Dodaj do ulubionych

Granice sztuki

24.11.15, 12:51
Mamy w Polsce awanture o wystawienie w Teatrze Polskim we Wroclawiu sztuki E. Jelinek "Smierc i dziewczyna", w ktorej mial byc na scenie "pelny akt seksualny" grany przez czeskich aktorow porno.

Byl ten "pelny akt seksualny" na scenie czy go nie bylo?

Dal mnie sztuka teatralna to jest glownie SLOWO.
To SLOWO potrzebuje dobrej recytacji.

Reszta to jest gra, to jest udawanie, to jest wszystko na niby. Nawet w sztukach gdzie trup sie gesto sciele, po ostatnim akcie wszystkie trupy ozywaja i wespol ze swymi mordercami klaniaja sie gleboko publicznosci.

Nawet pantomima to jest tylko gra, to jest artystyczne insynuowanie uczuc czy czynnosci.

Dobre SLOWO w ustach dobrego aktora nie potrzebuje prowokacji. Nie potrzebuje prawdziwej kopulacji na scenie, nie potrzebuje prawdziwego zadawania bolu, nie potrzebuje prawdziwego pojedynku, czy prawdziwego zabijania.

Nie zgadzam sie ze to tworca ustala granice sztuki. Jezeli tworcy dalej beda sie przesigac w "przekraczaniu granic", to moze za jakis czas za sztuke uzna sie walke gladiatorow na arenie.

Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Granice sztuki 24.11.15, 13:18
      Dla mnie teatr to nie tylko slowo, ale i gra. I nie ma dla mnie jednego bez drugiego. Ale im lepszy teatr, tym dyskretniejsza gra, przerysowane sceny mnie raza. Kopulacja by mnie osobiscie razila, ale kto chce koniecznie zobaczyc jak to wyglada w wykonaniu innych, niech sobie idzie ogladac. Ja nie musze. Ciekawe dla mnie jest czy Jelinek przewidziala taka realistyczna scene. Moze nawet tak, to nie jest "grzeczna" autorka.
      • jutka1 Re: Granice sztuki 24.11.15, 14:39
        Nie znam się na współczesnym teatrze, przyznaję bez bicia.
        Po Mrożku, Grotowskim, i im współczesnych mam wielką czarną dziurę.
        Jak Basia: jeśli ktoś chce oglądać kopulację na scenie, to niech idzie.
        Ja na taką sztukę bym nie poszła, bo mnie oglądanie cudzych aktów seksualnych jakoś niezbyt kręci. :-)
        • maria421 Re: Granice sztuki 24.11.15, 15:03
          Tez uwazam ze najlepszym protestem jest po prostu bojkot. Nie chce tego ogladac, wiec nie kupuje biletu, nie ide na przedstawienie.
          Wszelkie protesty przed teatrem odnosza odwrotny do zamierzonego skutek- robia sztuce darmowa reklame.

          Kiedys, juz ladne pare lat temu, wybralam sie ze znajoma na "Opere za trzy grosze". Z nieprzewidzianych przyczyn w ostatniej chwili odwolano przedstawienie i zamiast tego byl "Tanzabend". Moglysmy dostac zwrot pieniedzy za bilety lub wykorzystac je na to przedstawienie zastepcze, ale ze juz sie na teatr nastawilysmy, to postanowilysmy obejrzec co to takiego.

          Byly to sztuka w dwoch aktach, w ktorej niemi, nadzy aktorzy odwalali jakas gimnastyke- ani to balet, ani pantomima- na scenie. W drugim akcie nie bylo nic innego oprocz wstawania z lozka, scielenia lozka i kladzenia sie do lozka. Nago i bez slowa.

