luiza-w-ogrodzie Sezon malinowy 14.11.20, 09:40 O siódmej rano obudzili mnie budowlańcy zza płotu - w sobotę!!! Co prawda dobrze że wstałam wcześniej, bo miałam poranny warsztat, ale wkurzyło mnie że nawet w weekend nie mam spokoju. Zostały mi w tym roku tylko dwa warsztaty, potem do lutego ogród, plażowanie i trzy projekty społecznościowe oraz bawienie się w robienie filmików :) Jutrzejszy dzień cały poświęcę na pielenie, konstruowanie ram do pomidorów i przykrywanie sadzonek przed poniedziałkowym upałem. Pracując w ogrodzie podjadam maliny (sezon w pełni) i różne zieleniny, kwitnie moc roślin latają różne ciekawe owady. Jest na czym oko zawiesić :) Właśnie skończyłam wieczorne podlewanie, siedzę na schodkach za domem i klikam. Zaczęły gwizdać cykady, już widzę jaki będzie hałas w poniedziałek! Miłej niedzieli wszystkim z północnej półkuli bo dopiero ją zaczynacie... Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sezon malinowy 14.11.20, 11:46 Zazdroszczę malin, Luizo. Tutaj spokojnie. Pochmurno, bezwietrznie. Trochę sprzątam, trochę czytam. Gra radio Nowy Świat na przemian z radiem FIP. Ciepła muzyka, kojąca - tego mi dzisiaj trzeba. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Sezon malinowy 14.11.20, 11:49 no ja nie wiem jak inni ale ja dopiero zaczelam sobote :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Sezon malinowy 14.11.20, 12:05 xurek napisała: > no ja nie wiem jak inni ale ja dopiero zaczelam sobote :) No tak, oczywiscie. Sobota, niedziela, co za roznica :) Widac ze stracilam rachube czasu, nie moge uwierzyc ze jest juz polowa listopada... Milej soboty w takim razie zyczy zaba z szerokim usmiechem! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
xurek Re: Sezon malinowy 14.11.20, 14:11 znow post zezarlo. no wiec jak pisalam, po soboty juz na mna. bylam w ogrodzie i na wsi, zalatwilam ostatnie na ten tydzien nie zalatwione sprawy "zewnetrzne". pogoda przepiekna, zrobilam pare "listopadowych" zdjec, ktorymi sie dziele. przede mna pieczenie chleba, sprzatanie kuchni, pisanie dwoch waznych i bardzo "tricky" maili, gotowanie kolacji i "mrozonek" do pracy i samotny wieczor przed compem, telewizja, na telefonie i z ksiazka. da sie zniesc. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sezon malinowy 14.11.20, 14:48 Zdecydowanie lubie zdjecie Xurka przed Bank cos. Kwitnca roslinasc przypomina mi moja. Love it. Upal. Pierwsza fala. Dzisiaj sie ugotowalismy oraz okopli w chalupie. Dokonczylismy przerob jaboticaby i mamy jej zero podobnie do klientow. Jutro mam zamiar lezec do gory i nie robic nic. Zobaczymy co wyjdzie. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sezon malinowy 15.11.20, 09:22 Czy tylko ja odczytalem mylnie zdjecie z paluchem Luizy i jakims owadem ?... If so, please, forgive... ;) Odpowiedz Link
jutka1 Słoneczna (jak na razie) niedziela 15.11.20, 08:45 Pogoda jak w tytule. 8 stopni. Potem ma się zachmurzyć i dojść do 11 C. No i tyszpiknie. Ostatni dzień spokoju przed remontem. I tego spokoju będę się dzisiaj trzymać. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Słoneczna (jak na razie) niedziela 15.11.20, 11:52 Tak samo wygladala tutaj pogoda. Pszcoly nie daly wybrac dzisiaj miodu. Bylo bardzo pochmurnie, burzowo, wietrznie a poza tym to naprawde nie wiadomo dlaczego zachowuja sie inaczej. Nastepna proba we wtorek lub piatek. Dzisiaj kupilismy dwa pudla bo stare zgnily od strony oceanu i potrzebujemy nowe przed sezonem mokrym. Wybralismy sie na wycieczke do naszego pszczelarza. Yep, po raz pierwszy od trzymania uli musial w tym roku karmic pszczoly (jest pszczelarzem tutaj od lat 45). Mial dopiero pierwszy zbior tydzien temu. Nasze pszczolki maja sie wiec bardzo dobrze w porownaniu. Miod tutaj poszedl ostro w gore. Nie wiem ile kosztuje wosk bo zbieramy aby wymienic. Miodu wciaz nie sprzedajemy. Nie mamy zadnej pewnosci co zacznie sie dziac za miesiac lub dwa. Zebralam cala joboticabe u klienta. Nie maja juz nic...haha...na drzewach. Wszystko przerobilismy i wszystko juz slojach, w naszej piwnicy i w piwnicy klienta. Nawet nie moge opisac jak sie czlowiek po tym czuje. Rozwala piers z dumy i zapelnia wszystkie niespokojnosci serca. Zadne wakacje tego nie robia. Powrot do ziemi czy korzeni moi drodzy. Odpowiedz Link
akawill Re: Słoneczna (jak na razie) niedziela 15.11.20, 15:33 A propos pszczół. Mamy koło domu trochę różnych kwitnących roślin w spadku od poprzednich właścicieli. W zasadzie to akawillowa się wszystkim zajmuje, ja jestem do pewnych specjalnych zadań. I konsumentem też raczej nie, owszem spojrzę czasem na tego czy tamtego kwiatka i ogólnie cieszą one oczy. Ale jest takie jedno miejsce ulubione dla pszczół, nazywam te kwiatki "kalafiory". Nie mam pojęcia skąd przylatują, skąd wiedzą żeby do naszego "baru". I znajduję prawdziwą przyjemność w obserwowaniu jak się tam krzątają. Taka terapia uspokajająca. I aż się chce im dziękować. Odpowiedz Link
roseanne Re: Słoneczna (jak na razie) niedziela 15.11.20, 15:25 o8 rano -2 koperta z dokumentami nadal w memfis.....!!!!! zachcialo mi sie golabkow , wiec zrobilam wczoraj juz mialam nadziergane do pol piety, kiedy mi oczka pouciekaly, wiec od zera, i jeszcze i jeszcze - kurcze trudne to utrzymanie kilku drutow Odpowiedz Link
xurek Re: Słoneczna (jak na razie) niedziela 15.11.20, 20:41 Piekny sloneczny dzien zbliza sie ku koncowi. Pogoda przeszla dzis sama siebie: pojechalismy na spacer na sasiednia gorke i bylo tak pieknie, ze az sie „domowy humor” zdecydowanie poprawil. W kuchni slonce dalo taki popis swoich mozliwosci, ze z zapartym tchem patrzylam na gre swiatla i cieni na meblach i scianach. Zrobilam nawet dwa zdjecia, ktore zalaczam. Poza tym zakonczylam wszystko, co chcialam pomyslnie, za chwile wskocze do pachnacej wanny a potem juz tylko relax z lampka wina i ksiazka. Jutro pracowego maratonu ciag dalszy – bedzie ostro do srody, od czwartku biore 2 dni urlopu, wiec bede miala dlugi wypoczynkowy weekend. Cytujac Jutke: nalezy mi sie jak psu gnat 😊 Odpowiedz Link
jutka1 Re: Słoneczna (jak na razie) niedziela 15.11.20, 22:48 Piękna gra światła, piękna! Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 16.11.20, 07:45 Wstałam z pomocą budzika o 6:30. Po siódmej telefon - szefa ekipy połamało, więc przyjadą najwcześniej jutro. No i tyszpiknie. Mam prezent w postaci jeszcze jednego spokojnego dnia. W nocy trochę padało, zostały tylko ślady wilgoci na drodze i na chodniku. Ma być dziś maks 7 C. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 16.11.20, 10:12 pewnie i dobrze i zle. Z jednej strony jeden dzien spokoju wiecej, z drugiej remont potrwa dluzej. Trzymam kciuki za szybkie ozdrowienie szefa. Wiesz juz ile mnw. potrwa remont i co chcesz dac na podlogi? ja jestem w Zurychu, dzisiaj jest w biurze razem ze mna 5 osob. Ale ekipa budowlana przekopujaca cale wielkie rondo pod moim oknem stwarza wrazenie "normalnosci". Pogoda nadal sloneczna, tyle, ze dzisiaj niewiele bede z tego miala, bo wyszlam z domu po ciemku i wracac bede rowniez po ciemku. Mama wpada w Swiateczna panike, zmienila zdanie i woli podjac ryzyko przylotu do Szwajcarii niz Swieta bez najblizszej rodziny w PL. Chyba zaczne szukac lotow. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 16.11.20, 10:42 xurek napisała: > pewnie i dobrze i zle. Z jednej strony jeden dzien spokoju wiecej, z drugiej > remont potrwa dluzej. Trzymam kciuki za szybkie ozdrowienie szefa. Wiesz juz ile > mnw. potrwa remont i co chcesz dac na podlogi? ************ Nie wiem, ile potrwa remont, ale wydaje mi się, że jeśli skończą przed świętami, to będzie dobrze. Co do podłogi, na pewno nie panele ani drewno. Chyba skończy się na grubym linoleum udającym deski. > Mama wpada w Swiateczna panike, zmienila zdanie i woli podjac ryzyko przylotu > do Szwajcarii niz Swieta bez najblizszej rodziny w PL. Chyba zaczne szukac lotow. ************ Byle nie LOT-em. Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 16.11.20, 11:30 linoleum ma wiele plusow: latwiej sciagnac, jest cieplejsze, latwiejsze w utrzymaniu. Zycze, bys znalazla imitat, ktory udaje deski tak, ze tego nie widac, coby nie zepsul nastroju pomieszczen. Ja zrobilam z LOTEm zle doswiadczenia, ale moja karta kredytowa oddala mi pieniadze w ramach casback. Moj zastepca lecial niedawno i lot sie normalnie odbyl. Wiec nie wiem, co robic, bo lot LOTem kostzuje 1/3 tego, co Swiss. Ty masz objekcje z racji mozliwosci odwolania lotow czy tez jakies dodatkowe? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 16.11.20, 11:41 xurek napisała: > Ja zrobilam z LOTEm zle doswiadczenia, ale moja karta kredytowa oddala mi pieni > adze w ramach casback. Moj zastepca lecial niedawno i lot sie normalnie odbyl. > Wiec nie wiem, co robic, bo lot LOTem kostzuje 1/3 tego, co Swiss. Ty masz obje > kcje z racji mozliwosci odwolania lotow czy tez jakies dodatkowe? ********** Odwoływanie lotów, po przebookowaniu znowu odwołane, kłopoty z otrzymaniem zwrotu za bilet, To nie moje doświadczenia, bo nigdzie nie latam, ale historie moich znajomych. Jeśli niedawno Twój zastępca nie miał problemów, to może się poprawiło, ale sprawdź na wszelki wypadek. Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 16.11.20, 17:39 minal tydzien od wyslania fedexem, nadal w memfis nie wiem jak sie spontaktowac z kims tam, a nie lokalnym punktem serwisowym, dzwonie codziennie... Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 16.11.20, 17:42 wspolczuje. znaczy, ze sprawy wciaz nie zalatwione i M uziemiony? Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 16.11.20, 17:45 nasz miejscowy IT support, odpowiedzialny za hardware i software installation pracuje..... z home office. Moj zastepca walczyl dzisiaj (z moja i MD pomoca) o odblokowanie compa 6 godzin. Nowa pracownica z druzyny obok, nie dosc ze wdrazana przez jedna jedyna osobe (pozostale 5 z jej zalogi nie pokwapilo sie do biura, by ja np. przywitac) do konca dnia nie dostala hasla, wiec siedziala w facebooku i innych social media..... Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 16.11.20, 17:46 nie tylko ,ze uziemiony, ale i powiazany, bo umowiona wizyta u notariusz, bilet powrotny kupiony jeszcze jedna strone trzeba przetlumaczyc... umowil wizyte, z dwutygodniowym wyprzedzeniem, zeby byla zakladka... szlak mnie trafia Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 16.11.20, 18:20 moze by kopie wyslac a priori wirtualnie? mozna by przynajmniej zrobic to tlumaczenie.... zrzymam kciuki by doszlo na czas. Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 16.11.20, 18:31 scan dostal wlasnie mi powiedzieli,ze zgubili.. gdzies po drodze jakim cudem z zaklejonem koperty ne mam pojecia Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 16.11.20, 21:52 Twoja przesylke? Znaczy w ogole jej juz nie ma? To horror jakis... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 16.11.20, 22:12 xurek napisała: > Twoja przesylke? Znaczy w ogole jej juz nie ma? To horror jakis... ********** Masakra :-((((((((( Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 16.11.20, 22:33 Powiedzieli, że koperta pusta... Dzwoniłam i potwierdziłam w biurze, gdzie wysyłałam, że koperta była zamknięta, gdy przekazywana w ręce fedexu Poszła druga kopia, dhl Wg obsługi w ostatnich liku miesiącach parę przesyłek znikło, właśnie w memfis Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 09:41 Panowie przyjechali i zaczęli pracę. Nawet zbytnio nie hałasują. :-) Pogoda na świecie: pochmurno, mokrawo, teraz 6C, ma dojść do 9 C. Cóż, listopad. A pamiętacie, że kiedyś od listopada do marca było biało?... Dzisiaj nie wiem, jak mi się dzień ułoży. "Klient poboczny" miał do końca zeszłego tygodnia dosłać resztę materiałów, nie dosłał, wczoraj też nie, więc trochę wiszę. No nic, czekam. Kilka dni temu zgłosił się "klient-profesor" z dwoma zleceniami, na szczęście nie na teraz, i zgodził się, żebym się tym zajęła w grudniu. Cieszę się, że wrócił, po cichu liczyłam na to. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 11:27 tutaj pieknej pogody ciag dalszy, zua biurowym oknem uliczna praca wrze, niektorzy budowlancy w t-shirtach. wlasnie skonczylam 2-godzinna telco z osobami, z ktorych wiekszoscia nie mialam kontaktu od lockdown w polowie marca. zmiany wizuale wtrzasajace :) jeden z derektorow chyba podwoil swoja wage, twarz wygladala jak napompowany balon, ktory za chwile peknie. szefowa tools development team, zawze z akuratnym paziem, tym razem z burza rozpuszczonych czarnych wlosow prawie ze do pasa. szef jednego z back office, przedtem "przecietny Szwajcar" z wygladu, teraz z nowa broda i dlugim wlosem wyglada jak Jezus. Jestem pod wrazeniem. Ciekawe, czy ja tez sie tak dla nich zmienilam. Nikt tego oczywiscie nikomu nie powie :) Za chwilke nastepny telco, tym razem luzik, bo to nie ja jestem organizatorem i moderatorem, wiec moge zrelaksowana sledzic bieg rzeczy, albo i nie :) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 12:49 Za chwilke nastepny telco, tym razem luzik, bo to nie ja jestem organizatorem i moderatorem, wiec moge zrelaksowana sledzic bieg rzeczy, albo i nie :) Oh, jak dobrze, ze jednak sledzilam bieg. Okazalo sie, ze mam dzisiaj 5-te urodziny firmowej przynaleznosci, zostalam pochwalona za caloksztalt a szczegolnie za "przykladna postawe w tych ciezkich czasach" :):) oraz dostalam "finansowy prezent", ktory ma byc niespodzianka, ktora zobacze na koncie razem z listopadowa pensja. Chcialam od razu leciec dzisiaj wieczorem i cos sobie w ramach nagrody kupic, ale potem pomyslalam, ze moze ta nagroda to 5 frankow i lepiej nie ryzykowac :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 13:14 To już 5 lat?? O matko. :-) Masz rację - z zakupami poczekaj. Życzę, żeby nagroda była 5 franków x kilkaset. :-))) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 22:34 dzieki. jestem ciekawa, ile bedzie tego prezentu :). wrocilam do domu glodna i stwierdzilam, ze zapomnialam wyciagnac przygotowanna mrozonke z zamrazarki, wiec w zamian zjadlam salceson, ktory chyba mi zaszkodzil :) S. dal za wygrana podtrzymywanie hotelu w agonii i znalazl sobie stala prace w firmie organizujacej zakupy zywnosciowe online. wynajmuje juz tylko srednioterminowo "chwilowo bezdomnym" bez sniadan, ale z mozliwoscia uzywania kuchni. Mysle, ze dobrze zrobil, bo ta nerwowka w obliczu wciaz zmieniajacych sie obostrzen jest wykanczajaca. W sumie finansowo wyjdzie dobrze, ale zal d...e sciska ze cala praca budowania bazy gosci poszla na marne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 23:25 Apdejt remontu. Panowie pracowali 9 gpdzin. Poprzestawiali meble, książki dali na parapety. Zerwali pozostałości podłogowe i listwy przypodłogowe. No i okazało się, że wilgoć okrutna tam, gdzie było zakryte. :-/ Potem ścięli regipsy, pod spodem mur i wilgoć jeszcze większa. Czyli następne 2+ tygodnie suszenia, bo nie mogą muru traktować środkiem antygrzybiczym, zanim mur nie będzie suchy. ALE. Ekipa razem z szefem jest super. Czuję się w dobrych rękach. I to jest chyba najważniejsze. Xurku, super, że S. znalazł pracę. Mniej nerwówki. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 17.11.20, 23:42 Zaczal sie juz chyba sezon mokry. Wczoraj spadly potoki cieplego deszczu w ktorych wracalam z miasteczka. Jechalo sie jak po kocich lbach, miedzy 40-50km/godzine i glownie na trojce. Dawno tego nie widzialam. Nastepnie przyszla burza i walnelo jakies 50m od okna przy ktorym stalismy. Obecnie wciaz za oknem ciezkie burzowe chmury. Pszczoly i mrowki zawsze daja znac wczesniej o nadchodzacej ogromenj ulewie. Mrowki dzien, dwa przed zawsze probuja sie wpakowac do domu, ciagnac wszystkie jajka i mlode. Pszczoly tuz przed burza wisialy w kulach na ulu oraz obwarowaly mise z woda dla ptakow. Bylam bardzo zaskoczona, ze po burzy i wciaz w deszczu wciaz te kule wisialy oraz reszta pila wode z miski. Bardzo to dziwne owady. Miod jest znowu do wybrania tylko musimy znalesc moment spokojnej pogody. W tym wszystkim to nie ma czasu na prace zawodowa, w zwiazku z czym Pan maz sobie chwili prace z domu. Ostatni raz byl w biurze w lutym na wywiad o prace. Wiekszosci zespolu nie poznal nigdy osobiscie i cala pewnoscia nie spotka w tym roku. Krajowa konferencja w przyszlym roku tylko wertualna. Tak postanowila firma bez wzgledu na zaostarzenia czy rozluznienia w Australii. Decyzja miedzynarodowa i czyli nie ma znaczenia co tutaj sie dzieje czy bedzie dzialo. Poza tym nic nowego. Wszedzie tlok. Nie wiem czy dostane sie do mojego fryzjera przed swietami. Dentyste zaklepalam juz na 16-go lutego 2021, bo mam jednego zeba gdzie moze sie cos zaczac dziac. Kolejka obecnie 2 miesiace. Obled, ktory sie nie zmieni az do otworzenia granic miedzynarodowych czyli powrotu wszystkich do normalnosci. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 18.11.20, 08:57 Mala kula pszczol wiszaca juz na ulu po bardzo solidnym deszczu. Dmyslam sie, ze jest to system wentylacji przy upalach. Tak reguluja temperature - trzymajac sie jedna drugiej. Kule przy upalach sa kilka razy wieksze, oraz sa oblepione wszystkie sciany uli. Paw na ulicy. Zasiadl dzisiaj na poreczy naszego tarasu. Uchwycone na poreczy i w locie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek i pierwszy dzień remontu 18.11.20, 10:22 Nigdy nie widziałam kuli pszczół, dzieki za zdjęcie. Paw piękny. Odpowiedz Link
jutka1 Środa 18.11.20, 10:31 Właściwie mogłabym wkleić wczorajszy wpis, bo bez zmian i pogodowo, i remontowo (pracują dalej), i zawodowo (czekam na materiały od klienta pobocznego). Jedyna różnica, to pranie, w toku, i w planach krupnik. Czyli nudnowata codzienność. I tyszpiknie. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 18.11.20, 11:13 ja myslalam, ze remont musza przerwac, az sie podlogi i mur za zerwanym rigipsem osusza? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 18.11.20, 11:41 xurek napisała: > ja myslalam, ze remont musza przerwac, az sie podlogi i mur za zerwanym rigipsem > osusza? *********** Kończą podcinanie regipsów dzisiaj. Wczoraj zerwali podłogi etc., i podcięli regipsy w 3 pomieszczeniach, dzisiaj podcinają w sieni. Zostaje demontaż szafek kuchennych, podcięcie regipsów za nimi, i też osuszanie. I dobrze zrozumiałaś, jak podetną wszystkie regipsy, to będzie przerwa na osuszenie pomieszczeń do poziomu 30% wilgotności (wraz z osuszeniem murów). Potem zaprawianie murów środkiem przecigrzybiczym, potem nowe regipsy, malowanie ścian, kładzenie linoleum i listw. Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 18.11.20, 11:50 zakrawa na dlugi proceder, biorac pod uwage czas suszenia. trzymam kciuki, zeby nie padalo i wilgotnosc szybko opadla. Ale w sumie lepiej poczekac dluzej i zrobic dobrze, niz sie spieszyc i nie wysuszyc dokladnie. Wspolczuje bajzlu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 18.11.20, 13:31 xurek napisała: > zakrawa na dlugi proceder, biorac pod uwage czas suszenia. trzymam kciuki, zeby > nie padalo i wilgotnosc szybko opadla. *********** Zobaczymy, jak długo maszynom wysuszającym zajmie. Myślę, że jakieś dwa tygodnie. > Ale w sumie lepiej poczekac dluzej i zrobic dobrze, niz sie spieszyc > i nie wysuszyc dokladnie. Wspolczuje bajzlu. *********** Absolutnie. Dobrze, że mogę funkcjonować bez problemu na piętrze, więc aż tak bajzlu na razie nie odczuwam. Odczuję, jak trzeba będzie gabinet przywrócić do stanu używalności (książki, papiery). Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 18.11.20, 11:22 tutaj tez wszystko jak wczoraj: piekna pogoda, budowlancy za oknem, kilka osob w biurze i nadal kupa roboty. przebudowanie ronda w gestej miejskiej zabudowie do naprawde skomplikowane zadanie, podziwiam precyzje budowlancow operujacych dziwgi, koparki, wielkie maszyny kladace asfalt i olbrzymie ciezarowki manewrujace pomiedzy kamienicami na malenkich uliczkach. I to przy ciaglym zachowaniu ruchu. Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 18.11.20, 14:15 Przykro, ze tyle wilgoci wciaz, no ale dobrze, ze otwarte i sie suszy Te remonty zurychowe dobrze mi w pamieci siedza, tory wiszace w powietrzu, labirynty sciezek dla pieszych i super uprzejmi pracownicy Pogoda listopadowa, -4, odczuwalna -9, wczoraj padal snieg ale nic nie zostalo W poniedzialek poslalam druga kopie dokumentow, uzywajac dhl - juz dostalam info, ze paczka odebrana, polowa kasy i zalozony termin o dobe, w 0orownaniu z fedexem. Btw, moja przesylka fedex wciaz sie nie znalazla.. W piatek podpisywanie umowy kupna Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 18.11.20, 14:19 ufff, wreszcie. niech M wraca zanim wszystko wszedzie pozamykaja :( Macie juz jakis konkretniejszy plan na Swieta? Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 18.11.20, 14:35 Swieta osobno, niestety.. Kanada znow na zakazanej liscie. Swiat prawie caly zainfekowany i jak nie zamkniete granice teraz to za tydzien , dwa cos na pewno gdzies wyskoczy Wiec ja z dziecmi, a M? Moze u rodzicow, moze sam.. Wysokie prawdopodobienstwo, ze przylece wczesniej, niz luty.. sie okaze.... Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 18.11.20, 15:35 na szwajcarskiej liscie nie jest, ale to nie znaczy, ze za chwile nie bedzie :(. wszyscy wokol nas pozamykani, czuje sie jak na jakiejs wyspie. Jak przyjedziesz, to chyba juz tylko zostana nam nasze domostwa i kafeteria w biurze na spotkanie :) my chyba sciagniemy mame, bo zaden z nas nie chce do PL. S. musialby pojsc na kwarantanne, ja i Mlody nie, bo jestesmy obywatelami. Nastepna niezrozumiala paranoja. Mama nie bedzie musiala, bo PL nie jest na szwajcarskiej liscie. Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 18.11.20, 15:58 trzymam kciuki za kolano mamy i udane sciagnecie M napomknal liste w poniedzialek... sama sie juz gubie, ale nic to pewnych rzeczy sie nie da przeskoczyc, lub obejsc grunt, ze nie ma pelnego lockdown, jak bylo wiosna w Zurychu, badz nawet tu Mlody odwiedza, mniej niz wiosna trudniej zrobic spotkanie przy plocie... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 19.11.20, 08:30 Wspolczuje klopotu Jutko. Jest to niesamowicie upierdliwe, kosztowne nie tylko monetarnie ale przede wszystkim wlasnym zdrowiem, nerwami, niewygoda oraz szarapanina z roznych stron. W naszej Nirvanie zaburzenia. Wsadzil wczoraj kutas palke oznaczajaca nasza granice z dzialka budowlana o pol metra na nasza posiadlosc. Nasza palka stoi od momentu zakupu. Chodzi oczywiscie o wyciecia drzewa na przodzie. Tego ze "staghorns" i "elkhorns" wartosci kilku tysiecy. Sa to najwieksze okazy mi znane i widziane w zyciu, aby zbodowac podjaz dla samochodow. Kutas zastawil enigmantyczna widomosc na mojej komorce po zakonczeniu tych pomiarow. Nie wiem o co mu chodzilo, bo przepraszal mocna za cos i nie za przesuniecie granicy.. Dzisiaj kutasa zlapalismy znowu robiacego boczna prace dla budowlanca. Probowal przesunac granice miedzy nami i naszymi sasiadami gdzie nie ma budowy, ani on nie ma placone za mierzenie. Tydzien wczesniej mierzyl nasz dom bez pozwolenia wejscia na nasza dzialke dla budowlanca, do czego sie przyznal. Facet pracuje dla znajomego budowlanca, ktory poprosil go zmiane grani aby sibie ulatwic prace. Wyciac nasze drzewo i wjechac gdzie mu najlepiej pasuje. Nie byly rady. Zamowilam duza firme, ktora liczy slono i wykonala dziesiatki prac geodetow na ulicy. Musza zmierzyc wszystko zaczynajac od glownej drogi jakies 300m w gorze poprzez wszystkie te male 'pracki' aby ustalic definitywnie granice ktore budowlaniec chce usnac wszystkie watpliowsci wyplywajace z rozni geodetycznych. Nie mamy wyjscie bo zmiany to powazne naruszenie czesci sciany oporowej i naruszenie naszego systemu samowystarczajacego szambo. 2K, Merry X-mas. Na dzien dzisiejszy plus nie przespana noc i klotnia z panem mezem przy okazji o nic czy gowniane steki z poledwiczek z organicznej baraniny. Samo zycie...haha..o czym informuje. Odpowiedz Link
xurek czwartek 19.11.20, 11:02 pierwszy dzien 4-dniowego odpoczynku od pracy. Jak dotad przebiega planowo. Pracuje nad prywatnym waznym problemem, mysle, ze idzie mi calkiem nie najgorzej. Wczesnym popoludniem mam termin fizjo, tez sie przyda dla poprawy mobilnosci no i jest on w Aarau a to jest bardzo ladne miasteczko, wiec jezeli przestanie padac, to sobie troche po nim polaze. Pogoda jak dotad paskudna, zimno i mokro. Na wieczor zadnych planow procz filmu, ksiazki i lampki wina przed kominkiem. Moze wykonam jakies towarzyskie telefony. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 19.11.20, 11:17 Za oknem jak w tytule, 10 C, podobno po południu ma padać, ale niewiele. Sytuacja wilgotności powietrza na parterze - w sypialni maszyna pokazuje 43% (przedwczoraj, po zdarciu podłogi/listew przypodłogowych i ścięciu regipsów, było 51%); w gabinecie: 35% (przedwczoraj 41%). Dzisiaj albo jutro przywiozą trzecią maszynę, żeby przyspieszyć proces i równolegle osuszać też sień i dolny salonik. Wczoraj dzwonił "klient poboczny", obiecał dzisiaj dosłać brakujące materiały. Z doświadczenia zgaduję, że przyśle jutro albo w poniedziałek. Dotrzymywanie terminów nie jest ich mocną stroną. A to oznacza, że mam dzisiaj luz, bo korpo powiedziało, że do końca tygodnia nie będą mnie już o nic prosić. Luz oznacza czytanie, muzykę i gapienie się. :-) Mam smaka na placki ziemniaczane, więc zrobię. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 19.11.20, 12:13 2K uwazam za dobrze wydane. W nastepna srode zjawi sie firma , ktora ma tony badan z ulicy. Jestem pewna, ze 'hudofactwo' moze probowac rozciagac. Smutne/smieszne, nie wiem. Widzialam tego chodo-faktowca na ulicy. Jestem wiec zaprawiona. Jutka dbaj o siebie. Tak jak my robimy. Ogolnie chyba facet stwierdzil, ze my majac akcent mamy mniej niz 1/10 mozgu. Ogolnie tak to wyglada w bialym stanie. I ogolnie mam zamiar kilenta zorac oraz pozbawic go pracy na zawsze. Bede wredna przesylajac milosc. Ironia, oczywywista ale nie ma wyjscia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 19.11.20, 22:41 O, i dalej mnie trzepie z wscieklosci. Z taka bezczelnoscia nie mialam tutaj do czynenia od kilku lat. Pobil skrzynkowca. Musze teraz udowadniac, ze granice oznaczone przez wlascicieli 50 lat temu sa prawdziwe. Qva. A moj front, ktory ma od lat 50 4.2metra od rogu do rogu chalupy i dalej 21.02 metra sie nie zmienil. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 20.11.20, 00:06 kan_z_oz napisała: > O, i dalej mnie trzepie z wscieklosci. Z taka bezczelnoscia nie mialam tutaj do > czynenia od kilku lat. Pobil skrzynkowca. Musze teraz udowadniac, ze granice o > znaczone przez wlascicieli 50 lat temu sa prawdziwe. Qva. A moj front, ktory ma > od lat 50 4.2metra od rogu do rogu chalupy i dalej 21.02 metra sie nie zmienil ********** Kanie, nie znam Waszych realiów administracyjnych. Nie macie instytucji publicznej, która prowadzi archiwum działek z mapami etc.? Na poziomie lokalnym? Przy kupnie działki nie dano Wam oficjalnej mapy (typu, z pieczęcią etc.) z zaznaczonymi granicami? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 20.11.20, 13:15 Mamy mapy oraz oficjalna wlasnosc dzialki z granicam przy zakupie. Niemniej wyglada, ze moga byc kwestionowane. Obecnie ucze sie. Urzad to jedna sprawa ale znalezienie granicy tutaj to burdel. Jutka, ja to naprawde uporzadkuje to i naprawde bo potrafie to zrobic. Bedzie absolutnie zdecydowanie ustalona granica. QLD tobyl dziki zachod. Obecnie bardzo mocno uregulowany i w czesciach sie probojacy wyrwac. Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 20.11.20, 15:59 nerwowki nie zazdroszcze tu przy kazdym kupnie nieruchomosci przychodzi geodeta, wyznaczaja gdzie sa linie kanalizacji, pradu, gazu, dostaje sie mapke terenu z granicami , jesli dotyczy choc czasami bywa burdel i np nasz budynek pare lat temu wciaz wystepowal jako 6 mieszkalny, zamiast nowej skorupy na 4 - mimo, ze juz stalo ponad 10 lat.. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, jasno choć nie pełne słońce 21.11.20, 05:37 jutka1 napisała: > Za oknem jak w tytule, 10 C, podobno po południu ma padać, ale niewiele. > > Sytuacja wilgotności powietrza na parterze - w sypialni maszyna pokazuje 43% (przedwczoraj, po zdarciu podłogi/listew przypodłogowych i ścięciu regipsów, było 51%); w gabinecie: 35% (przedwczoraj 41%). > Dzisiaj albo jutro przywiozą trzecią maszynę, żeby przyspieszyć proces i równolegle osuszać też sień i dolny salonik. > > Wczoraj dzwonił "klient poboczny", obiecał dzisiaj dosłać brakujące materiały. Z doświadczenia zgaduję, że przyśle jutro albo w poniedziałek. Dotrzymywanie terminów nie jest ich mocną stroną.A to oznacza, że mam dzisiaj luz, bo korpo powiedziało, że do końca tygodnia nie będą mnie już o nic prosić. > > Luz oznacza czytanie, muzykę i gapienie się. :-) > Mam smaka na placki ziemniaczane, więc zrobię. :-) Czyli same dobre wiadomosci! Pewnie cieszysz sie z postepow suszenia. Trzymam kciuki zeby sciany kooperowaly i oddaly te wilgoc. Pracowo tez nie wyglada zle. Placki ziemniaczane, mmm, narobilas mi apetytu. Poczekam chyba do poniedzialku cukinie powinny byc wtedy dostatecznie duze, zerwe jedna, wykopie kilka pyrek i tez zrobie sobie placki... Odpowiedz Link
stokrotna Piąteczek... 20.11.20, 15:18 ... pogoda całkiem całkiem, trochę słońca, trochę chmur, tyle że... dzień wkurzająco krótki. Już między 14.30 a 15.00 jest zmierzch i szarówka. Ale - jeszcze ok. miesiąc tego i dnia zacznie przybywać. Ludzkość jakaś rozdrażniona wszędzie, nie wiadomo jak się odezwać. Jedni nie życzą sobie żadnej alarmującej, niepokojącej "bieżączki" - inni, wręcz przeciwnie. Za jakiekolwiek posty nie dotyczące codziennej "drama" - są gotowi ci przegrzyźć gardło i najszczać w szyję (luźny cytat z Bluesa). Tak czy owak, śmiem życzyć miłego popołudnia, a tym co świętują - Szabat szalom (czyli spokoju i pokoju) Odpowiedz Link
roseanne Re: Piąteczek... 20.11.20, 15:55 milo przeczytac, ze w miare normalnie tu znow upal po kilka dniach mrozow umowe udalo sie podpisac, z druga niepelna kopia dokumentow pierwsza wciaz nie znaleziona, przyznali sie, ze juz pod opieka fedexu koperta zostala otwarta... szukam co z tym zrobic... lokalny choijny lider pozwolil na swietowanie 24-27 grudnia mozna sie spotkac w grupie do 10 osob Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Piąteczek... 20.11.20, 20:25 Wychodzi slonce po ulewnym tygodniu. Co to chlustalo wiadrami. A i dobrze, bo to i tak w domu czlowiek siedzi, to niech sie przyroda przynajmniej nawadnia. A teraz weekend sie zbliza, to niech bedzie sucho, to bedzie mozna nos wystawic i pluca przewietrzyc. U nas lockdown prawie - zakazy wszedzie, niewiadomo co mozna. W sensie nic nie mozna. Mozna sie izolowac. Zamknac na cztery spusty najlepiej. Znowu wykupili caly papier toaletowy. Jakas sraczka panuje - pierwsze co znika z polek to srajtasma. Za tydzien Thanksgiving wiec cale rozwazania narodowe - jak to sie spotkac rodzinnie - i jak jesc indyka z maseczka na twarzy. Najlepiej przy otwartym oknie. A najlepiej stojac za oknem. W maseczce. I nic nie gadac. Paranoja. W pracy kociol, nawet nie chce mi sie gadac. Dzisiaj mam w planie robienie piernika - ale takiego "z torebki" - nic wielkiego. Ostatni sernik ktory robilam okazal sie dosyc paskudny, maz co prawda dzielnie zjadl, no ale on wszystko zjada. Piateczek - wiec wieczor winkowy :) czego i Wam drodzy forumowicze dobrze zycze:) i ciesze sie ze nasza Stokrotka nas odwiedzila:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piąteczek... 20.11.20, 21:02 Po dobrych kilku dniach względnego luzu, dzisiaj jak mróweczka pracowalam cały dzie, bo wczoraj klient poboczny przysłał mi materiały. Suszenia partetu ciąg dalszy, są postępy, więc spoko. Jutro trochę popracuję, a trochę pobumeluję. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Piąteczek... 20.11.20, 21:26 mija drugi dzien wolnosci od pracy. Prawie wszystkie prytwatne sprawy zalatwione, czesc zakupow zrobiona. psychicznie z powodow osobistych dosc paskudny dzien. Za chwile chyba zaczne "czesc rozrywkowa", czyli ubiore pizame, rozpale w kominku i rozsiade sie na kanapie z butelka wina. Aniu, cheers :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Piąteczek... 21.11.20, 05:33 xurek napisała: > mija drugi dzien wolnosci od pracy. Prawie wszystkie prytwatne sprawy zalatwione, czesc zakupow zrobiona. > > psychicznie z powodow osobistych dosc paskudny dzien. Za chwile chyba zaczne "czesc rozrywkowa", czyli ubiore pizame, rozpale w kominku i rozsiade sie na kanapie z butelka wina. Aniu, cheers :) W sumie Twoj piatek wyglada na produktywny, ale jego zakonczenie najlepiej :) Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Minal tydzien juz w letnim nastroju 21.11.20, 05:55 Mialam w tym tygodniu rozne zajecia i gdy chcialam zabrac sie za forum, to juz byl czas zasypiac. Zaliczylam trzy wieczorne zebrania roznych komitetow (i zwiazane z nimi rzeczy do wykonania), warsztat, ogrodkowanie w tym podlewanie (dwa dni z temperaturami powyzej 35 w cieniu), codzienne rozmowy z Mama na WhatsApp, trzy sesje jogi, dwa razy plywanie i raz Pilates. Na inauguracje sezonu basenowego kupilam sobie fajny kostium, z podwojnego materialu i z dlugimi rekawami, dobrze sie w nim plywa, no i oslania cale cialo i rece przed sloncem. W czwartek wybralam sie ze znajomymi z jednego z projektow na caly dzien na wycieczke jachtem. Malzenstwo zeglarzy (ona ma uprawnienia kapitana, jako czernastolatka ze swoja matka i siostra przeprowadzala jachty z Ameryk do Australii i odwrotnie), wykupili uzytkowanie jachtu, maja prawo do 25 dni zeglowania w roku, cale czyszczenie, sprzatanie i naprawy przeprowadza firma, od ktorej ten jacht wynajmuja (wypada taniej niz oplata za postoj). Jedna z kumpel jest poczatkujaca w tej dziedzinie i siedziala przy linach na portside, wiec byly trzy osoby obslugi a ja z jeszcze jedna babka tylko siedzialam i ladnie wygladalam :) Nie wzielam komorki ani aparatu, napawalam sie widokami, upajalam sloncem, falami, wiatrem, obserwowalam kolonie fok na skalach Lion Island, kwitnace jacarandy na pagorkach wokol zatoki i orly morskie. Zjedlismy lunch na wodzie, pogadalismy sobie na luzie. Bylo bosko. W ten weekend i w przyszlym tygodniu bede konczyla sprzatanie ogrodu przed niedzielnym kursem, skladala do kupy maly filmik w ramach cwiczen no i bede chodzic do mojego fitnesklubu. Czyli mniej wiecej to samo co w tym tygodniu :) Zycze milego weekendu i spadam z powrotem do ogrodu Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, pierwszy szron 21.11.20, 14:15 Od rana do niedawna było biało i bajkowo. Prawie już skończyłam pierwsze podejście materiałów klienta pobocznego, ugotowałam krupnik, zjadłam go na obiad, a teraz zastanawiam się, czy nie podarować sobie sjesty. Jestem zmęczona, źle spałam, i w ogóle kicha. No nic. Ryjem do przodu. Trzymajcie się w pionie. Albo w poziomie na kanapie, z relaksem. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, pierwszy szron 21.11.20, 14:57 wlasnie przezuwam sniadanko - kukurydziane tortille z salatka z resztek ugotowanego kurczaka kupuje, a raczej dostaje znacznie czesciej, od lokalnego rzesnika torby kosci ( korpusow ) kurczakowych i gotuje wywar sredni co tydzien, ktory potem jest baza lub wchlaniany przez dziecie popijam kubanska kawe, bo akurt byla w supermarkecie. jestem umowiona z sasiadem, by zajzal czemu mi download speed internetu nie siega nawey polowy tego ,za co place wczoraj bylo nascie dodatnie, dzis lekko na minusie, poludniowe ontario ma miec burze sniezna do 10 cm, ale wg map ma sie zatrzymac przy ottawie, sie zoabczy ale jaby co to zakupy sporzywcze wczoraj zakupione, odsniezac oplacony kilka butelek wina jest - przezyje napadlo mnie wczoraj, po kuszeniu przez dziecie by zrobic karmelizowana cebule zsiekalam kg, smazylam powolutku prawie 3 godziny, zostalo koncowego produkto moze z 1/6 pierwotnej objetosci Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota, pierwszy szron 21.11.20, 15:24 zrobcie prosze zdjecia zimy, jak znow bedzie. mam wielka ochote zobaczyc. tutaj sie nie zanosi, jest chlodno, ale slonecznie i do zera chyba daleko. wczorajszy wieczor znioslam gorzej, niz myslalam. wypilam sama pol butelki wina, spedzilam 4 godziny na rozczulaniu sie sama nad soba a skutek taki, ze spalam do 10-tej, potem musialam leciec po reszte zakupow i do banku zanim wszystko pozamykaja a potem w tak nieskoordynowany sposob robilam sniadanie, ze kuchnia wyglada jak pole bitwy. Teraz zamierzam zjesc dwa profiteroles w ramach motywacji i zabrac sie za te kuchnie, bo mnie wkurza. Co dalej, zobaczymy potem. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, pierwszy szron 21.11.20, 16:18 jak sie pokaza zimowa bajkowa zima, to oczywiscie obfotografuje na razie mam szary wietrzny listopad sciski Xurek Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, pierwszy szron 21.11.20, 17:02 roseanne napisała: > jak sie pokaza zimowa bajkowa zima, to oczywiscie obfotografuje > na razie mam szary wietrzny listopad ********** U mnie mniej szaro, ale też wietrznie. W ogóle dzisiaj nie wychodziłam. > sciski Xurek ********** DITTO Odpowiedz Link
kan_z_oz Niedziela 22.11.20, 08:45 Wlepie zdjecia z opisami. Odwiedzilismy dzisiaj nasz lokalny ogrod botaniczny, ktory jest prywatna posiadloscia domyslam sie indywidualnych ludzi o orientacji zielonej. Jest to chyba najwiekszy mi widziany ogrod botaniczny. Najwiekszy tez mi widziany ogrod zrestaurowany z pastwisk i lak do obecnego stanu. Ogrod to w sumie 18 acrow na posesji 110. Jeden akr to 4000m2. Bylismy w nim dosyc dawno. Obecnie dodal klatke na ptaki jako czesc prac konserwacyjnych dla ptakow, ktore albo nie moga wrocic do swojego srodowiska, albo sa rozmnazane. Praca w polaczeniu z Zoo Irwina i jeden z najwiekszych w moje okolicy projekt. Bilety nie sa tanie. Miejsce bylo wypelnione po brzegi. Klatki tez. 30 osob w jednej z pieciu sesji w ciagu dnia. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela 22.11.20, 08:52 Staralam sie trzymac rece czyli palce z daleka bo wszystkie te papugi moga odrabac szybko wystajace kawalki. Byly zdecydowanie zainteresowane kropkami na mojej koszulce oraz guzikami na koszuli. Odrabaly w kilka sekund guziki na czapkach wielu gosci oraz udziobaly w palec male dziecko, ktore chcialo je glaskac. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela 22.11.20, 08:56 Nie jestem sobie w stanie wyrobrazic pracy wlozonej w odrestaurowanie takiego obszaru. Ogrod jest bardzo stromym stoku i zostal chyba starasowany przez lata. Czapki z glowy dla ludzi. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela 22.11.20, 09:07 Zakonczylismy lunchem w lokalnym przybytku. Nie mma zamiaru robic zadnych politycznych czy kovidowych uwag ale tak wyglada moj stan od miesiecy po pozbyciu sie kovida. Mozna zrobic i ja glupa myslalam, ze ja miliony australijczykow, ze cala reszta swiata mysli podobnie. Tak wyglada turystyka wewnetrznie gdy sa zamkniete granice miedzynarodowe. Tlumy w parkach, na wsi - masowy eksodus z miast na lono natury. Bardzo pozytywny ruch moim zdaniem tutaj. Odpowiedz Link
stokrotna Co to za roślina??? + niedziela w Warszawie 22.11.20, 12:06 W środku lata z balkonu ktoś wyrzucił kawałeczek tej roślinki - a to jest to co ja z tego maleństwa uchodowałam. Zrobił się już mróz, więc roślinki schowałam do domu, ale nie wiem jak o nie dbać, bo nie wiem czym są - help !!! Od spodu liście są fioletowe . Uprzedzając pytania - tak to jest moja ohydna stopa z halluxem (tak właśnie taki koment otrzymałam kiedyś od forumowiczki, o której brak pisania na forumie usiłowano mnie guilt-trippować). Skoro forumowiczka dalej nie pisze, to chyba jednak nie jest moja wina, ani mojej ohydnej stopy. Poza tym dostrzegłam rewelacyjny kostium Luizy i mam wiele dylematów oraz pytań. Jak to się ZDEJMUKJE ??? Czy tak głęboko wycięty dół się nie wcina w rowek? Lub co gorsza - z przodu, robiąc "camel toe". Czy kostiumy się nazywa "bathers" w całym OZ, bo baba z Darwin powiedziała, że "u niej" tak je nazywają? Niedziela w Warszawie chłodna, w nocy na minusie. Czytać za szczegółowo nie mogę, dlatego proszę o wyrozumiałość, ale przyuważyłam brak Marysi. Ktoś coś? Dramatów z przesyłką dokumentów baaardzo współczuwam Rose, znam ten bół :( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Co to za roślina??? + niedziela w Warszawie 22.11.20, 12:24 stokrotna napisała: > W środku lata z balkonu ktoś wyrzucił kawałeczek tej roślinki - a to jest to co ja z tego maleństwa uchodowałam. Zrobił się już mróz, więc roślinki schowałam do domu, ale nie wiem jak o nie dbać, bo nie wiem czym są - help !!! Od spodu liście są fioletowe . Wlasciwie prawie sie nie zajmuje roslinami ozdobnymi, to chyba bedzie Plectranthus albo Coleus. > Poza tym dostrzegłam rewelacyjny kostium Luizy i mam wiele dylematów oraz pytań > . Jak to się ZDEJMUKJE ??? Czy tak głęboko wycięty dół się nie wcina w rowek? Lub co gorsza - z przodu, robiąc "camel toe". Zeby zdjac trzeba rozpiac dlugi zamek z tylu kostiumu. Plywalam w nim i nic mi sie nie wcina, przypuszczam ze moga byc problemy jesli kupisz rozmiar ktory jest za krotki w porownaniu z dlugoscia ciala. > Czy kostiumy się nazywa "bathers" w całym OZ, bo baba z Darwin powiedziała, że "u niej" tak je nazywają? Stare babcie z Darwin moze tak mowia, tu sie formy "bathers" uzywalo chyba do drugiej wojny swiatowej... W mowie potocznej slyszalam "swimmers", "cossie" Odpowiedz Link
stokrotna Re: Co to za roślina??? + niedziela w Warszawie 22.11.20, 13:15 Bardzo dzięki Luizo. Kostium jest "fab" :) Właśnie super, że zakrywa ramiona, bo inaczej trudno uniknąć przypieczenia słońcem. Ja niestety mam taką cielesną formę, że zawsze mi te gatki wjeżdżają tam gdzie nie powinny, dlatego unikam takich wycięć, choć bardzo są hm... twarzowe... no, "becoming". Rozmiarówka niestety jest tu w PL taka, że mniejsze rozmiary są przewidziane na niskie osoby. A ja - forma gliździa - potrzebuję długie i wąskie. Szwedzka sieć robi odpowiednie rozmiary, albo dwuczęściowe używam.... ech rozmarzyłam się plażowo.... Odpowiedz Link
xurek wyjatkowo bezproduktywny dzien 22.11.20, 17:50 mam takiego niechcieja, ze ledwo udalo mi sie przygotowac rzeczy na jutro do pracy. taki down, ze nawet Mlody zauwazyl, i wzial sie za gotowanie kolacji. bedzie kurczak w sosie kokosowym z mango, do tego ryz basmati z szafranem i salata, ktora nie wiem jak sie po polsku nazywa (wolne tlumaczenie byloby, ze "polna") z prazonymi orzechami wloskimi. ide ogladac telewizje czekajac na ten dinner. PS: jedyny hajlajt dnia to poranne pogaduchy. Odpowiedz Link
roseanne Re: wyjatkowo bezproduktywny dzien 22.11.20, 18:14 mlody potrafia stanac na wysokosci zadania i pomoc czasami, bez podpowiadania hugs nastawam grochowke, tak aporpos niczego udalo mi sie pospac 4 godziny... Odpowiedz Link
xurek Re: wyjatkowo bezproduktywny dzien 22.11.20, 19:45 Dzieki Rose , kolacja zjedzona, bylo smaczne, w curry byly jeszcze krewetki, ale salata zostala skreslona z menue, bo za duzo roboty :). Ide doogladac film do konca, American Beauty, podoba mi sie. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: wyjatkowo bezproduktywny dzien 22.11.20, 20:12 Zaczyna sie bumelancka niedziela - dzieki Jutko, bardzo mi sie podoba to slowo - bumeluje:) Pogoda idealna do tego zachowania - mgla, chlodno, a w kominku ogien - . w telewizorni leci "food channel" a na nim tradycyjnie potrwa okoloindykowe, bo w czwartek Swieto. Wczoraj bylismy na coast, na plazy sie przejsc na spacer, pogoda bylo cudowna, jak sie to wrzuce pare zdjec, wzielismy ze soba drona, bo bylo slonecznie i wszyscy wylegli korzystac ze swiezego powietrza. Poki sie da. lol Przed koncem swiata hehe. Kostium do plywania wyglada Luizy super - ja sobie latem kupilam do plywaina ale taki troche inny - tylko bez rekawow ale nogawkami. I niestety nie jest zapinany na zamek z tylu, tylko wciagany, co jest nightmare do ubierania. I sciagnia. Stokrotko, Marysia pojawia sie od czasu do czasu, informuje nas o wnuczce jak rosnie:) Moze zacznie czesciej zagladac. Kurde, Xurek ma fajnego mlodgo kucharza:) Odpowiedz Link
xurek poniedzialek 23.11.20, 08:27 w drodze do pracy. mam katar a wysmarkanie nosa w maseczce to prawdziwy challenge. chcialam przeczytac pracowe maile w pociagu ale jak zobaczylam ile ich jest i jaki wkurw i niecierpliwosc bije z ich tytulow to doszlam do wniosku, ze bez kawy, trzech ekranow i dostepu do plikow w sieci nie razbieriosz wiec zamknelam puszke pandory i bede sluchac muzyki. milego poczatku tygodnia zycze. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, pokropilo i jest wilgoc 23.11.20, 10:10 Jakies symboliczne deszczyki przeszly dzis nade mna, ale porzadnie podlalo ziemie nie tutaj tylko w innych okolicach. U mnie bedzie z tej wilgoci taki skutek, ze na lisciach rozwina sie plesnie. Jutro prewencyjnie spryskam ogorki, dynie i cukinie roztworem mleka. Trzeba pilnowac zeby na tych roslinach zaraza sie nie rozwinela, tym bardziej ze pojawiaja sie owoce. Dzisiaj zerwalam (i zezarlam razem z ogonkiem) pierwszego gladkoskorego ogorka, odmiany, ktora u nas nazywa sie libanska. Niedlugo beda tez ogorki do zapraw, mniejsze i kostropate. Za kilka tygodni pojawia sie owoce na pozniej posadzonych Poona Keera (ogorki ze skorka jak ziemniaki) i Kiwano (rogaty ogorek afrykanski). Przez nastepne dwa dni bedzie chlodno, 24-25 stopni w cieniu, ale zalamalam sie gdy zobaczylam tygodniowa prognoze pogody; w sobote ma byc 40 a w niedziele 38 stopni w cieniu. Plazowa pogoda, akurat na weekend, nad oceanem beda tlumy, pewnie pojade na plaze w sobote po poludniu ale rano podleje i poprzykrywam wszystkie delikatniejsze rosliny a kurom i krolikom dam lod do wody... W niedziele wczesnym popoludniem przychodzi grupka ludzi na permakulturowy kurs do ogrodu, mam nadzieje ze zapowiadana chlodna zmiana przyjdzie akurat wtedy. Te czeste hustawki temperatur o 12-16 stopni roznicy miedzy kolejnymi dniami sa meczace dla ogrodu, zwierzakow i dla mnie. Odbylam wieczorna rozmowe z Mama, ugotowalam dwa obiady (kupilam calego kurczaka, czesc poszla wlasnie na te obiady a reszte poporcjowalam do zamrazalnika). Teraz zasiadam do pisania prezentacji na srodowy warsztat, bo oczywiscie wczesniej mi sie nie chcialo. Jutro po poludniu nakrece tez krotki filmik. Rano sie nie da bo za plotem szaleja budowlancy, a ze wiekszosc ekipy to Wlosi poza jednym Chorwatem, wiec jest glosno nie tylko dlatego ze wylewaja i wygladzaja beton. Milego tygodnia i takiej pogody jakiej sobie zyczycie (aczkolwiek strasznie zazdroszcze Rose sniegu, nie widzialam sniegu od dobrych kilku lat poza 2 cm lezacymi przez tydzien dwa lata temu w Kolobrzegu). Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek, pokropilo i jest wilgoc 23.11.20, 10:28 Moje plany aktywności na dzisiaj są o wieeeleee skromniejsze. Dokończę mycie naczyń (wczoraj umyłam, a wieczorem znowu się zebrało), będę cierpliwie czekać na następną porcję materiałów od klienta pobocznego, i zamówię zakupy ze sklepiku. O wylewaniu H2O z maszyn nie wspominam, bo to jest już rutyna jak mycie zębów, więc się nie liczy. :-) Gotować nic nie muszę, jest krupnik. I tyle. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
stokrotna Re: Poniedzialek, pokropilo i jest wilgoc 23.11.20, 10:56 Jutyldo, czy ja dobrze czytam - Ty MIESZKASZ w tym budynku pozalaniowym ??? Próbki osadu pozalewowego SANEPID zbadał? Przecież to qśwa niebezpieczne. Budowlańcy powinni to zbadać przed przystąpieniem do prac, są zdaje się 3 poziomy skażeń biologicznych, a jeśli chodzi o toksyny (bo omuły mogą zawierać takżę i to) to jest inna klasyfikacja, są chyba 4 poziomy. Zależnie od stopnia skażenia, robotnicy powinni nosić odpowiednią odzież ochronną. Zalania zwykle stanowią poziom 3 - to jest taka odzież jak na zdjęciu. Zwykle nie dają zgody na to aby ktokolwiek w budynku pozalaniowym mieszkał. Tak czy owak, współczuwam, odwagi gratuluję i trzymam kciuki za szybkie zakończenie gehenny. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialek, pokropilo i jest wilgoc 23.11.20, 11:12 W nocy zatkalo sie szambo. Pan maz przeczyscil grubo po polnocy. Na horyzoniecie gleby dymu wskazujace na palace sie, nie wiem co wokol. Dla nas tutaj to juz drugi rok jazdy bez absolutnej trzymanki. Czuje sie dosyc zmeczona i glownie fizycznie. Obecnie moze tez mentalnie. Znowu pozary wokol i karuzela. Maski jak najbardziej na miejscu. Pyl jest wredny i osad w plucach jeszcze bardziej. Na szczescie jestesmy na pogorzu i obserwujemy dol. Jutka, moje kondolencje oraz wyrazy wspolczucia. Trzymaj sie. Susz grzyba. Jesli ktos ma wlasny dom i w nim mieszka to go nie opusci bo niby gdzie? oraz emocjonalnie dlaczego? Bardzo Cie rozumiem i masz moj 'suport'. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialek, pokropilo i jest wilgoc 23.11.20, 12:00 NSW sie dzisiaj zakwalifikowalo na 28 dni bez kovida. Oznacza to, ze byc moze zostana otworzone granice. Byc moze bedziemy mogli spotkac sie z naszym synem na X-mas, ktorego nie widzielismy od roku oraz jego partnerka, ktorej nie widzielismy od ponad dwoch lat. Rodziny w Polsce nie obejrzymy dlugo. Taki jest efekt kovida. Odpowiedz Link
stokrotna Zalania wszelakie 23.11.20, 13:32 kan_z_oz napisała: > W nocy zatkalo sie szambo. .. Qśwa, Kanie - współczuwam :( Odnośnie tych zalań wszelakich - to jestem "w temacie", jak najbardziej. Po pierwsze, całe osiedle jest zbudowane na terenie zalewowym, a ja - na parterze... . Z jednej strony Wisła, z drugiej - kanałki i jeziorko - też "zalewopodatne". Po drugie - zalanie deszczem - z różnych stron, n.p. po dachu i przez przewód kominowy (dwa lata temu, zniszczony sufit w kuchni, odpadająca płatami farba) i w tym roku - pod parapetem, efekt - grzy b :( Moglo być gorzej, bo mogło zalać od tarasu, tak napierdzielało, że woda nie wsiąkała. Po trzecie - sąsiad debil z 10-tego zostawił odkręcony kran (akurat była zakręcona w budynku woda) i.... wyjechał nad morze. Efekt - zalani dokumentnie wszyscy w całym pionie. A potem wszyscy (babcie, dziadygi, dziecka i stare baby) przez 7 dni w środku lata - bez wody. W pandemię. Po czwarte - trzy dni temu zatkał się pion kuchenny i zalało mi trochę kuchnię. Plus "bekało" z rur pierdami z siarkowodoru. Coś jak "eau d'Ertes" czyli zapach zepsutych starych jaj. Ja prd...ę. What next? Sracz ??? Na wszelki wypadek powzięłam kroki zaradcze, opiszę co zrobiłam potem, bo air-time wyczerpałam prawie, więc jeśli chcę zrobić to co muszę zawodowo, a chcialabym też dokończyć kilka projekcików z biżuterii (zrobię focie i zamieszczę wkrótce) to powinnam przestać, ale mnie wzięło - jak widzicie - i się rozsierdziułam logorejnie. Grzyb pod parapetem osuszam przyklejając taśmą miedziane monety na tynk, uprzednio usunąwszy warstwę zeżartą grzybem. Fajnie działa. A co do "co by gdyby kto zrobił" i czy by się wyprowadził czy nie - to nie wiem. Nie jestem omnipotentna, pojęcia nie mam co by ten hipotetyczny ktoś (czyli kto) zrobił. Po prostu doczytuję, nie wiedziałam że Pyton tam mieszka, mogła zamieszkać z rodziną, przyjaciółmi, zdecydowała się tak, więc podziwiam odwagę, rozumiem decyzję i wyrażam dobre życzenia. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Zalania wszelakie 23.11.20, 21:52 O jakim grzybie wy piszecie? Jutka nie ma grzyba - tylko sie suszy po podlaniu, i wlasnie dlatego ze sie od razu suszy nie ma grzyba! no chyba ze cos przeoczylam. Proces suszenia jest bardzo dlugi i upierdliwy do bolu - ale wlasnie ma taki byc zeby temu grzybu zapobiec. Pamietam jak mielismy maly przeciek na dachu, to maszyny do suszenia w pralni (pomieszczeniu pod dachem tam gdzie byl ten maly przeciek) staly przez miesiac. Dmuchawy warczaly tak dlugo az wskazniki na scianach wskazaly ze byly suche jak pieprz. I ten proces - rozumiem - odbywa sie obecnie u Jutki. Wiec co ty Kan gadasz o grzybie? Kobieta sie suszy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zalania wszelakie 24.11.20, 01:19 Dobrze gadasz Aniu! :-) O grzybie to 100K zaczęła, bo pewnie nie doczytała - weszła już po kilku tygodniach sagi. Wodę wybraliśmy szpadlami do misek i wiader tego samego dnia, czyli 14 października. Przy okazji dodam, że podtopienie było spowodowane gwałtownych deszczem typu torrential rain, woda deszczowa przepełniła rowy melioracyjne i się "ulało". Napisałam "wylewam wodę", co śledzący sagę od początku rozumieją, że wylewam z pojemników w maszynach osuszających. Nie, że "woda stoi na parterze, a ja na piętrze" i wodę z parteru wylewam. A propos: maszyny - zaprogramowane, że optymalny poziom wilgotności powietrza ma być 30% - pokazują teraz już tylko 35% i 33%. I to po odsłonięciu murów, po którym to odsłonięciu wskaźnik skoczył o 15-20 %. No i zamknę tego pierdulon,a i założę nowy. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedzialek, pokropilo i jest wilgoc 23.11.20, 15:50 nie zyciowe te temperatury, zupelnie o spryskiwaniu mlekiem na macznika slyszalam dawno, ale akurat nic z dyniowatych nie probuje z powodu braku terenu, a siasiadka nie pozwala na roslinki wsponajace sie na tujach - dziwna jakas - cale sasiadztwo sie zachwycalo , jak sprobowalam - potem nastapilo veto pogoda sie zachowuje, jak przewidziano - snieg przeszedl w deszcz, jest blotniscie i slisko. z wieczornej bajki nie zostalo nic dzis nie gotuje nic moze wroce do projektu "skarpetki"? pomysl plesn plus miedziane monety - jak to dziala i czy dziala na stare plesnie? Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 460 23.11.20, 16:47 W ubieglym tygodniu, ze wzgledu na obostrzenia pandemiczne, musialam moje tradycyjne obiady z pieczona gesina rozlozyc na "zajecia w podgrupach". Tak wiec pieklam , gotowalam, goscilam sie. Na pohybel koronie. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 460 23.11.20, 21:54 A pieklas tez Marysiu Marcinskie Rogale? :) Odpowiedz Link