tym T-shirtem nie miałaś, czy w ogóle goła do pasa chcesz się do tego ogrodu udać. Praca w ogrodzie to co innego, bo w sumie to przyjemność. Ludzie - jak się chcą przyczepić - to się przyczepią i tak do czegoś. Tak to jest z ludźmi. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota, bardzo cieplo 07.11.15, 20:52 U nas slonecznie, ok. 10C. Jutro jednak z rana prawie zero. Tym milej bedzie sie do samolotu na Kube wsiadalo. Jeno dupa mi zmarznie na lotnisku, gdy wyskocze na ostatniego szluga, bo z domu wyjezdzam ubrany na pogode kubanska, krotkie majtki , klapki itd. bo tam 34C. Dzis pakowanie i znow cala osobna walizka podarkow. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota, bardzo cieplo 08.11.15, 01:56 Zgodnie z panującą obecnie na forum tendencją, słowo "dupa" mnie przeszkadza, gdyż wywołuje niecne chucie oraz myśli lubieżne. Nie życzę sobie słowa dupa. Oczywiście czepiam gdyż doznaję zalewu żółci zawiszcząc wyjazdu, po mnie ta Kuba chodzi ale na razie mnie wzywają inne destynacje. ;) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, bardzo cieplo 08.11.15, 02:25 U mnie takie chucie oraz mysli lubiezne wywoluje 'mundurek' strazaka lub pilota. Mialam to Minie wytlumaczyc z watku sasiednim, gdzie podobno takowe maja we mnie wzbudzac respekt. No tak, nie bede postulowac aby ww choodzili nago, chociaz przy obecnych australijskich temperaturach pewnie byloby takowym wygodniej. Wlasnie lunelo wiec czekam az sie nieco uspokoji coby wyjsc z domu. Kuby tez zazdroszcze, bo trawa zawsze zielensza po drugiej stronie plotu. Zreszta dyktatury nad morzem kaspijskim tez I bardzo chetnie bym sobie ta burke ubrala...haha Kan Odpowiedz Link
iwannabesedated Burka - TAK! 08.11.15, 02:36 Generalnie taka burka jest w sumie niezła, bo rozwiązuje za jednym zamachem wiele problemów, a to: w co się ubrać, dylemat "chuda" "gruba", problem płaskiej lub nadmiernie sterczącej pupy, złej fryzury i wiele innych. Pod warunkiem, że będą je nosić zarówno faceci, jak i baby, i już dokumentnie nie będzie wiadomo co?/kto? jest w środku, i czy w ogóle ktoś. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Burka - TAK! 08.11.15, 02:43 Widze, ze jeszcze nie spisz...hurra moge pogadac na zywo. Ogolnie to w mojej okolicy nosi sie wszystko oprocz normalnych ciuchow. Leca wiec wszystkie odmiany indyjskie, z Nepalu (te sa szalone) i rozne inne blizej niezidentyfikowane. Ja uprawiam wersje ogrodowe wyrozniajace sie tym, ze nadaja sie tylko do ogrodu ze wzgledu na stan zuzycia. Kocham za to ta moja wies oraz wszystkie wizyty w miasteczku. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Burka - TAK! 08.11.15, 02:56 Tak, wróciłam z masażu, padłam i się teraz obudziłam i będę niespać. Ja z tego samego powodu lubię Afrykę, bo noszą różnistości. Stroje indyjskie, afrykańskie najróżniejszych rodzajów, burki, zwyczajne europejskie także. Chodzą ludzie w ręcznikach, w kocach, boso, w łapciach z łyka, klapkach z gumy oponowej, z różnymi dziwnymi rzeczami na głowach. Nosi się raczej co kto ma, anieżeli to co wypada lub nie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Burka - TAK! 08.11.15, 03:04 To jeszcze fajniej niz u mnie. Bardzo lubie takie klimaty. Patrze wlasnie na dzieciaki sasiadow bawiace za oknem na ulicy, wszystkie boso i tylko w jakichs wpowyciaganych z prania spodenkach i podkoszulakach, jezdzacych na rowerkach caly dzien. Wybywam 100-wka na pare godzin. Milo wszystko zycze abys zalapala troche snu. Pa kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, bardzo cieplo 08.11.15, 08:37 AAAAAA! Zapomniałam o kawiorze! O kurczę, no to już nawet tę burkę zniosę. ;-))))))))))) Odpowiedz Link