          Nie powiem zeby to byl dla nas stracony czas i stracone pieniadze, bo moglysmy sie przekonac jak wyglada "sztuka" w ktorej tworca nic oprocz golizny nie ma do zaprezentowania.
          • ertes Re: Granice sztuki 24.11.15, 15:37
            Bojkot? Protest?
            Po prostu jak Cie nie interesuje to nie ogladasz. Po co sobie glowe zawracac i tracic czas?
            • ewa553 Re: Granice sztuki 24.11.15, 15:50
              dokladnie ertes, tez pomyslalam ze po co zaraz bojkot? Nie kazde pojscie na cos na co nie mam ochoty jest od razu bojkotem.
              • maria421 Re: Granice sztuki 24.11.15, 16:36
                Momencik. Zalozmy ze ja mam wielka ochote zobaczyc sztuke "Smierc i dziewczyna", ale nie mam ochoty zobaczyc tej sztuki z kopulacja na scenie.
                Wiec mam dwie rzeczy do wyboru- albo ide na sztuke i zamykam oczy w czasie scenicznej kopulacji, albo akurat to przedstawienie osobiscie i prywatnie bojkotuje.

                Chodzi mi jednak o cos innego w tym watku, a mianowicie o granice sztuki, czyli jak daleko moze pojsc artysta w imie "wolnej sztuki". Czy moze np. lamac prawo? Zdaje sie ze nasze prawo zakazuje aktow obscenicznych w przestrzeni publicznej, czy to bylby trawnik, lawka w parku, czy scena w teatrze.

              • blues28 Re: Granice sztuki 24.11.15, 16:38
                Exactly!! Ertes ujal krótko i wezlowato :-)

                Nie znam sztuki Jelinek (szczerze mówiac w ogóle nie znam twórczosci Jelinek) wiec nie wiem czy powstala we tej sprawie histeria ma pokrycie w rzeczywistosci. Czy ta sztuka faktycznie jest pornograficzna?
                Sinopsis mówi, ze Śmierć i dziewczyna to spektakl o tym, jak najsprawniej zadać torturę. Gdzie uderzać i z jaką intensywnoscia.
                Ja bym nie poszla, bo dla mnie sam temat dreczenia drugiego czlowieka jest bardzo ciezki w odbiorze. Voyerem tez nie jestem, wiec ewentualne “momenty” mnie nie skusza.
                Ale cyrk medialny powstaly przed teatrem wydaja mi sie zalosny i godzien potepienia. Jesli sztuka jest zla to sama spadne z afisza. A jesli dobra i trafi w gust ludziom, którzy mysla inaczej, którzy maja inna wrazliwosc, to sie utrzyma.

                Abstrahujac od tej sztuki, wyznaczanie granic a priori wydaje mi sie bledem. Ludzie sa rózni, maja rózne potrzeby; teatr, muzea nie sa obowiazkowe wiec rysowanie krechy co jest sztuka a co nie nie ma sensu. To odbiorca decyduje czy mu sie podoba czy nie. Czy oglada czy nie, czy kupuje czy nie.
                • maria421 Re: Granice sztuki 24.11.15, 16:52
                  blues28 napisała:

                  > Abstrahujac od tej sztuki, wyznaczanie granic a priori wydaje mi sie bledem. L
                  > udzie sa rózni, maja rózne potrzeby; teatr, muzea nie sa obowiazkowe wiec rysow
                  > anie krechy co jest sztuka a co nie nie ma sensu. To odbiorca decyduje czy mu s
                  > ie podoba czy nie. Czy oglada czy nie, czy kupuje czy nie.

                  Jezeli nie ma granic to znaczy ze wszystko wolno. Jezeli o granicach decyduje odbiorca, to zawsze znajdzie sie grupa odbiorcow ktorzy beda chcieli jeszcze wiecej i znajda sie tworcy ktorzy te oczekiwania beda gotowi spelnic. Odbiorca bedzie chcial krwi na scenie, to mu sie ja pokaze zeby go usatysfakcjonowac. Prawdziwa krew.

                  Wiem, podnosze temat do absurdu, ale uwazam ze granice sztuki powinny sie miescic w granicach prawa.
    • swiatlo Re: Granice sztuki 24.11.15, 16:41
      Niekoniecznie tylko "słowo". Teatr jest tak samo wizualny. Nie pamiętasz teatru Szajny nawet jeszcze z lat 70-tych? Wizja jest tak samo ważna jak słowo.
      Otwarta nagość oraz śmiały seks to też nic nowego.

      Inaczej sprawa ma się z samą penetracją. Ta granica istnieje także w filmie. Penetracja to jest to co odgranicza film normalny od filmu porno. Penetracja jest tam nienaruszalnym tabu. I takie są też przepisy. Aby film mógł być dystrybuowalny w normalnym obiegu to nie może tam być penetracji. Czy nie ma takich samych przepisów w teatrze?
      Czyli to nie ma dla mnie nic wspólnego z demonstracjami babć z różańcami, ale po prostu przepisów. Być może jest tam jakaś szara niezdefiniowana strefa, a w takich sytuacjach artyści zawsze starali się łamać bariery.

      Na moich kursach fotografii mój stary profesor mówił że sztuka powinna móc łamać tabu. Bowiem sztuka powinna prowokować myśl.

      Jednak jest także zdrowy rozsądek. A zdrowy rozsądek nie ma definicji. Czasami jest tak że pewne rzeczy są złe bo są po prostu złe. Tak samo "moralność" nie ma swojej określonej defińicji. Po prostu coś jest niemoralne. Ot tak. Bo tak mówi większość. I tyle.
      A teatr nie musi zresztą być "moralny". Jak i cała sztuka. Próba "umoralnienia" sztuki to próba jej zniszczenia.

      Tak więc sumując jest to kwestia przepisów czy penetracja jest legalna w teatrze. Jeśli jest, to nie ma problemu. Jeśli nie jest, to teatr powinien ponieść konsekwencje. Choć jestem pewien że reżyser te przepisy skonsultował zawczasu.

      Z drugiej strony uważam że wzorem kina penetracja powinna być nielegalna.

      Prypomniało mi się jak kiedyś byłem w teatrze w bodajże latach 80-tych, już nie pamiętam czy to było Studio, ale na środku sceny było koło z nagim facetem. Miało to pokazywać owego gościa na kole Leonarda da Vinci. Miał ten aktor tak nago tkwić na wprost widowni przez spory czas. Rzecz w tym że w jakimś momencie z nieznanych powodów nagle fiut mu zaczął powoli wstawać. Aż stanął kompletnie. Biedny aktor! Nie miał żadnej kontroli! A widownia miała niezły ubaw.
      • maria421 Re: Granice sztuki 24.11.15, 16:58
        Swiatlo, o to mi wlasnie chodzilo- granice sztuki musza sie miescic w granicach prawa.

        Pare lat temu bylam z corka w teatrze na "Kabarecie". W pewnym momencie w tle pojawily sie wielkie flagi ze swastyka... Widzowie zamarli, jakby przestali oddychac, a ja pomyslalam "Dzieki Bogu, to jest tylko dekoracja teatralna"...
        To bylo porno!

        P.S. W Niemczech eksponowanie symboli nazistowskiech jest dozwolone tylko w teatrach i filmach.
      • swiatlo Nietolerancja 24.11.15, 17:04
        Generalnie też tak jest, że w poprzednich dekadach osobista wolność ekspresji była znacznie większa niż jest obecnie. W ogóle jest teraz tak że w dobie coraz bardziej agresywnej politpoprawności z jednej strony, a religijnej nietolerancji z drugiej, i w ogóle tego że ludziom teraz wszystko przeszkadza, pole wolności osobistej się gwałtownie zawęża.

        Pamiętam kiedyś byli dewoci kościelni z jednej strony, hippisi z drugiej, artyści z trzeciej, i jakoś nikt nikomu nie przeszkadzał do jasnej cholery. Hippisowi nie przeszkadzał ksiądz z kropidłem, a i babcie różańcowe nie zwracały uwagi na prowokacyjną młodzież.
        A teraz nagle się tak zrobiło że wszystko każdemu permanentnie przeszkadza i każdy jest nieustannie czymś tam urażony. Jakaś powszechna kurwica się zrobiła. Kompletny politpoprawny terror.

        • maria421 Re: Nietolerancja 24.11.15, 17:14
          swiatlo napisał:

          > A teraz nagle się tak zrobiło że wszystko każdemu permanentnie przeszkadza i ka
          > żdy jest nieustannie czymś tam urażony. Jakaś powszechna kurwica się zrobiła. K
          > ompletny politpoprawny terror.

          Ale z drugiej strony kompletna wolnosc, bo ci niezadowoleni zawsze moga swoje niezadowolenie manifestowac :-)
        • ertes Re: Nietolerancja 24.11.15, 17:16
          Hippisi? Ile Ty masz lat chlopie? Bo mnie sie cos wydaje zes w moim wieku a wiec gdy byli hippisi to Ty jeszcze nie byles w nawet w zerowce.

          > A teraz nagle się tak zrobiło że wszystko każdemu permanentnie przeszkadza i ka
          > żdy jest nieustannie czymś tam urażony. Jakaś powszechna kurwica się zrobiła. K
          > ompletny politpoprawny terror.

          Jedni chca uczyc drugich co jest poprawne. Ohyda. Nienawidze PC.
          Dlatego uwazam ze jak ktos chce to robi albo oglada.
          • swiatlo Re: Nietolerancja 24.11.15, 18:58
            W Polsce to było i tak z opóźnieniem i w ogóle miało to zupełnie inny message. Rzeczywiście byłem młody i do "prawdziwych" hippisów bynajmniej nie należałem, a przez "hippisów" rozumiem całą młodzieżową modę, kontestację i kulturę z lat 70-tych.
            Nie myślę ze jest tutaj jakiś hippisowski purysta dla którego słowo "hippis" to prawdziwa religia bardzo szczegółowo zdefiniowana.

            Za naszych czasów nie było zerówki. Była klasa pierwsza, a lata 70-te to okres mojej szkoły średniej i potem studiów. Tak więc coś się widziało. Pod kamieniem nie żyłem.

            Co do PC, to jakaś cholera świat ogarnia. Epidemia. Powiesisz flagę, powiesz coś nie tak, to od razu jakaś armia skurwysynów ci się do gardła rzuca. Świat się zamienia w piekło. Nie ma już neutralności, nie ma normalnego społecznego współżycia. Każdy jest opętany jakimś skurwysyństwem, każdy chce każdemu dopierdolić, każdy jest nieustannie obrażony i urażony, każdy ma strasznie dużo praw i roszczeń.
            Kiedyś ludzie mówili co chcieli, a jak ktoś był obrażony to albo odpowiadał tym samym, albo zamykał japę i dupę w troki. A teraz każdy się procesuje. Jedynie prawnicy zacierają ręce z radości w tych pieprzonych czasach.

            Była q... piekarnia. Wszyscy wiedzieli że prowadzona przez religijną chrześcijańską rodzinę. Obok cała masa innych piekarni. Równie dobrych. I była jakaś para gejowska. Chcieli tort na wesele. I gdzie poszli? Do tej chrześcijańskiej! A mieli mnóstwo innych. Dlaczego? Bo wiedzieli że tamci odmówią, więc będą mogli ich do sądu podać. Czyli od razu chcieli dopierdolić. O żaden tort im nigdy nie chodziło, a jedynie o to aby dopierdolić.
            Prawo się takie zrobiło że ludzie są zachęcani aby dopierdolić innym. Ludzie są celowo podjudzani. Obamek i jego kurewska klika podjudzają wszędzie gdzie mogą. Aby rozpierdolić ten cały kraj. Tylko o to im chodzi - rozpierdolić kraj.

            OK, sorry, miało być o sztuce. Poniosło mnie.
            No więc o sztuce. Jak prawo pozwala oficjalnie i publicznie wkładać fiuta do dziury na deskach teatru, to takie są czasy i tyle. Nie masz prawa zmówić modlitwy w teatrze, bo to kurwa obraza, ale fiuta do dziury wkładać można.
            Takie czasy.


            • minniemouse Re: Nietolerancja 24.11.15, 23:54
              Jak prawo pozwala oficjalnie i publicznie wkładać fiuta do dziury na deskach teatru,


              w pierwszym momencie przeczytalam ze chodzi o wkladanie fiuta do dziury w desce..

              M
              • swiatlo Re: Nietolerancja 25.11.15, 00:44
                minniemouse napisała:

                > Jak prawo pozwala oficjalnie i publicznie wkładać fiuta do dziury na deskach
                > teatru,
                >

                >
                > w pierwszym momencie przeczytalam ze chodzi o wkladanie fiuta do dziury w
                > ] desce..

                Haha, rzeczywiście tak to wyglądało. To byłoby też interesujące. lol

            • chris-joe Re: Nietolerancja 26.11.15, 22:45
              "Była q... piekarnia. Wszyscy wiedzieli że prowadzona przez religijną chrześcijańską rodzinę. Obok cała masa innych piekarni. Równie dobrych. I była jakaś para gejowska. Chcieli tort na wesele. I gdzie poszli? Do tej chrześcijańskiej!"

              Gdybys w swych okolicach dowiedzial sie o piekarni, w ktorej 'niechetnie obsluguja Polakow', albo obsluguja glownie lyse lesby, innych zas wypraszaja; albo sprzedaja tylko muzulmanom- juz sie domyslam, dokad bys z uporem chadzal po swieze buleczki...

              "Prawo się takie zrobiło że ludzie są zachęcani aby dopierdolić innym. Ludzie są celowo podjudzani."

              Czy to nie ty sie tu niedawno przechwalales, jak to napastowales jakas przypadkowa muzulmanke w miejscu publicznym, bo miala na glowie chuste?
      • minniemouse Re: Granice sztuki 24.11.15, 23:46
        Biedny aktor!


        dyskutowalabym czy "biedny" - w sposob az nazbyt widoczny bylo mu bardzo dobrze.
        i jak to sie skonczylo?

        Minnie
    • maria421 Sztuka bez granic 24.11.15, 18:28
      www.youtube.com/watch?v=dXO_0BJdU84
      • minniemouse Re: Sztuka bez granic 25.11.15, 00:09
        Pelny akt seksualny w teatrze? hmmm

        Sa pewne granice.
        i te granice wyznaczaja sami aktorzy, a skoro do wykonania tej sceny trzeba bylo zatrudnic
        az aktorow porno, to granice te zostaly przekroczone.
        to juz nie byla sztuka tylko sztuka z uzyciem porno.
        a porno z zalozenia ma swoje wlasne miejsce.
        Idac do normalnego teatru na normalny spektakl spodziewam sie i najostrzejszego symbolizmu
        ale nie outright 'fornikacji' (patrz - fornication).
        niechby sobie ten akt byl ale np za przescieradlem tzw teatrzyk cieni. juz do zaakceptowania.

        Wygibasom porno na scenie mowie nie! w kinie porno na porno mowie tak!

        I to nie jest zadne PC. to jest wlasnie ten zdrowy rozsadek. bo w przeciwnym wypadku w imie zle pojetej wolnosci ja zechce artystycznie zywemu zajaczkowi rozpruc flaki na scenie.
        bo ma byc realistycznie.
        "kto nie chce niech nie idzie ...."

        Minnie
    • iwannabesedated Re: Granice sztuki 25.11.15, 23:14
      Sztuka często polega na "przekraczaniu granic" i artyści ponoszą tego konsekwencje. Właśnie skończyłam czytać biografię żony Nabokova - Very. Było dużo o wieloletniej batalii aby w ogóle opublikować "Lolitę" - obecnie uznawaną za jedną z kluczowych arcydzieł światowej literatury. Własciwie większość dzieł, czy to malarstwo, czy rzeźba czy litertura - budziło duże kontrowersje. Wiele z nich nie miało szansy przetrwać do naszych czasów zniszczonych (często wraz z autorem) - przez "moralne" autorytety owych czasów.

