Dodaj do ulubionych

Cz.3 Kanowej rozważania oraz dylematy

13.09.19, 10:46
Należy przerzucić.

Dylemat Xurka: Quis sum ego? xurek 11.09.19, 22:43
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ertes 11.09.19, 23:30
Mysle ze wiele z nas czasami ma ochote wygarnac tak jak Ty bo widzi jak to wszystko naprawde wyglada.
Daleko rzeczywistosci od idealow nastolatka.
Ale nie kazdy ma odwage, ochote itp itd. Gratule wiec odwagi i oczyszczenia.
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
stokrotna 11.09.19, 23:36
Wow! Super fota. No to ja rozumiem.
Podoba mi się "deadpan" reakcja Twego męża.
Pretty much ditto to co Ty.
Myślę, że właśnie dodałaś sobie sporo lat życia, pozbawiłaś możliwości przebycia kilku gustownych chorób autoimmunologicznych tudzież innych sposobów wyrażania desgustu sama sobą.
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 01:34
To się kwalifikuje na dylemat.
Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś tylko poczekasz aż się rozwinie?

Jak to dzieje? Dzieje się powoli gdy czlowiek poprostu nie chce się na poczatku kłócić. Nie chce być nieuprzejmy. Ma nadzieję, że ktoś się opanuje, bo to tylko chwilowe.
A przede wszystkim, że praca tego wymaga. Z doświadczenia własnego, jak się już raz tego filtrowania w pracy pozbyłaś to już go nigdy więcej nie założysz. To jest jak wyjście z szafy.

Teraz to tylko ważne aby być sobą i mówić co się myśli w taki sposób aby to było neutralne.
Potwierdzam, zniknie Ci pewnie dziesieć dolegliwości oraz poprawi humor.

--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 01:58
Trzymaj się Xurku.


--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 02:27
Z serii jak to się stało, że tolerujemy wszystko, wiele, ponad miarę lub niemalże na każdym kroku.

Parę tygodni temu na spacerze w lokalnym rezerwacie przyrody widzę taką scenkę; dwie mamusie z dziećmi. Dwójka młodszych prowadzona za ręce. Dwójka starszych chłopców 8-10 lat biegająca jak szaleni dyndając z każdej liany możliwej gdzie matka musiał fizycznie odrywać.

Wyprzedzilismy szybko zostawiajac daleko w tyle. Za chwilę dwójka chłopców nas dogoniła i zawisła na linie grubości sporego konaru drzewa przechodzacej nad scieżka pod którą przyszło mnam przejść. Dostałam kqrwicy. Wokół stało stado 20 osób się przyglądało jednemu bachorowi dyndającemu blokujac drogę bez słowa.
nakazałam mu natychmiast zejść w dół i poczekałam aż zejdzie. Dałam cały wykład jak to jest niemądre, niebezpieczne skierowany do całego tej grupy tez gapiów, zauważając, że nie życzę sobie aby mi taka liana spadła na głowę.

Bachor pobiegł do przodu i zobaczyliśmy go na płocie. Nie było wokół nikogo więc tylko wysyczałam, że to może robić bo jak spadnie łamiąc nogi i wybijając żęby to będzie jest wina i dobra lekcja.

Zawiadomiłam strażników, że mają dzikich w środku i muszą iść bo zerwie 400letnią lianę, którą będzie trzeba wyciąć.

NIKT nie zareagował. To było przerażające nie bachor.


--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
minniemouse 12.09.19, 08:01
Dlaczego tak sie rozmylam? Nie wiem. Ze strachu? Poczucia odpowiedzialnosci za rodzine? Utraty wiary w siebieiI moja umiejetnosc poradzenia sobie w kazedej sytuacji? Z wygodnictwa? Ze zbytniego przywiazania do statusu materialnego i obawy o jego utrate? Ze starczego stetryczenia i zmeczenia? Z racji menopauzy?

proza zycia i peer pressure. ideały czesto niechetnie ale ustepuja zwyczajnie obowiazkom przy dzieciach.
macierzyństwo to bardzo silny bodziec oslabiajacy. zwlaszcza dla kobiety. ciezko jest sie zdecydowac skazac dzieci na biede wiedziac ze ma sie warunki by sprawic klawy byt.
do tego trzeba miec juz na czyms obsesje a ty Xurku obsesji raczej nie masz, jestes (chyba?) normalna kobieta. i bardzo dobrze.
Ale oto pękła twojej wytrzymałości tama, poległy zdawałoby sie niewyczerpane limity. Docisnieta do sciany niczym katiusza strzelasz scrunchy'ami, ogniskowa w okularach wypalasz oskarzycielskie znaki zapytania, a zza ust twych jak z kłów wampirzych skapuje kaustyczny veritas, na dźwięk którego zahipnotyzowani zlotem z pierścionków nędzni czciciele Mamona niemrawo i bez polotu probuja protestować: "oh, that'snot fair..."
Za późno!! za późno - teraz niech drżą te rzesze < kretaczy, cwaniakow, glupkow, dupolizow, egomanow i rzadnych wladzy tyranow > - teraz niech truchleją!, bo ty własnie przemieniłaś sie w straszliwa nastoletnia rozkudłaną bezpardonowa bestie, co rozora im silnymi nastoletnimi pazurami te ich nikczemne, intryganckie gardła.

~ Ole!


Minnie
--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ania_2000 12.09.19, 05:11
Gratuluje odwagi. I silnego core- bo nie kazdy jest w stanie opierdzilic towarzystwo na zebraniu.
Masz Xurku cojones:)
Bez wzgledu na wzglad - dobrze zrobilas. Zycie przeciwko sobie, w ciaglym stresie - dla mnie rowniez niewyobrazalne.
No ale o czym ja tu gadam - ja prowadze nudne zycie ksiegowej, wiec nawet nie wiem o czym tu porownywac.

Idz dalej ta droga - nie patrz sie, nie ogldaja - najgorsze minelo. Teraz tylko bedzie coraz lepiej.

Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 06:36
Aniu, a Ty nie w korpo robisz?

--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 07:13
Xurek - zdecydowałaś już co zrobisz?

--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
xurek 12.09.19, 09:03
Nic. Zdecydowalam ze dzisiaj jednak odbebnie te moje pol dnia home office i zrobie wazne terminowe rzeczy, wiec pracuje do 11-tej z domu, potem zamykam teatrzyk. Szefowstwo wyslalo mail z zapytaniem, kiedy mam jutro czas na rozmowe. Odpisalam podajac terminy i czekam, co dalej :). Asystent przy okazji maila na inny temat wzmiankowal tylko, ze w naszej czesci biura chuczy jak w ulu i kazdy z kazdym plotkuje szeptem po katach.

Poza tym czuje sie jak na kacu i w rozsypce. Ale mam dzisiaj bardzo duzo na glowie: ta jeszcze nie dokonczona robota, przyjazd mamy z przyjaciolka, przygotowanie tego garage sales. Moze i dobrze?

--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ania_2000 12.09.19, 08:17
tak
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
jutka1 12.09.19, 07:21
WOW! Gratulacje!

--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ania_2000 12.09.19, 08:18
fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/n8yV4WAbDKWghdRaPX.png
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
maria421 12.09.19, 08:45
Xurku, to co opisalas jest dla mnie swiadectwem dojrzalej niezaleznosci. Tak wiec, jezeli Twoim dylematem jest to "kim jestes", to Ci powiem, ze jestes dojrzala, niezalezna kobieta :-)

Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
xurek 12.09.19, 09:20
Dziekuje wszystkim za slowa aprobaty, jak juz wspomnialam, czuje sie jak na kacu. W nocy spalam marnie i mialam odlotowy sen, jak znajde czas to opisze na snulum.

Wstalam kolo 5-tej, zastanowilam sie nad tym naglym urlopem i doszlam do wniosku, ze ani mi w niczym nie pomoze ani nie odpowiada mojemu poczuciu obowiazku, wiec postanowilam zakonczyc robote, ktora mam dzisiaj dostarczyc. Zamienilam tyko moje pol dnia z piatku na dzisiaj, wiec jutro caly dzien w Zurychu.

Szefostwo zapowiedzialo rozmowe, zobaczymy, co maja mi do powiedzenia. Ja sobie przyrzeklam solennie, ze nie powiem nic ad hoc. Wyslucham i ozjamniej, ze przez weekend przetrawie i w poniedzialek sie ustosunkuje. Przegwaze z S. i z mama i sama ze soba i z szacownym forumem i cos postanowie.

Ale juz widze, ze polykanie emocjolanych badz moralnych ropuch jest rownie niezdrowe co takich fizycznych i ze wczesniej czy pozniej dostanie sie od tego wymiotow
Obserwuj wątek
    • xurek Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 13.09.19, 17:13
      Szef glowny nie byl obecny. Za to jego zastepca, ktorego nie bylo przy tym “zajsciu». Oraz ten szef-teamu intrygant i jego zastepca dupoliz oraz moj asystent. I ja oczywiscie.

      Zastepca poinformowal nas, ze po glebokim zastanowieniu sie nad obecna sytuacja postanowil, co nastepuje:

      Dupoliz (jak dotad nie mial z naszym klientem nic wspolnego, ale jest Wegrem) przejmuje support i odpowiedzialnosc za dzialalnosc planistyczno-bookingowa kolegow w Budapeszcie i jej wyniki. Raportowac ma codziennie Asystentowi, ktory ma (rowniez codzienie) sprawdzac, czy wyniki raportow sa zgodne z rzeczywistoscia.

      Asystent ma raportowac Zastepcy i Intrygantowi o stanie rzeczy.
      Intrygant ma to spisac i wyslac odpowiedni glejt do Budapesztu oraz monitorowac Dupoliza.

      Ja zostaje wylaczona z procesu, Asystent mam mi jedynie przekazywac miesieczne wyniki, ktore mam raportowac i omawiac z Klientem. Wyniki rozmowy mam omawiac z Zastepca. Poza tym jestem odpowiedzialna za caly pozostamy kram dotyczacy tego klienta, czyli strategie, negocjacje, kontrakty, badania rynku i cotamjeszczepodrodzesieprzydarzy. Asystent ma robic dla mnie wszelka data collection.

      Intrygant zostaje wylaczony z nowego projektu obejmujacego wszystkie agencje holdingu: jest nim feasibility check nowego systemu planistycznego, ktory moglibysmy zakupic w Germanii i wcielic w Szwajcu oraz ewentualny proces adaptacji i wcielania, jezeli sie na niego zdecydujemy. Koordynacje, ewaluacje i kontakt z development team przejac mam ja. Raportowac bezposrednio do Zastepcy, CFO i CEO.

      To by bylo na tyle, wszstkie tematy wyczerpane, spotykamy sie w tym samym gronie za dwa tygodnie by omowic pozytywne wyniki dokonanych usprawnien.

      Wszyscy rozdziawilismy geby i wszyscy wzielismy gleboki oddech, by zadac pytanie / zaprostestowac / sie oburzyc / cholerawiecopowiedziec.

      Ale zanim udalo sie komukolwiek wydac z siebie jakikolwiek dzwiek, Zastepca podniosl palec w autorytatywnie – kategorycznym gescie i powiedzial « I’m sure, you don’t have any meaningful questions» Po czym poklonil sie nam, otwarl drzwi i zapraszajacym gestem wykomplementowal ze swojego biura.

      Wyszlismy i nikt z nas nic do nikogo nie powiedzial. Dupoliz powiedzial do siebie cos po wegiersku i wyszedl, do teraz nie wrocil. Asystent wsadzil sluchawki na uszy, odpowiedzial na kilka maili i poszedl do domu mowiac “see you at Monday”. Intrygant wyslal do Wszystkich maila, ktorego tutaj cytuje:

      Hi All,
      as a conclusion from our last discussions I would suggest to proceed as following:
      @Budapest
      Please proceed with the “next steps” resulting from the call on Tuesday 10th. Email: Client XX Buying process check - summary
      @Zürich
      D….. will from now on support the buying process in Budapest closely and acts as a daily contact partner. We shall monitor the process together and come together again beginning of October. Thank you!

      Ja napisalam do S. ze juz po rozmowie i ze zadzwonie do niego w drodze do domu.

      Z calej sytuacji nie rozumiem nic. Nie wiem, czy zostalam zdegradowana czy awansowana, nie wiem, czy Intrygant sie cieszy czy martwi ze stracil ten projekt. Jestem prawie pewna ze Dupoliz i Asystent sa wsciekli z powodu obrotu sprawy. Naczalstwo zas objawilo mi sie jako UFO, ktorego jezyka nie rozumiem a zamiarow zglebic nie moge.

      Ide do domu, chyba sobie puszcze w drodze : « a po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj».

      Moze szanowne Forum ma jakis pomysl na interpretacje?

      Moja mama czesto mawia "badz tu madry i pisz wiersze...."

      Ajment.
      • maria421 Re: Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 13.09.19, 18:24
        Xurek, skoro Ty nie wiesz co i jak, to nikt Ci tu tego nie powie. W kazdym razie, poniewaz aktorzy na scenie ciagle ci sami, tylko w innych rolach, to nastepne zgrzyty wydaja mi sie zaprogramowane.
        Obym sie mylila.
        • ania_2000 Re: Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 13.09.19, 21:49
          Jedyne co mozna miec nadzieje, ze aktorzy w nowych zadaniach sie lepiej sprawdza. I majac konkretne "goals" beda za nie odpowiedzialni.
          Tobie Xurku zostaje najgorsze - a moze nienajgorsze - zadowalanie klienta. Jak dupolizy i intryganci wykonaja swoje zadania - to bedziesz spijac pianke. A jak nie, to bedziesz musiala swiecic przed klientem. Wiec teges.
          Ale moze sie uda:)
          • kan_z_oz Re: Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 14.09.19, 02:13
            Tak to widzę; Normalnie gdyby to było tutaj zostałabyś wywalona najprawdopodobniej natychmiastowo za brak przynależności i dzielenia kultury firmy.
            Jeśli zostałaś to najwyraźniej szefostwo ceni umiejętności/kontakty z klientem/czyli coś co masz i zgraja dupo-lizo-knująca nie.
            Ktoś robotę musi robić, pilnować ,żeby cyrk się CEO na glowę nie zawalił. Jeśli te Węgry są grupą przypadkoo zebranych ludzi pracujących w ramach bo im się tak wydaje to chyba do szefostwa dotarlo, że siedzą w szybko tonącej łódce. Znaczy też, że i sa nieco ciency w temacie merytorycznie bo inaczej szybko poszukaliby innego specjalistę.

            Szukaj nowej pracy na wszelki wypadek, bo ego szefostwa zazwyczaj ma rozmiar balonu i nie wybacza publicznej 'humilitacji'...haha

            Pozytywne - bedziesz miała spokój, bo dupo-lizacz bedzie się bał, intrygant szukał aby Cie wykopać. Asystent wyglada na bardzo zadowolonego, reszta bedzie omijac aby się nie zarazić i Ci co sie będa normalnie odzywać to Ci których warto włożyc w książeczkę pozytecznych znajomości na przyszłość.
            Qwa "Game of Thrones". Ćwiczymy tutaj z Panem mężem od lat. Ja w roli S. tylko podpowiadając opinie z boku.

            Obecnie jest etap brakujących fundyszy na koncie emerytalnym gdzie widać max f..k up w departamencie wypłat. Wypłacają obecnie więcej pensji niż powinni kosztem skarbówki. Jest to zadarcie z samym Panem Bogiem i jak się skarbówka zorientuje (a zorientuje się z całą pewnością) to będą jaja jak berety. Jak przetrwają to bedą, a jak nie to będzie znowu szukanie i takwkołomacieju.haha
      • minniemouse Re: Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 14.09.19, 02:37
        xurek napisała:
        > Dupoliz (jak dotad nie mial z naszym klientem nic wspolnego, ale jest Wegrem) przejmuje support i odpowiedzialnosc za dzialalnosc planistyczno-bookingowa kolegow w Budapeszcie i jej wyniki.

        a wiec bedzie w pelni odpowiedzialny za wlasna kuwete.

        Raportowac ma codziennie Asystentowi, ktory ma (rowniez codzienie) sprawdzac, czy wyniki raportow sa zgodne z rzeczywistoscia.

        a wiec nie dowierzaja mu i maja nad nim oko.

        > Asystent ma raportowac Zastepcy i Intrygantowi o stanie rzeczy.
        > Intrygant ma to spisac i wyslac odpowiedni glejt do Budapesztu oraz monitorowacDupoliza.


        z cala pewnoscia Dupoliz jest pod mikroskopem.

        > Ja zostaje wylaczona z procesu, Asystent mam mi jedynie przekazywac miesieczne wyniki, ktore mam raportowac i omawiac z Klientem.

        moze proces knucia i psucia zaszedł za daleko aby cos zmieniać wiec postanowili cie nie denerwować.

        Wyniki rozmowy mam omawiac z Zastepca. Poza tym jestem odpowiedzialna za caly pozostamy kram dotyczacy tego klienta, czyli strategie, negocjacje, kontrakty, badania rynku i cotamjeszczepodrodzesieprzydarzy.

        uznali ze najlepiej ze wszystkich nadajesz sie do prowadzenia klienta.

        Asystent ma robic dla mnie wszelka data collection.

        to w polaczeniu z konsultacjami z Zastepca wyglada na co najmniej dobra pozycje.

        > Intrygant zostaje wylaczony z nowego projektu obejmujacego wszystkie agencje holdingu: jest nim feasibility check nowego systemu planistycznego, ktory moglibysmy zakupic w Germanii i wcielic w Szwajcu oraz ewentualny proces adaptacji i wcielania, jezeli sie na niego zdecydujemy. Koordynacje, ewaluacje i kontakt z development team przejac mam ja.

        znaczy, ktos beknal za poprzedni balagan nad ktorym ty teraz bedziesz sprawowac piecze.

        Raportowac bezposrednio do Zastepcy, CFO i CEO.

        jak równy z równym 👍

        > Z calej sytuacji nie rozumiem nic. Nie wiem, czy zostalam zdegradowana czy awansowana,

        mysle ze co najmniej jestes na tej samej pozycji lub na lepszej.

        nie wiem, czy Intrygant sie cieszy czy martwi ze stracil ten projekt. Jestem prawie pewna ze Dupoliz i Asystent sa wsciekli z powodu obrotu sprawy. Naczalstwo zas objawilo mi sie jako UFO, ktorego jezyka nie rozumiem a zamiarow z glebic nie moge.

        na szczescie to nie twoje zmartwienie.

        > Ide do domu, chyba sobie puszcze w drodze : « a po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj».

        pusc sobie jeszcze to ;)
        Relax

        Minnie
        • kan_z_oz Re: Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 14.09.19, 02:43
          Pozycja jest - dużo większa odpowiedzialność. Jeśli za to samo wynagrodzenie to raczej 'za karę'.

          Niewątpliwie cała reszta ma 'test ride'...haha
          • minniemouse Re: Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia 14.09.19, 05:14
            sluszna uwaga. i tak tylko gdybajac, jesli sie sprawdzi (a sprawdzi na pewno) na 'nowej' pozycji - wtedy smialo moze zazadac podwyzki :)
    • stokrotna Xur, "volunteering critical feedback"... :) 14.09.19, 23:01
      ... przypomniałam sobie niedawny TedExowy talk.
      Teraz "positive input only" jest out. In jest "volunteering critical feedback".

      ... staff is strongy encouraged to volunteer critical feedback. As this allows for current procedure improvement for process optimization... czyli po polsku, wiadra pomyj są do wylania do kuwety celem oczyszczenia, a nie pod dywan gdzie leżo i śmierdzo, ot co.

      Udaj, że zrobiłaś bardzo śmiały i odważny, lecz ku chwale projektu i w szczytnym celu - ruch. Aby sprostać wyzwaniom i stosując innowacyjne metody :D

      I nadstaw pierś lub obie do wciśnięcia między nie mile widzianego bonusu, czyco. Serio piszę, choć może po czasie.

      Nie wiem, czy ma to sens.

      • kan_z_oz Chaosowcy, nerwowi i wraźliwi 21.09.19, 03:10
        Czytam o CEO, czyli bardzo wysokiej i odpowiedzialnej funkcji Pana, który na znak protestu uraźonej dumy osobistej przestaje sie kłaniać własnemu pracownikowi.
        O przerośniętym własnym alter ego, które sieje chaos wszędzie gdzie postawi własne kopytko.

        Nerwowych, którym puszczają nerwy już w 5 sekund po otworzeniu oczu bladym świtem...i się zastanawiam czy w tej masie ogólnego wysypu oszołomstwa różnej maści jest jakiś wzór do ustalenia?

        Sami przyglądaliśmy się genialnemu marketing, który w przeciągu 10 miesięcy od zatrudnienia rozłożył na czynniki pierwsze dwie firmy. Doprowadził do klapy świetny produkt, zamknął biuro gdzie wylano wszystkich na bruk oprócz niego samego.
        To jest umiejetność sama w sobie niezwykła. Nie wiem, czy go przysłała jakaś konkurencja? Czy też jakaś nieziemska organizacja, której celem nadrzędnym jest sianie chaosu??

        Czytam właśnie serie książek fantazyjnych, gdzie istnienie jakieś zło bez imienia, którego celem jedynym jest sianie chaosu i zła jako przeciwstawność do tego co sieje dobro. Czyli wychodzi mi jakaś wersja szatana tylko nie do końca jak nam przekazano z rogami, tylko ludzi obok zamieniających się nagle w to coś paranoiczno-świrniętego, zombi w wersji zmodyfikowanej.

        Myśli szanownego Forum?
        • minniemouse Re: Chaosowcy, nerwowi i wraźliwi 21.09.19, 04:54
          tak, widze to. jest jak mowisz za duzo ludzi. zawsze byli zli zawistni ambitni ludzie ale nie tyle i nie do tego stopnia walnieci.
          ja np nie moge zniesc tej nagonki na Trudeau bo akurat - akurat - jak sa wybory to sie "znalazly" zdjecia blackface i brownface. to jest wlasnie to sianie chaosu zeby wygral nie on tylko on on albo on. niedobrze mi sie robi jak widze te obludne geby pelne "swietego oburzenia" jak on tak mogl. tralala. sami nie lepsi. kto tu wlasciwie sieje to zlo, gowniarz ktory za mlodu mial siano w glowie czy "pelen oburzenia" przesladowany Hindus?? no??
          co jest wazne? naiwnie zapytam - dobro kraju czy kto pierwszy dorwie sie do stolka premiera? teraz ukrywa sie pod pozorem dobra, ot co.

          Minnie
        • maria421 Re: Chaosowcy, nerwowi i wraźliwi 21.09.19, 08:30
          Kan, takie przerosniete ego to jest wypisz-wymaluj PiS.

          Tak jak CEO wprowadza idiotyczne zmiany w firmie tylko po to zeby pokazac kto tu rzadzi, tak PiS wprowadza rozne "reformy" tylko po to, zeby pokazac ze on tu rzadzi. Nie liczy sie efekt, nie licza sie skutki, liczy sie wladza.



          • kan_z_oz Re: Chaosowcy, nerwowi i wraźliwi 22.09.19, 04:03
            Dobrze mario, ale pytanie zadane było nie mamy przypadkiem do czynienia z tym co KK określa jako Anty-christ.
            W Twoim kraju II wojna i postać psychicznego lidera wyrosła na fali ogólnego niezadowolenia dosyć przeciętnej masy ludzi.
            Bez tej masy ogólnego poparcia oraz poierania coraz bardziej idytotycznych oraz niebezpiecznych pomysłów stosunkowo mała grupa psychopatyczna małoby zrobiła. Był to klasyczny przykład. Obecnie taki istniej np; w Syrii w postaci psychocznego Assada, który uplatał w wojne domową cały kraj. Oczywiście zawsze "takie rzeczy" dzieją się u innych, chociaż psychologia i nauki społeczne ostrzegają, że każdy psychol zaczyna się bardzo skromnie. Problem w tym, że jak zdobędzie popracie to nie można go zatrzymać. Ironicznie PiS ma popracie KK.
            • kan_z_oz Re: Chaosowcy, nerwowi i wraźliwi 22.09.19, 04:04
              Mario, oczywiście - pardąsik.
            • maria421 Re: Chaosowcy, nerwowi i wraźliwi 22.09.19, 08:51
              Kan, pojecia "antychryst" czy "diabel" to dla mnie abstrakt, ale temat tego jak to sie dzieje ze co jakis czas pojawia sie jakis typ ktory potrafi zahipnotyzowac duza czesc spoleczenstwa i doprowadzic je do katastrofy od dawna mnie nurtuje.
              • stokrotna ... "nerwowi"... 22.09.19, 20:34
                ... to JA!

                Mnie puszczają nerwy nawet jeszcze przed wstaniem.
                Myślą mi się jakieś myśli nienawisto głupawe i paranoiczne.
                Serio. Obserwuję to od jakiegoś czasu. Kompletnie bez przyczyny mnie zalewa ten "wewnętrzny" syfotrysk.
                Mija jakieś 10 do 30 minut po wstaniu. Nie wiem co to jest.
                Nie identyfikuję już nawet "tego" z "JA".
                Jest upierdliwe, uprzykrza życie, co gorsza - nic na to nie działa, ani dieta, ani medytacja, jedyne co działa (proszę się śmiać lub nie) to ziołowe środki na przeczyszczenie. Ja prdle...

                :D


                • kan_z_oz Re: ... "nerwowi"... 25.09.19, 13:44
                  Przyglądam się. Jest to naprawdę fascynujące.
                  Grupa wierząca w elewacje kontra setka, która wierzy, że nastąpi raj na tej ziemi tutaj i obecnie.

                  Ok, myślę, że jestem obecnie w raju. Jest to poparte długoletnimi poszukawaniami miejsca gdzie nie ma spalonych słońcem trawy przez większość roku.
                  W tym mogę się zgodzić z Gretą. Aurtalia jest fucked.

                  Sadzę, stosuję coraz więcej, sadzę coraz więcej, Hhaha. sadzę coraz więcej. Chmury na horyzoniecie...jedzenie. Główna rzecz. Dbajcie o siebie...ciekawa przyszłość przed nami.
      • xurek Czystka 07.10.19, 16:18
        tak nazwal akcje majaca miejsce poprzedniego czwartku moj kolega z Polski.

        Stracilismy jednego klienta, nad ktorym pracowaly 4 osoby. Bylo wiadomo od paru miesiecy, ze odejdzie, bo zostal sprzedany i nowy wlasciciel poinformowal nasza agencje o zakonczeniu wspolpracy koncem roku.

        CEO zapowiedzial kazanie na godzine 13:30 w "town hall", czyli na korytarzu przed swoim akwarium (tak moj polski kolega nazwal szklane biura naszego naczalstwa).

        O 12 moj zastepca powiadomil mnie w wielkim sekrecie, ze Personalna wezwala do swojego biura jednego z facetow z "BI" (buisness intelligency czyli po naszemu chlopaki od komputerow) i go zwolnila. Kila minut pozniej O z torba na ramieniu i skrzynia w rekach przemaszerowal obok mojego biurka opuszczajac biuro.

        Krotko po tym zaaferowany kolega Polak powiedzial mi, ze Personalna przyszla do jednego z jego pracownikow i poprosila go do swojego biura, w ktorym ten wciaz jeszcze siedzi.

        F wyszedl z akwarium Personalnej krotko przed przemowieniem w Town Hall na ktorym to CEO oznajmil co nastepuje. Powiedzial, ze ma dla nas zla wiadomosc i dobra wiadomosc. Ta zla wiadomosc to ze stracili tego klienta, musza oszczedzac i dlatego musieli sie rozstac z kilkoma osobami pracujacymi nad tym klientem. A dobra wiadomosc to to, ze zwolnienia wlasnie zakonczyli, wiec kto nie zostal wezwany na rozmowe nadal ma swoja posade.....

        Nie powiedziano, kogo zwolniono, do dzisiaj dowiedzialam sie czesciowo osobiscie, czesciowo z wiarygodnych zrodel a czesciowo z byc moze przesadzonych plot, ze zwolniono 11 osob (z 70-cio osobowej zalogi). Z tego nad tym klientem pracowalo dwoch.....

        Ten z BI slynal z tego, ze ciagle "walil kawe na lawe", odmawial wykonywania "idiotycznych polecen" oraz dokonywal w naszych bazach danych nie poleconych, ale skutecznych zmian. Jedyny specjalista IT "z prawdziwego zdarzenia" w naszej firmie, ze studiami informatyki i wieloletnim doswiadczeniem oraz poparciem i zadowoleniem z jego pracy nas wszystkich. Jak widac niewiele mu pomoglo

        Dwie laski z "Digital Transformation" obie mlode, sexy, lubiane wsrod kolegow i glupie jak but. Jak widac tez im nie pomoglo.

        Dwoch co pracowali nad tym klientem, z tego jeden moj najulubienszy kolega z Izraela. Fajni faceci, szkoda.

        Dwoch z ekipy telewizyjnej, jeden od planowania, jeden od zakupu, obydwaj fajni pracowici goscie, nie wychylajacy sie, robiacy swoja robote, w ogole nie majacy nic wspolnego z tym straconym klientem. Zupelnia "srednia". Nie mam pojecia, za jakie grzechy.

        Student i asystentka z deparamentu finansow, malo ich znam.

        Client Service Director jednego z zespolow: najwiekszy leser i tuman w calej agencji, dla mnie jedna z najwiekszych zagadek, w jaki sposob tak daleko zaszedl i jak sie na tym stolku tak dlugo utrzymal. Oraz jego prywatna asystentka w kadzym tego slowa znaczeniu :). Tez nie mial z tym straconym klientem nic wspolnego i wydawalo mi sie, ze jest zaprzyjazniony z CEO.

        Moj kumpel Izraelczyk byl zdruzgotany, poszedl do domu, wizal tydzien wolnego i pojechal do rodziny do Izraela. O z BI dzisiaj nie przyszedl, F z telewizji byl rano, powiedzial, ze zle sie czuje i poszedl do domu.

        Ja zgodnie z "dobra wiadomoscia" mam jeszcze robote, tez nie wiem dlaczego :) :) :). W czwartek bylam tym totalnie przybita i slabo spalam, ale weekendowa wycieczka skutecznie wyrobila we mnie dystans do "czystki".

        Dzisiaj w sumie fajny dzien, moj zastepca na urlopie, dostalam innego w zastepstwie zastepcy, ktory sie dwoi i troi (moze jako stutek tej czystki?), wiec jest OK. Telekonferencja przebiegla dobrze a fajrant zbliza sie wielkimi krokami.
        • kan_z_oz Re: Czystka 08.10.19, 06:45
          Czy dobrze. Masz pracę i wiecej czasu aby się zastanawić jak się z cyrku urwać.
          • xurek Re: Czystka 08.10.19, 09:41
            no wlasnie. dobrze, ze mi przypomnialas, co wlasciwie chcialam powiedziec :). Dylemat to czy szukac nowej pracy czy sprobowac sie stac tutaj w ramach tego nowego projektu bardziej "niezastapiona". Z jednej strony firma zachowuje sie coraz wredniej, z drugiej z tego, co slysze od kolegow z branzy, w innych firmach dzieje sie to samo. Ja jestem juz dosc leciwa: jezeli zmienie prace i w nowej bylyby zwolnienia, nowo przyjeci zawsze ida na pierwszy ogien. I potem co? Znajde znow cos nowego? Na dodatek chyba nie ma nikogo na tym rynku, kto z tym konkretnym klientem ma wiecej doswiadczenia i zna tam od tak dawna tak wielu ludzi. Moze to mnie w jakis sposob chroni?

            Eh, badz tu madry i pisz wiersze :)
            • kan_z_oz Re: Czystka 08.10.19, 11:01
              Pan mąż od lat nie robi nic. Jest przesuwany, firmy się walą, są armagedony gdzieś, wywalanie ludzi. Pan mąż zawsze ląduje na cztery łapy bez względu czy coś robi lub nie.

              To jest umięjętność, która mnie przyprawia o ataki paniki.
              Opieka góry - tak to widzę.
              Najlepszy możliwy układ możliwy jaki mamy i gdyby byłoby to według planowania nie byłoby tak fajnie.
              Odddychanie i rozmowy. Z górą oczywiście czyli szukanie we wnętrzu własnej duszy.

              Go figure.
              • stokrotna Re: Czystka 09.10.19, 02:27
                kan_z_oz napisała:

                > Pan mąż od lat nie robi nic. Jest przesuwany, firmy się walą, są armagedony gdz
                > ieś, wywalanie ludzi. Pan mąż zawsze ląduje na cztery łapy bez względu czy coś
                > robi lub nie.
                >
                > To jest umięjętność, która mnie przyprawia o ataki paniki.
                > Opieka góry - tak to widzę....


                Hłe hłe hłe... Kanie. "Góra" się nazywa "system". Biali wysocy faceci mają fory jak bufetowej bufory. A jeśli do tego dysponują niezłym głosem - to lądują miękko i czterołapnie. Mam takiego obecnie na stanie, więc - bez despektu dla koncepcji "góry" - coś o tym wiem.

                Co gorsza, ten syf-stem obowiązuje nie tylko w pracach i korpo, ale także - w różnych pozapracowych konfiguracjach. Jeśli tylko są do dzielenia jakieś bawoły, głaski i profity - zaraz na czoło się skrzętnie wysuwają samcy alfalfa rozmaici, których ze świecą szukać wtedy gdy do zrobienia jest jakiś konkret.

                No i rywalizacja międzysamicza :( Gdy tylko się w noktowizorze pojawi jakowa para gaci, natychmiast się włącza jakiś mechanizm wiernopoddańczo, dupo/buto-polerny :( Rozmodlone spojrzenie, usłużalczość, kawo-nośność.... jakiś nie do zwalczenia blue-printing. Młodsze roczniki mają mniej to wtłoczone na szczęście - obie płcie. Więc jest nadzieja...

                Ale "beton społeczny" mocno się trzyma, coś co kiedyś Kan określiła "damage goods" - damidżgudoza ;)

                Tak sobie zajadziłam nocnie :) Piję melisę i wykonam kolejne podejście to usiłowania zasnąć.


            • maria421 Re: Czystka 08.10.19, 11:46
              Xurku, stara firma to jak "Sami swoi", nawet wrog jest swoj , wiec nie warto zamieniac na obcego wroga :-)

            • jutka1 Re: Czystka 08.10.19, 13:18
              xurek napisała:

              > no wlasnie. dobrze, ze mi przypomnialas, co wlasciwie chcialam powiedziec :).
              > Dylemat to czy szukac nowej pracy czy sprobowac sie stac tutaj w ramach tego nowego
              > projektu bardziej "niezastapiona". Z jednej strony firma zachowuje sie coraz
              > wredniej, z drugiej z tego, co slysze od kolegow z branzy, w innych firmach
              > dzieje sie to samo. Ja jestem juz dosc leciwa: jezeli zmienie prace i w nowej
              > bylyby zwolnienia, nowo przyjeci zawsze ida na pierwszy ogien. I potem co? Znajde
              > znow cos nowego? Na dodatek chyba nie ma nikogo na tym rynku, kto z tym konkre
              > tnym klientem ma wiecej doswiadczenia i zna tam od tak dawna tak wielu ludzi.
              > Moze to mnie w jakis sposob chroni?
              >
              > Eh, badz tu madry i pisz wiersze :)
              **********
              Mam od czasu podjęcia się czyszczenia kuwety podobne dylematy. I też rozmyślanie, czy aby nie zamieniłabym siekierki na kijek. Inna rzecz jest taka, że w Polsce oprócz seksizmu jest też ageism, i kobieta z mojego rocznika z moim profilem zawodowym ma bardzo małe szanse na zatrudnienie gdziekolwiek.

              No i też mam jak Xurek. Bądź mądry i pisz wiersze.
              • kan_z_oz Re: Czystka 09.10.19, 00:16
                Z tego co widzę to kuweta korpo jest zawsze podobna jedna do drugiej. Nawet jak jest mała firma to natychmiast zaczyna się zatrudnianie specjalistów, którzy przychodza z innych dużych i po paru miesiacach w ramach budowania nowej unikalnej firmy zawsze powstaje jeden i ten sam shit. Też nie widzę zmiany w zamianie jednej na drugą.
                Wiek tutaj też ma znaczenie - Jutka. Młodzi prężni, a naprawdę można nawinąć im wciąż makaron na uszy, rozbudować marzenia by biegali z motorkiem dopóki się nie wypalą. Ze starszymi trochę trudniej, bo byli, widzieli, mieli różne stanowiska.

                Na szczęście minęły czasy zatrudniania długonogich i głupawych dwudziestolatek, noszących zbyt krótkie i obcisłe wdzianka. Lekarze źle reagują bo nastały czasy MeToo i całe szczęście bo nikt nie ma zamiaru ryzykować licencji GP. Jest duzo normalnych, dojrzałych w różnym wieku pracujących ludzi, którzy nie zatrudnia się już, że są 'ładne buzie'.

                Ogólnie to musze stwierdzić, że najgorsze układy mają najprotsze prace. Czasem dobrze taką znaleść aby sobie poprawić albo posłuchać innych. Podjęłam się ostatnio zastępstwa w nowych airB&B, bo znajoma znajomej i bardzo miła osoba.
                Wszystko pieknie, oprócz, że jest kobieta na stałe się opiekująca obecnie na urlopie. Ile piór miałam żeby się dowiedzić gdzie i co - nie żeby było trudne - tylko nie dało rady się umówić, bo odwoływała przez 2 miesiące i w końcu właścicielka została bez nikogo na długi tydzień.

                Zjebałam Panią, więc nie zostawiła mi wystarczająco pościeli, worków na brudna bieliznę. Qva zabić. Zapewniła mnie, że wszystko jest tylko parę dni temu. Jeźdżę więc tam i spowrotem od poniedziałku. Dzisiaj lub jutro może pralnia wyrzuci czystą pościel abym mogła dokończyć?

                Niby prosta praca.
                • xurek Re: Czystka 15.10.19, 12:50
                  nastepne dwa zwolnienia, po tym, jak niby mialo juz zadnych nie byc. Zadnej informacji, dowiedzialam sie od zwolnionych osob. Przegladam oferty na rynku i wszystkie nie po drodze......
    • xurek Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracania" :) 17.10.19, 11:39
      Dylemat gnebiacy mnie od dluzszego czasu. Mam coraz wiecej znajomych na facebooku jak rowniez w realu, ktorzy wstepuja do jakichs moim zdaniem nieco sekciarskich organizacji, glownie gloszacych jakis «zdorwy tryb zycia», ktory przewaznie polega na tym, ze nalezy kupowac i lykac jakies piguly albo sie smarowac jakimis olejkami, albo trzymac jakies diety, ktore oczywiscie za drobna odplata mozna od nich dostac itp itd.

      Znajomi ci z zarem wlasciwym kazemu neoficie zaczynaja zalewac mnie virtualnie badz co gorsze «realnie» reklama dotyczaca ich nowego sposobu na zycie przytaczajac coraz to nowe moim zdaniem coraz bardziej bajeczne «przyklady i osiagi», przewaznie nie wlasne, tylko kogos innego z ich «grupy pod wezwaniem».

      Wielu z tych ludzi jest poza ym nieszkodliwych i nawet milych i czesto ich lubie i nie chce im burzyc tej nowej banki mydlanej i «sukcesu», wiec zmilczam grzecnie sie usmiechajac i jeszcze grzeczniej odpowiadajac, ze sie zastanowie, ze teraz nie jest dobry moment itd itp. No a potem mnie ta wlasna hipokryzja lezy kamieniem w zaladku i sie na siebie sama wkurzam i mysle, ze skoro oni nie maja skrupulow tymi swoimi prawdami objawionymi mnie nagabywac, to ja rowniez nie powinnam miec, by sie do nich ustosunkowywac.

      Dzisiaj przelala mi sie miarka i odpowiedzialam na post takiej dziewczyny, ktora naprawde lubie i teraz mam wyrzuty sumienia 😊. Cytuje tutaj ten post i moja odpowiedz oraz prosze o Wasze wypowiedzi na temat, czy tez jestescie czyms takim nagabywani i co z tym robicie:

      Post wyjsciowy (czlonkini organizacji pt. Team Rakiet)

      • UWAGA • KOBIETKI • WYZWANIE •
      Gdybyś w ciągu 2 tygodni mogła pozbyć się
      do 5 kg ⚖️🔥
      Podjęłabyś się wyzwania ? 🤔😍
      Tak/nie ⚠️ 😎

      I moja odpowiedz:

      Nie :)
      Aby zrzucic, czyli spalic 5 kg tluszczu, musialabym «zaoszczedzic» 38'500 kalorii, znaczysie 2'750 kalorii dziennie, jezeli tego osiagniecia mialabym dokonac przez 2 tygodnie.
      Nie wiem, czy Ty zjadasz tyle kalorii dziennie, ja co najwyzej 2'000 i to tylko w weekend 😊. Jem srednio 1'700 kalorii dziennie wiec musialabym calkowcie przestac jesc przez dwa tygodnie, zaoszczedzilabym wtedy ok. 23'800 kalorii i zredukowala moj zapas tluszczu o 3 kg.

      By spalic pozostale 2 kg tluszczu, musialabym zwiekszyc dzienne spalanie kalorii, czyli wziac sie za sport, np. jogging. By spalic dodatkowo 14'400 kalorii musialabym biegac ok. 48 godzin, czyli dzielac to na 14 dni po 3.5 godziny dziennie.

      Reasumujac: przez dwa tygodnie musialabym nic nie jesc i biegac 3.5 godziny dziennie by spalic 5 kilo tluszczu, czyli naprawde schudnac a nie zmniejszyc ilosc wody w organizmie 😊. Absolutnie nie stac mnie na taki heroiczny wyczyn, malo tego, jestem zupelnie pewna, ze nawet gdyby stal sie cud i udalo mi sie poscic w biegu przez 2 tygodnie, to potem rzucilabym sie na jedzenie bez opamietania i tym samym zniszczyla znaczna czesc tego bohaterskiego osiagniecia. Nie mowiac juz o tym, ze moj ogranizm, zaalarmowany tym glodem zredukowalby metabolizm i musialabym w przyszlosci ograniczyc moje 1'700 kalorii dziennie, by utrzymac wage.

      Jestem absolutnie ZA zdrowym sposobem zycia i trzymaniem wagi nie zagrazajacej zdrowiu oraz takiego wygladu, z ktorym czujemy sie dobrze we wlasnej skorze, ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze cuda osiagniete «w rekordowym tempie» w takim samym tempie znikaja i przeradzaja sie w dodatkowa frustracje. Ale to moje doswiadczenie 😊.
      • kan_z_oz Re: Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracania" : 17.10.19, 13:39
        Przystaje często w moim sklepie i oglądam puszki plastikowe wielkości 1,5 kg wypełnione jakąś substancją mającą zastąpić proteiny dla ludzi na diecie vegan.
        Pytałam nawet kiedyś veganów co wchodzi w skład tych protein bo kosztują cały majątek. Nikt za bardzo nie wiedział. Produkt zza granicy. Ale jest to najlepsza dieta na świecie.

        Nie mam nic przeciwko dietom. Mam natomist zdecydowanie przeciwko niewiedzy tego co mogłaby konsumować.
        Nie jestem zasypywana ale spotykam od czasu ludzi opowiadających tak koszmąrne brednie na temat co jedzą lub czego nie oraz dlaczego, że też ostatnio odpowiedziałam.

        Buraki czerwone mają za dużo cukru i Pani nie je. Z tego samego powodu arbuza, miodu, natomiast bardzo chętnie wpierdzieli całą michę makaronu czterojajecznego z bogatym sosem po którym nie tyje.

        Stwierdziłam, że dieta makaronowa jest bardzo dobra dla ludzi biegających maratony bo węglowodany rozkładają się szybciej niż proteiny i dostarczają potrzebnej energii biegaczom. W przypadku trybu siedzącego zamieniają się niestety szybko w tłuszcz w związku z czym tyje się jak gęś żywiona na siłę.
        Owoce natomiast mają cukier prosty, który rozkłada się tak szybko, że człowiek jest głodny po 30 minutach. Nie powodują tycia tylko skoki poziomu cukru we krwi, co nie stanowi problemu gdy się siedzi i je jedno jabłko co jakiś czas w ramach jednodniowego zaspokojenia apetytu na świeżyznę.

        Stosuję od czasu do czasu jako zachciankę organizmu i zdecydowanie znam tylko jedną osobę tyjacą po owocach...haha
      • roseanne Re: Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracania" : 17.10.19, 14:32
        No i slusznie, tez powiedzialaby, NIE

        Wystarczy mi, ze ze podpowiedzia lekarza rodzinnego sprobowalam ponad dekade diete wysoko bialkowa, 2 tygodnie, zjezdzajac nerki , niestety okazalo sie permanentnie.

        Na wszelkoe tego typu nawolywania odpowiadam wprost, ze mi zdrowie na to nie pozwala i eksperymentowac nie bede

        Co do proszku bialkowego, najczesciej jest to serwatka, soja, czasami zarodki konopne
        Nie jestem wege, ale przeciez straczkowe rozsadnie laczone z innymi roslinkami potrafia dostarczyc wlasciwe ilosci bialka, wiec po co proszek


        Plus ta dieta makaronowa, z wykluczeniem buraka mnie ubawila, swoja droga to znam podobne przypadki...
        • stokrotna Re: Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracani 17.10.19, 15:27
          Nie wiem na czym polega dylemat, czy na posiadaniu znajomych "odbitych" nagle czymś w rodzaju "amwaya" - czy dylematu spożywczego.

          "Odbitym" i ich odbiciom - stanowcze nie. Jeśli napastują osobiście (mam praktykę bo sama jestem sekciarą, więc mnie od czasu do czasu usiłują aktywizować) to ignorować. Jak intensywniej napastują - skontrnapastować i się wyżyć z frustracji. Jak są zbyt wkurzający, wywalić ze znajomych i zablkować.

          Jak szybko stracić 15 kilo - hm, łeb sobie dać uciąć. Jeśli zaś chodzi o sposób odżywiania, to owszem, jest istotne co się je, tyle że jest to kwestia bardzo indywidualna. Nie ma pacaneum dla wszystkich dobrego.
          • xurek Re: Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracani 17.10.19, 16:26
            chodzilo mi wylacznie jak sie zachowac w stosunku do znajomych napastujacych :). Nie chce ani tracic szybko 15 kilo ani sie odzywiac inaczej, niz mam w zwyczaju :)
            • ania_2000 Re: Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracani 17.10.19, 17:16
              5 kg w 2 tygodnie to mozna stracic wody siedzac nonstop w saunie. Piekna rozprawke napisalas Xurku, fakt poparty faktem miedzy oczy. Ludzie to czasem maja tak nasrane, ze az szok skad to sie im bierze.
              Moja kolezanka - inteligentna w sumie osoba ma takie odbicie na temat chiropaty. Wszystko tym leczy - cos ci dolega - oooo, musisz natychmiast zrobic adjustment!. Brzuch boli? to napewno cos ci sie przkrecilo, i trzeba ustawic. Jak ja slysze to mnie wzdryga - oczywiscie wszystkie moje migreny juz dawno bym wyleczyla chodzac reguralnie do chiropaty. Wrrr. A ona - laska prawie 50 letnia, wysportowana, "wspaniale" sie odzywajaca - tylko zdrowa i organiczna dieta - co chwila steka - a to tam boli, a to ja trzesie, a to ma napady goraczki, trzesacych rak, a to sie zgiac nie moze, a to spac nie moze. No ale natychmiast leci na "adjustment" i juz cudownie zdrowieje - do nastepnego tygodnia. Co za bullshit.
            • roseanne Re: Nowy dylemat: reakcje na proby "nawracani 17.10.19, 23:47
              No wiec odpowiedzialam-
              1)moje ograniczenia nie pozwalaja na eksperymenty,
              2) przemilczanie agitki
              3) wylaczanie stron promujacych

              Na namowy osobiste glosze, ze kazdy ma prawo do swojego zdania, ja do odmowy rowniez
              • stokrotna "Nawracanie"... 18.10.19, 01:40
                ... czyli osobiste fiksacje i obsesje. No tak, to bywa problem. W "zielonych" jest fura odbitych. Najczęściej na niejedzenie mięsa, bo żyjątka. Żyjątka mają generalnie wybór albo życie w celu bycia zjedzonym, albo wcale. Jak ludzie przestaną jeść drób, świnie, wołowinę - to te gatunki wyginą lub zdziczeją stanowiąc katastrofę ekologiczną jak króliki w Australii lub psy dingo. Wszystkożerne stada zdziczałych tuczników pustoszące lasy i napadające na wsie (świnie są także mięsożerne, i żrą mięso), to chyba nie ten kierunek. Dodatkowo - udowodniono, iż rośliny posiadając układ nerwowy, także cierpią, więc skrobanie buraka czy kartofla to tortury. Zabronić. Co żreć? Ziemię, jak dżdżownica? No serio...
                Ja bym powiedziała, że fiksacje tego rodzaju, to kolejny plaster na egzystencjalną dziurę i strach istnienia. Do psychiatry, do księdza, na lobotomię.
                Swoją drogą, najbardziej przykre, kiedy lubiana fajna osoba - nagle dostaje takiego fiksa. Nabawia się religii, weganizmu, sknerostwa, abystynencji, babcizmu - i już jej nie ma :( Miałaś przyjaciółkę/przyjaciela, porwało ją/go UFO i zastąpiło bełkoczącym zombi, przykre :(
                • kan_z_oz Re: "Nawracanie"... 18.10.19, 08:41
                  Odnośnie Australii to osobiście uważam, że najbardziej ekologicznymi i 'sustainable' są hodowle kangurów oraz krokodyli.
                  Pierwszy to wołowina nieco słodsza w wersji znacznie chudszej oraz wyższej jakość, drugi to kura troche śmierdząca rybą.
                  Doskonałej jakości mięso i zdecydowanie dużo lepsze dla środowiska. Farmy krokodyli pękają w szwach. Eksport - zdecydownie byłby, gdy nie fakt, że te oczy kangura, który jest emblem AU. W sezonach dobrych są więc poprostu odstrzeliwane ze względu na liczebność i zostawiane aby gniły.

                  Teraz wsadziłam kij w mrowisko?? Zabójstwo skiipy.
                  • ania_2000 Re: "Nawracanie"... 18.10.19, 17:29
                    Jaki kij w mrowisko? Jakbys uwazala, ze koala jest najlepsza, to co innego;) Krokodyle? no problem - caly stwor moze byc uzyteczny - nie tylko smaczna kielbaska z niego, ale i porzadne buty. Kangury w oczach podobne do jeleni, saren - nie mam specjalnych wyrzutow. Wogole nie mam wyrzutow co do jedzenia zwierzat tzw brzydkich;)
                    ALE
                    Malego kroliczka bym do ust jednak nie wziela. Tak samo z cielecinka. No ale swinska golonke? jak najbardziej.

                    Kurczaki sa mi obojetne. Ryby? tym bardziej. Troche sie dziwnie patrze na jajko, no ale w jajecznicy traci swoj wyglad. To samo mieso w sklepie - w kawalkach. Tez jest bez-emocjonalne
                    • ertes Re: "Nawracanie"... 19.10.19, 00:34
                      Ja jestem miesozerny i zjem praktycznie prawie wszystko.
                      • stokrotna Re: "Nawracanie"... 19.10.19, 01:18
                        Zjem to co dobre i mi nie szkodzi, a spróbuję wszystkiego.

                        Odnośnie "głupkowatych" diet, to moja "afrykańska" rodzina ok 10 lat temu dostała jobla na jakąś dietę wysokotłuszczową. Żarli samo mięcho, sery, tłustą śmietanę. Zero owoców, warzyw, chleba, ziaren - nic. Zamiast chleba jakieś placki z żółtek... Nikt nie schudł, ale też i nie umarł.

                        Najgłupszą dietę zastosował jeden z moich wujów (o.k. przyznaję, mam wśród wujów samych debili) - mianowicie dieta lodowa. Jedząc lody, organizm się wychładza, i aby to skompensować - spala kalorie. Wuj żarł więc kilogramami te lody i prawie umarł. Rozwalił sobie trzustkę w cholerę. Szkoda, że nie całkiem, bo świat bez idiotów jest lepszy. To jest ten sam wuj co usiłując się powiesić na haku od żyrandola wyrwał go z flakami z sufitu po czym się spieprzył na podłogę. No porażka... mówię Wam...
                        • maria421 Re: "Nawracanie"... 20.10.19, 11:06
                          Nie wiem jak dorosli ludzie moja tak zglupiec zeby wierzyc w diety obiecujace nagle schudniecie, ale jak chca, niech eksperymentuja, niech sie przekonaja ze to nie dziala.

                          Kto chce, niech sobie bedzie wegetarianinem czy weganem, ale niech mnie nie nawraca. Niech mnie w ogole nikt na nic nie nawraca, ani wegetarianie , ani swiadkowie Jehowy, ani muzulmanie, ani "prawdziwi polscy patrioci". Paszol won!

                          Jem wlasciwie wszystko, ale mieso tylko z drobiu, swini, wolu i jagniecia, tez z ograniczeniami bo flakow czy roznych innych wnetrznosci nie lubie. Krolika czy zajaca tylko w postaci pasztetu. Tak wiec zadych stekow ze strusia, krokodyla , zyrafy czy czego tam jeszcze do ust nie wezme.





                          • xurek Re: "Nawracanie"... 21.10.19, 12:32
                            ja tez nie wiem, tym bardziej ze sami po sobie i niewiadomoktorej diecie widza, ze to nie dziala.

                            i tez nie cierpie nawracania.
                      • xurek Re: "Nawracanie"... 21.10.19, 12:31
                        Ja jestem nawet bardzo miesozerna. Ale nie tlustozerna. Nie, zeby mi niektore tluste potrawy nie smakowaly (np. przypieczona skorka z golonki), ale moj organizm bojkotuje i przechodzi natychmiast do ataku w postaci przeroznych trawiennych perypetii.

                        Zauwazylam jednak niestety, ze miesozernosc robi sie rownie niepopularna co palenie papierosow. Chodze na przerozne biznesowe imprezy z wyzerka i zauwazam jak z biegiem czasu zmienia sie menue: nie ma juz zadnych miesnych dan, w ktorych mieso byloby identyfikowalne, jest jeszcze pare rodzajow pasztecikow, w ktorych zmielone mieso jest w srodku, ale i to pewnie niedlugo zginie. W sumie nie mam nic przeciwko temu raz na tydzien zjesc cos bez miesa 😊, ale nie lubie, jak sie temu nadaje jakas sekciarska nazwe i robi z tego religie.

                        Wegetarianie i Weganie sa coraz czestsi, rowniez wsrod moich znajomych. Mam kolezanke, ktora kilka lat temu stala sie wegetarianka a niedawno weganka. Zaprosila nas ostatnio na kolacje i ja odmowilam mowiac wprost, ze dla mnie weganska kolacja to niepotrzebne napychanie sie kaloriami, ktore nie sprawiaja mojemi podniebienu zadnej radosci. Najpierw byla obrazona, potem jednak doszlysmy do kompromisu: bedziemy sie tylko spotykac na popijawy albo w restauracji, gdzie kazda moze zamowic to, co chce.
                        • kan_z_oz Szukanie atrakcji na siłę 23.10.19, 02:45
                          Tak mi się skojarzyło czytając Xurka 'gwarę' z pracy.
                          W którymś momencie Pan mąż miał w robocie "magic moments", czyli Panią, która wymyśliła piątkowe dzielenie się specjalnymi wydarzeniami z tygodnia z całą drużyną. Wybierano najlepszą opowieść i nadawano vaucher pieniężny. Oczywiście zamieniło się bardzo szybko w lizanie dupy w zamian za ten $, gdzie po tygodniach chyba dwóch opowieści stanowiły treść jaka praca jest wspaniała, firma, szefostwo. Pani od MM była bardzo systematyczna i konsekwentna w egzekwowaniu tych historii. Szybko sie okazało, że jest grupa, która nie udziela się w produkcji mm, co zaczęło raźić. Ile się nagłowiliśmy aby coś wymyśleć i zero.

                          Teksty typu; dzisiaj skończyłem pracę wcześniej bo nie bylo kolejek lub lekarze się nie spóźnili...ba...wszyscy zjawili na czas oczywiście nie wchodziły w rachubę. Pan mąż postanowił, że zmyśli coś, nakłamie, wyliże ile się da...i nic z tego. Wszystkie historie były tak cienkie że nie bylo nawet sensu, aż do sławetnej tele-konferencji, gdzie wszystkich wywalono na bruk - Pan mąż na koniec wytrysnął - to jest mój magiczny moment...haha

                          Pani od mm, działa dalej. Na szczęście Panmąż nie ma z nią już żadnego kontaktu tylko słyszał. Wymyśliła aby sprzedający mówili lekarzom, że muszą przepisywać lek X i nie wolno im zamieniać tego leku podróbkami. To samo mają robić w aptekach jako jej strategia na zwiększenie sprzedaży produktu.
                          W praktyce oznaczałoby to, że taki sprzedawca zostałby wyproszony z przychodni i apteki. Dostał zakaz wstępu na zawsze za arogancję, powtórzone ze wszystkimi i pomnożone przez całą firmę byłoby super magicznym momentem dla całej firmy.
                          Wszyscy mogliby siedzieć w domu i przestać chodzić do pracy...haha

                          Próbowano też Pani od mm wytłumaczyć kilkakrotnie, że apteki dostają dotacje od rządu za sprzedawanie podróbek, bo te ostatnie są tańsze i rząd oszczędza na budżecie. Taki system działa zresztą od lat ponad 10-ciu. Można natomiast wymyślić jakieś promocje dla tych aptek aby je zachęcić do sprzedaży produktu, podobne do tych, które stosują inne firmy włączając te sprzedające podróbki. Pani mm była oburzona. Ciekawa jestem jak się dalej rozwinie bo wygląda na to, że MM załatwi produkt i firmę na amen, nadmiarem swojej twórczej aktywności.
                          • kan_z_oz Re: Szukanie atrakcji na siłę 23.10.19, 03:15
                            W ciągu tych 6 lat i 6 ciu firm była też grupa genialnych strategów. Jeden wymyślił, żeby zminiejszyć ilość widzianych lekarzy o połowę i zwiększyć ilość wizyt dokładnie o ta sama ilość. taka genialna strategia miała zaoszcędzić firmie kupę pieniędzy na noclegach sprzedawców bo ilość sprzedawanego produktu dalej będzie wzrastała.
                            Argumentu wzrostu był fakt widzenia mniejszej grupy częściej co przyniesie założony rezultat.
                            Nie pomogło tłumaczenie, że sprzedaż lekarstw to nie sprzedaż cukierków. Każdy lekarz ma tylko określona ilość pacjentów z chorobą Z, gdzie nie może przepisać leku komuś kto jej nie ma. Zlikwidowanie 50% klientów spowoduje spadek sprzedaży o taką właśnie ilość lub w pobliżu, bo przejmie wszystko konkurencja. Nope, poszło i jak mu tłumaczono się stało.

                            Geniusza kontrakt został przerwany gdzie wypłacono mu w ramach wcześniejszej terminacji kupę szmalu. Uszczęśliwia dalej inne korpo. Firma została zredukowana do obecnie działającej w niej Pani od mm..haha...oraz innego genialnego stratega. W produkcje inwestuje firma w imieniu budżetów kilkumastu krajów, funduszy emerytalnych oraz prywatnych inwestorów, blogo nieświdomych niczego...hłehłe.
                          • stokrotna Re: Szukanie atrakcji na siłę 23.10.19, 03:22
                            Wiesz, te MM mi wyglądają na coś podobnego do tego "Circlingu" właśnie - tam w kółku wszyscy mają zasiąść, podają sobie jakiś rekwizyt magiczny (może być magiczna trąba w jaką ma być robiony klient) i dzielą się specjalnymi opowieściami.

                            Takich ludzi trzeba "kitować" moim zdaniem. To się nazywa "gaslighting" - opowiadanie w żywe oczy bredni tak oczywistych, w sposób ekstremalnie bezczelny, że - niemożliwych do w żaden sposób do podważenia, bo nie wiadomo co powiedzieć, a poza tym się nie da ze względu na opadniętą szczękę.

                            Ja się zgłaszam na wymyślaczkę takich historii, o tym, że opowiedziawszy aptekarzowi i lekarzom, iż jedynie słusznym jest lek jedynie słuszny, przez okno wleciał złoty motylek, a przez drzwi wbiegł baranek, i oni odczytali to jako znak i obiecali jedynie słuszne wypisywać leki, a gdyby ktoś z pacjentów chciał niejedynie słusznych leków to lekarz/aptekarz się zdeklarował przerobić pacjenta na kiełbasy i dawać bezdomnym do jedzenia - psom.

                            • kan_z_oz Re: Szukanie atrakcji na siłę 23.10.19, 03:52
                              Muszę opisać jeszcze jednego "genialnego startega". Dał mi się we znaki bo przysyłał tutaj całe pudła, które zazwyczaj sama musiałam targać z lokalnej poczty, która nie ma dużego schowka i dzwoniła abym odebrała jak najszybciej...haha

                              Wprowadzenie nowego atrakcyjnego produktu na rynek. Geniusz ustalił budżet na zawrotną kwotę pieniędzy. Zagranica przyjęła - o dziwo. Po obejrzeniu zadeklarowanych cyfr okazało się, że geniusz zadeklarował przejęcie rynku od konkurencji w 100% w pierwszym roku. Drużyna wpadła w panikę bo w tym momencie zdali sobie sprawę, że z całą pewnością nie będzie premii i na koniec pewnie też pracy...

                              Strateg na tym nie spoczął. Aby zakryć dziurę z budżetu 100% opanowania rynku nowym produktem zmodyfikował stary świetnie się sprzedający produkt. Produkt X w wersji normalnej miał dwie kombinacje Xz i Xc.
                              Usunął te kombinacje aby zaoszczędzić na kosztach produkcji zakładając, że Xz i Xc zostanie zastąpione w 100% X i wszystko bedzie dalej rosło, bo lekarze i aptekarze nie mając kombinacji bedą przepisywać tylko X - co się oczywiście nie stało, co mu wszyscy tłumaczyli, bo 50% było w tych kombinacjach.

                              Cały ten burdel z tymi założeniami i przewidywaniami genialnego startega od kombinacji kupił właśnie ten fundusz inwestycyjny, który następnie udoskonalił strateg likwidujacy 50% klientów, którym obecnie zarządza pani od MM. Wszystko to $$ inwestycje budżetów państw, emerytów i prywatnych ludzi.

                              Ten strateg dalej operuje w tej samej firmie, bo firma dobrze na tym bull zarobiła i jakiś czas temu wprowadzał dla tej firmy następny nowy produkt - nie mam pojęcia jakimi startegiami ale domyślam sie, że też genialnymi...haha

                              Wszyscy geniusze z doświadczeniem między narodowych, włączając US i Szwajcarię..hłehłe

                              Ten cyrcling to powstał chyba już dawno temu?
                              • kan_z_oz Pedofilia w Australii 23.10.19, 09:39
                                Aby Stokrotnej nie rozwalić do cna wątku z konfesjonałem się wypowiem. Temat ciągnie się tutaj od lat. Wymiotuję już każdy ale z tapety nie może zejść.

                                Na początku zaczęło się od nieśmiałego, że mamy chyba problem z pedofilią w wielu instytuacjach co spotkało się z niedowierzeniem, powiątpiewaniem, oburzeniem jak można takie zarzuty, skąd się wzieło, ludzie świnie chcą zarobić i wyłudzić pieniądze.

                                Jakiś dzienikarz , przy jakiejś okazji zapytał Pella o pedofilię w instytucjach kościelnych i padła wypowiedź w australijskiej TV; " za jego czasów pedofila była zjawiskiem normalnym w związku z czym nie czuję się odpowiedzialny".

                                Zaczeło się. Kiedy ta pedifilia była legalna czy normalna? Nigdy!!

                                Rząd został zmuszony do powołania komisji czemu bardzo mocno i długo się opierał. 5 lat dochodzeń zajeło grupie około 2000 osób. Tuba w międzyczasie grała; Niewinni, pomówienia, nic nie zrobiono i nieczego nie będą udostępniać. Pell nic nie wie o pedofili ani jej ukrywaniu.

                                Udowodniono; zorganizowane ukrywanie pedofilii przez Pella jako najwyższego urzędnika KK przy pomocy rządu oraz policji federalnej, firm ubezpieczenienowych oraz całej obsługi prawnej, która zastraszała ofiary, firmy wypłacały ułamek odszkodowań, Pell przesuwał pedofili w inne miejsca AU gdzie od nowa popełnili przestępstwa, a policja zamykała skargi ofiar gdy były składane na polecenie rządu.

                                Po orzeczeniu komisji Pell dostał awans i wyjchał do Watykanu aby objąć nową funkcję skarbnika 3 -go kleryka po papieżu.

                                Tutaj zaczęły oficjalnie wychodzić ofiary Pella. 2 facetów których molestował wykorzystując fakt, że pochodzą z biednych rodzin, są na stypendium ufundowanym przez szkołę, mieszkają w internacie i jako część tego stypendium muszą śpiewać w chórze kościelnym. Wyszło też 9 innych, którzy potwierdzili, że Pell lubił łapać za narządy i często to robił.

                                Lat parę minęło aby Pella z tego Watykanu wyłuskać i postawić przed sądem. W końcu proces się odbył. Wyrok zapadł jakoś na początku tego roku. 6 lat za molestowanie dwóch nieletnich, wbrew ich woli, grożąc im unieważnieniem tego stypendium.
                                Odwoł się od tego wyroku już i przegrał. Następne odwołanie znowu się szykuje. Wszystko do tej pory finansowane przez kościół.

                                W międzyczasie rząd przeprosił już ofiary za udział w kryciu instytucjonalnej pedofilii, za przeszkadzanie policji w prowadzeniu dochodzeń przyznając się do udziału co wyszło bardzo wyraźnie z dochodzenia komisji.

                                Anglikanie - przeprosili, przyjeli rekomendacje komisji oraz zalecenia. Wszystkie inne odłamy czy instytucje też. Wprowadzono zmiany aby sytuacja się nie powtórzyła.

                                Papież do tej pory nie pozbawił Pella tytułu kardynała - bo uwaga - Pell zawsze twierdził, że jest niewinny wiec papież mu wierzy.
                                Obecny arcybiszop też nie wierzy w pedofilię Pella, bo wierzy Pellowi.

                                I tak w koło macieju od ponad 10 lat.
                                Jak słowo daję pedał, pedała pedałami pedałuje bo nie ma innego wytłumaczenia tego fenomenu.

                                Jest tylko szansa, że wyzna na łożu śmierci jak to zrobił ojciec Braina H., tego od kościoła pentacostalnego, który też całe życie zaprzeczał i pękł 5 min przed. To jest to ten sam Brian, który jest mentorem moralnym naszego obecnego PM. I to jest ten sam Brian, którego nasz PM chciał wkręcić na obiad z Trumpem.

                                Nasz PM obecnie na pytania prasy o tego Briana odpowiada; to jest plotka.
                                Czy to prawda, że rozmawiał z Trumpem aby zaprosić B? Plotka
                                Czy rozmawiał z kimś innym o zaproszeniu B? Plotka

                                Masz rację Stówka. Od dzisiaj też będę produkowała bzdury.
                                Która jest godzina? Ten tramwaj jest zielony
                                Czy mam czas? Niebo jest błękitne
                                Czy jutro pracuję? Kwiaty pięknie pachną...
                                Nie wiem tylko komu wystawić rachunek na te franki szwajcarskie. Może Xurek podrzuci pomysł.haha

                                Zastanawiam się też czy ten gatunek zaprzeczacza pomimo góry dowodów nie jest też rodzajem geniusza strategicznego, który wymyśla bzdury korporacyjnej, które też są wielkości gór. Jest w tym chyba jakiś wzór typu; to jest koło a ja jestem mrówka, czyli logika alternatywna, połączona z alternatywnym faktem oraz różnymi rodzajami prawdami. Alternatywny univers - tak to widzę.
                                • maria421 "Original Play" 03.11.19, 10:24
                                  originalplay.eu/employees/o-fred-donaldson-phd/
                                  Wymyslil sobie dziad takie "original plays" i za oplata szkoli innych obcych dziadow do sciskania sie z obcymi malymi dziecmi. "Postepowi" polkneli to jak ryba haczyk i zaczeli urzadzac takie "original plays" w przedszkolach, w Niemczech rowniez w przedszkolach prowadzonych przez kosciol ewangelicki. Do przedszkoli przychodzili /przychodza OBCY faceci, ktorych nikt nie sprawdza i ktorzy sciskaja sie z dziecmi, bez wiedzy i zgody rodzicow.
                                  Doszlo do przypadkow seksualnego molestowania dzieci w czasie takich "original plays", rodzice podniesli raban, sprawa trafila do mediow i zaczynaja te zabawy likwidowac.

                                  Moj dylemat (bo to watek o dylematach) jest : GDZIE SIE PODZIAL ZDROWY ROZSADEK?
                                  Gdzie przyzwoitosc , gdzie moralnosc, gdzie odpowiedzialnosc? W slowniku slow archaicznych???

                                  Dlaczego we wscieklej pogoni za kazda bzdura ktora sprzedaja i z tchorzostwa, ze strachu zeby nie wypasc z trendu "nowoczesnosci" i "postepu", ludzie godza sie na takie eksperymenty na dzieciach?
                                  • stokrotna Re: "Original Play" 03.11.19, 16:12
                                    "GDZIE SIE PODZIAL ZDROWY ROZSADEK?
                                    Gdzie przyzwoitosc , gdzie moralnosc, gdzie odpowiedzialnosc? W slowniku slow archaicznych???"...

                                    No właśnie :( Niezależnie z której strony ugryzł i - co... to jedno pytanie się notorycznie pojawia.
                                    Jakby się świat pogrążał w infantylizmie i braku chęci odpowiadania kogokolwiek za cokolwiek :(

                                    Odnośnie tego co napisała Kan - to masz oczywiście rację. Ja nie mogę serio produkować bzdur i je wciskać w oczy ludziom, dlatego, że jak je dostatecznie często sama będę powtarzała, to sama w nie uwierzę i mi się zacznie mieszać. A już i tak się czuję pomieszana w wystarczającym stopniu.

                                    Mam wrażenie, że w tych odmętach coraz bardziej oczywistego idiotyzmu, jedynie jakieś wyspy zdrowego rozsądku coraz mniejsze :( Ilość wpieranych ludziom głupot, ilość osób skłonnych w nie wierzyć, ilość kasy którą za te głupoty są w stanie zapłacić mnie oszałamia - w porównaniu do gwałtownej niechęci aby płacić ludziom godziwie za uczciwą pracę, za bycie nauczycielem, pielęgniarką, rolnikiem, ogrodnikiem, budowlańcem, krawcem, fryzjerem, nosz qva mać!

                                    Wtf potrzebuje derywatywy??? Wft jest derywatywa??? To brzmi jak rwa kulszowa lub rwanie zęba :( lewatywa.... katecheza ... bobki do karmienia psób, bobki do palenia w piecach, tektura do żarcia, jadalny papier toaletowy :(
                                    • kan_z_oz Re: "Original Play" 03.11.19, 23:14
                                      Takie cuda to u mnie nie do pomyślenia. Tutaj na odwrót. Facet niech nawet nie patrzy w kierunku dzieci bo jak patrzy bo wiadomo w jakim celu.
                                      Pan mąż lubi małe dzieci. Zawsze je lubił, włączając gdy nasz syn był mały. Najbardziej mile wspomina właśnie te lata.
                                      Obecnie poprosiłam aby nawet nie ważył się używać tego zwrotu publicznie o ile nie chce zostać pedofilem. Nie przesadzam.

                                      Zdrowy rozsądek poszedł się paść dawno u części. Teraz należy tylko uważyć aby czyjaś 'agenda' człowieka nie wkręciła i wypluła po drugiej stronie z jakąś nalepką na czole.
                                      • kan_z_oz Re: "Original Play" 03.11.19, 23:51
                                        Zdecydowanie chory pomysł aby małe dzieci bawiły sie ze starymi obleśnymi Panami. Zieloni? czy jakiś nowy wytrysk?
                                        • stokrotna Re: "Original Play" 04.11.19, 00:18
                                          Wiecie co, ta paranoja pedofilli jest okropna.
                                          Pamiętam bardzo szacowną inicjatywę Big Brother/Big Sister - w USA. Obecnie szans by coś takiego nie miało :(
                                          Mój dziadek bardzo lubił dzieci, nosił w kieszeniach cukierki i rozdawał wiejskim dzieckom, obce dzieciaki go uwielbiały. Nie był obleśny, był po prostu starszym panem co lubił dzieci. Było to dawno, i nie sądzę aby od tej pory wyginął gatunek ludzi lubiących dzieci - nie tylko "swoje".
                                          • minniemouse Re: "Original Play" 04.11.19, 01:43
                                            Nie dajmy sie zwariowac. u nas Big Brothers and Sisters of Vancouver mentoring program ma sie wciaz dobrze. i tak trzymac.

                                            Minnie
                                            • kan_z_oz Re: "Original Play" 04.11.19, 07:36
                                              Podobny program "safe houses" tutaj padł. Głównie z powodu niezadowolenia grup chrześciajńskich, które stwierdziły, że to bunt młodzieży, pedofilia i szerzenie zasad niezgodnych z nauczaniami rodziców. Przesady więc nie ma.

                                              Jak się czyjś bachor przewróci i wyje to niech leży aż go rodzic pozbiera i tak się tutaj obecnie trzyma.
                                              • maria421 Re: "Original Play" 04.11.19, 08:52
                                                W Niemczech chyba juz nie ma "Big Brothera", ale za to sa jakies "Survival", jakies "Adam i Ewa w raju" i tym podobne programy dla voyerystow. Nie ogladam.
                                                • roseanne Re: "Original Play" 04.11.19, 13:37
                                                  To nie o program tv chodzi, tylko organizacje zajmujaca sie dziecmi. Big brother, big sister mogl by kazdy, po zbadaniu historii kryminalnej. Nawet nastolatki. Poswiecajacy czas dla dzieci z rodzin monoparentalnych, fosterowanych, ktorym brakuje opieki
                                        • maria421 Re: "Original Play" 04.11.19, 08:50
                                          kan_z_oz napisała:

                                          > Zdecydowanie chory pomysł aby małe dzieci bawiły sie ze starymi obleśnymi Panam
                                          > i. Zieloni? czy jakiś nowy wytrysk?

                                          Jeszcze raz podaje link :

                                          originalplay.eu/employees/o-fred-donaldson-phd/
                                          Wymyslil to jako "koncept pedagogiczny" niejaki Fred Donaldson, ktory podaje sie za psychologa.
                                          Zieloni (ktorzy w Niemczech w polowie lat 80-tych postulowali depenalizacje sexu z dziecmi) sa "otwarci" na wszelkie eksperymenty, rowniez np. na eksperyment nauczania pisania ze sluchu- czyli dziecko najpierw pisze, tak jak slyszy, a potem sie uczy ortografii. Czemu to ma sluzyc oprocz "postepowi" i naczelnej zasadzie Zielonych ze wszystko ma "bawic"- nikt nie potrafi wytlumaczyc.

                                          Przegiecie paly w druga strone, czyli dopatrywanie sie pedofilli w kazdym poglaskaniu dziecka po glowce jest tez dowodem na to, ze zdrowy rozsadek to rzecz niezwykle rzadka w dzisiejszych czasach.

                                          W kazdym razie, juz dwa Landy zakazaly "Original Plays" w przedszkolach, inne pojda za nimi. "Pedagogiczny koncept" Donaldsona sie wali. I dobrze.
                                          • stokrotna Re: "Original Play" 04.11.19, 21:37
                                            Hahahaha... popierdzielić komercyjny podglądaczy program telewizyjny z przełomu mileniów, z inicjatywą społeczną typu YMCA... Tylko Marysia :)

                                            Nie wszystko co innowacyjne, jest koniecznie dobre. Nie wszystko co tradycyjne jest warte zachowania. Pewne koncepcje się zużywają. Tutaj na przykład "tradycjonaliści" rzucili się z siekierami demontować bardzo fajnie funkcjonujące integracyjne (czyli takie gdzie uczęszczają dzieci z niepełnosprawnościami oraz bez, razem) przedszkola i szkoły. Dzieci "niepełnowartościowe" oraz starcy, osoby na wózkach, etc - mają siedzieć w domach, nie kłuć w oczy, i udawać że ich nie ma :(

                                            Interesująca nowa koncepcja to połączenie domu spokojnej starości oraz domu dziecka -

                                            www.kobieta.pl/artykul/w-kanadzie-polaczono-dom-dziecka-i-dom-spokojnej-starosci-efekty-sa-niesamowite

                                            Może swoje uwagi, z pewnością słuszne, zgłoś pod odpowiedni adres Marysiu. Bo widzę, sprawa niemieckich Zielonych Cię niezmiernie frapuje. Najlepiej spisz i wyślij emailem do odpowiedniej dla swojego miejsca zamieszkania agendury. Serio, a nie złośliwie piszę. Niemieccy Zieloni są dziwni i ktoś coś z tym powinien zrobić.
                                            • minniemouse Re: "Original Play" 05.11.19, 03:18
                                              Interesująca nowa koncepcja to połączenie domu spokojnej starości oraz domu dziecka -

                                              uhm. czekam na połączenie domu dziecka z domem emerytowanych księży..

                                              Minnie
                                              • maria421 Re: "Original Play" 05.11.19, 15:49
                                                minniemouse napisała:

                                                > Interesująca nowa koncepcja to połączenie domu spokojnej starości oraz domu
                                                > dziecka -
                                                >

                                                > uhm. czekam na połączenie domu dziecka z domem emerytowanych księży..
                                                >
                                                > Minnie
                                                >
                                                Dlaczego akurat ksiezy? Pedofilia rozklada sie rowno we wszystkich zawodach.
                                            • maria421 Re: "Original Play" 05.11.19, 08:30
                                              stokrotna napisała:

                                              > Hahahaha... popierdzielić komercyjny podglądaczy program telewizyjny z przełomu
                                              > mileniów, z inicjatywą społeczną typu YMCA... Tylko Marysia :)
                                              >
                                              Sorry, ale do tej pory Big Brother tylko z jednym mi sie kojarzyl :-)

                                              > Nie wszystko co innowacyjne, jest koniecznie dobre. Nie wszystko co tradycyjne
                                              > jest warte zachowania.

                                              Dokladnie! Czyli jak mawial majster Kobuszewski "wezykiem, Jasiu, wezykiem" .

                                              > Może swoje uwagi, z pewnością słuszne, zgłoś pod odpowiedni adres Marysiu. Bo w
                                              > idzę, sprawa niemieckich Zielonych Cię niezmiernie frapuje. Najlepiej spisz i w
                                              > yślij emailem do odpowiedniej dla swojego miejsca zamieszkania agendury. Serio,
                                              > a nie złośliwie piszę. Niemieccy Zieloni są dziwni i ktoś coś z tym powinien z
                                              > robić.

                                              Zieloni (niemieccy Zieloni) sa teflonowi, sa tak przekonani o swojej "moralnej wyzszosci" ze zadna krytyka do nich nie trafia.
                                              • stokrotna Re: "Original Play" 05.11.19, 13:41
                                                ... w Polsce jest ten problem z partią P.O. .... zero autorefleksji tylko przekonanie w własnej niebotycznej wyższości :(

                                                Nie dziwię się wyborcom, że głosowali na PiS - ci przynajmniej słuchają ludzi. I ... kiełbachę rzucą.

                                                Tak czy owak, chcesz się sfrustrować człeku - obserwuj co robią politycy.

                                                Dlategoż ja się teraz wymiksowałam, skupiam na pracy, a na "deser" wzięłam z bibio książkę - tym razem literatura faktu - o tym jak działa (lub nie działa) mózg. Fascynujące. Czytałam do 3 rano i teraz mam wszystkie objawy wszystkich opisanych tam przypadłości...

                                                :)
                                                • kan_z_oz Re: "Original Play" 06.11.19, 00:18
                                                  Pedofila rozkłada się równo we wszystkich zawodach i wszystkie zawody mają już mechanizmy aby ją zwalczać oraz obowiązek zgłaszania przypadów na policje pod groźba więzienia...z wyjątkiem.
                                                  KK wciąż jest w kilku stanach wykluczony z tego obowiązku.
                                                  Ten ostatni według raportu komisji miał najwyższy wskaźnik pedofilii w swoich szeregach kilka razy wyższy od instytucji anglińskich czy prowadzonych przez baptystów oraz kilkanaście od wszystkich innych.

                                                  Insytucja nie pozbędzie sie pedofii dopóki taka jest prawnie chroniona. Można więc śmiało powiedzić, że akurat tutaj połączenie emerytowanych księży i domu dziecka to furtka do nowego rodziału pedofilii gdyby kto na taki pomysł wpadł.

                                                  Europa pewnie zrobiła sobie porządek z pedofilią w swoich oraganizacjach i niestety, Ci zostali tylko przesunięci w inne regiony świata. Afryka, Ameryka Południowa wciąż kwitnie.
                                                  • maria421 Re: "Original Play" 06.11.19, 08:47
                                                    Kan, ksiadz podejrzany o pedofilie podlega tak samo prawu karnemu kraju w ktorym dokonal przestepstwa jak kazdy inny i jak kazdy inny - jezeli zostanie sadownie skazany- idzie do wiezienia.

                                                    Problemem jest ciagle zglaszanie przypadkow pedofilii organom scigania.

                                                    W filmie Sekielskiego "Tylko nie mow nikomu", wypowiada sie pani psycholog u ktorej leczyl sie chlopak- ofiara ksiedza. Pani psycholog WIEDZIALA jaki jest powod depresji chlopca, ale nie zglosila tego organom scigania.

                                                  • stokrotna Re: "Original Play" 06.11.19, 18:21
                                                    A gdzie jest to połączenie "emerytowanych księży" z domami dziecka, Kanie? Bo coś umknęło.
                                                  • kan_z_oz Re: "Original Play" 06.11.19, 23:38
                                                    Nigdzie jeszcze chyba. Mam nadzieję.

                                                    Mario - przecież napisałam, że każda tutaj instytucja MUSI zgłosić na policję. Np: dyrektor szkoły gdy mu zgłosi inny nauczyciel czy uczeń - musi zglosić na policję. Ksiądz KK nie musi. Jest wciąż wyłączony w dwóch stanach z tego obowiązku. W tej kwestii dochodzenie może się tylko odbyć gdy molestowane dziecko zgłosi rodzicom a Ci policji. Wiadomo też, że molestowane dzieci mało kiedy coś zgłaszają aż do momentu gdy nie urosną. W tym względzie nic się nie zmieniło.

                                                    Ryba niestety śmierdzi od głowy co wraca do punktu, że Watykan wciąż się nie ustosunkował do wyroku Pella za pedofilię. Papież przeprosił tylko ofiary i wyraził zrozumienie ale Pell dalej jest kardynałem, którego pedofilii papież nie widzi. Obecny biskup, czyli najwyższy obecny urzędnik KK w AU, uważa wyrok Pella za 'niesprawiedliwy', bo on jak i papież nie wierzą w pedofilie Pella - po co więc coś raportować do policji jak pedofilli nie ma? i tak w koło macieju. KK jako instytucja ma wciąż pod patronatem domy dziecka, których zarządy są już na szczęście w większości świeckie. Odebrano też już im na zatrudnianie, co zmiejszyło przypadki pedofilii. Gdzie są obecnie przesuwani to jest pytanie do papieża, bo z całą pewnościa nie są zgłaszani tutaj na policje przez księży. Działą więc wciąż poza prawem w tym przypadku.
                                                  • kan_z_oz Re: "Original Play" 06.11.19, 23:42
                                                    Nie mów tylko proszę, że to wina rządu bo rząd nie ma wpływu na Watykan i papieża. Wprowadzono to jako prawo do wszystkich instytucji państwowych oraz dano wszystkim innym rekomendacje, aby zrobić to samo. Biznes, korpo, inne religie wszyscy wprowadzili jako ważny punkt oprócz wyjątku wyżej.
                                                  • kan_z_oz Re: "Original Play" 07.11.19, 01:53
                                                    Zbliża się znowu następny turniej tenisowy i dylemat australijskiego zarządu. 50 ta rocznica, gdy należy zaprosić byłych zasłużonych zawodników. Rod Lever, którego imię nosi główny obiekt tenisowy w Melbourne już ma opłacony bilet. Przylatuje z US. Rod jest szanowanym i uroczym starszym Panem.
                                                    Margaret Court, której osiągniecia w tenisie światowym i australijskim są na miarę największych, obecnie mieszkąjaca w Perth jeszcze nie dostała zaproszenia.

                                                    Trwa tutaj od kilku lat dyskusja czy jeden z mniejszych obiektów nazwanych jej imieniem dalej powinien nosić jej nazwisko.
                                                    Margaret od lat jest znana z konserwatywnych pro- rodzinnych monogamicznych poglądów odnośnie kto z kim powinnien i dlaczego. Przy okazji ostatnich turniejów tenisowych temat jednakże rozwinęła, wzbogacając je o poglądy obecnej pastor nowego kościoła pentacostalnego. Cytaty z biblii: Bóg nakazał kobiecie i mężczyźnie reprodukcje jako podstwa jej światopoglądowa z której jasno wynika, że nie nakazując życia kobiecie z kobietą takie związki potępia, nawet jeśli jest to potępianie domyślne i w tej biblii przez Boga nie sprecycyzowane.

                                                    Dalej rozwineła, że obecny tennis jest pełen lesbijstwa - wie - bo widziała jak Navratilowa zapraszała młode dziewczyny w celach wiadomego psucia moralnego, bo orientacja jest wyborem oczywiście, bo inaczej biblia by napisała i tak dalej.

                                                    Oczywiście była już dawno temu odpowiedź Navratilowej na temat jej złego przykładu dla młodych kobiet jak również bycia posądzaną o demoralizacje tudzież inne ekscesy będące według niej oszczerstwami i wymysłami Margaret. (Panie nigdy nie dażyły się zbytnia sympatią).
                                                    Były dziesiatki wypowiedzi innych zawodników, którm nie podobało się lub nie zbulwersowały zbytnio wypowiedzi Margaret. Awantura na 102.

                                                    Oczywiście sama Margaret nie widzi nic niestosownego w swoich personalnych atakach na innych zawodników, bo ona sama jest ofiarą braku tolerancji. Nic nie dało, że wypowiedzi są kolekcją jej pomówień oraz urojeń moralnych projetowanych na innych jako prawdy oczywiste.

                                                    Nikt absolutnie nie broni jej posiadania poglądów popierajacych małżeństwa tradycyjne tylko nikt nie ma chęci na wysłuchiwanie dyluzja jak do tego wniosku doszła. Czy ludzie naprawdę nie mogą się postrzymać od opowiadania bzdur? do tego niesłychanie obraźliwych?
                                                    No i czy ryzykować zaproszenie Margaret, która zaproszona czy nie użyje turniej sportowy (do tej pory poza polityką i religią) jako platformę do swojej obecnej działalności ewangelickiej.
                                                  • kan_z_oz Re: "Original Play" 07.11.19, 01:57
                                                    www.smh.com.au/sport/tennis/margaret-court-s-rocket-to-tennis-australia-treat-me-like-laver-20191106-p53821.html

                                                    Wygląda jak diabeł, czego nie można powiedzieć o Rodzie.
                                                  • maria421 Re: "Original Play" 07.11.19, 16:45
                                                    Wybacz, Kan, ale nie wierze, zeby prawo australijskie , jezeli naklada obowiazek zglaszania podejrzenia o pedofilie, robilo wyjatek dla ksiezy.

                                                    Problem jest w tym, ze wiele osob nie dopelnia tego obowiazku.
                                                  • maria421 Re: "Original Play" 07.11.19, 08:33
                                                    Kan, zglosic musi ten, kto wie o przestepstwie. Tak wiec, jezeli dziecko jest ofiara molestowania to w pierwszej kolejnosci musza to zglosic RODZICE dziecka ktorzy podejrzewaja ze dziecko bylo molestowane, lub swiadek molestowania, a takich, jak sie domyslasz, raczej nie ma.
                                                    Ale jezeli jakis ksiadz jest swiadkiem (czy podejrzewa) ze inny ksiadz molestuje seksualnie dzieci, to ten ksiadz ma obowiazek zgloszenia podejrzania do organow scigania, a nie instytucja.


                                                  • kan_z_oz Pedofilia 07.11.19, 09:54
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Ale jezeli jakis ksiadz jest swiadkiem (czy podejrzewa) ze inny ksiadz molestuj
                                                    > e seksualnie dzieci, to ten ksiadz ma obowiazek zgloszenia podejrzania do organ
                                                    > ow scigania, a nie instytucja.
                                                    >
                                                    >Pełna zgoda tylko, że w NSW i VIC ksiądz jest zwolniony z obowiązku zgłaszania. Może zgłosić i się narazić podwładnym lub siedzieć cicho i swoje robić jak do tej pory, czyli przymykać oko. Brak konsekwensji karnych. Wolna amerykanka.
                                                    Wyszło ponad 4500 tysiaca przypadków pedofilii w KK gdzie do więzienia trafiło przez lata 8-iu księży, właczając Pella, który z tego powodu czuje się dyskryminowany. W tym dwóch wyszło po 2 i 4.5 roku. Innego trzeba było wyłuskać w Papau NG, podobnie jak Pella z Watykanu. Farsa. Reszta się rozmyła gdzieś.
                                                  • kan_z_oz Re: Pedofilia 08.11.19, 01:21
                                                    Tylko w ostatnich miesiącach zaczęły dopiero teraz wychodzić setki nowych ofiar KK. Do tej pory kościół katolicki, który tutaj jest 30 miliardową organizacją, operującą szkoły, uniwersytety, domy dziecka, szpitale, domy starców, posiadając własne banki, gazety, radio, system emerytalny - wszystko wykluczone z nadzoru z zewnątrz, komercjalne budynki, korty tenisowe etc oraz kościoły, wykorzystywał lukę prawnę, gdzie nikt nie był w stanie ich zasądzić i wydobyć nawet złamenego grosza.
                                                    Nominowali organizacje, które nie posiadały pieniędzy czy nieruchomości jako prawne 'entity' odpowiedzialne za wypłaty odszkodowań.
                                                    Pedofilia była kryta przez zatrudnianie prawników, którzy w imieniu kościoła kontaktowali ofiary oferując im małe wypłaty, grożąc, że ale to wezmą albo nie dostaną ani grosza. Następnie firmy ubezpieczeniowe wypłacały odszkodowania (ceikawe co wpisywali na formy - za co?)
                                                    Setki takich spraw komisja wykryła i udowodniła tylko po tym jak sąd wydał nakaz przeszukania archiwum.

                                                    Nikt z księży nie wyszedł z żadną pomocą. Utrudniali jak mogli, gdzie najprawdopodobniej zniszczono sporą częśc dokumentów, które wyraźnie łączyły inc z działalnością pedofilską. Niemniej z praktyk stosowanych gdzie notorycznych pedifill tylko przesuwano oraz podpisów tych, którzy organizowali to przesuwanie wyszło bardzo wyraźnie i udowoniono zaanagażowanie najwyższych urzędników KK w proceder z zezwoleniami na przesunięcia z Watykanu.
                                                    Pell jeszcze w 2018 roku czyli jakieś pół roku przed wyrokiem był jednym z najbliższych doradców papieża.

                                                    Sprawa to się dopiero teraz zacznie bo prawo zaczęło w końcu egzekwować rekompensaty dla ofiar, gdzie do tej pory Pell jako skarbnik Watykanu twierdził, że inc australijski jest bardzo biedny i go nie stać na wypłaty. Z tego Watykanu nie bylo też ani jednej osoby, która podważyłaby charakter Pella, który wedle tego ostatniego dalej jest wzorem cnót o których już obecnie niekt nie przypomina ludziom.

                                                    Stąd pod tym Watykanem są od czasu do czasu protesty aby otworzyć archiwa i w końcu skończyć całą tą aferę pedolfilską.

                                                    Nadal tutaj jeszcze prowadzona jest nagonka w stylu tym co zawsze: ONI organizują zamach na KK . Jest to wszystko zorganizowaną akcja tych ONYCH, zamachu na wartości chrześcijańskie, sam kościół wiarę itp.
                                                    Oczywiście ofiarami są w głównej mierze katolicy, jak również tych składającymi skargi.
                                                    ONI niemniej istnieją i budzi to wiele sympatii dla atakowanego kościoła bez którego istnienia świat się zawali i ONI przejmą kontrolę.

                                                    Kwestie ONYCH rozwinę bo bardzo wyraźnie tych samych lub podobnych ONYCH boi się Margaret Court i ostrzega przed ONYMI też w ramach swojego pentacostalnego inc bardzo ładnie podłączonego do tego z US.

                                                    Może się więc w końcu uda mi ustalić tożsamość tych ONYCH oraz co naprawdę robią, czyli nie to o co się ich posądza. Liczę na współpracę foruma.
    • stokrotna Doktorat w gaciach, czyli... 08.11.19, 11:36
      ... o stosownym przyodziewku. Uwaga, dylemat zahaczający o dżender :D

      Trochę dylemat podobny do Kanowego wpisu o nawiedzonej byłej tenisistce.

      Pewna doktorantka rozsierdzona komentarzem promotorki, o zbyt krótkich szorcikach, postanowiła obronić swój doktorat w samych majtkach. Uwagę odnośnie zbyt krótkich szorcików uczyniła promotorka, w trakcie tzw. "test run", czyli próby generalnej przed obroną doktoratu. Uwaga rozsierdziła doktorantkę, która postanowiła i wykonała obronę pracy - bez szorcików :)

      Dyskutowały sprawę koleżanki feministki.

      Czy uwaga, którą uczyniła kobieta kobiecie - jest dyskryminacyjna?
      A gdyby to facet prezentował doktorat w luźnych spodniach i pokazując rowek - to jak byś zareagowała?
      Czy należy wymagać jakiegokolwiek "dress code", czyli formalnego ubioru od doktorantów w trakcie obrony doktoratu?
      Jak się zachować jako promotor - jeśli uważamy iż ubiór doktoranta może ujemne wpłynąć na odbiór jego pracy.... etc, etc, etc.

      Co o tym sądzicie?
      • maria421 Re: Doktorat w gaciach, czyli... 08.11.19, 15:13
        Uwazam ze obrona doktoratu wymaga odpowiedniego do sytuacji stroju, i ze takim strojem NIE sa szorty, w zwiazku z tym uwaga promotorki nie byla dyskryminujaca, a reakcja doktorantki byla obrazliwa.


        • stokrotna Re: Doktorat w gaciach, czyli... 08.11.19, 15:26
          Rozumiem.

          Są uczelnie gdzie się po prostu w todze prezentuje. Są uczelnie gdzie jest opisany szczegółowo "dress code" - zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Czyli regulaminowy ubiór jest warunkiem dopuszczenia do "obrony".

          Są także uczelnie, gdzie są "rekomendacje" - czyli, że masz dodatkowe punkty za rekomendowany ubiór.

          I są uczelnie, coraz liczniejsze, gdzie jest dowolność. Czyli liczy się zawartość, natomiast ubiór jest w gestii decyzyjnej doktoranta. Kobieta opisana - doktoryzowała się w uczelni typu trzeciego :)

          A mimo to, została jej uczyniona publicznie uwaga przy ludziach. Co dalej z tym?

          Z góry mówię, że się nie opowiadam po żadnej ze stron, choć swoje zdanie mam :)
          • maria421 Re: Doktorat w gaciach, czyli... 08.11.19, 15:48
            Nawet jezeli niektore uniwestytety nie stawiaja zadnych wymogow dotyczacych stroju doktorantow, to doktorant powinien miec na tyle wlasnego dobrego gustu i wyczucia co kiedy mozna, zeby sie odpowiednio do sytuacji ubrac.

            Doktorantce zostala uczyniona uwaga publicznie przy ludziach, na co doktorantka zareagowala obrazliwie wobec osoby ktora jej zwrocila uwage. Obrazliwie nie dlatego, ze sie w majtkach pokazala, lecz dlatego ze zademonstrowala ze i tak bedzie robic co chce.

            Nie znosze takich typow, na szczescie wiekszosc z nich w realnych warunkach zatrudnienia , gdzie nie mozna robic co sie chce, spuszcza z tonu.
            • stokrotna Re: Doktorat w gaciach, czyli... 08.11.19, 16:08
              Jasne. Rozumiem.
              Ciekawa jestem co inni powiedzą.
              • kan_z_oz Re: Doktorat w gaciach, czyli... 09.11.19, 01:22
                Szorty dla niektórych zaczynaja się już wariacji 3/4 spodnie. Dla wiekszośći tuż przed kolanem. Jaka różnica między spódnicą i takimi szortami tuż przed kolanem gdy są wykonane z tego samego materiału?

                Wlep zdjęcie szortów, bo dylemat bez obejrzenia nie da rady.
                • kan_z_oz ONI 09.11.19, 02:12

                  Jest odpowiedź ze związku tenisa. Arena nosząca nazwisko Court będzie dalej się tak samo nazywała. Brak wciąż jasnej odpowiedzi czy życie i osiagnięcia sportowe Margaret będą z okazji 50-tej rocznicy świetowane. Margaret twierdzi, że jej wypowiedzi maja sie nijak do osiągnięć w związku z czym oczekuje zaproszenia i uroczystości takiej samej jak dla Roda.

                  W rzeczywistości Australia ma bardzo wysokie wymagania od wszystkich swoich sportowców dotyczące jak najbardziej życia i opinii poza sportem. Oznaczałoby to zrobienie wyjątku tylko dla Margaret. dziesiatki sportowców utraciły tutaj parwo do bycia świętowanymi za pospolite rozróby, bójki, narkotyki, akty złego zachowania czy poprostu bycia 'rude' - włączając dwie upadłe gwiazdy męskiego tenisa Tomik - za bycie Tomik etc.

                  ONI według Margaret to LGBT, którzy wchodzą w głowych młodych ludzi, bo wystarczy aby chłopiec myślał, że jest chłopcem co go ocali od wiadomej orientacji. ONI robią to samo co Hitler i komunizm - szatan.

                  Do tej pory nie było przeprosin i jest najbardziej obraźliwy stek oszczerstw, które tutaj kiedykkolwiek publicznie padły.

                  www.youtube.com/watch?v=b5VD9zSPvfw
                • stokrotna Szorciki 09.11.19, 13:56
                  ... gwoli sprecyzowania. Uwaga została uczyniona podczas "próby".

                  Protest "strip-tease" - nastąpił w reakcji na - podczas obrony właściwej. Czyli mamy dwa zdarzenia.

                  Na wlepionym zdjęciu, są szorciki - nie wiem czy te same, które zakwestionowała promotorka, no ale zakładam, że tak. Istotnie są króciutkie te szorciki.

                  Sytuacja, z pozoru idiotyczna "bitwa o gacie", prezentuje pełen bukiet moralnych dylematów.

                  Marysia, reagując emocjonalnie i egocentrycznie (JA nie cierpię takich typów, JA zostałabym obrażona czyimiś krótkimi gaciami, JA.. to, JA ... śmo) - hm, pewnie się daje ponieść emocjom. Czy to jest właściwa postawa promotorki? Czy wywołując skandal na skalę światową - zachowała sie pragmatycznie? Inteligentnie? Przezornie? Czy zdawała sobie sprawę, że naraża reputację swoją, oraz reputację swojej uczelni, która ją zatrudnia - - na szwank? Czy osoba która przedkłada łechtanie swojego ego i przepychanki publiczne ze swoją własną doktorantką - w ogóle się nadaje na promotorkę?

                  • maria421 Re: Szorciki 09.11.19, 14:17
                    Dotota, jak sie pytasz "co sadzicie", to odpowiadam co sadze JA :-)
                  • roseanne Re: Szorciki 09.11.19, 14:34
                    Ja mam dualizm w tej sprawie.
                    Poniewaz z jednej strony uczenie sie i to co wykladane jest powinno byc wazniejsze od wygladu. Przygotowala sie, zna swoj temat itd.
                    Z drugiej mamy jakies tam normy spoleczne, szacunek dla starszych, uczelnii, dress code, powaga dnia itd.

                    Tu mamy mloda kobiete w polityce, jest burzane sie, ze nosi hoodie na obrady.
                    Ze Trudeau nosi kolorowe skarpetki tez bylo wielkie hallo, ale ucichlo.Nadal nosi.

                    Do tradycji wrecz juz nalezy dychotomia "graduation ceremony"- toga, kwadratowy beret i goly zadek do wypiecia sie
                    • maria421 Re: Szorciki 09.11.19, 15:03
                      Przypomnial mi sie Palubicki odbierajacy teke ministra w swetrze. Z calym szacunkiem dla zaslug Palubickiego, nigdy nie potrafilam zrozumiec tej jego decyzji.
                      • stokrotna Re: Szorciki 09.11.19, 17:12
                        Jasne, jasne, ja rozumiem, Marysia. Też by mnie wkurzył i obraził każdy, niezależnie facet czy facetka - ubrany poniżej pewnego standardu. Facet co pokazuje majty i rowek, lub robi prezentację z wystającym tłustym i owłosionym bandziochem spod rozciągniętego t-shirtu, lub doktorantka eksponująca rowek między piersiami, albo pod półdupkami, - no strój niechlujny, wyzywający, ect. - umówmy się - wszędzie obowiązują pewne zasady.

                        Tyle, że tutaj, jest "delikatna" sprawa dyskryminacji. Promotor (ka) - ma pewne obowiązki. Na przykład się nie dać sprowokować spyrtnej doktorantce, która spowodowała dużo huku wokół swojej osoby, a ośmieszyła swoją promotorkę, oraz alma mater :)

                        Dodatkowo - kwestia kompromisów na które należy i nie należy iść w swoim życiu. Oraz, równie ważne, skuteczności przekazu treści naukowych. A także obowiązki promotora/ki - odpowiednio przygotować doktoranta do wykonania skutecznej obrony. Tak więc - nie doradzisz odnośnie odpowiedniego stroju do prezentacji - przesrane. Powiesz coś niewłaściwiego - masz przesrane :)
                        • roseanne Re: Szorciki 09.11.19, 18:36
                          A także obowiązki
                          > promotora/ki - odpowiednio przygotować doktoranta do wykonania skutecznej obro
                          > ny. Tak więc - nie doradzisz odnośnie odpowiedniego stroju do prezentacji - prz
                          > esrane. Powiesz coś niewłaściwiego - masz przesrane :)


                          Wlasnie
                          • kan_z_oz Re: Szorciki 10.11.19, 02:05
                            Stówka, te spodenki na zdjęciu dosyć słabo widac ale z tego co się domyslam to króciutkie jeansowe, przetarte. Jesli do tego jest to wersja z wystajacymi kieszeniami poniżej nogawki oraz z tyłu nie zakrywajace posladków - nie znoszę osobiście widoku.

                            Nie na obronie, nie na ulicy - nie nadaje się toto moim zdaniem do noszenia przez nikogo bo jest brzydkie, wulgarne i nie widziałam aby kiedykkolwiek kogoś upiękniło.
                            Mam nadzieję, że treść pracy i sama obrona były odwrotnie proporconalne do stroju.
                            Wymagany wszędzie to min 'casual smart' i stroje plażowe są niedozwolone. To jest strój plażowy.
                • minniemouse Re: Doktorat w gaciach, czyli... 10.11.19, 02:21
                  kan_z_oz napisała:
                  > Szorty dla niektórych zaczynaja się już wariacji 3/4 spodnie. Dla wiekszośći tuż przed kolanem. Jaka różnica między spódnicą i takimi szortami tuż przed kolanem gdy są wykonane z tego samego materiału?

                  Kanie, szorty typu casual w zdanej wersji i długości nie nadają się na ważną badz uroczysta okazje. ani do pracy, chyba ze praca jest w środowisku bardzo luźnym np artystycznym, sportowy itp.
                  Inne szorty to w zależności od dress code w danym workplace. np niektóre biura zezwalają w lecie na dłuższe szorty z materiału.

                  Pani mogłaby obraniac prace ubrana tak: https://i.pinimg.com/236x/77/2e/ce/772ece2dfc3f477a5a2aaf06c8377dcf--sporty-cities.jpg
                  i byloby to mało poważne.
                  Natomiast ubrana tak:
                  https://i.pinimg.com/originals/25/f0/ea/25f0ea4607cc4e1f43b51247a9f97163.jpg

                  mimo iz długość spódnicy jest niemalże taka sama, już wygląda poważniej i profesjonalnie.

                  - BTW - podgląd nie działa.
                  nie wiem jakie wielkie zdjęcia wyjdą,
                  jeśli za wielkie, to proszę admina o skasowanie wpisu po prostu.

                  Minnie
      • minniemouse Re: Doktorat w gaciach, czyli... 10.11.19, 01:59
        stokrotna napisała:

        > Co o tym sądzicie?

        ze ta w szortach jest niebywałą prostaczka, co widać po zachowaniu i ubiorze.
        Ubiór, makijaż, uczesanie są wyrazami szacunku do drugiego człowieka, do pracy, (także do własnej), do okoliczności. i jest to uniwersalne - każdy naród, każda kultura miał i ma swoje tradycje dotyczące strojów i 'charakteryzacji' podkreślających wage chwili.
        Pani wiec, ubierając się niedbale czyli niestosownie na własną prezentacje pokazuje zatem kim jest - prostakiem nie szanującym siebie samej bo przecież owa chwila powinna być ważna dla niej przede wszystkim.
        następnie nie szanuje publiczności przed którą występuje - "nie jesteście warci aby sie dla was porządnie przyodziać". a na koniec, ponieważ takie ubranie=myślenie jest również odzwierciedleniem ogólnie schludności umysłu, poddaje w wątpliwość czy aby równie schludnie=z należytą powaga traktuje swoje obowiązki = prace.
        oczywiście, strój nie zawsze absolutnie odzwierciedla to co w umyśle, np taki Einstein, ale przeważnie niestety tak, niechluja na zewnątrz to niechluja w środku czyli wszędzie a wiec i w wykonywaniu obowiązków.
        Promotorka natomiast, jeśli zwróciła jej uwagę publicznie tez nie zachowała się właściwie. tak sie nie robi - dyskretnie, owszem.
        W całym zdarzeniu nie ma wszakże nic dziwnego - od lat następuje ogólne schamienie społeczeństwa, niestety.
        Gdyby nie było na to przyzwolenia... ale jest. a wystarczyłby np ostry dress code i pani nie zaliczylaby doktoratu .. w szortach.

        Minnie
        • kan_z_oz Re: Doktorat w gaciach, czyli... 18.11.19, 00:21
          Minni - zależy do jakiej pracy. Do banku czy Parlamentu tutaj nie wpuszczono by żadnej z tych dwóch Pań. Są nieodpowiednio ubrane, bo te falbanki na bluzeczce to do kawiarnii raczej. Zchamienie czy nie deskretnie by je wyprowadzono.
          • kan_z_oz ONI 18.11.19, 00:42
            Się tutaj kontynuują. Uaktywnił się nasz nawrócony rugby gracz. Wyszedł publicznie z nową teorią. Przyczyną suszy oraz pożarów w Australii winni są ONI. Oni zmienili prawo w ciagu ostatnich lat, które obecnie nie jest zgodne z prawem boskim i sruuu - Australia ma za karę susze oraz pożary.

            Chodzi oczywiście o małżeństwa gejowskie oraz dekryminalizacje aborcji - chyba w NSW? - z prawa bodajże z 1899 roku.??

            Myślę, że obecnie należy tylko wstawić przed domem tabliczkę aby taki pożar się broń boże nie pomylił i nie spalił niewłaściwego domostwa heretoseksualnego.
            Należy teraz też koniecznie ustalić ile się spaliło domów zamieszkałych przez heretoseksualnych jako nową broń do walki z pożarami. Należy tylko jeszcze zajrzeć czy aby te Panie się 'skrobały' i jeśli zdały egzamin z tych dwóch grzechów , to z całą pewnością Australia znalazła rozwiązanie.


            Oczywiście takie drobne jak zredukowanie ilośći 'rangerów' parku narodowego z 286 kiedyś do 200 obecnie oraz zastąpienie doświadczonych pracowników zajmujących się wypalaniem na rzecz nowego wynalazku jakim jest urzędnik w biurze działa naprawdę świetnie...haha

            Proponuje jeszcze zbiorowe modły, tańce o deszcz, tańce w czasie pożaru, pielgrzymki, biczowanie może? albo samo-biczowanie za grzechy?
            Qva, i tym sposobem powoli wracamy do korzenia czyli tak było kiedyś - średniowiecze.

            A na serio to PM, miał czas na spotkanie z 21 liderami religijnymi. AU potrzebuje nowe prawo aby taki facet mógł publicznie te bzdury produkować i nikt go za to nie mógł ruszyć, nawet werbalnie.
            • kan_z_oz Re: ONI 18.11.19, 01:30
              W międzyczasie Pell znowu w sądzie najwyższym starjacy się o wznowienie sprawy. I uwaga, dostał pozwolenie.
              Przypominam, że został skazany w marcu. Apel jego zespołu prawnego do Sądu Najwyższego w sierpniu został wyrzucony jako bezpodstawny, głosowaniem 2:1, co ogłosił jako zwycięstwo.

              Wyczerpał więc wszystkie normalne drogi prawne, dostępne przeciętnym ludziom. Nie. Będzie składał jeszcze raz. Pewnie aż do skutku.
              Argument koronny - mówi, że jest niewinny. Nigdy jeszcze nie słyszałam pedofila uważającego się za winnego. Na tym polega ich urok. Tfuj.
              • stokrotna Co nas oburza... 18.11.19, 09:06
                Publiczne głoszenie pierół potwornych, że aż strach przez różne osobniki - lub opowiadanie idotyzmow przez członków Parlamentu oraz rządu i działania idące w trop za nimi - nie skutkuje gejzerami oburzenia.

                Za to, niech baba przyjdzie do Parlamentu w bluzce z falbankami to zostanie zeń wyproszona, a doktorantka w gaciach to obraza majestatu.

                Hm....

                No bo ja wiem?

                Mnie jednak bardziej oburzają bzdury głoszone i wykonywane niż widok czyichś półdupków lub falbanków.
                • maria421 Re: Co nas oburza... 18.11.19, 13:48
                  Jak sie jest KIMS , to sobie mozna pozwolic na pewne ekstrawagancje. Jak sie jest rozpoznawalnym na swiecie Walesa, to mozna na pogrzeb Busha seniora zalozyc koszulke z napisem "KONSTYTUCJA" zamiast koszuli z krawatem.
                  Ale najpierw trzeba zostac KIMS.

                  Oczywiscie ze krawat i garnitur nie sa w stanie przykryc glupoty, tak jak niechlujny ubior nie jest w stanie przekreslic intelektu, ale przeciez intelekt moze doskonale isc w parze z nienagannym, dopasowanym do okolicznosci wygladem.
      • xurek Re: Doktorat w gaciach, czyli... 18.11.19, 12:48
        Ja mnw. 2 lata przed skonczeniem studiow zmienilam look z «panienka z prowincji z warkoczem» na «punka z irokezem na glowie». Irokez byl porownojac z dzisiejszym wydaniem bardzo mierny, bo nie bylo wtedy ani takich farb ani takich lakierow, ktore pozwolilyby na postawienie 15 centymetrow teczowego wlosa w pionie. Wiec byl blond, boki mial wygolone a te «spajki» na grorze mnw 5-centymetrowe. No i mialam taka czarna skorzana przepaskie z cwiekami idaca przez srodek czola, buty zolnierskie rozmiar 39 (mniejszych armia niestety nie produkowala), podziurawione gacie moro, niepodziurawiona kurtke moro, czarna podkoszulke oraz taki szeroki czarny pas na biodrach z cala masa cwiekow (mam go do dzis). Wygladalam moim zdaniem bardzo egoztycznie i estetycznie, sobie podobalam sie niesamowicie wrecz.

        W czasie pisania pracy zaczelam sie zastanawiac czy sie w tym moro da pojsc na obrone I mimo mojego wiecznego buntu przeciwko wszystkiemu doszlam do wniosku, ze nie. Postanowilam zamienic moro na czarne waskie przykrotkie spodnie i czarna marynarke mojego dziadka z lat 50-tych uzupelniona czarna koszula z nacwiekowanym pasem. Do tego czarne chlopiece buty w normalnym rozmiarze. Fryzura i przepaska wydawaly mi sie calkiem OK.

        Przy ktorejs rozmowie na temat pracy moj promotor pwiedzial: “a tak przy okazji, z ta fryzura Pani tej pracy nie obroni”. Na co ja odpowiedzialam, ze na obronie liczy sie to co mam w glowie a nie na glowie, na co on odpowiedzial, ze na obronie liczy sie przede wszystkim to, co on ma w glowie a w tym wypadku oznacza to, ze strojem odpowiednim do obrony jest “normalna kobieca fryzura”, biala bluzka i granatowa spodnica.

        Nie bede pisac elaboratu na temat procesu ustalania stroju, opisze tylko efekt koncowy: promotor zrozumial moja awersje do bialo-granatowego i w ogole wszelkiego “umundurowania” I poszedl na kompromis dluga czarna prosta suknia, te chlopiece buty w czarnym kolorze oraz “kompromis” na glowie: przestalam golic boki az do obrony i wyszla z tego krotkowlosa frzura z dluzszymi wlosami na srodku uczesana na “normalna” przez fryzjerke.

        Bylam wtedy i nadal jestem zdania, ze w pewnych sytuacjach trzeba sie dostosowac do pewnych norm i wykazac pewien szacunek. Promotor zajmowal sie mna przez 4 lata studiow plus rok pisania pracy, pomagal, kierowal, uczyl i znosil cierpliwie moj przesadny non-konformizm. Bez niego nie napisalabym tej pracy w takiej jakosci. Wiec wydawalo mi sie wtedy i wydaje nadal, ze mial prawo wymagac ode mnie ubioru, ktory jego zdaniem jest akceptowalny na obronie pracy jego studentki na “jego” uczelni. I jestem wdzieczna za daleko posuniete wyrozumienie pozwalajace mi wystapic w eleganckiej czerni miast tego bialo-granatu. Dyskryminacji nie widze w tym rzadnej, jestem pewna, ze promotor tak samo potraktowalby osobe meska w nieodpowiednim stroju.
        • kan_z_oz Re: Doktorat w gaciach, czyli... 19.11.19, 12:35
          Zdjęcie koniecznie Xurku wlep tych fryzur.
          • stokrotna Re: Doktorat w gaciach, czyli... 19.11.19, 13:37
            Generalnie się ze wszystkimi zgadzam :)

            Wiem jaka by była moja motywacja jako promotorki, i jak bym się zachowała. Mianowicie poinstruowała bym ogólnie obie płcie, co do odpowiedniego wyglądu w trakcie prezentacji, bowiem wygląd jest częścią prezentacji. Przy czyichś "szczególnych" problemach odbyłabym rozmowę w cztery oczy. Nie, rowek z tyłka i widoczne gacie, wystający brzdyl, rozciągnięty t-shirt, bluza z kapturem nie są odpowiednie dla młodego akademika nawet jeśli jest nie dostosowanym społecznie geniuszem IT lub astronofizykiem. Rowek między cyckami lub pod półdupkami, jaskrawe tipsy od paznokci, wrzeszczący mejkap, etc. - także nie pomogą w karierze ambitnej akademiczce ;)

            Tym niemniej, osoba co się magistruje lub doktoryzuje, jeśli się upiera demonstrować swoje ideały - niech to czyni, lecz niech gotowa jest ponieść konsekwencje swojej nieugiętości lub... głupoty :D

            Czym się mogła kierować owa doktorantka - ano absolutnie wszystkim, na przykład PRAGMATYZMEM. Aspirujący naukowcy pochodzenia azjatyckiego są dime/a/dozen. Aaaaaby zwrócić na siebie uwagę, w czasach ostrej konkurencji o posady akademickie, granty, etc - czasem można zastosować środki niekonwencjonalne. Można na tym się przejechać, a można, tak jak doktorantka z przykładu wygrać. Bowiem ona odniosła duży sukces, zwróciła na siebie uwagę, pokazała bezkompromisowość, niezależność i siłę przebicia. Może teraz przebierać w ofertach - uczelnie bowiem także konkurują między sobą o uwagę sponsorów, mediów, grantodawców, oraz - studentów in spe ;)
            • maria421 Re: Doktorat w gaciach, czyli... 19.11.19, 19:56
              stokrotna napisała:

              > Czym się mogła kierować owa doktorantka - ano absolutnie wszystkim, na przykład
              > PRAGMATYZMEM. Aspirujący naukowcy pochodzenia azjatyckiego są dime/a/dozen. Aa
              > aaaby zwrócić na siebie uwagę, w czasach ostrej konkurencji o posady akademicki
              > e, granty, etc - czasem można zastosować środki niekonwencjonalne. Można na tym
              > się przejechać, a można, tak jak doktorantka z przykładu wygrać. Bowiem ona od
              > niosła duży sukces, zwróciła na siebie uwagę, pokazała bezkompromisowość, nieza
              > leżność i siłę przebicia. Może teraz przebierać w ofertach - uczelnie bowiem t
              > akże konkurują między sobą o uwagę sponsorów, mediów, grantodawców, oraz - stud
              > entów in spe ;)

              W Niemczech dyskutuje sie nad wprowadzeniem anonimowych aplikacji o prace, co mialoby uchronic aplikujacych przed dyskryminacja ze wzgledu na plec czy pochodzenie. Jest to bezsensowny pomysl, bo ewentualna dyskryminacja moze miec miejsce przy czy po rozmowie kwalifikacyjnej.

              Z drugiej strony mamy "niekonwencjonalny srodek" jaki zastosowala ta dziewczyna w celu zwrocenia na siebie uwagi i jezeli to poskutkowalo, to mozna sie spodziewac szerokiego nasladownictwa, czyli zamiast konkurowania wiedza, ludzie beda konkurowac szokujacymi pomyslami jak niektorzy w castingach "Got Talent"

          • xurek fryzury i metamorfozy :) 19.11.19, 22:06
            zyczenie Kana nie calkiem moge spelnic, ale prawie:
            Mam wersie "sprzed warkocza", czyli z troche krotszymi wlosami, "po punku", czyli "wersja oswojona" zaraz po wyjezdzie z PL i przy okazji szperania podziele sie nastepnymi metamorfozami: xurek "imprezowy", xurek "egzotyczny" i xurek "najgrubszy" :):
            • kan_z_oz Re: fryzury i metamorfozy :) 19.11.19, 22:56
              Punk jest super.
              • minniemouse Re: fryzury i metamorfozy :) 19.11.19, 23:53
                Zazdroszcze ci wlosow i masz przemila buzie 🧡🧡🧡
                • xurek Re: fryzury i metamorfozy :) 21.11.19, 10:23
                  Oh, dzieki za kwiatki :)
            • jutka1 Re: fryzury i metamorfozy :) 22.11.19, 19:27
              Odlot, Xurku! Super fotki, wszystkie razem i każda z osobna! :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka