maria421 23.08.05, 00:00 Powiedzcie mi, gdzie, wedlug Was leza granice wolnosci osobistej i jakich zachowan nie jestescie w stanie tolerowac. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sabba Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 08:17 MArio jest to rzecz wzgeldna. Wolnosc osobista: myslec moge o czym tylko chce. A czynic? Czemu tak bardzo wszystko chcesz zaszufladkowac? Granica tu granica tam. Czy bez okreslenia sobie samemu granic nie mozna rzyc, postepujac instynktownie z pewna doza rozumu wlasnego. POwiedziec sobie: "nie toleruje klamstwa" ale w obliczu jakiejs konkretnej sytuacji zdecyduje sie klamac? NIe toleruje przemocy (ale to nie znaczy ze mam recpte na piekny szczesliwy swiat). A moze kiedys bede musiala sama zadac przemoc zeby przezyc? Wszedzie sa jakies wyjatki ktore robimy dla siebie wiec badzmy tez konsekwentni w tym i robmy je dla innych. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 09:20 Narzucanie drugiemu czlowiekowi swoich pogladow czy sposobu zycia jest dla mnie naruszaniem wolnosci osobistej. Brak szacunku i respektu dla wartosci innych ludzi jest ograniczaniem wolnosci osobistej jak rowniez swojej wlasnej. Rozmawiac mozna z kazdym bez wzgledu na to czy jest konserwatywny w pogladach czy liberalny. Mozna tez rozmawiac na wszystkie tematy o ile respektuje sie i akceptuje, ze to co slyszymy nie zawsze jest tym co chcielibysmy uslyszec. Dla mnie jest rownoznaczne z tolerancja. Bardzo czeste zmiany pogladow zmuszaja mnie do konkluzji, ze dana osoba nie ma zadnych okreslonych pogladow tylko przyjmuje opinie grupy w ktorej sie w danej chwili znajduje. Nie oznacza to jednak, ze ludzie nie maja prawa by zmieniac z czasem lub wiekiem swoje zapatrywanie na rozne sprawy. Nie ma tez dla mnie znaczenia w co wierza o ile nie narzucaja mi swoich przekonan na sile lub nie atakuja moich pogladow poprzez 'osobiste wycieczki'. Rozmowy, wymiany pogladow, opinii - nie ma problemow, kazde poglady mile widziane. Natretny sposob dyskusji lub docinki, ktore maja na celu zdeprymowanie opnenta z powodu braku argumentow do rozmowy, tez ograniczaja wolnosc osobista. Jest to Mario bardzo ogolne i nie jest skierowane peronalnie do nikogo. Jedno co moge robic to obstawac przy tym w co wierze, z uszanowaniem przekonan innych ludzi. Osobiscie tez nie mam recepty na 'piekny swiat', chociaz jako katoliczka wiesz, ze podobno istnieje. Podobno milosc jest jedyna prawdziwa wartoscia i odpowiedzia. Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link
ani-ta Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 09:45 kan_z_oz napisała: > Narzucanie drugiemu czlowiekowi swoich pogladow czy sposobu zycia jest dla mnie > > naruszaniem wolnosci osobistej. Brak szacunku i respektu dla wartosci innych > ludzi jest ograniczaniem wolnosci osobistej jak rowniez swojej wlasnej. > Rozmawiac mozna z kazdym bez wzgledu na to czy jest konserwatywny w pogladach > czy liberalny. Mozna tez rozmawiac na wszystkie tematy o ile respektuje sie i > akceptuje, ze to co slyszymy nie zawsze jest tym co chcielibysmy uslyszec. Dla > mnie jest rownoznaczne z tolerancja. > i ja sie pod tym podpisuje! :) Odpowiedz Link
don2 Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 10:16 NIE MA WOLNOSCI BEZ NAIWNOSCI ,to tak parafrazujac znane haslo.jest tylko jeden wariant o ktorym napisala Sabba-wolnosc myslenia ! Mysl zawsze jest wolna i niezalezna JEZELI TO MYSLI CZLOWIEK MYSLACY. Wolnosc osobista jest takim samym abstraktem i sprawa umowna,jak honor itp.Wolnosc osobista jest szerokim pojeciem i kazdy ma swoja interpretacje.Prawnie tez mozna okreslic wolnosc osobista-i wtedy przestaje byc wolnoscia gdyz samo prawo narzuca granice. Zyjac w spolecznosci mamy ograniczona wolnosc osobista.To co usilujemy w odruchach buntu nazwac walka o wolnosc osobista to jest utopia.kazdorazowo natykamy sie na ograniczenia-kulturowe,ekonomiczne,socjalne,polityczne itp. Anarchisci wymachujac sztandarem wolnosci absolutnej,maja najczesciej na mysli chaos,ktory z wolnoscia ma niewiele wspolnego.Wolnosc chodzenia w ubraniu jakie sobie wybiore jest tez wolnoscia osobista,wolnosc chodzenia bez ubrania,tez. Ale ...i tu zaczyna sie ograniczenie poprzez np . klimat,konwenanse.jednym slowem wg mnie nie ma wolnosci osobistej w doslownym tego slowa znaczeniu. Zreszta pojecie wolnosci napewno powstalo w umyslach niewolnikow a nie ludzi "wolnych" A kto to jest czlowiek wolny ,to temat do innej dyskusji. Odpowiedz Link
basia553 Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 08:47 jest niestety wiele takich rzeczy, ktörych ja nie toleruje. jesli moja sasiadka korzysta z wolnosci osobistej i stawia papuge na balkonie i ja musze caly czas sluchac jej skrzeku, to pieprze JEJ wolnosc osobista i traktuje jej zachowanie jako Beeinträchtigung meiner persönlicher Freiheit. Jesli moja sasiadka z pietra nie chce sobie zasmiecac mieszkania i stawia na korytarzu na cale dnie swöj worek ze smieciami, to...itd. To bardzo prozaiczne przyklady, ale chce przez to powiedziec, ze wolno kazdemu korzystac z tej swojej wolnosci osobistej ale tylko tak dlugo, jak ta ICH wolnosc nie ogranicza w jakis sposöb MOJEJ wolnosci. Granice Sabciu musza byc, zastanöw sie tylko! Jakby tylko kazdy zaczal zyc jak na bezludnej wyspie bez sasiadöw, to i Tobie by to przeszkadzalo, mimo bezgranicznej tolerancji ktöra demonstrujesz:))))) Odpowiedz Link
ani-ta Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 09:44 jeszcze nieustrzelilas tej papugi?! basku! skad w tobie tyle cierpliwosci?:)))))))) Odpowiedz Link
sabba Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 10:58 moja tolerancja nie jest bezgraniczne aczkolwiek wystawiona na ciezkie proby. Basia a zrobilas cos w kierunku zeby ony przemyslala swoja wolnosc szeroko pojeta? Czy ty jestes w stanie powiedziec ze nie ograniczasz czyjesc wolnosci? Pewnie by sie znalazlo pare rzeczy - uwierz mi, zawsze mozna sie do czegos przyczepic, ale czy o to chodzi? Jedni uwazaja cos za norme a inni nie i juz sa problemy. PIeknie by bylo gdyby kazdy toleranyjny byl w stos. do siebie jak i do innych. Straszna wizja ze tylko ograniczenia trzymaja czliwieka w ryzach - a nie wolna wola i rozum. Odpowiedz Link
xurek Basia, wypusc te papuge, 23.08.05, 11:13 bo cos mi sie zdaje, ze jej wolosc osobista ograniczana jest najbardziej. Xurek Odpowiedz Link
sabba Re: Basia, wypusc te papuge, 23.08.05, 11:20 Xurku to jest cytat dnia dla mnie na dzis a moze i na jutro:) Odpowiedz Link
mon101 Re: Taraz na powaznie 24.08.05, 13:35 to nie wolnosc osobista twoich sasiadek cie denerwuje tylko ich zle wychowanie:)Wolnosc osobista to nie "Moge sobie robic co chce i mam w nosie innych", to zupelnie cos innego. haslo "nie rob drugiemu co Tobie niemile" jest najczesciej wystarczajace.... Odpowiedz Link
basia553 Re: Taraz na powaznie 24.08.05, 13:43 hej! jestes nowy/nowa, czy tylko cos przeoczylam? Odpowiedz Link
triskell Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 09:50 maria421 napisała: > Powiedzcie mi, gdzie, wedlug Was leza granice wolnosci osobistej Zabrzmi to pewnie banalnie, ale dla mnie granicą mojej wolności osobistej jest punkt, w którym zaczęłaby ona szkodzić innym. Oczywiście pojęcie "szkodzić" jest tu bardzo płynne, bo np. jeśli osoba A ma bardzo brzydkie ciało (np. wspomniany w innym wątku uwiąd starczy) i opala się nago na plaży ogólnie dostępnej (powiedzmy takiej, gdzie połowa ludzi to tekstylni a druga połowa to naturyści), a osoba B uważa, że uwłacza to jej poczuciu estetyki, to czy możemy mówić o "szkodzie"? Oceniam to na swój użytek sama (np. w powyższym przykładzie moim zdaniem ta nago opalająca się osoba nikomu nie szkodzi). Wydaje mi się, że udaje mi się w większości sytuacji osiągnąć dość zdrowy kompromis pomiędzy moją wolnością a dobrem ludzi naokoło mnie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 14:25 triskell napisała: > Zabrzmi to pewnie banalnie, ale dla mnie granicą mojej wolności osobistej jest > punkt, w którym zaczęłaby ona szkodzić innym. Oczywiście pojęcie "szkodzić" jes > t > tu bardzo płynne, bo np. jeśli osoba A ma bardzo brzydkie ciało (np. wspomniany > w innym wątku uwiąd starczy) i opala się nago na plaży ogólnie dostępnej > (powiedzmy takiej, gdzie połowa ludzi to tekstylni a druga połowa to naturyści) > , > a osoba B uważa, że uwłacza to jej poczuciu estetyki, to czy możemy mówić o > "szkodzie"? Oceniam to na swój użytek sama (np. w powyższym przykładzie moim > zdaniem ta nago opalająca się osoba nikomu nie szkodzi). Teoretycznie publiczny akt seksualny tez nikomu nie szkodzi. Uwazasz, ze powinien byc dozwolony jako "spolecznie nieszkodliwy"? Odpowiedz Link
triskell Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 22:56 maria421 napisała: > Teoretycznie publiczny akt seksualny tez nikomu nie szkodzi. > Uwazasz, ze powinien byc dozwolony jako "spolecznie nieszkodliwy"? Jeśli ktoś ma ochotę w miejscu publicznym, to mnie osobiście zupełnie to nie przeszkadza (zakładam, ze skoro mówimy o akcie "społecznie nieszkodliwym", to znaczy, ze nie przyglądają mu się np. dzieci). Natomiast ja sama nie zrobiłabym tego. Oprócz szkodliwości czynu jest jeszcze jedno kryterium, decydujące o tym, czy ten czyn popełnię: po prostu to, czy mam na niego ochotę :-). A zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałabym mieć ochotę na seks w miejscu publicznym - kwestia indywidualnych upodobań, ja akurat wolę bardziej kameralne miejsca. Napisałam wcześniej, że w każdej sytuacji jest to dla mnie wybranie złotego środka pomiędzy tym, co nazwałam swoją wolnością (jeśli komus nie podoba się to słowo, to określę to inaczej: to, na co mam ochotę, realizowanie moich potrzeb. Nie ma to nic wspólnego z buntem, wypływa ze mnie, a nie z odczuć czy potencjalnych reakcji innych osób) a dobrem innych osób zamieszanych w sytuację. Ten drugi czynnik jest dla mnie ważny. Wyrażę tu pewnie opinię bardzo na tym forum niepopularną: Naprawdę _lubię_ludzi_, nie lubię ich ranić czy sprawiać im przykrości. I nie, nie jest to sprzeczne z tym, co napisałam w innym wątku o motylku - powstrzymanie się od jakiejś czynności dlatego, że "nie wypada" a powstrzymanie się od niej dlatego, że obchodzą mnie inni ludzie i to, jak oni się poczują jeśli ja tą czynność wykonam, to dwie zupełnie różne sprawy. _Mnie_ ludzie nie mogą zbyt łatwo zranić swoją krytyką, oczekiwaniami, brakiem akceptacji mojego postępowania (= motylek). Natomiast ja nie chciałabym ranić ich. Reasumując, w odpowiedzi na Twoje pytanie: 1. _Ja_ nie popełniłabym aktu seksualnego w miejscu publicznym. 2. Jeśli byłabym jego przypadkowym widzem, to nie przeszkadzałby mi, mój stosunek do niego nie byłby ani pozytywny, ani negatywny. 3. Jeśli zarówno osoby uprawiające akt jak i przypadkowo widzące go (dorosłe) osoby to inni ludzie (wspomniane w innym poście osoby A i B), to nie jest to moja sprawa. Nie jestem jakimś strażnikiem cudzej moralności, niech osoby zainteresowane załatwią to pomiędzy sobą. Odpowiedz Link
maria421 Triskell, 24.08.05, 09:44 bardzo mi sie podoba to, ze mowisz, ze nie zrobilabys niczego, co mogloby kogos urazic. Uwazam jednak, ze masz absolutne prawo do tego, aby i inni postepowali tak, by Ciebie nie urazic. Na tym wlasnie opiera sie zycie spoleczne. Kazdy powinien zachowac sie tak, aby nie tylko nie szkodzic drugiemu, ale tez nie sprawiac mu przykrosci, nie wprowadzac go w zaklopotanie,nie urazic go, nie robic czegos, co drugiemu sie nie podoba. Samo kryterium "szkodliwosci" jest tu niewystarczajace. Publiczny akt plciowy moze i nie jest szkodliwy dla przypadkowego, doroslego widza, ale jezeli wprawia go w konsternacje, godzi w jego przekonania to juz jest czynem nieporzadanym i jako taki jest publicznie niedpouszczalny. Wszystkie "konwenanse" , "wypada- nie wypada", "maniery" biora sie glownie z tego, aby nie urazic innych. Wez na przyklad zachowanie przy stole- czy nie uczono ich nas po to, aby innym ludziom bylo z nami milo w czasie spozywania posilku? Odpowiedz Link
don2 Re:Gdy 24.08.05, 12:15 wszyscy przy stole nie stosuja sie do konwenansow,to tez moze by milo :)))) Odpowiedz Link
ani-ta Re:Gdy 24.08.05, 12:30 zawsze podziwialam ludzi jedzacych zupe widelcem! ilez samozaparcia trzeba miec zeby odrzuc lyzkowy schemat!:) Odpowiedz Link
don2 Re:Gdy 24.08.05, 13:19 najpierw sie wyjada co sie da widelcem ,potem sie siorbie reszte.jak chinczyki paleczkami :))) Odpowiedz Link
maria421 Re:Gdy 24.08.05, 16:05 don2 napisał: > wszyscy przy stole nie stosuja sie do konwenansow,to tez moze by milo :)))) Jezeli WSZYSCY sie razem nie stosuja to owszem, czasem nawet moze byc milo. Odpowiedz Link
xurek Re: Taraz na powaznie 23.08.05, 09:58 Dla mnie jest to pytanie, na ktore b. trudno mi odpowiedziec. Gdzie konczy sie wolnosc osobista? Ogolnie pewnie tam, gdzie zaczyna sie wolnosc osobista drugiej osoby, ale sformulowanie takie nie ma zadnej wartosci praktycznej z racji tego, ze subiektywne odczucie „wlasnej wolnosci“ jest bardzo rozne. Moze byc tak, ze ktos na „zbyt wiele sobie pozwala“, moze jednak tez byc tak, ze komus „zbyt wiele przeszkadza“. Ja tego typu dylematy rozwiazuje zawsze indywidualnie, sytuacyjnie. Nie mam konketnych wyobrazen typu „to wolno a tego nie“, gdyz te same zachowania w roznych sytuacjach nabieraja zupelnie innego formatu. Jedyne, co uwazam za (w miare) nienaruszalne to kodeks prawny miejsca, w ktorym sie znajduje, aczkolwiek i tutaj nie kazde prawo wydaje mi sie byc sensownym. Jezeli zas chodzi o to, czego nie toleruje, to przede wszystkim chamstwa i apodyktycznego obstawania przy swoich racjach. Jestem zdania, ze ludzie podchodzacy do siebie z poszanowaniem i szczera checia dogadania sie rozwiaza kazdy problem ku obopolnemu zadowoleniu, rowniez ten, gdzie powinna w danej sytuacji znajdowac sie granica wchodzacych sobie w droge wolnosci osobistych. Xurek Odpowiedz Link
basia553 Papuga a wolnosc osobista 23.08.05, 11:37 wprowadzilam Was w blad uzywajac przykladu sprzed roku. po zmaganiach z sasiadka papuga uzyskala wolnosc, emigrujac do Alzacji. ale tak miedzy nami möwiac: odzyskujac spoköj i cisze, ograniczylam wolnosc osobista sasiadki:)))) Odpowiedz Link
sabba Re: Papuga a wolnosc osobista 23.08.05, 11:41 Basia, wysiudalas sasiadke az na Alzajce???? Jak ty tego dokonalas?:) Odpowiedz Link
don2 Re: Papuga a wolnosc osobista 23.08.05, 12:21 Basiu pusc pawia nie mecz ptaka :)))))) Odpowiedz Link
basia553 Re: Papuga a wolnosc osobista 23.08.05, 12:46 pawia puszczam jak trza:)))) nie sasiadka Sabba, tylko papuga wyemigrowala! Odpowiedz Link