Dodaj do ulubionych

czy jest bog czy nie i dlaczego

25.04.05, 15:51
coby nie zasmiecac watku o zielonych ludkach tutaj jest watek o Bogu. Tez nie
wolno sie wysmiewac, nalezy dyskutowac. Ertes moze tutaj skopiowac swoja
odpowiedz. Moja odpowiedz na jego wersje dwa - to ze Ty nie chcesz, by
istnial, bo jego "profil" Ci sie nie podoba nie znaczy automatycznie, ze go
nie ma.

Xurek
Obserwuj wątek
    • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 15:53
      Co do Boga to mam dwie teorie:

      1. Boga nie ma. Co to bylby za Bog ktory by pozwalal na te wszystkie
      nieszczescia spotykajace ludzi. Poniewaz owe nieszczescia spadaja na wszystkich
      nie wybierajac wiec go nie ma.

      2. Jesli Bog jest a my zostalismy stworzenie na jegi podobienstwo to znajac
      ludzkosc i historie to ja uprzejmie takiemu Bogu dziekuje za wspolprace i niech
      spada i nie wraca. Wiec rowniez go nie ma.

      Czy nie wytlumaczylem prosto i po zolniersku robiac 23.4 pompki w tym samym
      czasie z przyklaskiem?
      • jutka1 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 15:58
        Jestem ateista z przekretem na agnostyka
        • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:12
          > kwestia definicji, bo jesli Bogiem nazwac energie jakas, to sie pisze bo sama
          > posiadam :-))))))

          Poniewaz my jestesmy energia wiec kazdy z nas jest rowniez bogiem a poniewaz bog
          jest jeden wiec go nie ma.

          Czas wymyslenia teorii: 6 pompek.
          • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:24
            Ludzie !! bojcie sie Boga !!
            • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:27
              Bac sie Boga?
              To potwierdza moja teorie 2.
              Czyli Boga nie ma bo jak by byl jako ten milosierny to bysmy sie go nie bali.
              Jedno wyklucza drugie.
              • jutka1 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:39
                juz pisalam, ze wszystko kwestia definicji :-)))
                • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:48
                  Albo jej udowodnienia.
              • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:41
                nie jestem agnostykiem,gdyz wraz z rozwojem mysli ludzkiej itd,mozna poznawac
                swiat i prawa nim rzadzace.natomiast jestem ateista,gdyz uwazam za mozliwe
                udowodnienie nieistnienia Boga.A od tego co uwazam ,do powaznego zajecia sie
                tym pytaniem,droga daleka .Gdyz po primo jestem za glupi a po primo secundo
                tak leniwy,ze az strach.
                • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:48
                  No ale chyba pompki robisz???
                  • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 16:53
                    nie robie pompek,nie biegam po sciezkach,nie wspinam sie po gorach,nie gram w
                    pokera,nie gimnastykuje sie .zre jak swinia,pije od czasu do czasu i mimo
                    wszystko ani nie jestem niedolezny ani lysy.O Boze jak dobrze sie czuje ! (to w
                    nawiazaniu do watku)
                • xurek skad ta pewnosc, 25.04.05, 16:52
                  iz udowodnienie nieistnienia jest mozliwe, skoro nie sporbowales? Mozliwa jest
                  byc moze rowniez odwrotnosc? Co sklania Cie do wiary w pierwsza a nie druga
                  wersje?

                  Xurek
                  • ertes Re: skad ta pewnosc, 25.04.05, 16:53
                    Xurek zauwazylem ze Ty poddajesz watpliwosc dowody na nieistnienie.

                    • xurek coz za odkrywcza uwaga :))))) 25.04.05, 16:57
                      jak mam poddawac w watpliwoc te na istnienie, jezeli jak dotad nikt takowych
                      nie przytoczyl? Mam je sama najpierw przytaczac a potem podwazac :)))?

                      Xurek
                      • ertes Re: coz za odkrywcza uwaga :))))) 25.04.05, 17:07
                        Idac tokiem twojego rozumowania nikt rowniez nie przytoczyl argumentow na
                        istnienie. Poza tym co to za dyskusja jak kazdy argument jest komentowany przez
                        ciebie ze nie jest argumentem?
                        • xurek czegos nie zrozumiales 25.04.05, 17:27
                          przeca napisalam, ze nikt nie przytoczyl i dlatego "rozkladam" tylko te na
                          nieistnienie. Jak przytoczysz argument, to bede z nim polemizowac a nie mowic,
                          ze nie jest argumentem. Chociaz masz racje - to BYL argument, ale
                          nielogiczny :))) badz niespojny sam w sobie :)))

                          Xurek
          • xurek Ertes 2 25.04.05, 16:56
            To, ze rozne fenomeny sa eneria nie oznacza rownosci miedzy nimi. Tez zaden
            argument na to, czy jest, czy nie.

            Xurek
      • xurek Ertes 1 25.04.05, 16:55
        Czy jest Bog nie jest zalezne od tego, JAKI jest (jezeli jest). Ludzie tez w
        wiekszosci dalecy sa od idealu „czlowieczenstwa“ – czy to oznacza, ze ich
        rowniez nie ma?

        Bog (zakladajac ze istnieje realnie) istnieje niezaleznie od Twoich zyczen na
        ten temat.

        To nie sa ZADNE powazne argumenty.

        Xurek
        • ertes Re: Ertes 1 25.04.05, 17:03
          Jezeli Bog jest taki jaki jest to po co wogole ma byc skoro jest taki jak ludzie.
          Jezeli jest taki jak ludzie to nie moze byc bogiem.

          Bog jest zyczeniem wiec moze istniec wedlug tych zyczen.
          • xurek pod warunkiem, 25.04.05, 17:06
            ze jest zyczeniem. To, iz "wyniki jego dzialan" sklaniaja Cie do konkluzji, iz
            jest on taki jak ludzie, wcale nie oznacza, iz taki jest. Wezmy taka np. Jane
            Goodall. Zyjac wsrod goryli usilowala sie zachowywac jak one, co sklonilo owe
            to myslenia, ze Jane to taki troche egzotycznie wygladajacy goryl, ale
            nic "innego w sensie wyzszego". Mylily sie strasznie, bo lepiej nie umialy. Tak
            moze teoretycznie byc z Toba i Bogiem :))

            Xurek
            • ertes Re: pod warunkiem, 25.04.05, 17:09
              Udowodnij ze jest lepszy od ludzi.
    • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 15:55
      Poniewaz zakladam 1 wiec Bog jesli jest to musi byc wymyslony. Jako taki, biorac
      pod uwage 2, moge uznac ze go nie ma nawet jesli by byl gdyz go po prostu nie
      moze byc. A jesli jest taki jaki jest to lepiej zeby go nie bylo wiec zakladajac
      1 prawdziwe i tak go nie ma.

      Proste jak zrobienie 3-ch pompek.
      • jutka1 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 15:59
        jesli schodzimy na 3 pompki, to mimo rozkladu wagi siem piszem!!!!
        ;-)))))
      • xurek Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 17:00
        jezeli by zalozyc, ze jest wymyslony, to zrozumienie tego zdania jest
        trudniejsze niz pompka. No i wciaz pozostaje pytanie, dlaczego zakladasz, ze
        jest wymyslony, czyli de facto, forumulujac od razu na poziomie pompki, ze go
        nie ma?

        Xurek
        • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 17:11
          Rany boskie... dobrze ze nie jestem Twoim mezem bo bym chyba zwariowal.
          Twoj szanowny to chyba superman.

          Poniewaz ja nie moge Ci udowodnic ze Boga nie ma wiec Ty mi udowodnij ze jest.
          • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 25.04.05, 17:21
            Od lat przebywajac na necie tez staje sie podobny do wiekszosci,tak jak ta z
            gorylami.ciekawy przyklad dalas
          • xurek pierwsza proba 25.04.05, 17:25
            Im wiecej poznajemy i rozumiemy, tym bardziej krystalizuje sie wizja logiczna,
            w ktorej pewien schemat „od komorki do planety“ sie powtarza. Mnie osobiscie
            wydaje sie bardziej wiarygodnie, iz „cos“ ta logike stworzylo, iz ze jest
            to „czysty przypadek na taka skale i przy takiej wielokrotnosci“ – to „cos“
            mozna nazwac bogiem.

            Statystycznie rzecz biorac, nie jest chyba mozliwe, iz zycie „myslace i
            decyduajce o sobie i swoim otoczeniu“ zaistnialo tylko na ziemi. Ciagnac dalej
            te mysl i uzupelniajac ja iloscia „czasu przed nami“ jest chyba rowniez
            niemozliwe, bysmy byli na najwyzszym szczeblu tego rozwoju i nie istnialo nic,
            co przewyzsza nas o tysiaclecia „wlasnej ewolucji“. Biorac pod uwage, iz
            materia jest wyrazem energii badz na odwrot i ze „nic w naturze nie ginie, jeno
            sie przeistacza“ mozna by wyjsc z zalozenia, iz jakies jednoski myslace dluzej
            niz my odkryly „droge do wiecznosci“, czyli „wiecznej stabilizacji swego
            jestestwa“ jak rowniez „nieograniczonego wplywu na srodowisko w wielkiej
            skali“. Z defnijicji takie jednostki (jednostka, jedna wiekla chmura enerigii
            czy cokolwiek sobie wymyslily dla mnie niewymyslalne) sa bogiem.

            Teraz musze przerwac i naprawic szybko blad w programie. Moj maz to w pewien
            sposob rzeczywiscie superman – przynajmniej pod wzgledem szukania dziur w mojej
            argumentacji :)). No i wyglada tak, jakby robil 1'000 pompek dziennie, chociaz
            nie robi zadnych i to pomimo siwych wlosow i zarcia co i ile wlezie.

            Xurek
            • don2 Re: pierwsza proba 25.04.05, 17:29
              panie Kowalski,pan twierdzisz ,ze Bog istnieje i jest wszedzie.Tak twierdze.I
              u nas w Biurze tez jest? tez ! Ale se miejsce wybral no no
              • xurek no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 17:32
                przyklad z gorylami byl dobry :)))). Jak goryle porykuja, to Jane tez. Jak sie
                na forum o bogu powaznie nie dyskutuje, tylko smichy z tego robi, to Don
                tez :)))).

                Xurek
                • don2 Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 17:42
                  Jako dyplomowany ateista z atestem,nie moge powaznie dyskutowac o absolutnej
                  dla mnie abstrakcji jaka jest istnienie Boga.natomiast chetnie moge podyskutowac
                  o wierze,ktora to nie jest abstrakcja a jest natomiast zjawiskiem namacalnym
                  z kosciolem i wszystkim co sie z tym wiaze.Kult jedno a obiekt kultu to
                  zupelnie inna para kaloszy.
                  • ertes Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 17:47
                    Pozwolisz Don ze przywlaszcze sobie to co napisales i zapodam ze to moje zdanie
                    rowniez.
                  • xurek Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 17:58
                    Kult jako taki jest fenomenem socjopolitycznie znacznie latwiejszym do
                    zrozumienia, ale prosze bardzo, mozemy i o kulcie – Ty zaczynasz, bo to Twoj
                    temat.

                    Mnie jednak bardziej interesuje, dlaczego u podloza KAZDEGO z tych kultow jest
                    jedno i to samo, czyli „supermoc“. Przypadek, genetyczna przypadlosc gatunku
                    tworzacego te kulty czy „ziarno prawdy“?

                    Xurek

                    PS: a Ty Ertes wysil sie trocze a nie wskakuj komus na wozek badz
                    argumentacje :).
                    • ertes Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 18:04
                      Grzecznie przyznalem Donowi racje. Chyba wolno?

                      Wyjasnienie podlozo jest dosc proste (wedlug mnie).
                      Ludzie od dawien dawna potrzebowali zrozumiec skad sa i wyjasnic pewne zjawiska
                      ktorych nie rozumieli a inni stwierdzili ze moga te potrzeba wykorzystac dla
                      swoich potrzeb czyli wladzy nad tymi pierwszymi. I tak powstaly pierwsze religie
                      i kulty.
                      • don2 Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 18:18
                        Ertes mnie zaskoczyl.To popularne twierdzenie ,slowo w slowo nieomal,z
                        Notatnika Agitatora podrozdzial: akcja uswiadamiajaca wsrod chodzacych do
                        kosciola.Religia jako element ucisku klasy robotniczo-chlopskiej na przestrzeni
                        dziejow. Co nie jest nic przeciw Ertesowi ,tylko zbieg sformuowan.
                        • ertes Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 18:22
                          Szeroko pojeta religia a nie sam katechizm.
                          Zauwaz ze od zarania dziejow wszelka wladza byla polaczona z kultem czy religia.
                        • don2 Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 18:44
                          Poniewaz kult i oddawanie czci oraz oblaskawianie tzw bogow (sil
                          nadprzyrodzonych) istnial na dlugo przed chrzescjanstwem to niczym nowym nie
                          jest.Akurat u plemion zydowskich miast wielu roznych bozkow byl jeden ( imienia
                          jego sie nie wymienia ,nazywa sie sie go On-obrazow ani innych figur itp nie ma
                          i nie wolno miec) caly ten kult Zydzi odszczepiency,przefasonowali na swoj
                          sposob
                          i powstalo chrzescjanstwo,Kult rozwijal sie zgodnie z czasami ,warunkami i
                          przywodcami.I w tym kulcie nic nowego nie ma-takie tam kosmetyczne modernizacje.
                          Podtrzymaniem kultu zajmuje sie Kosciol.Kosciol wniosl nowe zwyczaje do kultu
                          jak swietych,instytucje papieza itp.Zydzi dalej zyja z tym starym kultem i juz
                          pewnie pogodzili sie z tym ,ze ich praprapra zostali nawet w tym odmiennym
                          kulcie,ktory sami stworzyli przemalowani na "chrzescjan" a teraz nawet Niemiec
                          nimi zarzadza.( skrot myslowy ) Potrzebe wyznawania wiary sie otrzymuje.Z nia
                          sie czlowiek nie rodzi.I jak cie w dziecinstwie pokieruja w strone jakiejs wiary
                          lub nigdzie w tym kierunku-bedziesz wierzacy lub nie.to dotyczy kazdej religii.
                          O przemysleniach w sprawie kultu swiadczy ilosc konwertytow.I w zadnicy maja
                          ludzie przykazanie :nie bedziesz mial innych bogow......okazuje sie ,ze mozna
                          Ale to inny temat o sile kultu lub jego wiarygodnosci
                          • ertes Re: no chyba rzeczywiscie 25.04.05, 18:48
                            >Potrzebe wyznawania wiary sie otrzymuje.

                            Mysle ze tu nie masz racji. Czlowiek wlasnie ma potrzebe wiary a otrzymuje tylko
                            jej rodzaj.
              • anzza Re: pierwsza proba 26.04.05, 01:19
                Wole odpowiedziec ci na to po hiszpañsku ;)

                -Mamá, Dios está en todas partes?
                -Si hijito
                -Entonces está tambien en el baño?
                -Si hijito
                -Entonces me cago en Dios?

                • don2 Re: pierwsza proba 26.04.05, 10:36
                  dzieci zawsze wyciagaja proste wnioski i logiczne:)
                • jutka1 Re: pierwsza proba 26.04.05, 10:37
                  Rubia,
                  z tym czasownikiem znam jeno zwrot: anda a cagar
                  ale zrozumialam ;-)))))))
            • sabba Re: pierwsza proba 25.04.05, 18:31

              > Im wiecej poznajemy i rozumiemy, tym bardziej krystalizuje sie wizja logiczna,
              > w ktorej pewien schemat „od komorki do planety“ sie powtarza.

              Wizja logiczna moze sie i krystalizuje ale nie zapominajmy ze ktos juz kiedys
              stwierdzil ze boga wymyslil czlowiek dla swoich wewnetrznych potrzeb, czy to
              jest jakas duchowosc, czy tez wytlumaczenie zlej pogody czy tez czegos innego.
              Dla ludzi jest latwiej wierzyc ze jesz cos wyzszego, odpowiedzialnego za cale
              stowrzenie - bo wizja ze caly swiat to tylka energia chemia i fizyka, ze nasze
              mysli sa wnikiem tylko i wylacznie reakcji chemicznych i enegretycznych trudno
              uwierzyc.
              • don2 Re: pierwsza proba 25.04.05, 18:45
                sabba tez powtarza slowa marxistow :)))))
                • sabba gorzej!!! 25.04.05, 18:53
                  ja zaczynam w to wierzyc!!:)
                  • don2 Re: gorzej!!! 25.04.05, 19:04
                    Sabba,wiara jest abstraktem.Wiare sie otrzymuje i jej sie uczy.Potrzeba
                    wiary ,to najczesciej wyraz bezsilnosci wobec dnia codziennego,sytuacji itp.
                    zwracanie sie do obiektu kultu ( wiary ) jest ostatecznoscia wobec wlasnych
                    lub kogos innego niemoznosci lub niedoskonalosci.Wiara najczesciej jest
                    ucieczka od niewiary w ludzkosc.I gdy mam watpliwosci ,czy ten pilot umie
                    opanowac samolot i czy ta wielotonowa machina naprawde uniesie sie w powietrze
                    • sabba Re: gorzej!!! 25.04.05, 19:10
                      wierze= jestem przekonana (w watku wyzej)

                      wychowalam sie w domu religijnym ale jakos tak na mnie nie przeszlo. MIalam
                      swoje wzloty co prawda ale wiele fascynacji mija szybko tak jak i ta. wiara jest
                      ucieczka od niewiary w ludzkosc? u mnie na odwrot...:)
                    • don2 Re: gorzej!!! 25.04.05, 19:17
                      Mysle ze tu nie masz racji. Czlowiek wlasnie ma potrzebe wiary a otrzymuje tylko
                      jej rodzaj

                      sabba,jest taki owoc nazywa sie varanuko.Czy masz potrzebe zjedzenia go?
                      Czyba nie.Nigdy go nie widzialas,nigdy nikt ci go nie pokazal,nic o nim nie
                      wiesz.Nigdy nie slyszalas tej nazwy.tak jest z wiara.

                      PS ja tez nigdy o nim nie slyszalem,ja sobie go wymyslilem.
                      • don2 Re: gorzej!!! 25.04.05, 19:22
                        wychowalam sie w domu religijnym

                        no widzisz ! dokladnie tak jak pisze.tam cie nauczono wiary.Reszta to juz
                        jak ty ta nauke wykorzystasz.mozna isc do klasztoru i sluzyc panu,mozna zostac
                        satanista i sluzyc szatanowi.mozna wiare odrzucic i zostac np niewierzacym
                        szchista.Wszystko mozna uczynic z niematerialnym pojeciem.
                      • sabba nie rozumiem 25.04.05, 19:25
                        w czym nie mam racji bo sie pogubialm. A jesli chodzi o varanuko (brzmi smacznie
                        nawet jak nieistnieje) to chyba ze wszytskim tak jest, czy nie?
                      • ertes Re: gorzej!!! 25.04.05, 19:26
                        Szanowny Donie uprzejmnie donoszem ze powyzsze slowa ja popelnilem.
                    • xurek pytanie do Dona i Ertesa 26.04.05, 17:19
                      czy Wy wychowaliscie sie w domach ateistycznych? Pytam, by sie zastanowic nad
                      teoria, czy wiara jest "zakodowana genetycznie" czy tez "przekazana z
                      wychowaniem". Moj przyklad nie nadaje sie na podstawe rozwazan, bo wychowalam
                      sie miedzy katolicyzmem gleboko praktykowanym a katolicyzmem udawanym, wiec
                      jestem "skazona" :))

                      Xurek
                      • xurek konkluzja na dzis :)) 26.04.05, 17:24
                        Jest niewatpliwie tak ( w wiekszosci wypadkow), jak mowi Maria, czyli „jak
                        trwoga, to do Boga“.
                        Moze byc tak, jak mowi Don, ze dlatego do Boga, bo nam wtlukli do glowy ze Bog
                        jest no i dobrze miec kogos, na kogo mozna odpowiedzalnosc zwalic.
                        A moze byc tez tak, jak napomknela przy okazji swoich wizji Kann, ze mamy te
                        wiedze w sobie (bardziej badz mniej swiadomie), dana od realnie istniejacego
                        boga (definicja na tym szczeblu nie gra roli) i dlatego „wiemy“, ze warto sie
                        zwrocic po pomoc, gdyz realna szansa jej udzielenia istnieje...

                        Krotko mowiac krece sie w kolko i nie posuwam ani o krok do przodu. I tak juz
                        od lat. Ze tez mi sie jeszcze chce :)).

                        Xurek
                        • ertes Re: konkluzja na dzis :)) 26.04.05, 18:08
                          Wychowalem sie w domu ateistycznym. Cale szczescie.
                          Dla mnie nie ma zadnego boga czy bogow i nie zawrcam sobie glowy zastanawianiem
                          sie. Sa ciekawsze tematy do rozmyslan.

                          > Krotko mowiac krece sie w kolko i nie posuwam ani o krok do przodu. I tak juz
                          > od lat. Ze tez mi sie jeszcze chce :)).

                          Wlasnie. Tez zauwazylem. Ale jestes kobieta wiec to jakby normalne.
                        • don2 Re: konkluzja na dzis :)) 26.04.05, 18:36
                          Moge sie tylko za siebie oczywiscie wypowiedziec." Wychowalem" sie w domu
                          absolutnie ateistycznym,podobno do kilku pokolen w tyl.religie poznalem z
                          literatury itp.tak samo chrzescjanska katolicka jak i inne.bedac dzieckiem
                          chodzilem do przedszkola zakonnic 1 rok (najlepsze w miescie ) nikt nic nie
                          robil w celu przyciagniecia mnie do wiary.natomiast mam znajomych,ktorych
                          przybrani rodzice wychowali na katolikow,mimo ,ze jeden to ukrainiec z
                          nieznanych rodzicow (wojna)a drugi to zyd i jak to w ksiazkach bywa,przechowany
                          w wojne itd.I oni za zupelnie normalne to uwazaja.tak ich "rodzice wychowali"
                          natomiast zjawisko konwertowania np z katolika na ewangielika lub inna religie
                          jesy ulatwione,gdyz w obrazie jest zawsze jakis Bog w ktorego sie wierzy.
                          Wiare sie jak napisalem otrzymuje a nie ma w genach.W genach sie ma cechy
                          narodowe czy tez rasowe.wiara ,jest czyms umownym,tak jak honor itp abstrakty.
                          takie pierdoly jakie wypisuje Kan sa " sraczowa filozofia " jak mam to zwyczaj
                          nazywac.Nigdy nie robie sobie zartow z wiary i wierzacych ( zdazaja sie czasami)
                          ale sa jak wiadomo i smieszne momenty w zalobie tez.Czym czlowiek slabszy tym
                          bardziej wierzacy.Sa tez tacy nawiedzeni,ktorzy tak nakrecaja sie wiara,ze w
                          koncu pada im to na mozg.Ktos ,kto czuje potrzebe jeszcze glebszej wiary i
                          oskarza siebie o " za mala" wiare,powinien odbyc rozmowe z psychologiem a nie
                          z ksiedzem,ktory jako profesjonal trzyma strone wiary.
                  • maria421 Nietzsche 25.04.05, 19:18
                    ktory za zycia glosil "Gott ist tot" , po smierci, kiedy stanal na Sadzie
                    usprawiedliwial sie ze mowil tak tylko miedzy Wielkim Piatkiem a Wielkanoca...

                    Ertes z Donem, wykombinujcie juz teraz jakis wykret, jakies alibi cos tam
                    takiego w stylu: "Ja wlasciwie, Panie Boze , wiedzialem, ze ja jestem na wzor i
                    podobienstwo Pana stworzony i ze Darwin bajki opowiadal, bo Panie Boze, od
                    goryla to ten tam Kowalski moze pochodzic, ale nie ja, ale wybacz panie Boze,
                    mea cupla, mea massima culpa, bylem jak ten niewierny Tomasz, choc teoria Big
                    Bangu tez mnie nie przekonywala, mea cupla...
                    Tu nalezy zaspiewac "I can see clearly now" i czekac na wyrok zbawiajacy,
                    potepiajacy lub na szesc wiekow czysca.
                    • don2 Re: Nietzsche 25.04.05, 19:27
                      Mario ,to nie Nietzsche to kant :))Absurdalne w twojej tyradzie jest
                      zalozenie,ze ja moge dopuszczac istnienie jakiegos Boga.Reszta juz niepotrzebna
                      A co do Ertesa to on sam za siebie odpowiada.
                      • don2 Re: Nietzsche 25.04.05, 19:30
                        ertes 25.04.2005 19:26 + odpowiedz


                        Szanowny Donie uprzejmnie donoszem ze powyzsze slowa ja popelnilem.

                        No to inny adres:))
                        • don2 Re: Nietzsche 25.04.05, 19:52
                          sabba w niczym sie nie pomieszalas.jestes wierzaca,czujesz zwiekszajaca sie
                          potrzebe wiary i jest OK.Ani to nadzwyczajne ani bulwersujace ani ty jedyna.
                          • sabba Re: Nietzsche 25.04.05, 19:56
                            hmm.nop pewnie ze wierze. Pytanie tylko w co. zwiekszajaca potrzeba wiary, tak
                            myslisz? jakos wewnetrznie tego nie czuje.
                      • maria421 Re: Nietzsche 25.04.05, 19:59
                        don2 napisał:

                        > Mario ,to nie Nietzsche to kant :))

                        Zawsze wiedzialam, ze Nietzsche kantowal:-)

                        Absurdalne w twojej tyradzie jest
                        > zalozenie,ze ja moge dopuszczac istnienie jakiegos Boga.

                        Ja mowie o Twoim zyciu pozagrobowym, Donie...
                        • don2 Re: Nietzsche 25.04.05, 20:02

                          takowe nie istnieje wg wielu i ja sie do tego przylaczam.Zycie pozagrobowe jest
                          elementem wiary,ktorej nie posiadam.Ale Ertes sie przyznal do tego i wie co go
                          czeka :))
                          --------------------------------------
                          • ertes Re: Nietzsche 25.04.05, 20:05
                            Ertes el Diablo.
                    • ertes Re: Nietzsche 25.04.05, 19:28
                      Mario, ja mam w nosie i od razu spadam do piekla na prawa reke Lucyfera.
                      Wtedy zamiast kasac kasliwymi postami bede walil po lbach tryzubem.
                      • maria421 Re: Nietzsche 25.04.05, 20:00
                        ertes napisał:

                        > Mario, ja mam w nosie i od razu spadam do piekla na prawa reke Lucyfera.
                        > Wtedy zamiast kasac kasliwymi postami bede walil po lbach tryzubem.

                        Apage Satana!
            • anzza Re: pierwsza proba 26.04.05, 01:15
              Moim skromnym zdaniem jest nastepujaco.

              Schemat sie powtarza "od komórki do planety", poniewarz jest to schemat, który
              mial sukces. Bylo to "najszczesliwsze" rozwiazanie, które dalo wlasnie zycie
              jako rezultat. Wszystkie istoty zyjace na naszej ziemi, sa zbudowane z takich
              samych skladników, co oznacza, ze mozemy wspólzyc w symbiozie, jako jeden
              ogromny "organizm", co takze oznacza, ze moznaby sprawdzic w ten sposób teorie
              ewolucji selektywnej.

              Statystycznie natomiast rzecz biorac. Mozna przytoczyc wiele zdarzeñ, które
              uwarunkowaly rozwój w ta, czy tamta strone danego stworzenia. Na przyklad, w
              Japonii istnieja kraby z muszla, która upodabnia si do twazy bojowników
              samuraj. Ludzie wierza, ze sa przeistnieniem samuraji, którzy zgineli w walce
              (jesli pamiec mnie nie zawodzi), 6 wieków temu. Nikt nie chce ich jesc, jako ze
              czuja szacunek do swych przodków. Dawniej, byly bardzo rzadkie, obecnie w
              Japonii sa bardzo powszechne.
              Uwarunkowanie: jesli jestes podobny do samuraja, nie bedziesz zjedzony. Oplaca
              sie byc podobnym do samuraja, zeby przezyc. Oczywiscie, nie jest to tak szybko
              wymyslone przez kraby, tylko po prostu geny rodziców przechodza na dzieci.
              Powstal w ten sposób nowy rodzaj krabów. Takie sobie oddzielenie sie od
              przodków. Raz jeszcze szczesliwe rozwiazanie.

              Powyzszy wywód, mozna takze potraktowac jako wytlumaczenie przeistocenia sie w
              cos innego, stracenie charakterów niekorzystnych, na te bardziej korzystne.
              Slabi gina, silni sie wzmacniaja. Raz jeszcze ewolucja, oczywiscie nie dzieje
              sie to z nocy na dzieñ.

              Mozna niestety tylko wyjsc z zalozenia, ze ktos znalazl droge do wiecznosci,
              choc z punktu widzenia natury jest to poprostu nielogiczne. Najwyzszy szczebel
              ewolucji i za tym, koñec rozwoju. Jezeli nawet taka bylaby sytuacja, to dla
              mnie to nie jest wcale dowód na istnienie Boga, tylko na istnienie o wiele
              starszego i bardziej "szczesliwszego" systemu zycia na innej planecie.

              Podsumowanie:
              Bogiem bylby dla mnie ktos, lub cos, co mialby bezposredni wplyw na nasze
              fizyczne zycie, bez wejscia w szczególy partykularnej wiary. Oczywiscie
              logiczna bylaby mozliwosc zobaczenia takiego czegos, ów kogos, bez takiej,
              powiedzmy, ogromnej potrzeby dotykania.
              Dziwnym przypadkiem jest, ze nikt go nie widzial, bo kryje sie on jak moze.
              Jakos nie chce mi sie wierzyc, tylko dlatego ze inni to robia, na podstawie
              zródel, dla mnie osobiscie, malo wiarygodnych.

              Moglabym jeszcze dodac, ze niebo jest pelne chmur energii, podczas burzy
              elektromagnetycznej.
              Ot co.
    • bird_man Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 26.04.05, 19:24
      Bog jest dla tych ktorzy w niego wierza..
      Wierzyc w cos = nie wiedziec tego czegos
      pozdrawiam
      ptaszek
    • swiatlo Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 26.04.05, 22:18
      Jedyne co jest naprawdę istotne w tym wątku, to że istnienie bądź nieistnienie
      Boga jest zupełnie niezależne od wyniku całej tej dyskusji.
      Niezależnie jak by się Ertes czy Don zakrzyczeli, to jeśli Bóg istnieje to i
      tak cały ich ten wysiłek jest zupełnie na marne.
      • ertes Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 26.04.05, 22:31
        Chyba nie zrozumiales o co chodzilo w tej dyskusji.
        • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 26.04.05, 22:51
          Ty Swiatlo faktycznie g... zrozumiales z dyskusji.takis misjonarz,z<e ci nie
          przychodzi do glowy,ze my nie narzucamy swojego pogladu.A moze stos zapalisz co?
          • kan_z_oz Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 27.04.05, 09:29
            Mozna przytoczyc tyle samo dowodow na istninie Boga jak i na Jego nie
            istnienie. Zalezy to tylko od tego kto w co wierzy.
            Elementem wspolnym wszystkich przeczytanych wyzej wywodow jest wiara; Wiara w
            nieistnienie tez jest wiara. Jesli zalozymy teoretycznie, ze
            Bog/Stworzyciel/Ojciec/Swiatlo/Zrodlo itp istnieje, to pytanie co on robi?
            Ertes wierzy, ze Go nie ma bo istnieje okrucienstwo i jest ono zsylane przez
            Boga.
            Podobno kazdy z nas ma wolny wybor i robi co chce; jak wiec ma wygladac
            kara/nagroda ze strony Boga - klaps po raczkach/bukiecik roz? Po co w takim
            ukladzie wolny wybor? Kazda ingerencja jest ingerencja, moze byc wiec tylko
            uklad gdzie sa wybory i brak kontrolii lub zupelnie kontrolowany, gdzie ich nie
            ma.
            Jesli istnieje taka Wyzsza Sila/Inteligencja i nasza planeta jest zyjaca
            czascia calego ukladu, to moge to sobie tylko wyobrazic na poziomie energii.
            Podobno energia nie ginie, podobno wg Barbara Brennan, naukowca, terapeuty,
            ktora pracowala dla NASA w Goddard Space Fligt Centre, jako fizyk; jestesmy
            energia. Jest wielu naukowcow, ktorzy popieraja i zgadzaja sie z tymi badaniami.
            Jesli energia nie ginie to gdzie sie gromadzi/ zbiera/ przetwarza po smierci?
            Burza i wyladowania atmosferyczne, do czego to sluzy? Nie pytam o deszcz i to,
            ze chmury zderzajac sie powoduje wyladowania ogromnej ilosci energii - dlaczego?
            W kwestii mojego wychowania; wychowalam sie w rodzinie ateickiej; ciekawosc
            uzyskania odpowiedzi na lekcjach religii zostala ugaszona w moim przypadku w
            klasie drugiej szkoly podstawowej. Pytanie dlaczego? doprowadzily i wciaz
            doprowadzaja do 'szalu'.
            Jesli Bog istnieje, to sadze ze chcialby abysmy w Niego 'slepo' nie wierzyli.
            Wiara w Boga to ogolnie pojecia wiary, nadzieji i milosci. Milosci w pojeciu
            ogolnym np; mezszczyzny do kobiety, rodzicow do dzieci; Wiary , ze
            wyzdrowiejemy z ciezkiej choroby; Nadzieji... dopiszcie sami; Mysle, ze to jest
            Bog, a nie fizyczna postac.

            Pozdrawiam
            • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 27.04.05, 10:42
              W drugiej klasie szkoly podstawowej,moja ciekawosc dotyczyla glownie,takich
              zyciowych problemow jak: dlaczego ciagle opadaja mi ponczochy.dlaczego lody w
              szklance wygladaja"na tak duzo" a tak szybko sie je zjada i czy dostane w dupe
              od ojca ,bo jezdzilem na nowej teczce z gorki w parku,jak na sankach.
              Musialas byc nadzwyczajnym dzieckiem-czy ty przypadkiem nie grasz na skrzypca
              ch? PS.zreszta prawde mowiac gdy bylem w 2 klasie to w szkole na scianie wisial
              portret Bieruta i Stalina i o religii w szkole nikt nie marzyl.
              • kan_z_oz Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 27.04.05, 11:47
                Dlaczego nadzwyczajnym? przeciez napisalam, ze wychowalam sie w rodzinie
                ateickiej i przestalam uczeszczac na religie. Oczywiscie nie uczeszczalam z
                zainteresowania tylko dlatego, ze inni chodzili. Zadawalam pytania i to jest
                fakt. Zainterowania mialam zupelnie normalne, wolalam ogladac misia Koralgola,
                ktory byl w tym samym czasie co religia. Bierut? slyszalam tylko o tym Panu,
                nie jestem to pokolenie.
                Pozdrawiam
    • tos.ka Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 27.04.05, 21:20
      Hipoteza:)))
      Bog istnieje poniewaz istnieje pojecia „Boga”.
      Dowod:))
      Najczescij uzywany argument przeciw: "wyobrazenie "wyspy" nie oznacza ze ta
      wyspa istnieje.
      Tylko ze pojmujac wyspe mylsimy o „wyspie”- o czyms co wiemy- i chociaz ta
      nasza wyspa nie istnieje to na swiecie istnieje jakas inna wyspa ktora jest dla
      nas pierwowzorem nasze wyspy wymslonej. Nie potrafimy wyobrazic sobie koloru,
      dzwieku, zapachu- czy czegokolwiek innego co nie istieje w obszarze dostepnym
      naszym zmyslom. (niektore rzeczy niewyobrazalne mozna podobno wyliczyc)
      Czy pojecie „boga” zawiera w sobie pojecia znane nam z zycia? W pojeciach
      korymi okreslamy boga- na pewno taki element jest zawarty "krol krolow"- czyli
      wladca, ktos kto zadzi krolami. Wyzsza inteligemcja- cos jak inteligentniejszy
      od nas kosmit. o mitach greckich nie wposminajac. Gdyby pojecoie Boga
      ograniczalo sie do ww- trzeba by przyznac ze nie rozni sie niczym od pojecia
      wyspy wymyslonej- czyli ze dowodem nie jest.
      Smiem jednak twierdzic- ze pojecia Boga-Absolutu- Sacrum- wychodzi poza
      doswiadczeni anaszego zycia. "swiete"- jest pojeciem nam do niczego nie
      potrzebnym, nie odbijajacmy zadnej ze znanych nam na codzien pojec. Najblizsza
      temu pojeciu- jest muzyka (Bach jest dowodem na istnienie Boga:))) ale jednak
      nie jest z nim tozsama.
      • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 27.04.05, 21:23
        ja rozumiem ,ze zerznelas to zywcem z jakiegos linku.A ty sama rozumiesz
        cokolwiek z tego cos wypisala?
        • tos.ka Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 30.04.05, 11:31
          jelsi to twoj styl prawienia komplementow, to nie dziwie sie ze wszytskie
          cztery zony od ciebie uciekly:)))))

          a powaznie- czy pojecie "swiety" "sacrum" - mozna odniesc do jakiegos znanego
          ludziom doswiadczenia z zycia? najblizszym jest jest "lek"- ale to jednak
          daleko nie to... zreszta "lek, strach"- znajduje jak najbardziej bardzo bogate
          odbicie w wierzeniach, magii, basniach. i nie jest w nich tym samym
          czym "swiety".
          • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 30.04.05, 11:43
            Ale ty marudzisz.te moje zony padly ci na mozg.zajmij ty sie swoja dupa a od
            moich zon sie odpindul.I kto, powiedzial ty wiejska plotkaro ,ze uciekly?
            • tos.ka Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 30.04.05, 13:45
              > Ale ty marudzisz.te moje zony padly ci na mozg.zajmij ty sie swoja dupa a od
              > moich zon sie odpindul.I kto, powiedzial ty wiejska plotkaro ,ze uciekly?

              zazartowalam se - i.... chyba trafilam w czuly punkt(?)
              nie chcialy byc "swietymi" meczennicami? :)

              no wlasnie.
              "swiety" "swiete" i ("sacrum") to chyba nie to samo.
              wydaje mie sie mianem "swiety" ("sanctus"; np "maz":))- okresla/no/sie
              kogos "madrego i dobrego" i to chyba niezaleznie od kultury i religii.
              natomiast "sacrum"- to cos bardziej abstrakcyjnego- i chyba nieco obcego dla
              czlowieka, w swiecie jego codziennych pojec . stad "odwieczne"-
              umaterialnianie "sacrum"- swiete drzewa, gaje, swietki. no i najbardziej
              dramatyczny i najlepiej oddajcy ten konflikt obraz: mojzesz - wobec zlotego
              cielca. bog abstrakcyjny - wobec "bozka" namacalnego, dostepnego zmyslom.
              • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 30.04.05, 15:56
                Biblijne opowiadanie o kulcie złotego cielca (Wj 32, 1-33, 11) pochodzi z
                kompilacji dwóch tradycji - stąd biorą się różne rozbieżności w opowiadaniu.
                Na przykład posąg cielca raz jest traktowany jako wyobrażenie bożka
                konkurującego z Jahwe, a innym razem ma przedstawiać Jahwe, na cześć którego ma
                być obchodzona uroczystość.
                • don2 Re: czy jest bog czy nie i dlaczego 30.04.05, 16:02
                  Akurat mojzesz mial gleboko gdzies ,tego cielca I wmawiajac Bogu rozne dyrdymaly
                  i robiac z niego szefa wycieczki,odwrocil jego gniew od Ludu Israela.A gdyby w
                  owym czasie byla telewizja i futbol,to by nie bylo cielca,bo lud by sie nie
                  nudzil oczekujac na powrot Mojrzesza z wyprawy po nowe tablice.A tak wymyslili
                  sobie impreze i postawili na slupie figure dosc popularna w owym czasie ,by
                  miec wkolo czego tancowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka