Dodaj do ulubionych

patrzem i nie widzem

17.03.05, 16:26
widzem tylko "fora prywatne" (na lewo) a jezeli je otworze, to jest multum
podforumow z ktorych kazde ma nastepne multum podforumow. W tej dzungli ani
szukac mi sie nie chce ani czasu na to nie mam. Moze bys tak zatem rzucil
linkiem zamiast dobrej rady :))?

Xurek
Obserwuj wątek
    • xurek nic juz nie rozumiem 17.03.05, 16:27
      chcialam odpowiedziec na post Ertesa w innym watku a zrobil sie z tego nowy
      watek... Jak to jest mozliwe?

      Xurek (majacy nadzieje, ze ten wpis nie bedzie nastepnym nowym watkiem)
      • jutka1 Re: nic juz nie rozumiem 17.03.05, 16:31
        .. a to ja myslalam, ze juz nic nie rozumiem, bo nie rozumialam o czym ten watek
        :-))))

        to powiedz, o co pytasz?
        ps. SF Swiatlo proszony jest o zauwazenie, ze jest nowy watek... ;-))))
        • jutka1 aaa juz wiem, sorry... ntxt 17.03.05, 16:31

          • xurek a juz chcialam 17.03.05, 16:33
            udzielic Ci wyczerpujacej odpowiedzi z podaniem linka :)))

            Xurek
    • lalka_01 Re: patrzem i nie widzem 17.03.05, 16:28
      pod ulubionymi forami jest na skroty. Tam jest fh.
      Dycha sie nalezy.
      • xurek jest mi coraz glupiej, 17.03.05, 16:33
        ale u mnie niet forow ulubionych, ktore bylabym w stanie zauwazyc. Sa prywatne
        i regionalne, pod prywatnymi sa biznesy i pieniadze, edukacja, kobiety, swiat,
        towarzyskie i czego dusza zapranie albo i nie, ale ulubionego ani humorowego
        nie ma :((

        Moze bysta jednak ta linka rzucili :))?

        Xurek
        • ertes Re: jest mi coraz glupiej, 17.03.05, 16:35
          nie patrz w lewo skos tylko w lewo rownolegle
    • jutka1 link do FH 17.03.05, 16:37
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=384
      :-))
      • ertes Re: link do FH 17.03.05, 16:39
        ech... tak latwo
        • jutka1 Re: link do FH 17.03.05, 16:40
          dzien dobroci dzis :-))))
      • xurek dzieki, Jutka 17.03.05, 16:50
        ty to jestes jedyna dobra dusza na tym forumie :))) A Ertes to chyba ma zeza,
        bo co to jest w lewo rownolegle? I chocbym oczami krecila jak prawdziwy
        kameleon to u mnie jest tyko to, co napisalam i zadnego ulubionego humorum NIET!

        Xurek
        • ertes Re: dzieki, Jutka 17.03.05, 17:29
          mammamija...
          W lewo rownolegle znaczy rownolegle i tyle
          A wiec masz tam NA SKROTY
          Na 7-mej pozycji masz FH.

          W lewo skos masz ULUBIONE

          Zamiast zamiatac oczyskami na wszystkie strony skrec glowke ;)
    • xurek swoja droga 17.03.05, 16:52
      to patrzcie panstwo - taki glupi watek a jak sie rozrosl :)). Jestem
      przekonana, ze gdybym zaczela na jeden z moich ostatnio ulubionych tematow
      czyli "czy jest bog czy go nie ma" to nikt by sie nie dopisal :)))).
      No moze Swiatlo :))))))

      Xurek
      • ertes Re: swoja droga 17.03.05, 17:31
        A jest?!
        hmmm ciekawe pytanie...
        • xurek moim zdaniem 18.03.05, 13:10
          odpowiedzi na to pytanie "normalny smiertelnik" nie jest w stanie znalezc bez
          pomocy owego boga (zakladajac, ze takowy istnieje). Mnie taka pomoc nie zostala
          jak dotad udzielona, wiec nie wiem. Ale to juz moje trzecie zdanie na ten
          temat :)). A co Ty myslisz?

          Xurek
          • wkrasnicki Re: moim zdaniem 18.03.05, 14:09
            I znowu muszę wyręczać Ertesa. Człowieku, Ty mi się nigdy nie wypłacisz. ;-)

            Gdyby istniała jednoznaczna odpowiedź na to pytanie nie byłoby osób niewierzących. Dlatego właśnie
            mówimy o czymś takim jak Wiara, a nie Pewność.
            Jest to większości z nas potrzebne, jak wiara w wynalezienie leku na nieuleczalną chorobę. Wiemy, że
            nieśmiertelności nie może nam zapewnić Nauka i choć potrafi przedłużać długość życia, to przecież też
            nie wszystkim. Taką nadzieję daje tylko wiera w siłę wyższą.
            Zwykle za mocną pokusa powtórnego życia idzie i strach przed nicością, definitywnym końcem. Stąd
            częste "nawrócenia" w momencie rychłego zakończenie żywota i prośba o ostatni sakrament nawet
            przez tych, którzy wiarę zwalczali, wykpiwali etc.
            Instytucja Boga jest nam też potrzebna jako odreagowanie na pewien schematyzm, robiący z nas
            białkową pulpę. Chcemy wierzyć w coś w naszym rozumieniu tajemniczego i niepoznanego jak istnienie
            Atlantydy.
            Postaci bogów/bóstw pojawiły się właściwie na całej planecie, bez względu na cywilizacyjne
            zaawansowanie, co zaświadcza jak silna to jest potrzeba.
            • xurek czekajac na Ertesa, 18.03.05, 14:55
              odpowiem wyreczycielowi :)). Ze potrzeba taka istnieje i jest bardzo silna nie
              przecze, ale jak sie ma ta potrzeba do objektywnego istnienia? Potrzeba ta jak
              na moj maly rozum moze miec dwa zrodla:
              Zrodlo 1: "chciejstwo i niechciejstwo" - tak chcemy, by cos nam pomagajacego i
              nas "zbawiajacego" istnialo i tak bardzo boimy sie tego "nieodwolanego konca i
              odejscia w nicosc" ze sobie owa instancje wymyslilismy.
              Zrodlo 2: Instancja owa obiektywnie istnieje jak rowniez istnieje cos
              nazywanego przez nasz dusza i majacego swoj poczatek przed naszym zaistnieniem
              i wiedzacego, ze istancja jest. To "cos" daje nam owo intuicyjne poczucie, te
              niewytlumaczalna wiedze (czyli wiare) w to, ze jest.

              Ja obojetnie ile bym nie glowkowala to nie mam pojecia, ktore z tych zrodel
              jest prawdziwe. Ale moze TY wiesz? No wiec jak - jest ten Bog czy tylko chcemy,
              zeby byl?

              Xurek
              • ertes Re: czekajac na Ertesa, 18.03.05, 15:17
                Dziekuje Panie Krasnicki za zastepstwo ale mam jedna kategoryczna, krotka i
                zwiezla odpowiedziec: NIE MA.
                • xurek @ Ertes 18.03.05, 15:41
                  skad wiesz? Powaznie, co jest dla Ciebie dowodem na to, ze "nie ma"?. I czy to,
                  ze nie ma boga znaczy rowniez, ze nie ma nic poza tym "tu i teraz"?

                  Xurek
                  • ertes Re: @ Zurek 18.03.05, 15:56
                    Nie potrzebuje dowodow. Nie ma nic "tu i teraz".
                    Nasza dusza jest jakas tam energia ktora trzyma zlepek atomow z ktorych jestesmy
                    zbudowani. Bog jest pomyslem czlowieka na wszystko czego nie moze sobie
                    wytlumaczyc, na cierpienie i nadzieje.
                    • ertes Re: @ Xurek 18.03.05, 16:00
                      przepraszam, literowka.
                    • xurek @ Ertes 18.03.05, 16:24
                      Nie potrzebuje dowodow. Nie ma nic "tu i teraz".

                      I nie przeszkadza Ci, ze dowodow brak (na teze odwrotna moim zdaniem rowniez).
                      Ja dlatego mowie, ze nie da sie dowiedziec, a nie, ze nie ma.

                      Xurek
                      • ertes Re: @ Ertes 18.03.05, 17:57
                        Nie, nie przeszkadza mi.
                        Dla mnie dowodem jest _chociazby_ to ze historia ludzkosci to historia wojen,
                        morderstw, cierpienia, glodu itp.
                        Zakladajac ze jest Bog ktory stoi z boku majac mozliwosc temu zapobiec to coz, z
                        cala pewnoscia nie bylby moim idolem. Poniewaz jest jak jest wiec nie moze Go byc.
                        • bella-donna Re: @ Ertes 18.03.05, 23:54
                          zakochales sie, czy co ?
                      • chris-joe Re: @ Ertes 19.03.05, 00:09
                        Dowodow na nieistnienie boga brak, podobnie jak na nieistnienie Jednorozca,
                        Wodnic i Dybuka. Xur, udowodnij mi, ze nie ma Szczygloszyca, a jesli nie
                        potrafisz, to czego to... "dowodzi"? :)
                        • xurek @CJ 20.03.05, 15:08
                          to, ze ja nie potrafie, nie dowidzi jeszcze niczego. To, iz "nikt" jak dotad
                          nie potrai(f) dowodzi, iz jest to (prawie?) niemozliwe. Roznica miedzy
                          Jednorozcem & Co. a Bogiem polega na "rozpanoszeniu" sie zjawiska. Jezeli 90%
                          ludzkosi wierzy w to, ze Bog jest, to choc samej trudno mi w to samo uwierzyc,
                          rownie trudno jest mi byc przekonana na 100%, ze go nie ma, gdyz to by
                          oznaczalo, iz 90% sie myli, co statystycznie rzadk sie zdarza.

                          PS: dowodow "objektywnych" brak, ale mozesz przytoczyc Twoje subjektywne -
                          dlaczego Twoim zdaniem nie ma Boga?

                          Xurek
                          • chris-joe Re: @CJ 20.03.05, 18:16
                            Atawistyczny lek przed piorunem jest pewnie rownie rozpanoszony jak potrzeba
                            bostwa; nawet zatwardzialy ateusz jak ja miewa odruchy myslenia zakleciami
                            ("ach, zeby tylko ten samolot sie nie roztrzaskal!"). Wiara 90% ludzkosci w
                            cokolwiek nie jest dla mnie argumentem wystarczajacym.

                            Ponadto: umysl ludzki zdolny jest do stwarzanie nieograniczonej ilosci "bytow"
                            (np. moj Szczygloszyc z poprzedniego postu) i nie na moich barkach spoczywa
                            ciezar dowodzenia ich nieistnienia. Dana teze udowodnic musi jej proponent.

                            Moj subiektywny argument? Zgodnie z legenda, gdy astronom Laplace opublikowal
                            swoje dzielo "Mécanique Céleste", Napoleon zapytal go, czemu w swej pracy o
                            wszechswiecie nie wspomnial ni razu o Bogu, na co Laplace odparl: "Sire, je n'ai
                            pas besoin de cette hypothèse".
                            • wkrasnicki Re: @CJ 20.03.05, 19:43
                              chris-joe napisał:

                              > Atawistyczny lek przed piorunem jest pewnie rownie rozpanoszony jak potrzeba bostwa; nawet
                              zatwardzialy ateusz jak ja miewa odruchy myslenia zakleciami ("ach, zeby tylko ten samolot sie nie
                              roztrzaskal!"). Wiara 90% ludzkosci w cokolwiek nie jest dla mnie argumentem wystarczajacym.
                              _____________________________________
                              Czyli właściwie niebezpieczeństwo nie istnieje, więc po co ten Twój paciorek, rozum powinien
                              wystarczyć- statystycznie to najbezpieczniejszy środek transportu.

                              > Ponadto: umysl ludzki zdolny jest do stwarzanie nieograniczonej ilosci "bytow" (np. moj Szczygloszyc
                              z poprzedniego postu) i nie na moich barkach spoczywa ciezar dowodzenia ich nieistnienia. Dana teze
                              udowodnic musi jej proponent.
                              _____________________________
                              Czy może adwersarz, bo nie bardzo kumam?
                              Swoją drogą chciałbym zobaczyć Twoją minę , gdyby się okazało, że Szczygłoszyc jednak istnieje. :-)

                              > Moj subiektywny argument? Zgodnie z legenda, gdy astronom Laplace opublikowalswoje dzielo
                              "Mécanique Céleste", Napoleon zapytal go, czemu w swej pracy o wszechswiecie nie wspomnial ni razu
                              o Bogu, na co Laplace odparl: "Sire, je n'a i pas besoin de cette hypoth?se".
                              ______________________________

                              Ponieważ CJ nie uznał za stosowne przetłumaczyć tego cytatu, podaję za słownikiem: Najjaśniejszy
                              Panie, nie potrzebowałem tej hipotezy. Natomiast tytuł pracy to: Mechanika Nieba.
                              Nadal nie wiadomo co ta finezyjna odpowiedź Laplace'a ma do tematu, i czy miało to coś wnieść do
                              dyskusji, czy też posłużyło jako ornament. Gdzież tu argument, w którąkolwiek stronę, chociażby i z
                              założenia subiektywny?
                            • xurek az glupio sie przyznac, 21.03.05, 15:14
                              ale znow zgadzam sie z Wkrasnickim ( w tym, ze nie rozumiem)na czym
                              ten "subjektywny dowod" ma polegac - brzmi to raczej tak, ze "dowodu nie
                              potrzebuje"?

                              Eh, cos z tych "niedowiarkow" nic sie wyciagnac nie da. Wiec moze teraz na
                              odwrot - pytanie do wierzacych - co jest dla Was dowodem na to, ze Bog jest?

                              Xurek
                              • ertes Re: az glupio sie przyznac, 21.03.05, 16:42
                                W tego typu dyskusjach czesciej nie _brak_ zrozumienia jest problemem ale brak
                                _checi_.
                                • xurek czy moglbys rozwinac? 21.03.05, 16:56
                                  mnie sie nie chce zrozumiec czy innym sie nie chce wypowiedziec :))?

                                  Xurek
                                  • ertes Re: czy moglbys rozwinac? 21.03.05, 17:16
                                    Nie, ogolnie mam wrazenie ze gdy dyskutuje sie istnienie Boga ludzie o
                                    odmiennych pogladach w temacie, z tego co zauwazylem, czesto nie rozumieja
                                    argumentow drugiej strony.
                                    Moze dlatego ze jest to bardzo delikatna sfera przemyslen i podswiadomie
                                    odrzucamy inny poglad a zwlaszcza ten niezgodny z naszym.
                                    • lalka_01 Re: czy moglbys rozwinac? 22.03.05, 10:43
                                      ladnie napisane Ertes :-).
                                      Nie uczestnicze w takich dyskusjach, bo nie mam argumentow; moi potencjalni
                                      przeciwnicy tez ich nie maja, tak uwazam. Po prostu mamy inaczej poukladany
                                      swiat. Ja "ateistyczny uklad" szanuje i jedyne o czym przy okazji marze to
                                      pozostawienie mojego w spokoju. Nigdy w zyciu nie przekonywalam nikogo do
                                      istnienia Boga, kompletnie nie mam talentow ani ambicji misjonarskich.
                                      Z Bogiem!
                              • chris-joe Re: az glupio sie przyznac, 21.03.05, 21:20
                                Rzeczywiscie glupio.
                                Udawadnianie nieistnienia rojen czyjejs fantazji to zajecie dla maniakow.
                                I jak juz mowilem, wbrew opinii wkrasa, to ty musisz udowodnic, ze odkrylas nowy
                                lad (jesli twierdzisz, ze taki odkrylas); ty musisz udowodnic istnienie nowej
                                czastki elementarnej (jesli proponujesz jej istnienie); ty musisz udowodnic,
                                jesli oskarzysz kogos o przestepstwo, ze osoba ta owo przestepstwo popelnila, a
                                nie ta osoba, ze jest niewinna.
                                Jesli proponujesz istnienie bytu tylko na podstawie swych inklinacji i konkluzji
                                (para?)intelektualnych, nie mozesz sie dziwic, jesli ktos nie potraktuje twych
                                stwierdzen zbyt powaznie.

                                Teisci sa szalenie przebiegli- proponuja byt, zaznaczajac jednoczesnie, ze jego
                                istnienia nie da sie udowodnic, ze tylko za pomocy WIARY mozna go "ujrzec", po
                                czym, gdy a-teista wyraza swe powatpiewanie co do owego bytu, teisci odwracaja
                                sprawe i na ateiste zwalaja obowiazek dowodu negatywnego, czyli ze byt ow nie
                                istnieje. Terefere kuku!

                                Cytat z Laplace'a ma znaczenie zasadnicze (co i tobie, i wkrasowi umknelo) w
                                definiowaniu ateizmu (niezaleznie od tego, czy Laplace byl ateista)- jemu
                                hipoteza istnienia boga nie byla potrzebna przy objasnianiu mechanizmow
                                wszechswiata.
                                Podobnie dla mnie -ateusza- koncept boga nigdy nie byl potrzebny, nigdy nie
                                pojawil sie samorodnie w mej glowie. Ergo- nie widze najmniejszego powodu (poza
                                dostarczaniem uciechy teistom), dla ktorego mialbym sobie glowe zaprzatac
                                udowadnianiem nie-istnienia boga, czy innych uciesznych wykwitow umyslowych.
                                Nawet jesli wykwity te podniecaja 90% ludzkosci do tego stopnia, ze wzajemnie
                                sie wyrzynaja przy dyskusjach nt. czy wykwit ten istnieje w postaci jedynkowej,
                                czy tez ma az trzy manifestacje swego bytu.

                                Ateista bylem od zawsze, czyli odkad pamietam, wyjawszy okres wiary w swietego
                                mikolaja (ktorego nie-istnienia takze nie podejme sie udowadniac). I zawsze
                                irytowalo mnie to, ze musze sie okreslac negatywnie: jako A-teista. Jakbym byl
                                w opozycji do istnienia boga, mu sie sprzeciwial, podczas gdy koncept ow po
                                prostu dla mnie nie istnial, pojecie boga oraz moj umysl nie istnialy w tej
                                samej czasoprzestrzeni, toczyly swe zywoty w niezwiazanych ze soba wszechswiaach.

                                Cos jeszcze?



                                • wkrasnicki Re: az glupio sie przyznac, 22.03.05, 07:55
                                  Wymyśliłeś Szczygloszyca i on już istnieje, ba, pojawił się już nawet w kilku postach. Czy do
                                  wszystkiego potrzebne Ci coś namacalnego? Dodatkowo uważasz, że ktoś powinien udowodnić jego
                                  nieistnienie. A może niech sobie istnieje bez dowodów i nie istnieje dla kogoś innego.
                                  Wiele rzeczy jest dla człowieka niepojętych jak choćby nieskończoność wszechświata i takimi
                                  pozostanie, więc nie ma się co zastawiać tą naszą pseudowymierną wiedzą.

                                  Hipoteza istnienia Boga nie jest również potrzebna gospodyni domowej do uwarzenia kapuśniaku, co
                                  nadal nijak ma się do tematu.

                                  Najbardziej jednak zdumiewa mnie Twoja niewiara w istnienie Świętego Mikołaja, bo zapewne sam tego
                                  dnia sprawiasz prezenty bliskim, a to już jest jak najbardziej wymierne. No chyba, że podobnie jak z
                                  wyobrażeniem Boga, potrzebny Ci jest brodaty facet, który będzie w TV, po wiadomościach sportowych,
                                  opowiadał co i jak dziś robić należy.
                                  Dlaczego twierdzisz, że deklarując swój ateizm, musisz się określać negatywnie, czujesz się osaczony
                                  przez tych, którzy chcą z Ciebie zrobić wierzącego?
                                  No i co do tych maniaków, to może troszkę tolerancji dla tych, którzy są trochę inni, bo zabrzmiało to
                                  tak jakby obelżywie.
                                • xurek Co Wy tacy zazaraci? 22.03.05, 11:14
                                  Chris, powoli watpie, ze zrozumiales, o co mi chodzi a nawet zaczynam sie
                                  obawiac, ze wsadziles mnie do zlej szufladki :).

                                  Ja jestem prawie przekonana, iz instancja takowa nie istnieje. Ale tylko
                                  prawie. No i byl taki czas, ze bylam prawie przekonana o slusznosci tezy
                                  przeciwnej. I tak jak Tobie wystarczy zdanie sie na wlasna intuicje, ktora Ci
                                  podpowiada, ze instancja nie istnieje (tudziez nigdy nie podpowiedziala czegos
                                  przeciwnego), poniewaz taka masz osobowosc, tak mnie niemozliwosc
                                  wyeliminowania tego “prawie” wciaz po glowie chodzi i o rozwiazanie wola, bo
                                  mam taka osobowosc. Mnie absolutnie nie chodzi o przyklejenie
                                  komukolwiek “pozytywnej badz negatywnej latki” I w glowe zachodze, jak ktos cos
                                  takiego z moich postow mogl wyczytac. Mnie chodzi o wymiane opinii, o
                                  pozanie “tez na temat” innych ludzi w nadziei, iz cos z tego pomoze mi
                                  wyeliminowac moje prawie. Jest to przedsiewziecie pewnie niemozliwe, ale
                                  sprobowac jest lepiej niz dusic sie w sosie li tylko wlasnych mysli.

                                  Z racji mojego “labilnego podejscia” do Boga wystepowalam juz w zyciu w roznych
                                  rolach, wiekszosc z nich jednak byla zdecydowanie ateistyczna a prawie
                                  wszystkie byly antykoscielne. Mimo to nie czuje sie w tej roli ani osaczona,
                                  ani napietnowana. Faktem jest, ze ateisci maja znacznie mniejscze zaciecie do
                                  nawracania, pewnie rowniez dlatego, iz konkretnego konceptu “na co” im brak.
                                  Tym niemniej “druga strona” nie robi tego ani tak nahalnie ani tak czesto, bym
                                  miala wrazenie “nagonki”.

                                  Lalka, na poczatku napisalam, iz rowniez uwazam, ze odpowiedz na owo pytanie
                                  nie istnieje, tudziez istnieje tylko indywidualnie i “nieudowodnialnie”. Nie
                                  zgadzam sie jednak, iz nie masz argumentow. Kazdy ma SWOJE argumenty
                                  powodujace, iz decyduje tak albo inaczej i te wlasnie mnie interesuja w moich
                                  pytaniach. Twojego marzenia, by „ateistyczny uklad“ pozostawil Cie w spokoju
                                  nie bardzo rozumiem – ja nie mam takich marzen, by kazdy kazdego w tej kwestii
                                  pozostawial w spokoju i na temat tak wazny nie istniala zadna wymiana mysli. W
                                  takiej dyskusji nie musi wcale chodzic o misjonarzenie – dla mnie to jedynie
                                  poszerzanie wlasnych choryzontow. Szanowac sie na wzajem mozna rowniez
                                  rozmawiajac na temat rozniacych nas pogladow?

                                  Xurek
                                  • chris-joe Re: Co Wy tacy zazaraci? 22.03.05, 11:40
                                    xur, ja ni razu w czasie tej rozmowy nie mialem na mysli "osaczania" itp. Mozna
                                    by i o tym, ale to zupelnie inny temat.
                                    Definicja slowa "ateista" JEST negatywna (mowie o etymologii slowa); przy kazdej
                                    dyskusji swiatopogladowej A-teista musi sie definiowac (negatywnie) wobec bytu,
                                    ktory dla niego jest absurdalny, w opozycji do niego. W konsekwencji ateista
                                    zajmowac sie musi dyskusja dla niego absurdalna.
                                    I o ile osoba wierzaca ze swego swiatopogladu tlumaczyc sie nie musi (jej
                                    swiatopoglad uwazany jest a priori za ten "pierwotny, zasadniczy, naturalny", o
                                    tyle od a-teisty zada sie "dowodzenia" i tlumaczenia sie. W konsekwencji
                                    ateista zmuszany jest do dyskusji typu ile diablow (lub aniolow) zmiesci sie na
                                    glowce szpilki, mimo ze nawet teisci porzucili juz tego typu dywagacje.
                                    Dywagacje -powtarzam po raz enty- dla ateisty pozbawione wszelkiego sensu: jesli
                                    proponent tezy x uzasadni swa teze w sposob koherentny, mozna bedzie prowadzic
                                    dyskusje, poki co zas nie ma o czym rozmawiac.

                                    Boze Ojcze po raz kolejny umiesciles mnie w 10 procentowej mniejszosci!!!
                                    • luiza-w-ogrodzie CJ 22.03.05, 11:44
                                      chris-joe napisał:

                                      > Boze Ojcze po raz kolejny umiesciles mnie w 10 procentowej mniejszosci!!!

                                      No, nie wiem, Chris, podobno Bog jest kobieta!

                                      pozdrawiam
                                      Luiza-w-Ogrodzie

                                      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                                      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                                      • chris-joe Re: CJ 22.03.05, 23:20
                                        zalezy kogo spytasz:)
                                        www.lanuser.waw.pl/bullshit/pics/240.jpg
                                        • ertes Re: CJ 23.03.05, 01:19
                                          Chyba ta hipoteze mamy z glowy... :)
                                    • xurek jakby tak do sprawy podjesc 22.03.05, 17:53
                                      to znaczy, ze antyalkoholik tez ngatywny.. Moze i masz racje, ale moja babcia
                                      byla innego zdania :)). No i zupelnie nie wiem, jak to przerobic na adwokata,
                                      ktory z kolei wydaje mi sie byc postacia wysoce niegatywna :)))

                                      Poza tym jak Ty bys to sobie wyobrazal na odwrot (zalozywszy, ze byloby
                                      mozliwe). Ze co? Teista mialby sie teraz nazywac Antyateista czy jak :)))?

                                      Jezeli zas chodzi o te mniejszosci, to ja na ten przyklad bardzo dziekuje Bogu
                                      (moze byc Ojcu, mnie nie wadzi) za uplasowanie mnie w nizej wymienionych
                                      mniejszosciach
                                      a) ludzi bialych
                                      b) kobiet europejskich
                                      c) ludzi z "latwym" obywatelstwem
                                      d) ludzi z wyksztalceniem i dobra praca
                                      e) ludzi z zarobkiem powyzej sredniej krajowej :))
                                      f) ludzi posiadajacych wlasny ogrodek (nawet jezeli tylko na obrusik starczylo)

                                      dalej wyliczac mi sie nie chce, ale z pewnoscia jeszcze z piec mniejszosci bym
                                      znalazla :)))))
                                      • ertes Pytanko 22.03.05, 18:45
                                        Co bedziemy podjadac?
                                        • jutka1 Re: Pytanko 22.03.05, 18:52
                                          huh?
                                          • xurek Jutka, wyreczylas mnie :))) 22.03.05, 18:58
                                            jezeli huh = ze co?????? albo nie rozumiem :(((((((((

                                            Xurek
                                            • ertes Re: Jutka, wyreczylas mnie :))) 22.03.05, 19:10
                                              Napisalas:

                                              • jakby tak do sprawy podjesc - xurek 22.03.2005 17:53

                                              ;)
                                              • xurek :))))))))))))))))))))))))) 22.03.05, 19:14
                                                piec minut sie na to gapilam, az zobaczylam :))). Czyzby Jutka tez miala
                                                legastenie :))? Mysle, ze to sie nadaje na "najlepszy post u Donny" :)).

                                                Xurek
                                                • ertes Re: :))))))))))))))))))))))))) 22.03.05, 19:28
                                                  Uwazaj bo ten watek stalo sie ostatnio jakby malo popularny... ;)
                                                • jutka1 Re: :))))))))))))))))))))))))) 22.03.05, 19:31
                                                  slepica pospolita mnie napadla... :-)))
                                      • chris-joe Re: jakby tak do sprawy podjesc 22.03.05, 20:33
                                        "Poza tym jak Ty bys to sobie wyobrazal na odwrot (zalozywszy, ze byloby
                                        mozliwe). Ze co? Teista mialby sie teraz nazywac Antyateista czy jak :)))? "

                                        W swiecie postawionym spowrotem na nogi istnialyby grupy skladajace sie z
                                        proponentow tej czy innej szkoly naukowej interpretacji faktow, takiego badz
                                        innego wzorca zycia spolecznego itp.
                                        I, oczywiscie, teisci- czyli taka dziwaczna mniejszosc proponujaca przezabawne i
                                        zupelnie irracjonalne objasnienie swiata (wiesz, jak dzisiejsi kwakrzy, czy
                                        jacys anabaptysci czy zielonoswiatkowcy).
                                        • xurek eee tam zaraz przezabawne 23.03.05, 10:17
                                          i irracjonalne :). A co z moja teoria, ze Bog stworzyl koncept wszechswiata a
                                          potem tylko “pusicil w ruch i teraz sobie oglada”? W niej miesci sie wszelka
                                          racjonalnosc, ewolucja, kwanty, czarne dziury i wyzsza szkola matematyki.
                                          Mieszcza sie rowniez Szczygloszyce, jezeli zalozyc (a czemu nie?), ze ma
                                          poczucie humoru. Albo jedna z moich “nowszych” teorii, ze Bog to ufoludek
                                          na “wyzszym stopniu cywilizacji”? Ta by nawet wyjasniala, dlaczego przestal sie
                                          tutaj zjawiac – powoli sie obawia, ze skuli (to takie slaskie z powodu) coraz
                                          bardziej yntelygentnych ateistow sprawa moglaby sie rypnac :).

                                          Xurek na tropach…..
                                          • chris-joe Re: eee tam zaraz przezabawne 23.03.05, 11:22
                                            Co do pierwszej teorii, to nazywa sie ona deizm; co do drugiej- zajrzyj kiedy na
                                            zlot w Roswell, New Mexico :)
                                            "Wszystko juz bylo, rzekl Ben Akiba,
                                            a co nie bylo- snilo sie chyba..."

                                            Ja juz kiedys mowilem, ze przy absolutnie fantastycznej zlozonosci Natury, czyli
                                            Wszechswiata- po co nam boga wymyslac, jesli nie tylko ku eschatologicznej
                                            oslodzie? :))
                                            • xurek dlatego mowie, 23.03.05, 11:40
                                              ze lepiej rozmawiac niz "szacownie milczec" i samemu wszystko musiec wymyslac
                                              na nowo :)). O wymslaniu Boga nie moze byc mowy, tudziez mnie takowe nie
                                              interesuje - mnie chodzi o nieco inne spojrzenie - czyli zakladajac, ze nikt go
                                              nie wymyslil, to czy on JEST czy ten NIE ??? :))))))))))

                                              Xurek
                                              • lalka_01 Re: dlatego mowie, 23.03.05, 14:50
                                                ale przeciez juz wiesz wszystko, Xurek. Jak masz jeszcze choc cien watpliwosci,
                                                zapytaj Chrisa. Czlowiek z "rojeniami umyslu", taki jak ja, na pewno Ci nie
                                                pomoze - nie ten poziom rozwoju, rozumiesz ;-)
                                                • xurek Lalko, proszem mniem 23.03.05, 15:42
                                                  do jednego wora z Chrisem nie wrzucac, bo a) on jest negatywno-ateistyczny a ja
                                                  wontpionca i b) zbyt radykalny w swych ocenach jak na moj szanowny umysl :)).

                                                  Ja dalej wiem, ze nie wiem i ze siem pewnie nie dowiem :))

                                                  PS: ale rozumiem coraz lepiej Twoja preferencje "poszanowania w milczeniu" :))

                                                  Xurek
                                                  • chris-joe Re: Lalko, proszem mniem 23.03.05, 20:03
                                                    na pytanie: "czy jest bog", mozna tylko odpowiedziec tak, badz nie; w swietle
                                                    powyzszego moje "nie" jest rownie radykalne jak lalki "tak".
                                                    Czy jeslibym twierdzil, ze bog troche jest, a troche go nie ma, czy bylaby to
                                                    odpowiedz mniej radykalna? :))))
                                                  • xurek nieporozumienie 24.03.05, 10:06
                                                    odpowiedz "troche jest a troche nie" bylaby uzywajac Twoich slow, przesmieszna
                                                    i irracjolana. Lalka mowi tak, Ty mowisz nie i to jest w porzadku (pomijajac
                                                    ten drobny szczegol, ze szczegolow dla "niezdecydowanych" brak). Ty jednak
                                                    posuwasz sie dalej, twierdzac, ze zwolennicy tezy sprzecznej z Twoja sa
                                                    przesmieszni i irracjonalni i to wlasnie nazywam "radykalnym". Pomijajac juz
                                                    fakt, iz wielu znanym "wierzacym" ani intelektu ani powagi odmowic nie mozna.
                                                    Dla mnie to, iz ludzie "znacznie madrzejsi ode mnie" wierza jest powodem
                                                    wystarczajacym, by watpic w absolutna slusznosc moich pogladow.

                                                    Xurek
                                                  • chris-joe Re: nieporozumienie 24.03.05, 11:13
                                                    Wielu znacznie madrzejszych ode mnie: fascynuje sie bejsbolem, oglada opery
                                                    mydlane, ma skrajnie prawicowe poglady, lubi Liszta, jest rasistami itd. itd.
                                                    Ergo?
                                                  • wkrasnicki Re: nieporozumienie 24.03.05, 11:24
                                                    No cóż, jako jedna z najbardziej tolerancyjnych osób (przynajmniej na tym forum), jakoś sobie z tym CJ
                                                    poradzisz. Skromność zawsze robi wrażenie. No, no- duża rzecz.
                                                  • chris-joe Re: nieporozumienie 24.03.05, 11:32
                                                    Alez, wkras, ja wcale nie odmawiam wierzacym prawa do zwiazkow partnerskich, ani
                                                    nie wprowadzilbym moratorium na budowanie kosciolow do czasu zalatwienia innych,
                                                    znacznie wazniejszych spraw! :))))
                                                  • wkrasnicki Re: nieporozumienie 24.03.05, 11:45
                                                    chris-joe napisał:
                                                    Alez, wkras, ja wcale nie odmawiam wierzacym prawa do zwiazkow partnerskich, ani nie
                                                    wprowadzilbym moratorium na budowanie kosciolow do czasu zalatwienia innych, znacznie
                                                    wazniejszych spraw! :))))
                                                    _______________________________________

                                                    Przecież ja to wszystko doskonale wiem, tylko nieco się spóźniłeś bo wielu z nich w takich związkach
                                                    pozostaje, a i kościoły jakoś sobie radzą.
                                                    Dobre chęci jednakowoż bez wątpienia zostaną Ci policzone na Sądzie Ostatecznym. ;-)
                                                  • xurek Re: nieporozumienie 24.03.05, 11:42
                                                    "fascynuje sie bejsbolem, oglada opery mydlane,lubi Liszta"

                                                    To som tak zwane "degustibusy", z ktorymi wiadomo co i jak i pewnie tez masz
                                                    takie, ktore "innym madrym" wydaja sie przesmieszne. Ergo nic.

                                                    "ma skrajnie prawicowe poglady jest rasistami"

                                                    Tutaj to juz prawie tak jak z tym Bogiem. Ergo za kazdym razem czytam, sie
                                                    zastanawiam, usiluje dogrzebac sie do "wypowiedzi zrodlowych a nie
                                                    zacytowanych" i prawie zawsze sie okazuje, ze albo tylko za takowych zostali
                                                    zinterpretowani a ich racje maja w sobie duzo racj, albo ze (moim skromnym
                                                    zdaniem) wcale nie sa madrzejsi.

                                                    PS: ja myslalam, ze sie o tej porze w Montrealu spi :)).

                                                    Xurek
                                                  • ertes Re: nieporozumienie 24.03.05, 16:02
                                                    Mam wrazenie ze ty chcesz zeby ktos podal ci definitywna odpowiedz na talerzu.
                                                    Tylko ze nikt taki nie istnieje gdyz osoba wahajaca sie zawsze sie bedzie wahac
                                                    niezaleznie kto i jakich argumentow uzyje.
                                                  • xurek a wiec 24.03.05, 16:06
                                                    "gdyz osoba wahajaca sie zawsze sie bedzie wahac niezaleznie kto i jakich
                                                    argumentow uzyje."

                                                    juz tylko w Bogu cala nadzieja :)))))))

                                                    Xurek
                                                • ertes Re: dlatego mowie, 23.03.05, 15:49
                                                  lalka a nie lepiej po prostu nie zagladac na ten watek?
                                                  • xurek Ertes :))) 23.03.05, 15:53
                                                    prawie kazdy ma tutaj "swoj watek w odcinkach" - Ty jeszcze nie. Moze bys tak
                                                    otwarl cos w kierunku "tomik dobrych porad" :)))))?

                                                    Xurek
                                                  • ertes Re: Ertes :))) 23.03.05, 15:55
                                                    Wiesz, z moich postow kazdy moze czerpac garsciami porady nie wspominajac o
                                                    wiedzy wiec po co mam zakladac nowy watek ;)
                                                  • xurek coby skanalizowac, skomasowac, 23.03.05, 15:56
                                                    skoncentrowac i ulatwic forumowiczom dostep, bo nieraz rada pilnie ptrzebna a
                                                    przy tej ilosci wpisow nie wiadomo, gdzie szukac :))))))

                                                    Xurek
                                                  • ertes Re: coby skanalizowac, skomasowac, 23.03.05, 16:17
                                                    Za skromny jestem.
                                                  • lalka_01 Re: dlatego mowie, 23.03.05, 16:29
                                                    a dlaczego? Za latwo byscie mieli :-)
                                  • lalka_01 Re: Co Wy tacy zazaraci? 22.03.05, 16:57
                                    czasami zeby sie stuprocentowo szanowac nalezy pewne tematy zostawic na boku :-)
                                    • xurek znaczysie 22.03.05, 17:54
                                      takie "niedomowione poszanowanie" :)))? Czemu nie, jak sie upre to moze nawet
                                      mnie sie uda, pewnych tematow nie poruszac :))

                                      Xurek
              • wkrasnicki Re: czekajac na Ertesa, 18.03.05, 16:25
                Gdybym znał Prawdę, stawiano by mi ołtarze, lub spalono na stosie-(no nie, aż tak długo nie żyję). ;-)

                Jeśli nawet, żeśmy to sobie wymyślili, to to już istnieje, a strach pewnie może być równie twórczy jak
                odwaga, choć zwykle raczej paraliżuje i ogranicza.
                Ja skłaniam się raczej ku myśli, że to intuicja z jednej strony jak i chęć pozostawienia jakichś tabu
                powoduje, że wiara ma taką moc i trwałość.
                Fakt, że jesteśmy zlepkiem atomów niczego przecież nie zmienia w rozumowaniu o Bogu. Czy
                gdybyśmy byli skonstruowani inaczej coś by wyjaśniało?
                Ułomność języka sprawia, że czujemy więcej niż potrafimy przekazać, a tych zmysłów lekceważyć nie
                należy, bo niby z jakiego powodu.
                • xurek Re: czekajac na Ertesa, 18.03.05, 16:36
                  Atomowa konstrukcja rzeczywisice nie przeszkadza, Bog po dlugim zastanowieniu
                  daje sie rowniez bezproblemowo wkomponowac w teorie ewolucji (teoria Xurka na
                  te potrzebe glosi, ze Bog mogl przeciez wymyslic ten “ewolucyjny plan”
                  zainicjowac jego poczatek, co zreszta wydaje sie znacznie bardziej wiarygodnie
                  niz rzezbienie z zebra).

                  Ale wciaz pozostaje pytanie: jest naszym chciejstwem, czy jest “naprawde”?

                  Xurek
                  • jan.kran Re: Do Xurka. 18.03.05, 17:47
                    Zamiast zastanawiajc sie nad istnieniem czy nie Boga oraz gdzie jest forum na
                    lewo wprost zaufaj Ertesowi.
                    On ma odpowiedz na kazde pytanie i nie musisz sobie mozgu wysilac.
                    Wprawdzie nie wiem czy Swiat Wedlug Ertesa Tobie odpowiada , ale to jest juz
                    Twoja indywidualna decyzja:-)))
                    Kran.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka