Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 451

11.07.20, 06:58
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Pochmurna sobota 11.07.20, 09:29
      Pogoda jak w tytule. Temperatura spadła od wczoraj o 12 C; przyznaję, że takie ciągłe skoki są dość męczące.

      Podarowałam sobie dzisiaj dzień słodkiego nieróbstwa. I nadrabiania niedoborów snu. Jutro, po porannej wycieczce do lokalu wyborczego, spędzę dzień nad tym ddatkowym zleceniem, a od poniedziałku piszę raport końcowy tego @#&^##&^ projektu.
      Ale dzisiaj - czyszczę głowę. Odpoczywam.

      Aniu, baw się dobrze. Ty też Xurku. I wszyscy z ciekawymi planami na weekend.

      Miłego dnia Wam życzę :-)
      • xurek Re: Pochmurna sobota 11.07.20, 14:02
        moj plan na weekend z powodow roznych poszedl sie pasc. Wiec dzisiaj oprocz grila kupa administracji, jutro juz tylko adminsitracja i moze wypad na basen, jak bok (i administracja) da.

        jestem wk.... na, ale juz mniej niz wczoraj. Pogoda pochmurna, ale ciepla, w sam raz na grilowanie . Jutro ma znow byc slonecznie i jeszcze cieplej.
        • roseanne Re: Pochmurna sobota 11.07.20, 15:30
          tu podobno przelam pogodowy, juz nie 34-36 plus humidex, tylko lagodne 28- 29 i zapowiadane strugi deszczu przez kilka dni, jako pozostalosc po Fay - burza tropikalan u wybrzezy NJ

          sie zrobilo szaro, wciaz jest bardzo parno,
          wiewiorki sobie urzadzily koncert poranny,alez sie te siersciuchy dra
          mam niechcieja
          • xurek Re: Pochmurna sobota 12.07.20, 11:23
            jeszcze nigdy nie slyszalam wiewiorki "dajacej glos". Myslalam, ze to milczace stworzenia :). Wez nagraj nastepnom razom i pusc na facebooku :).

            Wczorajszy gril bardzo udany, teraz ide robic brunch, potem zamiast splywu wybieramy sie do zamku Hallwyll i nad jezioro - lepsze niz nic :).

            Pogoda nadal piekna, nastroj nadal jakis taki "przytlamszony".
      • luiza-w-ogrodzie Zrobił mi się dłuuugi weekend w ogrodzie 12.07.20, 11:30
        W piątek latałam z taczkami kompostu i rozkładałam ściółkę wyciągniętą z kurzego podwórka. Wieczorem nadawałam się tylko na kanapę z Netflixem - odkryłam serial "Line of Duty" i uważam że to najlepszy serial policyjny jaki znam!

        W sobotę miałam dwa warsztaty z praktycznymi pokazami, więc w trakcie pierwszego zrobiłam sobie trzy słoiczki kremu rumiankowo-nagietkowego a drugi warsztat był o kiszeniu warzyw i zakisiłam dwa słoje brukwi i marchwi świeżo wykopanych w ogrodzie. Potem poszłam jeszcze w ogród, posadziłam brokuły, koper włoski i dwie odmiany porów oraz rozciągnęłam nad nimi siatkę ochronną przeciwko owadów.

        Dzisiaj dzień zaczęłam od robienia dziurkowanych "cegiełek" z gliny i piasku, w ich otworkach kilka gatunków australijskich pszczół i os będzie składać jajka. Wypaprałam się gliną jak w dzieciństwie :) Potem pieliłam, sadziłam kapustę, wiecej porów, więcej siatek, jednym okiem łypiąc na niebo czy idzie zapowiadany front burzowy. Gdy pokazały się pierwsze chmury, pojechałam do znajomej po ściółkę z mielonego drzewa, napełniłam 6 worków i zdążyłam je dowieźć do domu zanim lunął deszcz.

        Jestem już po obiedzie, długiej kąpieli i rozmowie z Mamą. Chyba sobie zapodam dwa odcinki Line of Duty i pójdę wcześnie spać. Jutro czeka mnie rozkładanie kilkunastu worów wiórów przed ulewnym wtorkiem.

        Mam nadzieję że u was weekend przebiega bardziej wypoczynkowo :)
        • kan_z_oz Re: Zrobił mi się dłuuugi weekend w ogrodzie 12.07.20, 12:39
          Wczoraj bylo pieknie, slonecznie oraz odpoczynkowo. Bardzo mily lunch w lokalnej restauracji. Owoce morza w bardzo dobrym wykonaniu. Uwazam, ze jest to najlepsze miejsce w jakim jadlam i ciesze, ze mam tuz za rogiem. Spacerek po lokanym parku. Znowu zdechly nastepne gigantyczne figowce. Chodzimy od 7 lat i straty sa katastrofalne. Park zaczal budowac sciezke na slupkach aby ludzie nie chodzili po korzeniach. Nie wiem czy zdaza zanim wszystko padnie.

          Nie udalo sie polazic po zoo, bo bylo tak napchane ludzmi, ze pierwszy raz nie mozna bylo znalesc parkingu na miejscu gdzie jest chyba 1000 miejsc. Zrezygnowalismy.

          Pszczoly sprawdzone. Bedzie trzeba dokarmiac. Zaczniemy gdy przestanie padac czyli nie wiadomo kiedy, bo leja sie strumienie. Krolowa weszla dzisiaj na rekawice Pana meza i nie chciala zejsc. Najpiekniejsze doswiadczenie mozliwe.
          Poza tym wakacje szkolne czyli tlumy dzikie wszedzie. Nie widzilam tyle ludzi tutaj. Oblezenie. Pare dni temu goscie z domu wakacyjnego pstrykali zdjecia z naszego pozjazdu czyli widoki wybrzeza i naszego wieszaka na bielizne. Zaczynja nawet wlazic pod banany z boku chalupy aby pstryknac san pedro.

          Nie wiem? Plot na 1.8 metra.
    • jutka1 Niedziela wyborcza 12.07.20, 16:41
      Rano urna wyborcza, potem praca nad zleceniem, mały obiad, znowu praca. Chyba na dzisiaj już robię sobie wolne. Od jutra ciężki, zajęty czas, to teraz złapię trochę oddechu.

      Czytam o frekwencji wyborczej etc. Zaczynam czarno widzieć - największy wzrost frekwencji na obszarach wiejskich. :-/ Tfu, przez lewe ramię.

      No i tyle. Ogólny niechciej i marazm. Fuj. Czego Wam oczywiście nie życzę. J.
      • maria421 Re: Niedziela wyborcza 12.07.20, 17:04
        jutka1 napisała:

        > Rano urna wyborcza, potem praca nad zleceniem, mały obiad, znowu praca. Chyba n
        > a dzisiaj już robię sobie wolne. Od jutra ciężki, zajęty czas, to teraz złapię
        > trochę oddechu.
        >
        > Czytam o frekwencji wyborczej etc. Zaczynam czarno widzieć - największy wzrost
        > frekwencji na obszarach wiejskich. :-/

        Tam zazwyczaj glosuja rano, po wyjsciu z kosciola.

        Tfu, przez lewe ramię.

        Niech zywi nie traca nadziei, ja czekam na cud :-)
        • jutka1 Re: Niedziela wyborcza 12.07.20, 23:16
          Siedzę i metaforycznie gryzę paznokcie.

          Liczę na głosy Polonii, choć mogą być sfałszowane. Tzn. liczba "głosów nieważnych" albo po prostu wyrzuconych do kosza. Miałam sygnały z Paryża, Dublina i innych, że było "nie halo" przy procesie głosowania. :-(

          Mam nadzieję, że nie będzie PRL+ - w końcu nie będę jesz ze raz po raz kolejny emigrować. Trochę za stara jestem. :-(

          KJAP.
    • jutka1 Rekonstrukcja poniedziałku 13.07.20, 23:09
      Budzę się, myślę "jaki to dzień" i stwierdzam, że dzień nowej prezydentury starego "prezydenta". KJAP. No to nakrywam sie kołdrą. Nie pomaga, wstaję, idę na górę, piję kawę, czytam internety i KJAP.

      Wiecie co, gdyby nie to że muszę spłodzić raport końcowy tego @&^%#!@^* projektu, to bym chyba nie wyszła z łóżka.

      Oprócz tak zwanej pracy, czyli tak naprawdę wolontariatu, przyjechał nowy PoO, żeby skończyć pracę zrobioną w 2/3 w zeszłym tygodniu. Po czym mnie skasował, KJAP. Chyba wrócę do własnego obsługiwania traktora, bo qźva - usługi poszły w górę co najmniej dwukrotnie.

      Skończyłam na dziś, po prawie godzinnej przymuszonej rozmowie z chaosowcem - byłam potem kompletnie rozbita. On - sam miód, i w ogóle, a nie wie, że ja wiem i co wiem. Fuj. :-/

      Tak więc oddalam się na zasłużony odpoczynek, od jutra rana c.d kieratu.
      • ania_2000 Re: Rekonstrukcja poniedziałku 14.07.20, 00:38
        Wrocilismy wczoraj wieczorem z gluchej puszczy i niestety wlaczylam intenet i mnie nagla krew zalala na widok budynia, co mu sie "podnosi"
        Nie moge na te oblesna gebe patrzec, wiec chyba nie bede wlaczac Polskich wiadomosci, i informacji, bo mi smierdzaca zylka strzeli.

        Pogoda piekna, niezagorco, w sam raz. W planie - praca skonczona, teraz prace domowe - rozpakowywanie przyczepki i ogolne pranie. Potem jak sie wyrobie, to zakupy.

        Wroclismy odpoczeci i troche pogryzieni - ale "odkrylam" nowe urzadzenie - loo matko, to dziala! polecam wszystkim, ktorzy maja problemy z komarami/meszkami/inna cholera.
        nazywa sie to cudo bite away, i ja dopiero je odkryalm - ale lepiej pozniej niz wcale
        www.bite-away.com/en/

        pozniej wrzuce troche zdjec
        • kan_z_oz Re: Rekonstrukcja poniedziałku 14.07.20, 04:57
          Odnosnie cen; przelot Brisbane -Townsville, najtanszy powrotny kovidy bilet $850AUD. Virgin, najtanszy $1200AUD.
          Oczywiscie nie lece - pierdykam.
          Czytam wlasnie listy z 1974-1977 roku odnosnie wyrzucenia Whitlama (nasz lewicowy PM), przez Guberneratora czyli symbolicznego tutaj stanowiska reprezentujacego byle polaczenie monarchii i byla kolonia.

          Otoz, oczywiscie wiedziala tylko nie nakazala.
          Jakby nie patrzyl spisek kilku Panow w porozumieniu z obcym mocarstwem, ktorym sie nie podobal budzet oraz wizja wczesniejszego elekcji na wypadek gdyby zostal wyrzucony.
          John Kerr, zostal zmuszony do opuszczenia Australii na dlugie lata. Zostal pochowany po kryjomu na sydnejskim cmentarzu. Tak byla to tutaj popularna decyzja.
          Efektem bylo tutak referendum pod koniec lat 90-tych, ktore nie przeszlo lub zaowocowalo odlamanienim od monarchii czyli usunieciem stanowiska GG.

          Mysle, ze po tych listach sie to stanie - kiedys. Zajelo 45 lat aby je upublicznic i ostatnie 10 lat walk w sadzie po uplywie okresu gdzie wszystkie dokumenty dotyczace historii tego kraju sa ujawniane.

          Qzwa - kolonia, gdzie w tych czasach zloby krolewksie wciaz czerpaly pieniadze w kopalnii, od ktorych nie mozna bylo ich odstawic jak cielaka od cycka.
          • kan_z_oz Re: Rekonstrukcja poniedziałku 15.07.20, 11:19
            Sloneczny, bardzo chlody i fajny dzien.
            Wypielilam i podcielam krzewy na jednej z grzadek z przodu domu. Jest jeszcze troche do zrobienia ale ogrod to nigdy nie konczaca sie praca.
            Pan maz wykosil przod dzialki oraz zejscie do karmnika.
            Mam nadzieje, ze ogrodnik jutro wykosi. Odklada od tygodnia bo jest tak zajety.

            W sumie nic waznego bo zima i wszystko jest w stanie hibernacji. Temeratury ponizej 10C kazdej nocy przed nastepny tydzien. Nie wiem jak to wychodzi przy silnych wiatrach, bo szczypie zimno w nos i uszy.

            Moje nastepne dwa dni pracy juz w pelni.
            Ciekawe co dalej bedzie bo czesc Sydney i Wiktoria maja znowu powazne klopoty z kovidem.

            Z pozytywnych; zakwitla po raz pierwszy moja orchidea nabyta jako bardzo mloda lat temu kilka.
            Uwielbiam cymbidium.
    • xurek sroda 15.07.20, 12:18
      zarzekalam sie co prawda, ze nie pojade do Zurychu dopoki trzeba w pociagu i autobusie nosic maske, ale musialam, bo pewnych rzeczy z domu sie nie da. Wiec jestem w prawie pustym biurze, dosc dziwne uczucie. Swiat sie jakos "odrealnil", aczkolwiek na ulicach duzego miasta nie ma sie tego odczucia, bo jest znacznie wiecej ludzi i znakomita wiekszosc nie nosi masek, wiec wygladaja normalnie.

      Jeszcze dwa dni pracy, troche prywatnej administracji i zacznie mi sie urlop. Do srody w domu z mama i jej kolezanka, od czwartku nad morzem w PL.

      Jutka, do kiedy musisz jeszcze pracowac dla bylej firmy?
      • jutka1 Re: sroda 15.07.20, 14:28
        xurek napisała:

        > Jutka, do kiedy musisz jeszcze pracowac dla bylej firmy?
        ***********

        Już nie pracuję - formalnie. Tylko kończę jeszcze jakieś rzeczy w ramach wolontariatu, żeby nie było, że coś zostawiłam rozgrzebane. Taką mam wadę charakteru. :-)

        Z dnia na dzień bardziej czuję się "wolnym człowiekiem".Są oczywiście obawy, jak to będzie i co będzie, ale to poczucie wolności coraz bardziej mi rekompensuje.
        • xurek Re: sroda 15.07.20, 14:47
          duzo Ci jeszcze tego wolontariatu zostalo? Horror zakonczyl sie dobra pora, jest lato, korzystaj ile sie da, po wakacyjnej przerwie pojawia sie z pewnoscia nowe mozliwosci.
          • jutka1 Re: sroda 15.07.20, 14:56
            xurek napisała:

            > duzo Ci jeszcze tego wolontariatu zostalo? Horror zakonczyl sie dobra pora, jest
            > lato, korzystaj ile sie da, po wakacyjnej przerwie pojawia sie z pewnoscia nowe
            > mozliwosci.
            **************

            W poniedziałek w końcu dnia wysyłam i umywam ręce. :-)
            • xurek Re: sroda 15.07.20, 16:19
              czuje, ze to jeszcze nie byl ostatni odcinek serialu :). Czekam w napieciu na wiesci - teraz Ci juz moze zwisac, wiec reportuj w formie rozrywki :)
        • luiza-w-ogrodzie Re: sroda 15.07.20, 16:04
          jutka1 napisała:

          > Z dnia na dzień bardziej czuję się "wolnym człowiekiem".Są oczywiście obawy, jak to będzie i co będzie, ale to poczucie wolności coraz bardziej mi rekompensuje.

          Poczucie wolności jest bezcenne, wyobrażam sobie jak się czujesz, mając za sobą doświadczenie urwania się z korporacyjnej smyczy. Jak pisała Xurek, teraz jest lato, najlepsza pora na odpoczynek i naładowanie baterii, więc rób to a potem będziesz planować co dalej.
    • luiza-w-ogrodzie Środa 15.07.20, 15:59
      Wczoraj lało i dmuchało, dzisiaj też było wietrznie i wilgotno, zatem odrabialam sprawy administracyjne i porządkowe, mam w tym tygodniu dwa warsztaty i skrobię coś na bloga. Ogród zapewnia mi rozrywkę oraz jedzenie, wczoraj wykonałam boską zupę pomidorową z ryżem.

      Buszmen wpadł na dwa dni, przy okazji naprawił skrzynkę na listy. Ma jeszcze trochę pracy ale musi się pojawiać w biurze w Sydney, nie może pracować z domu. Nie chcę żeby przychodził bo on widuje się z większą liczba ludzi niż ja i boję się że przyniesie do mnie zarazę. Konsekwencją otwarcia pubów, restauracji itp był drastyczny wzrost zachorowań w Melbourne, który zapoczątkował ogniska epidemii w Sydney i znowu się robi nieciekawie.

      Nic to, od jutra ma się zrobić trochę bardziej sucho i słonecznie, więc będę więcej czasu na dworze. Czego i wam życzę

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • kan_z_oz Re: Środa 16.07.20, 10:15
        Co to jest na drugim zdjeciu?

        Wypoczywaj Jutka i kultywuj piegi.
        Jak dlugi masz urlop Xurku?

        Wlasnie rozmawialam z Panem mezem, ktory jest w Townsville. Samolot wypelniony po brzegi. Kazde siedzenie zajete i spozniony o godzine.
        Kosze z maskami oraz chusteczkami do wycierania rak. W samolocie wiekszosc bez i nawet sie nie pofytofala aby wziasc.
        Siedzial w rzedzie 3 osob pelnym i wszyscy mieli.
        Nie bedzie wiec latania przez nastepne kilka miesiecy - nie ma rady.
        Linia lotnicza - Qantas.

        Z dobrych wiadomosci. Dostalam rachunek za prad. Wynosi prawie polowe tego co zawsze placilam. Efekt zainstalowania slonecznego ogrzewania wody. Jestem w szoku bo ostania chodzilo ostro elektryczne ogrzewanie.
        Wciaz zainstalujemy baterie ale zdecydowanie nie musimy tak duzego systemu aby ta bateria byla zawsze pelna. No chyba, ze sie zdecydujemy sprzedawac prad.

        Jestem pod wrazeniem tego jak technologia sie rozwinela oraz efektywnosc paneli. Rachunek za ostani kwartal to najnize naslonecznienie.

        Tak sobie pomyslalam, ze nastepny samochod mogly byc hybrid. Sprawa ladowania czyli tankowania (obecnie prawie nie istnijaca w okolicy infrastruktura) bylaby rozwiazana. Mozna tylko zamontowac wtyczke na scianie wlasnego domu.

        Bardzo to fascynujace, intersujace
        • xurek Re: Środa 16.07.20, 11:12
          urlopu mam tydzien "pelnego" i tygodniowa "hybryde", gdzie musze pracowac 2.5 godziny dziennie z osrodka nad morzem, bo jestem taka niezastapiona, ze dwa tygodnie zyc beze mnie nie moga :)

          My tez bedziemy zakladali photovoltaike na dachu hotelu, by zmniejszyc koszty ogrzewania wody. W dalszych planach ciagnaca sie rozbudowa domu z photovoltakika na caje pn. czesci dachu i mysl o zakupie elektrycznego samochodu i tankowania "z domowej sciany". Sa to bardzo dobre pomysly, ale nalezy sie tez zapoznac z ekologicznoscia produkcji i recyclingu tych paneli i baterii - ponoc pozostawiaja wiele do zyczenia, ale nie wiem, bo sie w temat nie wglebialam.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek zakupowy 16.07.20, 10:44
      W południe wpadła znajoma i przyniosła coś w rodzaju humusu zrobionego z madagaskarskiej fasoli (siedmioletnia odmiana fasoli), więc wykopałam i pocięłam marchwi i selera żeby w tym humusie maczać. Wszystko zeżarłysmy.

      Po południu wybrałam sie na zakupy do sklepu gdzie wszystko sprzedaje się luzem żeby kupić organiczne mąki żytnią, orkiszową i ziemniaczaną. Chciałam zrobić te ciężkie zakupy bo córka dzisiaj pożyczy samochód na kilka dni. Zamówiłam słód jęczmienny przez Internet, gdy przyjdzie, będę eksperymentować z robieniem razowca.

      Pogoda była znowu wietrzna i chłodna, ale od jutra się poprawi, więc po warsztacie w południe pójdę w ogród.

      Idę zarobic ciasto na chleb i do komputera pisać dalej artykuły na bloga oraz wydrukować parę rzeczy do zeznania podatkowego. Mam też do przeczytania artykuł o bateriach słonecznych w prenumerowanym przeze mnie miesięczniku o ekologicznym budownictwie.

      Miłego dnia!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Czwartek zakupowy 16.07.20, 11:48
        Wszystko rozumiem. Odmiany humusa najbardziej. Bardzo tez obawy baretii slonecznych. U mnie nie robi sensu bo nadmiarem jest slonce. Nie zdawalam sobie nawet sprawy ile tego slonca jest na dzialce ogolnie bez.

        Bede wiec obalc dalej wszystkie mity. Te mity sa indywidualne i absolutnie nie oznaczaja, ze ma tak byc na innych kontynentach.
        My jestesmy fizyczni;
    • luiza-w-ogrodzie Środek zimy czyli wiosna 17.07.20, 15:35
      Trzy pierwsze tygodnie lipca to zwykle najzimniejszy okres roku, na moim pagórku mogą wówczas nawet być przygruntowe przymrozki. Tymczasem mamy kolejny rok bez zimy, a przyroda mówi mi że to już wiosna: kwitną fiołki, morwa nie tylko nie zrzuciła liści na zimę, ale kwitnie w najlepsze. Wysiane z kompostu pomidory rosły przez zimę a teraz zakwitły. Kruki łażą po króliczym ogródku i zbierają wyczesane pęki włosów na wyścielanie gniazda. Czubate gołębie zalecają się do siebie.

      Zimowe warzywa jeszcze są małe na grządkach a już niedługo będzie czas wysiewać letnie warzywa. Muszę się do tego wszystkiego przygotować, mam przed sobą tydzień bez deszczu, może dam radę.

      Byleby nie było znów katastrofalnie gorącego lata to jakoś dam radę... Mam nadzieję że Wy na górze mapy macie przyjemne lato.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • xurek Re: Środek zimy czyli wiosna 18.07.20, 13:56
          Myslalam, ze praca, lacznie z "wolontariatem", juz zakonczona? Jakis nowy projekt? Mialas odpoczywac :).

          Tutaj piekna pogoda i jak na moj depresynjy nastroj calkiem przyjemny poranek. Teraz przymierzam sie do ostatniego prywatnego administracyjnego boju przed urlopem. Jutro wieczorem przyjezdza mama z przyjaciolka, mam nadzieje, ze spedzimy 3 mile dni-
        • roseanne Re: Środek zimy czyli wiosna 18.07.20, 15:39
          wspolczuje tego kolowrotka, ale rozumiem wewnetrzna potrzebe ukonczenia



          u nas od dzis obowiazkowe maski w miejscach publicznych zamknietych, w komunikacji juz od dluzszego czasu, ale nie wszyscy sie stosuja

          uszylam kilka super wygodnych i przyznam, ze dla mnie to zaden problem - nie znosze tych paierowoplastikowych paramedycznych

          kto wie, moze nawet zarobie troszke drobnych ta droga - na zwrot materialu - zrobilam dla sasiadow jako prezent, ot wymiana uslug , apowiedzialam ,ze chetnie uszyje dla ich grona, ale juz odplatnie , bo zgodnie z prawda musze zamowic nowe szmatki - tshirtowa do srodka i gesto tkana bawelna na zewnatrz

          pogoda dosc przyjemna,


          powoli dojrewam do decyzji rozgladniecia sie za biletami lotniczymi
          • xurek Re: Środek zimy czyli wiosna 18.07.20, 16:33
            w srode po raz pierwszy od wprowadzenia masek w komunikacji miejskiej odbylam podroz w takowej. Wszyscy z jednym wyjatkiem mieli zalozone maski. Czekajac na pociag / tramwaj ludzie maski sciagaja: jedni trzymaja w rece, innym wystaje z kieszeni spodni, jeszcze innym wisi na jednym uchu. W pociagu mnw. polowa masek sciagnietych ponizej nosa. Dwoch kolegow z biura powiedzialo mi, ze maja jedna maseczke hirurgiczna, ktora nosza w komunikacji miejskiej od dwoch tygodni....

            Jestem przekonana, ze taki sposob noszenia maski nie przyczynia sie w zaden sposob do zwiekszenia "bezpieczenstwa", za to z cala pewnoscia przyczynia sie do zwiekszenia kosztow produkcji / nabycia a potem kosztow utylizacji owych smieci.

            Moj kolega z klasy jest odrynatorem szpitala, w ktorym jeden oddzial zamieniono na "covidowy". Tam przetestowano tych wszystkich nieszczesnych gornikow i ich rodziny. Powiedzial mi, ze razem z rodzinami bylo to ponad 2'000 zarazonych i ZERO chorych. Albo kompletnie asymptomatyczni, albo z objawami nie rozniacymi sie intensywnoscia od normalnej grypy. Gornicy, zony, dzieci, rozdzice, dziadkowie.

            Ktos przytoczyl na facebooku z innej okazji cytat Wislawy Szymborskiej, ale na okazje Covida tez dobrze sie nadaje: "ludzie glupieja hurtowo, ale madrzeja detalicznie".......

            to taka moja cegielka dolozona do "obalania mitow" :) :) :)
    • luiza-w-ogrodzie Nowy tydzień, wszystko po staremu 20.07.20, 00:38
      Forum zamarło, pewnie dlatego że jest sezon ogórkowy i COVID. U nas częściowe otwarcie ekonomii zaowocowało wzrostem zachorowań najpierw w stanie Victoria, gdzie teraz mają rekordową liczbę infekcji dziennie od początku epidemii. Melbourne wróciło do zakazu przemieszczania się bez potrzeby i wprowadziło nakaz noszenia masek. Lepiej późno niż wcale... Czesi udowodnili że wczesne i powszechne używanie masek znacznie ogranicza rozprzestrzenianie wirusa.

      Włożyłam znów nowy filtr do mojej maski, jutro może pójdę do znajomej pomóc jej w ogrodzie, będzie nas tam kilkoro. Tymczasem dzisiaj mam pełne ręce roboty u siebie, więc spadam do ogrodu, żeby wykorzystać kilka suchych, słonecznych dni zanim w weekend wróci mokra pogoda.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • roseanne Re: Nowy tydzień, wszystko po staremu 20.07.20, 00:58
        spedzilam wiekszosc niedzieli na szyciu maseczek, Nie jestem az tk sprawna, jak niektorzy na yt, ze maseczka im zajmuje ponizej 15 minut
        od przygotowania materialu, wydrukowaniu formy, wyciesie, szycia, licznego prasownia po drodze, po gotowy produke srednio godzine..

        na koniec prawie maszyna sie mi zbiesila i robila koltun pod spodem, zniszczyla rozciagajac wyscoilke i tyle bylo mojej pracy

        zdecyowanie efekt koncowy nie jest taki, bym go pchnela za oplata..

        za oknem strasznie parno i goraco. w zasadzie od 10 rano do 9 klima warczy
        poza nizbednymi zakupami i podlaniem skrzynek nie robie nc na zewnatrz
        • luiza-w-ogrodzie Maski własnej roboty 22.07.20, 06:39
          roseanne napisała:

          > spedzilam wiekszosc niedzieli na szyciu maseczek

          Brawo, Rose. Maseczki można uszyć nawet że starych ciuchów, chociaż dobrze jest mieć nieprzemakalną warstwę na zewnątrz. Często zmieniane i prane zabezpieczają lepiej niż JEDNORAZOWE maseczki chirurgiczne noszone całymi dniami.
          Czesi dzięki własnoręcznie robionym maskom nie ulegli epidemii tak jak reszta Europy. "Moja maska chroni Ciebie, Twoja maska chroni mnie"
    • jutka1 TEN poniedziałek 21.07.20, 00:39
      Od zeszłego poniedziałku praca non-stop. 12 godzin w sobotę, 12 godzin wczoraj. Dzisiaj (termin) od 9:00 do 22:00, bez jedzenia bo nie było czasu. KJAP. Wysłałam. Jutro leżę. :-(((((((((((((

      Buuuuuuuu...
      • luiza-w-ogrodzie Re: TEN poniedziałek 22.07.20, 04:43
        jutka1 napisała:

        > Od zeszłego poniedziałku praca non-stop. 12 godzin w sobotę, 12 godzin wczoraj.
        > Dzisiaj (termin) od 9:00 do 22:00, bez jedzenia bo nie było czasu. KJAP. Wysłałam. Jutro leżę. :-(((((((((((((

        Wyglada to na skomplikowana forme samobojstwa... Mam nadzieje ze cos podobnego nigdy sie Tobie nie zdarzy. Odpoczywaj!
        • jutka1 Re: TEN poniedziałek 22.07.20, 08:21
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > Wyglada to na skomplikowana forme samobojstwa...
          **********
          Raczej zabójstwa :-)

          > Mam nadzieje ze cos podobnego nigdy sie Tobie nie zdarzy.
          **********
          Nie muszę chyba dodawać, że ja również...

          > Odpoczywaj!
          **********
          Wczorajszy dzień spędziłam w pół-stuporze. Odpoczynkiem bym tego nie nazwała, ale tak: czytałam, pichciłam, spałam, oglądałam seriale. Padał deszcz, więc do ogrodu się nie zapuszczałam.
                • kan_z_oz Re: TEN poniedziałek 23.07.20, 04:50
                  Czytam tylko bo w sumie nic nowego.
                  Mam goscia. Jestem w szoku bo widzialysmy sie ostatnio przez kilka dni tylko 15 miesiecy temu. Obecnie zmiany starcze tak powalajace, ze pilnuje aby sie 'dziecko' nie przewrocilo, pokroilo przy robieniu kanapek. Stare wyslizgane tenisowki jako najlepsza para butow do chodzenia. Brakuje mi pomyslow gdzie jest jeszcze w okolicy chodnik.? Nie ma mowy nawet na najprostszy szlak bo mzy od wczoraj.

                  Bardzo to przykre. Do tego absolutnie skanadliczne odzywianie. Robie soki aby cos wlac rozsadnego oprocz pajdy chleba z dzemem. Do tego jestem notorycznie nagradzana ciaseczkami roznego rodzaju, ktorych nie jem bo nie znosze.
                  Nie mowie nawet wiele, bo widze, ze nic nie trafia a ja nie mam zamiaru zachowac sie jako wredny gospodarz. Kroi mi sie tylko serce.
                • ertes Re: TEN poniedziałek 23.07.20, 05:09
                  Ty to jestes wiercipieta :)

                  My mamy przeprowadzke na glowie. Ludzie ile smieci, ile rzeczy. Cos niesamowitego co czlowiek przez 10 lat potrafi zgromadzic. Niektore meble sprzedajemy a niektore wystawilismy przed garaz za free i wszystko znika :)
                  Zasada One man's trash is another man's treasure sprawdza sie caly czas.
                  Caly tydzien od piatku bedzie szalony.

                  • luiza-w-ogrodzie Re: TEN poniedziałek 23.07.20, 13:12
                    ertes napisał:

                    > Ty to jestes wiercipieta :)
                    >
                    > My mamy przeprowadzke na glowie. Ludzie ile smieci, ile rzeczy. Cos niesamowitego co czlowiek przez 10 lat potrafi zgromadzic. Niektore meble sprzedajemy a niektore wystawilismy przed garaz za free i wszystko znika :)
                    > Zasada One man's trash is another man's treasure sprawdza sie caly czas.
                    > Caly tydzien od piatku bedzie szalony.

                    Czy to jest ten dom, nad którego kupnem się zastanawiałeś jak uderzył COVID? Zazdroszczę przeprowadzki i zaczynania od nowa w następnym domu.

                    Sama odgracam się po prawie 14 latach w jednym miejscu i bardzo wolno mi to idzie, bo nie goni mnie termin przeprowadzki.

                    Powodzenia, oby wszystko poszło gładko i bezstresowo!
                  • roseanne Re: TEN poniedziałek 24.07.20, 04:55
                    Powodzenia w przeprowadzce.
                    Owszem, obrasta se szybko, co gorsza przyzwyczaja sie rowniez do posiadania konkretnych sprzetow


                    Jutro Bruno,
                    w sobote jada zbierac porzeczki do kolezenstwa.
                    Owoce w tym roku niesamowicie drogie
                    Wyprawa na "pick your own" nie warta wyprawki- bilet wstepu, koszt wyniesionych owocow wyzszy niz sklepowy i podjadanie zabronione. Tak to przynajmniej sie wyrownywalo na tym, co sie zjadlo, eh...
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek w domu i zagrodzie 23.07.20, 13:41
      Wczoraj dodzwoniłam się do Mamy, która jest na działce, więc nie może używać Whatsapp. Wszystko jest w porządku, działkowanie jej służy, robi zaprawy i rozmawia ze znajomymi (w przepisowej odległości).

      Dzisiaj miałam w południe warsztat, zeszłam z ogrodu pół godziny wcześniej, żeby doprowadzić się do stanu, w którym mogę pokazać się publicznie, a tu niespodzianka, padł mi kablowy Internet. W końcu musiałam podłączyć komputer do Internetu poprzez komórkę a że było to półtorej godziny na Zoomie, pewnie zużyłam danych ponad limit. No ale warsztat się podobał, rachunek wysłałam, będzie z czego zapłacić rachunek telefoniczny. A Internet oczywiście wrócił...

      Zadzwoniła klientka z gminy, dla której prowadziłam w czerwcu dwa warsztaty i tak jej się spodobały, że gdy tylko dostała fundusze na więcej, zaraz skontaktowała się ze mną że chce kolejne cztery warsztaty, głównie o permakulturze, kompoście i prowadzeniu warzywników. Ekstra. Trzymajcie kciuki żeby to doszło do skutku!

      Potem znów poszłam do ogrodu skończyć czyszczenie i nawożenie grządki malin (na obrazkach); przycięłam duży krzew różany i przygotowałam narzędzia na jutro. Będzie to pracowity dzień, rozkładanie kompostu, mielonego drewna, przycinanie żywopłotów i pielenie, trzeba będzie się uwijać aby wszystko skończyć bo w sobotę późnym rankiem mają przyjść ulewne deszcze i będzie padać przez trzy dni.

      Rząd ogłosił dziś budżet. Zasiłki dla bezrobotnych (JobSeeker) i firm (JobKeeper) które miały być wypłacane do końca września będą kontynuowane do marca, ale zmniejszone. Dobre i to, tym bardziej że latem nie ma zapotrzebowania na moje warsztaty a tak to przynajmniej dostanę jakieś pieniądze.
      ....
      Poszłam do kuchni i znalazłam kroliczkę bezwładnie leżącą na boku :( Po chwili zaczęła się ruszać, po czym wstała, poszla do miseczki i zaczęła jeść. Przypuszczam.ze to był mini wylew, widziałam to kiedyś u Ruperta. Zadzwonię jutro do weterynarza a teraz idę spać, nastawię alarm i będę wstawać w nocy żeby sprawdzić co się z nią dzieje. Dobranoc.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • kan_z_oz Re: Czwartek w domu i zagrodzie 24.07.20, 09:54
        Nie pisalam od kilku dni. Znajoma, bardzo sie ciesze oraz smuce widzac postep choroby nie jednej.

        Kilka dni temu wstajac w nocy do wc sie wywalilam. Wywalenie bylo spektakularne. Podwinela mi sie noga w cimnosciach i wyrznelam glowa we framuge. Poderwalam sie - chyba z urazem glowy - i w ciemnosciach szukjac recznika by zatrzymac ostry potok krwi wyladowalam na piecu.

        Bede miala szrame na czole. Jest pod kontrola czy plastrem. Mam wciaz zolte oczy. Opaska typu ninjia.

        Zostaly spalone obydwie dlonie w calosci. Obecnie sa ok.
        Zostalo tez spalone cale prawe przedramie oraz biceps. Szramy zostana na zawsze.
        Jestem wiec troche spiaca oraz cicha.

        Oczywiscie nie bylam u lekarza...hahha
    • luiza-w-ogrodzie Sobota przed deszczem 25.07.20, 14:20
      Wczoraj jeszcze było słonecznie i ciepło, dzisiaj rano już mgliście i wilgotno, ale nadal ciepło. Większość metropolii sydnejskiej już miała dzisiaj deszcz, ale na mojej górce ledwo pokropiło. Deszcze będą coraz ulewniejsze przez niedzielę i poniedziałek. Przyniosłam sobie zapas drewna do kominka na dwa dni, zabarykaduję się i będę działać w domu, odpoczywając po dwóch intensywnych dniach w ogrodzie.

      Rozrzuciłam całą ściółkę, pieliłam przez trzy godziny, przycięłam mały żywopłot i wielką kolczastą różę, zebrałam różowe grejpfruty i takie tam różne ogrodowe duperele. Byłam tak wybrudzona i zmęczona że o szóstej weszłam do wanny z kąpielą borowinową o siedziałam przez godzinę.

      Upiekłam chleb półżytni na zakwasie, z rozmarynem, wyszedł boski. Dziś prowadziłam warsztat z robienia mydła, teraz mam następne półtora kilograma mydel, tym razem kokosowe z trawą cytrynową. Mam w ogrodzie były kopru włoskiego, może je zetnę, upiekę i zamarynuję - to moja ulubiona marynata.

      Plany na następne dwa dni to uporządkowanie dużej sypialni, robienie zdjęć na media społecznościowe i posortowanie nasion bo będę siała letnie warzywa.

      Na świat i politykę patrzę kątem oka, jak widać z powyższego tekstu mam ważniejsze rzeczy na głowie ;)

      Życzę wam przyjemnego, słonecznego weekendu!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Weekend do kitu 26.07.20, 22:57
      Wczoraj w sobotę - telefon od mamy, że upadła, i trzeba po pogotowie. Pognałam, na szczęście nie było złamań, "tylko" potłuczenia.

      Dzisiaj praca nad zleceniem od profesora, potem burze (kilka przeszło), potem zmęczenie tym wszystkim.

      Ogólnie weekend do kitu.

      Ertesie, "courage" z przeprowadzką.
      Luizo - kontynuuj. Chylę czoła.

      Baj :-)
      • luiza-w-ogrodzie Re: Weekend do kitu 27.07.20, 01:16
        jutka1 napisała:

        > Wczoraj w sobotę - telefon od mamy, że upadła, i trzeba po pogotowie. Pognałam,
        > na szczęście nie było złamań, "tylko" potłuczenia.

        Dobrze że twoja mama wyszła z tego bez poważniejszych obrażeń, ale pewnie się nieźle strachu najadłaś. Sama boję się że moja mama może mieć podobny wypadek A nawet nie mogłabym do niej pojechać.

        > Luizo - kontynuuj. Chylę czoła.

        Nie ma co chylić, robię w ogrodzie z konieczności żeby rosło mi jedzenie. No dobra, z zamiłowania też :)
      • roseanne Re: Weekend do kitu 27.07.20, 01:19
        Pierwszy raz od ogloszenia pandemii i powrotu do Montrealu spedzilam noc poza domem. St Remi, czyli pol godziny od miasta, jesli nie ma korkow...
        Pobyt bardzo pracowity. Obrywanie porzeczek czerwonych, czarnych i malin, skubanie kopru, troche zbioru pomidorow i papryk- nie wiem, jak odroznic slodkie od ostrych, wiec pewnie wszystkie razem skroje w jakies leczo czy curry.

        Jutka, dobrze, ze tylko na potluczeniach sie skonczylo, ale co stresu to wasze..
        Dobrze, ze sa zlecenia..

        Mam nadzieje, ze u Xurka nad woda wszystko pod kontrola
    • luiza-w-ogrodzie Po deszczowej niedzieli 27.07.20, 01:29
      Od sobotniego wieczoru nad Sydney siedział niż z kłębem deszczu średnicy około 700 km. Przez ostatnie 24 godziny spadło u mnie ponad 80 mm deszczu czyli 80 litrów na metr kwadratowy. Ogród jest wdzięczny a zbiorniki z deszczówką się przelały, ale w sydnejskiej metropolii lokalne rzeki wylały i zalane były też różne ulice a wielkie fale podmywają plaże.

      Rano zadzwonił Buszmen i powiedział że źle się czuje i zrobił test na koronawirusa. Wyniki będę miała we wtorek rano, jako że podał w szpitalu namiary na wszystkie osoby które ostatnio odwiedzał. A był u mnie od czwartkowego wieczoru do piątku rano. Ciekawe, co się okaże.

      Za oknem szaro, ale w tej chwili nie pada. Dziś spodziewam się "tylko" 15-35 mm opadów. Ciąg dalszy zajęć domowych bo w ogrodzie jest za mokro żebyśmy coś robić poza zrywaniem cytrusów.

      Miłego tygodnia życzę, cieszcie się późnym latem, bo "od świętej Anki zimne wieczory i ranki"
        • kan_z_oz Re: Po deszczowej niedzieli 27.07.20, 08:20
          Przestalo dzisiaj lac. Udalo nam sie pojezdzic i zwiedzac okolice miedzy opadami. Deszcz jest potrzebny wiec nie narzekam.
          Wrocily znowu bardzo chlodne noce i dni.
          Zdjelam wczoraj juz opatrunki i zostawilam tylko plastry na dloniach. Jest dobrze i wyglada dobrze.

          Musze kupic wtyczke do kontaktu z oswieleniem aby w nocy nie matwic sie o palenia swiatla. Chodzenie po omacku najwyrazniej juz nie dziala.
          Dziekuje za zyczenia. Najwyrazniej pomogly.
          • jutka1 Re: Po deszczowej niedzieli 27.07.20, 14:12
            Kanie, cieszę się, że się goi. A pomysł ze świcącą wtyczką - bardzo dobry, imho.

            U nas wczoraj przeszła gwałtowna obfita ulewa i burza. Dzisiaj po niej ani śladu. U Was w AU chyba inna skala - więcej wody, na większym obszarze, i dłużej.
    • jutka1 Poniedziałek, słońce, 26 C 27.07.20, 14:26
      Pogoda jak w tytule. Skończyłam na dzisiaj pracę nad zleceniem, mogę odsapnąć. Jakiś lunch, potem ogród. Może sjesta.

      Wprawdzie ciągną się za mną jakieś bzdety projektowe, ale to już bzdety, i coraz bardziej doceniam zerwanie z łańcucha. Ja sama sobie ustalam co i ile danego dnia mam zrobić, korpo nie dodaje mi "z ngła" roboty, relacja bezpośrednia z klientem - a nie tam jakieś jeszcze szefostwo i szefostwa szefostwo.
      Coraz lepiej śpię.
      Uspokajam się stopniowo.

      I tym optymistycznym akcentem - miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Poniedziałek, słońce, 26 C 27.07.20, 16:45
        optymistyczne i tak trzymac!


        po moim wczorajszym wpisie przeszla gwaltowna ulewa, wiec moje kwiatki gruntowe maja sie zdecydowanie lepiej

        naprzywozilam z St Remi owockow, wlasnorecznie zbieranych. Jak dzieciaka sie poczestowaly to zostalo polowe - najwieksze wziecie mialy czerwone porzeczki :)

        dokupilam wiec dzis gruszek i jablek i sie zabieram za przetwory

        tylko ac wlaczyc i znalesc cos wystarczajaco glupio rozrywkowego na netflix
        • kan_z_oz Re: Poniedziałek, słońce, 26 C 28.07.20, 00:16
          Czas byl najwyzszy aby zerwac z eksploatacja. Odpoczywaj.
          Zaczyna sie piekny dzien i zaraz biegne do pracy.

          W moim stanie przynajmniej spokoj z korona. Na poludniu tylko burdel bo granica stanowa zamknieta
          a przecina na pol duze miasto. W Melbourne za to szalenstwo kovidowe. Moge miec tylko nadzieje, ze Sydney nie podazy.
          Milego dnia zycze.
    • jutka1 Środa, dalej lato 29.07.20, 07:09
      Wczoraj było upalnie - 33 C. Dzisiaj zapowiadaja przyjemne 27 C. Jak skończę pracę nad zleceniem, to wyjdę do ogrodu, poczytam, połażę, poprzycinam.

      Mówiąc o ogrodzie, z owocami marnie w tym roku. To przez wiosenne przymrozki. Śliwek - zero, brzoskwiń - zero, gruszki i jabłka maleńkie. Taki to rok dziwny.

      Miłego dnia :-)
    • jutka1 Minął czwartek 30.07.20, 22:30
      Przez pracę nad zleceniem nie posiedziałam na tarasie. Oh well.
      W międzyczasie korpo zadzwoniło, czy nie mogłabym czegoś tam małego napisać, na podstawie osobnej umowy, obejmującej tylko to. A proszę bardzo - tak długo, jak nie mam umowy o pracę, gdzie się mnie wykorzystuje i wyciska jak cytrynę - płaćcie za to i tylko za to, co zrobię. I to ja ustalam, na kiedy dostarczę.

      Qźva, poziom satysfakcji z takiego obrotu spraw. Dochody od nich spadną, ale satysfakcja pozostanie. I jeśli nie będę mieć "mocy przerobowych" - spokój, że mogę powiedzieć, że nie mam czasu. BEZCENNE.

      :-)))))))))
      • kan_z_oz Re: Minął czwartek 31.07.20, 01:14
        Dobrze Jutka. Pakuj sie Ertesie oraz przeprowadzaj.
        Nie wiem co u was.
        U mnie szaleje w Wiktorii a scislej mowiac w Melbourne. Bloki komunalne rozniosly govno.
        Sydney zaczelo lapac wiec od jutra znowu szlaban na granicy. Nie ma lotow z poludnia.

        Poza tym to ladna pogoda wiec sprzatam w ogrodzie oraz pracuje coraz wiecej. W sumie tez nie mam czasu.

        Milego dnia.
        • kan_z_oz Re: Minął czwartek 31.07.20, 11:35
          Wiosna tutaj czyli duzo pracy w ogrodzie. Kalendarzowo wciaz zima.
          Pracuje wciaz nad przodem dzialki. Zajmie kilka dni. Dni juz dlugie. Pozwala na prace po pracy...haha

          Nie wlepiem bo nie ma co.

          Dzisiaj gotowanie; krewetki w bombay karry. Jest tez wyciskanie soku z pamaranczy. Odmina - krwiste pomarancze.
          Krewetki z naszego wybrzeza. Pomarancze tez.
          • kan_z_oz Re: Minął czwartek 31.07.20, 12:02
            Prestizowe studia; Tutaj zajmuje 2-5 lat aby bez zawodowego doswiadczenia te ostatnie stanowily zero.
            Po 20 latch pracy nie w zawodzuie jestem bez doswiadczenia czyli 'nopek' mogacy sie starac o prace bez studiow. Mnie nie szkodzi. Swiadoma decyzja.
            Prestiz mozna sobie wsadzic bardzo gleboko, gdy ktos jak ja odszedl od zawodu przed laty.
            Wlasnie tez tek zrobilam. Zero wspomien oraz dywagacji.

            Wspomienia sa smutne - niestety.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Minął czwartek 31.07.20, 14:02
        jutka1 napisała:

        > Przez pracę nad zleceniem nie posiedziałam na tarasie. Oh well.
        > W międzyczasie korpo zadzwoniło, czy nie mogłabym czegoś tam małego napisać, na
        podstawie osobnej umowy, obejmującej tylko to. A proszę bardzo - tak długo, jak nie mam umowy o pracę, gdzie się mnie wykorzystuje i wyciska jak cytrynę - płaćcie za to i tylko za to, co zrobię. I to ja ustalam, na kiedy dostarczę.
        >
        > Qźva, poziom satysfakcji z takiego obrotu spraw. Dochody od nich spadną, ale satysfakcja pozostanie. I jeśli nie będę mieć "mocy przerobowych" - spokój, że mogę powiedzieć, że nie mam czasu. BEZCENNE.
        >
        > :-)))))))))

        Świynto prowda, rządzenie się własnym czasem i umiejętnościami to bezcenna boskość. Od teraz będzie tylko lepiej :)
        • jutka1 Re: Minął czwartek 01.08.20, 13:28
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > Świynto prowda, rządzenie się własnym czasem i umiejętnościami to bezcenna boskość.
          > Od teraz będzie tylko lepiej :)
          **********

          Ejment. :-D
    • xurek piatek 31.07.20, 12:03
      Tydzien nad morzem dobiega konca. Jutro rano wybieramy sie do Poznania, w ktorym jeszcze nigdy nie bylam a z tamtad do domu.

      Tydzien pelny wrazen, zarowno pozytywnych jak i negatywnych.

      W przeciwienstwie do hotelu w Szwajcarii tutaj biznes kwitnie. Pelne oblozenie od czerwca do konca sierpnia i lekka nadzieja, ze rowniez we wrzesniu beda rezerwacje. Koncept sie sprawdza, jest jakby stworzony na Covida 😊, bo latwo sie tutaj socjalnie zdystansowac, jest duzo miejsca a domki i tarasy ulozone tak, ze mozna sie zupelnie odosobnic.

      Z managerem trudna sprawa – pewne rzeczy ogarnia rewelacyjnie, pewne do tego stopnia beznadziejnie, ze nie mozna tego tak zostawic, wiec zupelnie nie wiem, co z tym fantem zrobic. Ale bede musiala cos zmienic, podjac jakies decyzje.

      Gdybysmy umieli sie zdecydowac na opuszczenie Szwajcarii, to moglibysmy sami sie osrodkiem zajac i stworzyc sobie bardzo komfortowe zycie w Polsce, aaale:

      Przekonalam sie niestety, nie po raz pierwszy, ze wielu Polakow to absolutny koszmar z ktorym bardzo ciezko zyc. Nie zeby nie bylo koszmarnych ludzi w Szwajcarii, ale mam wrazenie, ze w Polsce ich czestotliwosc jest znacznie wieksza.

      Sasiedzi, ktorzy bez pytania na moja dzialke wyrzucili gline i gruz ze swojej budowy, uzywaja jej jako skladowiska i trasy komunikacyjnej sa na mnie oburzeni, ze kaze im to posprzatac, daje na to sprzatniecie terminy, groze konsekwencjami i zabraniam dalszego uzywania mojej prywatnej wlasnosci jako drogi dojazdowej na ich budowy.

      Coraz bardziej otwarcie pokazywana nietolerancja w stosunku do wszystkiego: homoseksualistow, kolorowych, NIemcow, Zydow, «Wolnomyslicieli», Nie – Katolikow itd itp.

      Prawie nie maskowana zawisc objawiajaca sie uszypliwymi uwagami i dystasem.

      Mowie tutaj o tych samych sasiadach, ktorzy byli «do rany przyloz» kiedy mialam tylko moj maly letniskowy domek, kiedy zle szlo na mojej budowe i kiedy nie mialam zadych gosci…..

      Moja ksiegowa powiedziala mi, ze mialam trzy kontrole ze «Skarbowki» spowodowane anonimowymi pismami «dobrych ludzi» obawiajacych sie czy aby zrodla finansowania budowy osrodka byly legalne, czy odprowadzilam wystarzajaca ilosc VAT-u od «ciagle pelnego na ful osrodka» i czy aby place odpowiednio wysoki podatek od nieruchomosci, bo cala dzialke wykorzystuje do celow biznesowych. Zaproponowala, bysmy bardzo powaznie wzieli dezynfekcje i rejestracje gosci, bo nastepne co jej zdaniem otrzyma «anonimowy list» bedzie Sanepid.

      Przy okazji dowiedzialam sie, ze owa «Skarbowka» moze bez mojej zgody miec wglad na moje firmowe konto, co mnie kompletnie zamurowalo.

      Pogoda jest bardzo w kratke: byly dwa przepiekne dni, ktore spedzilismy na plazy i nawet kapiac sie w Baltyku, potem byl sztorm, fala wiatrow a teraz jest zachmurzone i chlodno.

      Objechalismy okolice, zobaczyli zmiany i napatoczyli sie w zabitej dechami wiosce Jezierzany nad jeziorem Wicko na nowy osrodek, ktory zwiedzilismy z rozdziawionymi gebami. Rewelacja, ktora mnie w wielu punktach zainspirowala. Ceny kosmiczne (1600 za dobe w lipcu / sierpniu, 800 we wrzesniu), ale moim zdaniem cena jest uzasadniona komfortem i estetyka, jaka osrodek proponuje. Zreszta nie tylko moim zdaniem, bo do konca sierpnia nie ma zandego wolnego miejsca a we wrzesniu niewiele. Camppinus Park.

      Ogolnie nad morzem zrobilo sie drogo. I widac ze ludzi na znacznie mniej stac. Osrodki sa pelne, a bary i restauracje pustawe, za to widze, ze wszyscy goscie prawie codziennie griluja i spozywaja posilki na tarasach. Mysle, o otworzeniu wieczorego baru z muzyka i napojami w przystepnych cenach, bo herbata z rumem za 19 Pzl w barze dwie ulice dalej jest moim zdaniem przesada.
      • kan_z_oz Re: piatek 31.07.20, 12:15
        Xurku - czytam Twoje sprawozdania z zapartym dechem. Zycze oczywscie jak najlepiej oraz znalezienia najlepszych rozwiazan.
        Z mojej dzialki; jestesmy w QLD. Najbardzej rasistowskim stanie.
        Najbardziej nastawionym na pogodowe zmiany oraz klimatyczne.

        Nasze odbieranie? zero negatywow.
        Zero dlugow. Zero stresu.
        Parze na nasze dochody i sie smieje. Najlepsze lata przy najmniejszej ilosci pracy.

        Zycze wszystkiem.
        • kan_z_oz Re: piatek 31.07.20, 12:25
          Oczywiscie szczere rozmowy tylko forumowe. Bez bzdurnych danych.

          Widze sie absolutnie na zadupiu batlytku w bardzo fajnym ustawieniu jako b&b.
          Jest tez mozliowsc W Afryce. Szwajcarja moze byc maly pudelkiem.
          Po to jest Forum.
      • luiza-w-ogrodzie Re: piatek 31.07.20, 14:16
        Xurku, ciekawy post o prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce. Jestem pełna podziwu że Twój biznes się kręci i jak pisałaś, widziałaś tłumy ludzi na wakacjach oraz inspirujący ośrodek. Wygląda na to że macie dobrą księgową a z managera może da się coś wykrzesać.

        Post również potwierdza moje zdanie o bezinteresownej zawiści i nietolerancji rodaków, szczególnie w małych miastach i na wsi. Zawsze będziesz tam traktowana jako ta "bogata Szwajcarka" która co gorsza "wzięła sobie Afrykańczyka". Czyli należy patriotycznie tępić Ciebie i Twoje przedsięwzięcia. Niestety.

        Oby sprawy się ułożyło po Twojej myśli, serdecznie tego życzę!
        A jak będziesz w Poznaniu, pozdrów go ode mnie, bo to moje rodzinne miasto!
      • jutka1 Re: piatek 01.08.20, 13:31
        Xurku, piszesz prawdziwie (niestety dla Ciebie i dla Was).
        Syf, zawiść i donosicielstwo, ksenofobia i rasizm, brak poszanowania własności. Tak. A to Polska właśnie A.D. 2020.
        Fuj.
        :-(((
    • luiza-w-ogrodzie Tyle prac ogrodowych że nagle już jest piątek? 31.07.20, 14:51
      Wiosna przyszła o miesiąc wcześniej i jestem w pełnym amoku ogrodowym. Kopię, pielę, sadzę, sieję i tak w kółko. Wczoraj przyszły dwie kumpele ogrodniczki żeby pomóc w przestawieniu wielkich donic na truskawki, przy okazji posprzataly i wypieliły zaniedbany zakątek przy płocie i nagle zrobiło się miejsce na posadzenie australijskiej "finger lime".

      Zabrałam się za porządkowanie kurzego ogródka, włączając wyrównanie dziur wykopanych przez kury i układanie chodniczka. Jutro przyjdzie inna kumpela, zrobimy burzę mózgów na temat podzielenia kurzego ogrodu na sekcje i zabezpieczenia rowów nawadniających przed kurzą demolką.

      Dziś dostałam cynk że sąsiad znajomej ściął i zmielił kilka wielkich konarów. Wzięłam worki i szuflę, obróciłam dwa razy, w sumie przywiozłam ponad 350 kg, większość z tego od razu rozłożyłam w przednim ogrodzie. W poniedziałek wrócę po więcej, dziś nie zdążyłam bo miałam króliki do odebrania od veta. Remik ma zapalenie oka i dostaje antybiotyk a Bobcia musiała być wygolona.

      Po poludniu przyszedł list od dewelopera że mój sąsiad będzie budował dwupoziomowy dom według projektu zgodnego z wymogami stanowymi, który będzie z góry zaaprobowany w ciągu dwóch tygodni i ani gmina, ani sąsiedzi nie mają nic do gadania. Wkurza mnie to że będę miała obok plac budowy, a do tego obawiam się że jak zaczną wyburzać obecny dom, to wszędzie będzie pył azbestowy. Jutro rano mam naradę z sąsiadka z drugiej strony, zobaczymy co się da zrobić. Jako minimum chcę żeby dom przeszedł inspekcję na obecność azbestu przed wyburzeniem.

      Oprócz tego ususzylam kolejną partię kurkumy, prowadziłam warsztat, posortowałam nasiona, zanotowałam że żabie gody idą pełna parą a w ogrodzie wylęgła się biedronka typowa dla tropików...

      Aha, i Buszmen nie ma wirusa. Umierał za to na katar ;)

      Czas spać, padam na twarz po dzisiejszym podnoszeniu ciężarów. Już bym spala, ale chciałam upiec chleb, korzystając z tego, że dzisiaj napaliłam w piecyku - ciasto chlebowe pięknie rośnie obok pieca.

      Dobranoc wszystkim!
      • kan_z_oz Re: Tyle prac ogrodowych że nagle już jest piątek 01.08.20, 01:33
        Jest laboratorium w Dubbo, ktore robi testy na azbestos. Popros o kopie raportu zanim zacznie sie rozwalanie. Jesli jest azbestos to robi to specjana firma na mokro i musisz byc poinformowana.

        U mnie tez ogrod. Zaraz chyba lunie wiec nie wiem czy wychodzic teraz czy troche poczekac na rozwoj.

        Poza tym gotowanie.
        • kan_z_oz Re: Tyle prac ogrodowych że nagle już jest piątek 01.08.20, 02:06
          Wspolczuje budowy przez dewelopera. U mnie na ulicy sa dwie dzialki na sprzedarz od lat. Tlumy ogladajacych oraz zero kupujacych. Obecne wymogi budowlane nie pozwalaja na budowe govna, ktore kazdy prawie ogladajacy planuje jako inwestycje na taniej dzialce. Agent tak promuje...haha.
          Zawsze bardzo uprzejmnie informuje, ze aby zaczac budowe to nalezy najpierw przelaczyc druty ze slupa na tymczasowa konstrukcje, ktore moze wykonac tylko firma energetyczna co bedzie kosztowalo kilka tysiecy. Nastepnie wymierzyc granice co bedzie kosztowalo nastepne kilka tysiecy. pozniej zrobic badanie geo oraz testy ziemi - nastepne kilka tysiecy. Zanim dojda do architekta, inzyniera i gminy to peknie 20K.

          Studzi natychmiastowo.

          A na serio to budowa dwupietrowego domu powoduje zaciemnienie twojego domu. Jesli masz sypielnie po tej stronie lub salon to powoduje brak slonca w miesiacach zimowych, co zwieksza twoje koszty i mozesz protestowac w gminie. To jest jedyna i bardzo powazna podstawa, ktora musza uwzglednic bo w sadzie srodowiskowym podnie projekt na pysk.
          Tutaj gminy nie zatrudniaja juz nawet 'town planners', bo za drogo tylko sami przepychaja co sie da.
          • kan_z_oz Re: Tyle prac ogrodowych że nagle już jest piątek 01.08.20, 08:10
            Musze sie podzielic. Sprzedala sie znowu jedna z tych dzialek na ulicy. Siedzialam w ogrodzie i pielilam akurat w tym miejscu gdy podjechala samochodem para, ktora nabyla. Pan maz doszedl aby pomoc mi ze sloma. Para rozmawia. Podziwia sciane oporowa wyrabana przez gmine.
            Nas nie widza. My robimy swoje i tez sie nie odzywamy.
            Slyszymy tylko jak planuja zjazd do przyszlego domu na swojej dzialce a budowe juz domu na dzialce sasiednej, ktora nalezy do pary z wybrzeza.

            Chyba nie do konca sie zorientowali co dokladnie kupili. My ryknelismy smiechem.
            Pomiedzy tymi dzialkami jest jeszcze sciezka gminy czyli ziemia nalezaca do urzedu.

            Pan wygladal na buraka-madrale, wiec milczelismy tym razem.
            Jest to fascynujace zjawisko. Pierwsza dzialka tylko za naszej kadencji tutaj czyli 7.5 roku byla przejeta przez bank dwa razy i ma obecnie trzeciego wlasciela. Ta ostatnia juz drugiego.
            Wszyscy planuja budowe domu na plaskim kawalku na samym dole, ktory nalezy do naszego sasiada z dolu.
            Tego ostatnie natychmiastowo informujemy, bo byl juz tacy, ktorzy truli mu drzewa. Planowali wycinke w celu odsloniecia widoku, zakopywali pnie z wycietych drzew oraz probowali robic wypalanie.

            Bardzo bym sobie zyczyla aby w koncu kupil ktos kto wie co kupuje i cos w tymi dzialkami zrobil. Ewentualnie aby wykupila to gmina i przerobila na teren zielony.
            Sama podjelabym sie zadrzewienia na koszt wlasny, bo rezyduje koala, ogromny monitor oraz dziesiatki ptakow roznych gatunkow, rodzina echidny, bandikotow oraz posumow. Mnostow wezy drzewnych, rodzimych pszczol, owadow, ciem i motyli.
    • jutka1 Niedziela, wooolneee!!! :-D 02.08.20, 09:23
      Wczoraj jeszcze "ostatnim okiem" sczytywałam materiał dla klienta, wysłałam. Jestem dzisiaj wolna. Niedługo jadę z siostrą do mamy, po powrocie będę się oddawać nieróbstwu. :-)

      Miłej niedzieli :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka