xurek
09.03.21, 11:37
Glosowalismy w zeszla niedziele na tematy rozne, min. na temat zakazu zakrywania twarzy oraz ekeltronicznej ID.
Referendum w punkcie zakazu maskowania wyszlo na “tak” 51.5% glosow. Byl to punkt, nad ktorym najdluzej sie zastanawialam, w koncu podjelam decyzje, ze zaglosuje na “nie”. Ale jak wyszlo, ze wiekszosc jednak na “tak”, to wcale az tak bardzo mnie to nie smuci.
Kobiety w burkach badz niqabach dzialaja na mnie deprymujaco, nawet hijabow i czadorow tez specjalnie nie lubie. Uwazam je za symbol ucisku oraz religii wrogiej kobietom. Poza tym emocjonalnie przeszkadza mi maskowanie twarzy, chce widziec mimike osoby, z ktora rozmawiam.
Z drugiej strony uwazam wszelkiego rodzaju nakazy i zakazy za wysoce problematyczne a ich wprowadzanie do konstytucji za wymagajace doglebnego przemyslenia.
Gdy sie zastanawialam, jak zaglosowac, nastepujace aspekty przyszly mi do glowy:
Czy zabraniajac burki & co nie stawiamy sie na rowni z Arabia Saudyjska, ktora nakazuje kobietom zakrywanie glowy?
Czy zakaz burki naprawde cos polepszy w zyciu “tradycyjnych” kobiet, czy tez doprowadzi do jeszcze wiekszej izolacji, bo ich mezowie nie wypuszcza ich w ogole z domow, by nie placic mandatow?
Zakaz teoretycznie obowiazuje teraz dla kazdej formy zakrywania twarzy, bo ze wzgledow politycznej poprawnosci nie mozna go bylo wymierzyc otwarcie w islamskie kobiece stroje. Tak wiec oznacza on rownie zakaz kowidowych maseczek, narciarskich kominiarek, motocyklowch helmow. Wiec co? Razem z owym zakazem wprowadzimy do konstytucji litanie wyjatkow? Czy jak tak dalej bedziemy sobie folgowac to nasza konstytucja nie zamieni sie w smietnik tudziez kopalnie zlota dla lowcow prawnych dziur, precedensow i sprzecznosci?
Drugim kontrowersyjnym punktem byla ta elektroniczna Identity Card. Tutaj akurat nie mialam watpliwosci, ze nalezy zaglosowac na “nie”, tak samo jak 64% glosujacych.
Ale weszlam w ostry konflikt z Mlodym, ktory w pewnym momencie dyskusji swierdzil, ze nalezaloby wszstkim po 50-tce odebrac prawo glosu i czynnego udzialu w polityce, poniewaz jestesmy przedwczorajszymi wrogami postepu nie bedacymi w stanie ogarnac rzeczywistosci.
Pomysl E-ID byl taki, ze administracja panstwowa bedzie prowadzila ewidencje obywateli I ich “numeracji”, a prywatne firmy elektroniczne dostana zlecenie produkcji owych “kart” I ochrony danych. Dla mnie wizja z wirtualnego pielka rodem. Przezroczysty obywatel, przestajacy realnie istniec jezeli jakis pomyleniec zdedyduje sie wymazac jego dane z wirtualnych ewidencji, bramy do manipujaci wyborow, kredytow, zyciorysow i bog wie jeszcze czego szeroko otwarte.
Te argumentacje Mlody skwitowal przewracaniem oczu i stwierdzeniem, ze powinnam sie udac do psychologa i zaczac leczyc moja paranoje.
A co szanowne Forum na takie dylematy?