ewa553
08.10.17, 16:36
Wpadlam na fejsie na ciekawa rozmowe na ten temat. Otoz pewien pan, swiatly dziennikarz ktorego powazam, zdenerwowal sie, bo go w sklepie zapytano o kod pocztowy. I zaczela sie dyskusja. Dopisalam sie, bo mnie od lat wkurza maksymalnie polska chorobliwa tajemniczosc tam, gdzie chodzi o zwyczajne informacje. Np. w informacji telefonicznej nie dowiesz sie numeru jesli masz tylko nazwisko i miasto, musisz podac rowniez dokladny adres. W klatkach schodowych nie ma juz spisu lokatorow i jesli do kogos idziesz i zapomniales numeru mieszkania, to musisz kombinowac lub dzwonic do wszystkich sasiadow. Itd. U nas jest normalne ze np.ikea czy mediamarkt pyta przy kasie o kod pocztowy i akurat ja co to uczylam sie martketingu wiem i probowalam wytlumaczyc, ze chodzi o to by stwierdzic kto gdzie kupuje i ze np.jesli sie okaze ze w warszawskiej filii jest duzo kupujacych z innej miejscowosci, to warto sie moze zastanowic czy otworzyc tam kolejna filie lub przynajmniej ulatwic ludziom dojazd organizujac nowe przystanki czytepe. Nie, dowiedzialam sie ze pytanie o kod jest...nietaktowne! Powalilo mnie. Owszem, mieszkam 42 lata poza Polska, ale czyzbym przestala Polakow rozumiec?
Jak jest w WEaszych krajach z ochrona danych osobowych w tak trywialnych sprawach? I co Wy o tym myslicie? Interesuje mnie co Ty Jutencjo myslisz: bywala w swiecie i mieszkajaca w Polsce? Czy jestem przewrazliwiona ? Chcialabym to zrozumiec.