      Takie tylko myśli w temacie. Osobiście perferuję niedomówienie w sztuce. W Teatrze Rozmaitości lubują się w przedstawieniach z siusiakami i cipkami na wierzchu. Przedstawienia są niezłe, wręcz dobre, a te siusiaki i cipki mi trochę przeszkadzają. Od forma taka rozprasza. Natomiast jest moda na takie mocne przekazy, czy to w mediach, reklamie, czy sztuce. A może po prostu przymus chwili? Bo do rozproszonych, zidioconych ludzi już nic innego nie dociera?
      • swiatlo Re: Granice sztuki 26.11.15, 05:56
        iwannabesedated napisała:

        > W Teatrze Rozmaitości lubują się w przedstawieniach z siusiakami i cipkami na wierzchu
        > Przedstawienia są niezłe, wręcz dobre, a te siusiaki i cipki mi trochę przeszzkadzają.

        Dzięki za info! Super. To już wiem do jakiego teatru się wybiorę jak przyjadę do Warszawy! :)



        • kan_z_oz Re: Granice sztuki 26.11.15, 09:43
          Granice sztuki? nie wiem, chyba chodzi Mario o granice moralne? Te ostatnie sa nigdzie wg mojego rozeznania.
          Nagi na ulicy narusza prawo. Nagi na scenie chyba nie i zalezy od kraju.

          Na scenie wiec wystawienie golosci pod wszelkimi postaciami daje ludzom ostrzezenie; ida Ci ktorzy chca widziec.
          Z tego powodu jest to inaczej, niz natkac sie na golizne idac do domu z pracy.

          Czyli to samo co przedmowcy rzekli innymi slowami...
          Kan
          • blues28 Re: Granice sztuki 26.11.15, 11:12
            Dodam tylko, ze to co obecnie uznajemy za arcydziela w czasie ich powstania gorszylo (nie wszystko ale naprawde duzo), skazywalo na nedze artyste, wiele uleglo zniszczeniu czy to przez samego sfrustrowanego artyste, czy przez cenzure czy ochotnicza policje moralna.

            Tymczasem sztuka "przebywa" w galeriach, muzeach, teatrach, salach koncertowych, wiec nie ma przymusu ogladania czy sluchania. Wybieramy to co nam apriori odpowiada. Nie sadze, by jakakolwiek cenzura miala sens i racje bytu,

            A wrzawa i protesty maja odwrotny skutek. Jak widac po rzeczonej sztuce "Smierc i dziewczyna" bilety sa wyprzedane, spektakl ma komplety na widowni i niewykluczone, ze w koncu pojada z ta sztuka po prowincjach.
            • minniemouse Re: Granice sztuki 27.11.15, 01:58
              tak, owszem, od zarania dziejow w sztuce chodzi dokladnie o przekraczanie granic.
              wobec tego dlaczego koncerty zespolow rockowych w strojach urodzinowych nie przyjely sie?
              albo obrazy malowane g..em, na ten przyklad, albo nie wystawia sie artystycznie zszarganych
              prawdziwych zwlokow ludzkich. bo pewnych subtelnych granic sie nie przekracza,
              tak po prostu. poniewaz przekraczaja one rozne granice.
              dobrego smaku, moralne, przyzwoitosci, prawa, bo ja wiem jakie jeszcze.
              owszem, w sztuka ma prowokowac, stawiac wyzwania, kwestionowac itd ale zawsze byly i sa
              te owe subtelne granice ktorych przekroczyc sie nie da.

              w kinie obowiazuje klasyfikacja filmu - dla dzieci, dla doroslych od 16l, 18lat, XXX itp.
              to samo dotyczy imo teatru. jesli mam ochote isc na sztuke z elementem porno, to powinnam przynajmniej byc o tym uprzednio poinformowana.
              w przeciwnym przypadku moge np. uznac iz moje 12 letnie genialne dziecie jest wystarczajaco dojrzale na sztuki Jelinek (zdaje sie?)

              co za niespodzianka dla nas oboja na deskach, hmm. (LOL)

              Minnie
              • blues28 Re: Granice sztuki 27.11.15, 10:05
                Minnie, sztuka "Smierc i dziewczyna" opatrzona jest ostrzezeniem: Tylko dla doroslych!
                Stad wziely sie protesty, choc nikt z protestujacych sztuki nie widzial. Calkiem mozliwe, ze sztuka jest mialka ale dzieki protestom i szumowi medialnemu stala sie slawna. Publika wali dzrzwiami i oknami!

                A jesli chodzi o przekraczanie granic dobrego smaku (w moim pojeciu) to dawno je przekroczyyl Damien Hirst! On jest zafascynowany smiercia i przedstawil szereg zwlok (póki co zwierzecych) w ogromnych pojemnikach z formolem. Mnie sie to wydaje okropne i obrzydliwe, ale sa ludzie co widza to inaczej. Przetarg sztuk Hirsta osiagnal rekordowa cene 198 milionów dolarów. Ergo, sa ludzie, którym to sie podoba.

                W Madrycie czesto odwiedzam Muzeum Sztuki Wspólczesnej Reina Sofia. Bo tam jest cudowna wystawa permanentna plócien Kandynskiego,którego uwielbiam.
                A zaraz obok jest Antoni Tapies. I dla mnie jego rzezby to cos jak polamane krzeslo, albo gacie i reczniki rozwieszone na sznurze. Ja osobiscie nie popadam w zadume nad praniem rozwieszonym na sznurze, ale ktos to uznal za godne wystawy w prestizowym muzeum. W ogóle Tapies jest bardzo unzanym twórca,którego ja po prostu nie lubie.
                • swiatlo Re: Granice sztuki 27.11.15, 17:26
                  Wszystko to są trendy. Nie ma tak że coś się komuś podoba czy nie. Ludzie po prostu oduczyli się myśleć samodzielnie. A może nigdy nie umieli.
                  Gdzieś tam na fejsbuku albo Twitterze poszedł jakiś trend, ktoś tam rzucił jakiś #hashtag, zaczęło się o tym mówić, sprawa stała się wiralna, no i ludzie od razu się na to rzucają. Od razu ceny wskakują do góry, od razu tłumy, od razu jest modnie.
                  Jakby ktoś raz sobie na chwilę stanął i ruszył swoimi zwojami, jakby miał okazję się na chwilę zastanowić, to by na takie gówno nigdy nie poszedł. Albo nigdy by się na takie poskręcane barachło nigdy nie spojrzał.
                  Ale jest moda, jest trend, tak trzeba. Ludzie mają tendencję do przyłączania się do czegoś takiego. Jak idziesz ulicą i widzisz nagle że jakiś tłumek biegnie zorganizowanie w jakimś określonym kierunku to się też przyłączasz. Nawet nie wiesz gdzie oni biegną i po jaką cholerę, ale się przyłączasz.
                  Tak to jest i zawsze było.
                • minniemouse Re: Granice sztuki 27.11.15, 22:40
                  blues28 napisała:
                  Minnie, sztuka "Smierc i dziewczyna" opatrzona jest ostrzezeniem: Tylko dla doroslych!

                  a, to jesli tak, to faktycznie pozostaje podyskutowac jedynie nad jej dobrym smakiem.

                  Hirts - obrzydliwe i okropne - i o to chodzi. on chce zeby to bylo obrzydliwe i okropne, podobnie jak Bukowski (Charles) chcial wstrzasac swoim brutalnym, wulgarnym jezykiem.
                  jednoczesnie jest w tym pewna uderzajaca wrazliwosc. i chyba dlatego jest to takie trudne do strawienia. tez nie w moim guscie. mnie nie trzeba przekonywac ze swiat jest skorumpowana maszyna a zwierzeta meczone.

                  Kandinski - lubie. mialam dawno kiedys jego mala akwarelke (reprodukcje) otrzymana za darmo z okazji kupienia jakiejs plyty, ale wyzebral ja ode mnie kumpel.
                  teraz ogromnie zaluje gestu. cusz. czlek mlody, to gupi...

                  majtki na sznurku i krzesla na scianie - tez nie moja dzialka. zdecydowanie wole w malarstwie
                  portrety i kwiaty. i koty. i fantazje ale w pewnym stylu np Olga Dugina.

                  Minnie
    • maria421 Re: Granice sztuki 27.11.15, 11:00
      Wydaje mi sie ze w sferze seksu juz wszystkie tabu´ sa obalone i sztuka nie ma juz co obalac.
      Tak wiec dla mnie pelny akt seksualny na scenie nie jest zadnym obalaniem tabu lecz proba zablysniecia, zdobycia rozglosu.

      Poniewaz wiec temat seksu jest w sztuce wyczerpany, "sztuka" probuje lamac inne tabu.

      Pamietacie wystawe "Körperwelten" Günthera von Hagena?

      Na szczescie von Hagen nie znalazl nasladowcow tej "sztuki"... Ale kto wie co jeszcze przyszlosc przyniesie w imie "lamania tabu" i "wolnosci artystycznej".
      • minniemouse Re: Granice sztuki 27.11.15, 22:44
        Tak wiec dla mnie pelny akt seksualny na scenie nie jest zadnym obalaniem tabu lecz proba zablysniecia, zdobycia rozglosu.


        alez to jasniejsze byc nie moze. kwestia byla nie tego a czy to w ogole na deskach ;)
        uchodzi.

        Minnie
        • minniemouse Re: Granice sztuki 27.11.15, 22:56
          ps
          tak, wstrzasajac wystawa Gunthera obleciala chyba caly swiat. i chociaz widzialam ja tylko w tv, to uwazam ja za breakthrough i bardzo fascynujaca.
          w ten sposob mozna doskonale uczyc anatomii, i byc moze to moze doprowadzic do dalszych 'breaktroughs'.
          jakby nie bylo, w sredniowieczu za sekcje zwlok mozna bylo zostac skazanym na smierc.
          osobiscie nie zaliczam tego do zadnej "sztuki" a do nauki, raczej.


          aktualnie w Vancouver jest jego wystawa Animal Inside Out. (ale nie wiem czy pojde
          bo nie za bardzo sie czuje.)

          Minnie
          • maria421 Re: Granice sztuki 28.11.15, 09:00
            Ponizej poziomu akademii medycznej wystarczy nauka anatomii na modelach ze sztucznego tworzywa.

            Sztuka von Hagena to byla profanacja zwolok co do ktorych nie do konca wiadomo jak je zdobywal. Na szczescie jego "sztuka" nie znajdzie kontynuatorow, chocby z powodu... braku "materialu".

            • minniemouse Re: Granice sztuki 29.11.15, 23:25
              Podobno na ten cel mozna mu darowac swoje zwloki, po spokojnej smierci rzecz jasna ;)
              przynajmniej jest taka propozycja na jego website. a zwierzece pewne kupuje.
              pozatem, wyobrazam sobie, pewne zwloki np kryminalistow mozna bylo pokatnie kupic?
              tak gdybam.

              osobiscie uwazam ze Mario, tobie nie musi sie podobac ale dlatego ze ci sie nie podoba nie przestaje byc sztuka. wymiotnie okropna, zgadzam sie, nie warta nasladownictwa - tez sie zgadzam, ale w dalszym ciagu sztuka. sztuko-medycyna.
              jakby nie bylo, jest to pewien geniusz, zarowno Hirst jak i Hagen cos w sobie (okropnego)
              niepokojacego, hipnotyzujacego, pieknego, ale maja.
              it's not everybody's cup of tea, agreed.

              Minnie
              • maria421 Re: Granice sztuki 30.11.15, 08:52
                Minnie, pochodzenie zwlok ktore wystawial von Hagens nie jest do konca znane.
                Wedlug "Der Spiegel" mogly to byc zwloki chinskich ofiar ekzekucji , zwloki bezdomnych ktore "artysta" kupowal gdzies w kostnicach bylych republik radzieckich, albo tez zwloki niekoniecznie bezdomnych ktore pazerni pracownicy kostnic sprzedawali bez zgody rodziny zmarlego.
                Von Hagens nie mial wlasciwie zadnych papierow dowodzacych pochodzenia zwlok i to, a takze luki prawne uchronily go przed procesem w Niemczech, bo tu, jak i wszedzie w cywilizowanym swiecie taka "plastyfikacja" zwlok to jest nic innego jak profanacja zwlok, a to jest zabronione.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka