tos.ka
06.02.05, 17:13
Zielonowlosi, rudzielce, pajace, kosciotrupy na ulicach, w sklepach,
pociagach, "weibe" napadajace na boguduchawinnych, przemykajacych z obcietym
meskosci ersatzem (koniecznie)- przypomnieli mi zo to juz.
Oglupiala, zdezorientowana mina Stroza Porzadku Publicznego, ktory ze
wzrokiem wyrazajacy najwyzszy stopien niezrozumenia wpatruje sie w dmuchawke,
uparcie pokazujaca po raz trzeci 0,00 (w zwiazku z tym stroz czuje sie
zobowiazany do doglebnej kontroli prawa jazdy tudziez innych dokumentow, by w
koncu zrezygnowany machnac reka- choc przypuszczam w glebi ducha nie do konca
przekonany o slusznosc tej kontrowersyjnej decyzji)- przypomniala mi ze to
juz. Tutaj zwa to karneval. z kazdej knajpy dochodzi "ich bin so schön..."
Jeslis trzezwy- tos podejrzany (zreszta na trzezwo dlugo nie wyrzymasz). Nad
wsyzstkim panuje nam milowsciwie karneval prinz. Prinz mianowany z ramienia
Karneval-Verein (bo jak wiedomo, gdzie dwoch niemcow tam trzy Verein). Za
euro- 50 tys (wyplaconych z wlasnej kieszeni)– vereinissimus nie mogl odmowic
zaszczytu by od 11.11. godz.11.11 podobizna jego w stroju Prinza (Prinz w
seksownych rajtuzach; biada krzywonogim), zawisla na kazdym slupie i by w
punkcie kulminacyjnym- a to juz jutro- zostac obwiezionym na traktorze przez
wsze ulice. a by nikt nie widoku owego stracil a moze i na wypadek wszelki-
rosenmontag tu dniem wolnym od pracy jest!
no to jesli tak to-
Alaaf!
:)