maria421
24.11.15, 12:51
Mamy w Polsce awanture o wystawienie w Teatrze Polskim we Wroclawiu sztuki E. Jelinek "Smierc i dziewczyna", w ktorej mial byc na scenie "pelny akt seksualny" grany przez czeskich aktorow porno.
Byl ten "pelny akt seksualny" na scenie czy go nie bylo?
Dal mnie sztuka teatralna to jest glownie SLOWO.
To SLOWO potrzebuje dobrej recytacji.
Reszta to jest gra, to jest udawanie, to jest wszystko na niby. Nawet w sztukach gdzie trup sie gesto sciele, po ostatnim akcie wszystkie trupy ozywaja i wespol ze swymi mordercami klaniaja sie gleboko publicznosci.
Nawet pantomima to jest tylko gra, to jest artystyczne insynuowanie uczuc czy czynnosci.
Dobre SLOWO w ustach dobrego aktora nie potrzebuje prowokacji. Nie potrzebuje prawdziwej kopulacji na scenie, nie potrzebuje prawdziwego zadawania bolu, nie potrzebuje prawdziwego pojedynku, czy prawdziwego zabijania.
Nie zgadzam sie ze to tworca ustala granice sztuki. Jezeli tworcy dalej beda sie przesigac w "przekraczaniu granic", to moze za jakis czas za sztuke uzna sie walke gladiatorow na arenie.