chris-joe
23.07.05, 21:10
wielokrotnie, ze ze wzgledu na higiene psychiczna nie bede nigdy czytal
komentarzy pod artykulami Gazety.
Dzis jednak bezmyslnie przy kawie rzucilem okiem na "dyskusje" czytelnikow
doniesien o burdzie wokol parady gejow w Rydze, o niewinnym zastrzelonym
wczoraj przez tajniakow w londynskim metrze, o linczu w polskiej wsi.
Prosze panstwa, czy ja mam uwazac tych "komentujacych" za norme Polaka w kraju
i za granica? Za vox populi Poloniae? Czy tez naiwnie uwierzyc, ze artykuly
on-line komentuje jedynie garstka ponurych maniakow?
Czytanie tych komentarzy jest jak zejscie w jakies makabryczne, psychopatyczne
czeluscie, jak czytanie notatek z oddzialu zamknietego i pilnie strzezonego.
Czy ktos jest w stanie mi sprawe wyjasnic i zwrocic pokoj duszy mej?...