jutka1 09.02.19, 08:18 Otwieram, bo tamten się przelał. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jutka1 Sobota 09.02.19, 08:41 Jest szaro, śnieg zaleguje, ale mówią o ociepleniu w weekend, więc pewnie do poniedziałku nie będzie po nim śladu. Oprócz pichcenia nie mam planów, z rozmysłem. Muszę trochę dojść do siebie. Miłego dnia Wam życzę. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota 09.02.19, 09:24 Jak Mama? Czekasz też jak my na wyniki. 14 dni. Dzień luźny. Wybraliśmy sie do zaprzyjaźnionego pszelarza na zakupy i pogaduchy. Potrzebowaliśmy kilka ram z woskiem oraz kilka pułapek na szkodniki. Okazało się, że korzystamy z tej samej firmy dostarczającej słoiki. Mnie nie zdziwiło patrząc na różne ceny. Słoik ze wstążką wygląda super. Pan mąż jest za pomysłem. Nie widzę aby dodać coś jeszcze więcej bo konkurencja jest ostra i schodzenie sporo poniżej kosztów nie robi sensu moim zdaniem. Jestem na etapie szukania firmy drukującej etykietki. Muszę mieć dwie aby wstać na półki sklepu. Zdałam sobie też sprawę, żę muszę mieć na słoiku zawratość kaloryczną oraz wszystkie składniki miodu. Jest oczywiście tylko jedna zawartość kaloryczna i jeden składnik pod nazwą MIÓD. Data przydatności 1000 lat+. Niemniej skorzystaliśmy z porad pszczelarzy przerabiających w ramach małego biznesu 4-5 tyś kg na rok. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 09.02.19, 23:47 Kanie, wybacz mi, ale więcej na ten temat nie jestem w stanie pisać na forum. Przepraszam. Too much. Lekko nie jest. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota 10.02.19, 19:42 Jutkta, bardzo Ci wspolczuje i trzymam kciuki za pomyslna diagnoze i przebieg leczenia. Pozdrowienia dla mamy. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota 10.02.19, 19:45 dla mnie wyglad przy zakupie jest rowniez bardzo wazny. Ale nie musi to byc wymyslne - musi byc przede wszystkim estetyczne i dobrze jak odbiega od "mainstream". Duzo mozna osiagnac samym designem etykietki, do tego maly akcent jak np. ta wstazka i mozna tanio osiagnac duzy efekt. Odpowiedz Link
roseanne nie zauwzylam nowego watku 09.02.19, 17:59 wiec przeklejam sobota roseanne 09.02.19, 15:15 gwizidzi niesamowicie, juz drugi dzien w okolicach 90 km/ h zaobserwowalam tanczaca na wietrze reklamowki, kapelusze, mojemu pojemnikowi na recycling wiatr otworzyl klape drzwi wejsciowe "pracowaly" cale wieczor, musze zamykac na zamek, bo wiatr otwiera no i zimno wciaz jest tez mam rekaw na kolano i powoli sie przyzwyczajam do noszenia go, nie wiem, jak ja 9 godzin wytrzymam w tym, na razie max jest 2, mam jeszcze kilka dni.. terapeutka nakazala chyba upieke jakis ciacho, Cj - kawka ? Odpowiedz Link
jutka1 Re: nie zauwzylam nowego watku 09.02.19, 23:49 roseanne napisała: > mam rekaw na kolano i powoli sie przyzwyczajam do noszenia go, ********** Rose, co to jest rękaw na kolano, bo chyba nie doczytałam? Odpowiedz Link
roseanne Re: nie zauwzylam nowego watku 09.02.19, 23:58 w Meksyku mialam wy/u /padek, myslalam,z e tylko stluklam, kolano, okazalo sie zwichniete, z prawdopodobienstwem uszkodzenia menisku, miesiac minal i niewiele lepiej od kilku tygodnii fizjo, zeby mi zakres ruchow nie zmalal i takie tam ostatnim razem spytalam terapeutki, czy w zwiazku z planowanymi podrozami powinnam to moje kolanko zabezpiecyc jakos. Uzywalam bandaza co jakis czas. terapeutka polecila "rekaw" uciskowy, troche jak z bandaza eleastycznego, ale sztywniejsze, zabezpiecza przed przesuwaniem sie kolana na oki i dalszym uszkodzeniom, plus usisk ma zapobiegac puchnieciu medimport.co.uk/products/knitted-ligament-knee-brace Odpowiedz Link
jutka1 Re: nie zauwzylam nowego watku 10.02.19, 09:06 Aaaaa, teraz rozumiem. O wypadku w Meksyku przeczytałam, tylko ten "rękaw" mnie nieco zafrapował. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link
chris-joe Re: nie zauwzylam nowego watku 10.02.19, 09:30 Też przeklejam ze starego wątku: Za zaproszenie na kawke, Rose, dzieki wielkie, dzis jednak udalismy sie wreszcie do Dany'go, po blisko 2 latach przerwy!... A wlasciwie nie do niego, ale do jego Helene. Tak, sa nadal razem, bodaj od 5 lat, co dla Danka to chyba rekord ;) A byla to calkiem powazna wyprawa, bo Helene z Ahuntsic przeprowadzila sie do Laval. A ze i Braz chcial sie nieco napic, udalismy sie metrem... A w Laval katastrofa! Od metra do Helene raptem 10 minut spacerkiem, ale chodniki zalane lodem jak nigdzie! Ni soli, ni piachu, nic. Lodowisko rozlane z chodnika do polowy ulicy, wiec sie czlek czolga jezdnią w ocznym porozumieniu z autami. A mi się wydawalo, ze w Montrealu źle... Aura montrealska w tym lutym to morderstwo: jednego dnia -20, drugiego +3, i znowu -20, i znowu +2, czyli co sie stopi, zaraz zamarza... Nie, nie lubię. Odpowiedz Link
roseanne Re: nie zauwzylam nowego watku 10.02.19, 21:27 no bo kogo to nosi do Laval zima? ! Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 10:55 Plus 5 stopni, śnieg topnieje, podobno znowu ma śnieżyć we wtorek. Pożyjemy, zobaczymy. Pichcę gulasz. Nie szegedyński, zwyczajny. Mięso zamarynowałam jeszcze wczoraj: sos sojowy, trochę sosu rybnego, majeranek, czubryca, pieprz. Do samego gulaszu cebula, potem dodam czosnek, jeszcze trochę majeranku, kilka suszonych podgrzybków, trochę chleba. Jak mięso będzie gotowe, to sos zblenduje, do tego kasza jęczmienna i ogórek kiszony mojej roboty. O. Oprócz spaceru i podpisywania umów/faktur, nic takiego nie planuję. Odpoczywam. Miłej niedzieli. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 11:31 lubie gulasz w roznych formach, miesa jeszcze nigdy nie marynowalam. Z ciekawosci zrobie tak jak Ty. Jesli uda mi sie w polskim sklepie kupic czubryce, co to jej wogole nie znam. Sosu rybnego nie dodam, nie mam i nie chce miec. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 11:49 ewa553 napisała: > lubie gulasz w roznych formach, miesa jeszcze nigdy nie marynowalam. Z ciekawos > ci zrobie tak jak Ty. Jesli uda mi sie w polskim sklepie kupic czubryce, co to > jej wogole nie znam. Sosu rybnego nie dodam, nie mam i nie chce miec. *********** Czubryca to tradycyjne bułgarskie zioło, inaczej "cząber górski", bardziej aromatyczny od naszego cząbru ogrodowego. W PL jest popularna, więc w polskim sklepie powinnaś dostać. Dodaję do wszelkich mięs duszonych obok majeranku, oprócz jagnięciny - tutaj króluje rozmaryn. Nie wiem, czemu się tak wzdragasz przed sosem rybnym. Od wieków kucharze do mięs w sosie dodawali albo jedną anchois, albo odrobinę sosu rybnego - pięknie wzmagają smak sosu. No ale jak Cię odrzuca, to nie musisz. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 11:55 czaber jest mi calkowicie nieznany, zaraz sprawdzilam jak to po niemiecku:zimowa fasola. Tez nigdy nie slyszalam. Z ta ryba to dziwne, bo uwielbiam wszelakie ryby, a zupa rybna itd. odrzucaja mnie po prostu. Ale to jedna z tych rzeczy z ktorymi nie walcze, bo po co? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 12:18 ewa553 napisała: > Z ta ryba to dziwne, bo uwielbiam wszelakie ryby, a zupa rybna itd. odrzucaja mnie po prostu. Ale to jedna z tych rzeczy z ktorymi nie walcze, bo po co? ************ W tym cała rzecz, że kompletnie nie czuć smaku ryby w sosie - jakaś tam chemia działa, że sos ma dzięki temu bardziej instensywny "mięsny" smak. Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 19:51 Czaber to "Bohnenkraut", w Szwajcu bardzo popularny, dodawany glownie do ciezkich potraw (jak np. gulasz :)), bo ponoc poprawia trawienie. Z wygladu skrzyzowanie tymianku z estragonem :) w smaku bardziej w strone tymianku, ale lagodniejszy. Mam w ogrodzie, ale na zime zdycha w przeciwienstwie do tymianku. Fischsauce tez stosuje czesto i naprawde zadnego smaku ryby nie czuc. Jezeli nie chcesz kupic buteleczki, to w sklepacz sprzedajacych sushi sa czesto male saszetki, takie "jednorazowki", wiec moglabys wyprobowac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 22:15 Xurku, Bohnenkraut dodaja na markcie jak sie kupuje fasole. Ale nie dodaje do gotowania, bo mi potem taki smiec lezy na talerzu. Widzialas czy u nas jest Bohnenkraut suszone? Rozejrze sie przy nastepnych zakupach. Dzis bylam na kolecji u Greka i wyprobowalam moj nowy aparat do mierzenia promili alkoholu. Po wypiciu jednego wina mialam 0,5, wiec mi juz znajomi odmowili wypicia tradycyjnego Ouzo. Potem jeszcze siedzielismy dlugo gadajac i jak dojechalam do domu to juz tylko 0,2 mialam. Czy wiecie ze u nas juz przy 0,5 czyli po jednym winie, jak cie kontrola zlapie to jest mandat 250 euro? Niezle. A ja najczesciej wypijam 2 wina do kolacji... Beznadziejnie:( Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, śnieg topnieje 11.02.19, 11:12 Bohnenkraut w proszku mozna kupic, ale wyglada tak samo, jak oregano w proszku, czego ja z kolei nie znosze, bo to dla mnie jakos tak jakby posypywac jedzenie smieciami albo popiolem :). Wole poszatkowane swieze ziola, wtedy nie leza jak "smiec", tylko sa w potrawie prawie niewieoczne. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, śnieg topnieje 11.02.19, 11:15 na szatkowanie nie wpadlam. Myslalam ze dodaje sie "wiazanke" do gotowania i potem (nieudolnie) usuwa:) Ja jestem dosc marna kucharka i cos takiego jak fantazja przy gotowaniu jest dla mnie obca - niestety. Dziekuje za pomysl. Musze posiac w ogrodzie, bo fasolke jem wlasna. Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, śnieg topnieje 10.02.19, 20:26 sos sojowy i sos rybny to historycznie to samo, tylko sie rozwinelo w innych regionach imperium rzymskie wersus wybrzeza Azji\ nuta smakowa jest bardzo podobna, rybny ma mocniejszy zapach Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela, śnieg topnieje 11.02.19, 09:29 Miły dzień. Wakacje sie wreszcie skończyły we wszystkich stanach. Turystów mało. Mam bardzo luźny tydzień. Wyspałam się. Pogrzebałam trochę w ogrodzie. Zrobiłam zakupy. Poczytałam leżąc na kanapie. Odebrałam paczke. Stara firma Pana męża odesłała mu stary laptop, ipad, telefon. Stare czyli roczne. Jestem pod wrażeniem, bo okazuje sie było to najlepsze wyrzucanie z pracy jakie widziałam. Sasiedzi podrzucili mi reklamókwę z awokado. Widać, że mają gdzieś dostęp do drzewa, których w okolicay jest mnóstwo. Temperatura 25C, z chlodnym podmuchem znad oceanu. Cykady dają koncert za oknem. Boże byle trwało i sie nie spieprzyło. Patrzyłam dzisiaj na soczystą zieleń w całej okolicy. Krowy leżące na pagórkach z młodymi. Wszystko tłuste, najedzone w towarzystwie ptactwa zjadajacego muchy z grzebietów i uskuteczniających personalne usługi czyszczenia grzbietów - nie wiem z czego? Lato zaczyna dobiegać końca. Czuć u mnie już, że to końcówka. Najpiękniejszy czas przed. Lubię. Miłego tygodnia życzę. Odpowiedz Link
xurek Re: Niedziela, śnieg topnieje 11.02.19, 21:36 trzymam kciuki, coby dobra passa trwala jak najdluzej. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Niedziela, śnieg topnieje 12.02.19, 06:01 roseanne napisała: sos sojowy i sos rybny to historycznie to samo, tylko sie rozwinelo w innych regionach imperium rzymskie wersus wybrzeza Azji nasz soya sauce to sos z soji czyli na bazie fasoli, zboza a fish sauce jest na bazie anchovies, soli i wody. tak ze nie wiem ... Minnie > Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, śnieg topnieje 12.02.19, 13:41 Poczytaj o garym, dostepnosci soli itd Odpowiedz Link
jutka1 PoSREdziałek 11.02.19, 17:07 Od rana pada, siąpi lub mży. Błe. Roboty huk, do tego dwugodzinna wideokonferencja z głownym szefostwem i grupą współpracowników; wprawdzie konstruktywna, ale dość męcząca, bo 2 godziny 150-procentowego skupienia, słuchania, mówienia, notowania. W ramach odreagowania, natychmiast po tym wideo-spotkaniu skończyłam pracę na dziś. Oczy mnie bolą. Miłej reszty dnia Wam życzę. Odpowiedz Link
roseanne Re: PoSREdziałek 11.02.19, 17:35 milego relaksu zycze sie wstepnie spakowalam, glownie na wersje "chlodna wiosna" z dodatkowymi dwoma swetrami, jak bede marznac to pobuszuje w bluzach M , albo zaszaleje zakupowo w koncu trzeba jakos europejska mode w Kanadzie propagowac :) Rok temu w Mediolanie byla pogoda na sweter i stokrotki na trawniku. zapowiadaja super burze sniezna , ma sie zaczac jutro po poludniu i trwac cala srode, do 40 cm sniegu, mam nadzieje, ze woj wylot nie stanie pod znakiem zapytania Odpowiedz Link
jutka1 Re: PoSREdziałek 12.02.19, 00:35 Rose, trzymam kciuki, żeby śnieg nie pokrzyżował planów podróżnych. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: PoSREdziałek 12.02.19, 06:37 Też trzymam kciuki i dziękuje za trzymanie kciuków - aby nie zdechło. Miły chłodny poranek, zamienił sie w gorący dzień, gdzie popołudniu należało włączyć klimę i przeleżec pod nią. Dopadło mnie w pracy, jakoś w połowie. Na szczęście praca była już na zewnątrz, w cieniu i wciąż łapiąc trochę wiatru. Niemniej jestem padnięta. Może wyjdzie z tego burza? chociażby deszcz i warstwa chmur? Pan mąż na tygodniowej konferencji w nowej pracy. 5 dni na Złotym Wybrzeżu QLD w Hiltonie przt plaży. Pan mąż zawsze miał bardzo dobre pogodowe ustawienie. Dzisiaj mu zazdroszczę. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 12.02.19, 10:19 Rano leżała cienka warstewka śniegu, teraz stopniało. +1 C, maks dzisiaj: +2 C. Dzień zajęty, i dobrze - skupiam sie na pracy, dzieki czemu nie mam zbyt dużo czasu mysleć i martwić się. Miłego dnia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 12.02.19, 12:15 Wlepie parę zdjęć. Ewakuacja żaby spod prysznica w pralni. Awokado od sasiadów. W ramach gotowanie bez przepisu, czyli co mi sie nawinie - dzisiejszy obiad. Kawałek kiełbasy, cebula, czerwona papryka, parę pomidorów koktajlowych z krzaka. Posypane wyszuszoną i zmieloną kolandra, kilka liści moringi, parę szpinaku lagos i wszystko dobrze przyprawione różnymi gatunkami pieprzu oraz soli. Nie sądzę abym powtórzyła chociaż było bardzo smaczne. Tak smaczne jak wygląda. Uwielbiam takie kulinarne wariacje. Sos rybny pewnie by też pasował. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 12.02.19, 13:15 Zabka urocza kanie. Moringa przeciez smakuje obrzydliwie, jak wiec moze dodac smaku tej pysznej potrawie? Nic nie rozumiem. Czyzby ten obrzydliwy smak stwarzal sie przez przerobke lisci? Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 12.02.19, 15:24 Przepiekna sloneczna pogoda. Bylismy na obiedzie w nowo otwartym barze w Sihlcity: szeroko rozumiany orientalny bufet, bylo bardzo smaczne. Wrocilismy spacerem do biura delektujac sie sloncem. Przerwa obiadowej przewodzilo motto «pro i kontra» Greenpeace, dyskusja byla burzliwa. Sypiam ostatnio bardzo zle, nawet tabletki nasenne nie pomagaja. Jestem potwornie zmeczona, oczy mi sie zamykaja, ale w momencie zasniecia wpadam w panike z lomotaniem serca i znow jestem kompletnie obudzona na nastepne pol godziny. A jak juz zasne to snia mi sie przekoszmarne koszmary z ktorych budze sie ze strachem. Nie wiem, jak sobie z tym poradzic, dzisiaj spalam 3.5 godziny, o 5:30 dalam za wygrana. W niedziele byla z wizyta nie widziana od kilku miesiecy przyjaciolka. Dowiedzialam sie od niej, ze w Szwajcarii jest aktywne kolo czarownic odprawiajacych obrzedy roznie z roznych okazji i tak sie zastanawiam, czy czarownic przy okazji nastepnych «Vollmond – Open Door» nie odwiedzic i nie zobaczyc z bliska, kto zacz i na czym to czarownicowanie naprawde polega. Przyjaciolka osiagnelaby tym dokladna odwtrotnosc zamierzonego, bo ona w te noce z grupa chrzescjan zawsze jedzie w to miejsce i sie modla o «nawrocenie» czarownic i «zniwelowanie» ich mocy. Czarownice wynajely stare zamczysko i w nim urzeduja i na seminaria zapraszaja: dojechac mozna tylko do podnoza gory a potem 20 minut marszu pod gore. Pewnie robi w taka pelnie ksiezyca niezle wrazenie. Poza tym U oznajmila mi, ze ma zamiar przestac pracowac do konca 2020 i sfinansowac powstala 3-letnia dziure w dochodach przed wiekiem emerytalnym poprzez wynajecie swojego mieszkania i domu w gorach i udanie sie w 3-letnia podroz Camperem po taniej czesci Europy. Stwierdzila, ze pracy juz nie lubi, wiec po co mam marnowac zycie na nielubiane zajecie. Bardzo mnie to naklonilo do myslenia, ale jeszcze nie doszlam do zadnych wnioskow i nic nie wymyslilam. W zamian za mila wizyte i 18 Luxemburgerli, ktore niestety zjadlam wszystkie na raz niedzielnego wieczora przy telewizorni, podarowalam U szczepke aloesa i jeden grubasny lisc do wykorzystania. Mam juz 2 Aloesy «do zbiorow», 6 takich, ktore beda sie nadawaly w przyszlym roku i 8 malenkich, do zbiorow za 3-4 lata. Za jakis rok powinnam miec hodowle wystarczajaca na «jeden wielki lisc do zuzycia na tydzien». Super roslina, bo nic z nia nie trzeba robic a porzytek znaczny. Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek 12.02.19, 15:37 Interesujace te czarownice. Jedz i opowiesz . Tu cisza przed burza.. Aloes mam, od dekady, rozdaje czasami, malo uzywam - na poparzenia glownie Wspolczuje klopotow ze spaniem, bo to zawsze podloze do lawiny innych problemow okolozdrowotnych Nowy bar powiadasz? Obmacam przy okazji Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 12.02.19, 16:03 O Powstawaniu Garum przeczytalam i mam nadzieje nigdy na toto nie natrafic:( Bezsennosc xurku to rzecz straszna, mialam tez takie okresy i pamietam ten koszmar. Mnie najlepiej na to pomoglo porzucenie pracy w 60 wiosnie zycia. Od tego czasu polowa wszelakich dolegliwosci odpuscila i zyje szczesliwie. Co kazdemu polecam: nie zameczac sie do konca, korzystac z zycia poki sie da. Camper nie bylby dla mnie, ale na szczescie nie bylam az tak mloda, aby nie wystapic o emeryture, choc zmniejszona z racji wieku. Do czego uzywacie aloesu? Uzywalam tylko na poparzenia sloneczne. W domu ich nie chce, nie lubie zadnych kaktusowatych. Posiadanie kotow zreszta doprowadzilo do tego, ze roslin w domu nie trzymam. Poza kilkoma orchideami. Ale do tych dobiera sie panienka ocica jedynie do kawalkow kory w doniczce:) Dzis ide wieczorem na piekny koncert symfoniczny, dawno nie bylam wiec tym bardziej sie ciesze. Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 12.02.19, 16:19 aloes dobry na wszystko :). Ludzie go jedza, pija, sie nim smaruja i w nim kapia :). Ja robie z niego i roznych witamin w kroplach, czasem z dodatkiem miodu badz olejku kokosowego za pomoca mixera to smoothies taka oslizla maseszke na twarz, szyje, dekolt, dlonie i wlosy. Celem jest raz na tydzien, ale nie mam jeszcze tyle aloesu, wiec na razie raz na kilka tygodni. Przyczyna mojej bezsennosci nie jest praca, ja niestety nie jestem w stanie przyczyny tak latwo sie pozbyc tudziez problemu rozwiazac, wiec musze szukac alternatywnych sposobow na poprawe sytuacji. Camper tez nie bylby dla mnie, ale podziwiam konsekwencje we wcielaniu w zycie wynikow wlasnch przemyslen. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 12.02.19, 18:24 Xur, a melisę próbowałaś? Miewałem bardzo bezsenne okresy, wraz z atakami paniki, więc symptomy ataku serca itp. Razu pewnego udałem się z tym na pogotowie, bo się tak wystraszyłem. Po wszelkich badaniach stwierdzono, ze mam serce jak młot, ciśnienie idealne: "To są ataki paniki, proszę pana". Po tej diagnozie ataki zanikły cudownie niemal całkiem, gdy wracają niekiedy w formie szczątkowej, już wiem co to jest i potrafię zażegnać, odgonić. Natomiast melisa mi naprawdę pomogła w stanach nerwowej bezsenności. Kubek takiej herbaty z dwóch a nawet trzech saszet wieczorem przed snem, niekiedy też w polączeniu z prochem nasennym- i zacząlem spać całkiem porządnie. Melisa jest ziołem uspokajającym tylko, nie nasennym, więc możesz to popijać i za dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 12.02.19, 19:26 Potwierdzam. W poprzedniej pracy jechałam na melisie. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 12.02.19, 19:42 Pojęcia o melisie nie miałem. Ktoś z Polski mi polecił. (W końcu, Polacy wielbią ziółka ;) Kupuję to w polskim sklepie, ale wiem, że jest u nas i w normalnym obiegu. Na pewno jest i w Szwajcu. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Wtorek 12.02.19, 20:41 Wtorek - w domu. Rozchorowalam sie totalnie - jeszcze w nidziele swiszczalam, ale wczoraj stracilam glos, gardlo jak w ogniu, a dzisiaj kaszel wyrywajacy pluca. Leze i kwicze. Pije ciepla wode z sokiem cytrynowym. Wlasnie sie dowiedzialam o hot taddy - drink skladajacy sie wlasnie z goracej wody, sok cytrynowy, miod i do tego - whisky:) Bede sie chyba tym kurowac, oby szybko przeszlo!. W niedziele tez mielismy goscia z Polski - jaka przemila i serdeczna osoba! Uwazam, ze Polacy sa przecudowna nacja - dziewczyna obca - ale po paru godzinach tak jakbysmy sie od lat znaly:) Xurku - bralas melatonine? Tutaj wlasnie to polecaja - na efekty sie podobno czeka, ale pomaga. Nie mialam takich koszmarnych problemow - ja raczej w druga strone, bo ciagle laze niedospana. Melisa chyba tez jest dobra. Ale wogole to przyjzyj sie temu co jesz wieczorem - moze to ci szkodzi? Aha - odbyla sie tutaj totalna porazka z burza sniezna - histeria w telewisji taka, ze nakrecali ludzi do atakow na sklepy:))) puste polki - crazy! I co? I nic! U nas spadlo moze 2 milimetry sniegu, ktory zaraz stopnial. W innym rejonie miasta, moze pare cm - ale ile krzyku bylo!!! kataklizm:) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 12.02.19, 21:00 Melatoninę też brałem. Bez wielkiego skutku. To, rzeczywiście (podobno) trzeba brać w długim cyklu. Na przeziębienie polecam kurację mega dozy vit C. Jest to naprawdę MEGA kuracja. Czyli ok. 15 000 mg co... 15 minut. Najlepiej w koncentracie w postaci proszku z health store. Jeśli nie, to w postaci tabletek 'timed release'. W Costco Canada są, w Costco US (Vermont) nigdy nie widziałem. Tyle, że te tabletki to ledwo 1000 mg każda, więc trzeba łykać aż 15 tabletek na raz, co 15-20 minut... Zastosowałem to 2 razy i za każdym razem w ciagu dnia doprowadziłem się od stanu konania do stanu całkiem funkcjonalnej używalności. Tyle, że trzeba tkwić tuż obok klopa i się dowadniać... Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 12.02.19, 21:31 Melisy nie sprobowalam, kupie sobie i wyprobuje. A noz pomoze. Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 12.02.19, 21:53 w pociagu do domu przezylam dzisiaj "zderzenie" z "trans gender" z ktorego do teraz nie moge sie otrzasnac. "Czlowiek" (bo do teraz sie zastanawiam, jak te istote mam nazwac) siedzacy na przeciwko mnie prowadzil bardzo glosna konwersacje telefoniczna z przyjaciolka na temat swojej obecnej sytuacji, od ktorej nie dalo sie uciec, bo pociag byl napchany i nie bylo gdzie. Zamknelam oczy, by przynajmniej nie patrzec, uszu niestety sie nie dalo. Czlowiek bardzo piekny, pozbawiony (chwilowo?) plci. Glos zmieniajacy sie od zenskiego do chlopiecego, zero biustu, lekki wasik, kobiece rysy twarzy, geste czarne wlosy krotko obciete. Z przebiegu telefonicznego monologu wynikalo, ze osoba ta byla kobieta zyjaca w zwiazku lesbijskim i majaca w tym zwiazku corke. Teraz znajduje sie w czasie kuracji hormonalnej majacej przeksztalcic ja w mezczyzne, po ktorej ma nastapic operacja "dopasowania?" narzadow plciowych. Ma sie to ciagnac latami, bo lekarze wciaz odmawiaja pozytywnej opinii i kasa chorych nie chce zaplacic ciagu co najmniej 4 operacji. Rownoczesnie istota owa zaczela (albo zaczal?) afere z jakims facetem, ale sie obawia, ze facej ja (jego?) rzuci, poniewaz za dlugo trzeba czekac na operacje narzadow plciowych (czyli facet gej?). Ze swoja poprzednia partnerka nie zerwala jednak calkiem, bo tamta wciaz ja kocha a ona (on?) nie moze sie zdecydowac i gra na dwa fronty, obydwa fronty o tym informujac, bo potrzebuje wiecej czasu, zeby sam(a) ze soba dojsc do ladu. W miedzyczasie byla partnerka dostala zalamania nerwowego a urzad socjalny zabral corke, ktora jest teraz w rodzinie zastepczej rownoczesnie "szantazujac" partnerke, ze jezeli chce odzyskac corke, to musi sie przynajmniej "przestrzennie" rozstac z ta (tym?) transgender, co wlasnie ma miec miejsce, ale transgender nie ma sie dokad wyprowadzic, wiec by ohlonac wyjechal(a?) do tego meskiego partnera ale on naciskal, by sie z byla partnerka rozstala definitywnie i przeprowadzila do niego (mieszka w Wiedniu), czego nie byl(a?) w stanie zrobic, wiec wlasnie znajdowala sie w drodze powrotnej. Corke moze widywac tylko w obecnosci psychologa. Jak juz wysiadlam z pociagu i wsiadlam do autobusu to bylam tak skolowana, ze zaczelam szukac w necie czegos na temat tych operacji. Znalazlam multum na temat przeksztalcania facetow w kobiety ale trudno bylo znalezc cos na temat zrobienia z pochwy penisa. Jak juz znalazlam to czytajac po calym ciele przechodzily mnie ciarki. Nie potrafie pojac, co musi sie dziac psychicznie w czlowieku, by zdecydowal sie na takie tortury i tak drastyczne pogorszenie wlasnego stanu zdrowotnego. Horror, po ktorym bede chyba spac jeszcze gorzej niz wczoraj. Jak pomyslalam, ze ktos jest matka i partnerem i corka tego czlowieka to doszlam do wniosku, ze moje problemy z moja mama czy mezem czy synem to jest w porownaniu NIC. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 12.02.19, 22:07 Ale, jak tu ktoś powiedział, "masz albo ptaszka, albo pipkę". Reszta to dziwactwa i fanaberie... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 12.02.19, 23:11 Czyli problemy transgender podobne do par mieszanych. Pamiętam doskonale niektóre 'fanaberie' rozwodowo-inne znajmowych polegajace na szantażowaniu dziećmi, wystawianiu walizek i zmianie zamków, utrudniania wizyt tych dzieci, telefony do znajomych, którzy udzielili 'schronienia' na noc czy dwie w celu ich obrażenia itp. Samo życie. Medytacje z cwiczeniami oddechowymi. Ataki paniki są normalnym zjawiskiem nadmiaru emocji, trzymanych. Zawsze atakuje to czego się najwięcej boimy. Własnie z tym czego się najwięcej boimy należy się zmierzyć - mam na myśli pozwolić sobie na czucie tej emocji w pełni w czasie gdy oddychamy. Tak się je uwalnia. Czucie emocji bez oddychania, powoduje tylko ból i cierpienie. Innego sposobu nie ma. Inny sposób to zagmatwane sytuacje, które mają na celu właśnie zrobić to samo. Nigdy się nie kończy. Z praktyką staje się tylko latwiejsze do zarządzania, dając nieco więcej luzu i przerw między. To właśnie jest to 'stawianie się miłością'. Udawanie nie działa. Życie jest dużo łatwiejsze gdy człowiek wyrzuci cały ten emocjonalny burdel. W czasach gdy medytowałam regularnie, nie miałam prawie żadnych snów, co mi przypomina, ze bedę znowu musiała wrócić, bo zaczynam mieć jakiś dziwne i nieprzyjemne sny, które mnie budzą. Regularna pora - jakieś pół godziny przed wschodem słońca. Zapomniałam, że mam aleos Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 12.02.19, 23:41 Kan, ataki paniki, by je doglebnie pokonac, wymagaja psychoterapii. Gdy wowczas, na pogotowiu, myslalem ze mam cardiac arrest, po badaniach to wykluczajacych, lekarka przeprowadzila ze mna psycho-rozmowe i polecila psycho-specjaliste, jesli to mialoby sie powtarzac. Fizycznie, stwierdzila, bylem w swietnej formie. Mi akurat to wystarczylo. Co nie znaczy, ze psycho-warunki sie u mnie cudownie zmienily. Jestem typem hyper, z momentami odwrotnymi. Stad i te byłe ataki paniki, stad tez moja niemoznosc zabawy w joge, medytacje itp. Probowalem. I za kazdym razem reagowalem juz wkrotce: "Fu*k that sh*t" ;) I- nie, nie szukam rad. Tu sie tylko zwierzam szanownemu gremium :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 12.02.19, 23:08 Znam czlowieka ktory byl dziewczyna a potem mezczyzna. Meskie narzady tez kiedys tam "dostal", ale szczegolow nie znam, az tak nie jestesmy zaprzyjaznieni. Pisze tylko o tym, bo akurat z tej strony wiem, jakie katusze psychiczne przezywal czujac sie od dziecka chlopcem a potem mezczyzna. Opowiadal jak na studiach gral w zenskiej (oczywiscie) druzynie sportowej i jak po meczu wszystkie dziewczyny szly pod prysznic, a on nie, bo sie wstydzil swojego zenskiego ciala, bo czujac sie chlopcem nie potrafil wkrecac sie w grono nagich dziewczat. Itd. To musi byc horror. A Twoj wspolpasazer to chyba kurna exhib, bo przeciez rozmawial przez telefon zdajac sobie sprawe z tego ze caly wagon poznaje jego takl bardzo intymna historie. Obrzydliwe!! Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Wtorek 13.02.19, 02:12 Ja tez nie rozumiem jak mozna tak gadac przez telefon w publicznym miejscu!!! Ogolnie rzecz biorac - kazde glosne gadanie przez telefon w miejscu publicznym gdzie inni moga sluchac jest dla mnie niedopuszczalne - i jeszcze w pociagu, ktorego nie mozna opuscic! juz o temacie nie wspomne. Beznadzieja. Ja bym chyba powiedziala, zeby osoba sie zamknela... Nie cierpie tego. Co do transgender - to w pracy mam dwa przypadki. Dziewczyna, w lesbijskim zwiazku wczesniejszym - przeszla caly cykl i zmienila plec na meska. Oficjalnie - lacznie z operacja. Druga osoba odwrotnie - z mezczyny, z zona i dzieckiem - Dave stal sie Laurel. A w obu przypadkach my dostalismy powieadomienie z HR, ze mamy nowego kolege i koleznke. Nie bylo to w tym samym czasie ofkorz, ale w przeciagu paru miesiecy. Musze powiedziec, ze "zaloga" przyjela to spokojnie - teraz czasami sie mylimy mowic he albo she na nieodpowiednia osobe - ale nie rozumiem zamieszania z kiblami. Jen przestala chodzic do damskiego, a Laurel zaczela - nie bardzo widze tego trzeciego systemu. Jezli mnie cos zastanawia, to ten synek Laurel - ktory mial wpierw tate, a teraz ma dwie mamy - no ale napewno dzisiejsze dzieci inaczej do tego podchodza. W moim dziecinstwie nie wiedzielismy ze osoby moga byc homoseksualne - a przeciez ich egzystncja nie pojawila sie w ostanich latach. Niewyobrazalne tragedie jakie te osoby musialy przezywac i w nich zyc. Dobrze ze to juz wszystko sie skonczylo. Dzieki Chris za info o witaminie c - u nas nie ma takich dawek. Tylko 1000 to najwieksze. Mam ich sporo - saszetek do picia, i pije jak wielblad, ile dam rady. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 13.02.19, 05:07 CJ, wpisy były w większości do Xurka. Włączając mój i rada taka sama jak z witaminą C, melisą, wczesną emeryturą czy melatoniną. Relax. Odpowiedz Link
kan_z_oz Środa 13.02.19, 09:27 Ciepło by nie powiedzieć bardzo ciepło. Fala upałów nas zahaczyła. Wczoraj wieczorem przeszła spora burza, wiec rano było znośnie. Wracając do wpisu Xurka ze znajomą planujacą podróże karawanem po Europie. Będąc obydwoje samozatrudnieni kilka lat temu mieliśmy trochę czasu aby się poobijać, przemyśleć. Wydawało mi się, że podrożowanie to najfajniejsza rzecz jak istnieje, podobnie jak swój mały biznes. Mdłe uczucie w dołku, że niby fajnie ale nie do końca to, mnie zawsze trawiło. Pewnie, że dalej będziemy jeździć na wakacje. Może nawet kiedyś wybierzemy się w 3-6 miesięczną podróż po Australii. Po paru podejściach wyszło mi, że podróżowanie lubię, bez przesady i absolutnie nie jest moją pasją. Zdecydowanie bycie na wsi zawsze było, sięgajac pamięcia nawet do lat z Polski. Zdecydowanie robienie czegoś przy chałupie w ramach jakiegoś owczego pędu do nieruchomości. Słucham więc planów innych uwaznie, zastanawiając się czy też będzie poprawka? czy też od razu wstrzelą się w 10-tkę? Próbować, oczywiście, że próbować i zmieniać jak się zaczyna nie podobać. Takie moje przemyślania w temacie szukania szwojego miejsca. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 13.02.19, 09:49 Po pogodowo paskudnym weekendzie, od wczoraj jest spokojnie, na weekend zapowiadaja slonce i dosyc cieplo. Przebisniegi juz kwitna, inne roslinki zaczynaja sie przebijac przez ziemie. Aniu, w Polsce w pracy mialam kolezanke, z ktorej (ale to juz po moim wyjezdzie) zrobil sie kolega. Cala procedure zmiany plci z meskiej na zenska , lacznie z operacja, przeszedl w Polsce w latach 80-tych. Potem sie ozenil. To byla (jest) wspaniala , inteligentna, madra osoba, tak w wydaniu zenskim jak i meskim, chociaz w wydaniu zenskim byla fizycznie bardzo meska , wiec wlasciwie jej formalna zmiana plci nie byla dla mnie szokiem, choc na poczatku mialam trudnosci z przyzwyczajeniem sie do meskiego imienia, meskiej formy nazwiska, do mowienia z uzyciem formy meskiej. Ale to byl jedyny moj problem :-) Jestem natomiast bardzo krytyczna wobec zmiany plci u osob ktore juz maja dzieci. Jezeli facet splodzil dziecko , to jest facetem i niech nim zostanie. Jezeli kobieta urodzila dziecko, to jest kobieta i niech nia zostanie. Dla dobra dzieci, ktore zostaly splodzone przez ojca i matke , wiec maja ojca i matke, a nie dwoch ojcow czy dwie matki. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Środa 13.02.19, 12:45 maria421 napisała: Jestem natomiast bardzo krytyczna wobec zmiany plci u osob ktore juz maja dzieci. Jezeli facet splodzil dziecko , to jest facetem i niech nim zostanie. Jezeli kobieta urodzila dziecko, to jest kobieta i niech nia zostanie. Dla dobra dzieci, ktore zostaly splodzone przez ojca i matke , wiec maja ojca i matke, a nie dwoch ojcow czy dwie matki. na szczescie dzieci (i dla dzieci) maja wciaz elastyczne mozgi wiec sa w stanie zrozumiec i zaakceptować coś czego stare, polskie stetryczałe szare zwoje po klimakterium juz za chiny nie 🙄 Minnie Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 13.02.19, 11:33 Ucieklam skutecznie od burzy snieznej. Piekne slonce Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 13.02.19, 11:35 U nas tez slonecznie i blekitne niebo. Nie patrzylam jeszcze na termometr, ale musze koniecznie wyjsc choc na godzinke na to slonce. Grzech byloby w domu siedziec. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 13.02.19, 12:29 Mario, czytam takie wpisy i dostaje piany. Mnie wychowała głównie babcia, matka się trochę wokół kręciła. Ojciec zginął. Na serio; dziecko normalne może być TYLKO wychowane przez ojca i matkę. No weź, nie miałaś doświadczeń które chętnie komentujesz i krytykujesz, będąc ustawiona w jakimś równo 2+2. Jesteś lepsza od mnie na ten przykład? qurwa w czym?? Mnie w żadnym punkcie nie przeszkadzało kto mnie wychowywał, jego płeć, czy stopień pokrewieństwa. Brak zainteresowania, bycie oziembłym jak ryba i krytykującym z pozycji absolutnie wszystko wiedzenia i osądzania - mnie odstraszało i zachęcało do bycia adoptowaną lub oddaną do przytułku. Zawsze pieprzyłam rodzinę gdzie się kłamie, udaję i robi 'dla dzieci' . Najgorszy syf jaki jest. Jak nie wyrosłaś to nie komentuj. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 13.02.19, 12:58 Kanie, zmyj sobie piane, bo sie zupelnie bez przyczyny wkurzasz i piszesz nie na temat. Nie bylo o tym kto dziecko wychowuje w sytuacji kiedy rodzice nie chca czy nie moga, nie bylo nawet o sytuacji w ktorej rodzice sie rozwodza i dzieci sa wychowywane w patchwork rodzinach. Bylo o sytuacjach w ktorych facet plodzi dzieci jako facet, a potem zmienia sie plec i staje sie kobieta, czy kiedy kobieta jako kobieta rodzi dzieci i potem zmienia plec i staje sie mezczyzna. I nagle dzieci maja dwoch ojcow czy dwie matki. Nie wiem skad bierzesz pewnosc, ze taka metamorfoza ojca czy matki nie ma na dziecko zadnego wplywu, czy tez ze ma mniejszy wplyw niz rodzice sa ze soba tylko dla dzieci. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 13.02.19, 13:23 Dzieci nie dbają o to kto je wychowuje o ile dba o nie, kocha je i się o nie troszczy. Period. Mam chyba wiecej doświdczenia w tej dziedzinie niż Ty. Piana jest tylko, że w ciągu 15 lat pisania na Forum nie pisnełaś słówkiem o niczym personalnym ale personalnie wiesz o sytuacji każdej. Maja matka miała dosyć wcześnie usunięta macicę co nie czyniło jej kobietą. Miał też usunięte cycki, co też jej nie czyniło jej kobietą. W zachowaniu też nie wiem czy była bardziej kobieta niż facetem, z czym nie maiałam problemu, bo ja wciąż mając cycki i macicę jestem bardziej facetem w zachowaniu w moim układzie z Panem mężem od lat pond 30-tu.. No weź. Pisz na tematy, na których się znasz...bo nonsensu nie mam zamiaru tutaj kultywować. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 13.02.19, 13:46 Tez sie Marysiu z Twoja teza w 100% NIE zgadzam. Ale wiem ze jestes konserwatystka i nie bede Cie przekonywac, choc tez mam swoje zdanie na ten temat. Bardziej zblizone do kanowego. Opowiem anegdote: znajoma mloda osoba miala mame lesbijke, ktora jednakze pragnela miec dziecko i uwiodla faceta. To fakt. Ale potem zyla dalej ze swoja partnerka. Jak ta znajoma urodzila dziecko i do szpitala przyszly obie matki, to urocza znajomna pokazujac noworodkowi te panie powiedziala: popatrz, to jest twoja babcia a to jest twoj dziadek. I bylo wesolo, bo do zycia nalezy podchodzic z humorem a nie z zelaznymi zasadami. Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 13.02.19, 18:20 Kanie, zupelnie nie rozumiem Twojej reakcji, znaczy jej intensywnosci i formy. Maria wyrazila w sposob zwiezly i bezemocjonalny swoje zdanie a Ty na nia personalnie napadlas. Dlaczego? Twoje doswiaczenia jak i zdanie sa rownie indywidualne co zdanie / doswiadczenia Marii, znaczy jej zdanie ma moim zdaniem rowne prawo do „pokojowego zaistnienia na formu“ jak twoje :). Ja po przysluchiwaniu sie tej(mu?) transgender przez 40 minut bylam doglebnie disturbed. Bardzo mnie to zdziwilo, wiec zastanowilam sie dlaczego i doszlam do wniosku, ze jest mi bardzo trudno dojsc do ladu z taka „metamorfoza“. Sprobowalam wczuc sie w role rodzica takiej osoby, dziecka takiej osoby i partnera takiej osoby i w kazdej czulabym sie zle, ale w roznym stopniu. Gdybym natomiast poznala kogos, kto by mi powiedzial, ze przeszedl w przeszlosci taka transformacje, to zupelnie by mi to nie przeszkadzalo i pewnie bym sie nawet w ten proces nie wglebiala, gdyz poznalabym jakas konkretna osobe o konkretnej plci i osobowosci i byloby to dla mnie normalne, niezaleznie od przeslosci tej osoby. Konfrontacja z takim procesem u mojego partnera, dostanie „mlotkiem w leb“ typu ze moj maz nagle mi obwieszcza, ze postanawia zostac kobieta i ja przezywam na codzien jak traci zarost, podnosi mu sie timbre glosu, zaczyna sie malowac, ubierac w sukienki i nagle przychodzi do domu z biustem bylaby dla mnie niesamowitym obciazeniem psychicznym. Najmniejszym chyba byloby, gdyby moj syn nagle obiescil mi ze postanowil zostac moja corka, pewnie dlatego, ze dziecko jest dla rodzica osoba „bezplciowa“. Jezeli zas chodzi o moja mame postanawiajaca zostac moim drugim tata, to mysle ze w zaleznosci od wieku przezylabym to miedzy „na marginesie mojego rozwoju“ a „traume pietnujaca mnie na cale zycie“. Szczegolnie w wieku dorastania bylby to dla mnie koszmar, obojetnie jak bardzo ta mamotata by mnie kochal(a). Zmiana plci jest wysoce problematycznym procesem, w publikacjach, ktore przeczytalam jest rowniez mowa o osobach, ktore po przejsciu calego procesu wlacznie z operacjami nagle zaczely tego zalowac, pragnely wrocic do poprzedniej plci i wpadly w gleboka depresje gdy okazalo sie to niemozliwe konczacej sie nawet samobojstwem. Osiagniecie pelnej funkcjonalnosci seksualnej jest wg. owych publikacji bardzo trudne, konsekwencja jest rowniez bezplodnosc. To sa wszystko aspekty, na ktore kazdy z nas patrzy zupelnie inaczej w zaleznosci od wieku, w ktorym sie znajduje. Ja jako nastolatka zupelnie inaczej postrzegalam moje cialo i jego funkcjonalnosc i bylam gotowa na zupelnie inne ryzyka niz jako 30-latka albo teraz jako 50-latka. Lekarz i psycholog podejmujacy decyzje o zmianie plci musi wziac to wszystko pod uwage i spoczywa na nim ogromna odpowiedzialnosc, wiec wydaje mi sie ze zarowno swiete oburzenie jak rowniez „hurra – optymizm“ jest w tej kwestii zupelnie nie na miejscu. No i ciesze sie, ze mnie cala taka decyzyjnosc z bardzo duzym prawdopodobienstwem w moim zyciu ominie. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Środa 13.02.19, 23:23 Rowniez nie widze powodu ataku na Marie - mysle, ze kazdy z nas ma inne spojrzenie na te sytuacje - wynikajace nie tylko z naszych korzeni, z naszego wychowania - ale rowniez z osobistych doswiadczen - lub ich brakow. Moim zdaniem relacja - rodzic-dziecko jest tak jak napisalaa Xurek - tak aseksualna, ze nie ma znaczenia czy to mama, czy tata. Najwazniejsza jest milosc - i nie ma znaczenia skad pochodzi. Nie widze osobicie problemow ze mama ktora sie staje tata - dziecko sie kocha w ten sam sposob, wiec naprawde - jakie to ma znaczenie? Dziecko nie przyklada az tak wielkiej wagi do "konwenasow" - tak mi sie wydaje. Natomiast relacja maz -zona. O.... Nie wiem czy ja bym sobie w takim ukladzie poradzila. Z drugiej strony - partner zawierajacy zwiazek chyba wie o tym, ze ma problem? i nie bierze sie to tak, ot nagle jednego dnia? Mysle, ze w takim przypadku mozna mowic o jakims oszustwie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 14.02.19, 00:32 Ingorancja. Mąż nagle nie przychodzi do domu i obwieszcza, że jutro będzie kobietą i kobieta nagle nie obwieszcza dzieciom, że od jutra bedzie facetem. Żeby przejść kuracje korekcji płci o której może i tylko zadecydować lekarz i najczęściej zespół lekarzy, gdzie proces trwa latami i wymaga konsultacji psychologicznej są wymagane inne rzeczy. Występujące całe życie spore zaburzenia hormonalne co sport dawno temu zaczął testowac i mierzyć. Krotochwilowa wygrywała wszystkie zawody do momentu gdy nie stała się Krotochwilem. Jest usuwna cześć macicy, piersi - dokładnie tak samo jak w przypadku kobiet, które tracą je np. w przypadku raka. Do wylotu pochwy jest doczepiany penis, który musi mieć implant do erekcji. Usuwane są jądra - kastracja i rekonstruowane są piersi podobnie jak przy rekonstrukcjach rakowych. Tyle przy okazji na temat albo się ma 'ptaka albo cipkę'. A juz wpisu; Ja uważam, że jak kobieta urodziła to powinna zostać kobieta. Serio??? Ja wiekszość życia w Polsce słuchałam tej wyższości rodziny dwoga rodziców oraz jakie plagi spadją na tych gdzie brakuje rodzica. Do tego najważniejsze, aby uzupełnić rozmiar tego grzebania; Gdzie jest ten ojciec, bo czy czasem nie bękart??? Nie rozumiesz Xurku - wejdź sobie na wątek obok i poczytaj te 'opinie'. Marysia jak zwykle wali bąki i udaję, że smród wychodzi z innego odbytu. Jeśli Marysia jest tak konserwatywna to mam nadzieję, że wciąż jeszcze na piersi i macicę, bo według mojej 'opinii' to lepiej umrzeć na raka. I to moi drodzy jest dopiero obraźliwe - zupełnie zamierzone, bo nie tylko Maria ma monopol na grzebanie. Sorry Jutka - wiem i pamietam, że nie życzysz sobie nic na ww wymienione - po to powstały pierduły. Ale tego wpisu na temat, że dzieci nie powinny być wychowywane przez dwie kobiety lub dwóch facetów nie mam zamiaru odpuścić. Maria wie co robi i robi systematycznie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 14.02.19, 00:58 kan_z_oz napisała: > Sorry Jutka - wiem i pamietam, że nie życzysz sobie nic na ww wymienione - po t > o powstały pierduły. *********** Spoko. Oczywiście, lepiej by było założyć osobny wątek, bo temat nie jest "pierdułą", ale no cóż. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 14.02.19, 01:28 Dziękuję - o to chodziło, bo mi się nie chce o tym czytać na wątku, który jest pierdułami. Odpowiedz Link
kan_z_oz czwartek 14.02.19, 01:40 Walentynki. Nie obchodzę i nie świętuję zazwyczaj ale wszystkiego najlepszego wszystkim, którzy obchodzą. Ochłodziło się i co za ulga. Pan mąż wciąż w Sydney. Zaczyna mi go już brakować. Dostaliśmy kosztorys na naprawę balkonu i tarasu. Powinno się zacząć pod koniec miesiąca i mam nadzieję, że pójdzie bez problemów lub przynajmniej z absolutnym minimum. Udanego dnia życzę. Odpowiedz Link
minniemouse Re: czwartek 14.02.19, 01:53 Sympatycznych Walentynek tobie tez, Kanie, i wszystkim ! 💙💖💜 Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: czwartek 14.02.19, 08:37 Usiadłam z drinkiem - wreszcie - walentynkowo i zaczynając już weekend. Jutro wolne. Tylko zakupy, posprzątanie chałupy, upichcenie czegoś. Sytuacja na północy QLD mnie rozrywa. Zginęło ponad pół miliona bydła, nie licząc ilości kangurów, emu, posumów oraz każdej drobnej zwierzyny. Wszystko gnije i leży w wodzie już po kostki, gdzie w tym samym czasie system rzeczny nie dostał prawie nic. Mamy Armageddon. Mario - sorry - wywaliło mi korki Happy Valentine Odpowiedz Link
ewa553 Re: czwartek 14.02.19, 10:08 Pozwalam sobie wrocic jeszcze na chwilke do burzliwego tematu. Otoz ja osobiscie ciesze sie bardzo ze w spoleczenstwie nie jest to juz temat tabu, co oszczedzi wielu osobom z watpliwosciami niepotrzebnych powiklan. Bo jeszcze w mojej mlodosci, a nawet pozniej byl to skandal, zboczenie itd, wiec rozne dotkniete watpliwosciami osoby zapewne zawieraqly niepotrzebnie slub aby sie dostosowac do spoleczenstwa, aby wyprobowac czy sie aby nie przyzwyczaja do swojego "obcego" ciala przez malzenstwo czy tez rodzicielstwo. Tragiczne. Ale jak mowie: dzis jest to dalej problemem, ale nie grozi takimi konsekwencjami jak kiedys. Odpowiedz Link
xurek Re: czwartek 14.02.19, 10:33 Z racji pakowania do PL (wyjezdzam jutro o 4 rano :() przegladnelam szafe i znalazlam moje fioletowe skorzane legginsy co byly za ciasne. Przymierzylam i stwierdzilam, ze sa OK, wiec przygotowalam na dzisiaj fioletowy sweter, fioletowe legginsy i fioletowe skarpety. A potem wpadlam w taka euforie «schudniecia» ze wygrzebalam rowniez koronkowe majteczki co tez byly za ciasne i dolozylam do outfitu. Potem znalazlam jeszcze czarna kurtke do kolan, ktorej nie nosilam od lat: przymierzylam, bylam zachwycona i az sie zdziwilam, czemu jej nie nosilam ostatnimi laty. Rano sie wystroilam i nawet pan Maz powiedzial, ze wygladam ekstra. Zanim jednak zdazylam dojsc do przystanku autobusowego (100 m) zostalo mi brutalnie przypomniane, czemu tych rzeczy nie nosze. Majteczki mianowicie nadal sa za ciasne, w legginsach jest goraco jak w piekle, w skarpetach pieta w czasie chodzenia zjezdza do polowy stopy doprowadzajac mnie do szalu a welniana kurteczka gryzie w szyje i zupelnie nie nadaje sie do noszenia bez apaszki (czego ja z kolei nie znosze). W pracy pozbylam sie kurteczki i skarpet, ale majtasy i legginsy beda mnie dzisiaj torturowac do wieczora. Eh well, nie kazdemu moze byc w Walentynki dobrze :). Idziemy wieczorem do restauracji, ale w naszej wsi, wiec bede miala czas na szybka zmiane :). Odpowiedz Link
ewa553 Re: czwartek 14.02.19, 10:44 Xurek i jej przygody:) A jedziesz nad morze czy na Slask? Odpowiedz Link
xurek Re: czwartek 14.02.19, 10:58 na Slask, musze odebrac nowy dowod, mama ma urodziny, spotkam sie z moja ulubiona corka moich przyjaciol, z moja ulubiona kuzynka, pojde do dentysty i kosmetyczki i najem ubulionych polskich potraw. Mam nadzieje, ze wypoczne i sie odstresuje. Odpowiedz Link
roseanne Re: czwartek 14.02.19, 10:57 Oj! Spokojnej podrozy. Ja mam dzis byc przewodnikiem i pomoca jezykowa. Jade z tesciami do Rappelsville Jutro po poludniu Alzacja, Colmar- do niedzieli Odpowiedz Link
xurek Re: czwartek 14.02.19, 11:00 do polskiego muzeum? to chyba obowiazkowy punkt programu dla wszystkich Polakow bedacych w Szwajcu. Ale Rapperswil jest ladne, my zawsze laczymy z wypadem do Alpamare w Pfäffikon. Poza tym masz szczescie z pogoda, ma byc piekny weekend. Ja wracam we wtorek, w srode pracuje z domu, ale moze w czwartek umowimy sie na lunch albo dinner? Odpowiedz Link
maria421 Re: czwartek 14.02.19, 11:13 Czwartek, Walentynki, piekna pogoda. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: czwartek 14.02.19, 11:15 Fajne plany, Xurku. Polskie muzeum w szwajcu? A co daja? Marysiu, u Ciebie tez zimna wiosna? Odpowiedz Link
xurek Re: czwartek 14.02.19, 13:11 przeczytaj w niecie :) Polenmuseum Rapperswil. O wspolnej Polsko - Szwajcarskiej historii glownie, Polakach w CH i Szwajcarach w PL. Odpowiedz Link
maria421 Re: czwartek 14.02.19, 13:49 Ewa, rano bylo zimno, ale teraz jest 10 stopni, a jutro ma byc jeszcze cieplej. Bezchmurne niebo i piekne slonce. Odpowiedz Link
jutka1 Re: czwartek 14.02.19, 15:34 Ja się dzisiaj od późnego rana "zawiesiłam", jak pecet. Trochę popracowałam, kurier przywiózł coś tam, a potem się zawiesiłam. I nagle zrobiła się 14:00, ja bez obiadu, jasny gwint. No to nasmażyłam kotletów mielonych, ale w sumie nie jestem głodna. Dzień do kitu, reasumując. Za oknem szaro, przed południem padał deszcz, też się ociepliło. Dzisiaj 8 stopni, jutro ma być 10 C, a w sobotę i niedzielę 12 C. W pzryszłym tygodniu ma być dzień z temperaturą 15 C. Rośliny się zaczną budzić, muszę podciąć wisterię. Xurku, miłego pobytu w PL Ci życzę. Baw się i odpoczywaj. Odpowiedz Link
xurek Re: czwartek 14.02.19, 18:49 dziekuje Jutka i zegnam sie z forumem na 5 dni. Po raz pierwszy od niewiadomojakdlugiego czasu nie zabieram zadnego komputera ze soba, wiec nie bede nic pisac. Mam co prawda smartphona, ale nie cierpie na nim pisac dlugich tekstow, wiec nie bede. Ciekawe, jak ten detox na mnie podziala :) Wychodze na kolacje, potem jakis drink przy kominku, 4 godziny spania i frrruuu :). Milego weekendu wszystkim zycze. Odpowiedz Link
chris-joe Re: czwartek 14.02.19, 21:58 Czyli tylko ja tkwie w nieustannej koszmarnej zimie... Jutro, na chwilke mamy wyskoczyc na + nieco. I zaraz powrot do montrealskiej normy. 37 dni do urlopu... :( Odpowiedz Link
roseanne Re: czwartek 15.02.19, 08:58 There there, sie doczekasz, a kto wie, moze i bardziej docenisz 🤣 Odpowiedz Link
minniemouse Re: Wtorek 15.02.19, 08:04 xurek napisała: Sypiam ostatnio bardzo zle, nawet tabletki nasenne nie pomagaja. Jestem potwornie zmeczona, oczy mi sie zamykaja, ale w momencie zasniecia wpadam w panike z lomotaniem serca i znow jestem kompletnie obudzona na nastepne pol godziny. A jak juz zasne to snia mi sie przekoszmarne koszmary z ktorych budze sie ze strachem. Nie wiem, jak sobie z tym poradzic, dzisiaj spalam 3.5 godziny, o 5:30 dalam za wygrana. ty masz objawy niskiego lub zbyt niskiego poziomu potasu, zelaza, vit B12, magnezu, wapnia. pytanie z jakiego powodu: poczytaj tutaj: mozliwe przyczyny objawy: Weakness Fatigue Muscle cramps or twitching Constipation Arrhythmia (abnormal heart rhythms) jak wplywa na spanie potassium and insomnia druga rzecz maja niebagatelny wplyw na sen i zmeczenie to przede wszystkim magnesium! low magnsium common in insomnia 4 vit i minerals linked to insomnia i jeszcze calcium jako suplement na lepsze spanie polecam Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 15.02.19, 08:34 Piekny, sloneczny , bezchmurny dzien. Wiosna idzie ! Milego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 15.02.19, 08:37 minniemouse napisała: > ty masz objawy niskiego lub zbyt niskiego poziomu potasu, zelaza, vit B12, magn > ezu, wapnia. pytanie z jakiego powodu: Minnie, Ty jestes genialna! Po jednym wpisie Xurka potrafilas natychmiast diagnoze wystawic :-) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Wtorek 15.02.19, 23:45 nie przesadzaj, to nie jest diagnoza tylko co to moze byc. zawsze warto sprawdzic. i alez prosze bardzo :) Minnie Odpowiedz Link
maria421 Sobota 16.02.19, 08:09 Zapowiada sie kolejny piekny dzien. Przyjezdzaja dzieciaki, wiec pedze piec i gotowac. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 15.02.19, 11:33 Piątek, słońce za oknem, w pracy gaszenie pożaru. Miłego dnia. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: TGIF 15.02.19, 18:31 Milego Dnia - cale szczescie ze to juz piatek - w caly dlugi weekend bede miala szanse "dochorowac' w domu - moze moj charchot i smarkanie w koncu ustanie. A i jeszcze poniedzialek jest swietem - wolnym od pracy. President Day. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 15.02.19, 23:10 Colmar wieczorowa przemily, ale bylismy tak zmeczeni, ze prawie zadnego spaceru, niestety.. tak to bywa, jak sie wieksza grupka Outlander, seria 4 jest dostepna we Francji! Wiec jesli nie w ten weekend to zdecydowanie w nastepny, w Marsylii zaczne ogladac z przerwami na najwazniejsze potrzeby tylko Odpowiedz Link
ania_2000 Re: TGIF 16.02.19, 02:21 Oh Roseanne, sprawdzilam co to za Colmar:) Jakie przeurocze i sliczne miasteczko! Och, jak ci zazdroszcze:) Przecudnie - jak z bajki. AH!!! A co do Outlandera to nie 4 sezonu w Kanadzie? Ja ciagne ciurkiem - jestem na poczatku 3 a przede mna chorowity dlugi weekend, juz zacieram rece!. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 16.02.19, 08:32 Jak wyjezdzalam, to nie bylo Nie wiem, czy jestescie zwolennikami filmow Myazaki, studio Gibli, ale "Howl's moving castle" architektura jest wzorowana wlasnie na Colmar Odpowiedz Link
minniemouse Re: TGIF 16.02.19, 23:13 roseanne napisała: > Nie wiem, czy jestescie zwolennikami filmow Myazaki, studio Gibli, ale "Howl's > moving castle" architektura jest wzorowana wlasnie na Colmar niespecjalnie, ale akurat "Howl's ..Castle" i "Spirited away" to widzialam, bo corka lubi i chciala zebym z nia obejrzala. obejrzalam tez "Princess Mononoke" ale to chyba juz ktos inny? (nie pamietam). wszystkie mi sie podobaly, te dwa najbardziej jesli chodzi o rysunek i kolory. W "How'ls.." to strasznie chcialam miec dokladnie taki pokoj jaki mial Hauru, ten mlody wizard :) dalej chce. ale nie potrafie buuu. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Sobota - słońce i szron 16.02.19, 08:59 Pogoda jak w tytule, plus ma być dzisiaj 15 C ! Zdecydowanie muszę dziś podciąć wisterię. Pod wieczór idę do koleżanki na pogaduchy. Weekend chyba wolny od pracy, bo wczorajsze pożary zgaszone. Odpukać. Miłej soboty. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 14:53 Mialam propblemy z wejsciem na forum, ale na szczescie sie odproblemowalo. Bo to niemile uczucie, jak mi ktos wejscia odmawia:) U nas dzis bajeczne slonce, ale musialam zostac w domu, wiec przynajmniej porobilam troche poorzadkow roslinnych na balkonach. Jutro chyba pojde na wycieczke, skoro ma byc rownie slonecznie. A w srode jedziemy juz na pare dni do welnessu sie wybyczyc i odstressowac. Lubie tak. Wlasnie po raz kolejny zmienilysmy plany glowne wakacyjne i nie jestem pewna czy to ostateczne. Bo jak mi lekarz 7.03. powie ze w gory juz nie moge? Ha! Mam wspaniala alternatywe, znalazlam hotelik nad Lago Maggiore. Ktos byl/widzial? Pewnie nasza etatowa Wloszka, Maryska. W Piemoncie jeszcze nie bylam, wiec mnie ciagnie. A jakie sa Wasze wakacyjne plany? Rose, mam nadzieje ze jeszcze jestes w Colmar i lazisz po pieknych uliczkach, popijasz winko w milych lokalach itd. Dla mnie to tez miasteczko bajkowe. Bylam tam zreszta z dwoma forumowiczkami: Lalka i taka jedna. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 19:00 Jestem do jutro kolo poludnia - jestesmy zachwyceni, winka probujemu w lokalach i na stancjii Jutro jeszcze bedzie zabi skok do Strasbourga, rodzice chca zobaczyc siedzibe sadu unijnego Moze w drodze powrotnej jakas winnica czy wioseczka, by zjesc obiad Przepiekna pogoda, cieplo i slonecznie Napotkalismy tu dzis 4 orszaki slubne Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 19:14 "Sad unijny" to masz zapewne na mysli Parlament Europejski? Szkoda ze zapomnialam jaki tramwaj jedzie prosto pod siedzibe Parlamentu.. Mialam szczescie wiele lat temu 14.lipca (roku nie pamietam) byc w parlamencie akurat na zaprzysiezeniu pana Buzka.. Zrobilo to na mnie wielkie wrazenie Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 20:25 Strasbourg bardzo przyjemny, zaiste. Jednak najwieksze wrazenie tamze zrobil chyba na mnie dworzec kolejowy :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 22:11 masz racje, rozmawialismy tu kiedys o tym dworcu. Ja lubie jeszcze Mala Francje z waskimi uliczkami nad kanalem i fajnymi knajpkami. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 22:25 Jasne! Przeslicznie tam jest :) Jeno, Malej Francji turysta (zwlaszcza z Nowego Swiata) jakby oczekuje, sie spodziewa. I dostaje od razu tak, ze sie nieco zebrac nie moze, bo cudowna zaiste. Tego dworca sie jednak nie spodziewalem, wiec bylo łubudu! :) Gdy sie zbieram do Am. Pld. to tesknie za Europą. I odwrotnie... ;) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Sobota - słońce i szron 16.02.19, 22:46 Prosze piszcie piszcie - ja to wszystko skrzetnie notuje:) okolice Ewy sa przecudne. juz sie nie moge doczekac, kiedy sie tam wybierzemy - na pewno nie w tym roku, bo plany inne - ale 2020 brzmi po Europejsku:))) Odpowiedz Link